Mam pewnego kolegę dosyć często gdzieś wychodzimy albo wyjeżdżamy, ale on jest skąpcem. W sumie to z jednej strony się nie dziwię bo mu się z kasą nie przelewa jednak na różne przyjemności wydaje kasę, na pewnych rzeczach stara się oszczędzać, a jeśli chodzi o inne to nie kupuje towarów z najniższej półki.
Jednak jak jesteśmy gdzieś razem to widzę z jakim trudem przychodzi mu dzielenie się, chce się rozliczać ze mną co do grosza. Na samym początku znajomości jak pojechaliśmy na wycieczkę i mu dałam batona to chciał mi kasę oddawać. Z reguły wygląda to tak, że to ja biorę więcej jedzenia i się z nim dzielę, jeżeli chodzi o pieniądze to nigdy nie biorę od niego już jakiś tam końcówek. Nie mówię, że on mi nigdy nic nie da ale robi to rzadko. Wydaje mi się, że nie chodzi o to, że u niego krucho z kasą ale, że po prostu nie potrafi się dzielić. Nie chcę być jakąś dojną krową. W kontaktach z innymi zawsze wszystko się bilansuje. A z nim wygląda to tak, że głównie stroną dającą jestem ja. Jasne mogę przestać mu cokolwiek dawać i rozliczać się z nim co do grosza ale nie wiem czy bym tak potrafiła nawet. Głupio mi np. pojechać na wycieczkę i nie wziąć czegoś dla nas do zjedzenia no bo co wezmę tylko sobie?
Jak mogę nauczyć go dzielenia się?
Podobne tematy
2 2014-04-13 18:17:33 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-04-13 18:21:11)
kalinka porozmawiać z nim o tym
Nie ma innej rady; jeśli przestaniesz się z nim dzielić (oczywiście możesz to zacząć robić, jeśli potrafisz, ale z tego co piszesz, przyszłoby Ci to z trudem) ale nie wiem czy coś przez to zrozumie. Możesz zacząć z nim rozmowę na temat stosunku do pieniędzy oraz tego, jak jesteśmy postrzegani przez niewielkie gesty.
Ja pewnego dnia uświadomiłam sobie jedno: relacja czy to, jak zaczniemy być postrzegani przez bliskie osoby, jeśli np. zażądamy zwrotu 20 groszy jest absolutnie tych 20 groszy niewarta.
Sytuacja z niedalekiej przeszłości: kolega ma nową dziewczynę. Wybierali się z większą grupą na weekend do innej miejscowości i gdy koleżanka znalazła nocleg za 50 zł, on zapytał, czy nie dałoby się chociaż te 15 zł taniej. (zaznaczam, że zarabia naprawdę dobrze, wszystkie zarobione pieniądze oszczędza).
Wyobraź sobie ile stracił w oczach swojej nowej dziewczyny! Nie było to tego warte.
Jeśli tak młode dziewczyny jak Kalinka, raptem po gimnazjum już liczą pieniądze u swego faceta, to aż strach pomyśleć co może być dalej.
Gość nie chce wydawać za dużo kasy i to rozsądne podejście. Najgorsza jest rozrzutność, a to często kobieca cecha niestety ![]()
Jest różnica pomiędzy rozrzutnością i skąpstwem. Jak napisałam: nasze podejście do pieniędzy dużo o nas mówi.
Remi, autorka nie rozlicza tego chłopaka, tylko nie chce być stroną, która tylko daje nie dostając nic w zamian. Chyba nie zrozumiałeś tematu.
Autorko, facet.ma takie podejście do pieniędzy. Jeśli niczym się z Tobą nie dzieli, a Ty z nim tak, to faktycznie niezręcznie. Tak jak przedmówczyni myślę, że warto z nim porozmawiać i ustalić jakieś zasady. Albo oboje rozliczacie się co do grosza, albo pozwalacie sobie na "wymianę dóbr"
mam na myśli to, że jeśli Ty mu coś fundujesz, to on Tobie następnym razem się rewanżuje. Oczywiście w granicach Twoich i jego możliwości finansowych