Witam. Potrzebuje porady bo sama nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie co mam robić dalej. Zacznę od początku. Byliśmy szczęśliwa para, byliśmy ze sobą długo pewnego dnia dowiedziałam się ze jestem w ciąży. Postanowiliśmy wziąć ślub, zamieszkać razem itd. Wtedy mąż pokazał rożki.. Kłótnie, obrażanie się, brak szacunku. Teraz nasze kłótnie są na porządku dziennym. Ja wiem jesteśmy młodym małżeństwem bo dopiero rok ale ja czuje się tak jak bym popełniła największy błąd swojego życia. Tak jakby nasze charaktery w ogóle ze sobą nie pasowały. Z jednej strony go kocham i bardzo tęsknię za dawnymi czasami kiedy po za sobą nie widzieliśmy świata a z drugiej najchętniej dałabym mu w twarz wyszła i nigdy nie wróciła. Nasze kłótnie są straszne poniżamy się, wyzywamy od najgorszych bardzo mnie to rani często płacze a męża nawet to nie rusza. Twierdzi że to wszystko moja wina ze ciągle się czepiam krzyczę że mam nerwicę i powinnam się leczyć. Ale ja krzyczę dlatego że mi na nim zależy wyrzucam z siebie te emocje właśnie w taki sposób a on? On tylko milczy . Ostatnio w czasie kłótni powiedział że ma mnie dosyć że mam się nie odzywać najlepiej w ogóle ze on tak może żyć a ja tak nie potrafię zapytałam czy jest mu wszystko obojętne co jest między nami bez zastanowienia odpowiedział że tak bardzo mnie to zabolało nie wiem czy mówił tak w złości czy szczerze. Najgorsze są jedna te podłe słowa które do mnie mówi że jestem pusta, wyśmiewa się ze mnie, zabiera mi kluczyki do samochodu, cały czas wypomina że to jest jego mieszkanie samochód itp. Nie wiem co robić. Próbowałam rozmawiać z nim o tym na spokojnie i nawet jeśli podczas rozmowy wychodzi ze mąż zrozumiał co robi źle i obiecuje poprawę ja oczywiście też. To jest ok może przez tydzień a potem wszystko od nowa i tak ciągle nie wiem co robić. Pomóżcie. ![]()
Podobne tematy
Czy masz metę, gdzie mogłabyś wprowadzić się z dzieckiem, i tym samym dać wam wszystkim możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza ?
Najgorsze jest właśnie to że nie mam. Nie mam gdzie iść i mój mąż dobrze o tym wie i to wykorzystuje.
4 2014-04-04 23:21:38 Ostatnio edytowany przez Anike (2014-04-04 23:22:32)
Nie napisałaś w jakim wieku jest wasza pociecha, ale jedyne rozwiązanie jakie widzę w tej sytuacji, to umieszczenie dziecka w żłobku/przedszkolu, następnie znalezienie pracy, i docelowo wynajęcie choćby skromnej kawalerki. To co dzieje się teraz w Twoim życiu, dłużej trwać nie może.
Widzisz, to nie jest jednak takie proste moja córeczka ma dopiero 7 miesięcy a ja uczę się zaocznie w liceum dla dorosłych także nie mam takiej możliwości praktycznie żeby iść do pracy bo po pierwsze nie mam wykształcenia a po drugie mieszkam w niewielkiej miejscowości w której nie ma żłobka . Wszystko jest pod górkę jak sama widzisz.
wiesz to jest trudna sytuacja i ja wiem że nie będzie ci łatwo ale musisz tak pokierować swoim życiem choć to trochę potrwa u mnie trwa 14 lat żeby stać się nie zależna ja to zrozumiałam za późno niestety i wiele złego się wydarzyło a mogłam tego uniknąć do póki nie staniesz się niezależna twój mąż będzie cie tak źle i bez szacunku traktował
Skoro mieszkasz w niewielkiej miejscowości, to ceny mieszkań na wynajem też pewnie nie są wygórowane. Proponuję zatem pomyśleć o zatrudnieniu w charakterze niani jakiejś mamy na urlopie macierzyńskim / wychowawczym, która zechce dorobić sobie biorąc pod opiekę również Twoją córkę.
Uczysz się - bardzo dobrze - ale w obecnej sytuacji musisz iść do pracy, żeby stać się niezależna finansowo. Znajdź pracę choćby na pół etatu, łap dorywcze zajęcia.
To wszystko jest o wiele prostsze, niż to co jest teraz.
Skoro mieszkasz w niewielkiej miejscowości, to ceny mieszkań na wynajem też pewnie nie są wygórowane. Proponuję zatem pomyśleć o zatrudnieniu w charakterze niani jakiejś mamy na urlopie macierzyńskim / wychowawczym, która zechce dorobić sobie biorąc pod opiekę również Twoją córkę.
Uczysz się - bardzo dobrze - ale w obecnej sytuacji musisz iść do pracy, żeby stać się niezależna finansowo. Znajdź pracę choćby na pół etatu, łap dorywcze zajęcia.
To wszystko jest o wiele prostsze, niż to co jest teraz.
Boję się też tego że jeżeli wyprowadze się z domu to będzie koniec naszego małżeństwa. Myślisz że taka przerwa by nam dobrze zrobiła? Boję się ze jeszcze bardziej nas rozdzieli.
wiesz to jest trudna sytuacja i ja wiem że nie będzie ci łatwo ale musisz tak pokierować swoim życiem choć to trochę potrwa u mnie trwa 14 lat żeby stać się nie zależna ja to zrozumiałam za późno niestety i wiele złego się wydarzyło a mogłam tego uniknąć do póki nie staniesz się niezależna twój mąż będzie cie tak źle i bez szacunku traktował
Właśnie tego się boję że to będzie trwało i trwało. On potrafi mnie tak zajść słowami ze czasem myślę że to wszystko to tylko moja wina i na prawdę powinnam zgłosić się do jakiegoś psychologa lub coś podobnego.
Zostając w domu, skazujesz wasze małżeństwo na powolną, bolesną agonię. Wyprowadzając się, dajesz wam szansę na ochłodzenie emocji, i spokojną refleksję nad tym co się ostatnimi czasy pomiędzy wami dzieje. Nie dam Ci żadnej gwarancji na reakcję Twojego męża. Może poczuje tęsknotę, zrozumie jak bardzo jesteście dla niego ważne, i zawalczy o wasz powrót, ale może być również tak, że poczuje ulgę, że to już koniec tej farsy, namaluje w życiorysie grubą krechę, i zacznie od nowa. Nie masz nic do stracenia, a im dłużej będziesz trwać w tym zawieszeniu, tym dłużej będziesz cierpieć wraz z córką, która nie powinna płacić urokiem dzieciństwa za błędy rodziców.
11 2014-04-17 09:05:24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-04-17 09:08:42)
dlaczego przed slubem bylo ok, a teraz nie? jest akcja i reakcja. Nie pochwalam tego, ze maz cie tak traktuje, zreszta oboje potraficie byc nieprzyjemni dla siebie. Gdzies sie pogubiliscie po drodze i najprawdopodobniej wina lezy po obu stronach. Jesli chcesz to mozesz porozmawiac z nim jeszcze raz...ale to nie moze byc oskarzanie "bo ty tego nie robisz, tamto tak robisz itd". Usiadz i przypomnijcie sobie co was kiedys laczylo, jak razem sie z czegos smialiscie, gdzies byliscie, kochaliscie sie, przypomnij mu i sobie te fajne chwile. zastanowcie sie razem co sie zmienilo, sluchaj tego co ci powie i zmien cos w sobie na lepsze, tu tez bedzie akcja i reakcja. Przestn go zmieniac na sile, to nic nie da, jak ty dasz od siebie, to on to zauwazy i tez da. Powiedz mu to, ze nie chcesz go zmieniac, tylko prosisz, zeby kazde z was popracowalo nas samym soba dla dobra zwiazku, bo przeciez tak sie kochaliscie i byliscie szczesliwi
zajrzyj tu spam, mam nadzieje, ze sie przyda do zrozumienia paru rzeczy
jak zdecydujesz sie na naprawe zwiazku, to daj znac, moge jeszcze pare rzeczy podpowiedziec. no i czytaj bloga, tam tez sie dowiesz wiele
witam u mnie jest tak samo obraza sie o byle co i milczy mozna go wtedy nawet przepraszac na kolanach i nic tylko my jestesmy 17lat po slubie. mieszkam blisko mojej mamy po sasiecku teraz sie i nania obrazil niewiem co mam robic odpiszcie cos
Jesteś w prawdziwie trudnej sytuacji. Raczej nie masz co liczyć na poprawę relacji między wami, jeśli teraz cię nie szanuje to nie zmieni tego nic. Tylko ty możesz zdecydować się na poważny krok i wziąć sprawy w swoje ręce. Masz rodzie która może ci pomóc? Kogokolwiek?