Moja historia jest dość nieprawdopodobna jednak może znajdzie się ktokolwiek kto choć spróbuje mnie zrozumieć...
Mam 25 lat, nigdy nie miałam chłopaka, jestem dziewicą, skończyłam studia i... od pół roku pracuję jako tancerka erotyczna w nocnym klubie.
Zacznę może od tego, że nigdy nie byłam osobą pewną siebie. Zawsze nieśmiała, niezbyt piękna, znajomi mówili, że chodzę jakbym miała kajdanki. Nienawidziłam siebie i swojego życia i to chyba odpychało ode mnie potencjalnych kandydatów. Choć w sumie nie miałam wielkiego powodzenia. Jak zaczepił mnie mężczyzna, który nie był: robotnikiem/menelem/pijanym klubowiczem/żonatym to było święto narodowe... Przeżyłam też jedną ?wielką? (tylko dla mnie) miłość platoniczną, która trwała 5 lat. Zostałam wiele razy odrzucona mimo, że jeździłam za tym mężczyzną przez całą Polskę tylko dlatego, żeby go choć przez chwilę zobaczyć.. no ale to już inna historia. Na ostatnim roku studiów postanowiłam się zmienić. Schudłam 20 kilo w pół roku, zadbałam o włosy, makijaż, ubrania, zaczęłam się uśmiechać i prowadzić aktywne życie. Dostałam również propozycję pracy: Hostessa w klubie go-go. Nie była to propozycja ściśle erotyczna: miałam tylko ładnie wyglądać, rozmawiać na ciekawe tematy z klientami i namawiać ich na drinki. Żadne macanki czy wizyty prywatne w wiadomym celu nie wchodziły w grę. Podjęłam się tej pracy z kilku powodów, chciałam przede wszystkim nauczyć się rozmawiać z ludźmi, przestać być nieśmiała, podbudować swoje poczucie wartości, no i zarobić więcej niż 6 zł netto na godzinę.. (moja poprzednia praca). Z biegiem czasu udało mi się przełamać i nawet polubiłam to co robię. Chociaż bywało kilka nieprzyjemnych incydentów gdy klient stawał się zbyt nachalny albo próbował złapać za biust lub inne strategiczne miejsca... kiedy nie mogłam sobie sama poradzić, prosiłam o wsparcie do ochrony i oni wszystkim się zajmowali. Po pół roku kiedy zaklimatyzowałam się już w tym miejscu postanowiłam spróbować swoich sił i zatańczyć tak jak inne dziewczyny.. Poszłam na kurs tańca na rurze. Szło mi dość dobrze i niedługo potem tańczyłam już w klubie. To było już większe wyzwanie niż bycie hostessą- trzeba przełamać cały swój wstyd przed obcymi ludźmi, pokazać nieco nagiego ciała. Na początku byłam skrępowana jednak po kilku miesiącach udało mi się wczuć w ?rytm?. Obecnie nie wstydzę się tego co robię. Polubiłam siebie i swoje ciało. Nie jestem nieśmiała i umiem przełamać pierwsze lody w rozmowie. Zmieniłam się całkowicie.
Jednak od samego początku nurtuje mnie jedna sprawa- czy przez to kim jestem i co robię mam szansę na prawdziwą miłość? Czy jestem już na samym początku skreślona? Dla jednych mogę okazać się ginącym dinozaurem, nigdy nie byłam w związku i z nikim nie spałam.. Z drugiej strony co wieczór spędzam czas w towarzystwie mężczyzn, którzy stawiają mi drinki i patrzą na moje ciało na scenie.. To raczej odstrasza wszystkich normalnych kandydatów, których właśnie szukam.. Nie wiem co robić. Zastanawiałam się nad portalami randkowymi albo szybkimi randkami jednak wiem, że jak dojdzie co do czego to prawda wyjdzie na jaw. Czy ktoś może pokochać takie coś jak ja?