Witam
Mam 19 lat, moją dziewczynę wypatrzyłem w szkole, potem napisałem na FB by się umówić z nią, było to pod koniec stycznia. Ona nigdy wcześniej nikogo nie miała. Po tym pierwszym spotkaniu wiedziałem że to ktoś dla mnie. Spędzało nam się czas bardzo przyjemnie, chodź nie chodziliśmy nigdy w jakieś szczególne miejsca( spacerowaliśmy po parkach, łąkach, skałach). Ja chciałem tak po kilku spotkaniach już się jakoś zbliżyć ale ona była oporna, jak np. chciałem iść z nią za rękę to ona starała się mnie nie trzymać. W kwietniu jakoś powiedziałem że sie w niej zakochałem, to było tak że poszliśmy na wagary, ona nie chciała mi żadnych uczuć dawać. Wtedy ja się obraziłem no i przez 3h siedzieliśmy na ławce, ja ją chciałem pocałować ale ona nie chciała, powiedziałem że się zakochałem, ona ogólnie wcześniej mi mówiła żebym nie był taki szybki. Po tym spotkaniu powiedziała że musi to przemyśleć. Potem jak byłem u niej w domu to ją trochę przymusem pocałowałem, przez następne miesiące ona chciała się we mnie zakochać, gdy ja jej okazywałem uczucia ona nie mogła ich odwzajemniać. Byłem dla niej dobry w tym czasie, kupowałem różne małe prezenty, pisałem wiersze, rysowałem obrazki. Kilka dni temu wyjawiła mi prawdę. Dotychczas myślałem że mnie kocha, jak pytałem o to kiwała głową tak. Powiedziała mi tego feralnego wieczoru że nie kocha mnie jak chłopaka, że sama nie wie czy mnie kocha, wcześniej była gdzieś pomiędzy tak a nie, teraz jest w jakieś dziwnej zawiesinie. Powiedziała że bardzo chciałaby mnie kochać tak do końca, chciałaby odwzajemniać moje gesty uczucia. Powiedziała potem że była to jej najtrudniejsza rozmowa w życiu. Siedzieliśmy na tej polanie z 2-3h. Potem jak wracaliśmy chwyciła mnie nawet za rękę i potem przytuliła. Powiedziała że mogła to zrobić bez oporów bo z czegoś się uwolniła. Nie mogła się nigdy zebrać by mi to powiedzieć. Nie chciała tego robić np. w maju bo miałem maturę. Ja byłem strasznie zawiedzony, następnego dnia się też spotkaliśmy i tak trochę się śmialiśmy i płakaliśmy że ona nie może nic do mnie poczuć. Jak już mówiliśmy szczerze to ona mówiła że jej się bardzo podobam głową ale nie mogę jakoś sercem, ona nie może się zakochać. NIe czuje tego. Mówiła że wyobraża sobie że jak się kogoś kocha to jest to niewyobrażalne uczucie które ciężko opisać. Teraz piszemy. Ona powiedziała mi że zrobiła to teraz by kiedyś nie zrobić większej krzywdy. Ja wiem o co chodzi, coś jest we mnie takiego że ona nie może się zakochać, nie wiem co. Ona mi wczoraj mówiła że wiele rzeczy ją we mnie fascynuje. Podobają jej się moje palce, twarz, oczy, takie chwile moje zachowania. Mówiła że bardzo chce się zakochać, ale czuje że nie da rady. Ja próbuje w szoku teraz jakaś inną znaleźć, ale innym czegoś brakuje, mój mózg i serce mówią że to była kobieta mego życia. Ona na razie musi sobie wszystko poukładać by się ze mną spotkać. Mówi że ciężko by jej bardzo było tak żebym odszedł, nie miała by nic z tego dla siebie. Chciałaby żebym był jej najlepszym przyjacielem, powiedziała że nie chce mi obiecać że coś się zmieni, ona bardzo pragnie kkiedyś przeżyć prawdziwą miłość. Jak wczoraj powiedziałem że gadam z taką inną dziewczyną powiedziała między innymi: A co jak będę zazdrosna ... I co ja mam zrobić ?? Nie chce opuszczać jej, my byliśmy podczas tego "związku" także przyjaciółmi, nigdy wcześniej z żadną dziewczyną tak dobrze nie spędzało mi się czasu. Jest jakaś szansa że jak teraz mnie nie będzie tak często w jej życiu to coś zaskoczy u niej ?
P.S kawałek naszego wczorajszego pisania:
Myślisz że jest coś we mnie co cie urzekło ?
Tak, na peno
Cały ty
Twoje oczy
Spojrzenie
Długie place
Chude nadgarstki
Takie małe momenty, jak się zachowujesz