Zacznę może od tego, że mam 18 lat(prawie), chodzę do 2 liceum no i problem pojawia się taki, że jak na ten wiek trochę odstaję od rówieśników. Mam przez to na myśli to, że nie jestem jakąś ogromną duszą towarzystwa, ale nie wynika to z tego, że nie chcę. To jest trochę bardziej skomplikowane.
Otóż chodzi o to że, z jednej strony chciałbym uczestniczyć w życiu publicznym i gdzieś wychodzić, ale blokuje mnie to, że jestem strasznie nie śmiały, i do tego dosłownie nic mi się nie chce. Nie lubię wychodzić w miejsca gdzie jest dużo ludzi, nawet tam gdzie są ludzie, którzy mają podobne poglądy do mnie czy należą do tej samej subkultury. Jedną z rzeczy, które też mnie spotkały to to że po prostu w gimnazjum nie miałem nawet znajomych o podobnych poglądach czy takich którzy byli takiej samej subkultury, więc byłem takim ewenementem. Kolejną rzeczą jest to, że mam takie uczucie zakute w moim durnym łbie, że przy każdej okazji się narzucam, piszę do kogoś myślę sobie wtedy, pewnie pomyślał coś w stylu "Znowu ten idiota" albo coś mimo tego, że wiem że pewnie tak nie pomyślał bo to albo kolega albo spoko kumpel, co blokuje mnie z takimi kontaktami z ludźmi z którymi nie zadaję się aż tak często, ale jednak w jakimś stopniu.
Najgorszą jednak rzeczą jest to, że za nic nie mogę się przemóc w jakiś bliższych kontaktach z dziewczynami, czasem wydaję mi się, że zatrzymałem się w tych sprawach na poziomie podstawówki, oczywiście lubię ich towarzystwo i lubię z nimi rozmawiać, tyle że nie zliczyłbym na palcach obu dłoni ile dziewczyn mnie ominęło w życiu bo byłem zwykłą ciotą. Najdziwniejsze z tego jest to, że całkiem nieźle idą mi kontakty takie czysto koleżeńskie jak już poznam jakąś dziewczynę to jest spoko, robię się otwarty i w ogóle luźno jest. Tylko, że niestety najbardziej blokuje mnie to poznawanie dziewczyn, nie potrafię tak jak większość podejść po prostu do dziewczyny i zagadać, bo po prostu, no wstydzę się.
Nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić, wstydzę się prawie każdej czynności która potrzebuje jakiejś interakcji z obcymi, strasznie mnie to denerwuje. Nie potrafię zagadać nawet do dziewczyny, mam poczucie że się narzucam, no cholera mnie bierze po prostu jak o tym myślę, nie chcę żeby tak było, zdaję sobie sprawę z tego że nie jest to normalne, chcę to zmienić, ale nie potrafię. Co ja mam z tym zrobić, bo już nie wiem.