Cześć wiem że to forum dla kobiet, ale szukałem rady już wszędzie i nic to nie przyniosło. Mam 17 lat i trudności w nawiązaniu bliższych relacji. Czuje że nie spędzam najlepsze lata swojego życia w domu. Ostatnio miałem grupę dobrych znajomych (przynajmniej tak mi się wydawało), ale kompletnie mnie olali. Chodzę ostatnio przygnebiony , nic mnie nie cieszy. Od zawsze mam wrażenie że ludzie traktują mnie jako osobę, która równie dobrze mogła by nie istnieć. Próbowałem pogadać z moją "dobrą" znajomą (należała do tej grupy znajomych ^^) na ten właśnie temat. Ale stwierdziła że nie wie jak mi to wytłumaczyć, dlaczego ludzie mają do mnie takie podejście. Nawet nie próbowała mi wyjaśnić czemu tak jest, ale tylko potwierdziła moje przypuszczenia. Zbliżają się wakacje a ja nawet nie bd mial co rb, pewnie spędzę całe wakacje w domu. Niby mam jakiś kolegów , ale każdy ma swoje towarzystwo poprostu czasem wyjdziemy na piwo I tyle. Uczucie samotności potęguje brak dziewczyny, w wokół tylko słysze jak większość z klasy randkuje a ja tylko słyszę to I dodatkowo się pod lamuje. Wiem że takich postów na tym forum czy innym , ale jak wyżej napisałem wszędzie szukałem pomocy I nic z tego nie wynikło. Nie oczekuje że ktoś rozwiąże moje problemy , ale chociaż na prowadzei na dobrą drogę . Może ktoś kiedyś miał podobne problemy I z nich wyszedł I podzieli się ze mną jak tego dokonał
Podobne tematy
NibySzesliwyaJednak nie wiem czy Cię to pocieszy, ale powinno uspokoić: w tym wieku wiele osób ma takie problemy. Bo to tak naprawdę czas wielu zmian. Człowiek chce być lubiany, chce mieć towarzystwo bo na tym buduje poczucie własnej wartości. Może to głupie, ale tak jest.
Zastanów się dlaczego ludzie traktują Cię jak "osobę która mogłaby nie istnieć" ? Mam dobrego kolegę, który ma obecnie 22 lata. Poznałam go, gdy miał 18 i właściwie..... Twój wątek mógłby być jego wypowiedzią. Ale że przebywałam z nim na co dzień, a ten utyskiwał, przyjrzałam mu się i zobaczyłam w czym rzecz. Jego postawa była w stylu "whatever". I tym odpychał od siebie ludzi ... w swoim wieku.
A że ja się tak łatwo nie zrażam, zrozumiałam w mig, że to postawa obronna, czyli :
"Nie będę miły bo chcę by inni zaakceptowali mnie takiego jakim jestem. Tego potrzebuję. Potem będę już miły" ![]()
"Nie będę miły bo mi nie zależy...a właściwie cholernie mi zależy ale z tego i tak nic nie wyjdzie, więc po co być miłym?".
Pomyśl najpierw nad sobą. Co dajesz innym?
W tym co napisałaś jest wiele prawdy, często po prostu mam postawę "wywalone" jest to w pewnym sensie postawa obronna. Poprostu boje się odrzucenia poraz kolejny, tego co pomyślą inni.
Zacznij patrzeć na siebie z pozycji "środka" a nie "zewnętrznej" ![]()
Mogła byś wyjaśnić co to oznacza, bo nie do końca rozumiem ![]()
Chodzi o to, byś z tym co masz w środku, kim jesteś wychodził do ludzi, a nie ..."wychodził z siebie" i patrzył cudzymi oczami. Myślę, że to się po prostu nazywa poczucie własnej wartości i świadomość tego, co masz do ofiarowania (nie do zaoferowania bo to brzmi jak marketing) innym.
Mój największy problem jest to że wszystko za bardzo biorę do sb I za bardzo się przejmuje wszystkim. Często też nie potrafię poznać poznać czy ludzie mówią coś szczerze czy nasmiewaja się czy tylko zartuja.I nie mam pomysłu jak mg temu zaradzić
cuż ja nie znam na to odpowiedzi ale w sumie mam tak samo///
Jak będziesz chciała pogadać to napisz ^^^
Moze ktoś by mi jeszcze coś poradził Był bym wdzięczny
Jakieś zainteresowania masz? ![]()
A może za bardzo chcesz się przypodobać innym ludziom i każdy uważa, że wiecznie kogoś udajesz? Albo może jesteś zbyt miły dla każdego, nie potrafisz wyrazić swojego zdania. A może... No właśnie można tak szukać powodów, a mi się wydaje, że trochę panikujesz. weź wrzuć na luz, gadaj z ludźmi normalnie i myśl sobie: albo komuś się spodoba moje towarzystwo, albo nie i tyle. ![]()
Może masz rację ^^^^, , że za bardzo staram się przypodobać ludzia. Jednak jest jedna rzecz , która mnie doluje że ludzie często mnie oszukują I przez ciężko mi zaufać innych. Mam wrażenie że ludzie w moim wieku każdy ma już swoich ludzi, którzy są mu oddani I oni im itp. A ja pogadam tutaj trochę z tymi trochę z tamtymi I tak naprawdę z nikim nie mam bliższych relacji
14 2014-03-23 16:05:21 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2014-03-23 16:07:04)
Spokojnie też tak kiedyś miałam. Zawsze każdy z kimś był zaprzyjaźniony tylko ja tak byłam u każdego po trochu, ale brakowało mi właśnie być dla jednej osoby tą najważniejszą przyjaciółką. Teraz mam wiele bliskich ludzi, i kilku prawdziwych przyjaciół, więc naprawdę wiele jeszcze przed Tobą. Musisz po prostu przestać tak bardzo się tym przejmować, a na pewno znajdzie się nie jedna osoba, która będzie chciała mieć w Tobie kogoś bliskiego.:)
Dziękuję za wsparcie ostatnio mi tego trochę brakuje. Ale postaram się realizować w swojej pasji może tam znajde bliskie mi osoby
Masz 17 lat a piszesz bardzo dojrzale. Niech ja cofnę pamięcią jak to było u mnie, w tym wieku. Ja też miałam problemy z akceptacją siebie w grupie, bardzo mi zależało też żeby być lubianą, żeby się podobać. Nie miałam żadnego stylu, nie byłam Metalówą, nie byłam Oazowiczką..pamiętam że dużo się uczyłam, nawet lubiłam się uczyć.
Ty piszesz, że jesteś samotny w taki indywidualny sposób. Uważam że najpierw musisz się zastanowić czego tak naprawdę pragniesz, czy przyjaźni, czy miłości, czy bliskości, czy pocałunku. Piszesz ,że rówieśnicy umawiają się na randki, że krąg przyjaciół się wykruszył. Niestety często też tak właśnie bywa, coś kończy , a coś się zaczyna, są etapy, okresy, pory roku.
Przeważnie często tak jest, żeby coś otrzymać, musisz też dać od siebie. Czasem dostajemy coś za darmo, ale dziś zapewne musisz wykazać się incjatywą , żeby osiągnąć cel. Powodzenia.
Niby mam kolegów od wyjścia , więc uważam że mam trochę lepszą sytuację od innych. Mój stan nie jest długi trwa może z miesiąc, ale zawsze miałem przy sobie grupę ludzi a teraz oddanych (tak wtedy myślałam) Teraz już mam na dobrą sprawę jednego kolegę , z którym utrzymuje kontakt I czasem gdzieś wyjdę z klasą, mimo wszystko dziękuje że mogę chociaż z tymi osobami od czasu do czasu gdzieś wyjść. Mówisz , że muszę przemyśleć czego chcem ten miesiąc dał mi do myślenia. Co mi daję szczęście przede wszystkim rodzina (mam z nimi Dobry kontakt więc pod tym względem jestem wdzięczny) Po drugie napewno dziewczyny bliskości aby móc się do kogoś przytulić, chciałbym aby dla tej jednej być wyjątkowym. Mieć oddana grupę ludzi, aby mogli pójść ze mną w ogień tak sano jak ja za nich. Wiem że to naprawdę dużo ale mam swoje marzenia i to są główne. Wiem że mogą się wydać płytkie ale co poradzę że na ten moment uważam że to mi da największe szczęście
No czyli teraz jestem pewna, że za bardzo się martwisz tym, że zostaniesz sam. Na studiach poznasz nowych ludzi i na pewno się z kimś zaprzyjaźnisz.:)
Wiesz nie możesz się mi dziwić że boje się samotności bo chyba każdy tak ma. Poprostu czuję że najlepsze lata życia mijają bez powrotnie (domowki imprezy spontanicznie wypady). Do studiów jest jeszcze 2 lata więc to mnie nie pociesza, a czy uda mi się tam kogoś poznać czas pokaże. Przynajmniej ostatnio zapisałem się na siłownie nie po to by poznać nowych ludzi, dziewczyne, tylko aby zrobić coś dla siebie I odciążyć głowę bo ostatnio na chodzą mnie dziwne myśli.
Ale nie każdy musi chodzić na imprezy itd, bo nie dla każdego to jest fajne. A Tobie imprezy się podobają? Nie przeszkadza Ci jak jesteś w tłumie? Czy może wolisz przebywać w wąskim gronie osób?
Poprostu chciałbym poznać grupę ludzi niezbyt dużą z która mógłbym regularnie się widywac .od czasu gdzieś wyjść wyjechać na wypad poza miasto, A przede wszystkim zależało hy mi abym mógł mieć w nich oparcie jak zajdzie potrzeba