Witajcie,
Dotychczas jakoś sobie radziłem sam, jednak tym razem zupełnie nie wiem co myśleć, dlatego chciałem prosić Was o opinię:
Dziewczyna postanowiła ode mnie odejść. Powód: za mało czasu razem, monotonia. Jedna poważniejsza kłótnia i wyszło "Ja już nic nie czuję, chcę odejść". Rzeczywiście po przemyśleniu sprawy, stwierdziłem, że nie dbałem o nią należycie. Postanowiłem podjąć próbę naprawy. Prawdopodobnie zbyt mocno, ponieważ obsypałem ją prezentami, kwiatami i propozycjami na randkę. Po trzech tygodniach usłyszałem od niej, że docenia i widzi moją poprawę. Ale mam sobie znaleźć inny obiekt adoracji. Bo ona nie zmieni swojej decyzji i nie czuje absolutnie niczego. Dodatkowo stwierdziła, że czuje się źle z tym, że nie może odwzajemnić moich starań. A i chyba najwazniejsze, że ona już się z kimś spotyka. Ponadto pod koniec stała się dla mnie bardzo nieprzyjemna. Uznałem, że pewnie jest zmęczona i czuje się osaczona.
Odpuściłem, rozstaliśmy się w zgodzie, bez żalu (przynajmniej z mojej strony). Tydzień po tym spotkałem fajną dziewczynę. Postanowiłem zainicjować randkę. Nasza bohaterka się o tym dowiedziała i zrobiła mi dość mocną awanturę. Zaczęły padać z jej strony takie zdania jak "jesteś hipokrytą", "mój tata o moją mamę starał się kilka lat, a ona nie zwracała na niego uwagi", "tak naprawdę to z tych spotkań nic nie wyszło". I o ile wcześniej często prosiła mnie o jakąś pomoc i rozmawiała ze mną, jak się spotkaliśmy na akademiku o tyle teraz zaczęła mnie unikać.
Jak myślicie, czy ona czegoś ode mnie oczekuje? A może to nie była prawda, że ona nic nie czuje? Chciałbym dobrze zarówno dla mnie jak i dla niej.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi,
pozdrawiam,
Dawid.