Witam,niewiem czy to cos da jak tutaj napisze o swoim problemie,ale nie zaszkodzi spróbować. Chodzi o to że gdziekolwiek sie nie pojawię: nowa szkoła, praca, od razu wszyscy mnie nie lubią. To nie jest zadne urojenie ,bo prywatnie mam różnych znajomych, i taka sytuacja się nie zdarza. Zawsze jest tak kiedy znajde sie w nowym miejscu budze jakies negatywne uczucia i niewiem skad to sie bierze. Nie jestem osoba chorobliwie nieśmiała i jakis tam kontakt potrafie nawiazać ale kiedy widze wrogie nastawienie do mnie zaczynam sie blokować i zamykac w sobie co dziala jeszcze gorzej. Z jednej pracy odeszłam, wytrzymałam 5 m-cy bo czułam sie tam jak intruz.... dodam ze nie wymysliłam tego sobie bo kiedyś szczerze rozmawiałam z jedna z kolezanek i ona mi powiedziała własnie ze dziewczyny z klasy mnie nie lubia. Boje sie isc do pracy czy do szkoły żeby znowu tego nie przechodzic. Napiszcie prosze co robić by być lubianym, albo co sprawia ze od pierwszej chwili kogoś nie lubicie..proszę pomózcie mi!
1 2009-08-25 23:00:17 Ostatnio edytowany przez samotna (2009-08-25 23:01:08)
Podobne tematy
2 2009-08-25 23:12:08 Ostatnio edytowany przez siss23 (2009-08-25 23:13:29)
uśmiechaj sie usmiechaj i jeszcze raz usmiechaj! To dobrze robi na pierwsze wrażenie
uśmiech to podstawa!
Mnie również początkowo nie lubią. Z czasem zmieniają pogląd o 180 stopni lub utwierdzają się w poprzednim. Zresztą ja reaguję podobnie zawierając znajomość z nowo poznaną osobą. O pierwszym wrażeniu trudno zapomnieć.
Nauczyłam się z tym żyć. Na szczęście nie potrzebuję wianuszka koleżanek. Prędzej czy później poznamy się z nowymi osobami na tyle by wyrabiać opinie na podstawie faktów a nie wybiórczych zachowań.
Sądzę, że Twoje znajome zdanie o Tobie wyrabiają poprzez pierwsze wrażenie, w jakiś sposób zniechęcasz wtedy do siebie ludzi jak ja, albo oceniają Cię przez pryzmat nietypowych sytuacji, w jakie jesteś uwikłana.
Czemu żyjesz myślą o zdaniu innych? Bądź sobą i przypadkiem nie zmieniaj się pod dyktando koleżanek. Akceptacja wywołana na przekór sobie nie odniesie pożytku.
Negatywnie reagują dziewczyny czy obie płci?
Dziękuje za odpowiedzi. Niestety ten usmiech to jest przereklamowany troche ,przynajmniej w moim przypadku bo ja juz tego próbowałam i próbuje za kazdym razem ale po chwili czuje sama ze jest to sztuczne i chyba inni tez tak to odbieraja:( Starałam sie obserwowac inne osoby, w takich sytuacjach i zastanawiałam sie co one maja czego ja nie mam ze sa lubiane od samego poczatku i nie wymyśliłam nic...wiem że mojego byłego chłopaka mama zapytała go kiedys dlaczego ciagle jestem niezadowlona...znowu siostra m0jego innego chłopaka powiedziała że jestem sztuczna i wyniosła. Wiem że sa takie sytuacje kiedy zaczynam tracic grunt pod nogami, np jak jestem ja sama gdzies nowa i iles par oczu wpatrzonych we mnie czekaja co bede mówic i mnie oceniaja...wtedy zaczynam sie blokowac i jestem sztuczna. Najgorsze jest to że ja jestem troche indywidualistką, i jak 15 osób mówi ze lubi npo brzydule to ja powiem ze ja nie lubie ale dlatego bo naprawde nie lubie, i juz sie pogrązam. Róznie to bywa ale generalnie wiekszy problem z dziewczynami mam
To jest naprawde trudne bo nawet nauczyciele mnie nie lubili nigdy. Chociaż sie starałami byłam pilna to czesto lubili jakies osoby po prostu lubiane przez ogół , i nawet lepiej je oceniali mimi mniejszej wiedzy. ![]()
7 2009-08-26 00:00:32 Ostatnio edytowany przez blanche (2009-08-26 00:13:47)
A nie jesteś przypadkiem jedną z tych cud-dziewczyn, od których patrzenia oko bieleje z zazdrości?
Wydaje mi się, że nieświadomie stosujesz reakcję obronną przy zawieraniu znajomości. A najlepszą jest atak. Dajesz sygnał: 'uwaga! nic o mnie nie wiecie, więc nie komentujcie. Nie podchodźcie, bo nic dobrego z tego nie wyniknie'.
Uprzedzasz się do ludzi, wiem co mówię - sama też tak reaguję, szczególnie wtedy gdy poznaję osoby z drugiego obozu.
8 2009-08-26 00:16:49 Ostatnio edytowany przez samotna (2009-08-26 00:17:51)
Nie chciałam tego pisac, bo sadziłam że od razu ktoś pomysli o jaka biedna nikt jej nie lubi a ona mysli ze to przez zazdrośc...tutaj ludzie maja wieksze promlemy itd. Nie jestem cud dziewczyną, mam kompleksy jak my wszystkie ale napewno sie czuje sie szara myszką. Mam tez swoje zdanie ale przestałam je głosno wygłaszac gdy uswiadomiłam sobie że często jest inne i że to nie jest dobrze postrzegane. Kiedyś słyszałam od jednego chłopaka że zna wiele dziewczyn ale odemnie nie może oderwać oczu że ja go intryguje. Kiedy idziej inny kolega zaczał wymieniac cechy idealnej dziewczyny jaka by chciał mieć, a na końcu podsumował...czyli powinna byc taka jak ty. Pochlebia mi to,nie powiem ale to sie nijak ma do mojego problemu. Kiedys myślałam że to faktycznie zazdrośc. Ale jest duzo ładniejszych dziewczyn które wchodza w nowe towarzystwo piorunem i chcociaż inne po cichu im zazdroszcza i ich nie lubia, to oficjalnie maja z nimi swietne stosunki.Ja bym nawet wolała taka obłude, bo swoich zaufanych ludzi mam prywatnie a w pracy czy szkole po prostu chce egzystować normalnie a nie jako odludek
Stosuje reakcje obronna. Sytuacja sie zmienia diametralnie, gdy jest odwrotnie...tzn ja w gronie znajomych, a pojawia sie nowa osoba. Nawiązuje kontakt błyskawicznie czesto z ta osoba potem żywimy do siebie autentyczna sympatie. Gdy jestem ja i ktos kogo znam , choćby jedna osoba to tez jest inaczej czuje ten luz, jestem otwarta. Gdy jestem sanma -zaszczute zwierze. W poprzedniej pracy przez 5 m-cy z kilkoma osobami wogóle nie przełamałam tej bariery..o co chcodzi?
Może teraz mnie wyśmiejesz, trudno...
Jednak są na tym świecie osoby, które otacza seks/zmysłowość/pewność siebie, których nie wolno łączyć z wyglądem (wg mnie to sprawka większej niż u innych dawki naturalnych feromonów). Takie osoby postrzegane są jako bardziej atrakcyjne dla płci przeciwnej, a niebezpieczne i konkurencyjne dla tej samej płci.
I tak pewnie jest u Ciebie. Jedyną dziewczyną, jaka ośmieli się do Ciebie zbliżyć, będzie ta, która jest równie atrakcyjna. Tylko taka kobieta przedstawi Cię bez obaw swojemu facetowi, wyjdzie z Tobą na miasto itp. Dla reszty jesteś wrogiem, bo wystarczy, że pojawisz się w pobliżu, one już czują się zagrożone.
Samotna faktycznie jednym powodem moze byc zazdrosc, bo przeciez to chyba nie jest tak, ze nikt Cie nie lubi. Sama piszesz ze masz przyjaciol. Inny powod jaki mi przychodzi do glowy po tym co piszesz to moze za bardzo boisz sie oceny innych?Chyba troche nastawiasz sie, ze Cie ocenia zle iezyczliwie i na zapas sie bronisz przed tym. Tylko zobacz, sama piszesz, ze jak ktos nowy pojawia sie w gronie znajonych to nawiazujesz kontakt i jestes mu przychylna. i tak jest w wiekszosci ludzi. Moze zdarza sie, ze sa jacys niezyczliwi ale mysle, ze raczej wiekszosc chce wyciagnac reke do drugiego. Tylko tez istotne jest czy my ja chcemy zauwazyc. Moze za bardzo sie boisz, ze ludzie nie zaakceptuja Cie?
12 2009-08-26 11:55:23 Ostatnio edytowany przez samotna (2009-08-26 11:58:23)
Jest coś w tym że boję sie oceny ludzi, tam gdzie nie mam juz "zaklepanego" swojego miejsca. Jak byłam w piatej klasie podstawówki, to ni z tego ni z owego postanoweiłam się przepisać do innej szkoły. Pamiętam że żadnego kłopotu nie sprawiło mi zaklimatyzowanie się, choć byli ludzie tacy, którzy mnie lubili i tacy którzy nie. Ale może to zw na mlody wiek, kiedy jeszcze sie nie ma tak wyrobionych uprzedzeń. Co do tej zazdrości to może po części ma to takie podłoże, ale to mogłabym zignorowac i nie przejmowac sie zupełnie, martwi mnie bardziej ta blokada,która mi sie włacza w takich sytuacjach i "puszcza" dopiero po wielu miesiącach nieraz. To bardzo utrudnia mi życie bo zamiast sie skupic na szkole czy na pracy, to ja ciągle jestem w stresie,że jestem nielubiana i to z mojej winy bo albo nie umiem się otworzyć, albo mam coś odpychającego w sobie itd.
Pani Marto, z tym że wiekszość ludzi ma przychylne nastawienie do obcych, nie moge się zgodzić...To tak jakby papuga,która uciekła z klatki przed otwarte okno, starała sie dołączyć do stada wron....
Dziękuje bardzo za odpowiedż na posty,troche mi ulżyło chociaz problem nadal jest...
"Pozwólmy ludziom żyć według ich własnego uznania."
Gdyby tak ludzie potrafili sobie to wziąść do serca i stosować tę zasadę na co dzień....
Mealla, mam 23 lata. A jak się odnosi do tej całej sytuacji wiek, bo piszesz że ta informacja jest istotna??
14 2009-08-26 12:43:10 Ostatnio edytowany przez samotna (2009-08-26 12:43:53)
Duzo ludzi wyrabia sobie zdanie o kimś po pierwszym razie,często też na podstawie róznych stereotypów. Potem juz go nie zmienia choćby niewiem co. Wiem że to swiadczy o jakiejs powierzchowności a nawet ograniczeniu,no bo żeby poznac czlowieka potrzeba lat żeby poznać jego wnętrze, zachowanie w pewncyh sytuacjach. Nie wszystko złoto co sie swieci, nie zawsze osoba usmiechnieta, rozgadana i z pozoru pozytywna i zyczliwa innym musi taka okazać się przy bliższym poznaniu. Jednak mimo tego ludzie wierzą temu swojemu pierwszemu wrażeniu. i na jego podstawie wyrabiaja osąd, który żeby zmienić trzeba sie nieżle nagimnastykować, a nieraz jest to zupełnie niemozliwe
Wiesz co samotna, mam ten sam problem, na początku faceci mnie lubią i to bardzo, kobiety nie. Potem wiele osób przestaje, dlatego że jestem osobą oczytaną lubiącą się uczyć i wykorzystywać,a faceci boją się takich kobiet. Jednak z czasem znajduję się zwolennicy, którzy nie twierdza ze jestem zarozumiałym kujonem, a szanują i podziwiają ![]()
Dokladnie w ten sam sposób sobie kiedyś pomyslałam,że ludzie nie lubią osób szczerych,bezposrednich, i takich po których widac że sa obserwatorami.Bo taki obserwator może dostrzec w nich, to co ona chcą ukryć przed innymi. Takie osoby też nie wchodza nigdy w zadne bezposrednie konfrontacje, bo to mogłoby zagrozic tym że ich wady, słabości zostana zdemaskowane. Wiadomo że osoby oczytane, majace coś do powiedzenia, ambitne też mają nie za wesoło. Jak chodziłam do szkoły to wiele osób podczas kartkówek,coś tam na kartkach skrobało ze sciąg, których nawet porzadnie im sie nie chcialo zrobić, a ja pisałam to czego sie nauczylam nieraz na dwie trzy strony chociaz to była zwykła kartkówka 3 pytaniowa. I te osoby zabijały mnie wzrokim gdy to widziały. Łatwiej jest zazdroscić, nie lubić szukać na siłę w kims wad niż samemu się zabrac do roboty, prawda? Faceci tez nie lubia kobiet, które chca sie kształcic, robić karierę, mieć coś madrego do powiedzenia, bo czuja sie gorsi a wielu z nich ma szowistyczna potrzebe górowania nad kobietami. Oczywiscie nie uogólniam tu, bo tyczy sie to facetów zakompleksionych, którzy dla swoich kobiet musza byc panami i wyroczniami
Zgadzam się z Twoim ostatnim postem w 100% samotna. Tak to już jest. Mnie też wiele osób nie lubi, gdyż uważają mnie za osobę zbyt szczerą. Często wyrażam swoje odmienne zdanie, tyle że nie przejmuję się tym co inni pomyślą.
Witajcie. Ja się nie zgodzę z tą szczerością. Mam przyjaciółkę w klasie która jest szczera aż do bólu i ..... jest bardzo lubiana, każdy zgadza się z Jej zdaniem. Co Ona nie powie to wszytscy: ja też tak uważam. masz rację etc. Odgrywa w szkole jak i poza nią rolę PROWADERA. Co do mnie... Też się czuję osamotniona i nie lubiana. Nawet mama mi powiedziała, że jestem strasznie antypatyczna. Staram się cały czas żeby tak mnie nie dostrzegano a jednak... Jak jesteśmy w grupce i powiem coś ja, to nie ma żadnego komentarza. Zdarzy się raz na jakiś czas, że ktoś poprze moje zdanie, ale odrazu zerka na inne osoby czy i one mi przyznają rację a gdy panuje cisza ta osoba udaje, że nic nie mówiła. Strasznie jest mi ciężko. Nie chcę chodzić do szkoły. Mam wrażenie, że każdy wytyka mnie palcami i myśli sobie : ooo idzie autsajder. Cokolwiek powiem czuję, że potem jest komentowane. Jestem miła, uśmiecham się, ale to nic nie pomaga. Nikt się ze mną nie liczy. Nikt mnie nie szanuje. Dodam, że mam 17 lat. Pozdrawiam.
19 2009-09-05 16:46:05 Ostatnio edytowany przez Celia (2009-09-05 16:47:20)
Samotna, a może czasami nieświadomie swoim zachowaniem robisz coś, co w nieznającym Cię towarzystwie sprawia negatywne wrażenie? Piszesz, że czasami jesteś postrzegana jako wyniosła i sztuczna, mama Twojego byłego zapytała, dlaczego jesteś ciągle niezadowolona. Nie narzekasz czasami za dużo??
Poza tym, dobrze jest mieć własne zdanie na każdy temat, ale to nie znaczy, że w każdym towarzystwie musimy stwierdzać, że lubimy coś zupełnie odwrotnego, albo głośno to krytykować.![]()
heheh mnie na początku ludzie też postrzegają jako wyniosłą, niezadowoloną wiecznie złą na coś itp. kiedy kogoś poznaje nie jestem w stanie być na tyle otwarta żeby ludzie mnie od razu polubili, musi minąć jakiś czas aż się do nich przyzwyczaję i sytuacja się zmienia....
Podobnie jest ze mna . Przy poznaniu uchodze za dumna i wyniosła potem okazuje sie ze jestem ciepła i chetnie pomagam innym . jednak to prawda ze usmiech otwiera wiele serc ...uśmiechaj sie ![]()
Ja też nie jestem aż tak lubiana...z natury jestem bardzo nieśmiała, ale wyglądem właśnie nieśmiałej nie przypominam-lubię się mocniej pomalować, zrobić fajną fryzurę, ogólnie dbam o siebie i nie chwaląc się mam duże powodzenie u mężczyzn, i właśnie to mi też bardzo przeszkadza w kontaktach szczególnie z dziewczynami bo miałam takie sytuacje, że nieznajome dziewczyny zaczepialy mnie na ulicy i dogadywały coś, albo jak czasem ide na miescie i idzie dziewczyna z chlopakiem to widze strasznie wrogie nastawienie do mnie, kiedys spojrzalam na chlopaka jednej dziewczyny(zupelnie odruchowo) to wykrzyknęła na caly głos "co sie gapisz!!"Nie daje nigdy im zadnego powodu do zazdrosci bo nie gapie sie specjalnie na chlopakow innych dziewczyn, (ale nie bede tez chodzic z twarza w ziemi), ale one i tak traktuja mnie jak wroga.I czasem nie wiem naprawde jak sie zachowac gdy przechodze kolo takiej pary...Kontynuując wątek nieśmiałości to nie dość że jestem nieśmiała, to kontakty z dziewczynami są dla mnie bardzo trudne, gdyż poniewaz w konfrontacji z nimi też od razu się nastawiam co one sobie pomyślą o mnie i jak na mnie patrzą...na studiach mialam w grupie same dziewczyny prawie i odczuwałam bardzo dużą wrogość-zakoumplowalam się tylko z tymi, z którymi mieszkałam bo mnie poznały i twierdziły, że jestem dobrą dziewczyną, która zawsze pomoże w potrzebie. W liceum z kolei w klasie kolegowałam się z prawie samymi chlopakami, bo dziewczyny mnie nie lubiały. Nie umiem sobie poradzić z tą nieśmiałością, która najbardziej się objawia w kontaktach z dziewczynami...prawie nie mam przyjaciół, a chciałabym mieć jakąś fajną kumpele, przy której moglabym czuć się swobodnie:(
Hmm...tez kiedyś miałam taki problem. Byłam kozłem ofiarnym w szkole. Przez półtora roku byłam gnębiona w klasie, ale nie zgłaszałam tego żadnemu nauczycielowi czy rodzicom, bo po prostu się bałam, że jak ktoś zareaguje, to będzie jeszcze gorzej. Byłam po prostu nielubiana. Ale kiedy zaczęła się nowa szkoła pomyślałam, że żeby mieć jakichś znajomych to muszę być uśmiechnięta, radosna, optymistycznie nastawiona do życia. I wiesz co? Udało się
Moim zdaniem prowadzę życie towarzyskie na poziomie, bo mam znajomych, ale niestety ze starej szkoły wyniosłam niepewność względem facetów. To moja jedyna wada w świecie towarzyskim. Ty nie powinnaś się przejmować ludźmi, którzy Cię nie lubią, bo to tylko będzie pogłębiało Twoją traumę. Nie możesz mówić, że uśmiechanie się to przereklamowana sprawa. To jest właśnie jedna z najważniejszych zasad. Po drugie rozmawiaj z każdym na różne tematy. Spróbuj się udzielać w rozmowach na tyle na ile się czujesz, a możliwe, że ludzie zauważą, że jesteś świetnym rozmówcą, że masz jakieś pojęcie o świecie i zamiast stać się nielubianą, będziesz jedną z najbardziej lubianych...
życzę powodzenia ![]()
Jest to tak zwany błąd pierwszego rzutu oka.. Patrzymy na kogoś i jeśli ta osoba nam nie przypasuje, pogłębiamy naszą negatywną ocenę w stosunku do niej. Człowiek jest tak dziwnie "urobiony", że pierwsze wrażenie jest dla niego najistotniejsze, dlatego tak łatwo wprowadzić go w maliny. Pozory mylą, i tak.. cicha myszka może być sex bombą, extra twardziel zupełnym tchórzem, a wyniosła dziewczyna sympatyczną i potrzebującą ciepła i akceptacji dziewczyną. Pamiętaj, że ludzie są jak lustra, widzimy w ich reakcjach to, jak postrzegamy samych siebie. Widać, że Twój problem bierze swój początek w Tobie, nabierz trochę pewności siebie, zmień to i owo jeśli trzeba, jeśli uważasz, że nie jesteś lubiana, to zapytaj dlaczego, niech ta wiedza będzie Ci pomocna w kreowaniu nowej siebie. Nie bój się być sobą! To trudne, ale warte próby - zobaczysz jak Twoje życie się zmieni
Powodzenia ![]()
Badź osobą pogodną i uśmiechniętą a do przyjaciół szczerą i wierną bo jak wiemy w dzisiejszych czasach ludzie nie akceptują szczerości bo jak wiemy nie każdy jest taki ze jak wytkniesz komuś błedy to on to zaakceptuje raczej jest tak ze ktoś juz cie nie bedzie akceptował...najlepszą recepturą jest bycie pogodnym uśmiechniętym i pomocnym...i za dużo nie opowiadaj o swoim życiu bo ludzie róznie moga odbierać twoje opowiadania...
W każdym razie nie wmawiaj sobie tego, że ktoś może Ciebie nie lubić, bo nie wiesz co kto o Tobie myśli. Bądź sobą i pamiętaj o uśmiechu...:)
To jest chamskie ignorowac ludzi tylko dlatego, że lubią modne ciuchy. Ja akurat lubię i może dlatego dziewczyny jakoś za mną nie przepadają, ale z drugiej strony nie jestem jakąś wyfiokowaną pindą z biustem na wierzchu a do tego jestem nieśmiała i niepewnie się czuje w towarzystwie. Ale wiem jak reagują dziewczyny z mojej grupy na studiach na widok zgrabnych dziewczyn: "Pindy!" i tyle.