Sama nie wiem od czego zacząć. Poznałam niezwykłą, piękną kobietę. Nie jesteśmy nawet po imieniu, ale chyba się lubimy, ona mnie fascynuje, myślę o niej codziennie, cały czas mam w głowie jej uśmiech, spojrzenie. Wydaje się, że jest między nami sympatia, spotykamy się na szczeblu zawodowym, jak do niej idę, serce bije mi jak oszalałe, wszystkie problemy wydają mi się mniejsze, do pokonania. Ona ma męża i dziecko, więc pewnie do mnie nic nie ma, ale to w jaki sposób na mnie patrzy i się uśmiecha.Teoretycznie powinna być szczęśliwa i spełniona, jednak ma takie smutne oczy, jakby w jej życiu czegoś brakowało. Nie wiem co się ze mną dzieje, jestem wolna, z facetami jakoś mi się nie układa, ale chciałabym mieć w przyszłości męża i dzieci. Jednak potrzebowałabym męskiego, silnego ramienia. Może jestem bi, cała ta sytuacja daje mi dużo do myślenia. Jestem wierząca, to też jakoś utrudnia akceptację, że myślę o kobiecie. Kiedyś też pamiętam w czytelni trafiłam na młodą bibliotekarkę, pomagała mi znaleźć książkę, była taka miła, delikatnym szeptem coś mi tłumaczyła, a ja zrobiłam się cała miękka, bardzo wtedy odczułam brak fizycznej bliskości... Wracając do sedna- wiem, że źle ulokowałam uczucie, trzeba będzie jakoś się z tym pogodzić, jestem jeszcze młoda, zaraz po studiach, nie mam z kim o tym porozmawiać- nie powiem mamie, że się zabujałam w innej kobiecie, dlatego piszę, aby się Wam wypłakać. Myślicie, że te skłonności do kobiet może mi przejdą, czy jestem bi? Dzięki za zrozumienie.
1 2014-03-16 22:42:38 Ostatnio edytowany przez wiktoria1000 (2014-03-16 23:53:39)
Podobne tematy
Uważam, że każda kobieta przechodzi w pewnym momencie fascynację inną kobietą/ kobietami. Niektóre tylko niewinnie świntuszą w myślach, inne próbują, a jeszcze inne związują się z kobietami i tworzą zwyczajne związki. Chyba musisz się "sprawdzić"
Tak czy siak fajna przygoda może z tego być. Niewiele pomogę w rozwiązaniu, jestem na drugim etapie fascynacji i nie wiem jak się z tego wyplączę, więc chętnie pośledzę wątek.
To, że kobieta ma rodzinę nie znaczy, że jest szczęśliwa. Może potrzebuje odskoczni, ale sama do końca nie wie jak się za to zabrać? Różnie bywa.
Witaj w klubie
Niczego mądrego Ci nie doradzę, bo sama się gubię w swojej sytuacji, ale jak coś zawsze możesz nam się zwierzać, kiedy potrzebujesz rozmowy. Tu jest masa mądrych ludzi i myślę, że pomogą wybierać najlepsze rozwiązania ![]()
4 2014-03-17 23:27:23 Ostatnio edytowany przez wiktoria1000 (2014-03-18 00:46:13)
Jak dobrze, że jesteście! Samemu z takim problemem nie jest łatwo. Jakby co to na mnie też możecie liczyć, jeśli będziecie się potrzebowały się wygadać. Poczekam co będzie. Jak o tym myślę, to wiem, że nie wystarczy mi przyjaźń taka w znaczeniu ściśle koleżeńskim. Czasami jak nie widzi to z podziwem obserwuję jej sylwetkę, ruchy, żeby to było choć w małym stopniu dla mnie, bardzo bym chciała spędzać z nią czas, rozmawiać, iść na spacer, gdzieś wyjechać na weekend, tonąć w jej spojrzeniu, dotyku, uśmiechu, zatopić ręce w jej włosach, i tego samego doswiadczyc z jej strony. Cała jej postac mnie zafascynowała, inteligencja, uroda, śmiech, głos, spojrzenie, wszystko. Kiedyś byłam u niej z inną osobą i co mnie bardzo zdziwiło spotkałam się z komentarzem- wy wymieniacie uśmiechy jak jakieś dwie lesbijki- co nie ukrywam mnie ucieszyło, sama nie wiem dlaczego. Jeśli o czym marzę- ona będzie chciała rozwinąć znajomość to w to wejdę, sama nie wykonam pierwszego kroku, ale jeśli nie- to pokornie się z tym pogodzę. Napisze jak się ma sytuacja. Życzę, aby u Was sprawy rozwinęły się po Waszej myśli :-)