netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

70 odpowiedzi13 018 wyświetleńzałożony przez Małgorzata123, 16.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1

Temat: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

cześć
sprawa wygląda tak: ja mam męża on żonę,mamy po około 40 lat,  oboje pracujemy w jednej firmie ja w oddziale na pomorzu on w oddziale w stolicy, oboje mieliśmy swoje głębsze powody do podjęcia romansu. Romans trwał pół roku i było świetnie, oboje byliśmy zadowoleni.
Aż jednego razu umówilismy sie na wyjazd , dwa dni on to zaproponował. Ja  w domu powiedziałam że mam szkolenie,  zadzwoniłam do kochanka w piatek przed wyjazdem a on ani  słowa o wyjeździe, wiec zapytałam czy pamieta o wyjeździe i że to jest z poniedziałku na wtorek?  a on się zawiesił , ja na to :rozumiem ze zapomniałeś i w tym momencie szlag mnie trafił ogarnąl mnie strach powiedziałam że jakby mu zależało ty by pamięta,ł  on że się nakręcam.
Zadzwonilam znowu za pół godziny żeby pogadać  jak rozwiązać tą sytuację na co powiedział że ma mnie dość i się rozłaczył. telefonu nie odbierał  wysłałam mu tego dnia około 10 smsów że jest nieodpowiedzialny że zachował się jak gówniarz że tak dorosly facet nie postepuje i  zagroziłam ze jak mnie nie przeprosi  za to że postawił mnie w sytuacji podbramkowej to wszystko opowiem jego żonie (czego nigdy nie zrobiłam i nie zrobiłabym bo  wiem że ona by sie ucieszyła).  chciałam  żeby poczuł się tak jak ja, czyli upokorzona  w strachu (mój maz gdyby sie zorientował mógłby mnie pobić i jego też). A mój kochanek zapomniał i przestał sie odzywać.
Po tym zdarzeniu za tydzień przeprosiłam go smsem (tel  nie odbierał)za  mój szantaż, wytłumaczyłam że się bałam i powinien to zrozumieć. Ale on się nie odezwał, po czterech miesiacach  ja napisałam do niego emaila że go szczerze przepraszam żeby sie odezwał bo było mi źle , miałam wyrzuty sumienia , bo on jest spokojnym fajnym facetem. Ale się nie odezwał. po kloejnych trzech miesiącach przyjechał do naszego oddzaiłu i jak była okazja to powiedział mi tylko : niedobra jesteś , szantażujesz mnie. Ja  zaproponowałam że może porozmawiamy o tym on się  zgodził.  Zadzwoniłam żeby pogadac  ale dostałam tylko esemesa że wszystko sobie wyjaśniliśmy i  nie ma czasu na pogaduszki, za chwile zadzwonił i powiedział ze jego mama jest chora  a  to co ja zrobiłam to była dziecinada,  przyznałam mu rację  ale też powiedziałam ze on w stosunku do mnie zachował się wcale nie lepiej.
I tak to zostało. P
rzyjeżdza  co trzy miesiące  do naszego oddziału i widzę  że czuje się niezręcznie, bywa i tak ze podjezdza pod biuro i kiedy jeszcze nie ma samochodu jego  kolegi ze stolicy to on odjeżdża i za 20 minu są obaj pod naszym biurem ,  ja też czuję sie niekomfortowo  bo musimy współpracować .
Około dwa tygodnie temu  przez przypadek wysłałam mu wiadomość : zadzwoń , ale osoba do której to miało trafić nie dzwoniła więc sprawdziłam i napisałam żartobliwie że jest niedobry bo nie poinformował mnie ze info trafiło nie tu gdzie miało, a w środku nocy odpisał : no tak....moja wina.  Na co juz nie wytrzymałam  i  napisałam że wina lezy po obu stronach tylko bólu duszy nikt z nas nie umie ukoić  i ze czekałam też  na przeprosiny z jego  strony ale sie nie doczekałam.  I znowu cisza nic.

Chcę  wiedzieć czy dobrze  się  zachowałam przepraszając?  czy  on faktycznie  ma powody do myślenia  że to ja jestem winna ?  Co on czuje do  mnie teraz ? Jak on może się czuć?   
Myśle o tym i  nie rozumiem jego zachowania,  jest zły na mnie czy na siebie . ?  Czy naprawdę jestem dziecinna ?

Mi się wydaje że miałam prawo do strachu , że źle zrobiłam szantażując go,  i że dobrze że go przeprosiłam.

Zaznaczam że nigdy nie proponowałam powrotu  do siebie  proponowałam tylko dobrą relację  między nami aby komfortowo sie nam pracowało.

Prosze o odpowiedzi meżczyzn i kobiety dorosłe. Nie mam ochoty być oceniana bo mam męża i poszłam z innym w tango. Tak jak pisałam romans  z mojej strony nie był kaprysem ,  chciałam  dac komus coś dobrego i to samo otrzymać.

Pozdrawiam Gosia

2

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

mysle ze on nic lepszego nie zrobil niż zostawiając cię

3

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Akurat mam ochotę być złośliwa, więc Cię ocenię. Dostajesz dwóję za sprawowanie. Poza tym co to za zdanie, "Tak jak pisałam romans  z mojej strony nie był kaprysem ,  chciałam  dac komus coś dobrego i to samo otrzymać." Oboje z kochankiem jesteście niedojrzali i nic dziwnego, że macie teraz ze sobą problemy. Domyślam się, że on Ciebie nie traktuje poważnie, więc się obraził kiedy tylko go skrytykowałaś. Uraziłaś jego ego. Chłopcy potrafią się obrażać na długo za takie coś.

4

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Tytuł brzmi "Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę"

A jednak za chwilę piszesz

Małgorzata123 napisał/a:

Nie mam ochoty być oceniana

To jak to w końcu z Tobą jest?

5

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

To ocenię - dobrze zrobił, że Cię olał.
Ty najlepiej zrobisz, jak też go olejesz.

Zajmij się swoim mężem.
Ewentualnie rozwiedź się i wtedy róbta co chceta.

6

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Współczuję Twojemu mężowi. Biedny facet

7

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Dno i dwa metry mułu.... Zamiast o ślubnego martwisz się o tego trzeciego....No chyba że Twój ślubny robi tak samo.

8

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Nie zastanawiaj sie bo nie ma sensu. Sensem bedzie to zebys go zostawila w spokoju.  Nie widzisz ze stalas sie mu obojetna?  nie zachowuj sie jak natretna kobieta tylko wroc do swojego zycia, a jak malo Ci wrazen to znajdz sobie innnego kochana, ale prosze najpierw rozwiedz sie z mezem a potem bierz sie za wolnego faceta! Mysle ze mlodsze od Ciebie kobiety potrafia zachowac sie z klasa a Ty jak jakas napalona pietnastolatka co tylko chce byc w centrum uwagi

9

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Przepraszasz kochanka? Za co? Za to, że może otrzeźwiał i postanowił skończyć ten cyrk? Żartujesz sobie?
Ty męża przeproś, że co rano musi budzić się obok zakłamanej, fałszywej twarzy, która nie ma w sobie odrobiny honoru, aby przyznać się i odejść.

Żałosne.

10

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgorzata123


Gdie zywiosz nie ye?osz    ?   jak mowia Rosjanie.

11

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Witam
W odpowiedzi na zdanie " że nie chcę być oceniana"  miałam na myśli żebyście nie oceniali mnie , tylko sytuację którą przedstawiłam.


Po  co go przepraszałam ?    Bo  jestem CZłowiekiem , a każdy człowiek zasługuje na szacunek i  jeżeli  wiem  że poniosło mnie i przesadziłam  to  powinnam przeprosić  i zadośćuczynić za krzywdę, niezależnie od tego  kim pokrzywdzony był czy jest dla  mnie.

Wiem że mu na mnie  nie zależy, rozumiem wasze oburzenie że ZDRADZIŁAM  ale nie rozumiem braku oburzenia że ON też ZDRADZIŁ.

Co do mojej niedojrzałości emocjonalnej to się nie zgadzam,  gdybym była niedojrzała nie przyszłoby mi do głowy aby wyjść z inicjatywą do zgody, w ogóle bym tej  sprawy nie przemyślała..

I macie rację  że  zdrada jest czymś  podłym.  Ale są  sytuacje w życiu które  zdradę usprawiedliwiają,  zwłaszcza  w naszym kraju.

Chodziło mi o  ocenę  takiego  zdarzenia, a nie tego  że zdradzam męża.

Dziękuję  za odpowiedzi , Pozdrawiam Gosia

12

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgorzato, u podstaw romansowej relacji dwóch osób w związkach leży fałsz. Ty oczekiwałaś szczerości i uczciwości. Twój kochanek potraktował jednak waszą znajomość tak, jak zwykle faceci traktują romanse - jako odskocznię od szarej rzeczywistości, bez żadnych przywilejów przysługujących kochance. I tyle. Ty rozłożyłaś wszystko na czynniki pierwsze, zastanawiasz się nad drobiazgami - bez sensu.
Przeprosiłaś go po to, aby móc utrzymywać z nim komfortowe relacje w pracy (podobno). Nie udało się. Facet zapewne obawia się, że chciałabyś powrócić do poprzedniej relacji. On nie chce, bo kochanka, która zaczyna mieć oczekiwania i pretensje to już nie to. No i trudno. Widujecie się bardzo rzadko - nie jest to przecież jakimś wybitnym utrudnieniem w pracy. Więc przestań analizować, zaakceptuj to, że ten "związek" się skończył, że jemu na normalnych relacjach i wyjaśnieniach nie zależy - i żyj dalej.

13

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Wiem że mu na mnie  nie zależy, rozumiem wasze oburzenie że ZDRADZIŁAM  ale nie rozumiem braku oburzenia że ON też ZDRADZIŁ.

Co do mojej niedojrzałości emocjonalnej to się nie zgadzam,  gdybym była niedojrzała nie przyszłoby mi do głowy aby wyjść z inicjatywą do zgody, w ogóle bym tej  sprawy nie przemyślała..

I macie rację  że  zdrada jest czymś  podłym.  Ale są  sytuacje w życiu które  zdradę usprawiedliwiają,  zwłaszcza  w naszym kraju.

Chodziło mi o  ocenę  takiego  zdarzenia, a nie tego  że zdradzam męża.

Nikt tu nie jest oburzony, raczej budzisz niesmak...
to Ty napisalas na forum, wiec dlaczego kto kolwiek ma zabierac glos w sprawie faceta,
ktory Cie przeleci raz na 3 miesiace, a teraz twoje ,,wiadro" mu sie znudzilo.

Szczerze mowiac to nie wiem po co to pisze ( w realu nawet bym nie splunela)
moze mam nadzieje przedrzec sie przez glebie Twojej niedojrzalosci...

wyszlas z inicjatywa do zgody bo sie balas,ze
ci fiu...  do zabawy  braknie

nie opowiadaj bajek ...

gdybys wogole myslala, to zrobila bys najpierw porzadek ze swoim malzenstwem, a potem pchala sie z dupa w cudze .

I jesli wiesz, ze zdrada jest podla, to dlaczego usprawiedliwiasz swoja podlosc...
dla podlosci nie ma usprawiedliwienia.
Nie ma usprawiedliwienia dla zdrady,
jak wyzej...    najpierw czyste karty -  potem dupaka;  w tej kolejnosci. 

A co ma kraj do tego?????
To mnie normalnie rozbawilas.

Nie mialas co jesc i sie spaskudzilas za kromke big_smile

Piszesz na forum i  chcesz uslyszec tylko to co ci sie podoba,
wiesz, ze twoje lajdactwo jest najgorszym gownem, wiec z gory sobie nie zyczysz podejmowania tematu???
A guzik smile    kazdy moze wyrazic swije zdanie,
jak widzisz ksiezniczko nie zawsze bedzie tak jak sobie zazyczysz tongue

Facet tez sie na tobie poznal, przekonal sie, ze w domu ma cos lepszego i uciol to zgrabnie,
co bardzo mnie cieszy w twoim przykrym przypadku tongue

14

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Miałam się już tu nie udzielać żeby swojej czarnej strony nie pokazywać i Cię nie obrażać, ale wytłumacz proszę tylko to jedno zdanie. No na lewo prawo je obracam i nijak nie rozumiem.

Małgorzata123 napisał/a:

Ale są  sytuacje w życiu które  zdradę usprawiedliwiają,  zwłaszcza  w naszym kraju.

15

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Doonna
nie masz prawa nazywać mnie łajdaczką , bo się nie łajdaczę.  Usprawiedliwieniem dla mojej  zdrady jest to że mój małżonek jest ode mnie o 15 lat starszy a  w związku ztym od około 7 lat cierpi na impotencję.  Zdrada  z mojej strony to nie Kaprys tylko potrzeba.  Kobieta która ma faceta  w pełni sprawnego  nigdy mnie nie zrozumie.
  Kochanek też żył i żyje  z tego co mówił  a przed  znaliśmy się  z pracy 5 lat w  nieudanym związku. Nasza decyzja o pojęciu romansu była  wspólna.

Chciałam oceny  konkretnej sytuacji,  a ty właśnie Taka Poska jesteś , musisz  wyładowac swoje frustracje  na nieznajomej osobie.  W naszym  kraju na dolegliwośc męża nie ma  lekarstwa , społeczeństwo  nie rozumie  że  takie rzeczy się  zdarzają  i można kochać się inaczej, ale mój mąż  jest  starej daty i nie rozumie pewnych spraw  w każdym razie nie chciał podjąć  terapii , rozmowy kończyły się awanturą a wrezultacie jego niską samooceną . Porostu nie chciał sobie pomóc, odrzucił mnie. 

Mając lat 33  przestałam uprawiać seks,  a  teraz mam 40  romans  zaczął  się 2 lata  temu  a zakończył po poł roku.

W pewnym  stopniu też jestem skrzywdzona,  bo  uówienie się  z kobietą na randkę i  zapomnienie o tym  dla  niejednej kobiety w "normalnym  związku"  byłoby emocjonalnie nie  do  wytrzymania  pewnie taki gość  dostałby  karę duzo większą  niż  ten mój , Prawda ?  Ale  ja  "wlazłam  w  czyjeś  małżeństwo"  i to  ja jestem  zła  niedobra okrutna.   Prawda?

16

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Och jakie święte oburzenie, jacy strażnicy moralności - śmieszne. Jakby to była społeczność realna, a nie internetowa, to autorka zapewne już by została przez Was ukamienowana... A może jednak nie, może po prostu tylko w takim pisaniu jesteście mocni? Ktoś poczuł się dzięki temu lepiej?

Do autorki: zostaw, odpuść, po prostu o nim zapomnij.

17

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Do vinnga

Tobie dziękuję że mimo iż nie znasz powodów i mojej sytuacji  , nie obrażasz  i pozostajesz człowiekiem. 

i nie podobno  chcę utrzymywać dobre relacje , tylko napewno  chciałam je utrzymywać   dobre, bez podtekstów i nie miałam zamiaru do niego wracać. On też mnie upokorzył  i nasze  wzajemne zaufanie do siebie zostało mocno nadszarpnięte.  W takiej sytuacji cięzko jes nawet myśleć o zblizeniu .

Może osoby  z mocniejszym charakterem to robią , ja nie dałabym rady.  A masz rację nie ma sensu już dłużej tego analizować i się tym przejmować.

Pozdrawiam.

18 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-03-17 11:40:49)

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Ja rozumiem wszystko, potrzeby seksualne też.  Nie chce Cie oceniać. Ale też nie jestem sobie w stanie wytłumczyć stwierdzenia "usprawiedliwiona zdrada". Jeśli mąż nie potrafi Cie zadowolić to go zostaw, znajdź takiego co da rade. Ale pewnie powiesz, że go kochasz i nie chcesz zostawić? Osobiście wolałbym żeby mnie kobieta rzuciła, niż zdradzała..

19

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Tamara90 napisał/a:

Och jakie święte oburzenie, jacy strażnicy moralności - śmieszne. Jakby to była społeczność realna, a nie internetowa, to autorka zapewne już by została przez Was ukamienowana... A może jednak nie, może po prostu tylko w takim pisaniu jesteście mocni? Ktoś poczuł się dzięki temu lepiej?

Do autorki: zostaw, odpuść, po prostu o nim zapomnij.

Dziękuję  za  wsparcie.

20

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Tamara90 napisał/a:

Och jakie święte oburzenie, jacy strażnicy moralności - śmieszne. Jakby to była społeczność realna, a nie internetowa, to autorka zapewne już by została przez Was ukamienowana... A może jednak nie, może po prostu tylko w takim pisaniu jesteście mocni? Ktoś poczuł się dzięki temu lepiej?Do autorki: zostaw, odpuść, po prostu o nim zapomnij.

Śmieszne jest to, że płaszczy się przed kochankiem i jest tchórzycą. smile
Skoro z mężem się nie układa to czemu nie odejdzie? Bo pewnie ściemnia, aby się wybielić. Nikt nie wie jak jest naprawdę, a ja osobiście nie wierzę w ani jedno słowo autorki dotyczące jej małżeństwa. Ma odwagę by okłamywać męża, to i ma odwagę by tutaj sobie trochę pościemniać.

Tamara, nie tylko w pisaniu. smile

21

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
k.a.p napisał/a:

Miałam się już tu nie udzielać żeby swojej czarnej strony nie pokazywać i Cię nie obrażać, ale wytłumacz proszę tylko to jedno zdanie. No na lewo prawo je obracam i nijak nie rozumiem.

Małgorzata123 napisał/a:

Ale są  sytuacje w życiu które  zdradę usprawiedliwiają,  zwłaszcza  w naszym kraju.

Usprawiedliwieniem dla mojej  zdrady jest to że mój małżonek jest ode mnie o 15 lat starszy a  w związku ztym od około 7 lat cierpi na impotencję.  Zdrada  z mojej strony to nie Kaprys tylko potrzeba.  Kobieta która ma faceta  w pełni sprawnego  nigdy mnie nie zrozumie.
  Kochanek też żył i żyje  z tego co mówił  a przed  znaliśmy się  z pracy 5 lat w  nieudanym związku. Nasza decyzja o pojęciu romansu była  wspólna.

Czy to wytłumaczenie wystarczy?

22

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Nie, nie wystarczy. To czemu nie zostawisz męża skoro nie może Ci dać tego czego chcesz?

23

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Żeby było jasne - ja nie oceniam autorki ani na minus, ani na plus. Zresztą nie o to ona prosiła w tym wątku. Wygłaszanie takich osądów, jak powyższe, nie znając ludzi ani sprawy uważam za beznadziejne. Już sam Jezus powiedział przecież 'kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień' ahahahah.

24

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Witam
W odpowiedzi na zdanie " że nie chcę być oceniana"  miałam na myśli żebyście nie oceniali mnie , tylko sytuację którą przedstawiłam.


Po  co go przepraszałam ?    Bo  jestem CZłowiekiem , a każdy człowiek zasługuje na szacunek i  jeżeli  wiem  że poniosło mnie i przesadziłam  to  powinnam przeprosić  i zadośćuczynić za krzywdę, niezależnie od tego  kim pokrzywdzony był czy jest dla  mnie.

jakie to słodkie...
krzywdę?
Nie pomyślałaś o tym, żeby zacząć od męża, którego ZDRADZIŁAŚ?

Małgorzata123 napisał/a:

Wiem że mu na mnie  nie zależy, rozumiem wasze oburzenie że ZDRADZIŁAM  ale nie rozumiem braku oburzenia że ON też ZDRADZIŁ.

Co to ma do rzeczy? Myślałam, że to wątek o Tobie i Twojej zdradzie, nie o nim, heloł! A może sama nie wiesz po co ten wątek założyłaś?

Małgorzata123 napisał/a:

Co do mojej niedojrzałości emocjonalnej to się nie zgadzam,  gdybym była niedojrzała nie przyszłoby mi do głowy aby wyjść z inicjatywą do zgody, w ogóle bym tej  sprawy nie przemyślała..

To jest niepodważalny dowód na Twoją dojrzałość
Tiaaa...

Małgorzata123 napisał/a:

I macie rację  że  zdrada jest czymś  podłym.  Ale są  sytuacje w życiu które  zdradę usprawiedliwiają,  zwłaszcza  w naszym kraju.

?????

Małgorzata123 napisał/a:

Chodziło mi o  ocenę  takiego  zdarzenia, a nie tego  że zdradzam męża.

?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!


Małgorzata123 napisał/a:

Doonna
nie masz prawa nazywać mnie łajdaczką , bo się nie łajdaczę.  Usprawiedliwieniem dla mojej  zdrady jest to że mój małżonek jest ode mnie o 15 lat starszy a  w związku ztym od około 7 lat cierpi na impotencję.  Zdrada  z mojej strony to nie Kaprys tylko potrzeba. 
Kochanek też żył i żyje  z tego co mówił  a przed  znaliśmy się  z pracy 5 lat w  nieudanym związku. Nasza decyzja o pojęciu romansu była  wspólna.

Impotencja zawsze ma swoje przyczyny wink
I nie sugeruję, że tylko z winy mężczyzny
Z tego co wiem, to przy odrobinie dobrej woli da się wyleczyć 90% przypadków impotencji smile Jasne, że to nie jest pójście na łatwiznę, ale jest to możliwe. Do tego jednak potrzebne jest wsparcie żony. Małżonkowie powinni być sobie pomocą.
A jeśli twój mąż nie chce terapii...wiesz, wiele też zależy od podejścia żony w różnych sprawach codziennych.
Być może ciążą między wami sytuacje o których nam nie napisałaś i raczej nie napiszesz bo może nie przyjść Ci na myśl jak ''dziwne'' przyczyny ma czasem impotencja

Małgorzata123 napisał/a:

Kobieta która ma faceta  w pełni sprawnego  nigdy mnie nie zrozumie.

Zdziwiłabyś się smile

Małgorzata123 napisał/a:

W pewnym  stopniu też jestem skrzywdzona,  bo  uówienie się  z kobietą na randkę i  zapomnienie o tym  dla  niejednej kobiety w "normalnym  związku"  byłoby emocjonalnie nie  do  wytrzymania  pewnie taki gość  dostałby  karę duzo większą  niż  ten mój , Prawda ?  Ale  ja  "wlazłam  w  czyjeś  małżeństwo"  i to  ja jestem  zła  niedobra okrutna.   Prawda?

Jakby nie spojrzeć, wybrałaś żonatego smile
Nie licz na to, że pogłaszczemy Cię tu po główce

25

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Chciałam  bardziej oceny  tego , że ja  przeprosiłam człowieka za swój czyn  a  on  nie  zareagował na przeprosiny , zignorował moją postawę.

Natomias kiedy widzimy się on  przyjmuje postawę człowieka nieśmiałego, takiego który wie że źle się stało  ale nie przyznaje tego przede mną. 
Natomiast kiedy musimy wymienić zdania w sprawach zawodowych emailem , tu  ja  zazwyczaj mam pytania aon odpowiada to te jego odpowiedzi są  agresywne , nerwowe.  Jakby był żły na mnie  ale też tego nie napisze.

Chciałam oceny sytuacji i jego postawy.

Ale  większość zajęła się moim  małżeństwem. Tym jak jestem zła.

26

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Chciałam  bardziej oceny  tego , że ja  przeprosiłam człowieka za swój czyn  a  on  nie  zareagował na przeprosiny , zignorował moją postawę.

Daj sobie z nim spokój i tyle
Nie zmusisz go przecież by postępował inaczej

27

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Ale  większość zajęła się moim  małżeństwem. Tym jak jestem zła.

Bo jesteś zła.
Widziały gały co brały. Powinnaś po prostu powiedzieć mężowi w czym tkwi problem i próbować go rozwiązać, a nie pchać się innemu do łóżka. Żonatemu w dodatku.

28

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Doonna
nie masz prawa nazywać mnie łajdaczką , bo się nie łajdaczę.  Usprawiedliwieniem dla mojej  zdrady jest to że mój małżonek jest ode mnie o 15 lat starszy a  w związku ztym od około 7 lat cierpi na impotencję.  Zdrada  z mojej strony to nie Kaprys tylko potrzeba.  Kobieta która ma faceta  w pełni sprawnego  nigdy mnie nie zrozumie.


Chciałam oceny  konkretnej sytuacji,  a ty właśnie Taka Poska jesteś , musisz  wyładowac swoje frustracje  na nieznajomej osobie. 

W pewnym  stopniu też jestem skrzywdzona,  bo  uówienie się  z kobietą na randkę i  zapomnienie o tym  dla  niejednej kobiety w "normalnym  związku"  byłoby emocjonalnie nie  do  wytrzymania  pewnie taki gość  dostałby  karę duzo większą  niż  ten mój , Prawda ?  Ale  ja  "wlazłam  w  czyjeś  małżeństwo"  i to  ja jestem  zła  niedobra okrutna.   Prawda?

W pierwszym poscie napisalas, ze Twoj maz gdyby sie dowiedzial, to pobil by Ciebie i Twojego kochanka,

a tu nagle jak chodzi o usprawiedliwienie dupcenia na boku to sie okazuje,
ze to ,,czlowiek starej daty, impotent ze starosci" ???

Z tego co piszesz to Twoj maz mial 48 lat kiedy to starosc go dopadla,
a teraz w wieku 55 lat bylby tak odmlodzony,
ze pobil by Ciebie i 40 letniego faceta big_smile


Zdrada to lajdactwo, obojetnie czy Ci sie to podoba czy nie.

Na szacunek trzeba sobie zasluzyc.


A z ta Polskoscia to nie trafilas, nie jestem Polka sad , spedzilam tam tylko 12 lat zycia, jezyka polskiego uczylam sie jako dorosla i robie to nadal...
to rozsadek i czlowieczenstwo przezemnie przemawia.

A skad Ci przyszla do glowy frustracja?

Jak maz mi nie odpowiadal to sie rozeszlam, a potem znalazlam sobie innego...
mam go do teraz i dobrze mi sie zyje.

Dla jasnosci maz mnie nie zdradzil nigdy fizycznie i bardzo chcial ze mna byc.

A ten kochanek, ktorego bezczelnie nazywasz ,,moj" ( i porownujesz to wasze fikimiki do zwiazku partnerskieg ) to nie zapomnial, tylko Cie olal, bo ma Cie dosc...
i nie jestes od dawania kar, co najwyzej mozesz w majtki zrobic ze zlosci big_smile

I nie pochlebiaj tak sobie: ,,zla, niedobra, okrutna" ...    po co takie wielkie slowa,

kiedy sie okazalo jak malutka jestes.

29

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Majki napisał/a:

Nie, nie wystarczy. To czemu nie zostawisz męża skoro nie może Ci dać tego czego chcesz?

Bo  ma 55 lat , jest po wypadku , jest stary i chory . Nie ma matki , niem rodziny która by się nim  zaopiekowała.   Czy poprostu mam sobie pójść zostawić chłopa  niech sra pod siebie ??????????????????????????????????//

30 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2014-03-17 12:24:09)

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgosiu, oczywiście, że nie wystarczy.
Kiedy wychodziłaś za mąż za swojego małżonka, to nie wiedziałaś, że jest on od Ciebie o 15 lat starszy ?
Nie miałaś świadomości, że szczyty Waszych możliwości fizycznych, intelektualnych mogą się, że tak delikatnie powiem - wzajemnie rozminąć ?
Przecież musiałaś zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli dzieli Was taka różnica wieku, to inne pozostałe różnice będą się z czasem tylko powiększać.
Bierzesz sobie człowieka z pełną świadomością na dobre i na złe.
To oznacza, że bierzesz sobie hipotetycznie oczywiście - bo przecież w dniu ślubu nikt o tym nie myśli - również jego Alzheimera, demencję, impotencję i inne Freudowskie świństwa wink
Potrzeby seksualne nie są żadnym usprawiedliwieniem dla zdrady - szczerze mówiąc w moim kodeksie moralnym na zdradę nie ma usprawiedliwienia, ale to tylko moje subiektywne zasady.

Rozumiem, że Ty i Twój kochanek mogliście uważać swoje związki za nieudane, ale żeby zachować ludzką twarz, to najpierw trzeba się rozstać, a potem wchodzić w kolejne relacje, nawet powierzchowne i czysto fizyczne.

Cała sytuacja którą opisujesz jest dla mnie dziecinadą - nie znam wielu osób które mogłyby się tak zachować i jeszcze pytać, czy dobrze zrobiły ...

Najwidoczniej Twój były kochanek nie ma ochoty utrzymywać z Tobą jakichkolwiek więcej kontaktów i patrząc na jego zachowanie - uważam że tak jest dla Ciebie zdecydowanie lepiej.
W takiej sytuacji nie ma żadnego znaczenia to, jak się zachowałaś, co powiedziałaś, co napisałaś i jak postąpiłaś.

Przeprosiłaś go za to, że nerwy Cię poniosły, on zerwał kontakt z Tobą i najwyraźniej unika Ciebie.

Teraz masz perspektywę, możliwości i czas na to, aby zrobić porządek ze swoim życiem.
Rozstać się z 'niewydolnym' mężem i poszukać miłości której pragniesz.

I jeszcze edit - ten stary, chory, robiący pod siebie mąż, miałby pobić Ciebie i twojego kochanka ?!
A cóż to za pierdoły tu wypisujesz Małgorzato ?
Kulą ortopedyczną ? Szprychą z koła wózka inwalidzkiego ?

31 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-03-17 12:27:16)

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Bo  ma 55 lat , jest po wypadku , jest stary i chory . Nie ma matki , niem rodziny która by się nim  zaopiekowała.   Czy poprostu mam sobie pójść zostawić chłopa  niech sra pod siebie ??????????????????????????????????//

Ale wcześniej pisałaś, że by Was pobił.. Stary i chory by Was pobił? Troche mi to sie dziwna wydaje cała ta historia, ale co ja tam wiem. Mam swoje teorie w głowie, ale nie bd ich tu głosił bo może sie myle.

32 Ostatnio edytowany przez Marianne (2014-03-17 12:32:52)

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgorzata,
Z tego co piszesz Wasz czas już się skończył, takie oznaki świadczą o tym, że facet dał sobie spokój z Tobą.
Niepotrzebnie tak analizujesz. Sprawa jest dość prosta.
Facet w końcu przejrzał na oczy, wie że relacja  z Tobą była błędem, że skrzywdził żonę. Może chce to wszystko naprawić?Pozwól mu na to. Mało tego...
Ty też powinnaś o tym pomyśleć, nie zachowałaś się dobrze jak na żonę przystało. Może powinnaś powiedzieć o wszystkim swojemu mężowi? Fakt jest taki, że do zdrady doszło i tego się nie cofnie. Pozostaje Ci jedynie zagrać uczciwie wobec męża, pozwól mu zadecydować czy chce być z Tobą po tym wszystkim, czy nie.
Pamiętaj, że w tym wszystkim to on najbardziej ucierpi, spójrz na niego jak na człowieka, a nie na faceta impotenta-który nie jest w stanie Cię zaspokoić.

smile

33

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Pisałam już wcześniej, że 1/2 historii Małgorzaty to zwyczajna ściema. smile

34

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Moim zdaniem to dziewczyny karmicie dużego i bardzo głodnego trolla, co nie zmienia faktu, że złote myśli autorki wątku czyta się doskonale w ramach rozrywki smile

35

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Nie liczyłam na głaskanie,  ani na współczucie  ani na rozgrzeszenie czy wybielanie siebie.  Do takich uczynków bardzo trudno jest się przyznać, dlatego wielu z was nawet nie wie że takie sprawy mją też miejsce.

Z tego wszystkiego co piszecie to wynika że faceci to tchórze i łajdacy. Każdy z was myśli że ja chcę powrotu do kochanka a mi to nawet na myś nie przyszło. 

Co do spraw  z małzonkiem, to on jest po wypadku który odebrał mu zdrowie  i wpędził  w alkochol.  Mąż nie jest w stanie na dzień dzisiejszy funkcjonować normalnie, samodzielnie  w miesiącu bywa  dwa dni trzeźwy.  W tej chwili jesteśmy  w separacji od kwietnia 2012 roku,  niestety sprawy się potoczyły tak że ja nie mogę  się wprowadzić  bo  mam za małe środki finansowe,  a męza  też nie mogę wymeldować, musimy mieszkać w jednym mieszkaniu..  Poza tym jest on bardzo niezaradnym życiowo człowiekiem.  I  nie przyjmuje  do wiadomości że jesteśmy  w separacji , nie pamięta tego albo nie rozumie co się stało. 

Pozdrawiam wszystkich , dziękuję  za ocenę, .

36

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Nataluszek napisał/a:

Pisałam już wcześniej, że 1/2 historii Małgorzaty to zwyczajna ściema. smile

Ta 1/2 to to ze maz impotent, a zona nie dawala big_smile

Gosia, a ten kochanek to teraz z ta zona jest co to ,,w nie udanym zwiazku byl" ?

A okazalo sie, ze ,,nie udany zwiazek" jest lepszy od Ciebie tongue

Naprawde????
Mozna byc tak naiwnym ?

37

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Marianne napisał/a:

Małgorzata,
Z tego co piszesz Wasz czas już się skończył, takie oznaki świadczą o tym, że facet dał sobie spokój z Tobą.
Niepotrzebnie tak analizujesz. Sprawa jest dość prosta.
Facet w końcu przejrzał na oczy, wie że relacja  z Tobą była błędem, że skrzywdził żonę. Może chce to wszystko naprawić?Pozwól mu na to. Mało tego...
Ty też powinnaś o tym pomyśleć, nie zachowałaś się dobrze jak na żonę przystało. Może powinnaś powiedzieć o wszystkim swojemu mężowi? Fakt jest taki, że do zdrady doszło i tego się nie cofnie. Pozostaje Ci jedynie zagrać uczciwie wobec męża, pozwól mu zadecydować czy chce być z Tobą po tym wszystkim, czy nie.
Pamiętaj, że w tym wszystkim to on najbardziej ucierpi, spójrz na niego jak na człowieka, a nie na faceta impotenta-który nie jest w stanie Cię zaspokoić.

smile

Patrzyłam na męża  jak na człowieka przez pięć długich lat,  pomagałam tłumaczyłam,  prowadzałam do lekarzy  a on tylko się śmiał i pił coraz więcej więcej  a potem przyłożyła  za dobroć.

Co do kochanka to  ja  w ciągu  dwóch lat od rozstania odezwałam  się 3 razy  w tym raz  zprzeprosinami  Czy to oznacza że  za nim latam ?  albo że nie daję mu spokoju? Że jestem natrętna?

38

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Co do kochanka to  ja  w ciągu  dwóch lat od rozstania odezwałam  się 3 razy  w tym raz  zprzeprosinami  Czy to oznacza że  za nim latam ?  albo że nie daję mu spokoju? Że jestem natrętna?

Małgorzato, to oznacza, ze nie masz honoru.

39

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Tamara90 napisał/a:

Żeby było jasne - ja nie oceniam autorki ani na minus, ani na plus. Zresztą nie o to ona prosiła w tym wątku. Wygłaszanie takich osądów, jak powyższe, nie znając ludzi ani sprawy uważam za beznadziejne. Już sam Jezus powiedział przecież 'kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień' ahahahah.

Ale to jest forum wiesz? Małgorzata przedstawiła sytuację a przez to i również to jaka jest sama. Niekoniecznie da się uniknąć oceny jej osoby. Czasami kubeł zimnej wody na głowę czyni cuda. Jezus tez powiedział aby nie zdradzać...

40

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Nie, to oznacza, że rozkminiasz i roztrząsasz sprawy dawno już zamknięte i przebrzmiałe.
Takie co to żadne gadanie i oceny nie zmienią już ich stanu obecnego.
Jeśli jesteś już 2 lata po rozstaniu z kochankiem, to doprawdy nie ma żadnego powodu do tego, żebyś zadręczała się myślami na temat swojego postępowania w stosunku do niego, ani jego reakcją czy obecnym zachowaniem w stosunku do Ciebie ...

41

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Nie liczyłam na głaskanie,  ani na współczucie  ani na rozgrzeszenie czy wybielanie siebie.  Do takich uczynków bardzo trudno jest się przyznać, dlatego wielu z was nawet nie wie że takie sprawy mją też miejsce.

Z tego wszystkiego co piszecie to wynika że faceci to tchórze i łajdacy. Każdy z was myśli że ja chcę powrotu do kochanka a mi to nawet na myś nie przyszło. 

Co do spraw  z małzonkiem, to on jest po wypadku który odebrał mu zdrowie  i wpędził  w alkochol.  Mąż nie jest w stanie na dzień dzisiejszy funkcjonować normalnie, samodzielnie  w miesiącu bywa  dwa dni trzeźwy.  W tej chwili jesteśmy  w separacji od kwietnia 2012 roku,  niestety sprawy się potoczyły tak że ja nie mogę  się wprowadzić  bo  mam za małe środki finansowe,  a męza  też nie mogę wymeldować, musimy mieszkać w jednym mieszkaniu..  Poza tym jest on bardzo niezaradnym życiowo człowiekiem.  I  nie przyjmuje  do wiadomości że jesteśmy  w separacji , nie pamięta tego albo nie rozumie co się stało. 

Pozdrawiam wszystkich , dziękuję  za ocenę, .

big_smile big_smile big_smile big_smile big_smile

Alez ta tragedia rosnie ...

za chwile dojdzie zagrozona ciaza, rak prostaty, dziura w dachu i gacie obsrane ;  (a , nie przepraszam gacie juz byly big_smile )

Masz racje Batszeba.
ja stad spadam..., albo nie, wpadne czasem dla radochy big_smile

42

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Doonna napisał/a:
Nataluszek napisał/a:

Pisałam już wcześniej, że 1/2 historii Małgorzaty to zwyczajna ściema. smile

Ta 1/2 to to ze maz impotent, a zona nie dawala big_smile

Gosia, a ten kochanek to teraz z ta zona jest co to ,,w nie udanym zwiazku byl" ?

A okazalo sie, ze ,,nie udany zwiazek" jest lepszy od Ciebie tongue

Naprawde????
Mozna byc tak naiwnym ?

Nie rozumiem o co  Ci chodzi  bo jesteś trochę złośliwa, ale odpowiem Kochanek mieszka w stolicy jego małżonka w wojewodztwie lubelskim. Podobno do domu jeździ raz na dwa tygodnie  do  córki.   
Tu nie chodziło o lepszość moją nad związkiem tylko o taki przykjacielski układ z dodatkowym bonusem.  I ani ja ani on  nie  wiązaliśmy ze sobą przyszłości. To miało być i się kiedyś skończyć.

43

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

tez mam wrażenie, że to nie koniec listy "powodów" skoku w bok autorki...

44

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Czytam i nie dowierzam smile  Nie wiem jak Pani może tak oszukiwać męża i przepraszać tak tego mężczyznę , wina leży po obu stronach , może jednak woli zostać przy żonie , trzeba myśleć że on może mieć inną sytuację , że ma rodzinę i dzieci a skoro pani ma tylko faceta który jest chory to lepiej się rozstać żeby nie był oszukiwany i odwiedzać go jako przyjaciela. Jest pani w takim wieku  że jeszcze życie można sobie ułożyć , przecież jakieś potrzeby są.

45

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

O rany, czyżby przyszło nam nie karmić trolla ?

46

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Nie rozumiem o co  Ci chodzi  bo jesteś trochę złośliwa, ale odpowiem Kochanek mieszka w stolicy jego małżonka w wojewodztwie lubelskim. Podobno do domu jeździ raz na dwa tygodnie  do  córki.   
Tu nie chodziło o lepszość moją nad związkiem tylko o taki przykjacielski układ z dodatkowym bonusem.  I ani ja ani on  nie  wiązaliśmy ze sobą przyszłości. To miało być i się kiedyś skończyć.

To nie zlosliwosc, tylko lekka kpina smile

A skad Ty wiesz co on robi?
Szpiegujesz go od dwoch lat?

A nawet jak jezdzi raz na 2 tyg. to mimo to o 6 razy czesciej niz Ty mialas okazje sie zalapac na ten ,,dodatkowy bonus" big_smile

No i jak bylo i sie skonczylo to z czym masz problem?

Jakos nie bardzo chcesz sie pogodzic z tym koncem, co?

Napewno Ci ciezko czuc sie teraz taka gorsza, porzucona i nic nie warta,
ale ten facet nigdy nie byl Twoj, wiec daj sobie spokoj.

Lepiej powiedz wszystko dla meza, moze to nim wstrzasnie i sie weznie w garsc zeby Ci dogodzic...
a jesli nie bedzie Cie chcial to jego prawo podjac decyzje,
a Ty moze poczujesz sie choc troche lepiej.

47 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-17 13:29:18)

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Droga Autorko, gdybyś miała pozwolenie od męża na sypianie z innym bo mąż chory, to by to było jakieś usprawiedliwienie twojej zdrady. A tak -  to nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia!, ludzie są tu oburzeni tobą, bo się tym wszystkim brzydzą, szkoda mi twojego męża. Jesteś z nim z litości?? Mam nadzieję że mnie takie coś nigdy w życiu nie spotka bo chyba  nie ma nic gorszego jak być z kimś z litości, bo to chory, słaby, nieudolny. Aha... macie separację, całe szczęście, szybkiego rozwodu, ino prędko.

48

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

Doonna
nie masz prawa nazywać mnie łajdaczką , bo się nie łajdaczę.  Usprawiedliwieniem dla mojej  zdrady jest to że mój małżonek jest ode mnie o 15 lat starszy a  w związku ztym od około 7 lat cierpi na impotencję.  Zdrada  z mojej strony to nie Kaprys tylko potrzeba.  Kobieta która ma faceta  w pełni sprawnego  nigdy mnie nie zrozumie.

"Ślubuję Ci miłość i wierność w zdrowiu i chorobie, w bogactwie i ubóstwie" - znasz? Czy to nie szło tak mniej więcej na przysiędze małżeńskiej?

Wzięłaś sobie 15 lat starszego i się dziwisz, że się postarzał? 7 lat cierpi na impotencję i co? Nie leczy się?

Twoją potrzebę w Twojej sytuacji zaspokaja wibrator, a kochanek to zwykłe świństwo, zdrada i Twoja podłość.

49 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-17 14:58:59)

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgorzata! Przeczytałem twoją historię. Romans to fajna relacja, która często pada po kilku, kilkunastu miesiącach. Właśnie przez nieporozumienia, różne sprawy logistyczne, zwłaszcza jak to romans "na dystans",b o on w Wawie a Ty na Pomorzu.

Nie wiem na ile dokładnie ustaliłaś z nim ten wyjazd, ale może się po prostu źle zrozumieliście? Jeśli wyjazd był ustalony na 100%, to on się zachował nie fair nie informując Cię, że jednak nie jedzie.

Ty się zachowałaś nie fair z szantażem.

Romans się skończył. Nie ma go już. Nic, poza fajnymi wspomieniami Was nie łączy. Taka jest prawda. Nie ma już relacji.

Co teraz zrobić? (1) Nie przepraszać.  (2) Nie wyjaśniać za wyjątkiem jednego zdania "OKej! Nasz romans się skończył... wiemy to oboje. Łączy nas przeszłość, ale teraz już nie ma między nami nic poza znajomością."    (3) Nie hodować negatywnych emocji, szanować się i lubieć.      (4) iść dalej swoją drogą życia.


a każdy człowiek zasługuje na szacunek i  jeżeli  wiem  że poniosło mnie i przesadziłam  to  powinnam przeprosić  i zadośćuczynić za krzywdę

Pomyłka -- nie zawsze trzeba przepraszać, nie zawsze trzeba zadośćuczynić. W tym przypadku on już wie, że żałujesz, i teraz chce świętego spokoju.

a każdy człowiek zasługuje na szacunek i  jeżeli  wiem  że poniosło mnie i przesadziłam  to  powinnam przeprosić  i zadośćuczynić za krzywdę

Wyluzuj. Wielu ludzi potępia zdradę ogólnie. Zdradziliście oboje, taki był Wasz wybór, mieliście piękne chwile. Skończyło się.


I macie rację  że  zdrada jest czymś  podłym.  Ale są  sytuacje w życiu które  zdradę usprawiedliwiają,  zwłaszcza  w naszym kraju.

E tam! Zdrada to wybór. Każdy ma swoje powody i historię. Nie zaszłaś w ciążę, nie złapałaś choroby, nie rozwaliłaś rodziny. Było, minęło. Nie dręcz się tym dodatkowo. Trzeba tylko to z klasą zakończyć, czyli zakopać żale i znormalizować relację z kochankiem.


Co do sytuacji z mężem... Pewnie będziesz o niego dbać do końca życia mimo separacji i tego że naprawdę chcesz odejść, a on nie chciał podjąć leczenia, ignorował twoje potrzeby. Cóż... będizecie tak razem żyć. Ale to nie znaczy, że masz nie mieć seksu -- znajdź sobie kochanka. Odpowiedz "znalazłam i mam teraz problemy" -- co ja skwituję tak, że romanse nie są łatwe. Musisz się tego nauczyć...

50

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

starszna sciema co rusz nowe kwiatki, maz starszy o 15 lat chory alkoholik z demencja i mialby pobic zone i jej kochanka,
ale można się posmiac smile

51

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Gary,  wyjazd był ustalony na 100% , on to zaproponował i  podał termin.
Może masz rację że niepotrzebnie przeprosiłam ale uważałam ten krok za słuszny.
Po kłótni i moich przeprosinach nie było między nami prywatnych kontaktów , służbowych nie da się uniknąć.
Około dwóch tygodni temu wykluła się taka sytuacja zupełnie przez przypadek, że on dał mi do zrozumienia iż winnna jestem tylko ja i powinnam się czuć winna jego zranieniu bo on  jest bardzo zraniony..
Tylko dlatego to opisałam bo chciałam  wiedzieć czy on o tym myśli , rozpamiętuje czy w ogóle jest to możliwe aby facet coś takiego rozpamiętywał.  Z reguły to kobiety rozpamiętują.  Chciałam  wiedzieć jak się zachować w tej chwili,  bo poprostu ścieło mnie z nóg. Przez te dwa lata  w stosunkach służbowych byliśmy względem siebie chłodni żyliśmy własnymi życiami  i  tak jak pisałeś  zachowywaliśmy się na zasadzie : było minęło.
Po prostu  mnie zastrzelił, myślałam że on już dawno  zamknął temat. a tu po takim czasie tekst : no tak.......to twoja wina i tylko twoja.



Małżeństwo -  tu też mam poczucie  porażki i  winy, bo nie udzwignęłam problemów,  nie umiałam tak zrobić żeby było dobrze , zrobiłam dużo  ale może nieumiejętnie, też nie wiem bo nie jestem ekspertem w tych sprawach.

A  może przy  okazji  ostatnich wydarzeń podświadomość kazała  mi sie gdzieś wygadać.

Pozdrawiam Gośka

Gary napisał/a:

Małgorzata! Przeczytałem twoją historię. Romans to fajna relacja, która często pada po kilku, kilkunastu miesiącach. Właśnie przez nieporozumienia, różne sprawy logistyczne, zwłaszcza jak to romans "na dystans",b o on w Wawie a Ty na Pomorzu.

Nie wiem na ile dokładnie ustaliłaś z nim ten wyjazd, ale może się po prostu źle zrozumieliście? Jeśli wyjazd był ustalony na 100%, to on się zachował nie fair nie informując Cię, że jednak nie jedzie.

Ty się zachowałaś nie fair z szantażem.

Romans się skończył. Nie ma go już. Nic, poza fajnymi wspomieniami Was nie łączy. Taka jest prawda. Nie ma już relacji.

Co teraz zrobić? (1) Nie przepraszać.  (2) Nie wyjaśniać za wyjątkiem jednego zdania "OKej! Nasz romans się skończył... wiemy to oboje. Łączy nas przeszłość, ale teraz już nie ma między nami nic poza znajomością."    (3) Nie hodować negatywnych emocji, szanować się i lubieć.      (4) iść dalej swoją drogą życia.


a każdy człowiek zasługuje na szacunek i  jeżeli  wiem  że poniosło mnie i przesadziłam  to  powinnam przeprosić  i zadośćuczynić za krzywdę

Pomyłka -- nie zawsze trzeba przepraszać, nie zawsze trzeba zadośćuczynić. W tym przypadku on już wie, że żałujesz, i teraz chce świętego spokoju.

a każdy człowiek zasługuje na szacunek i  jeżeli  wiem  że poniosło mnie i przesadziłam  to  powinnam przeprosić  i zadośćuczynić za krzywdę

Wyluzuj. Wielu ludzi potępia zdradę ogólnie. Zdradziliście oboje, taki był Wasz wybór, mieliście piękne chwile. Skończyło się.


I macie rację  że  zdrada jest czymś  podłym.  Ale są  sytuacje w życiu które  zdradę usprawiedliwiają,  zwłaszcza  w naszym kraju.

E tam! Zdrada to wybór. Każdy ma swoje powody i historię. Nie zaszłaś w ciążę, nie złapałaś choroby, nie rozwaliłaś rodziny. Było, minęło. Nie dręcz się tym dodatkowo. Trzeba tylko to z klasą zakończyć, czyli zakopać żale i znormalizować relację z kochankiem.


Co do sytuacji z mężem... Pewnie będziesz o niego dbać do końca życia mimo separacji i tego że naprawdę chcesz odejść, a on nie chciał podjąć leczenia, ignorował twoje potrzeby. Cóż... będizecie tak razem żyć. Ale to nie znaczy, że masz nie mieć seksu -- znajdź sobie kochanka. Odpowiedz "znalazłam i mam teraz problemy" -- co ja skwituję tak, że romanse nie są łatwe. Musisz się tego nauczyć...

52

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:

każdy człowiek zasługuje na szacunek

Twierdzisz, że każdy zasługuje na szacunek. A czemu nie masz go do siebie i swojego męża?

53

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Nie przejmuj się kochankiem w ogóle. Nie udawaj, że romansu nie było -- podejdź do tego normalnie. Tak -- facet może rozpamiętywać. Nie czuj się skrępowana tym, że miałaś z nim romans. Skoro on uważa, że to twoja wina -- trudno -- niech tak sobie uważa i sam w tym przekonaniu żyje. To jest historia, piękna historia, fajnie było, ale się skończyło.

O małżeństwo i męża wciąż masz szansę dbać. Nie wszystko stracone. Co nie znaczy, że nie możesz sobie znaleźć nowego kochanka.

54

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

TAk sie konczą romansy w pracy, lepiej sie w to nie pchac bo na koncu zostaje zawsze nieprzyjemna sytuacja

55

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Gary napisał/a:

Nie przejmuj się kochankiem w ogóle. Nie udawaj, że romansu nie było -- podejdź do tego normalnie. Tak -- facet może rozpamiętywać. Nie czuj się skrępowana tym, że miałaś z nim romans. Skoro on uważa, że to twoja wina -- trudno -- niech tak sobie uważa i sam w tym przekonaniu żyje. To jest historia, piękna historia, fajnie było, ale się skończyło.

O małżeństwo i męża wciąż masz szansę dbać. Nie wszystko stracone. Co nie znaczy, że nie możesz sobie znaleźć nowego kochanka.

Gary Bardzo Ci dziękuję za Twoje podejście do tematu, . To prawda czułam  się skrępowana tym że miałam  romans , ale tylko w jego obecności. Ale to już historia i w tej chwili jego odczucia nie powinny mnie obchodzić,  właśnie o to mi chodziło żeby wiedzieć czy się tym przejmować czy nie bo dla mnie wypominanie win po dwóch latach jest też dziwnym objawem.   
Też uświadomiło mi to że mężczyźni  też kierują się uczuciami,  bo skoro rozpamiętują to muszą czuć.  Mimo że mam  tyle lat to  zawsze żyłam w przekonaniu że facet to twardziel , on nie myśli o drobiazgach o czułościach czy nawet nienawiści. Ze poprostu jest mężczyzną  i ma na tym  świecie zadania do wykonania. 
Chyba się okazało że  moim problemem jest niewłaściwa ocena mężczyzny, że mój małżonek  po wypadku potrzebował czułości  a  ja byłam tylko opiekunką, rechabilitantką kucharką itp.  że chciałam pomóc mu  a  poniekąd wpędziłąm go w głępszą depresję.:-(

Nigdy wcześniej nie byłam na takim forum, nie zwierzałam się  w realu, udzialałam tylko informacji o swoim życiu.

Zaskakujące to jest:  musiałam "puścić się" z warszawiakiem , żeby  przeczytać dwa posty GAREGO z netu,  który jednym prostym zdaniem "Tak..facet rozpamiętuje"  pokazał mi że  jednak ja też jestem WINNA  zaniedbania uczuć.  ale tylko wobec swojego męża.

Gary może  w to nie uwierzysz,  bo sama jestem oszołomiona, ale....dziwne to,   Muszę koniecznie kupić jakąś ksiązkę o  psychice facetów.

Pozdrawiam  Ciepło

56

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Droga Małgorzato,
Przeczytałam niektóre bardzo hamskie odpowiedzi.
Wydaje mi sie , że niektózy ludzie potrafią oceniac , tylk oceniać. A siebie to nikt nie ocenia.Ja  akurat ci  powiem ,ze  potrafią te sytuację zrozumieć. Jak to sie mówi nie mów nigdy.  znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono.Niech każdy zacznie od osądzania najpierw siebie.
CO do zdrady , rozumiem.I nie dlatego ze popieram to.Moim zdaniem ciesz sie ze sie nie zakochałas.Bo wtedy byś cierpiała jeszcze bardziej.
Jesli chodzi o tego kochanka,Olej Go i wogóle nie myśl.Nie wart tego.On przeciez tez w ten układ wszedł, a jego nikt nie potępia.
Szczerze życze Ci szczęścia.POwinnaś odejsc od męża i poszukac sobie innego faceta.
Sytuacje masz trudną, ale zawsze jest jakies wyjście.Kolezanka, rodzice....
I nie łam się, głowa do góry. O tym gościu zapomnij , nie wart sekundy myślenia.
pozdrawiami i życze szczęscia:)

57

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Jakby to powiedział Adaś Miauczyński
"Z dupą to zawsze miałaś, wściekliznę macicy masz bez przerwy! Kup se kołek osinowy i usiądź siedź na nim. To cię może uspokoi!"

hahaha ale prowo smile

58

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgorzato a popatrz w drugą stronę..... Jeśli to ty byłabyś o 15 lat starsza i Mąż zrobił , czy robił by to co ty w tej chwili  co byś zrobiła?

Czy brałaś ślub kościelny? Jak brzmią słowa przysięgi?

59

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Milionek napisał/a:

Małgorzato a popatrz w drugą stronę..... Jeśli to ty byłabyś o 15 lat starsza i Mąż zrobił , czy robił by to co ty w tej chwili  co byś zrobiła?

Czy brałaś ślub kościelny? Jak brzmią słowa przysięgi?

Wiesz,  mąż o 15 lat straszy  , to też oznacza  że ma przeszłość,  w dniu ślubu ja miałam 21 lat on 36 lat.  Ślubu kościelnego nie było. Przede mną miał żonę , a rozwiedli się kiedy on miał 27 lat , w dniu jego rozwodu  to ja miałam 12 lat ,z powodu braku potomka :-(    Czy komukolwiek to przyszło do  głowy  że facet o 15 lat starszy ma przeszłość???

Takie domniemania w stylu "widziały gały co brały "  lub "ślub kościelny"  albo "przecież wiedziałaś  co z nim będzie za klikanaście lat, mogłaś  się domyśleć że  się  zestarzeje"  nie działają na mnie,  bo  w  wieku 20 lat gdy człowiek jest zakochany i  bierze ślub nie zakłada się że małżeństwo się nie uda.  że wydarzy się wypadek itp.  Gdyby takie  założenia padały  pzred ślubem  to nikt by  się  nie wiązał.

Gdyby sytuacja była odwrotna i to  ja byłabym o 15 lat starsza, to mój mąż i podejrzewam 99% facetów  od takiej żony starej brzydkiej i pijącej by odeszło  nie przejmowali by się tym  że nie mam pracy , że wyląduję na śmietnkiu,  że cuchnie ode mnie bo jestem nonstop pijana,  nawet nie pomyślałby żeby mnie do  jakiegoś specjalisty zaprowadzić, pomóc, zaopiekować się,  .  Z  PEWNOŚCIĄ  WYWALIŁBY  MNIE  ZE  SWOJEGO  ŻYCIA  I  W  MOJE MIEJSCE  WPROWADZIŁBY  NOWĄ - i przy tym nie miałby wyrzutów sumienia.  On  byłby usprawiedliwiony i  sąsiedzi powiedzielby mu  ; Dobrze Robisz  Chłopie.

60

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
ona80 napisał/a:

Droga Małgorzato,
Przeczytałam niektóre bardzo hamskie odpowiedzi.
Wydaje mi sie , że niektózy ludzie potrafią oceniac , tylk oceniać. A siebie to nikt nie ocenia.Ja  akurat ci  powiem ,ze  potrafią te sytuację zrozumieć. Jak to sie mówi nie mów nigdy.  znamy sie na tyle na ile nas sprawdzono.Niech każdy zacznie od osądzania najpierw siebie.
CO do zdrady , rozumiem.I nie dlatego ze popieram to.Moim zdaniem ciesz sie ze sie nie zakochałas.Bo wtedy byś cierpiała jeszcze bardziej.
Jesli chodzi o tego kochanka,Olej Go i wogóle nie myśl.Nie wart tego.On przeciez tez w ten układ wszedł, a jego nikt nie potępia.
Szczerze życze Ci szczęścia.POwinnaś odejsc od męża i poszukac sobie innego faceta.
Sytuacje masz trudną, ale zawsze jest jakies wyjście.Kolezanka, rodzice....
I nie łam się, głowa do góry. O tym gościu zapomnij , nie wart sekundy myślenia.
pozdrawiami i życze szczęscia:)

Oceniani  jesteśmy zawsze i wszędzie, ja to  wiem . Chamstwem się nie pzrejmuję, bo ja  znam swoją wartość i te brzydkie wpisy mnie nie zdołują ( jak to się mówi  za duża już jestem żeby to na mnie podziałało ) tym bardziej iż  w realu też znam ludzi którzy umieją tylko krytykować a jak ktoś krytyce się nie poddaje to krytykant czuje  się  bezwartoścowy , brak mu pożywki  widzi że jego  krytyka nie przynosi  spodziewanego efektu i  wtedy  zaczyna być dla tej osoby którą krytykował bardzo miły i uprzejmy  bo  wie że ona  jest silniejsza psychiczne.  W tym momencie krytykowany (oceniany) powinien zchować maksymalny spokój  i ale krytkującego trzymac zawsze na dystans.   -  tego mnie  praca  w ogromnej firmie nauczyła,  a ta  prawda sprawdza się też  w codziennym życiu. 
Nie  zakochałam się,  ale wydaje mi się że ty byłaś  lub jesteś zakochana, pewnie też nieszczęśliwie, choć mogę się mylić - ja naprawdę o nim nie myślę  w kategoriach : Love Story, bardziej  w kategorii  facet stchórzył bo wie  że zapomniał i było mu poprostu głupio  wybrną z tego mówiąc : mam cię dość  bo przecież nie obiecywaliśmy sobie niczego,  a sie nie odzywa  bo zachował się  jak dupek  a  firmie  uchodzi  za człowieka na poziomie (nigdy  nie słyszałam o nim negatywnych opinni )  a tu  ja wiem że jego wizerunek jest  mało warty  i on się  poprostu boii  że to się wyda:  nie romans,  tylko to jakim  jest dupkiem i tchórzem, facecikiem, .
Że taki  inteligentny, podziwiany przez obie płcie, jego poziom jest conajmniej równy 6-ce  w szkole,  a tu jedna baba raz się zdenerwowała a on tak dał ciała.
To on jest żałosny nie ja.  Z powodu jego  wizerunku też  się zdecydowałam na romans  bo wydawało mi się że facet ma klasę i w sytuacji tej którą opisałam będzie umiał się zachować. No ale pozory mylą i to bardzo.

Męża  nie  zostawię  tak jak pisałam,  spróbóję  go  oddać na odwyk,  zrobię to siłą  bo między nami już też uczuć wielkich nie ma,  i jak dojdzie do siebie to  postaram się z nim normalnie porozmawiać,  żeby  jakoś może ta starość  lżejsza była. 
Nie  ufam  facetom i  myślę  że  za  stara jestem żeby zacząć ufać na nowo, uczyć się tego wszystkieg. Nie chcę,  nie chcę sama siebie ranić.
Dziękuję za zrozumienie i Tobie też powodzenia i szczęścia:-)

61

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Małgorzata123 napisał/a:
Milionek napisał/a:

Małgorzato a popatrz w drugą stronę..... Jeśli to ty byłabyś o 15 lat starsza i Mąż zrobił , czy robił by to co ty w tej chwili  co byś zrobiła?

Czy brałaś ślub kościelny? Jak brzmią słowa przysięgi?

Wiesz,  mąż o 15 lat straszy  , to też oznacza  że ma przeszłość,  w dniu ślubu ja miałam 21 lat on 36 lat.  Ślubu kościelnego nie było. Przede mną miał żonę , a rozwiedli się kiedy on miał 27 lat , w dniu jego rozwodu  to ja miałam 12 lat ,z powodu braku potomka :-(    Czy komukolwiek to przyszło do  głowy  że facet o 15 lat starszy ma przeszłość???

Takie domniemania w stylu "widziały gały co brały "  lub "ślub kościelny"  albo "przecież wiedziałaś  co z nim będzie za klikanaście lat, mogłaś  się domyśleć że  się  zestarzeje"  nie działają na mnie,  bo  w  wieku 20 lat gdy człowiek jest zakochany i  bierze ślub nie zakłada się że małżeństwo się nie uda.  że wydarzy się wypadek itp.  Gdyby takie  założenia padały  pzred ślubem  to nikt by  się  nie wiązał.

Gdyby sytuacja była odwrotna i to  ja byłabym o 15 lat starsza, to mój mąż i podejrzewam 99% facetów  od takiej żony starej brzydkiej i pijącej by odeszło  nie przejmowali by się tym  że nie mam pracy , że wyląduję na śmietnkiu,  że cuchnie ode mnie bo jestem nonstop pijana,  nawet nie pomyślałby żeby mnie do  jakiegoś specjalisty zaprowadzić, pomóc, zaopiekować się,  .  Z  PEWNOŚCIĄ  WYWALIŁBY  MNIE  ZE  SWOJEGO  ŻYCIA  I  W  MOJE MIEJSCE  WPROWADZIŁBY  NOWĄ - i przy tym nie miałby wyrzutów sumienia.  On  byłby usprawiedliwiony i  sąsiedzi powiedzielby mu  ; Dobrze Robisz  Chłopie.

A jeżeli masz  na myśli ZDRADĘ  i to on by  zdradził  bo ja jestem o 15 lat starsza, ale byłby  ze mną i prowadziłby normalne małżeństwo, to wierz mi  że (TERAZ  mam świadomość tego  że potrzeby seksualne osoby 55 letniej sa mniejsze niż osoby 40 letniej)   bym mu na to pozwoliła, w duszy może nawet by  się  cieszyła że  ma jeszcze radość  z zycia. Dlaczego  miałabym być  egoistką  i  trzymać go dla siebie skoro ja nie miałąbym aż takch potrzeb i nie mogłabym mu dać to czego potrzebuje ????
Zauważ  że moje ciało  w wieku 55 lat nie będzie atrakcyjne  dla  40 letniego mężczyzny.

62 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-03-19 23:22:17)

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgorzata, zdaje się,ze Ty zupełnie nie rozumiesz pojecia "romans".
Przecież Ty jak i kochanek, macie swoje rodziny a to co Was łączyło to tylko forma niezobowiązującej rozrywki, skoku w bok.
Nie mozna w takim układzie nikogo zaszantażować, mieć pretensji, wymagań. Sytuacja jest jasna, a słowa uwielbienia to tylko taka gra, po to żeby było ciekawiej i zapłata dla Ciebie. Nie można ich traktować jako obietnice.
Taki układ jest nastawiony na czerpanie z niego przyjemności przez obie strony, ale każda tylko dla siebie.
Dlatego przepraszanie w takiej relacji nie ma sensu. Bo nie ma za co.
Stąd jasny przekaz - jestem wtedy kiedy chcę, mam ochotę i niepotrzebne mi są żadne fochy. A przeprosiny ... to tylko ewidentna proba usidlenia drugiej strony, wplątania w jakąś zależność emocjonalną.
Kochanek zobaczył drugie dno waszego romansu i szybciutko się z niego wymiksował.
Po co mu kłopoty ???
Ma żonę i to się dla niego liczy.
Kochanka która ma pretensje, żale, nachalnie go przeprasza, szuka kontaktu to kobieta która wychodzi poza swoją rolę....
Jeszcze będzie próbowała narzucać mu się z jakąś "miłością", będzie naciskała na zerwanie małżeństwa, może zrobi jakąś głupotę i zacznie majstrować coś przy jego małżeństwie, poinformuje żonę !
Takie zachowania kochanki ewidentnie trzeba zdusić z zarodku. To sygnał dla kochanka że zaczyna być groźnie.
Wyszłaś poza szereg.

Rolą kochanki - mężatki, jest bycie materacem, okazującym swój zachwyt dla kochanka za cenę kilku miłych słów, pochlebstw.
Przecież żadnemu rozsądnemu facetowi nie przyjdzie do głowy, że mężatka zacznie robić problemy skoro ma swoją rodzinę.
Po to sobie wybierał mężatkę na kochankę.
Żeby mieć spokój.

Twoje szantaże, fochy a dalej przeprosiny zapaliły mu czerwoną lampkę w głowie.
Że możesz być niebezpieczna jako kochanka.

Dlatego teraz należy się od niej odciąć, odsunąć. Z dwóch powodów
1 - żeby nie zostawić jej choć cienia nadziei na to że na coś może liczyć,
2 - żeby ludzie w pracy widzieli, że nic was nie łączy, ba wręcz przeciwnie że "nie trawi" Cię. Wtedy nikt nie uwierzy w ewentualne Twoje gadanie o ich romansie.

63

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę
Cynicznahipo napisał/a:

To ocenię - dobrze zrobił, że Cię olał.
Ty najlepiej zrobisz, jak też go olejesz.

Zajmij się swoim mężem.
Ewentualnie rozwiedź się i wtedy róbta co chceta.

Zgadzam się. Oboje niedojrzali, dziecinni... Czy miał prawo się obrazić? Nie wiem czy miał prawo, ale się obraził. Widocznie dla niego ta Wasza relacja nie jest taka ważna, nic dziwnego, byłaś kochanką, a zachowujesz się jakbyście byli parą. Myślisz, że zasługujesz na szczególne względy, a ja na Twoim miejscu nie dziwiłabym się, że on tak postąpił, bo jak można spodziewać się dojrzałości po facecie, który zdradza swoją żonę? Jest niedojrzały, to i postąpił niedojrzale. Być może w taki sposób chciał zerwać romans, to też jest możliwe. Bardzo możliwe też, że tak jak pisze vinnga na poprzedniej stronie zauważył, że masz wysokie wymagania, a on chciał tylko romansu, więc wycofał się. Tak, że mogło mu chodzić o seks, więc pomyślał po co z nią dalej, skoro ona coś więcej wymaga... Tak to wygląda, w ogóle dla mnie oboje jesteście siebie warci, przyznam, że ciężko nie oceniać Was w takiej sytuacji i szkoda Waszych małżonków. Napisałaś, że gdyby maż się dowiedział, to by pobił jego i Ciebie, a skoro by Ciebie pobił, to gratuluje, że wolisz z nim być i go zdradzać i niż np rozstać się, jeśli naprawdę Cię bije czy mógłby Cię pobić. Oczywiście jeśli dobrze zrozumiałam to co napisałaś.

A i  Ty po co mu się narzucasz (chodzi o kochanka), już abstrahując od tego, że byłaś jego kochanką, to narzucanie się nie da nic dobrego. Olewa Cię, a Ty piszesz do niego tysiąc razy. Bez sensu... Zresztą nie widujecie się w pracy często, więc nie wiem jaki masz niby problem, że niby chcesz, żeby Wasze relacje były dobre. A Ty szantażując też byłaś mega dziecinna, on równie dobrze mógłby powiedzieć Twojemu mężowi.

Edit: Doczytałam Twój dalszy post i wiem, na pewno Ci ciężko, skoro od dawna nie ma seksu i mąż z tym nic nie robi. Tyle, że dla mnie to nadal nie usprawiedliwia zdrady. Jakby mąż nie starał się, nie robił nic w tym kierunku, to naprawdę wolałabym rozstać się niż tkwić w tym. Nie jestem jeszcze żoną, ale po prostu tak jest lepiej. A na pewno jest to lepsze niż wikłanie się w romans i późniejsze żebranie o uwagę kochanka. Po prostu zauważ, że sama tym też siebie niszczysz płaszcząc się niepotrzebnie o jego uwagę.

Secondo1, masz rację, jak najbardziej kochanek tak to mógł odebrać. Możliwe, że autorko liczyłaś na zbyt wiele. Zrozum, w taki sposób nie będziesz szczęśliwa, jeśli na to liczysz. To nie jest dobry sposób. Dlatego zrozum dlaczego piszemy, że zrobiłaś źle i wyciągnij z tego wnioski.

64

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

właśnie to całe sedno bycia kochanka a wydawało się tobie Małgorzato ze jesteś ósmym cudem świata,
moim zdaniem kochanka sama siebie ustawia na końcu szeregu, nie szanuje się
nie możesz nic od niego zadac ani przeprosin ani uwagi ani go szantazowac bo bylas kochanka czyli nikim tak naprawdę
a baby mysla ze jak zlapie faceta jakiejś innej kobiety to sa ,,lepsze,, a jest dokładnie odwrotnie
chcesz być z kims to obje musza być wolni zakonczyc swoje obecne zwiazki

65

Odp: Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Małgorzato, daj spokój z kochankiem. Jak dla mnie, to gra nie warta świeczki. Taki szantaż, to nie szantaż, nie musiałaś przepraszać moim zdaniem. Nawet się tym nie przejął z tego, co piszesz.  Olej go, daruj sobie te "dobre" relacje. Przejdź na neutralne.

A co z mężem? Czy on chce się zmienić dla Ciebie? Czy chce ułatwić Ci życie? Czy myśli o Tobie i Twoich potrzebach? Czy on wykazuje chęci jakiekolwiek do poprawy jakości Waszego życia? Alkohol sam do niego przyszedł. Nie-to była jego decyzja o piciu. Co z tego,że jest starszy o te 15 lat. To nie późna starość,może da się coś naprawić?
Ale jeśli tylko TY próbujesz utrzymywać to w ryzach,a jemu wasze małżeństwo zwisa... to rozwód też jest wyjściem. Nie ma tu najlepszego rozwiązania, ale czasem trzeba wybrać mniejsze zło. Dla dobra siebie samej.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zaszantażowalam kochanka. Proszę o ocenę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026