cześć
sprawa wygląda tak: ja mam męża on żonę,mamy po około 40 lat, oboje pracujemy w jednej firmie ja w oddziale na pomorzu on w oddziale w stolicy, oboje mieliśmy swoje głębsze powody do podjęcia romansu. Romans trwał pół roku i było świetnie, oboje byliśmy zadowoleni.
Aż jednego razu umówilismy sie na wyjazd , dwa dni on to zaproponował. Ja w domu powiedziałam że mam szkolenie, zadzwoniłam do kochanka w piatek przed wyjazdem a on ani słowa o wyjeździe, wiec zapytałam czy pamieta o wyjeździe i że to jest z poniedziałku na wtorek? a on się zawiesił , ja na to :rozumiem ze zapomniałeś i w tym momencie szlag mnie trafił ogarnąl mnie strach powiedziałam że jakby mu zależało ty by pamięta,ł on że się nakręcam.
Zadzwonilam znowu za pół godziny żeby pogadać jak rozwiązać tą sytuację na co powiedział że ma mnie dość i się rozłaczył. telefonu nie odbierał wysłałam mu tego dnia około 10 smsów że jest nieodpowiedzialny że zachował się jak gówniarz że tak dorosly facet nie postepuje i zagroziłam ze jak mnie nie przeprosi za to że postawił mnie w sytuacji podbramkowej to wszystko opowiem jego żonie (czego nigdy nie zrobiłam i nie zrobiłabym bo wiem że ona by sie ucieszyła). chciałam żeby poczuł się tak jak ja, czyli upokorzona w strachu (mój maz gdyby sie zorientował mógłby mnie pobić i jego też). A mój kochanek zapomniał i przestał sie odzywać.
Po tym zdarzeniu za tydzień przeprosiłam go smsem (tel nie odbierał)za mój szantaż, wytłumaczyłam że się bałam i powinien to zrozumieć. Ale on się nie odezwał, po czterech miesiacach ja napisałam do niego emaila że go szczerze przepraszam żeby sie odezwał bo było mi źle , miałam wyrzuty sumienia , bo on jest spokojnym fajnym facetem. Ale się nie odezwał. po kloejnych trzech miesiącach przyjechał do naszego oddzaiłu i jak była okazja to powiedział mi tylko : niedobra jesteś , szantażujesz mnie. Ja zaproponowałam że może porozmawiamy o tym on się zgodził. Zadzwoniłam żeby pogadac ale dostałam tylko esemesa że wszystko sobie wyjaśniliśmy i nie ma czasu na pogaduszki, za chwile zadzwonił i powiedział ze jego mama jest chora a to co ja zrobiłam to była dziecinada, przyznałam mu rację ale też powiedziałam ze on w stosunku do mnie zachował się wcale nie lepiej.
I tak to zostało. P
rzyjeżdza co trzy miesiące do naszego oddziału i widzę że czuje się niezręcznie, bywa i tak ze podjezdza pod biuro i kiedy jeszcze nie ma samochodu jego kolegi ze stolicy to on odjeżdża i za 20 minu są obaj pod naszym biurem , ja też czuję sie niekomfortowo bo musimy współpracować .
Około dwa tygodnie temu przez przypadek wysłałam mu wiadomość : zadzwoń , ale osoba do której to miało trafić nie dzwoniła więc sprawdziłam i napisałam żartobliwie że jest niedobry bo nie poinformował mnie ze info trafiło nie tu gdzie miało, a w środku nocy odpisał : no tak....moja wina. Na co juz nie wytrzymałam i napisałam że wina lezy po obu stronach tylko bólu duszy nikt z nas nie umie ukoić i ze czekałam też na przeprosiny z jego strony ale sie nie doczekałam. I znowu cisza nic.
Chcę wiedzieć czy dobrze się zachowałam przepraszając? czy on faktycznie ma powody do myślenia że to ja jestem winna ? Co on czuje do mnie teraz ? Jak on może się czuć?
Myśle o tym i nie rozumiem jego zachowania, jest zły na mnie czy na siebie . ? Czy naprawdę jestem dziecinna ?
Mi się wydaje że miałam prawo do strachu , że źle zrobiłam szantażując go, i że dobrze że go przeprosiłam.
Zaznaczam że nigdy nie proponowałam powrotu do siebie proponowałam tylko dobrą relację między nami aby komfortowo sie nam pracowało.
Prosze o odpowiedzi meżczyzn i kobiety dorosłe. Nie mam ochoty być oceniana bo mam męża i poszłam z innym w tango. Tak jak pisałam romans z mojej strony nie był kaprysem , chciałam dac komus coś dobrego i to samo otrzymać.
Pozdrawiam Gosia