Jestem w Irlandii z synem,jest mi ciezko,niemam tu rodziny,moj syn pierwszy raz idzie do szkoly,znam ang.perfekt,mam prace,ale martwie sie o syna,poniewaz boje sie ze nie poradzi sobie w szkole(angielski),jestem samotna,zerwalam zwiazek z irl,i boje sie ze juz do konca zycia zostane sama,mam 34 l. i juz chyba nikogo nie spotkam,..caly czas musze radzic sobie sama,a zycie mi rzuca klody pod nogi nieustannie... jak mam wierzyc w to,co gadaja ludzie-ze jestem ladna,silna i ze napewno nie bede sama,jak kazdy moj zwiazek konczy sie fiaskiem!!! Ile mozna? nie mam juz sily na to wszystko..ile mozna byc samotnym? moze Bog wybral taka droge dla mnie? To niesprawiedliwe..
Podobne tematy
Wiesz.. gdy to czytam to się zastanawim, czy ty aby nie przesadzasz... ? Jeśli czujesz się samotna...to może spróbuj kogoś poznać... Wcale nie musi to być Irlandczyk.... Nawiązuj konmtakty, rozglądaj się za kimś, a prędzej czy później kogoś spotkasz... Ja np. poznałam dużo ludzi...., aż w końcu jakieś 3 lata temu spotkałam swojego męża... To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba... Nie planowałam małżeństwa... Ba nawet myślałam, że nie mam do tego szczęścia... A jednak..... Nie ma co biadolić.... Otwórz się na ludzi...
Chodzi o to,ze ja jestem bardzo otwarta na ludzi,tylko nie moge znalezc swojej polowy..to takie meczace zycie w pojedynke.Zastanawiam sie coraz czesciej-moze to Bog mi wybral taka droge samotni,,wiec moze czas sie z tym pogodzic??To takie niesprawiedliwe,bo ja bardzo nie chce byc sama..samotnosc mnie niszczy.
A może Bóg prowokuje Cię, żebyś wzięła życie w swoje ręce, skoro masz wolną wolę i postarała się coś zrobić z tą sytuacją? Nie można bezczynnie siedzieć i czekać aż pewnego razu kiedy wstaniesz by zrobić kawę zobaczysz faceta zapakowanego w papier prezentowy z karteczką "weż mnie"...
Próbowałaś wejść na serwisy randkowe? Często wychodzisz z domu w miejsca gdzie można poznać nowe osoby (np. na jakieś imprezy czy do pubów z muzyką? Prosiłaś znajomych żeby się rozejrzeli czy kogoś nie mają wolnego, albo czy nie mogliby zapoznać cię z jakimś nowym towarzystwem? Może znajdź jakiś ośrodek polonijny. Nie czekaj, bo w życiu trzeba walczyć o swoje. I nie szukaj na siłę. Ostatnio jakaś plaga na tym forum osób, które mają panikę w oczach, że nigdy nikogo nie znajdą i że trzeba teraz na trzy cztery kogoś znaleźć, kogokolwiek. Często ludzie ogarnięci taką manią rozsiewają podświadomie taką dziwną stresującą lub zdesperowaną atmosferę, że i tej poznanej osobie udziela się presja. Wyluzuj, zakręć się wokół poznania kogoś a nie czekaj na cud
Poza tym niech twoje całe życie nie kręci się wokół zdobycia partera. Poczuj się dobrze ze samą sobą, pochodz ze znajomymi gdzies, a będziesz 'emocjonalnie wypoczęta' i bardziej atrakcyjna przez to.
Rozumiem doskonale co czujesz, chciałabyś kochać i być kochana jak chyba każdy człowiek..
Ja też się zastanawiam czy pewnym ludziom jest po prostu pisana samotność..że może tak ma być w życiu..
Hej, dopeiro dzisiaj dołączyłam do tego forum, bo jakoś tak nagle poczułam taką potrzebę pogadania z kims, kto moze mnie zrozumiec. Mam 22 lata i jestem sama, czasem nie rozumiem dlaczego? Najgorsze, że ciagle słyszę teksty typu: "Taka dziewczyna jak ty, niemożliwe, zeby była sama" Bo jeśli chodzi o kwestię urody, to fakt narzekac nie moge; jestem wysoką, chyba zgrabną blondynką, zawsze zwracano mi uwagę na wygląd.Ale co z tego???? Czuję się bardzo samotnaaa, tak bardzo chciałabym wreszcie z kimś byc, nie wiem, czym odstraszam facetów. Studiuję dziennie we Wrocku, staram się byc aktywna, nie zamykac w czterech scianach... Ale jest mi coraz częsciej smutno, bo nie ma tej drugiej osoby, tak cholernie jej potrzebuje. I nie wierze, ze wreszcie sie pojawi, w najmniej spodziewanym momencie, bo czekam już bardzo długo.Nie chcę się użalac, ale po prostu czuję się jakoś samotnie:(Przepraszam, jeśli zabardzo narzekam, ale musiałam napisac, co czuję.....Fajnie, że takie forum jest:))
Lotoska masz na pewno grono przyjaciół,znajomych ,jestes sama ale nie samotna..rozumiem cie kazda chce miec tego swojego mena,piszesz ,ze jestes ładna,znajdziesz go ,jesteś jeszcze młoda
wzielam sprawy w swoje rece juz nie raz...jestem naprawde zaradna,ladna,inteligentna kobieta.Nie przechwalam sie,ale pisze zeby ulatwic wam myslenie.Wiem ze Bog dal mi ta droge-droge samotnosci.Gotowala sie zlosc we mnie,ale juz sie z tym pogodzilam.Niech ma co chce.Jak On tak dla mnie chce musze isc przez to cierpienie.niemam wyjscia.
jak będziesz stale sie użalała jaka jestes biedna i jak to ten jak zwiesz bóg Cie doświadcza to nie ma co sie dziwic ,ze faceci uciekają ..frustrujesz nawet mnie takim gadaniem.
Znasz perfekt język, masz zdrowego synka,który zapewne swoją zaradnościa Cie nie raz zaskoczy.Wyjdź do ludzi z uśmiechem ,a nie z paczką chusteczek ,zacznij korzystac z tego co masz.A cała reszt sama przyjdzie .Tylko jak będziesz tak dalej to jedyne co Cie spotka to depresja ............jasne łatwiej zyć razem niz w pojedynkę,ale laska Ty najpierw zacznij żyć, a nie prowadzić egzystencję.
Ja miałam chłopaka rok temu. Byłam z nim tydzień aż po 3 spotkaniu napisał mi smsa jego matka nie zaakceptuje mojej choroby(epilepsja- padaczka). Po tym jak przeczytałam tego smsa to sie rozpłakałam :'( Mama mi powiedziała że był tchórzem że mi tego nie powiedział prosto w oczy i pocieszała mnie że znajde sobie innego, lepszego chłopaka. Pierwszy chłopak był katolikiem i powiedział mi na początku znajomości że seks dopiero po ślubie ![]()
moj byly chlopak jest narkomanem.niema nic.jezdzi pijany i nacpany samochodem-policja go zatrzymuje i puszcza.Kradnie-zawsze na sucho mu to uchodzi.Uprawia sex z d....ami nie lapie zadnej choroby.I wy myslicie ze jest sprawiedliwosc????? gdzie ten wasz Pan Bog??? dlaczego jemu tak wszystko uchodzi na sucho??kiedy ja tak ciezko na wszystko pracuje??staram sie? Gdzie ty Boze jestes i jaki ty jestes skoro chronisz takich ludzi jak moj byly???? Ja juz odchodze od zmyslow!!!
Oj dziewczyno. Za dużo mówisz o Bogu i o żalach do niego. Dobra, niech będzie.
Wierzysz w Boga? To ok
Znasz Pismo Święte? Tak zgrubnie ? To zapewne wiesz że tam stoi napisane że od czasów ostatniego przymierza Bóg obiecał sobie nie wpierniczać zbytnio w ludzkie sprawy.
Dał ci rozum i masz obowiązek go używać.
Chciałaś nauki? Dostałaś kłopoty do rozwiązania. Wygrałaś ![]()
Chciałaś zobaczyć marność jego oczyma? Zobaczyłaś ![]()
Pomyśl, po co ma on kiwnąć palcem żeby coś zmienić z tym twoim ex.
Jeżeli nie zmienisz swojego myślenia, to faktycznie będzie z tobą źle.
Masz wolny wybór, zrozum. I masę wiedzy żeby dokonać tego dobrego. Wyluzuj z rozpaczaniem i działaj a nie lamentuj. To niczego nie zmieni.
Albo inaczej. W Piśmie stoi w pewnym miejscu:
Potężnie jest działać w Twojej mocy
i któż się oprze potędze Twojego ramienia
Świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali
kropla rosy porannej, co spadła na ziemię
Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy
i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili
Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia
niczym się nie brzydzisz co uczyniłeś......
Rozumiesz już?![]()
Jeżeli masz pytania chętnie odpowiem
rozumiem Piracie co mi chceesz przekazac.Tylko nadal nierozumiem jednego-dlaczego takiemu lewusowi wszystko idzie jak z platka,zrobi cos zlego-daruja mu albo nawet jeszcze sie klaniaja...ALE___ jezeli to wszystko zrobilby prawy czlowiek to bedzie potepiony na wieki!!! coz to za sprawiedliwosc????Ok,moze ja za powinnam zmienic tok myslenia-czy mozesz mi dac wskazowki na jaki?? Mijam sie z moim ex codziennie i widze jak wszystko mu uchodzi(a robi mase zlych rzeczy-handel nark,kradzieze,cpanie,jazda bez ubezpieczenia autem,bez oplat...itp)nie moge tego zniesc ze zadna sprawiedliwosc go nie dotyka!!!!!
14 2009-10-14 18:52:41 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-10-14 19:01:51)
Wiesz, pojęcie Boga jako takiego podlega ciągłej ewolucji. Im bardziej cywilizowany człowiek tym bardziej jego Bóg jest łaskawy.
Kiedyś tam dawno temu, ludzie też mieli bogów. Takich drapieżnych. Ten który wyłonił się w chrześcijaństwie również taki był.
Wściekle zazdrosny, domagający się krwawych ofiar itd.
Potem nam jakoś złagodniał
Teraz wierzy się w boga miłosiernego i łaskawego. Tak więc uważam że gdybyś zrobiła jakiś przekręt to wcale nie byłabyś potępiona na wieki.
Masz doskonale rozwiniętą świadomość tego co dobre a co złe. Robiąc coś źle, sama już zadałabyś sobie pokutę myśląc ciągle o tym jakąż to niegodziwość popełniłaś.
Zdaje mi się że Bóg już by specjalnie do tego palca nie przykładał co by ci zatruć życie jeszcze bardziej. Przecież On chce żebyś uśmiechnięta chodziła.
I można być uśmiechniętym i uczciwym jednocześnie, chociaż zgodzę się z tobą że czasami to boli.
Boli bo jest się na wyższym poziomie jakby. Jesteś kilka kręgów dalej niż twój ex. Ty widzisz jaki on jest. A on myśli że jest spoko kolesiem.
Jeżeli kiedyś połapie się jakim jest pasożytem to zaręczam ciebie że strasznie go to zaboli.
Jeżeli skapuje to dopiero na sam koniec swojego życia. To wtedy tak go okrutnie zaboli że sobie nie wyobrażasz nawet.
Zobaczy całą swoją beznadzieję.
Nastąpi to, prędzej czy później. I nastąpi to nie w jakichś zaświatach. Tylko tutaj.
A być może masz w sobie coś takiego jak zemsta? Może chciałabyś się odegrać?
Odpowiedz na to sobie uczciwie.
Ja powiem ci że powinnaś ew. o niej zapomnieć
Coś co porzucisz, porzuci również ciebie. Będziesz mieć to z głowy.
Poza tym w biblii też gdzieś pisze że zemsta należy do Boga.
To jego działka
tak więc nie zabieraj mu odrobiny przyjemności jaką może mieć zajmując się ludźmi ![]()
Generalnie Bóg to spoko koleś jest. Da sobie radę, zobaczysz ![]()
Poza tym jest cholernie cierpliwy. No ale tego nie zrozumiemy, on ma całą wieczność. A my w naszym działaniu minuty, sekundy, godziny na gdybanie.
Jedno teraz widać. Nawet taki debil jak ja to widzi.
Nie byłaś Ty dla tego którego wspominasz. Nie warty on twojego ducha.
Nic a nic. Nie ma w nim niczego czym mógłby zapłacić za odrobinę Twojego bycia przy nim.
Ty masz popatrzeć teraz dalej. Dalej niż to miejsce gdzie widujesz go codziennie.
Możesz patrzeć o wiele, wiele dalej ![]()
Edit:
A tak poza konkursem. Chyba nie najgorszą masz teraz pogodę u siebie co? Pojedź gdzieś nad kliff. Posłuchaj szumu morza. Popatrz na granicę między oceanem a niebem. A może będzie tak że tej granicy nie będzie widać. W takich miejscach często dostaje się kopa. Jakby w żyłe coś sobie dać.
A ja kiedyś słyszałem że stoi się wtedy na granicy czasów. Przeszłości i przyszłości. Na cieniutkiej linii która jest teraźniejszością.
W takich miejscach słychać co mówi infinity.
Z której strony wyspy mieszkasz?
Nie bardzo rozumiem- mówisz o samotności mając syna?? Nie da się latać z kartką- jestem sama i...... do wzięcia.Przestań szukać na siłę -bądź pogodna a co ma być - to będzie.Nie wszystko trzeba robić dla .... chłopa.Jest tylu ludzi,dla których możesz zrobić coś pożytecznego- moze na tym się skup= a nie będziesz czuć się samotną.
drogi piracie
) Dziekuje Ci z calego serca za odbudowujaca odpowiedz.Mieszkam posrodku wyspy,na klifach bylam juz 3 razy,,ostatnio miesiac temu.Probuje zapomniec o nim,wywalic go z pamieci,Nie jest to latwe jak narazie..moi znajomi nawet nie chca slyszec o nim,,,uwazaja ze zatrulby mi zycie.jestem tylko ciekawa czy on bedzie szczesliwy przy boku jakiejs kobiety?czy on da komus to szczescie ,ktorego ja tak dlugo oczekiwalam i nigdy nie dostalam?? mam nadzieje ze przyjdzie na niego sprawiedliwosc,,,bo jak narazie to on ma sie swietnie i niczym sie nie martwi,
piracie?czy ten Bog istnieje????
Środek mówisz, na moje to na środku twojej wyspy jest mniej więcej Baile Atha Luain, a niedaleko Ree. Fajnie tam musi być
Byłaś tam?
Twoi znajomi mają rację. Postaraj się iść ich śladem, zapewne trudno ale dasz radę. Trzeba będzie znaleźć ci coś do roboty.
Wtedy od głupotach nie będziesz myślała ![]()
Czy ten wspominany da szczęście komuś? Daj spokój, to nie twoje zmartwienie. To jego problem, on z nim zyje. Ty masz to z głowy. To jest wielki plus w tym wszystkim. I sprawiedliwość przyjdzie, tyle że ona nie chodzi jak autobus w/g. rozkładu.
Czy Bóg istnieje? Nie wiem, nigdy z nim nie gadałem twarzą w twarz. Znałem jedynie anioła, który w niego wierzył.
A wiara to zupełnie coś innego niż wiedza.
Kiedyś tylko, raz. Zdawało mi się że szepnął do mnie, ustami anioła który w niego wierzył.
Ps. Czy mówisz też po gaelicku?
i na których klifach byłaś?
Klifs of moher.nie mowie po irlandzku,tylo po angielsku.
ps.kim byl ten aniol o ktorym piszesz?znalam dziewczyne ,mieszkala w Dublinie ,wyjechala juz do Polski.
tak mi ciezko,tak ze nim tesknie,,,,niewiem jak zyc.............niemam sily
Moherowy kliff to chciałbym zobaczyć. Widziałem go tylko na zdjęciach, odlotowy.
i bardzo wysoki. Podobno teraz trochę cienko bo zagrodzili dostęp do samej krawędzi i ochrona pilnuje. Dużo ludzi spadało i dlatego. Prawda to?
Podobno najwyższe są gdzieś koło Keel a mało kto wie o nich. Opowiadali też mi historie niesamowite z objazdu Dingle. Podobno całkiem odlotowo. Kręci mnie żeby kopnąć się kiedyś i zobaczyć samemu.
Chociaż u mnie też fajnie jest.
Anioł o którym wspomniałem pochodził z krainy lodu. Był kanadyjką o imieniu Lana.
Ps> Masz może jakieś zdjęcia Cliffs of Moher ?
hej,bylam na Dinglach rowniez.:))mam zdjecia.of course.
No to na co czekasz ? Poproszę o jakieś![]()
Respect Piracie za całą rozprawkę tu o Bogu. Też dużo z tego skorzystałem ![]()