Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 64 ]

Temat: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Nie sądziłam, że tu w tym miejscu kiedyś napiszę, jako kobieta zraniona przez mężczyznę. Wiele w życiu przeszłam, ale zawsze dawałam radę. Dziś czuję, że już nie mogę. Co robić?

Poznałam go pół roku temu na jakimś portalu społecznościowym. Zaczęliśmy się umawiać. Odniosłam wrażenie, że podobamy się sobie nawzajem. Bardzo mocno zbliżyliśmy się do siebie. Trochę mi przeszkadzał fakt, że mój mężczyzna bardzo często jeździ do rodziców. W tygodniu, bo tatę trzeba do lekarza zawieźć, bo tata w szpitalu, bo mama sama w domu boi się zostać, w każdą niedzielę na obiad, co drugi tydzień spotykał się z synem i wtedy też często bywał u swoich rodziców. Ogólnie czasem czułam się tak, że nie ma dla mnie czasu. Rozmawiałam z nim na ten temat, jak ja się czuję, że chciałabym z nim więcej czasu spędzać, że chciałabym poznać jego rodzinę uczestniczyć w jego życiu. Tłumaczyłam, że fajnie byłoby w trójkę z jego synem coś zrobić (mój syn już dorosły jest, ale przypuszczam, że też chętnie dołączyłby do nas byłby nas czworo). Chciałam, marzyły mi się wspólne zakupy np. po prezenty na święta dla rodziny. Ja poznałam go ze swoim synem zaprosiłam do domu i bywał u mnie. Ja też bywałam u niego, ale nigdy nie poznał mnie ze swoją rodziną mieszkał sam i nie było sposobności, ale też nie dążył abym ich poznała. Ja opowiedziałam swoim znajomym, że mam kogoś i że się z nim spotykam ?miałam skrzydła? to było widać on nic nikomu nie powiedział. Pytałam wiele razy czy mu na mnie zależy i czy chce się ze mną spotykać. Twierdził, że tak i czułam to, że się o mnie troszczy, ale też czułam to oddalenie. Wiele razy radziłam się przyjaciółek co robić. Odpowiadały, że jest rodzinny i, że to dobrze nie naciskaj, nie osaczaj.
W Święta Bożego Narodzenia było mi przykro bo nie znalazł dla mnie czasu. Powiedziałam mu to, ale on stwierdził, że to ja już wcześniej całe święta zaplanowałam i nie miałam czasu dla niego. Zaprzeczyłam, bo pytałam go jakie ma palny i słowem nie wspomniał o mnie. W święta uświadomiłam sobie, że się zakochałam i to bardzo. Rozmawiałam z nim i zapytałam co on czuje. Była to moja pierwsza rozmowa z nim o naszych uczuciach. Najpierw trochę dziwnie zareagował nie kocha mnie. Później tłumaczył, że mu bardzo zależy i, że przez fizyczność wyraża swe uczucia. Sama sobie dopowiedziałam resztę kocha tylko boi się powiedzieć głośno. Czekałam kilka długich tygodni na słowa Kocham Cię. Raz podczas intymnej sytuacji nie wytrzymałam i cały nastrój prysł długo leżeliśmy w milczeniu w końcu uciekłam z jego domu. Gdy wróciłam do siebie ochłonęłam i wyjaśniłam dlaczego, ale podobno od tego czasu zaczęło się psuć. Ja czekając na magiczne słowa odsuwałam się od niego. On nie próbował mnie zrozumieć, nie walczył o mnie. Spotykaliśmy się, ale już nie było tak jak wcześniej. Powiedziałam mu, że nie chcę każdą niedzielę być sama, bo albo jest z synem, albo u rodziców. Chcę aby się określił czy chce być ze mną odpowiedział, że chce. Ale następny weekend widzieliśmy się tradycyjne w sobotę byliśmy blisko wierzyłam, że skoro chce być ze mną to wszystko się ułoży, ale w niedzielę pojechał do rodziców SAM  znowu było mi przykro. Wtedy właśnie napisał mi, że nie może spełnić moich oczekiwań. Zapytałam po raz drugi czy mnie kocha, było to dwa miesiące po pierwszej rozmowie w święta odpowiedział, że nie. Powiedział też, że chętnie będzie się ze mną dalej spotykał może coś zaiskrzy. Skrzydła mi opadły. Poczułam się oszukana, wykorzystana, zdradzona. Nagadałam mu wiele przykrych rzeczy, ze jest niedojrzałym gówniarzem, że zabawił się mną i moimi uczuciami. Później trochę tego żałowałam, bo padło wiele słów bardzo przykrych słów on mnie niby przeprosił, ale ja tego słuchać nie chciałam. Padły słowa których cofnąć się już nie da pozostawiły niesmak. Widzieliśmy się jeszcze od tego czasu kilka razy. Ja jeszcze chciałam coś ratować. Bardzo, bardzo chciałam usłyszeć, że mu na mnie zależy, że jednak mnie kocha i że spróbujemy się jakoś dogadać. Ale on mi tylko proponował sex bez zobowiązań, przyjaźń i sex. To nie miał być nawet związek tylko sex. Załamałam się bo bardzo go kocham mimo wszystko. Od tamtej pory obrzucam go wyzwiskami, bo jestem zraniona, ale nadal bardzo kocham. On się już do mnie mało odzywa. Wymyśliłam, że pójdę do jego rodziców przedstawię się poznam ich i opowiem o sobie, że jestem, że byłam. Nie po to aby próbowali coś robić tylko po to aby nie czuć się tak podle. Co raz częściej mam wrażenie, że jemu chodziło tylko o sex i wygodnie mu było nikomu o mnie nie mówić, bo teraz nikt z jego bliskich nie widzi moich łez. Jeśli on coś czuje to starannie ukrył to przed światem. Ogólnie nic się nie stało. Tydzień temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży (to nie brak odpowiedzialności) napisałam mu o tym. Podsumował, że nim manipuluję. Byłam u lekarza lekarz nawet nie mógł z całą pewnością ciąży wykluczyć. Boli mnie to, że nawet w oczekiwaniu na wyniki zostałam sama. Kocham go i nie może to do mnie dotrzeć, że on nie. Że pozwolił się mi zaangażować, a później zostawił. Że był ze mną blisko nic do mnie nie czując. Wiem, że wcześniej byłoby mi łatwiej odejść. Ale on mnie zapewniał, że wszystko idzie w dobrym kierunku był czuły i opiekuńczy i wrażliwy. A potem nagle okazało się, że to wszystko kłamstwo. Z dnia na dzień zostałam sama. Jeszcze ta ostatnia sobota byliśmy ze sobą. Powiedziałam mu, że jest mi z nim tak dobrze. Ostatnio mi powiedział, że nie był ze mną dla sexu, że na początku było SUPER, a później zgasło. Co zgasło? Przecież nigdy nie powiedział, że mnie kocha? To przez brak uczuć to, że nie usłyszałam od niego magicznych słów zaczęłam się odsuwać, a nawet unikać bliskości. Nie zrobił wtedy nic. Nie wiem już co robić. Razem już nie będziemy. Chyba musiałby zdarzyć się cud, a cuda jak wiemy nie zdarzają się, ale czy odwiedzić jego rodziców? Tu chodzi o mnie. Kiedyś gdy mu ?wrzucałam? odpowiedział, że i ja święta nie jestem bo na drugim spotkaniu poszłam z nim do łóżka i na pewno nic jeszcze nie czułam. To było ósme spotkanie dwa miesiące naszej znajomości czułam już coś, ale nie potrafiłam tego nazwać. Zabolało mnie to ogromnie, ba ja nie jestem taka. Wiele razy przedstawiał siebie, jako człowieka mocno wierzącego i modlącego więc dlaczego tak postąpił. Przecież religia nie uczy tego.
Pójść czy nie pójść i czego mogę się tam spodziewać?

Zobacz podobne tematy :
Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Po co chcesz iść do jego rodziców? Tylko siebie skompromitujesz. . Bo jakby przyszła do mnie jakaś babka która się umawiala  z moim synem a już się nie spotykają to szczerze miałabym ja gdzieś.. a tak wgl to niestety chyba jesteś jedną z wielu. Zapomnij  o tym dupku  i spróbuj ułożyć sobie życie na nowo z kimś innym

3

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Nie umiem zapomnieć. Boli mnie to, że jestem taką "kartką" przeczytaną i zapomnianą, a przecież byłam i jestem nadal kocham i cierpię. Nie wiem kim są Ci ludzie nie chcę iść tam się kłócić chcę powiedzieć, że byłam i jestem i że jest mi ciężko. Nie umiem zapomnieć. Hmm może oni nie są tak nieczuli jak ich syn i jak wiele innych ludzi.

4

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

facet egoista. przyczyną braku okazywania uczuć może być związane z jego wychowaniem. czym skorupka za młody nasiąknie tym na starość trąci. tacy ludzie nie potrafią okazywać swoich uczuć. oni są tylko do spełniania obowiązków wobec innych. dla nich uczucia to rzecz względna. sama kiedyś przez to przechodziłam więc wiem jak to jest.

5

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
prawda40 napisał/a:

Nie umiem zapomnieć. Boli mnie to, że jestem taką "kartką" przeczytaną i zapomnianą, a przecież byłam i jestem nadal kocham i cierpię. Nie wiem kim są Ci ludzie nie chcę iść tam się kłócić chcę powiedzieć, że byłam i jestem i że jest mi ciężko. Nie umiem zapomnieć. Hmm może oni nie są tak nieczuli jak ich syn i jak wiele innych ludzi.

jeżeli nawet tak by było to i tak niczego to nie zmieni. nie zmuszą przecież syna do pokochania cię.

6

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Jesu kobieto, co to jest??Jakiś obłęd.Facet perfidnie cię wykorzystał, jeszcze stwierdził, że to twoja wina, bo poszłaś z nim do łóżka po drugim spotkaniu,a ty go jeszcze kochasz ?? I po jaką cholerę chcesz iść do jego rodziców??Opanuj się,robisz z siebie nienormalną osobę.Po prostu sobie odpuść, to jakaś komedia.Aż mnie poniosło, ale na ciebie ktoś powinien nakrzyczeć,może to cię obudzi.

Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie chciałem.
J.Sztaudynger

7

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Nie chcę nikogo do niczego zmuszać. Chcę tylko powiedzieć, że byłam nic więcej. Oni o mnie nic nie wiedzą. Może dowiem się czegoś co pozwoli mi przez to wszystko przejść. Ja już nie mam ojca, a z matką nie jestem blisko, zawsze marzyłam o prawdziwej rodzinie której nigdy nie miałam, może dlatego podświadomie chcę tam pójść.

8

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

moim zdaniem to nie jest dobry pomysł. nie wiadomo jak jego rodzice na to zaaragują. możesz się gorzko rozczarować i co wtedy?

9 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-03 12:13:03)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Kobieto jak Ciebie nie przedstawił to znaczy że miał ku temu powód, nie traktował Ciebie poważnie, stworzyłaś iluzję pięknego związku, czas się opamiętać i obudzić. Bądź zauważalna dla siebie a nie dla obcych Tobie ludzi.
Facet tylko chce seksu bez zobowiązań, dobrze że jest w tym szczery, jasno możesz mu powiedzieć czego ty chcesz, obrócić się na stopie i odejść.

10

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Znam przypadek i osobe ktora (dorosly facet) ktory rzucil swoja dziewczyne...mniejsza o co, ale jakis czas pozniej zjawila sie u jego rodzicow z placzem. Z tego co wiem, nie zrobilo to na nich dobrego wrazenia a i cala rodzina sie dowiedziala.

Odpusc, tylko sobie tym zaszkodzisz. Jest Ci okropnie ciezko, ale przejdziesz przez to (tez to przechodze i jest pasuknie, nie do wytrzymania czasami).

11

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
redapples napisał/a:

Kobieto jak Ciebie nie przedstawił to znaczy że miał ku temu powód, nie traktował Ciebie poważnie, stworzyłaś iluzję pięknego związku, czas się opamiętać i obudzić. Bądź zauważalna dla siebie a nie dla obcych Tobie ludzi.
Facet tylko chce seksu bez zobowiązań, dobrze że jest w tym szczery, jasno możesz mu powiedzieć czego ty chcesz, obrócić się na stopie i odejść.

Szkoda, że od początku nie był szczery mogłabym dokonać wyboru. Iluzja związku trochę tak, trochę nie. Było mi dobrze wszystko jakoś usprawiedliwiałam, częste wizyty u rodziców, bycie z synem (tłumaczył że syn był za młody 9 lat abym mogła go poznać, on nie chce pytań itd.).

12

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

każda walka ma swój koniec. czasami ty też musisz przestać walczyć. nie z powodu dumy lecz z szacunku dla samej siebie. niech teraz ktoś zawalczy o ciebie . przestań być dla kogoś. zacznij być dla siebie. doceń siebie za to kim jesteś.

13

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Absolutnie nie idź do rodziców, zrobisz z siebie wariatkę. Zachowaj szacunek do siebie.
Tak, masz rację, że jakby od początku był szczery, to miała byś wybór. Mogła byś się zastanowić, czy warto się angazować.
Tyle że on się nie zastanawiał nad Twoimi uczuciami, gdy się z Tobą spotykał. Myślał jedynie o tym, co dla niego będzie wygodnie. W jaki spoób mogłabyś się mu przydać. Tak to ustawił, żeby ławo było się wycofać, jak zaczniesz mieć wymagania.
Jest cholernie ciężko, ale nie poddawaj się. Pamiętaj, że jest mnóstwo osób, które zostały potraktowane podobnie lub gorzej. Możesz czuć się samotna, opuszczona, oszukana... Pomyśl wtedy, że jest wiele osób, które też przez to przechodzą. Dasz radę smile

14

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Facet nie przewidział że się zakochasz, znacie się pół roku, dla niego nie był to związek, traktował to raczej na zasadzie może coś z tego wyjdzie, nie angażując się emocjonalnie(sorry że to napiszę, ale traktował to jako rodzaj "zapchajdziury", czy to emocjonalnej bądź fizycznej), zaproponował układ bo widocznie ma inne oczekiwania niż Ty, pozostało się Tobie z tym pogodzić.
Nie był gotowy, albo nie chciał przenosić znajomość z Tobą na wyższy pułap, mieszać w relację dziecko i rodzinę. Czasem tak jest że nie szuka się kogoś na stałe tylko towarzystwa z opcją na seks, dla mnie facet wycofał się w bardzo mało subtelny sposób wiedząc że ty chcesz czegoś więcej. Zranił Twoje uczucia, ale dla mnie to lepsze niż mydlenie oczu na coś więcej.

15

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Kobieto, opamietaj się .. zachowujesz się jak chora psychicznie. Pół roku a Ty już o wielkiej miłości mówisz..

Facetowi może i zależało ale takim zrzedzeniem o miłości go wystraszylas.. swoją drogą ja po Twoim poście wnioskuję , że probowalas wymusić na nim miłość..

W końcu facet się przyznał.. ze nie kocha, nie chce z Tobą związku , chodzi mu teraz o seks... nie zgadzasz się ? Ok , odejdź z dumą .

Ale, nie ... lepiej iść do rodziców i im się pokazać . Powiedz mi po co ? Zachowujesz się dziwnie... domyślam się , że 20lat nie masz a tak się zachowujesz


Ręce opadają

Dobro zawsze wraca :-)

16

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Bardzo Ci współczuję. Miałaś pecha, trafiłaś na dupka, który się Tobą zabawił i porzucił jak mu się znudziłaś sad Bądź silna.

17 Ostatnio edytowany przez prawda40 (2015-05-03 13:07:42)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Właśnie tak to ustawił, aby było mu wygodnie się wycofać, ale ja nie muszę się na to zgadzać nawet nie chcę i nie mogę. Chcę krzyczeć ten facet mnie skrzywdził, zadrwił sobie ze mnie. Przecież jemu chodzi o to, aby zapomnieć i nic nie zrobić przez co mógłby być źle postrzegany. Mnie chodzi o to, aby pozostał ślad, że byłam i jestem człowiekiem istotą żywą myślącą, wrażliwą, że nie można mną i moimi uczuciami się bawić. Jestem dorosłą kobietą wyobrażam to sobie tak, że zgodnością z podniesioną głową tam pójdę i z tą samą godnością z wyjdę. W końcu niczego nie chcę poza poznaniem tych ludzi i opowiedzeniem im o tym co mnie łączyło z ich synem. Chciałabym, aby uświadomił sobie, że źle postąpił, może przez rodziców osiągnę cel. Nie znam tych ludzi jedynie z opowiadań, ale może są wartościowymi ludźmi. JA niczego złego nie zrobiłam. Zakochałam się nie broniłam się przed tym, chciałam tego. Byłam uczciwa.

18

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Skoro tak bardzo chcesz to może idź do jego rodziny i im o tym powiedz, niech wiedzą jakiego mają synalka. Ja Ciebie trochę rozumiem, jak mnie zostawił kiedyś facet to włamałam mu się na maila i wysłałam do jego znajomych wiadomości o tym jak mnie potraktował. Potem ten facet moja "wielka miłość" groził mi policją. Ale wtedy byłam młoda i głupia, miałam 20 lat. Teraz bym to olała.

19 Ostatnio edytowany przez prawda40 (2015-05-03 13:18:16)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
ZywiecZdroj napisał/a:

Kobieto, opamietaj się .. zachowujesz się jak chora psychicznie. Pół roku a Ty już o wielkiej miłości mówisz..

Facetowi może i zależało ale takim zrzedzeniem o miłości go wystraszylas.. swoją drogą ja po Twoim poście wnioskuję , że probowalas wymusić na nim miłość..

W końcu facet się przyznał.. ze nie kocha, nie chce z Tobą związku , chodzi mu teraz o seks... nie zgadzasz się ? Ok , odejdź z dumą .

Ale, nie ... lepiej iść do rodziców i im się pokazać . Powiedz mi po co ? Zachowujesz się dziwnie... domyślam się , że 20lat nie masz a tak się zachowujesz


Ręce opadają

No właśnie. Nie jestem nastolatką. I dlatego właśnie tak się zachowuję. Kobieta w moim wieku, taka która się szanuje nie myśli o seksie jako o fajnej zabawie tylko myśli o seksie jako formie wyrażania uczuć. On wiedział o tym doskonale. Nie chciałam sexu bez uczuć o tym też wiedział. Sypiał ze mną wiedząc, że się angażuję, bo taka jestem. Na dwa dni przed zerwaniem byliśmy ze sobą blisko, bardzo blisko. Mam odejść bez słów przejść nad tym do porządku dziennego i co pozwolić kolejnemu draniowi się wykorzystać? Teraz po moich doświadczeniach to już ruletka komu zaufać, a komu nie. Dlaczego kobiety się tak mało szanują?
Może mój pomysł jest nieco ekstremalny, ale to tylko dlatego, że nie ma we mnie zgody na takie traktowanie drugiego człowieka.
I dlaczego to tylko ja mam się tłumaczyć i wstydzić przed dzieckiem ja go "wpuściłam" do domu, do życia. Ja teraz nie wiem co z sobą zrobić, a on gdzieś normalnie łatwo. DLACZEGO?

20 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-05-03 13:22:02)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Uszanuj siebie idąc do jego rodziców wyjdziesz na desperatkę bez godności, jeżeli tak zachowuje się dorosła osoba to szkoda słów. Wasz związek to Wasza sprawa a nie rodziców. Wiem że ego i urażona duma pcha Ciebie by zrobić głupotę, opanuj się dla własnego dobra.
P.S Seks to fajna zabawa i nie szkodzi przy nim wyrażać uczucia. To nie jest dar dla drugiej osoby i poświęcenie tylko wspólna bliskość.

21

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Jesteś dorosła a zachowujesz się jak nastolatka...
Facet ewidentnie cię robił w h... a ty się w nim zabujałaś po kilku miesiącach...
Zresztą pajac robił wszystko abyś nie poznała prawdy... od samego początku cię oszukiwał, trzymał cię na sznureczku i na dystans, jak suczkę... zachciało mu się to wpadał... jak dostał to robil wypad....
Zresztą on ile ma lat... 50 a może więcej.... i nie miał zamiaru Cię wprowadzać i poznawać rodzinę.. byłaś tylko przystawką do h...

22

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
prawda40 napisał/a:

Właśnie tak to ustawił, aby było mu wygodnie się wycofać, ale ja nie muszę się na to zgadzać nawet nie chcę i nie mogę. Chcę krzyczeć ten facet mnie skrzywdził, zadrwił sobie ze mnie. Przecież jemu chodzi o to, aby zapomnieć i nic nie zrobić przez co mógłby być źle postrzegany. Mnie chodzi o to, aby pozostał ślad, że byłam i jestem człowiekiem istotą żywą myślącą, wrażliwą, że nie można mną i moimi uczuciami się bawić. Jestem dorosłą kobietą wyobrażam to sobie tak, że zgodnością z podniesioną głową tam pójdę i z tą samą godnością z wyjdę. W końcu niczego nie chcę poza poznaniem tych ludzi i opowiedzeniem im o tym co mnie łączyło z ich synem. Chciałabym, aby uświadomił sobie, że źle postąpił, może przez rodziców osiągnę cel. Nie znam tych ludzi jedynie z opowiadań, ale może są wartościowymi ludźmi. JA niczego złego nie zrobiłam. Zakochałam się nie broniłam się przed tym, chciałam tego. Byłam uczciwa.

Myślę, że ludzie (np. jego znajomi, a jego rodzice natomiast albo mają wyidealizowany obraz syna i tego nie zmienisz albo sami się zorientowali, co przy wychowaniu go poszło nie tak) mają swój rozum i gdzieś podskórnie odczują, kto gra fair, a kto zachowuje się jak podelec ostatni. Lub to po prostu wyjdzie przy innej sytuacji.

Moim zdaniem on wie, że źle postąpił. Nic mu nie musisz tłlumaczyć. On to będzie czuł i będzie go to gdzieś męczyło. Na pozór może być wszystko ok, ale przecież wie, jak się zachował.
Szacunek i godność masz tak czy inaczej. To że jakiś pan x zachował się w dany sposób tego nie zmienia. Nie musisz nikogo informować o niczym, żeby potwierdzić swoją wartość.

23

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

A ja uważam, że powinna tam pójść... Może wtedy taki szmaciarz się zastanowi następnym razem zanim wykorzysta i porzuci kolejną kobietę. Może niekoniecznie tam iść ale jakiś list wysłać jak znasz adres. Napisz im jak on traktuje kobiety, że cię omamił, wykorzystał i porzucił. Czy się będą z Ciebie śmiać czy nie to już niech Cie nie interesuje. Może dzięki temu dupek będzie się bał konsekwencji swojego zachowania i na drugi raz pójdzie do burdelu jak mu się zachce, a nie będzie oszukiwał wartościową kobietę.

24

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
brzoskwinka55 napisał/a:

A ja uważam, że powinna tam pójść... Może wtedy taki szmaciarz się zastanowi następnym razem zanim wykorzysta i porzuci kolejną kobietę. Może niekoniecznie tam iść ale jakiś list wysłać jak znasz adres. Napisz im jak on traktuje kobiety, że cię omamił, wykorzystał i porzucił. Czy się będą z Ciebie śmiać czy nie to już niech Cie nie interesuje. Może dzięki temu dupek będzie się bał konsekwencji swojego zachowania i na drugi raz pójdzie do burdelu jak mu się zachce, a nie będzie oszukiwał wartościową kobietę.

Dziękuję!!! Wiem, że coś muszę zrobić, dla siebie.

25

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

prawda a pomyśl sobie jakby tak przyszła do ciebie jakaś obca dziewczyna, z którą chodził twój syn i chciałaby na niego coś xle powiedzieć - jak byś się zachowała? Bo ja bym wywaliła z domu delikwentkę.No ale idź jak ci mało upokorzeń.

Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie chciałem.
J.Sztaudynger

26 Ostatnio edytowany przez prawda40 (2015-05-03 14:03:38)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Wiele razy nad tym myślałam, co ja bym zrobiła. Zadbałbym o to aby syn nie był świadkiem naszej rozmowy. Wysłuchałabym tej kobiety. Znam swego syna i wiem, że wyciągnęłabym właściwe wnioski. Starałabym się pomóc i mojemu synowi i tej kobiecie. Byłby to dla mnie sygnał, że mój syn potrzebuje pomocy, bo gdzieś się pogubił i traci w życiu to co jest piękne. Nie próbowałabym "leczyć relacji miedzy dwojgiem" ale dałabym wsparcie. Nie wsparłabym syna który nie szanuje innych ludzi. To takie proste. Trzeba tylko znać odpowiedź.

27

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Na mnie robisz wrażenie, przepraszam za słowa, ale jakieś psychicznej. Nigdy cię nie zabrał do rodziny, każdą niedzielę spędzał bez ciebie, nawet w święta cię olał. Nie chciał z nikim poznawać swojej "dziewczyny". Wydębiałaś na siłę słowa, że cię kocha. Nie chciał tego mówić a nawet napisał, że nie kocha. A ty z uporem maniaka czekałaś, aż go oświeci. Przecież byłaś tylko do seksu, nie zauważyłaś tego???!!!! Nic nie znaczyłaś. Kobieto, ile masz lat? Ja rozumiem, że nie przyjmować tych faktów do wiadomości mogłaby 16 latka zakochana pierwszy raz. Ale potem? To tylko ktoś zdesperowany, niechcący przyjąć do wiadomości jaka jest rzeczywistość. Rozumiem, że mogłaś się zakochać. Ale jego zachowanie mówiło samo za siebie. Wiesz jak się zachowuje zakochany facet? Zapewne przeżyłaś to kiedyś. Przypomnij sobie. Wiedziałaś, że on ciebie nie chce ale tak tego desperacko pragnęłaś, że ignorowałaś jego zachowanie. A teraz chcesz iść do jego rodziców. Po co? Ja na ich miejscu pomyślałabym właśnie, ze jesteś dziwna (delikatnie mówiąc). Powiedziałabym ci, że syn w KAŻDY weekend i na święta był z nami a ciebie nigdy nie widzieliśmy. I że jesteś dorosła, nie każdy seks kończy się związkiem. A ty nie przyjmujesz do wiadomości rzeczywistości jak widzę. Najchętniej łańcuchem zawlekłabyś go do twojego domu, przypalała żywym ogniem i wymusiła słowa kocham cię. Al;e to nic, na koniec byś w nie uwierzyła. Otrząśnij się kobieto, twoim problemem nie jest on tylko ta ogromna potrzeba wymuszenia miłości na siłę. Tak to widzę ja.

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

28 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-05-04 18:35:48)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Prawdo i Ty Brzoskwinko, nie bądźcie naiwne i dajcie spokój z jakimiś niedorzecznymi pomysłami, by chodzić na skargę do rodziców jakiegoś [wulgaryzm] - przecież to absurd.
Nawet, jeśli ci ludzie reprezentują sobą jakiś poziom, to jak to na Boga, miałoby wyglądać? Dziewczyno, zapukasz któregoś dnia do ich drzwi i co powiesz? Jako kto właściwie im się przedstawisz? Przyjdziesz i powiesz "przepraszam bardzo, ale ja oto jestem darmową dziwką waszego syna, ale ja w rzeczywistości dziwką nie jestem, nawet taką płatną, tylko że chodzi o to, że zakochałam się w waszym synu i chciałam, żeby on był moim mężem, a on źle mnie ocenił i dlatego ja dzisiaj tutaj przyszłam, bo może rodzice przemówią mu do rozumu, bo on drugiej takiej kochającej go kobiety nie znajdzie itd., itd." Dziewczyno staniesz oko w oko z tymi ludźmi, znajdziesz się na ich terytorium i język będzie Ci się plątał w buzi bez składu i ładu, a oni albo Cię wysłuchają i pokiwają głową z pełnym zrozumieniem, bo wezmą Cię za wariatkę, więc psychicznie chorej lepiej nie ruszać, bo nie wiadomo co za chwilę strzeli takiej do łba, więc będą w miarę mili, opędzą Cię byle gadką albo wywalą Cię z domu na zbity pysk. Po co Ci kobieto takie upokorzenie? To nie dość jeszcze krzywdy zaznałaś ze strony tego, pożal się Boże, amanta, że pójdziesz jeszcze do jego rodziców i u nich bedziesz dochodziła sprawiedliwości? Chcesz zrobić z siebie pośmiewisko? Po [wulgaryzm] Ci takie atrakcje? Ani nikomu niczego nie udowodnisz, a ni rozumu nie nauczysz, a ni świata nie zbawisz. Olej tę sprawę.

Sama jesteś sobie winna, bo widziałaś przecież, jak ten chłystek Ciebie traktuje, a Ty zamiast szybko zakończyć szujowaty dla Ciebie układ, dalej w tym tkwiłaś i nawet dzisiaj, masz jeszcze jakąś nadzieję.
I tak cud, że trwało to tylko kilka miesięcy- inne kobiety potrafią tkwić w takich "związkach"całymi latami. Masz więc szacun ode mnie, że szybko zabrałaś się za porządki. Mogłaś skończyć znacznie gorzej.
Zostaw tego faceta w spokoju, bo skoro dalej będziesz pałętała się w jego życiu, to on któregoś dnia wynajmie psy i poszczuje Cię nimi. Czy bata na Ciebie nie ma, czy co? Czy z kicią zamieniłaś się na rozum, że po głowie chodzą Ci tego rodzaju pomysły.

Pluń na tę znajomość i nikomu nawet nie przyznawaj się do tego, że tkwiłas w takim haniebnym układzie, a nie bedziesz jeszcze chodziła i obnosiła się ze swoim cierpieniem. To żaden powód do dumy, a zła i tak nie wytępisz, bo podli ludzie są, byli i bedą czy to się Tobie podoba, czy nie,  to i tak niczego nie zmienisz.
Kup sobie lalkę wudu i na niej się wyzywaj, jesli już musisz.
Poznałas tego chłopa na jakimś portalu randkowym- facet poznał więc nie tylko Ciebie, ale wiele jeszcze innych kobiet. Może więc buc urządził sobie casting?

Nikt na siłę ani pod groźbą pistoletu nie ciągnął Ciebie na spotkania z tym człowiekiem- sama lazłaś i to jeszcze merdając ogonkiem z zadowolenia.
Czy nie widziałaś, jak jesteś traktowana? Przecież widziałaś wszystko bardzo wyraźnie. Podałaś się jakiemus cwaniakowi na tacy i wyszłaś przed szereg, chociaż ten człowiek o nic Ciebie nie prosił.

Weź więc odpowiedzialność na swoją porażkę i wyciągnij wnioski dla siebie na przyszlość- następnym razem, gdy poznasz jakiegos faceta, to bądź przede wszystkim bardzo rozważna i miej oczy naokoło głowy, a nie podkładasz się, jak pierwsza lepsza głupia i naiwna.

Paulo napisał Ci, że byłas dodatkiem do czyjegoś chuja i niestety, ale byłaś tylko tym i niczym więcej- może pora byłaby odpuścić i plunąć na kogos, kto tak Ciebie potraktował? Czy uważasz, że facet ten zasługuje na czyjś szacunek? Ja na pewno go nie szanuję- Ty też nie powinnaś przejmować się takim człowiekiem.

Na portalach randkowych pełno jest oszustów- nie wiedziałaś o tym? Tam aż roi się od żonatych kawalerów, żonatych wdowców i żonatych rozwiedzionych , a każdy z nich jest ofiarą  baby jędzy. Która mądra kobieta będzie liczyła na wartościową znajomość zawartą na portalu randkowym? No matko święta.
Pełno jest tam  różnych czubów, którzy mają dzisiaj idealne warunki do tego, by moczyć w głupich i naiwnych kobietach desperatkach, które szukają miłosci.
Dzisiaj w życiu lowelasa pojawiłaś się Ty, a za chwilę na Twoje miejsce przyjdą kolejne zielone naiwne gęsi. W życiu nie zatrzymasz tego dziadostwa, bo łajdactwo, póki co, nie jest karalne.
Trzeba kierować się rozumem, a nie tworzyć w głowie mity wielkiej miłości.
Powiadam Ci- od śmieci ludzkich aż się roi i to na każdym kroku.
A co Ty sobie wyobrażałaś?
Ty zamiast myśleć o głupotach idź lepiej  do lekarza i poproś o skierowania na różne badania, bo Ty nie wiesz, ile takich, jak Ty ten chłystek obrócił w drodze do Twojego domu.
Facet powiedział Ci, że możecie spotykac się nadal, ale tylko dla seksu. Moja droga- szczyt bezczelności chamstwa. Chyba nie pójdziesz na taki układ?
Pluń na taka znajomość.
niech on idzie i znajdzie sobie drugą taką głupią- nie żałuj tej znajomości i o nikogo nie bądź zazdrosna. On znajdzie kolejną bez żadnego problemu, bo kobiety dzisiaj zachowują się tak, jakby najadły się szaleju.

Jesteś aż naładowana agresją, żalem i złością- to normalne, ale musisz troszkę wyluzować, bo będąc w takim stanie psychicznym, narobisz sobie jeszcze gorszych głupot. Na koniec wyjdziesz na wariatkę i nie bedziesz potrafiła spojrzeć sobie w oczy, gdy całe to szaleństwo, już Tobie minie.
Nie udowodnisz nikomu, że nie jesteś wielbłądem. Czasem trzeba po prostu odejść, pogodzić się z porażką, by byle komu nie dawać satysfakcji i powodu do jeszcze większych kpin z siebie oraz okazji do polewki.
Spodobałaś się temu człowiekowi, jak kobieta, bo inaczej on nie spotykałby się z Tobą i nie bzykał się. Na tym jednak jego zainteresowanie Tobą zaczęło się i zakończyło- Ty wychodziłaś przed szereg, bo wydawało Ci się, że tak właśnie powinnaś się zachowywać. Wszystko co między wami się działo, Ty odczytywałaś odwrotnie.
Mówię Ci raz jeszcze- pluń na tę znajomość i przestań kopać się z koniem, bo i tak przegrasz.
Jesli ktos Ciebie nie chce, to niech [wulgaryzm] i niech szuka dla siebie, jego zdaniem i wedle jego standardów, dla siebie lepszą. Nie jesteś ani nie będziesz dla nikogo byle pomietłem- rozumiesz   to?
Nigdy ale to nigdy nie pchaj się tam, gdzie Ciebie nie chcą, bo na koniec poszczuja Cię psami, jeśli będziesz nachalna i upierdliwa.

Wulgaryzmy niczego do tego postu nie wniosły, ponadto są regulaminowo zabronione, dlatego w przyszłości powstrzymaj się od używania tego typu słownictwa.

29

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
Araquelle napisał/a:

Na mnie robisz wrażenie, przepraszam za słowa, ale jakieś psychicznej. Nigdy cię nie zabrał do rodziny, każdą niedzielę spędzał bez ciebie, nawet w święta cię olał. Nie chciał z nikim poznawać swojej "dziewczyny". Wydębiałaś na siłę słowa, że cię kocha. Nie chciał tego mówić a nawet napisał, że nie kocha. A ty z uporem maniaka czekałaś, aż go oświeci. Przecież byłaś tylko do seksu, nie zauważyłaś tego???!!!! Nic nie znaczyłaś. Kobieto, ile masz lat? Ja rozumiem, że nie przyjmować tych faktów do wiadomości mogłaby 16 latka zakochana pierwszy raz. Ale potem? To tylko ktoś zdesperowany, niechcący przyjąć do wiadomości jaka jest rzeczywistość. Rozumiem, że mogłaś się zakochać. Ale jego zachowanie mówiło samo za siebie. Wiesz jak się zachowuje zakochany facet? Zapewne przeżyłaś to kiedyś. Przypomnij sobie. Wiedziałaś, że on ciebie nie chce ale tak tego desperacko pragnęłaś, że ignorowałaś jego zachowanie. A teraz chcesz iść do jego rodziców. Po co? Ja na ich miejscu pomyślałabym właśnie, ze jesteś dziwna (delikatnie mówiąc). Powiedziałabym ci, że syn w KAŻDY weekend i na święta był z nami a ciebie nigdy nie widzieliśmy. I że jesteś dorosła, nie każdy seks kończy się związkiem. A ty nie przyjmujesz do wiadomości rzeczywistości jak widzę. Najchętniej łańcuchem zawlekłabyś go do twojego domu, przypalała żywym ogniem i wymusiła słowa kocham cię. Al;e to nic, na koniec byś w nie uwierzyła. Otrząśnij się kobieto, twoim problemem nie jest on tylko ta ogromna potrzeba wymuszenia miłości na siłę. Tak to widzę ja.

Chyba nie do końca zrozumiałaś, co napisałam. Owszem napisał, że nie kocha, ale później dodał kilka słów że mu zależy, że przez fizyczność facet wyznaje uczucia, uwierzyłam. Wielu ludzi ma problem z wyrażaniem uczuć. Niczego nie wymuszałam chciałam wiedzieć, co czuje by móc się wycofać "w porę". Tak chciałam mu wierzyć. Czy mam zakładać z góry, że każdy chce mnie wykorzystać i skrzywdzić? Myślałam, że tak jak dla mnie dla niego JA w jego życiu to nowa sytuacja i trzeba ją oswoić. Rozmawialiśmy na temat świąt i "następnym razem będziemy razem" takie były ustalenia.
Nikt nigdy mnie nie kochał taka jest prawda. Nie wiem jak to jest. On się o mnie troszczył był ze mną w szpitalu jak byłam na oddziale kobiecym nie każdy ma odwagę, nadal mi to nie pasuje. Dlaczego tam ze mną był? Tak naprawdę to sama nie wiem. Różowe okulary.

30

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Nikt nigdy mnie nie kochał taka jest prawda. Nie wiem jak to jest.

I tu jest prawdziwy powód Twojej rozpaczy. Nie masz porównania ani z poprzedniego UDANEGO w miarę związku, ani zapewne z domu rodzinnego, jak to jest być szczerze kochaną. Dlatego latasz za tym facetem, jak opętana.

Potraktuj ten epizod jako lekcję jak wygląda, gdy NIE JEST się kochaną. Bo dokładnie tak to wygląda.

To, że wpadł w odwiedziny do Ciebie do szpitala.. no wybacz, ale nawet jak się z kimś sypia, to wypada zachować pozory, a Ty widać każdy gest wkładałaś w swojej głowie do woreczka z napisem "wielkie love".
Przykro mi, ale oglądaliście oboje inny film..

31

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Coś niesamowitego... sama wiałabym od Ciebie dziewczyno gdzie pieprz rośnie. Jedna wielka desperacja i nic więcej. Obawiam się, że należysz do tych kobiet, którym do zakochania wystarczy byle chwila męskiej uwagi, a dobre maniery pierwszego lepszego interpretujesz jako atencję. Ludzie w pewnym wieku, szczególnie po przejściach potrzebują najczęściej trochę więcej czasu żeby się zaangażować uczuciowo. Gdyby ode mnie jakiś amant  ze stoperem w ręku oczekiwał wielkich deklaracji również bym się pożegnała.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

32

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
julkaxx napisał/a:

Prawdo i Ty Brzoskwinko, nie bądźcie naiwne i dajcie spokój z jakimiś niedorzecznymi pomysłami, by chodzić na skargę do rodziców jakiegoś [wulgaryzm] - przecież to absurd.
Nawet, jeśli ci ludzie reprezentują sobą jakiś poziom, to jak to na Boga, miałoby wyglądać? Dziewczyno, zapukasz któregoś dnia do ich drzwi i co powiesz? Jako kto właściwie im się przedstawisz? Przyjdziesz i powiesz "przepraszam bardzo, ale ja oto jestem darmową dziwką waszego syna, ale ja w rzeczywistości dziwką nie jestem, nawet taką płatną, tylko że chodzi o to, że zakochałam się w waszym synu i chciałam, żeby on był moim mężem, a on źle mnie ocenił i dlatego ja dzisiaj tutaj przyszłam, bo może rodzice przemówią mu do rozumu, bo on drugiej takiej kochającej go kobiety nie znajdzie itd., itd." Dziewczyno staniesz oko w oko z tymi ludźmi, znajdziesz się na ich terytorium i język będzie Ci się plątał w buzi bez składu i ładu, a oni albo Cię wysłuchają i pokiwają głową z pełnym zrozumieniem, bo wezmą Cię za wariatkę, więc psychicznie chorej lepiej nie ruszać, bo nie wiadomo co za chwilę strzeli takiej do łba, więc będą w miarę mili, opędzą Cię byle gadką albo wywalą Cię z domu na zbity pysk. Po co Ci kobieto takie upokorzenie? To nie dość jeszcze krzywdy zaznałaś ze strony tego, pożal się Boże, amanta, że pójdziesz jeszcze do jego rodziców i u nich bedziesz dochodziła sprawiedliwości? Chcesz zrobić z siebie pośmiewisko? Po [wulgaryzm] Ci takie atrakcje? Ani nikomu niczego nie udowodnisz, a ni rozumu nie nauczysz, a ni świata nie zbawisz. Olej tę sprawę.

Sama jesteś sobie winna, bo widziałaś przecież, jak ten chłystek Ciebie traktuje, a Ty zamiast szybko zakończyć szujowaty dla Ciebie układ, dalej w tym tkwiłaś i nawet dzisiaj, masz jeszcze jakąś nadzieję.
I tak cud, że trwało to tylko kilka miesięcy- inne kobiety potrafią tkwić w takich "związkach"całymi latami. Masz więc szacun ode mnie, że szybko zabrałaś się za porządki. Mogłaś skończyć znacznie gorzej.
Zostaw tego faceta w spokoju, bo skoro dalej będziesz pałętała się w jego życiu, to on któregoś dnia wynajmie psy i poszczuje Cię nimi. Czy bata na Ciebie nie ma, czy co? Czy z kicią zamieniłaś się na rozum, że po głowie chodzą Ci tego rodzaju pomysły.

Pluń na tę znajomość i nikomu nawet nie przyznawaj się do tego, że tkwiłas w takim haniebnym układzie, a nie bedziesz jeszcze chodziła i obnosiła się ze swoim cierpieniem. To żaden powód do dumy, a zła i tak nie wytępisz, bo podli ludzie są, byli i bedą czy to się Tobie podoba, czy nie,  to i tak niczego nie zmienisz.
Kup sobie lalkę wudu i na niej się wyzywaj, jesli już musisz.
Poznałas tego chłopa na jakimś portalu randkowym- facet poznał więc nie tylko Ciebie, ale wiele jeszcze innych kobiet. Może więc buc urządził sobie casting?

Nikt na siłę ani pod groźbą pistoletu nie ciągnął Ciebie na spotkania z tym człowiekiem- sama lazłaś i to jeszcze merdając ogonkiem z zadowolenia.
Czy nie widziałaś, jak jesteś traktowana? Przecież widziałaś wszystko bardzo wyraźnie. Podałaś się jakiemus cwaniakowi na tacy i wyszłaś przed szereg, chociaż ten człowiek o nic Ciebie nie prosił.

Weź więc odpowiedzialność na swoją porażkę i wyciągnij wnioski dla siebie na przyszlość- następnym razem, gdy poznasz jakiegos faceta, to bądź przede wszystkim bardzo rozważna i miej oczy naokoło głowy, a nie podkładasz się, jak pierwsza lepsza głupia i naiwna.

Paulo napisał Ci, że byłas dodatkiem do czyjegoś chuja i niestety, ale byłaś tylko tym i niczym więcej- może pora byłaby odpuścić i plunąć na kogos, kto tak Ciebie potraktował? Czy uważasz, że facet ten zasługuje na czyjś szacunek? Ja na pewno go nie szanuję- Ty też nie powinnaś przejmować się takim człowiekiem.

Na portalach randkowych pełno jest oszustów- nie wiedziałaś o tym? Tam aż roi się od żonatych kawalerów, żonatych wdowców i żonatych rozwiedzionych , a każdy z nich jest ofiarą  baby jędzy. Która mądra kobieta będzie liczyła na wartościową znajomość zawartą na portalu randkowym? No matko święta.
Pełno jest tam  różnych czubów, którzy mają dzisiaj idealne warunki do tego, by moczyć w głupich i naiwnych kobietach desperatkach, które szukają miłosci.
Dzisiaj w życiu lowelasa pojawiłaś się Ty, a za chwilę na Twoje miejsce przyjdą kolejne zielone naiwne gęsi. W życiu nie zatrzymasz tego dziadostwa, bo łajdactwo, póki co, nie jest karalne.
Trzeba kierować się rozumem, a nie tworzyć w głowie mity wielkiej miłości.
Powiadam Ci- od śmieci ludzkich aż się roi i to na każdym kroku.
A co Ty sobie wyobrażałaś?
Ty zamiast myśleć o głupotach idź lepiej  do lekarza i poproś o skierowania na różne badania, bo Ty nie wiesz, ile takich, jak Ty ten chłystek obrócił w drodze do Twojego domu.
Facet powiedział Ci, że możecie spotykac się nadal, ale tylko dla seksu. Moja droga- szczyt bezczelności chamstwa. Chyba nie pójdziesz na taki układ?
Pluń na taka znajomość.
niech on idzie i znajdzie sobie drugą taką głupią- nie żałuj tej znajomości i o nikogo nie bądź zazdrosna. On znajdzie kolejną bez żadnego problemu, bo kobiety dzisiaj zachowują się tak, jakby najadły się szaleju.

Jesteś aż naładowana agresją, żalem i złością- to normalne, ale musisz troszkę wyluzować, bo będąc w takim stanie psychicznym, narobisz sobie jeszcze gorszych głupot. Na koniec wyjdziesz na wariatkę i nie bedziesz potrafiła spojrzeć sobie w oczy, gdy całe to szaleństwo, już Tobie minie.
Nie udowodnisz nikomu, że nie jesteś wielbłądem. Czasem trzeba po prostu odejść, pogodzić się z porażką, by byle komu nie dawać satysfakcji i powodu do jeszcze większych kpin z siebie oraz okazji do polewki.
Spodobałaś się temu człowiekowi, jak kobieta, bo inaczej on nie spotykałby się z Tobą i nie bzykał się. Na tym jednak jego zainteresowanie Tobą zaczęło się i zakończyło- Ty wychodziłaś przed szereg, bo wydawało Ci się, że tak właśnie powinnaś się zachowywać. Wszystko co między wami się działo, Ty odczytywałaś odwrotnie.
Mówię Ci raz jeszcze- pluń na tę znajomość i przestań kopać się z koniem, bo i tak przegrasz.
Jesli ktos Ciebie nie chce, to niech [wulgaryzm] i niech szuka dla siebie, jego zdaniem i wedle jego standardów, dla siebie lepszą. Nie jesteś ani nie będziesz dla nikogo byle pomietłem- rozumiesz   to?
Nigdy ale to nigdy nie pchaj się tam, gdzie Ciebie nie chcą, bo na koniec poszczuja Cię psami, jeśli będziesz nachalna i upierdliwa.

Nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą. Nie zgodziłam się na sex. To prawda byłam ślepa, ale bardzo chciałam kochać i być kochaną, a on to wykorzystał. Wierzyłam mu. Osoba tak religijna na jaką pozował nie wzbudzała moich podejrzeń. Cieszyłam się bardzo i myślałam, że on tak jak i ja uczy się być ze mną. Popełniamy błędy, ale uczymy się. Bałabym się już bardzo drugi raz mu zaufać nie mam już nadziei na nic. Nie jestem w stanie mu zaufać.
Rodzice ...... nie wiem jak będzie. Ostatecznie nie mam już nic do stracenia. Straciłam nie w jego oczach, ale w swoich, swą dumę i godność. Jestem wrakiem człowieka. Chcę aby widział, co ze mną zrobił. Jest to moja osobista tragedia. A jeśli ja jestem naiwną głupią kobietą to kim ON jest skoro mnie wykorzystał? Czasem bardziej boli gdy coś nas bezpośrednio dotyczy niż gdy tylko o tym słyszymy.

33 Ostatnio edytowany przez prawda40 (2015-05-03 15:24:18)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
Volver napisał/a:

Coś niesamowitego... sama wiałabym od Ciebie dziewczyno gdzie pieprz rośnie. Jedna wielka desperacja i nic więcej. Obawiam się, że należysz do tych kobiet, którym do zakochania wystarczy byle chwila męskiej uwagi, a dobre maniery pierwszego lepszego interpretujesz jako atencję. Ludzie w pewnym wieku, szczególnie po przejściach potrzebują najczęściej trochę więcej czasu żeby się zaangażować uczuciowo. Gdyby ode mnie jakiś amant  ze stoperem w ręku oczekiwał wielkich deklaracji również bym się pożegnała.

Teraz tak, jedna wielka depresja. Ale nie zawsze tak było. Moja szklanka była zawsze w połowie pełna. Wierzyłam, że wszystko jest dobrze, że wszystko przebiega  właściwym tempem. Poukładałam swoje życie i w moim odczuciu przyszedł czas na uczucia miłość stabilizację. Nie szukałam nikogo na siłę. Nikogo nie kłamałam, dojrzałam do pewnych decyzji i nie broniłam się. UPORAŁAM się z przeszłością. Otworzyłam nowy rozdział. Nie broniłam się. Wielu różnych mężczyzn w ostatnim czasie poznałam. Wszystkich "odprawiłam" za wyjątkiem tego jednego w mojej ocenie był kimś wartościowym. Sądziłam, że i on mnie tak odbiera. Wiele razy upewniałam się czy tak jest. Gdyby zaraz na wstępie powiedział, że nie, że się pomylił odeszłabym bez słowa. Byłam na to gotowa. Ale on mnie zapewniał, że wszystko idzie właściwym tempem we właściwym kierunku. Gdy to wszystko "stanęło" przestało się rozwijać wzbudziło mój niepokój i krok po kroku zaczęło wyłazić samo gówno. Nadzieja jest matką głupich i ja miałam nadzieję, że się ułoży. Dzisiaj już jej nie mam. Boję się. Boję się złych decyzji. Boję się jakiejkolwiek decyzji. Nigdy się już nie zdecyduję na bliskość, bo dla mnie to wiele znaczy, coś więcej niż tylko przyjemność. Taka już jestem. To że otworzyłam się na związek to była długa praca nad sobą, otworzenie się na ludzi, wykrzesanie z siebie spontaniczności i udało się mi. Zawsze byłam skryta i zamknięta na innych. Sukces zawodowy dodawał mi pewności siebie. Nic mnie nigdy nie złamało odpowiedź zawsze była taka wiem kim jestem, co mogę, dam radę.
Teraz nie umiem tak powiedzieć facet uderzył w bardzo czuły punkt.

34

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Jeśli Ty uważasz, że on bedzie miał jakies wyrzuty sumienia z Twojego powodu, że pobudzisz tego człowieka do jakiejś refleksji, to ja ciebie zapewniam, że jesteś w bardzo wielkim błędzie.

On Twoje uczucia i to, co się z Tobą teraz dzieje, ma głęboko i centralnie w dupie. Jest tak dlatego, że on nie ma i nigdy nie będzie miał obowiązku troszczyć się o cudze interesy- on troszczy się o swoje interesy, a nie o Twoje. Jest wielka różnica między Tobą, a nim, między Twoją mentalnością, a jego mentalnością- pojmij   to i przestań oceniać go wedle swojej miary, bo zbłądzisz jeszcze bardziej.
On nie urodził się po to, by dbać o dobre samopoczucie kobiet, które zadzierają dla niego kiecę- to sprawa tych kobiet, że godzą się na różne z nim układy- on nikogo do niczego nie zmusza.
Normalnie jest, moja droga- dzisiaj on spotkał Ciebie, ponawijał Ci makaron na uszy (fakt, nawet tego nie musiał za bardzo robić, facet był ostrozny w słowach, jak mało który, nie musiał się wysilać, bo Ty okazałaś się maszyną samograjem i sama się na niego nakręcałaś- gwizdnął, uśmiechnął się do Ciebie, coś tam bąknął okazjonalnie, a Ty już wyskakiwałaś z majtek), jutro spotka kobietę, która w gębę mu się zaśmieje, a następnego dnia on spotka jeszcze głupszą od Ciebie- ruch w interesie był, jest i będzie.
On, w przeciwieństwie do Ciebie, nie analizuje waszej znajomości, lecz zyje dalej własnym zyciem, cieszy się każdą chwilą albo się smuci lub złości, ale to nie ma niczego wspólnego z Tobą.
Poużywał Cię przez chwilę, ale okazało się, że ty jesteś raczej z tych, co to od razu żenić mu się każą, więc pokazał Ci, gdzie zgina się dziób pingwina i tyle. Ot, cała filozofia i wyjaśnienie tej niezwykle skomplikowanej zagadki.
Mówię Ci wyraźnie- olej tę znajomość.Powiedz sobie "trudno, stało się dałam dupy po całości, fakt, ale czasu dzisiaj nie cofnę, więcej nigdy już nie popełnię takiego błędu" tak sobie mów i raz na zawsze wybij sobie z głowy to, jakoby chłop ten, chociaz przez chwilę będzie czuł się głupio z twojego powodu.
Dałaś się po prostu zbajerować i tyle- nic wielkiego się nie stało. Za głupotę i naiwność zawsze w zyciu się płaci. Każdy płaci za swoją głupotę, więc i Ciebie coś takiego spotkało.
Nie pisz do niego (niech prędzej ręka Ci zwiędnie, niż miałabyś coś do niego wypisywać- on sra na wiadomości od Ciebie), niczego nie wyjaśniaj, nie spotykaj się z nim, jesli masz u niego jakies rzeczy, to je po prostu olej, chyba że to coś cennego, jesli on ma u Ciebie rzeczy, to spakuj je do wora na śmieci i wystaw przed drzwi, jemu napisz, że jego klamoty są do odebrania spod Twoich drzwi o tej godzinie w danym dniu- jesli on nie zareaguje, to wywal jego klamoty do śmietnika bo w razie czego, on i tak nie udowodni Ci że miał u Ciebie jakieś skarby.
Odetnij się raz na zawsze od tego pana i przestań przejmować się tą sprawą. Tak czasem zdarza się w życiu, że zaangażujesz się w coś całkowicie jednostronnie i totalnie beznadziejnie- nie ma w tym Twojej winy ani nie wiadomo, jakiej to sensacji, normalna rzecz, która przydarzyć się może najbardziej nawet mądremu człowiekowi.
Nie siej więcej na skale, bo na skale i tak nic Ci nie wyrośnie.
Wybacz sobie swoją głupotę, przekuj tę bolesna porażkę na własną korzyść i zamknij rozdział życia z tym panem w roli głównej. Opanuj się kobieto, jesli nie chcesz  skończyć jeszcze gorzej.

35

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
prawda40 napisał/a:
Volver napisał/a:

Coś niesamowitego... sama wiałabym od Ciebie dziewczyno gdzie pieprz rośnie. Jedna wielka desperacja i nic więcej. Obawiam się, że należysz do tych kobiet, którym do zakochania wystarczy byle chwila męskiej uwagi, a dobre maniery pierwszego lepszego interpretujesz jako atencję. Ludzie w pewnym wieku, szczególnie po przejściach potrzebują najczęściej trochę więcej czasu żeby się zaangażować uczuciowo. Gdyby ode mnie jakiś amant  ze stoperem w ręku oczekiwał wielkich deklaracji również bym się pożegnała.

Teraz tak, jedna wielka depresja. Ale nie zawsze tak było. Moja szklanka była zawsze w połowie pełna. Wierzyłam, że wszystko jest dobrze, że wszystko przebiega  właściwym tempem. Poukładałam swoje życie i w moim odczuciu przyszedł czas na uczucia miłość stabilizację. Nie szukałam nikogo na siłę. Nikogo nie kłamałam, dojrzałam do pewnych decyzji i nie broniłam się. UPORAŁAM się z przeszłością. Otworzyłam nowy rozdział. Nie broniłam się. Wielu różnych mężczyzn w ostatnim czasie poznałam. Wszystkich "odprawiłam" za wyjątkiem tego jednego w mojej ocenie był kimś wartościowym. Sądziłam, że i on mnie tak odbiera. Wiele razy upewniałam się czy tak jest. Gdyby zaraz na wstępie powiedział, że nie, że się pomylił odeszłabym bez słowa. Byłam na to gotowa. Ale on mnie zapewniał, że wszystko idzie właściwym tempem we właściwym kierunku. Gdy to wszystko "stanęło" przestało się rozwijać wzbudziło mój niepokój i krok po kroku zaczęło wyłazić samo gówno. Nadzieja jest matką głupich i ja miałam nadzieję, że się ułoży. Dzisiaj już jej nie mam. Boję się. Boję się złych decyzji. Boję się jakiejkolwiek decyzji. Nigdy się już nie zdecyduję na bliskość, bo dla mnie to wiele znaczy, coś więcej niż tylko przyjemność. Taka już jestem. To że otworzyłam się na związek to była długa praca nad sobą, otworzenie się na ludzi, wykrzesanie z siebie spontaniczności i udało się mi. Zawsze byłam skryta i zamknięta na innych. Sukces zawodowy dodawał mi pewności siebie. Nic mnie nigdy nie złamało odpowiedź zawsze była taka wiem kim jestem, co mogę, dam radę.
Teraz nie umiem tak powiedzieć facet uderzył w bardzo czuły punkt.

Daj spokój... żeby krótka i niezbyt udana relacja z jakimś patafianem odebrała Tobie pozytywne nastawienie do życia ?  Porażki uczuciowe przytrafiają się wszystkim. Nie jesteś jakimś wybrańcem, chociaż swoim nastawieniem zdecydowanie ułatwiasz krzywdzenie siebie. Wszystko co powinnaś teraz zrobić, to dobry rachunek sumienia, dlaczego tak mocno i szybko  weszłaś w tę niepewną relację. Pomyśl, przeanalizuj i wyciągnij odpowiednie wnioski... smile

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

36

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
julkaxx napisał/a:

Jeśli Ty uważasz, że on bedzie miał jakies wyrzuty sumienia z Twojego powodu, że pobudzisz tego człowieka do jakiejś refleksji, to ja ciebie zapewniam, że jesteś w bardzo wielkim błędzie.

On Twoje uczucia i to, co się z Tobą teraz dzieje, ma głęboko i centralnie w dupie. Jest tak dlatego, że on nie ma i nigdy nie będzie miał obowiązku troszczyć się o cudze interesy- on troszczy się o swoje interesy, a nie o Twoje. Jest wielka różnica między Tobą, a nim, między Twoją mentalnością, a jego mentalnością- pojmij   to i przestań oceniać go wedle swojej miary, bo zbłądzisz jeszcze bardziej.
On nie urodził się po to, by dbać o dobre samopoczucie kobiet, które zadzierają dla niego kiecę- to sprawa tych kobiet, że godzą się na różne z nim układy- on nikogo do niczego nie zmusza.
Normalnie jest, moja droga- dzisiaj on spotkał Ciebie, ponawijał Ci makaron na uszy (fakt, nawet tego nie musiał za bardzo robić, facet był ostrozny w słowach, jak mało który, nie musiał się wysilać, bo Ty okazałaś się maszyną samograjem i sama się na niego nakręcałaś- gwizdnął, uśmiechnął się do Ciebie, coś tam bąknął okazjonalnie, a Ty już wyskakiwałaś z majtek), jutro spotka kobietę, która w gębę mu się zaśmieje, a następnego dnia on spotka jeszcze głupszą od Ciebie- ruch w interesie był, jest i będzie.
On, w przeciwieństwie do Ciebie, nie analizuje waszej znajomości, lecz zyje dalej własnym zyciem, cieszy się każdą chwilą albo się smuci lub złości, ale to nie ma niczego wspólnego z Tobą.
Poużywał Cię przez chwilę, ale okazało się, że ty jesteś raczej z tych, co to od razu żenić mu się każą, więc pokazał Ci, gdzie zgina się dziób pingwina i tyle. Ot, cała filozofia i wyjaśnienie tej niezwykle skomplikowanej zagadki.
Mówię Ci wyraźnie- olej tę znajomość.Powiedz sobie "trudno, stało się dałam dupy po całości, fakt, ale czasu dzisiaj nie cofnę, więcej nigdy już nie popełnię takiego błędu" tak sobie mów i raz na zawsze wybij sobie z głowy to, jakoby chłop ten, chociaz przez chwilę będzie czuł się głupio z twojego powodu.
Dałaś się po prostu zbajerować i tyle- nic wielkiego się nie stało. Za głupotę i naiwność zawsze w zyciu się płaci. Każdy płaci za swoją głupotę, więc i Ciebie coś takiego spotkało.
Nie pisz do niego (niech prędzej ręka Ci zwiędnie, niż miałabyś coś do niego wypisywać- on sra na wiadomości od Ciebie), niczego nie wyjaśniaj, nie spotykaj się z nim, jesli masz u niego jakies rzeczy, to je po prostu olej, chyba że to coś cennego, jesli on ma u Ciebie rzeczy, to spakuj je do wora na śmieci i wystaw przed drzwi, jemu napisz, że jego klamoty są do odebrania spod Twoich drzwi o tej godzinie w danym dniu- jesli on nie zareaguje, to wywal jego klamoty do śmietnika bo w razie czego, on i tak nie udowodni Ci że miał u Ciebie jakieś skarby.
Odetnij się raz na zawsze od tego pana i przestań przejmować się tą sprawą. Tak czasem zdarza się w życiu, że zaangażujesz się w coś całkowicie jednostronnie i totalnie beznadziejnie- nie ma w tym Twojej winy ani nie wiadomo, jakiej to sensacji, normalna rzecz, która przydarzyć się może najbardziej nawet mądremu człowiekowi.
Nie siej więcej na skale, bo na skale i tak nic Ci nie wyrośnie.
Wybacz sobie swoją głupotę, przekuj tę bolesna porażkę na własną korzyść i zamknij rozdział życia z tym panem w roli głównej. Opanuj się kobieto, jesli nie chcesz  skończyć jeszcze gorzej.

Nie kazałam się mu żenić. Zaangażowałam się, zaufałam. Wiem naiwnie, ale chciałam wierzyć. Czuję się winna szczególnie czytając, że zawinęłam kiecę itd. to upokarzające jest. Ja mu zaufałam i oddałam siebie. Jeździłam bo byłam pewna, że wszystko dzieje się po obu stronach wzajemnie. Wiem, że postąpiłam głupio i naiwnie, ale nie zawijałam kiecy i nie dawałam mu się wykorzystywać!

37

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Szukałam tu pocieszenia, a zostałam zlinczowana. Nie rozmawiam na ten temat ze znajomymi dziecku udzieliłam wymijającej odpowiedzi. Widzi tylko, że popłakuję. Chciałam sobie pomóc. Wymyśliłam wizytę u rodziców. To miała być jakaś forma  też zemsty. Miało nie wyjść na jaw być wygodnie, a wyszło. Dlaczego facetowi takie zachowanie uchodzi na sucho, a kobieta która jest uczciwa cierpi i obwinia siebie za wszytko?  Nikomu już nie zaufam będę sama. Tak się skończyło marzenie o szczęściu i uczuciach. Mam pracę dużo pracy. Rzucę się w jej wir. Taki los.

38

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

prawda, nikt Cię tu nie linczuje. Kilka wypowiedzi brzmi może ciut ostrzej ale tylko dlatego, że delikatne sugestie do Ciebie nie trafiają. Pomysł z wizyta u jego rodziców jest naprawdę kiepski. Zrobisz jak uważasz. Ja oceniam ten pomysł trzeźwym okiem, bo emocje mną nie targają tak jak Tobą. Ze mnie to trzeba by skórę pasami drzeć i rany solą posypywać, żebym takiego rodzaju satysfakcję dała jakiemuś facetowi... wink

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

39

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Wyzywacie kolesia choć go wcale nie znacie. Pewnie spotykał się z tą kobietą jak każdy  normalny,  znadzieją na coś więcej,  a ta, tymi swoimi błaganiami o miłość sprawiła że bańka pękła. No przeciez na siłę się nei zakocha! może i by się zakochał gdyby ten związek był normalny... ale z tego co pisze autorka to aż wiało desperacja z jej strony. No i co że miał niedziele dla rodziny?? To chyba dobrze że dba o rodziców i syna??? miał ich olac dla jakiejś panny z która spotyka sie kilka miesięcy? przcież to dojrzały facet, może potrzebował roku do zbudowania związku?? ja bym po pół roku nigdy nie wymagała wyznań. Sorry autorko, ale to ty spieprzy*** ,a te twoje plany o pokazywaniu się jego rodzicom... ech.............

40

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Czy to jest dla niego satysfakcja? Może on się boi tej ewentualnej wizyty? W końcu chociaż mi nie uwierzą potraktują jak nienormalną to jednak ziarnko niepewności zostanie. Czy da się zapomnieć taką rozmowę? Czy rodzice nie będą próbowali coś z niego wyciągnąć? Może sami wyciągnę też wnioski? Ja  nic nie chcę od nich. Chcę tylko nie być jakąś kartką w przeczytanej książce i gdzieś rzuconej na bok. Może ne dzisiaj i nie jutro coś ktoś zrozumie, ale za rok lub 10 lat.

41

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Oj, jaka Ty biedna jesteś - zostałaś zlinczowana, chociaż chciałaś, jak najlepiej.
Mówię Ci jeszcze raz- weź odpowiedzialność za to, co się stało, a od razu będzie Ci lżej.
Jeździłaś do mena, bo tak chciałaś- on do niczego Ciebie nie zmuszał.
Kiecę, jakbyś na to nie patrzyła, jednak zawijałaś i to też na własne zyczenie- on ciebie nie gwałcił. Widziałaś jak facet Ciebie traktuje, a mimo to, jeździłaś do niego i pozwalałaś na to, by ktoś robił sobie Ciebie używał .
On coś do Ciebie gadał, ale to, co on gadał, daleko rozmijało się z jego czynami- Ty to widziałaś, a przecież i tak nie wyciągałaś z tego żadnych wniosków, tylko dalej jeździłas do pana i na dodatek robilas z siebie pośmiewisko w oczach swojego syna, który też pewnie nie mógł pojać dlaczego to nie może poznać tego cudownego mężczyzny Twojego życia. Czyżby za wysokie progi na Twoje i Twojego syna nogi?
Moja droga- opanuj się. Jesteś osobą dorosłą, więc weź odpowiedzialność za swoje błędne zyciowe wybory.
Następnym razem patrz na to, jak ktoś Ciebie traktuje, na czyny człowieka Ty patrz, a nie idziesz za marzeniami i poboznymi swoimi zyczeniami.
I o jakiej Ty miłości piszesz, dziewczyno? Czy miłość buduje się w taki sposób i w takim ekspresowym tempie?
Na dodatek z człowiekiem, o którym praktycznie niczego nie wiesz? Jesteś fantastką mocno nawiedzona na punkcie chłopów. Dlatego właśnie kiwają Cię tak łatwo wszelkie miernoty.

42

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
prawda40 napisał/a:

Czy to jest dla niego satysfakcja? Może on się boi tej ewentualnej wizyty? W końcu chociaż mi nie uwierzą potraktują jak nienormalną to jednak ziarnko niepewności zostanie. Czy da się zapomnieć taką rozmowę? Czy rodzice nie będą próbowali coś z niego wyciągnąć? Może sami wyciągnę też wnioski? Ja  nic nie chcę od nich. Chcę tylko nie być jakąś kartką w przeczytanej książce i gdzieś rzuconej na bok. Może ne dzisiaj i nie jutro coś ktoś zrozumie, ale za rok lub 10 lat.

Przykro mi... tylko łudzisz się. Moim zdaniem swoim zachowaniem tylko utwierdzisz rodziców,co do trafności decyzji syna. Dojrzała kobieta, która zaprezentuje się jako uwiedziona małolata...? Nie wygląda to dobrze. No, ale zrobisz jak uważasz...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

43

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
pannapanna napisał/a:

Wyzywacie kolesia choć go wcale nie znacie. Pewnie spotykał się z tą kobietą jak każdy  normalny,  znadzieją na coś więcej,  a ta, tymi swoimi błaganiami o miłość sprawiła że bańka pękła. No przeciez na siłę się nei zakocha! może i by się zakochał gdyby ten związek był normalny... ale z tego co pisze autorka to aż wiało desperacja z jej strony. No i co że miał niedziele dla rodziny?? To chyba dobrze że dba o rodziców i syna??? miał ich olac dla jakiejś panny z która spotyka sie kilka miesięcy? przcież to dojrzały facet, może potrzebował roku do zbudowania związku?? ja bym po pół roku nigdy nie wymagała wyznań. Sorry autorko, ale to ty spieprzy*** ,a te twoje plany o pokazywaniu się jego rodzicom... ech.............

Nikogo o nic nie błagałam!  i nie jestem desperatką. Ale czy to ważne? Oczekiwałam wzajemności. Właśnie nie chciałam być tą jakąś panną. Pół roku to odpowiedni czas na krok do przodu. Dojrzała kobieta też potrzebuje zapewnienia, że facet ją traktuje poważnie. Ciekawe gdyby to "coś" trwało rok i zakończyło się jak teraz, to też byłaby moja wina, bo nie dałam czasu. Nie błagam o uczucia one albo są albo ich nie ma. Ale nikogo nie można oszukiwać ani zwodzić .

44

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
Volver napisał/a:
prawda40 napisał/a:

Czy to jest dla niego satysfakcja? Może on się boi tej ewentualnej wizyty? W końcu chociaż mi nie uwierzą potraktują jak nienormalną to jednak ziarnko niepewności zostanie. Czy da się zapomnieć taką rozmowę? Czy rodzice nie będą próbowali coś z niego wyciągnąć? Może sami wyciągnę też wnioski? Ja  nic nie chcę od nich. Chcę tylko nie być jakąś kartką w przeczytanej książce i gdzieś rzuconej na bok. Może ne dzisiaj i nie jutro coś ktoś zrozumie, ale za rok lub 10 lat.

Przykro mi... tylko łudzisz się. Moim zdaniem swoim zachowaniem tylko utwierdzisz rodziców,co do trafności decyzji syna. Dojrzała kobieta, która zaprezentuje się jako uwiedziona małolata...? Nie wygląda to dobrze. No, ale zrobisz jak uważasz...

Uwiedziona małolata no właśnie tak się czuję. Uwiedziona i wykorzystana małolata. Liczyłam na to, że wizytą udowodnię chyba głównie sobie, że tak nie jest. Ze to on jest podstarzałym gówniarzem. Może istotnie powinnam odpuścić tak czuję teraz. Ale są dni w których tylko taka myśl  prowokuje do tego aby wyjść z domu do pracy. Wiem jedno nigdy nikomu nie zaufam.

45 Ostatnio edytowany przez Volver (2015-05-03 16:39:26)

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

No, właśnie widzę że tak się czujesz... pytanie tylko dlaczego ? Zdecydowałaś się na bliskość z nim wbrew sobie, zbyt szybko, czy chciałaś w ten sposób wymusić określone wyznanie ? Skąd to poczucie wykorzystania ? Rozumiem, że  możesz być rozczarowana, bo rzeczywistość rozminęła się z marzeniami ale ta chęć zemsty nawet za cenę śmieszności ? Nie wyszło i tyle.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

46

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
julkaxx napisał/a:

Oj, jaka Ty biedna jesteś - zostałaś zlinczowana, chociaż chciałaś, jak najlepiej.
Mówię Ci jeszcze raz- weź odpowiedzialność za to, co się stało, a od razu będzie Ci lżej.
Jeździłaś do mena, bo tak chciałaś- on do niczego Ciebie nie zmuszał.
Kiecę, jakbyś na to nie patrzyła, jednak zawijałaś i to też na własne zyczenie- on ciebie nie gwałcił. Widziałaś jak facet Ciebie traktuje, a mimo to, jeździłaś do niego i pozwalałaś na to, by ktoś robił sobie Ciebie używał .
On coś do Ciebie gadał, ale to, co on gadał, daleko rozmijało się z jego czynami- Ty to widziałaś, a przecież i tak nie wyciągałaś z tego żadnych wniosków, tylko dalej jeździłas do pana i na dodatek robilas z siebie pośmiewisko w oczach swojego syna, który też pewnie nie mógł pojać dlaczego to nie może poznać tego cudownego mężczyzny Twojego życia. Czyżby za wysokie progi na Twoje i Twojego syna nogi?
Moja droga- opanuj się. Jesteś osobą dorosłą, więc weź odpowiedzialność za swoje błędne zyciowe wybory.
Następnym razem patrz na to, jak ktoś Ciebie traktuje, na czyny człowieka Ty patrz, a nie idziesz za marzeniami i poboznymi swoimi zyczeniami.
I o jakiej Ty miłości piszesz, dziewczyno? Czy miłość buduje się w taki sposób i w takim ekspresowym tempie?
Na dodatek z człowiekiem, o którym praktycznie niczego nie wiesz? Jesteś fantastką mocno nawiedzona na punkcie chłopów. Dlatego właśnie kiwają Cię tak łatwo wszelkie miernoty.

Przerwałam to, niestety za późno. Gdybym wcześniej była świadoma tego jakie są jego prawdziwe intencje nigdy bym się z nim nie spotkała. On chyba też to wiedział i dlatego nie powiedział prawdy. Tak zresztą się zgadzam. Dlatego mam tak wielką ochotę się odegrać na nim. Gdyby był w porządku to nie wykorzystał by mojej naiwności.

47

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Posłuchaj, czujesz się jak uwiedziona małolata, bo tak naprawdę jesteś troszkę infantylna- która kobieta wpadłaby na pomysł z jego rodzicami- no bez przesady. Toż zrobiłabyś z siebie totalne pośmiewisko i ja już wyobrażam sobie Twoją minę, jak to wychodzisz z domu od tych ludzi z wielce zadowoloną miną, a jego rodzice tymczasem popukaliby się po Twoim wyjściu w czoło i mieliby o czym opowiadać przy biesiadnym stole, siedząc ze znajomymi albo z rodziną. Aż cięzko uwierzyć w to, że jesteś po 40-tce albo tuż przed 4o-tką.
A jeśli chodzi o tego faceta- no cóż- faktem jest, że on niczego Tobie nie obiecywał, on nawet nie bajerował Cię, że zakochał się w Tobie. Gdy Ty pędziłas do niego z prędkością światła, on lekko odsuwał cię od siebie i przywracał do rzeczywistości. Na koniec powiedział Ci dosadnie, czego od Ciebie oczekuje. A to, że on mówił Ci, że wszystko idzie w dobrym kierunku i że jest mu przyjemnie bzykać się z Tobą, to przecież ciężko jest nawet okreslić coś takiego bajerowaniem Ciebie.
Wszystko, co niby między wami było, tak naprawdę zrodziło się w Twojej chorej wyobraźni. Chyba jesteś bardzo zaborczą osobą  i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby facet zwyczajnie przestraszył się tak galopującej kobiety.
Nie spotykałaś się z tym człowiekiem ani przez rok, ani przez dwa lata albo trzy, żebyś miała podstawy do tego, by od faceta oczekiwać az tak poważnych deklaracji. Jesteś za bardzo napalona na związek z jakims facetem.

48

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Droga Autorko zdradzę Ci sekret, dlaczego ten Twój mężczyzna jest taki.
Otóż tacy mezczyzni kochają Raz w życiu, zazwyczaj swoje żony które zostawily Ich dla innych facetow.
I pozniej taki mężczyzna juz nigdy nie zaufa na tyle innej kobiecie aby ja pokochać.
Ale ze ciało ma swoje prawa, samotność tez czasami doskwiera to Taki mezczyzna szuka kobiety z którą poprostu miło spędzi czas, bez zobowiązań.
Ale gdy usłyszy słowo Kocham albo spróbuję sie na nim wymusić jakieś deklaracje, to juz Go szybko nie bedzie.
On byl uczciwy, nic Ci nie obiecywał.
Bo to tak właśnie jest, jedna kobieta stworzyła potwora a druga przez to cierpi.
Uwierz ze tak jest, mówię to z perspektywy faceta który sam zamierza w przyszłości taki troche być, ale też z perpektywy szczerych rozmów z facetami którzy już tacy są.

Kocha się pomimo czegoś  a nie za coś

49

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
dziewan napisał/a:

Droga Autorko zdradzę Ci sekret, dlaczego ten Twój mężczyzna jest taki.
Otóż tacy mezczyzni kochają Raz w życiu, zazwyczaj swoje żony które zostawily Ich dla innych facetow.
I pozniej taki mężczyzna juz nigdy nie zaufa na tyle innej kobiecie aby ja pokochać.
Ale ze ciało ma swoje prawa, samotność tez czasami doskwiera to Taki mezczyzna szuka kobiety z którą poprostu miło spędzi czas, bez zobowiązań.
Ale gdy usłyszy słowo Kocham albo spróbuję sie na nim wymusić jakieś deklaracje, to juz Go szybko nie bedzie.
On byl uczciwy, nic Ci nie obiecywał.
Bo to tak właśnie jest, jedna kobieta stworzyła potwora a druga przez to cierpi.
Uwierz ze tak jest, mówię to z perspektywy faceta który sam zamierza w przyszłości taki troche być, ale też z perpektywy szczerych rozmów z facetami którzy już tacy są.

Też obstawiam taka opcję, ale w zupełności nie rozumiem " faceta który sam zamierza w przyszłości taki troche być", pytam się po cholerę.

50

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
Volver napisał/a:
prawda40 napisał/a:

Czy to jest dla niego satysfakcja? Może on się boi tej ewentualnej wizyty? W końcu chociaż mi nie uwierzą potraktują jak nienormalną to jednak ziarnko niepewności zostanie. Czy da się zapomnieć taką rozmowę? Czy rodzice nie będą próbowali coś z niego wyciągnąć? Może sami wyciągnę też wnioski? Ja  nic nie chcę od nich. Chcę tylko nie być jakąś kartką w przeczytanej książce i gdzieś rzuconej na bok. Może ne dzisiaj i nie jutro coś ktoś zrozumie, ale za rok lub 10 lat.

Przykro mi... tylko łudzisz się. Moim zdaniem swoim zachowaniem tylko utwierdzisz rodziców,co do trafności decyzji syna. Dojrzała kobieta, która zaprezentuje się jako uwiedziona małolata...? Nie wygląda to dobrze. No, ale zrobisz jak uważasz...

Niestety, ludzie mają rację. Łudzisz się. On się nie boi. On nawet nie myśli o tobie. Popuka się w głowę i powie rodzicom, że spotkał się parę razy z kobietą a ta chce miłości do końca życia. Oni jak się pojawisz już będą przygotowani, ze jesteś psychiczna. Ja wiem, to bardzo boli (większość nas tutaj ma przykre doświadczenia - zdrady, porzucenia, oszustwa). Da się przeżyć. Powiedz sobie, że płaczesz za nim jeszcze dwa dni. Rozdrapuj ranę, katuj się przy smętnej muzyce, wyj i dołuj się. A potem koniec, zaczynasz nowe życie. Nie myślisz o nim, jak cię najdzie na siłę to zmieniaj. Zacznij grę o tron oglądać albo coś innego. Na rolki z młodym idź? Wmawiaj sobie, że teraz będzie dobrze. Gdzieś tam może czeka na ciebie twój mężczyzna. Nie możesz zgorzknieć no bo jak to wtedy będzie? Pamiętaj dwa dni i koniec. Prawie każda z nas jakoś dostała po tyłku i to często nie jeden raz. A żyjemy :-) A nawet, po jakimś czasie, myślimy jak mogłyśmy być zakochane w takim frajerze?

I pamiętaj, jak facet się angażuje to chce spędzać z kobietą każdą wolną chwilę (w miarę możliwości). Jak jest cały czas zajęty to albo ma żonę albo nic poza bzykankiem go nie interesuje. Uczenie się siebie powoli? No nie wiem, ale chyba lepiej uczyć się siebie w kontakcie bezpośrednim a nie lecieć cały czas na zadaniach domowych.

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

51

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
redapples napisał/a:
dziewan napisał/a:

Droga Autorko zdradzę Ci sekret, dlaczego ten Twój mężczyzna jest taki.
Otóż tacy mezczyzni kochają Raz w życiu, zazwyczaj swoje żony które zostawily Ich dla innych facetow.
I pozniej taki mężczyzna juz nigdy nie zaufa na tyle innej kobiecie aby ja pokochać.
Ale ze ciało ma swoje prawa, samotność tez czasami doskwiera to Taki mezczyzna szuka kobiety z którą poprostu miło spędzi czas, bez zobowiązań.
Ale gdy usłyszy słowo Kocham albo spróbuję sie na nim wymusić jakieś deklaracje, to juz Go szybko nie bedzie.
On byl uczciwy, nic Ci nie obiecywał.
Bo to tak właśnie jest, jedna kobieta stworzyła potwora a druga przez to cierpi.
Uwierz ze tak jest, mówię to z perspektywy faceta który sam zamierza w przyszłości taki troche być, ale też z perpektywy szczerych rozmów z facetami którzy już tacy są.

Też obstawiam taka opcję, ale w zupełności nie rozumiem " faceta który sam zamierza w przyszłości taki troche być", pytam się po cholerę.

To proste, bo takim czlowieku Coś umiera i juz nie jest zdolny do tego żeby prawdziwie pokochać.
Chciałby, ma wyobrażenie jak takie uczucie powinno wyglądać,  ale jednocześnie nie jest juz w stanie tego zrealizować, bo w srodku wieje pustka.
Można przeżyć Raz w życiu prawdziwa miłość,  jesli kończy się Ona tragicznie to następne są juz tylko co najwyżej substytutami.
Strach, żal, rozpacz, pustka ból po rozstaniu niszczą, czesto bezpowrotnie.

Kocha się pomimo czegoś  a nie za coś

52

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
Volver napisał/a:

No, właśnie widzę że tak się czujesz... pytanie tylko dlaczego ? Zdecydowałaś się na bliskość z nim wbrew sobie, zbyt szybko, czy chciałaś w ten sposób wymusić określone wyznanie ? Skąd to poczucie wykorzystania ? Rozumiem, że  możesz być rozczarowana, bo rzeczywistość rozminęła się z marzeniami ale ta chęć zemsty nawet za cenę śmieszności ? Nie wyszło i tyle.

Do niczego go nie zmuszałam, wręcz przeciwnie byłam cierpliwa i wyrozumiała i chyba za bardzo wyrozumiała dlatego czuję się wykorzystana.

53

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Wydaje się tylko Tobie nadałeś znaczenie miłości które urasta do rangi tej jedynej, tak nie jest. Wiem że czujesz pustkę wypalenie jednak jest to szansa by stać się mądrzejszym i coś wyciągnąć dla siebie, również przeszłam metamorfozę po rozstaniu, minął jakiś rok, nauczyło mnie to jednego nie patrzeć w tył a osoby które mnie porzuciły bo coś tam są dla mnie przezroczyste. Pustkę wypełnia się miłością do siebie i otaczającego Nas świata.
Autorka wątku również panicznie poszukuje uczucia co ja gubi, błądzi po omacku, Ty zaś chcesz się zaprogramować na osobę bez wrażliwości, bo myślisz że ochroni Ciebie to przed cierpieniem, gówno prawda, cierpimy nie tylko z powodu utraty jedynej/jedynego tak samo z miłością ona ma różne oblicza.
Nie raz w życiu trzeba będzie się postawić albo poddać, kwestia świadomych wyborów i czystości intencji.
Każdy ból wymaga gniewu, rozpaczy, niewygodnych pytań o sens istnienia, chcemy być twardzi i go zagłuszamy, po co, bo nam nie wypada. Autorka uważa że pomoże jej zemsta że jej ulży nic bardziej mylnego. Jak już zostało napisane facet nie był gotowy na związek, szukał oparcia, kogoś komu może się wygadać, poczuł się osaczony i zwinął żagle. Jedyne co można mu zarzucić to brak szczerości samego ze sobą, wiedząc że ona prze na związek a on nie mógł to zakończyć, ale jak to w takich przypadkach bywa niepotrzebnie zwodził i nie ma dla niego wytłumaczenia bo biedak został zraniony i mu się należy, kosztem innej osoby.

54

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.
dziewan napisał/a:
redapples napisał/a:
dziewan napisał/a:

Droga Autorko zdradzę Ci sekret, dlaczego ten Twój mężczyzna jest taki.
Otóż tacy mezczyzni kochają Raz w życiu, zazwyczaj swoje żony które zostawily Ich dla innych facetow.
I pozniej taki mężczyzna juz nigdy nie zaufa na tyle innej kobiecie aby ja pokochać.
Ale ze ciało ma swoje prawa, samotność tez czasami doskwiera to Taki mezczyzna szuka kobiety z którą poprostu miło spędzi czas, bez zobowiązań.
Ale gdy usłyszy słowo Kocham albo spróbuję sie na nim wymusić jakieś deklaracje, to juz Go szybko nie bedzie.
On byl uczciwy, nic Ci nie obiecywał.
Bo to tak właśnie jest, jedna kobieta stworzyła potwora a druga przez to cierpi.
Uwierz ze tak jest, mówię to z perspektywy faceta który sam zamierza w przyszłości taki troche być, ale też z perpektywy szczerych rozmów z facetami którzy już tacy są.

Też obstawiam taka opcję, ale w zupełności nie rozumiem " faceta który sam zamierza w przyszłości taki troche być", pytam się po cholerę.

To proste, bo takim czlowieku Coś umiera i juz nie jest zdolny do tego żeby prawdziwie pokochać.
Chciałby, ma wyobrażenie jak takie uczucie powinno wyglądać,  ale jednocześnie nie jest juz w stanie tego zrealizować, bo w srodku wieje pustka.
Można przeżyć Raz w życiu prawdziwa miłość,  jesli kończy się Ona tragicznie to następne są juz tylko co najwyżej substytutami.
Strach, żal, rozpacz, pustka ból po rozstaniu niszczą, czesto bezpowrotnie.

Ja się zaangażowałam,jestem głupia już wiem. On mi niczego nie obiecywał, ale też z błędu nie wyprowadził. Po tym co przeczytałam o jedynej miłości to jestem skazana na samotność, bo się zakochałam. Mówicie o czasie, że za szybko. Cóż ludzie czasem zakochują się jeszcze szybciej i są szczęśliwi. Problem mój jest taki, że tylko ja się zakochałam. I to ja pomimo szczerości, że chcę kochać i być kochaną ponoszę konsekwencje tego, że on mi nic nie obiecywał. Spotykał się ze mną co najmniej dwa miesiące wiedział jakie są moje uczucia i że się miotam pomiędzy sercem i rozsądkiem mimo wszystko dwa dni przed końcem "przeleciał mnie" On jest usprawiedliwiony ja roszczeniowa. Nigdy o nic go nie prosiłam nigdy. Na koniec zauważyłam tylko, że można inaczej pod warunkiem że się myśli poważnie o kimś.

55

Odp: Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Nie wiem czy Cie to pocieszy ale znam dziewczynę która właśnie była w związku z Takim facetem i usłyszała takie slowa jak Ty, że nigdy jej nie pokocha i może się z nią spotykać tylko dla "przyjemnosci".
I ona się na to w sumie zgodziła, kocha go więc lata na te spotkania gdy On ma ochotę.
A pozniej rozpacza, pije i robi inne głupoty co na koniec doprowadzi do tego że skończy w trumnie.
Ty przynajmniej widzisz że musisz powiedzieć STOP sama sobie, a i Twój kochanek jest na tyle przyzwoity że nie ciągnie Cię dalej w przepaść.
Jaką drogę wybierzesz dalej to już Twoj wybór,  czy chłodną samotność czy jednak bedziesz próbować dalej z innym facetem.
Ale prawda jest taka że ze złamanym sercem czlowiek zawsze zostaje Sam i sam musi sobie z tym poradzić tak jak umie.

Kocha się pomimo czegoś  a nie za coś

Posty [ 1 do 55 z 64 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak sobie pomóc,co zrobić,miłość bardzo boli.On nie kochał nigdy mnie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018