Witam,
mój problem jest niby prosty lecz dla mnie bardzo trudny, mam 18 lat. ona 17,
Byliśmy parą przez ponad dwa lata, Przez pierwszy rok było idealnie, zero kłótni, od rana do wieczora razem (szkoła + spotkania u niej albo u mnie w domu), gadanie przez telefon do momentu aż nie zasnęliśmy, mniej więcej po roku czasu złamała mi serce okłamując mnie (mówiła że nie mogę do niej przyjechać bo się uczy i że jest to bardzo ważne, tak na prawdę pisała z takim chłopakiem, cały czas pisali, pojechali razem na szkolną wycieczkę jakąś, po tej wycieczce czytałem smsy których nie usunęła, pisała tam że chciałaby pojechać jeszcze raz, że siedziała mu na kolanach i czuła motylki w brzuchu, jak ją smyrał po nodze itp) jakoś jej to wybaczyłem, z czasem zaczęło być znowu pięknie jak na początku, zapomniałem o tym, jakoś 4 miesiące później zacząłem być cholernie zazdrosny o jej przyjaciela, kłóciliśmy się o niego cały czas, zrywaliśmy przez to parę razy, strasznie to przeżywałem, Po jakimś czasie wyszliśmy na prostą. Po okresie 5 miesięcy nadeszły wakacje i miała wyjechać na parę dni do babci, oboje tego nie chcieliśmy, już właściwie tęskniliśmy za sobą, wyjechała, przez pierwsze 3 dni pisaliśmy, rozmawialiśmy, budziła mnie mówiąc jak bardzo mnie kocha, wypytywała o wszystko jak zawsze, po prostu była cały czas moją najlepszą dziewczyną na świecie, po 3 dniach napisała mi rano że mnie kocha, żebym wstawał i że ona idzie coś tam zrobić i później się odezwie, 2 dni czekałem na wiadomość od niej, bardzo się martwiłem, napisała mi smsa że nie chce ze mną być żebym dał jej spokój itp (średnio 3 razy na miesiąc zrywaliśmy ale zaraz się godziliśmy) jednakże tym razem było inaczej, poznała tam jakiś znajomych, bawiła się z nimi, do mnie się nie odzywała, a jak już rozmawialiśmy to była bardzo zimna i wiedziałem że jest tam szczęśliwa, w końcu poznała chłopaka, miała dobry kontakt z moją siostrą więc pewnego wieczoru przy okazji wziełem jej telefon i czytałem smsy, okazało się że się z nim całowała parę razy, w końcu zaczęli być razem, była tam cały miesiąc, oczywiście bardzo to przeżywałem, nie dawałem sobie rady, dopiero rodzina oraz przyjaciele mi pomogli z tego "wyjść" w dniu gdy ona wróciła pożegnała się ze mną (przytuliliśmy się i powiedziała że mnie bardzo przeprasza, łzy leciały mi jak nigdy) tak jak wcześniej dawałem rade bez niej, doszło do mnie że nie była niczego warta, i że dlaczego ja mam cierpieć skoro to ona wszystko zepsuła, tak teraz cała ta miłość i wspomnienia wróciły, nie dawałem rady iść do szkoły i siedzieć normalnie na lekcjach, zamiast w szkole to spędzałem czas w "naszym miejscu" wspominając wszystko, kontakt nasz się odnowił, ona zerwała z tamtym chłopakiem, po 16 dniach wróciliśmy do siebie, było świetnie, od razu była pewna że chce się ze mną kochać, pierwszy raz zrobiliśmy to tak na 100%, spotykaliśmy się w piątek sobotę i niedziele, ponieważ od razu po powrocie od babci wyprowadziła się do miasta i zamieszkała z tatą (wcześniej cały czas mieszkała z babcią i dziadkiem), zaczęliśmy wszystko od nowa, byliśmy ze sobą szczęśliwi, od wakacji minęło już 6 miesięcy do tej pory byliśmy cały czas parą i dobrze się układało, 2 tygodnie temu się pokłóciliśmy, powiedziała mi że jestem dla niej zerem, ze nie istnieje, żebym w końcu dal jej święty spokój, po prostu używała takich słów że aż łzy miałem w oczach, dlaczego tak mówiła skoro nic jej nie zrobiłem? w złości nie zapanowałem nad sobą i powiedziałem "s*******j sz***o" bardzo tego żałuję i nie jestem w stanie opisać tego co czuje, 3 dni po naszej kłótni miała urodziny, spędziła je ze swoim przyjacielem, złożyłem jej życzenia i kupiłem jako prezent złoty pierścionek za dosyć dużą kwotę, nie spotkaliśmy się od 2 tygodni, nie jestem w stanie jechać do niej wiedząc co powiedziałem, wiem że przez cały nasz związek mnie kochała ale nie szanowała, nie umacniała w tym co robiłem, do czego dążyłem, dzięki portalach takich jak ask, photoblog,instagram wiem jak jej idzie, i wydaje się być szczęśliwa, wygląda jakby juz zapomniała o mnie, nie myślała, wymazała z pamięci mimo że zawsze obiecywaliśmy sobie miłość do końca życia i byliśmy tak bardzo zakochani w sobie. mówiła mi dużo razy że jestem tym jedynym, że chce mieć już 24 lata aby wyjśc za mnie za mąż.
Nie wiem co mam robić, czy dać jej ten spokój i odejść z jej życia już na zawsze tak jak mi to powiedziała (wiem że w złości) jak ostatni raz rozmawialiśmy przez telefon "Nie dzwoń już więcej do mnie", dużo razy to słyszałem od niej , ale to zawsze ona i tak dzwoniła po paru godzinach,
wiem że kocham ją całym sercem, i myślę ze nigdy nikogo nie obdarzyłbym tak wielką miłością, zaufaniem, jak ją, to jest cały mój świat, i sens życia. ... jednak nie jestem już pewny czy ona też to czuje, nie wiem czy już ma tego dosyć i chce poznać kogoś nowego, bawić się życiem po prostu. nie kontaktowałem się z nią bo jest mi po prostu głupio w tej calej sytuacji, zostawiłem długi własnoręcznie pisani list w jej pokoju wraz z pierścionkiem, za tydzień będzie tutaj to go przeczyta i mam nadzieję że odpowie.
Proszę o jakieś rady jak mam się zachować, już wiele razy przez nią wylewałem łzy mimo że jestem twardym chłopakiem, trenuje boks od paru lat, chodze na siłownie, znajomi uważają mnie za Konkretnego faceta, myślę że nikt z mojego otoczenia nie przepuszczałby że mogę płakać, a płacze od paru dni chyba codziennie, przytulając jej sweterek,
Co mam robić? dać jej spokój? nigdy się już nie odzywać wiedząc że jest szczęśliwa?
to jest jakaś kompletna masakra, chce być szczęśliwy jak kiedyś ale nie potrafię.
z chęcią odbyłbym poważną rozmowę na ten temat z jakąś dziewczyną która by mi doradziła i podpowiedziała co może czuć i myśleć moja Kochana.
pozdrawiam.