netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

8 odpowiedzi4 839 wyświetleńzałożony przez nieogarniam08, 15.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Witam,

mój problem jest niby prosty lecz dla mnie bardzo trudny, mam 18 lat. ona 17,

Byliśmy parą przez ponad dwa lata, Przez pierwszy rok było idealnie, zero kłótni, od rana do wieczora razem (szkoła + spotkania u niej albo u mnie w domu), gadanie przez telefon do momentu aż nie zasnęliśmy, mniej więcej po roku czasu złamała mi serce okłamując mnie (mówiła że nie mogę do niej przyjechać bo się uczy i że jest to bardzo ważne, tak na prawdę pisała z takim chłopakiem, cały czas pisali, pojechali razem na szkolną wycieczkę jakąś, po tej wycieczce czytałem smsy których nie usunęła, pisała tam że chciałaby pojechać jeszcze raz, że siedziała mu na kolanach i czuła motylki w brzuchu, jak ją smyrał po nodze itp) jakoś jej to wybaczyłem, z czasem zaczęło być znowu pięknie jak na początku, zapomniałem o tym, jakoś 4 miesiące później zacząłem być cholernie zazdrosny o jej przyjaciela, kłóciliśmy się o niego cały czas, zrywaliśmy przez to parę razy, strasznie to przeżywałem, Po jakimś czasie wyszliśmy na prostą. Po okresie 5 miesięcy nadeszły wakacje i miała wyjechać na parę dni do babci, oboje tego nie chcieliśmy, już właściwie tęskniliśmy za sobą, wyjechała, przez pierwsze 3 dni pisaliśmy, rozmawialiśmy, budziła mnie mówiąc jak bardzo mnie kocha, wypytywała o wszystko jak zawsze, po prostu była cały czas moją najlepszą dziewczyną na świecie, po 3 dniach napisała mi rano że mnie kocha, żebym wstawał i że ona idzie coś tam zrobić i później się odezwie, 2 dni czekałem na wiadomość od niej, bardzo się martwiłem, napisała mi smsa że nie chce ze mną być żebym dał jej spokój itp (średnio 3 razy na miesiąc zrywaliśmy ale zaraz się godziliśmy) jednakże tym razem było inaczej, poznała tam jakiś znajomych, bawiła się z nimi, do mnie się nie odzywała, a jak już rozmawialiśmy to była bardzo zimna i wiedziałem że jest tam szczęśliwa, w końcu poznała chłopaka, miała dobry kontakt z moją siostrą więc pewnego wieczoru przy okazji wziełem jej telefon i czytałem smsy, okazało się że się z nim całowała parę razy, w końcu zaczęli być razem, była tam cały miesiąc, oczywiście bardzo to przeżywałem, nie dawałem sobie rady, dopiero rodzina oraz przyjaciele mi pomogli z tego "wyjść" w dniu gdy ona wróciła pożegnała się ze mną (przytuliliśmy się i powiedziała że mnie bardzo przeprasza, łzy leciały mi jak nigdy) tak jak wcześniej dawałem rade bez niej, doszło do mnie że nie była niczego warta, i że dlaczego ja mam cierpieć skoro to ona wszystko zepsuła, tak teraz cała ta miłość i wspomnienia wróciły, nie dawałem rady iść do szkoły i siedzieć normalnie na lekcjach, zamiast w szkole to spędzałem czas w "naszym miejscu" wspominając wszystko, kontakt nasz się odnowił, ona zerwała z tamtym chłopakiem, po 16 dniach wróciliśmy do siebie, było świetnie, od razu była pewna że chce się ze mną kochać, pierwszy raz zrobiliśmy to tak na 100%, spotykaliśmy się w piątek sobotę i niedziele, ponieważ od razu po powrocie od babci wyprowadziła się do miasta i zamieszkała z tatą (wcześniej cały czas mieszkała z babcią i dziadkiem), zaczęliśmy wszystko od nowa, byliśmy ze sobą szczęśliwi, od wakacji minęło już 6 miesięcy do tej pory byliśmy cały czas parą i dobrze się układało, 2 tygodnie temu się pokłóciliśmy, powiedziała mi że jestem dla niej zerem, ze nie istnieje, żebym w końcu dal jej święty spokój, po prostu używała takich słów że aż łzy miałem w oczach, dlaczego tak mówiła skoro nic jej nie zrobiłem? w złości nie zapanowałem nad sobą i powiedziałem "s*******j sz***o" bardzo tego żałuję i nie jestem w stanie opisać tego co czuje, 3 dni po naszej kłótni miała urodziny, spędziła je ze swoim przyjacielem, złożyłem jej życzenia i kupiłem jako prezent złoty pierścionek za dosyć dużą kwotę, nie spotkaliśmy się od 2 tygodni, nie jestem w stanie jechać do niej wiedząc co powiedziałem, wiem że przez cały nasz związek mnie kochała ale nie szanowała, nie umacniała w tym co robiłem, do czego dążyłem, dzięki portalach takich jak ask, photoblog,instagram wiem jak jej idzie, i wydaje się być szczęśliwa, wygląda jakby juz zapomniała o mnie, nie myślała, wymazała z pamięci mimo że zawsze obiecywaliśmy sobie miłość do końca życia i byliśmy tak bardzo zakochani w sobie. mówiła mi dużo razy że jestem tym jedynym, że chce mieć już 24 lata aby wyjśc za mnie za mąż.

Nie wiem co mam robić, czy dać jej ten spokój i odejść z jej życia już na zawsze tak jak mi to powiedziała (wiem że w złości) jak ostatni raz rozmawialiśmy przez telefon "Nie dzwoń już więcej do mnie", dużo razy to słyszałem od niej , ale to zawsze ona i tak dzwoniła po paru godzinach,

wiem że kocham ją całym sercem, i myślę ze nigdy nikogo nie obdarzyłbym tak wielką miłością, zaufaniem, jak ją, to jest cały mój świat, i sens życia. ... jednak nie jestem już pewny czy ona też to czuje, nie wiem czy już ma tego dosyć i chce poznać kogoś nowego, bawić się życiem po prostu.  nie kontaktowałem się z nią bo jest mi po prostu głupio w tej calej sytuacji, zostawiłem długi własnoręcznie pisani list w jej pokoju wraz z pierścionkiem, za tydzień będzie tutaj to go przeczyta i mam nadzieję że odpowie.

Proszę o jakieś rady jak mam się zachować, już wiele razy przez nią wylewałem łzy mimo że jestem twardym chłopakiem, trenuje boks od paru lat, chodze na siłownie, znajomi uważają mnie za Konkretnego faceta, myślę że nikt z mojego otoczenia nie przepuszczałby że mogę płakać, a płacze od paru dni chyba codziennie, przytulając jej sweterek,


Co mam robić? dać jej spokój? nigdy się już nie odzywać wiedząc że jest szczęśliwa?

to jest jakaś kompletna masakra, chce być szczęśliwy jak kiedyś ale nie potrafię.

z chęcią odbyłbym poważną rozmowę na ten temat z jakąś dziewczyną która by mi doradziła i podpowiedziała co może czuć i myśleć moja Kochana.

pozdrawiam.

2 Ostatnio edytowany przez MonciaHarmoncia (2014-03-15 20:57:21)

Odp: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Jestescie bardzo młodzi.Cale zycie przed Wami.Ty masz dopiero 18 lat,ona o rok mniej.Dziewczyny w tym wieku chcą raczej szalec aniżeli wiazac się na cale zycie (choć nie mowie,ze to regula).
Zrob to dla siebie samego-odzyskaj szacunek do własnej osoby.Skup się na sobie.Wiem,ze zranione serce bardzo boli,wiem tez,ze takie traktowanie niesamowicie krzywdzi,wiem tez,ze lzy leca,chocbysmy chcieli być twardzi.Bedac w Twoim wieku zostawil mnie chłopak na dzień przed matura z angielskiego.Zerwal ze mna smsem,chociaz rano mnie odprowadzal na mature z j.polskiego.Bylismy para dobre ponad 2 lata,do końca mi powtarzal,ze chce ze mna isc przez cale zycie.Dla otoczenia byliśmy para idealna-bardzo dopasowana.
Rozstanie bardzo przezywalam.
Dam Ci jedna rade-faceta się poznaje po tym jak konczy,nie jak zaczyna.
Wiec daj sobie czas,nie kontaktuj się z nia,bo tylko rozbudzasz swoje nadzieje i podsycasz jej pewność,ze zawsze na nia czekac będziesz.
Daj tez czas na to,zeby ona zrozumiala,jaka role w jej zyciu pełnisz-poki co,to jesteś "pieskiem".
Dopiero zaczynacie się uczyc relacji damsko-męskich, związek to jest sztuka KOMPROMISU.
Nie daj sobą pomiatać,chociaz wiem z autopsji,ze dla slowam "kocham Cie" od TEJ osoby,ktore jest największym pragnieniem,czlowiek traci swoja godność.
Bez zludzen,kolego-jej nie w glowie stale związki,co dobitnie pokazuja sytuacje przytoczone w Twoim poscie.
Skup się przede wszystkim na sobie.

3

Odp: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

przez cały nasz związek mnie kochała ale nie szanowała, nie umacniała w tym co robiłem, do czego dążyłem

Co? Nie wiem, może coś jest z moim myśleniem nie tak, ale wydaje mi się, że nie jest możliwa miłość bez szacunku. Zauroczenie tak, ale nie miłość. Myślę, że tak właśnie było z Twoją byłą dziewczyną, coś tam czuła, ale zakochanie to nie jest to samo co miłość.

wiem że kocham ją całym sercem, i myślę ze nigdy nikogo nie obdarzyłbym tak wielką miłością, zaufaniem, jak ją, to jest cały mój świat, i sens życia. ... jednak nie jestem już pewny czy ona też to czuje, nie wiem czy już ma tego dosyć i chce poznać kogoś nowego, bawić się życiem po prostu.  nie kontaktowałem się z nią bo jest mi po prostu głupio w tej calej sytuacji, zostawiłem długi własnoręcznie pisani list w jej pokoju wraz z pierścionkiem, za tydzień będzie tutaj to go przeczyta i mam nadzieję że odpowie.

Nigdy nie mów nigdy smile

Proszę o jakieś rady jak mam się zachować, już wiele razy przez nią wylewałem łzy mimo że jestem twardym chłopakiem, trenuje boks od paru lat, chodze na siłownie, znajomi uważają mnie za Konkretnego faceta, myślę że nikt z mojego otoczenia nie przepuszczałby że mogę płakać, a płacze od paru dni chyba codziennie, przytulając jej sweterek

Nie będę pisać ''nie płacz'', wręcz przeciwnie. Rycz ile wlezie! Wywal z siebie cały swój ból, to wszystko co w Tobie siedzi.

Co mam robić? dać jej spokój? nigdy się już nie odzywać wiedząc że jest szczęśliwa?

Szczęśliwa, nie szczęśliwa - miej to gdzieś. Skup się na sobie. I tak, daj jej spokój. Przecież ona tego chce, świętego spokoju, sama Ci to powiedziała.


Jedno jest pewne - potrzeba Ci czasu by to przeboleć, jak każdemu zranionemu sercu. Jeśli masz jakieś pasje to jest to doskonała chwila na rozwijanie ich. Realizacja planów również, zawsze to jakiś cel i jednocześnie sposób na oderwanie myśli. Pomaga zachować dystans w pewnych sytuacjach.
Trzymaj się ciepło, pozdrawiam

4

Odp: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

To ja Ci powiem jak to kiedyś było u mnie. Z moim byłym jak byłam, to miałam 15 lat. Byliśmy razem tak do mojego 17 roku życia, czyli 2 lata. Też spędzaliśmy wtedy całe dnie, chodziliśmy do szkoły, on 18 lat, ale parę razy nie zdał i dlatego. Oczywiście to już była lampka ostrzegawcza, bo jednak, by nie zdać w gimnazjum i w podstawówce jak on miał, to trzeba się "postarać", więc powinno mi to dać do myślenia, ale zakochałam się jak głupia. Też seks, z nim pierwszy raz już w wieku 15 lat, masa smsów oprócz tych codziennych spotkań itp. On nie miał ambicji, więc nawet w liceum sobie nie poradził i dał sobie spokój. Ja tam wtedy się tak tym nie przejmowałam, bo myślałam, że miłość może pokonać wszystko, więc uważałam, że co tam, że nie chce się uczyć. Wiem, że to było błędne myślenie pod tym kątem. Potem moja zazdrość, bo chyba coś kręcił na boku. Nie miałam pewności, ale było widać, że coś jest nie tak. Potem po tych 2 latach zostawił mnie dla innej. Mój ból, myślałam, że już nigdy się nie zakocham, też płakałam noc w noc, nie mogłam spać, jeść też nie... Bywało, że wymiotowałam, nie wiem z tego stresu... No więc kompletna masakra. Potem, po jakimś czasie stwierdził, że mu z nią nie wyszło, że kocha mnie, ja chyba wtedy byłam głupia i wróciłam do niego, ale po 2 tygodniach zdałam sobie sprawę, że ja nie mogę z nim być, że to już nie jest to uczucie, że on nie jest po prostu mnie wart. Zerwałam już wtedy ja i nie dałam szansy, chociaż wierz potrafił o mnie walczyć jeszcze prawie 4 lata po rozstaniu, więc uparty tongue

Jednak, dla mnie był skreślony, tym bardziej, że niby walczył o mnie, a był z inną dziewczyną i pisał mi coś w stylu: "Mogę z nią zerwać dla Ciebie jak chcesz". Ech, szkoda słów, nie dla mnie bycie z kimś, kto jest niby z kimś z braku laku. Gdyby naprawdę mnie kochał i poważnie traktował innych ludzi, to nie byłby z inną dziewczyną, a jakby nawet był, to rozstałby się z nią od razu jakby zrozumiał, że mnie kocha, a nie trzymał się jak małpki, a jedynie jakbym dała szansę, to by zerwał. No więc jakby był z nią tylko dla bycia, na zasadzie zabezpieczenia, jakbym nie dała szansy. Ja nie rozumiem takich ludzi, uważam, że to kompletny brak szacunku. Wtedy też zrozumiałam, że w naszym związku nie było tak dobrze, on był mamisynkiem, nie zmieniał się, a ja nie mam do tego nerwów, do tego brak ambicji, na moje prośby też nic nie zmieniał, a ja głupia z nim byłam, no i możliwe, że mnie zdradzał, bo widać było, że coś kręci na boku, ale ja wtedy jeszcze wierzyłam zbyt ślepo, mimo pewnych dowodów w jego zapewnienia, które raczej były nieprawdziwe i w między czasie też zdarzyło nam się parę niedojrzałych rozstań tak jak u Was- co też jest wykańczające, na dłuższą metę tak być nie może. Jednym słowem ja czasem owszem leniwa, ale swoje ambicje mam, on raczej zero, więc szybko byśmy się rozminęli, bo ja nie jestem już nastolatką, teraz dla mnie inne rzeczy są ważne.

Potem, po pół roku zakochałam się i jestem z moim chłópakiem 5 lat, jest zupełnie inny od byłego i jestem z nim naprawdę szczęśliwa. Sądziłam, że były to taka miłość, że z nikim nie będę umiała już być, ale to tylko wrażenie. Wydaje mi się, że zawsze po rozstaniu tak jest, że wydaje się nam, że nie będziemy w stanie nikogo już pokochać, a zwłaszcza, gdy to pierwsza miłość. Potrzeba po prostu czasu. Co więcej, teraz nie mam już takich klapek na oczach, jestem mądrzejsza, bo i mam to doświadczenie, wiem więcej o facetach i związkach, więc wiedziałam czego unikać, kiedy mam uciekać od faceta. Teraz wiem, że gdybym była z byłym, to nie byłabym szczęśliwa. Wiem, że to teraz dla Ciebie przykre, ale te pierwsze związki często nie wypalają. A ciężko nam to na początku przyjąć do wiadomości, bo to pierwsza miłość, pierwsze doświadczenia. Zapewniam jednak, że potem jest lepiej. Widzisz, z Twojego opisu wynika, że jej na Tobie nie zależy, więc bez względu na te słowa co powiedziałeś tak jest.

Owszem, przeprosić ją zawsze możesz, ale radziłabym Ci się na nic nie nastawiać. Dodatkowo ona nie szanuje Cię, często zrywacie, wracacie, coś takiego na dłuższą metę się nie uda, jak widzisz wyżej wiem z doświadczenia. Wiem, że to ogromny ból dla Ciebie, ale postaraj się nie pisać do niej, nawet jakbyś wył z bólu. Ja tak starałam się robić, do tego dużo wychodziłam ze znajomymi, mówiłam im co im leży na sercu. To mi pomagało szybciej z tego wyjść, ale fakt.. te noce były najgorsze i płacz... Teraz już wiem, że nie przeżywałam tego tak, nie wymiotowałabym jak wtedy, a wtedy byłam tak wrażliwa, tak mi byłó ciężko, że jak pisałam wymiotowałam nawet parę razy ze stresu. No, ale te wymioty tylko parę razy, bo przetłumaczyłam sobie. Każdy z nas zasługuje na szczęście, nie masz co się z nią szarpać, jak ona tak postępuje. Wydaje mi się, że jest Wam nie po drodze i owszem, to boli, ale w końcu wierzę, że sobie poradzisz. Nie jest nieszczęściem być samemu, nieszczęściem jest być z kimś, kto nas nie szanuje, no i Twoja dziewczyna też kręciła na boku widać, jak mój były. Mogliby sobie chyba podać ręce. Ktoś taki nie jest Ciebie wart, zdradziła chociażby myślą, o ile nie nic więcej i marne szanse, by się zmieniła. Dlatego na dłuższą metę, to jest szansa dla Ciebie, by się od tego uwolnić. Ściskam, pozdrawiam.

5

Odp: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Hej wink Drogi chłopaku jeśli to rzeczywiście ta jedyna i jest Wam pisane być ze sobą to tak się stanie. nie żebym wierzyła w fatum czy coś w tym stylu, ale widzisz tak jak już wcześniej dziewczyny pisały związek to sztuka kompromisu. Ty wybaczałeś jej tyle razy i pozwalałeś do siebie wracać to i ona jeśli Cię kocha Ci wybaczy. Podejrzewam, że w liście który napisałeś ją przepraszasz i jestem zdania, że to powinny być Twoje ostatnie przeprosiny. Jeśli ona nie będzie chciała wszystkiego naprawić to się nie odezwie, a jeśli Cię kocha i po pewnym czasie zrozumie jaką rolę grasz w jej życiu to sama się do Ciebie odezwie. Nic na siłę wink jesteście jeszcze bardzo młodzi, dziewczyny w tym wieku same często nie wiedzą czego chcą. Być może ona wcale nie jest tą jedyną jak Ci się teraz wydaje. Cierpisz to oczywiste i nie ma się co wstydzić łez, ale w końcu musisz wyjść z tego dołka wink spotykaj się z kumplami, albo powyżywaj na treningach.. Teraz czas na nią, ona też musisz włożyć trochę wysiłku w tą relację smile Powodzenia, pozdrawiam.

6

Odp: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Trochę nie na temat,ale jednak na temat.
Piszesz,że on mieszka z ojcem.A co się stalo z matką ? Umarła ? Czy zostawila go ?

7

Odp: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Moim zdaniem ta dziewczyna kompletnie Cie nie szanuje i miloscia tego co ona czuje nazwac nie mozna.
Jesli sie kogos kocha to sie tej osoby nie krzywdzi,a z Twoich postow wynika ze jestes wrazliwym,uczuciowym chlopakiem.
Dziewczyna Cie wyczula,ze zrobisz dla niej wszystko i wykorzystuje to w 100%.Nie docenia tylko coraz bardziej ma Cie pod pantoflem...w najgorszym tego slowa znaczeniu.Nigdy nie bedziesz z nia szczesliwy,nawet jak sie zejdziecie to bedzie coraz gorzej.
Co jakis czas kombinuje z jakims innym chlopakiem na boku,jak jej nie wychodzi to wraca do Ciebie byle kogos miec.
Nigdy nie mow nigdy ze sie nie zakochasz i nie obdarzysz nikogo juz takim uczuciem...tez tak kiedys myslalam.
O swoim bylym jak pomyslalam ze moglby byc z inna dziewczyna to az ciarki mialam na calym ciele...a w trakcie wspolnego zycia sama go rzucialam i chetnie oddalam innej...do tego pokochalam innego o wiele,wiele bardziej.Badz silny,szanu sie i nie daj soba pomiatac...trzeba znac swoja wartosc:)

8

Odp: Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Dasz radę.To samo przeżywam.nie podawaj się pozdrawiam

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak mam się zachowywać po rozstaniu z "tą jedyną"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026