Czesc,
Od roku borykam się z jednym i tym samym probleme...
Jestem w związku od 4 lat, na poczatku przez 2 lata żyliśmy "na odległosc", potem przeprowadziłam się na studia i postanowilismy zamieszkac razem. Mieszkamy w jednym pokoju..w sądziednich pokojach mieszkają wspolokatorzy. Konkretyzując nie ma romantyzmu,czułosci,seksu...jestesmy młodzi..a nasz zwiazek pozbawiony jest jakiej kolwiek namiętnosci.. nie licząc wszelkiego rodzaju "świat" typu walentynki ,czy kolejna rocznica naszego związku wtedy są kwiaty prezenty...ale blikskosci cielesnej ,której tak bardzo mi brakuje jak nie było tak nie ma. Rozmawialismy już nie raz i nic to nie dało,najczesciej dochodzilismy do wniosku,kiedy jedna osoba ma ochote na sex to druga nie chce. Nie wiem czy jest szansa dalej brnąc w ten związek...juz nie raz powtarzałam sobie po co to konczyc moze jeszcze będzie pięknie...starałam sie i nic. Czasem odnosze wrażenie,ze moj chłopak woli porozmawiac z naszymi wspolokatorami niz ze mną.
Jestem juz kompletnie zniechęcona i załamana.