netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

7 odpowiedzi2 692 wyświetleniazałożony przez my_little_sweet_terrorist, 15.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

Czesc,

Od roku borykam się z jednym i tym samym probleme...

Jestem w związku od 4 lat, na poczatku przez 2 lata żyliśmy "na odległosc", potem przeprowadziłam się na studia i postanowilismy zamieszkac razem. Mieszkamy w jednym pokoju..w sądziednich pokojach mieszkają wspolokatorzy. Konkretyzując nie ma romantyzmu,czułosci,seksu...jestesmy młodzi..a nasz zwiazek pozbawiony jest jakiej kolwiek namiętnosci.. nie licząc wszelkiego rodzaju "świat" typu walentynki ,czy kolejna rocznica naszego związku wtedy są kwiaty prezenty...ale blikskosci cielesnej ,której tak bardzo mi brakuje jak nie było tak nie ma. Rozmawialismy już nie raz i nic to nie dało,najczesciej dochodzilismy do wniosku,kiedy jedna osoba ma ochote na sex to druga nie chce. Nie wiem czy jest szansa dalej brnąc w ten związek...juz nie raz powtarzałam sobie po co to konczyc moze jeszcze będzie pięknie...starałam sie i nic. Czasem odnosze wrażenie,ze moj chłopak woli porozmawiac z naszymi wspolokatorami niz ze mną.

Jestem juz kompletnie zniechęcona i załamana.

2

Odp: Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

Zerwij, po co sie męczyć?

3

Odp: Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

Pomyśl tak jeśli dziś jesteście młodzi i brakuje czułości, sexu romantyzmu a nawet brakuje czasu na wspólną rozmowę. To na czym to się wszystko opiera ?? Na przyzwyczajeniu ?? Za 20 lat przy takiej racji waszego bytu kupicie sobie dwa piloty i telewizor z pipem plus cieple kapcie usiądziecie po oddzielnych stronach kanapy i będziecie udawać szczęśliwych.. Wyolbrzymiam może to wszystko, ale pomyśl czy warto iść w takim kierunku..

4

Odp: Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

Też uważam że nie warto się męczyć, wiadomo przyzwyczajenie robi swoje - ale ile wytrzymasz? przecież chcesz być szczęśliwa, mieć kochającego faceta, który to okazuje.
Jeśli kochasz go bardzo i nie potrafisz zostawić od razu, porozmawiaj z nim otwarcie - powiedz że masz dość, że myślisz o odejściu od niego - chyba że zrobi coś w kierunku by się zmieniło. Powiedz mu że masz ochotę na randki, dużo czułości, romantyczne wieczory, tak jakbyście się dopiero poznali. W każdym związku są kryzysy, ale wyjść z nich można tylko jeśli obie strony tego chcą i się postarają.
Możesz zaryzykować i sama wziąć sprawy w swoje ręce - dogadaj się z współlokatorami by późno wrócili, przygotuj romantyczną kolację, kup seksowną bieliznę - jeśli nie podziała to znaczy że nie warto tego ratować, chyba że chcesz żyć z nim w szarej codzienności.

5

Odp: Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

Hej, nie wiem czy pisze w dobrym watku..
Otoz, zapewne znacie moje wczesniejsze tematy.
Nie zalozylam watku o tym facecie.

Moj problem polega na tym, ze po prawie roku zwiazku z miesieczna przerwa (zerwal ze mna bo nic juz nie czul, ale nie mowilismy sobie jeszcze kocham, po czym po miesiacu zaczal sie starac, powieezial ze zrozmial i ze mnie kocha) po tej przerwie bylismy razem 3 miesiace. Nagle powiedzial ze nie jest pewny swoich uczuc, a przeciez od 3 miesiecy wiemy ze se kochamy! Powiedzial ze nie chce zrywac, chce przemyslec sam ze soba dokad to zmierza, czy tego oczekuje i w ogole. Ja nie wytrzymalam i zerwalam, nie chce byc z kim kto sie zastanawia czy mnie kocha. Jednak w zwiazkach pojawiaja sie takie sytuacje, prawda? Boje sie ze mu juz nie zaufam i nie uwierze w milosc jesli vedsie sie staral i okaze sie ze mnie kocha. Takie to dziecinne, jednak ja bardzo go pokochalam, nie chce tak tego konczyc, ale bylam zmuszona...prosze o pomoc. Moge dac mu kolejna sznase ? Bardziej chyba uzalam sie nad soba ze znowu bede cierpiec, a naprawde juz wycierpialam duzo przez niego i mojego bylego...

6

Odp: Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?
netkobieta4444 napisał/a:

Hej, nie wiem czy pisze w dobrym watku..
Otoz, zapewne znacie moje wczesniejsze tematy.
Nie zalozylam watku o tym facecie.

Moj problem polega na tym, ze po prawie roku zwiazku z miesieczna przerwa (zerwal ze mna bo nic juz nie czul, ale nie mowilismy sobie jeszcze kocham, po czym po miesiacu zaczal sie starac, powieezial ze zrozmial i ze mnie kocha) po tej przerwie bylismy razem 3 miesiace. Nagle powiedzial ze nie jest pewny swoich uczuc, a przeciez od 3 miesiecy wiemy ze se kochamy! Powiedzial ze nie chce zrywac, chce przemyslec sam ze soba dokad to zmierza, czy tego oczekuje i w ogole. Ja nie wytrzymalam i zerwalam, nie chce byc z kim kto sie zastanawia czy mnie kocha. Jednak w zwiazkach pojawiaja sie takie sytuacje, prawda? Boje sie ze mu juz nie zaufam i nie uwierze w milosc jesli vedsie sie staral i okaze sie ze mnie kocha. Takie to dziecinne, jednak ja bardzo go pokochalam, nie chce tak tego konczyc, ale bylam zmuszona...prosze o pomoc. Moge dac mu kolejna sznase ? Bardziej chyba uzalam sie nad soba ze znowu bede cierpiec, a naprawde juz wycierpialam duzo przez niego i mojego bylego...

Hmm nie widzisz,że w ciągu tak krótkiego okresu rozstaliście sie drugi raz? Tam gdzie są rozstania i powroty tam prędzej czy pózniej któreś się podda,prawdziwie zakochani ludzie rozmawiają i rozwiązują problemy a nie odpoczywają,ja wiem jak to jest kiedy żyjesz na bombie zegarowej u mnie wybuchła po 3latach,daj sobie spokój a on niech myśli nawet 100 lat.

7

Odp: Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

tak, rozumiem to wszystko, jednak to ja zerwałam, ponieważ moja godność nie chciała pozwolić na takie traktowanie. On nie chciał zerwać. Dzisiaj mi powiedział, że chce sam ze sobą pobyć i przemyśleć czy to co czuje to jest miłość. Bo nadal mu zalezy, nadal mu mięknie serce jak na mnie patrzy, nadal chce spędzac ze mną czas, tylko chodzi mu własnie o to czy to jest TO. Przykro ze musi sie nad tym zastanawiać, ale może jest to jakiegoś rodzaju kryzys. Dam mu czas, wiem, ze to głupie, ale nie wytrzymam więcej niż tydzien ! nie mam zamiaru na niego czekać miesiącami, czy nawet tygodniami! jesli szybko sie nie zorientuje co traci to po prostu z nim zakoncze znajomosc calkowicie, bedzie to trudne, bo musze go widywać codziennie.

Powiedzial tez, ze nasze klotnie go zniechęciły i to, że nie mam dystansu do pewnych zachowan i rzeczy..
Moja przyjaciolka mowi ze ja sie nie zmieniłam, tylko on jest dziecinny. Nasze kłotnie ostatnio (ostatnie 2 tyg) to może były góra 3! dwie takie powazniejsze, że się nie odzywaliśmy do siebie dosyć, a reszta to po prostu sprzeczki, gdzie zaraz sie godzilismy. Boję się, że jak wrocimy do siebie to z kazda kłotnia on bedzie chcial zerwac, to nie jest normalne! nie na tym polega zwiazek! niektóre moje zachowania mu przeszkadzaja i denerwuja, przeciez kazdy ma takie zachowania ! ale w zwiazku sie na to godzi po prostu albo ROZMAWIA.

wiem ze wszystko wskazuje na to, ze powinnam dać sobie z nim spokoj, ale łatwo sie mówi, ja go kocham smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Beznadzieja i zniechęcenie...co robic?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026