Mam 26 lat. Od 4 lat mieszkam w USA, gdzie zaraz na początku poznałem wspaniałą dziewczynę X, o 7 lat starszą. X przeszła już trochę w życiu (m.in. rozwód), natomiast dla mnie był to pierwszy związek. Przez te 3.5 roku X mnie bardzo mocno pokochała. Ja jednak nigdy nie byłem pewien swoich uczuć (co nie znaczy, że mi na niej nie zależało. X była i jest dla mnie najważniejszą osobą w życiu i pragnę aby była szczęśliwa.)
Tak na prawdę, poznając X nigdy nie przeżyłem zakochania takiego, o jakim się czyta czy słyszy. Nie miałem "motyli w brzuchu", nie przechodziły mnie ciarki gdy się z nią widziałem. Nie musiałem się też o nią starać, gdyż od początku wiedziałem, że jej bardzo na mnie zależało. Ale: z X było mi niesamowicie dobrze. Mamy podobne hobby, chcemy podróżować (i podróżowaliśmy) do tych samych miejsc, mamy wiele tematów do rozmów. Jesteśmy (albo byliśmy) prawdziwymi przyjaciółmi i partnerami. Czuliśmy się bardzo dobrze w swoim towarzystwie. Tylko mnie, od czasu do czasu nachodziły myśli, że mi to nie wystarcza. A przy okazji, obwiniałem się, że marnuję jej czas i szanse na poznanie kogoś, kto ją pokocha i założy z nią rodzinę (X dawała mi do zrozumienia, że chciałaby stabilizacji w życiu, na co ja nie jestem gotowy). 2 tygodnie temu, zdecydowałem się na drastyczny krok i przekazałem jej, że musimy się rozstać. Głównie przez te moje myśli, że może to nie jest miłość i marnuję jej czas. Od tego momentu, źle się z sobą czuję. Jestem teraz niesamowicie samotny i tęsknię za X. Myślę o niej każdego dnia.
Kilka dni po rozstaniu spotkaliśmy się z X. Chciała abym do niej wrócił. Mówiła, że nie zależy jej na małżeństwie, ale abyśmy po prostu ze sobą byli. Ja tylko kręciłem głową, wmawiając sobie, że podjąłem już decyzje i powinienem się jej trzymać. Nie wiem czy dobrze zrobiłem...
Chciałbym jeszcze dodać kilka faktów. Tu gdzie mieszkam, nie mam wielu znajomych. Moi przyjaciele i rodzina zostali w Polsce. Ludzie, których poznałem na miejscu, to w większości znajomi mojej ex. Wydaje mi się, że przez to brakowało mi przestrzeni i życia poza moją dziewczyną. Poza tym, i zdaję sobie sprawę że może to brzmieć śmiesznie i niedojrzale, ale czasem męczył mnie fakt, że spałem w życiu tylko z jedną osobą.
I teraz muszę podjąć decyzję. Czy spróbować wrócić do X? Myślałem nad tym i wydaje mi się, że warto dać nam drugą szansę. Wydaje mi się, że trudno jest znaleźć w życiu partnera, któremu można bezgranicznie zaufać. Osobę z która się świetnie rozumie. Rozważam szczerą rozmowę z X, aby zmienić kilka rzeczy w naszym związku i spróbować jeszcze raz. Muszę mieć trochę więcej przestrzeni: poznać swoich znajomych, a nie tylko obracać się w kręgu jej przyjaciół. Ale przede wszystkim, że nie może na mnie wywierać presji. Tak abym miał czas samemu dorosnąć do decyzji o ewentualnym małżeństwie. Abym nie musiał analizować czy ten związek ma sens i przyszłość, ale po prostu mógł cieszyć się chwilą i naturalnie dojrzeć do pewnych decyzji.
Proszę, spróbujcie mi doradzić - czy to ma sens?
Podobne tematy
Zostaw ja, prosze. Ty jej nie kochasz, za chwile znow najda Cie watpiliwosci i drugi raz ja zostawisz. Nie krzywdz jej juz, nie kiereszuj jej zycia wiecej i zycze Ci abys kiedys, tak samo jak ona w Tobie, zakochal sie w kobiecie.
Jak przedmówczyni. Kiedy bedziesz wiedzial ze to jest TO, sam bedziesz chcial slubu. Nie spiesz sie i poznawaj ludzi, poczuj sie pewniej na nowym gruncie. Bardzo dobrze zrobiles i trzymaj sie tego.