Witam ! Moj byly partner zostawil mnie w połowie ciąży żeby sobie poszalec...Na poczatku naszego zwiazku ''nosil mnie na rekach'' i dawal od siebie wiecej niz bym sie spodziewala,byl kochajacy,uczynny,ciagle sie widywalismy i z tego co mi sie wydawalo bardzo dobrze dogadywalismy,az nadszedl dzien ''dwoch kresek'' na tescie,od tamtej pory probowal byc normalny ale i tak mu to nie wychodzilo,probowalismy nawet zamieszkac razem ale niestety nie udalo sie,stwierdzil ze to nie ma sensu...Wylozylam swoje oszczedosci na mieszkanie,zycie itd a on po prostu mnie zostawil...Teraz mieszkam u rodzicow i musze dawac sobie rade sama,jezdze sama na wizyty,dbam o to zeby z malenstwem bylo wszystko dobrze ale tez strasznie tesknie i sie zamartwiam,jak sobie z tym poradzic ? Wraz z moja wyprowadzka moj ex odrazu zaczal pisac do roznych panienek na pewnym portalu spolecznosciowym co mnie bardzo zabolalo,poczatkowo probowal mnie jakos za to przeprosic i prosil zebym wrocila ale teraz nie odzywa sie juz kilka dni i wcale Nami nie interesuje...Co trzeba zrobic zeby tak nie tesknic ? i w koncu uswiadomic sobie ze nie jest mnie wart ? czemu nadzieja ze bedzie dobrze nie daje za wybrana ? potrzebuje pomocy !!!
Podobne tematy
Hej,
Na początku to napisz ile macie lat.
Jeśli jest tak faktycznie to nie masz się co załamywać, aż tak bardzo. Ja nie znam Ciebie ani też Jego. Jeżeli faktycznie jest tak, iż Cię zostawił... przykre wiem coś o tym. Na tym jeszcze się świat nie kończy. Najważniejsze aby się zmusić do wspólnej rozmowy i postawić wszystko jasno. Postawić wszystkie za i przeciw jak sobie to wyobrażacie. Szczera rozmowa, bez żadnych szantaży i emocji (choć wiem, iż jesteś teraz doprawiona szczyptą hormonów). Grunt to zdrowe i przemyślane decyzje. Czasu już nie cofniecie, zmienić się można ale potrzeba na to czasu, i przede wszystkim chęci.
Nie możesz się zadręczać i rozbierać wszystkiego na czynniki pierwsze, czemu tak a nie inaczej, dlaczego tak a nie tak" Daj temu spokój - wiem, że nie jest łatwo ale z czasem będziesz patrzeć na to z innej perspektywy. Jest najwspanialsza myśl, że niedługo będziesz Matką ! Będziesz ze swoim maleństwem. A czy będziesz sama? Nie ma się co zadręczać może i tak będzie lepiej. Co prawda lepiej w sensie, iż nie będziesz się martwić czy on wyjdzie poimprezować albo coś w ten deseń. Grunt to wolna psychika bez zadręczających się myśli bo ich po narodzinach dziecka będziesz miała więcej.
Ciężko jest doradzać, sam przechodzę odwrotną sytuację. Nie jestem wstanie za dużo zdziałać. Jedyne co pozostało mi to zająć się własnym życiem i czekać..... czekać....
Jeśli Cię zostawił to nie jest Ciebie wart. Nie dorósł i nie zachowuje się odpowiedzialnie. Lepiej teraz niż później.
Świat się na tym nie kończy!
Powodzenia i wytrwałości!
Ja mam 25 on 24 lata.Dziekuje Ci za odpowiedz i Tobie rowniez zycze powodzenia ! Nie moge tylko wytlymaczyc sobie tego,dlaczego akurat to mnie spotkalo,dlaczego on jest taki a byl zupelnie inny wczesniej,dalczego nie zainteresuje sie czy wszystko z Mala dobrze,dlaczego nawet nie napisze ani nie zadzwoni...Tego wszystkiego po prostu nie da sie opisac,pierwszy raz spotkalam sie z takim czlowiekiem bez uczuc...
A ile minęło czasu od poznania się do ciąży?
Ja mam 25 on 24 lata.Dziekuje Ci za odpowiedz i Tobie rowniez zycze powodzenia ! Nie moge tylko wytlymaczyc sobie tego,dlaczego akurat to mnie spotkalo,dlaczego on jest taki a byl zupelnie inny wczesniej,dalczego nie zainteresuje sie czy wszystko z Mala dobrze,dlaczego nawet nie napisze ani nie zadzwoni...Tego wszystkiego po prostu nie da sie opisac,pierwszy raz spotkalam sie z takim czlowiekiem bez uczuc...
Na wiele rzeczy w życiu nie można znaleźć wytłumaczenia. Ja sam szukałem i nie znalazłem. Prawda jest taka, że tylko strona przeciwna wie co ma w głowie i póki nam tego nie oznajmi nie jesteśmy wstanie się tego domyśleć. Może po prostu bierze Cię na dystans i czeka na jakąś zmianę z Twojej strony. Przerosło go wszystko. Ciężko jest powiedzieć. Czas pokaże.
Dziekuje za odpowiedz,nie moze czekac na zmiane z mojej strony bo wszystko robilam dobrze i chcialam jak najlepiej,nie mam pojecia o co chodzi,rozmawiajac z bliskimi mi osobami na ten temat,twierdza ze chodzilo mu tylko o pieniadze...ale gdzie zapewnienia ze mnie kocha ze mnie nigdy w zyciu nie zostawi,ze bedziemy szczesliwi itd,wszystko prysło jak bańka mydlana ![]()
Dziekuje za odpowiedz,nie moze czekac na zmiane z mojej strony bo wszystko robilam dobrze i chcialam jak najlepiej,nie mam pojecia o co chodzi,rozmawiajac z bliskimi mi osobami na ten temat,twierdza ze chodzilo mu tylko o pieniadze...ale gdzie zapewnienia ze mnie kocha ze mnie nigdy w zyciu nie zostawi,ze bedziemy szczesliwi itd,wszystko prysło jak bańka mydlana
Wiesz u mnie sytuacja wyglądała następująco:
Zakochaliśmy się, zamieszkałem u mojej dziewczyny. Wcześniej wynajmowała pokój w mieszkaniu bo pracowała i miała mało pieniędzy aby wiązać koniec z końcem. Ja nie ukrywam bo miałem dobre zarobki i pakowałem dużo w to aby podnieść Jej standard życia. Nie żałowałem bo kochałem. W momencie kłótni jak odciąłem ją całkowicie od nich to stwierdziła, że okej da sobie jakoś radę bo ma jeszcze rodziców co nie należą do najbiedniejszych. Wiele osób mi mówiło, że ona tak ode mnie ciągła a ja ślepy tego nie widziałem. Może i fakt ale sama mi z portfela tego nie wyciągła. Teraz wiem, że pewnie głupio jest jej się prosić rodziców o pomoc w opłaceniu czynszu za mieszkanie. Mieszka u nich i pewnie ją tam utrzymują. Ale trudno to był jej wybór. Chciałem aby była niezależna od nich i, że razem damy radę. Niedoszła teściowa powiedziała, że Ona się odezwie jak się pieniądze skończą i dziecko urodzi. Dostała ode mnie ponad 5 tyś na wyprawkę dla dziecka. Co z tymi pieniędzmi zrobiła ? Nie mam pojęcia coś tam kupiła, nie powiem, że nie. Ale ja mam sumienie czyste bo chciałem zapewnić wszystko dla dziecka.
Bliscy czasem nie widzą tego wszystkiego tak jak my i do końca jak o tym mówimy. Wiem, że czujesz żal i rozgoryczenie, ale nie ma na to chyba innego lekarstwa jak czas i zapomnienie.
Moim zdaniem chodzi tu o jego niedojrzałość. Z tym "muszę się wyszaleć" chodzi raczej o strach przed odpowiedzialnością. Zresztą sama widzisz - który odpowiedzialny facet zostawiłby kobietę w ciąży?
No u mnie finansowo bylo podobnie,tyle ze ja wlozylam w nasze wspolne zycie na szczecie tylko 3 tysiace,a on zapewnial ze wszystko bedzie dobrze ze wszystko zupelnie sie odmienilo...Nie wiem jak sobie dalej sama poradze ale chyba jakos dam rade.Nie wiem jak mozna byc takim Tchorzem i takim bezczelnym bez uczuc czlowiekiem,najgorsza jest nadzieja o tym ze sie jeszcze moze kiedys zmieni,ale nie wiem jak mialabym wybaczyc mu to co mi zrobil,jak bardzo mnie zranil i zostawil w najgorszym momencie sama ![]()
Moim zdaniem tez jest niedojrzaly ale nie tacy faceci jakos probuja wszystko naprawic i zrobic tak zeby bylo dobrze,czasem ludzie po 18 lat 'wpadaja' i jakos facet probuje zrobic wszystko zeby bylo dobrze,naprawde nie potrafie go zrozumiec ![]()
Moim zdaniem chodzi tu o jego niedojrzałość. Z tym "muszę się wyszaleć" chodzi raczej o strach przed odpowiedzialnością. Zresztą sama widzisz - który odpowiedzialny facet zostawiłby kobietę w ciąży?
11 2014-03-13 14:52:42 Ostatnio edytowany przez takajedna18 (2014-03-13 14:53:47)
Mi to wyglada na to,ze on chyba sie przestraszyl tego wszystkiego i jeszcze nie dorosl do tego,aby zostac Ojcem niestety zazwyczaj tak bywa...
i to go raczej nie tlumaczy. Podoba mu sie takie zycie np imprezy etc.
Czyli mam rozumiec,ze dziecko nie bylo planowane ?
Wiem,ze latwo mi mowic,bo nie jestem w takiej sytuacji jak Twoja,ale sprobuj moze zapomniec,bo wyglada na to,ze on nie zaslugiwal na to wszystko i nie zasluguje.. Jest zwyklym egoista,tchorzem... I jezeli nawet by sie zmienil to ja nie bylabym w stanie zaufac takiemu czlowiekowi...
Glowa do gory,a on z czasem zacznie zalowac,ze tak sie zachowal...
Tez mi sie tak wydaje ze przestaszyl sie tego wszystkiego,koniec imprez,koniec panienek i to go chyba najbardziej zmartwilo...A gdzie tu teraz powazne decyzje,zarabianie na rodzine bo juz nie tylko na siebie...wszystko go przeroslo...
Tez nie wiem czy moglabym mu to wybaczyc to wszystko ale najgorsze jest to ze nadal mi na nim zalezy i nie potrafie przestac o nim myslec,chcociaz tak strasznie mnie zranil...Jesli juz sie teraz w ogole nie interesuje mna i dzieckiem to co bedzie pozniej,nie myslalam ze spotkam na swojej drodze faceta ktory bedzie dla mojego dziecka ''tatusiem na weekend'' przeraza mnie ta mysl...Jak dziecko bedzie mialo powiedziec na niego ''tato'' jak bedzie widzialo go moze z raz albo dwa razy na mieciac...to przerazajace...
Mi to wyglada na to,ze on chyba sie przestraszyl tego wszystkiego i jeszcze nie dorosl do tego,aby zostac Ojcem niestety zazwyczaj tak bywa...
i to go raczej nie tlumaczy. Podoba mu sie takie zycie np imprezy etc.
Czyli mam rozumiec,ze dziecko nie bylo planowane ?
Wiem,ze latwo mi mowic,bo nie jestem w takiej sytuacji jak Twoja,ale sprobuj moze zapomniec,bo wyglada na to,ze on nie zaslugiwal na to wszystko i nie zasluguje.. Jest zwyklym egoista,tchorzem... I jezeli nawet by sie zmienil to ja nie bylabym w stanie zaufac takiemu czlowiekowi...
Glowa do gory,a on z czasem zacznie zalowac,ze tak sie zachowal...
13 2014-03-13 15:38:49 Ostatnio edytowany przez ManiekMnK (2014-03-13 15:40:03)
Ja bardzo się cieszę z tego, iż udało mi się począć Córeczkę. Nie spodziewałem się, że pokomplikują się tak moje sprawy życiowe (relacje z matką naszego Dziecka). Świadomość i sam fakt zostania Tatą jest jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu. To jest kolejna rzecz, która napędza moją chęć do życia i nadaje nowej misji. Dotychczasowe życie singla i imprezowicza dawno poszło w niepamięć. Czas spoważnieć i podejmować inne decyzje w nim. Wiadomo, iż to nie jest powód aby rezygnować z reszty życia towarzyskiego, mogę pogodzić wszystko ale na odpowiednim poziomie i odpowiednich warunkach. Sprawa jest u mnie troszkę patowa, bo myśl założenia wspólnej i kochającej rodziny znikła. Cóż poradzić, nic na siłę nie zrobię. Czasu nie cofnę lecz forumowicze dobrze doradzają i podnoszą nieraz na duchu. Człowiek ma inne spojrzenie na rzeczywistość i znajduje w niej inne perspektywy. To jeszcze nie jest koniec i porażka, wiele ludzi ma gorszą sytuację i jakoś sobie radzą! Więc czemu i my nie możemy tak sobie poradzić?
Możemy wystarczy chcieć! I być wytrwałym!
To jak postępujemy z ludźmi często do nas powraca, więc pewnie z czasem życie odpłaci się pięknym za na dobre stronie przeciwnej.
Masz racje ludzie z forum potrafia podniesc na duchu,Ty jestes tego najlepszym przykladem.Mam nadzieje ze wszystko nam sie ulozy tak jak bedziemy tego chcieli i los sie w koncu do nas usmiechnie,tez czekam na swoja Coreczke z niecierpliwoscia i oddam jej cala swoja milosc zeby tylko byla szczesliwa...
Kobieta w ciazy chcialby czuc bliskosc,osobe z ktora moze porozmawiac,posmiac sie,poplakac,a najwazniejsze przytulic i czuc ze jest kochana,bo bliskosc drugiej osoby dla kobiety w ciazy jest najwazniejsza,a ja niestety tego nie mam...
Ja bardzo się cieszę z tego, iż udało mi się począć Córeczkę. Nie spodziewałem się, że pokomplikują się tak moje sprawy życiowe (relacje z matką naszego Dziecka). Świadomość i sam fakt zostania Tatą jest jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu. To jest kolejna rzecz, która napędza moją chęć do życia i nadaje nowej misji. Dotychczasowe życie singla i imprezowicza dawno poszło w niepamięć. Czas spoważnieć i podejmować inne decyzje w nim. Wiadomo, iż to nie jest powód aby rezygnować z reszty życia towarzyskiego, mogę pogodzić wszystko ale na odpowiednim poziomie i odpowiednich warunkach. Sprawa jest u mnie troszkę patowa, bo myśl założenia wspólnej i kochającej rodziny znikła. Cóż poradzić, nic na siłę nie zrobię. Czasu nie cofnę lecz forumowicze dobrze doradzają i podnoszą nieraz na duchu. Człowiek ma inne spojrzenie na rzeczywistość i znajduje w niej inne perspektywy. To jeszcze nie jest koniec i porażka, wiele ludzi ma gorszą sytuację i jakoś sobie radzą! Więc czemu i my nie możemy tak sobie poradzić?
Możemy wystarczy chcieć! I być wytrwałym!
To jak postępujemy z ludźmi często do nas powraca, więc pewnie z czasem życie odpłaci się pięknym za na dobre stronie przeciwnej.
Widzisz, bardzo ładnie opisałaś to czego potrzebujesz. Nie umiem zrozumieć czemu moja była dziewczyna uciekła do rodziców i nie wypisuje do mnie nic, nie wydzwania, ani nic z tych rzeczy. Dopiero jak ja coś napiszę, to względnie udzieli odpowiedzi ale bez emocji i bez niczego szczególnego. Nie potrafię tego pojąć.
Bardzo bym chciał przytulić, pocałować, pocieszyć, wsłuchać się w brzuszek, pomóc we wszystkim lecz nie chce. Nie jestem pewien czy rodzice mogą jej zastąpić mnie i czy z nimi mogła by porozmawiać o wszystkim tak jak o zemną?
Po prostu chyba się odkochała w parę godzin. Ten stan trwa od listopada, jest strasznie przykro. Cóż poradzić. Trzeba żyć dalej. Coraz bardziej uświadamia mnie to w tym, czy naprawdę można było by się wiązać z taką kobietą?
Ja jeszcze kocham i walczyłem o to aby było normalnie...
Będzie dobrze!
Sami wybieramy swoje cele i jak chcemy żyć, nikt nie może mieć większego wpływu na to jak będzie.
Będzie Ci ciężko, ale z czasem minie. To normalne, że się boisz, że zapewne w myślach zadajesz sobie tak wiele pytań i nie znajdujesz na nie odpowiedzi... Jedyne, co możesz zrobić to spróbować nie zadręczać się tym wszystkim i spokojnie z dnia na dzień przygotowywać się na przyjście dzidziusia na świat. Myśl teraz tylko o sobie i o córeczce. Drań nie jest wart ani chwili twojej uwagi. Tchórz i tyle- nie dorósł do bycia ojcem.
Ja zostałam sama w dość wysokiej ciąży z drugim dzieckiem- też córeczką. Całe moje życie legło wtedy w gruzach, musiałam przeprowadzić się do niedołężnych już wtedy dziadków, sama urodzić, zająć się dwojgiem dzieci...Dałam radę, bo dzieciaki dają niesamowitą siłę. Sama się przekonasz...góry będziesz przenosić! Wytrwałości i powodzenia życzę!
Moim zdaniem to facet w takiej sytuacji najbardziej moze pomoc swojej partnerce,rodzice sa tez wazni,ale partner powinien byc najwazniejszy.Moj facet nie potrzebowal mnie dotykac np za brzuch,kiedy mowila 'zobacz teraz sie rusza'' on dotykal ale bylo to takie bez entuzjazmu i nigdy nic nie czul albo moze nie chcial poczuc...to akurat tez bylo przykre...
Tak jak Twoja ex moj partner tez odkochal sie w pare godzin.Wystarczyl mu tylko fakt sie sie wyprowadzilam i juz zaczal pisac wiadomosci do roznych panienek...
Najwidoczniej to nie byl najlepszy pomysl zebys sie z nia wiazal,ale jak sam wiesz milosc jest silniejsza,jesli komus zalezy zrobi dla kogos wszystko,jestes tego najlepszym przykladem,ale juz nie badz dla niej taki bo dobrocia tez za duzo jak widac nie mozna zyskac,przykre ale tez prawdziwe,czlowiek dobry jeszcze gorzej cierpi.Robisz wszystko dla swojej milosci a ona sie tak odplaca ![]()
Tez kocham ale ja juz nie mam o co walczyc,bo to nie ja juz teraz jestem od walczenia...
Musi byc dobrze!!!!
Widzisz, bardzo ładnie opisałaś to czego potrzebujesz. Nie umiem zrozumieć czemu moja była dziewczyna uciekła do rodziców i nie wypisuje do mnie nic, nie wydzwania, ani nic z tych rzeczy. Dopiero jak ja coś napiszę, to względnie udzieli odpowiedzi ale bez emocji i bez niczego szczególnego. Nie potrafię tego pojąć.
Bardzo bym chciał przytulić, pocałować, pocieszyć, wsłuchać się w brzuszek, pomóc we wszystkim lecz nie chce. Nie jestem pewien czy rodzice mogą jej zastąpić mnie i czy z nimi mogła by porozmawiać o wszystkim tak jak o zemną?
Po prostu chyba się odkochała w parę godzin. Ten stan trwa od listopada, jest strasznie przykro. Cóż poradzić. Trzeba żyć dalej. Coraz bardziej uświadamia mnie to w tym, czy naprawdę można było by się wiązać z taką kobietą?
Ja jeszcze kocham i walczyłem o to aby było normalnie...
Będzie dobrze!
Sami wybieramy swoje cele i jak chcemy żyć, nikt nie może mieć większego wpływu na to jak będzie.
Jestem z Ciebie bardzo dumna i mam nadzieje ze tez w koncu nabiore tyle sily zeby sobie jakos z tym wszystkim poradzic,przeraza mnie ta mysl ale mam nadzieje ze jakos sobie poradze,moj wada-jestem bardzo slaba psychicznie ! Moze kiedys moj ex tego pozaluje ze tak z Nami postapil albo w ogole jest bez uczuc i nie bedzie mial skrupułów zeby zrobic tak z kolejna...
Będzie Ci ciężko, ale z czasem minie. To normalne, że się boisz, że zapewne w myślach zadajesz sobie tak wiele pytań i nie znajdujesz na nie odpowiedzi... Jedyne, co możesz zrobić to spróbować nie zadręczać się tym wszystkim i spokojnie z dnia na dzień przygotowywać się na przyjście dzidziusia na świat. Myśl teraz tylko o sobie i o córeczce. Drań nie jest wart ani chwili twojej uwagi. Tchórz i tyle- nie dorósł do bycia ojcem.
Ja zostałam sama w dość wysokiej ciąży z drugim dzieckiem- też córeczką. Całe moje życie legło wtedy w gruzach, musiałam przeprowadzić się do niedołężnych już wtedy dziadków, sama urodzić, zająć się dwojgiem dzieci...Dałam radę, bo dzieciaki dają niesamowitą siłę. Sama się przekonasz...góry będziesz przenosić! Wytrwałości i powodzenia życzę!
Witam ! Moj byly partner zostawil mnie w połowie ciąży żeby sobie poszalec...Na poczatku naszego zwiazku ''nosil mnie na rekach'' i dawal od siebie wiecej niz bym sie spodziewala,byl kochajacy,uczynny,ciagle sie widywalismy i z tego co mi sie wydawalo bardzo dobrze dogadywalismy,az nadszedl dzien ''dwoch kresek'' na tescie,od tamtej pory probowal byc normalny ale i tak mu to nie wychodzilo,probowalismy nawet zamieszkac razem ale niestety nie udalo sie,stwierdzil ze to nie ma sensu...Wylozylam swoje oszczedosci na mieszkanie,zycie itd a on po prostu mnie zostawil...Teraz mieszkam u rodzicow i musze dawac sobie rade sama,jezdze sama na wizyty,dbam o to zeby z malenstwem bylo wszystko dobrze ale tez strasznie tesknie i sie zamartwiam,jak sobie z tym poradzic ? Wraz z moja wyprowadzka moj ex odrazu zaczal pisac do roznych panienek na pewnym portalu spolecznosciowym co mnie bardzo zabolalo,poczatkowo probowal mnie jakos za to przeprosic i prosil zebym wrocila ale teraz nie odzywa sie juz kilka dni i wcale Nami nie interesuje...Co trzeba zrobic zeby tak nie tesknic ? i w koncu uswiadomic sobie ze nie jest mnie wart ? czemu nadzieja ze bedzie dobrze nie daje za wybrana ? potrzebuje pomocy !!!
Cześć. Mnie też kiedyś zostawił mąż, kiedy byłam w ciąży. Po 11 latach małżeństwa, pierwsza ciąża.
Tego nigdy się nie zapomina.Trzeba nauczyć się z tym żyć.
I nie boli mniej, jeśli wiadomo, że nie jest Ciebie wart. Puste słowa.
Tęsknisz, bo jesteś biologicznie związana z partnerem.Niektórzy porównują ten stan kobiety do stanu jaki przezywa w czasie zbliżenia.
Minie po rozwiązaniu.
Twój stres źle wpływa na dziecko. Pomyśl o tym, że jeśli wyciszysz emocje, będziesz miała zdrowsze psychicznie dziecko, mniej problemów później.
A dziecko to nie tylko niemowlę w kołysce, to później przedszkole, lekarze, szkoła, trudny wiek nastolatka.Obarczanie Ciebie winą za to, że ojciec odszedł.
Trzeba to wszystko przejść i trwać.Każdego dnia rodzi się więź między matką i dzieckiem tak wielka że dziś nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić.
Zaraz po porodzie będziesz czuła do dziecka tkliwość, czułość, ale więzi jeszcze nie będzie. Przyjdzie później.
Mam znajomą, która przez in vitro zaszła w ciążę.Nie układało jej się w życiu. Pomyśl, co powie dzieciom, gdy kiedyś zapytają o ojca, gdy będą miały 12-15 lat.
Ty nie będziesz miała tego problemu. Dziecko było poczęte z miłości, przynajmniej z Twojej strony.
Dasz radę, tak jak ja dałam i wiele innych.
mam nadzieje ze dam rade i pokaze wszystkim ze potrafie i wychowam dziecko najlepiej jak bede potrafiła !!!
Podziwiam Wam Kobitki ze jestescie takie dzielne !!!
a
bardzo prosze o pomoc jesli ktos byl w podobnej sytuacji !!! ![]()
Ile czasu byliście razem?
nastka28 ja jestem w identycznej sytuacji jak Ty. Facet mnie zostawil od tak z dnia na dzień z kaprysu tyle ze z początku listopada gdy bylam w 3 m-cu ciąży. Nigdy nie zapomnę pierwszych dwóch tygodni które przeszłam. Szok, żal, odrzucenie i co nie tylko. Dodam że mój ex chciał dziecka, zawsze to powtarzał. Nie będę już szczegółów opisywać ale odzywal się co jakiś czas niby pod pretekstem zapytania o dziecko i oczywiście kupa wyrzytów w kierunku mojej osoby jaka to ja nie jestem podła. Odwracanie kota ogonem. Teraz zostało mi dwa miesiące do porodu. Chodziłam do psychologa dlugi czas aby moc się z tym wszystkim uporać. Pare dni temu obudził się, że on chce stworzyć dla dziecka szczęśliwy dom i że nas kocha. Swoje zachowanie tłumaczył tym że nie mogł się z tym uporać i go to przerosło. Hmm przerosło ale co ???? Ale powiem tak, po tych wszystkich przeżyciach które przeszłam w przeciągu tych ostatnich miesięcy nie wyobrażam sobie przykrywac się z takim człowiekiem jedna kołdrą. I nie popieram osob które budują związek mimo wszystko dla dobra dziecka. Własnie dla dobra dziecka będzie lepiej aby rodzice żyli oddzielnie a maluszek nie widział takich scen kłótni. Domyślam się jak Ci teraz ciężko i żadne słowa pocieszenia tu nie pomogą bo po prostu musisz to samo w sobie przeżyć i przetrawić. Ja zrobiłam jak pisze, a jak zrobisz Ty to już Twój wybór. Najgorsze mam już za sobą, a najlepsze dopiero przede mną
Pozdrawiam ![]()
Podziwiam Cie i gratuluje ! Mam nadzieje ze tez nabiore tyle sily ze bede potrafila sobie z tym pordzic,przeraza mnie tylko moja słabosc do niego i słabość psychiczna,tez juz myslalam o psychologu...to pomaga ? Nie wierzylam ze faceci potrafia byc takimi Tchorzami,jak myslisz moj ex tez kiedys zrozumie ze zle zrobil ? czy tacy ludzie sie nie zmieniaja ? ![]()
nastka28 ja jestem w identycznej sytuacji jak Ty. Facet mnie zostawil od tak z dnia na dzień z kaprysu tyle ze z początku listopada gdy bylam w 3 m-cu ciąży. Nigdy nie zapomnę pierwszych dwóch tygodni które przeszłam. Szok, żal, odrzucenie i co nie tylko. Dodam że mój ex chciał dziecka, zawsze to powtarzał. Nie będę już szczegółów opisywać ale odzywal się co jakiś czas niby pod pretekstem zapytania o dziecko i oczywiście kupa wyrzytów w kierunku mojej osoby jaka to ja nie jestem podła. Odwracanie kota ogonem. Teraz zostało mi dwa miesiące do porodu. Chodziłam do psychologa dlugi czas aby moc się z tym wszystkim uporać. Pare dni temu obudził się, że on chce stworzyć dla dziecka szczęśliwy dom i że nas kocha. Swoje zachowanie tłumaczył tym że nie mogł się z tym uporać i go to przerosło. Hmm przerosło ale co ???? Ale powiem tak, po tych wszystkich przeżyciach które przeszłam w przeciągu tych ostatnich miesięcy nie wyobrażam sobie przykrywac się z takim człowiekiem jedna kołdrą. I nie popieram osob które budują związek mimo wszystko dla dobra dziecka. Własnie dla dobra dziecka będzie lepiej aby rodzice żyli oddzielnie a maluszek nie widział takich scen kłótni. Domyślam się jak Ci teraz ciężko i żadne słowa pocieszenia tu nie pomogą bo po prostu musisz to samo w sobie przeżyć i przetrawić. Ja zrobiłam jak pisze, a jak zrobisz Ty to już Twój wybór. Najgorsze mam już za sobą, a najlepsze dopiero przede mną
Pozdrawiam
bardzo prosze o pomoc jesli ktos byl w podobnej sytuacji !!! sad
Już dwie Forumowiczki zadały Ci pytanie o to ile byliscie ze soba przed ciążą, czy mogłabyś nam przybliżyć ten fakt?
nie znam Twojego partnera, wiec ciężko mi powiedzieć czy będzie potrafił okazać skruchę. Na pewno prędzej czy później będzie mocno załował swojej decyzji. Bo nawet jeśli kiedykolwiek się obudzi to dla niego może być już po prostu za pozno bo ulozysz sobie zycie z kims innym. Psycholog w takiej sytuacji jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Teraz czujesz się odrzucona, nie kochana, i nikomu nie potrzebna. A warto pojsc nawet ze względu na to aby podnieść swoją samoocenę która zapewne spadła do zera. Mój teraz chce wrocic ale już nigdy nie będę miała tej pewności ze sytuacja się nie powtorzy i nie wytnie mi ponownie tego samego numeru. No ale Ty możesz poczekać na rozwój akcji. Być może w niedługim czasie zrozumie i ponownie się zejdziecie. A teraz zajmij się sobą abyś nie popadła w jeszcze większy dołek.
Bardzo krotko bo tylko pol roku...ale to dla mnie nie ma zupelnie znaczenia,bo jesli jest ktos odpowiedzialny i chce chce wziac na swoje barki taką sytuacje jaka zaistaniala,to nie ma znaczenia ile kto z kim byl...A zapewnienia o milosci i noszenie na rekach tez raczej musialy cos znaczyc...
Już dwie Forumowiczki zadały Ci pytanie o to ile byliscie ze soba przed ciążą, czy mogłabyś nam przybliżyć ten fakt?
probowalismy nawet zamieszkac razem ale niestety nie udalo sie,stwierdzil ze to nie ma sensu...Teraz mieszkam u rodzicow
Nastka, mętny ten Twój opis sytuacji i niewiele zeń wynika.Z Twoich postów przebija wszakże prześwidczenie oTwojej kryształowości a wszystko co złe, to on.Tymczasem między wierszami tak jakby widać, że nie za bardzo się dogadywaliście.No i jak to zostawienie wyglądało- czy tak, że uciekłaś do rodziców?
nastka28 mysle ze czas tu ma duże znaczenie. Pół roku to może trwac zauroczenie a nie milosc do drugiego człowieka. Wy się praktycznie nie znacie. Poznałas go wlasnie w kluczowej dla Ciebie sytuacji. Być może jak urodzi się dziecko, wtedy się ocknie i zrozumie.
Nikt nie jest idealny.I ja tez nie jestem,ale uwierz mi ze zadna kobieta nie chcialaby zostac sama z dzieckiem,wiec robilam wszystko zeby tylko bylo dobrze,chcociaz nie bylo cos moja wina staralam sie naprawic,rozmawiac dawac jeszcze szanse i w rozmowach zawsze wynikalo ze on tez chce sprobowac,moim zdaniem robilam wszystko zeby tylko jakos sie ulozylo,ale niestety ktoregos pieknego ranka powiedzial mi ze lepiej bedzie jak sie wyprowadze z ''naszego'' wspolnego pokoju za ktory ja sama zaplacilam,przerosło mnie to jeszcze bardziej i postanowilam sie z tego mieszkania wyprowadzic,pojawialy sie pytania a moze jeszcze wytrzymam,a moze jeszcze bedzie dobrze,az w koncu pojawilo sie pytanie ale co z dzieckiem,przeciez nie moge go stresowac i ciagle siedziec i plakac...on nawet nie probowal mnie zatrzymac...Wiec zadzwonilam do rodzicow,opowiedzialam mamie o calej sytuacji i stwierdzila ze lepiej dac mu czas i wyprowazdzic sie do nich,czas niestety nic nie pomogl bo przestal sie juz teraz zupelnie interesowac i zakonczyl juz wszystko definitywnie...
nastka28 napisał/a:probowalismy nawet zamieszkac razem ale niestety nie udalo sie,stwierdzil ze to nie ma sensu...Teraz mieszkam u rodzicow
Nastka, mętny ten Twój opis sytuacji i niewiele zeń wynika.Z Twoich postów przebija wszakże prześwidczenie oTwojej kryształowości a wszystko co złe, to on.Tymczasem między wierszami tak jakby widać, że nie za bardzo się dogadywaliście.No i jak to zostawienie wyglądało- czy tak, że uciekłaś do rodziców?
Oczywiscie zgadam sie z Toba to moglobyc zauroczenie,ale zycie pisze rozne scenariusze i jezeli juz stalo sie tak jak sie stalo to moim zdaniem nie ucieka sie od tego tak po prostu,bo dziecko to nie zabawka,a tym bardziej nie zostawia sie kobiety w polowie ciazy.Jestem po 7 letnim zwiazku i porownujac z biegiem czasu ta cala sytuacje,nigdy w zyciu moj byly partner nie zachowalby sie jak ojciec mojego dziecka...
nastka28 mysle ze czas tu ma duże znaczenie. Pół roku to może trwac zauroczenie a nie milosc do drugiego człowieka. Wy się praktycznie nie znacie. Poznałas go wlasnie w kluczowej dla Ciebie sytuacji. Być może jak urodzi się dziecko, wtedy się ocknie i zrozumie.
moim zdaniem nie ucieka sie od tego tak po prostu,bo dziecko to nie zabawka,a tym bardziej nie zostawia sie kobiety w polowie ciazy.
1.dla mężczyzny dziecko jest wtedy, gdy fizycznie istnieje.A tu dziecka nie ma jeszcze.On się rozstał z Tobą a nie żadnym dzieckiem.I uparcie będę się czepiać nazewnictwa-ani nie uciekł, ani nie zostawił.
A jeśi liczyłaś że pójściem do mamy go zaszachujesz albo skłonisz żeby Cie ''zatrzymał'' to też odpowiedzialnością się nie popisałaś.
Co nie zmienia faktu, że niezależnie od WSZYSTKIEGO powinien raz w tygodniu spytać czy czegoś nie potrzebujesz.
Widzicie, u mnie jest odwrotna sytuacja. Biorąc pod uwagę, że ja nadal walczę o kontakt, pytam się czy wszystko w porządku, czy czegoś Jej nie brakuje. Zawsze jest stała odpowiedź, że ma wszystko i daje sobie radę i nic nie potrzebuje. Ja się mimo wszystko nie poddaję. Można tak mówić, że jeszcze nie ma dziecka to się tak tego wszystkiego nie odczuwa. Ja tylko zdaję sobie sprawę, że w momencie narodzin i pierwszych tygodni opieki przez Nią nad dzieckiem mogą dotrzeć bardzo szybko myśli, iż ją to przerasta i to co starałem się uświadomić i pogodzić wszystko w jedną całość nagle może wygasnąć z mojej strony. Bo nie wiadomo ile można się narzucać, starać i walczyć o to wszystko co od dawna wspominałem, że nie będzie łatwo samej, nie będzie lekko. Ja jestem świadomy tego wszystkiego jak to będzie wyglądać a czy rzeczywistość dotrze do Niej i sprawdzą się moje słowa? Hmm....
Teraz można tłumaczyć to tylko tak, iż Ona pisze bardzo różne scenariusze i filmy na temat jak to będzie lecz ja powtarzam:
- Oskary już dawno zostały rozdane, więc nie ma co żyć dalej w wyimaginowanym świecie!
Czas pokaże, możemy sobie z nim nie radzić lecz nic się nie dzieje bez przyczyny.
Wina zawsze leży po obu stronach a jeżeli chcemy to jakoś rozwiązać i poukładać to tylko za obopólną zgodą i chęcią.
...
Wina zawsze leży po obu stronach a jeżeli chcemy to jakoś rozwiązać i poukładać to tylko za obopólną zgodą i chęcią.
Uwierz mi, że NIE zawsze ![]()
Niemniej myślenie jest w cenie. I jak się powie A to trzeba i powiedzieć B.
Nie od rzeczy jest zstanowić się nad wysyłanymi SYNAŁAMI. Skoro się wyprowadzam=mam Cię w nosie. NIE CHCĘ Ciebie... zatem NIE OCZEKUJĘ zabiegów z Twojej strony. Autorka, zdaje się "przelicytowała..."
Maniek w twoim przypadku może TEŻ malutka doza zimnej wody by przyniosła jakiś skutek? Choćby odrobinę szacunku dla osoby, którą się wybrało(?) na ojca własnego dziecka?
ManiekMnK napisał/a:...
Wina zawsze leży po obu stronach a jeżeli chcemy to jakoś rozwiązać i poukładać to tylko za obopólną zgodą i chęcią.Uwierz mi, że NIE zawsze
Niemniej myślenie jest w cenie. I jak się powie A to trzeba i powiedzieć B.
Nie od rzeczy jest zstanowić się nad wysyłanymi SYNAŁAMI. Skoro się wyprowadzam=mam Cię w nosie. NIE CHCĘ Ciebie... zatem NIE OCZEKUJĘ zabiegów z Twojej strony. Autorka, zdaje się "przelicytowała..."Maniek w twoim przypadku może TEŻ malutka doza zimnej wody by przyniosła jakiś skutek? Choćby odrobinę szacunku dla osoby, którą się wybrało(?) na ojca własnego dziecka?
Wiesz u nas po wielu rozmowach każda ze stron się przyznała, że "może" postąpiła źle i pochopnie. Tylko z biegiem czasu Ona zaczęła odwracać kota ogonem i uzasadniać, iż wina leży jednak po mojej stronie.
Oj widze ze zaostrza sie juz jakis spór miedzy forumowiczami,ale to fakt ile ludzi tyle charakterow i opinii,kazdy ma swoje zdanie ![]()
Ja chcialam napisac tylko tyle,nie chcialam nigdy w zyciu zostac samotnie wychowujaca matka,chcialam miec zawsze taka rodzine w jakiej sama sie wychowalam,wiem popelnilam blad i stalo sie teraz musze wziąć za to odpowiedzialnosc,nie broniac siebie ani mojego ex stwierzdzam iz ja chcialam zeby bylo dobrze ale nic na sile i tak nie uda mi sie zrobic,a odpowiedzialnosc w tym temacie i nawet proba dla dziecka stworzenia rodziny to dla mnie kwestie najwazniejsze !
Czyli mam rozumiec ze siedziec na tylku w jednym pokoju z ex,ciagle klotnie i spory ktore zle wplywaja na dziecko to dobry pomysl ? po kilku probach naprawiania,rozmow i proszenia o to zeby bylo dobrze...Nie nazwalabym tego ucieczka,po zdaniu skierowanym w moja strone mojego ex ''lepiej bedzie jak sie rozstaniemy,lepiej sie wyprowadz,ale i tak bedziemy spotykac sie na odleglosc,kiedy tylko bede mogl przyjade,zadzownie napisze''...slowa rzucone na wiatr...nie sadze zeby to byla ucieczka z mojej strony...
ManiekMnK napisał/a:...
Wina zawsze leży po obu stronach a jeżeli chcemy to jakoś rozwiązać i poukładać to tylko za obopólną zgodą i chęcią.Uwierz mi, że NIE zawsze
Niemniej myślenie jest w cenie. I jak się powie A to trzeba i powiedzieć B.
Nie od rzeczy jest zstanowić się nad wysyłanymi SYNAŁAMI. Skoro się wyprowadzam=mam Cię w nosie. NIE CHCĘ Ciebie... zatem NIE OCZEKUJĘ zabiegów z Twojej strony. Autorka, zdaje się "przelicytowała..."Maniek w twoim przypadku może TEŻ malutka doza zimnej wody by przyniosła jakiś skutek? Choćby odrobinę szacunku dla osoby, którą się wybrało(?) na ojca własnego dziecka?
Czyli mam rozumiec ze siedziec na tylku w jednym pokoju z ex,ciagle klotnie i spory ktore zle wplywaja na dziecko to dobry pomysl ? po kilku probach naprawiania,rozmow i proszenia o to zeby bylo dobrze...Nie nazwalabym tego ucieczka,po zdaniu skierowanym w moja strone mojego ex ''lepiej bedzie jak sie rozstaniemy,lepiej sie wyprowadz,ale i tak bedziemy spotykac sie na odleglosc,kiedy tylko bede mogl przyjade,zadzownie napisze''...slowa rzucone na wiatr...nie sadze zeby to byla ucieczka z mojej strony...
Nastka, zaszłaś w ciążę z facetem którego znałaś baardzo słabo.I tu jest problem.Czas zweryfikował Wasze wstępne wzajemne zauroczenie.Nie pasujecie do siebie, nie dogadujecie się.
Masz pretensje, że on Cię ''zostawił'' w połowie ciąży.
A gdyby poczekał aż dziecko będzie miało roczek, to by było lepiej?
Albo pięć...Czy może powinniście się męczyć ze sobą ''dla dobra dziecka'' lat dwadzieścia?
Wykreowałaś sytuację, w której każde rozwiązanie jest do dupy i tyle.A powód podałem w pierwszym zdaniu.
Nie no zgadzam sie z tym co napisales...tyle ze znam wiele takich przypadkow jak moj i raczej faceci probouja cos zbudowac i robic tak zeby bylo dobrze,nawet jesli znaja dziewczyne bardzo krotko,bo nikt nie powinien tak po prostu uciekac od odpowiedzialnosci,co by bylo gdyby i mnie to przerosło...
Pewnie ze wole ze to juz teraz wyjasnilo,niz pozniej dziecko mialoby to wszystko ogladac...
Nastka, zaszłaś w ciążę z facetem którego znałaś baardzo słabo.I tu jest problem.Czas zweryfikował Wasze wstępne wzajemne zauroczenie.Nie pasujecie do siebie, nie dogadujecie się.
Masz pretensje, że on Cię ''zostawił'' w połowie ciąży.
A gdyby poczekał aż dziecko będzie miało roczek, to by było lepiej?
Albo pięć...Czy może powinniście się męczyć ze sobą ''dla dobra dziecka'' lat dwadzieścia?
Wykreowałaś sytuację, w której każde rozwiązanie jest do dupy i tyle.A powód podałem w pierwszym zdaniu.
...
to mój stary post !