Chyba każdemu z nas przynajmniej raz w życiu zdarzyło się zasłabnięcie. Jego przyczyny mogą mieć różne podłoże, a towarzyszą mu zazwyczaj zawroty głowy, kłopoty z wyraźnym widzeniem, mdłości, poty, zaburzenie świadomości oraz spadek napięcia mięśni, który może spowodować upadek.
Jeżeli organizm szybko sobie z tym nie poradzi, zasłabnięcie może przerodzić się w omdlenie, dodatkowo powiązane z utratą przytomności. Utrata przytomności może z kolei okazać się niebezpieczna, zwłaszcza jeśli upadniemy w sposób zupełnie niekontrolowany.
Przyczyny zasłabnięcia mogą być różne, od banalnych do bardzo poważnych, dlatego nigdy nie należy ich bagatelizować, zgłasza jeśli pojawiają się częściej.
Podłożem zasłabnięć mogą być:
* silne stany emocjonalne ? stres, radość, wzburzenie
* odwodnienie organizmu
* spadek poziomu cukru we krwi
* głód ? na przykład u osób, które zafundowały sobie zbyt drastyczną dietę redukcyjną
* zatrucie, także alkoholowe, po lekach czy narkotykach
* czynniki takie jak upał, brak w pomieszczeniu dopływu świeżego powietrza
* zaburzenia hormonalne
* padaczka
* choroby o podłożu psychicznym i/lub neurologicznym
* choroby układu krążenia
Jeśli zdarzy nam się zasłabnąć, należy zrobić wszystko, aby nie dopuścić do omdlenia. Wówczas najlepiej jest jak najszybciej się położyć, uginając przy tym nogi w kolanach lub - jeśli istnieje taka możliwość - opierając je tak, aby znajdowały się wyżej niż głowa. Dopiero, kiedy poczujemy się pewnie, możemy próbować powoli wstać.
Jeśli znajdujemy się w miejscu, gdzie nie mamy możliwości się położyć, to należy usiąść, pochylając przy tym głowę możliwie jak najniżej. Chodzi o to, aby do mózgu szybko mogła napłynąć krew. Można także kucnąć - w takiej pozycji, jakbyśmy chcieli związać sznurówkę buta, najpierw oprzeć się na jednej nodze, a po chwili na drugiej.
Czy zdarzają Wam się zasłabnięcia? Jak często? Znacie ich przyczynę? Jak sobie w takiej chwili radzicie?