Witam, mam 24 lata
Pięć miesiące temu w końcu udało mi się nawiązać kontakt z koleżanką z którą poznałem się parę ładnych lat temu. Robiłem wszystko aby nawiązać z nią kontakt. No i się udało. Na pierwszym spotkaniu poczułem że jest dla mnie naważniejsza. Po 2 miesiącach dogadywaliśmy się we wszystkim, dawala mi do zrozumienia ze tez jej na mnie zależy. W nowy rok, postanowiłem zrobić odważniejszy krok, zapytałem się czy chciała by ze mna być. Nie ukrywala radości ze szczęścia, poweidziała mi ze mnie kocha, ja tez jej to powiedziałem ze ja kocham. Oboje byliśmy szczęśliwi, swietnie się dogadywaliśmy. Każdy ma swoje sprawy, praca, studia inne problemy. Zaczela się sesja, nauka itp. Wiedzialem ze zalezalo jej na zdaniu egzamionow za pierwszysm raze, bez zadnej poprawki. Od tamtej pory spotykaliśmy się rzadziej, nie chciałem jej wyciagac na sile z domu, wiedzac ze uczy się, po prostu musialem dac jej czas na nauke. Sesja się konczy, jednak nie możemy, ja jak i ona, spotkać, mijaliśmy się trochę, a to praca, a to zmeczenie. Udalo nam się jednak znaleźć czas dla siebie. W zeszłym tygodniu wiedziałem, czulem w kościach ze cos jest nie tak, po krótkiej rozmowie telefonicznej. Zapytalem się czy ma jakiś roblem, czy moglbym jakos pomoc. Ona odpowiedziala ze ma problem ze mna, napisala mi wiadomość ze czuje się dziwnie, napisala ze traktuje ja jak koleznake. Ja zaeraogwalem bardzo nerwowo, od razu napisałem czy chce odejść odemnie, balem się ze ja strace. Niestety stracilem. Po dwóch dniach ciszy, przemyslalem swoje zachowanie i faktycznie, nie okazywałem jej tak swoich uczuc jakbym tego chciał, starałem się ale widocznie za slabo. Postanowilem napisac dluga wiadomość, za co ja kocham itp. Odpisala ze nie umie i nie potrafi dac mi szanse. Kolejny sms który napisałem ze zrozumialem swoje zachowanie, wiedziałem ze wina lezy po mojej stronie, wiedziałem ze to prze zemnie cos się w niej wypalilo. Napisalem jej ze kocham ja bezgranicznie, probowalem ja przekonać do siebie. Jednak za każdym razem pisala " Ja nie zmienie zdania". Dla mnie dziwnie ten sms brzmial, nie zmienie zdania...Po wymianie paru smsów, postanowiłem, napisac ostatniego smsa ze ja kocham, ze mam nadzieje ze z biegiem czasu wszystko się ulozy, nie będę się jej naprzykrzal, wierze ze jest jeszcze dla mnie szansa.
Może mi się wydaje, ale nie dala mi do zrozumienia ze nic do mnie nie czuje, nie wiem cop o tym myslec, staram się wszystko poukladac, jakie bledy popelnielem, Jestem niesmialy, ale nie wiedziałem ze do tego stopnia, pierwszy [poważny związek...nie wiem co robic dalej, dac jej czas na przemyślenie, może cos innego, jestem w rozsypce.