Kilka dni temu zdradziłam chłopaka, wiem jestem podła i nie mogę patrzeć na siebie w lustrze... Ale między nami psuło się od dawna, nie uprawialiśmy seksu, jakaś chemia się skończyła, myślałam, ze już nic nie czuję... Jednak dotarło do mnie, że go kocham, ale teraz... Jak się przyznam to skończy się nasz związek, ale nie chcę tego i wiem, że powinnam myśleć wcześniej, ale stało się i już tego nie zmienię! Powinnam powiedzieć, czy jednak przemilczeć i ratować to co zostało?
Podobne tematy
2 2014-03-07 00:06:17 Ostatnio edytowany przez Herushingu (2014-03-07 00:08:01)
Skoro jest tak źle od tak dawna, i nawet nie uprawialiście seks, to może warto to zakończyć, bo po co się męczyć i przeciągać nieuniknione?
BTW: Powiedzieć prawdę lub natychmiast zerwać, bo nie ma sensu budować czegoś na kłamstwie, ale, jeśli zdecydujesz się na zerwanie, to nie ma sensugo dodatkowo ranić...
właśnie budowanie na kłamstwie... ale z drugiej strony mocno wierzę i bardzo chcę zapomnieć o tym co zrobiłam i spróbować naprawić swój związek, może jest jakaś szansa, skoro dotarło do mnie, że mi na nim zależy, tylko szkoda, że tak późno
4 2014-03-07 00:22:00 Ostatnio edytowany przez Herushingu (2014-03-07 00:23:01)
Prawda jest taka, że gdybyś go kochała to byś go nie zdradziła, raczej, i dlatego uważam, że twoje olśnienie jest wywołane wyrzutami sumienia oraz chęcią odpokutowania za zdradę, ale nie potrwa to wiecznie, i o ile przez kilka tygodni będzie lepiej, to wraz z zanikiem poczucia winy zaczniecie powracać do punktu wyjścia... A ty zapewne ponownie go zdradzisz, i tak w kółko, szkoda życia, zakończ to teraz, z tym, że to tylko i wyłącznie moja opinia i mogę się mylić.
A może problem tkwi w chłopaku, z którym to zrobiłam... Znam go od dawna, nikt mnie w życiu tak nie pociągał jak on, ale nie zwiążę się z nim nigdy! Może powinnam też poczekać i nie podejmować pochopnych decyzji - jedna okazała się katastrofą. Jeśli faktycznie poczucie winy przejdzie i dalej będzie się psuło, to wtedy zakończę ten związek, tylko dla jego dobra nie powiem mu co zrobiłam, nie chciałbym niszczyć mu życia.
Zraniłaś tak bardzo człowieka którego kochasz? wiesz jak to boli? To nie miłość, miłość daje szczęście a nie cierpienie a jezeli daje cierpienie to nie jest miłość, teraz już nic nie naprawisz, nawet jak Mu nic nie powiesz to i tak sama o tym będziesz wiedzieć a to jest dalej kłamstwo czy okłamujesz kogoś czy samą siebie, i to już nigdy nie będzie związek tylko obowiązek... wybór jest Twój tak jak Twoim wyborem była zdrada.
sama nie wierzę, że to zrobiłam... Pytałeś, czy wiem jak boli zdrada? wiem... Tym bardziej zastanawiam się gdzie wtedy był mój rozum
Nic się nie stało -- namiętność Cię poniosła, zabawiłaś się z kimś innym.
NIE mów chłopakowi, bo to byłoby wbicie mu noża w serce tylko po to, aby sobie ulżyć.
Od tej pory szanuj go i kochaj i wybaczaj jego błędy. Nie panikuj i nie dołuj się. Zdrada to nie tragedia. Brak szacunku w związku to tragedia jak dwoje ludzi co ma żyć ze sobą się gnoi i nie szanuje. Nad tym się skup, a nie z kim poszłaś w tango gdy chłopaka nie było.
sama nie wierzę, że to zrobiłam... Pytałeś, czy wiem jak boli zdrada? wiem... Tym bardziej zastanawiam się gdzie wtedy był mój rozum
No cóż, jest jak jest bo nie jest inaczej...
Ja na pewno nie chciał bym być z kobietą która mnie okłamuje, nawet przez to że nie mówi mi prawdy,.
Nie piszcie takich glupot ,ze jak sie kogos kocha ,to sie nie zdradzi .. nie powinno sie myslec w takich kategoriach ,jest wiele czynnikow spowodowych ,ze kogos zdradzimy ,a to wcale nie oznacza ,ze nie kochasz partnerke czy partnera
Jeśli faktycznie poczucie winy przejdzie i dalej będzie się psuło, to wtedy zakończę ten związek, tylko dla jego dobra nie powiem mu co zrobiłam, nie chciałbym niszczyć mu życia.
Ale to nie będzie to życie a kłamstwo...
Nic się nie stało -- namiętność Cię poniosła, zabawiłaś się z kimś innym.
NIE mów chłopakowi, bo to byłoby wbicie mu noża w serce tylko po to, aby sobie ulżyć.
Od tej pory szanuj go i kochaj i wybaczaj jego błędy. Nie panikuj i nie dołuj się. Zdrada to nie tragedia. Brak szacunku w związku to tragedia jak dwoje ludzi co ma żyć ze sobą się gnoi i nie szanuje. Nad tym się skup, a nie z kim poszłaś w tango gdy chłopaka nie było.
Nie zgadzam się, dla mnie zdrada to oznaka braku szacunku do partnera, a nie wyznanie prawdy na ten temat tego nie zmieni, a wręcz pogłębia problem... Moim zdaniem powinna mu powiedzieć, i pozwolić mu zdecydować, czy chce naprawiać ich związek czy też odejść. Osobiście chciałbym mieć prawo do podjęcia takowej decyzji i to niezależnie od tego jaka ona by nie była... A nie daj boże dowie się o tym od osoby trzeciej, owego kochanka lub kogoś innego, wszystko jest możliwe, to wtedy ich związek będzie skończony, bo będzie pozbawiona kredytu zaufania osoby przyznającej się do błędu, a tak skłaniać się będzie ku wersji tej osoby trzeciej oraz zasadnie będzie podejrzewać, że nie był to jedyny raz, a co za tym idzie w jego oczach nie będzie czego ratować...
Psuło się miedzy wami, wydawało Ci się, że go nie kochasz, wiec poszłaś do łóżka z innym. I nagle się odmieniło! Alleluja, miłość wróciła! Jak jedna noc z innym facetem może Cię utwierdzać w swym uczuciu do Twojego partnera?!
Po prostu potrzebowałaś rozrywki, miałas dość rutyny, rzuciłaś się w ramiona kolesia, z którym jak sama piszesz, nie byłabys w stanie byc i wszystko gra! Żądze zaspokojone, mozna wrócić do starego życia! Tylko na jak długo....
Myślicie że się nie domyśli,jak munie powie o tym co zrobiła.....?
Cytryna ....co ty opowiadasz........... Kocha i zdradza?
Nie piszcie takich glupot ,ze jak sie kogos kocha ,to sie nie zdradzi .. nie powinno sie myslec w takich kategoriach ,jest wiele czynnikow spowodowych ,ze kogos zdradzimy ,a to wcale nie oznacza ,ze nie kochasz partnerke czy partnera
powiem to w tEn sposób - Miłość to woda a zdrada to ogień, albo Bóg i diabeł jak kto woli.
JEŻELI SIĘ KOGOŚ KOCHA TO SIĘ O NIEGO DBA A NIE KOPIE GO I MÓWI A MASZ BO CIĘ KOCHAM...
Juz nie drazcie ten temat i nie rozwijajcie az tak mojej wypowiedzi na ten temat ,powiedzialam co o tym mysle ,wiem wsztysko rozumiem kochasz ,nie sprawiasz bolu ,dbasz ,szanujesz , dajesz poczucia bezpieczesnwta ,moglabym wymieniac jeszcze dlugo ,ale po co ? Jak wyzej napisalam kazdy ma jakis powod do zdrady ,wiadomo ,nie jest to dobre posuniecie i jestem taka osoba ktorej nigdy nie przyzsla mysl "zdradzic ",ale czy nie warto posluchac co mowia inni ,Ci co wlasnie zdradzili ,pogubili sie w tym wszytskim ? Nie wiecie jakie oni maja zycie ,jaki partnerow czy ogolnie jaki jest zwizek ,ze przyczynili sie do zdrady i to wcale nie oznacza ,ze jak zdradzisz nie kochasz tej osoby ,troszke zrozumienia
Fakty są takie że kłamstwo zawsze wraca do właściciela, jeśli Wasz związek jest na tyle silny to przetrwa zdradę, jeśli nie to się skończy. Szczerość to zanikająca cecha ostatnimi czasy. Pomysł ze zrywaniem przez podstawienie wymyślonego powodu nie jest zbyt dobry. Dlaczego? Co możesz wymyślić brnąc dalej w kłamstwie? Przestało Ci zależeć? Bo mu pryszcz wyskoczył i już nie jest taki pociągający jak kiedyś? Chcecie żeby doszedł na forum nowy kolega i założył temat 'zdradziła czy już nie kocha?' a potem zastanawiać się co było powodem, bić się z myślami, podejrzewać i sprawdzać.
Byłaś na tyle odważna żeby zdradzić to bądź na tyle odważna żeby o tym powiedzieć, szczerość jest najważniejsza, konsekwencje to związek przyczynowy.
Juz nie drazcie ten temat i nie rozwijajcie az tak mojej wypowiedzi na ten temat ,powiedzialam co o tym mysle ,wiem wsztysko rozumiem kochasz ,nie sprawiasz bolu ,dbasz ,szanujesz , dajesz poczucia bezpieczesnwta ,moglabym wymieniac jeszcze dlugo ,ale po co ? Jak wyzej napisalam kazdy ma jakis powod do zdrady ,wiadomo ,nie jest to dobre posuniecie i jestem taka osoba ktorej nigdy nie przyzsla mysl "zdradzic ",ale czy nie warto posluchac co mowia inni ,Ci co wlasnie zdradzili ,pogubili sie w tym wszytskim ? Nie wiecie jakie oni maja zycie ,jaki partnerow czy ogolnie jaki jest zwizek ,ze przyczynili sie do zdrady i to wcale nie oznacza ,ze jak zdradzisz nie kochasz tej osoby ,troszke zrozumienia
Tak myśląc jak Ty to można usprawiedliwić przestępców oni też się kierują jakimś powodem, nie prawda?
powinnaś powiedzieć o zdradzie, lepiej znać najgorszą prawdę niż żyć w kłamstwie. Tak się nie zbuduje szczerego i dobrego związku.
Pomysł ze zrywaniem przez podstawienie wymyślonego powodu nie jest zbyt dobry. Dlaczego? Co możesz wymyślić brnąc dalej w kłamstwie? Przestało Ci zależeć? Bo mu pryszcz wyskoczył i już nie jest taki pociągający jak kiedyś?
Nie chodziło mi o to by kłamała, by wymyślała przyczyny zerwania a zwyczajnie wymieniła te ze swojej pierwszej wypowiedzi, a to, że zdradziła nie może być powodem jej zerwania, bo to powód dla którego to on mógłby zerwać, a nie ona - zakładając, że rzeczywiście ich związek się sypie i jest tak niedobrze między nimi oraz, że zdecydowałaby się na zerwanie.
20 2014-03-07 10:27:48 Ostatnio edytowany przez Zuza33 (2014-03-07 10:29:53)
A ja przekornie powiem -nie mów.
Kiedyś w jakimś programie o tzw."życiu"usłyszałam podobne pytanie.Różnica polegała na tym,że zadał je facet żonaty.
Twierdził,że to był tylko "incydent"-nic nie znaczący .
W pierwszej chwili żachnęłam się,a to "taki syn" pomyślałam sobie.
Na to psycholog odpowiedział,że mówiąc żonie o "incydencie",obarcza ją współodpowiedzialnością.Zrzuca z siebie ciężar winy.
Może to racja?
Brzydzę się kłamstwem,ale nie wiem czy tu sprawa nie jest tak jednoznaczna.
Czy milczenie też jest kłamstwem???
21 2014-03-07 10:35:58 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-03-07 10:36:38)
Na to psycholog odpowiedział,że mówiąc żonie o "incydencie",obarcza ją współodpowiedzialnością.Zrzuca z siebie ciężar winy.
Jeśli potwierdzi to jeszcze specjalista z Super Expresu albo Faktu to musi być prawda.
Ja od siebie dodam, że żona ponosi całość winy za takie ''incydenty''.A nie...sorry- dzieci jeszcze.Wszystkiemu winne dzieci i tesciowa. Zdradzający mąż to bezwolna ofiara.
Kłamstwo, oszustwo, milczenie, szczerość... -- co za tygiel dogmatów...
Zdradę schować daleko w zakamarkach duszy, nigdy do niej nie wracać. Chłopakowi NIC nie mówić. Związek albo naprawić, albo zerwać -- BEZ ujawniania zdrady. Zdrada jest gdzieś daleko, a raczej była, bo już jej nie ma.
Dla dobra i szczęścia innych ludzi trzeba czasem kłamać. Dla dobra i szczęścia innych ludzi czasem trzeba milczeć. Szczerość nie jest dobrem absolutnym -- może niszczyć ludzi, w niektórych przypadkach jest po prostu objawem egoizmu osoby "szczerej".
Pitagoras-a co Ty taki zgryźliwy jesteś?
Nie muszę Ci wyjaśniać jakich "tytułów"jestem czytelniczką.
Nie napisałam,że zgadzam się z opinią-lecz pokazałam inny punkt widzenia!
Gary-podoba mi się Twoje uzasadnienie.
Ja byłam kłamcą .Moja mama umierała na raka a ja jej nie powiedziałam co to za choroba jest.
Wierzyłam,że wyzdrowieje.Uważałam,że jak powiem jej prawdę to się załamie.
Przepraszam za off.
tak teraz porownujmy zdrade z mordestwem...prosze...Nie rozpisujmy sie juz na ten temat ,bo to nie bylo jej pytanie czy kocha ,bo zdradzila ,lecz co zrobic w takiej sytuacji ...Ja gdybym to zrobila ,musialabym powiedziec ,mam za duze sumienie ,zeby ukrywac zwykle rzeczy ,a co dopiero takie cos ,ale wydaje mi sie ,ze to byloby zle posuniecie i faktycznie lepiej nic nie mowic i albo postarac sie i walczyc o zwiazek ,albo odpuscic
Długo nad tym myślałam i chyba muszę się zgodzić z Garym i Zuza33... Na pewno mu nie powiem, bo mając na względzie Jego inne problemy, wiem że całą winę próbowałby wziąć na siebie, a to ja popełniłam błąd. A co z naszym związkiem, myślę że będę próbowała naprawić to co nam zostało, jeśli mi się nie uda zakończę go... Może trochę za późno o tym pomyślałam, wiem, ale nie chcę go dobić tą informacją, już sobie zniszczyłam psychikę tym wszystkim, jak mu powiem będzie mi lżej, na pewno! - ale jemu... nie sądzę
Długo nad tym myślałam i chyba muszę się zgodzić z Garym i Zuza33... Na pewno mu nie powiem, bo mając na względzie Jego inne problemy, wiem że całą winę próbowałby wziąć na siebie, a to ja popełniłam błąd. A co z naszym związkiem, myślę że będę próbowała naprawić to co nam zostało, jeśli mi się nie uda zakończę go... Może trochę za późno o tym pomyślałam, wiem, ale nie chcę go dobić tą informacją, już sobie zniszczyłam psychikę tym wszystkim, jak mu powiem będzie mi lżej, na pewno! - ale jemu... nie sądzę
Byle aby pocztą pantoflową nie doszło do adresata... ![]()
A ja myślę że koncentrujemy się na zastępczym temacie. To czy powiesz czy nie to Twoja decyzja. Myślę że powinnaś z nim porozmawiać o braku tej chemii, dlaczego tak się dzieje. Czy czujesz się atrakcyjna w jego towarzystwie? Problem leży w tej części Twojej wypowiedzi. Obawiam się że Wasz związek i tak się rozleci, albo zaczniesz znowu zdradzać jeśli nie znajdziecie porozumienia w tej sprawie.
Wiem, że jestem, ale przy nim się nie czuję... Kiedy się ciągle wykręca tym, że jest zmęczony i że mu się nie chce to wcale się nie czuję... Bo ciągłe wypowiedzi o tym jaka jestem śliczna i piękna niczego nie zmieniają...
29 2014-03-07 19:03:50 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-03-07 19:05:31)
Nic się nie stało -- namiętność Cię poniosła, zabawiłaś się z kimś innym.
NIE mów chłopakowi, bo to byłoby wbicie mu noża w serce tylko po to, aby sobie ulżyć.
Od tej pory szanuj go i kochaj i wybaczaj jego błędy. Nie panikuj i nie dołuj się. Zdrada to nie tragedia. Brak szacunku w związku to tragedia jak dwoje ludzi co ma żyć ze sobą się gnoi i nie szanuje. Nad tym się skup, a nie z kim poszłaś w tango gdy chłopaka nie było.
Chłopaku Ty pieprzysz.
Może chciałbyś aby Twoja partnerka żyła w nie wiedzy.
Człowieku ogarnij się i nie mąć ludziom w głowie 
30 2014-03-07 19:20:55 Ostatnio edytowany przez iceman (2014-03-07 19:27:21)
przy nim się nie czuję...
Widzisz i to jest problem. Pogadajcie o tym szczerze i daj mu szansę na zmianę. Jeśli to nie pomoże to znaczy że nie zależy mu zbyt mocno. Zastanów się nad tym czy żyjesz przeszłością i tym jak już się 'dotarliście'. Czy myślisz o przyszłości w związku z temperamentem i chemią, która jednak powinna się pojawiać, choćby od czasu do czasu ![]()
31 2014-03-07 19:20:58 Ostatnio edytowany przez adi84 (2014-03-07 19:38:53)
Gary napisał/a:Nic się nie stało -- namiętność Cię poniosła, zabawiłaś się z kimś innym.
NIE mów chłopakowi, bo to byłoby wbicie mu noża w serce tylko po to, aby sobie ulżyć.
Od tej pory szanuj go i kochaj i wybaczaj jego błędy. Nie panikuj i nie dołuj się. Zdrada to nie tragedia. Brak szacunku w związku to tragedia jak dwoje ludzi co ma żyć ze sobą się gnoi i nie szanuje. Nad tym się skup, a nie z kim poszłaś w tango gdy chłopaka nie było.
Chłopaku Ty pieprzysz.
Może chciałbyś aby Twoja partnerka żyła w nie wiedzy.
Człowieku ogarnij się i nie mąć ludziom w głowie http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif
Popieram, nie wiem Gary skąd u Ciebie takie podejście do sprawy,czyli wszystkie takie występki ma chować i zapominać? bez żadnych wartości? bo szczerość i wierność są dla mnie wartością,nie po to są razem żeby działa się wolna amerykanka.Autorko licz się z tym że śmieci zamiecione pod dywan kiedyś mogą wrócić i narobić więcej szkód niż miałabyś je posprzątać tak jak się należy.
Powiedz mu jeżeli Cie kocha to wybaczy i napewno Tobie będzie lżej -wyobraź sobie sytuacje że jesteście po ślubie ,budzisz się codziennie obok niego ,on troskliwie przytula Cie zaraz po przebudzeniu pytając -Wyspałaś sie kochanie ? odpowiadasz: z Tobą zawsze się wysypiam najdroższy... (lecz ta drzazga którą masz w sercu nie pozwala Tobie dobrze sypiać)
32 2014-03-07 19:29:00 Ostatnio edytowany przez adam79 (2014-03-07 19:29:31)
Nie mów.
Jeżeli naprawdę Ci na nim zależy to bądź teraz temu uczuciu wierna. Zdarzyło się, trudno, jeżeli ten jeden raz naprawdę sprawił że już wiesz na kim Ci zależy to nic nie mów tylko z nim bądź.
Ale jeśli zacznie Ci sie tak zdarzać częściej to masz problem, poważny i lepiej się bedzie rozstać.
Byłaś na tyle odważna żeby zdradzić to bądź na tyle odważna żeby o tym powiedzieć, szczerość jest najważniejsza, konsekwencje to związek przyczynowy.
To jest to! Nie ma szczerości nie ma związku. I ta odwaga do przyznania się do zdrady.
Jak się sam dowie a prędzej czy później to nastąpi to dopiero będzie nóż w serce.
Nie to,że się przyznasz ale kłamstwo jakim go będziesz dalej raczyła.
Tak, przyznać się. Jeżeli już wcześniej się wypaliło, to po co dłużej ciągnąć?
35 2014-03-07 23:47:31 Ostatnio edytowany przez mmmsss (2014-03-07 23:48:26)
Nic się nie stało -- namiętność Cię poniosła, zabawiłaś się z kimś innym.
Nie panikuj i nie dołuj się. Zdrada to nie tragedia..
"Kochanie zdradziłam Cie. Takie tam ..sam rozumiesz-NAMIĘTNOŚĆ MNIE PONIOSŁA" Śmieszne. Jak się kogoś naprawdę kocha to wierność nie jest zadnym wyzwaniem. Owszem stało się i to bardzo dużo się stało. Może dla niej to nie jest tragedia ale dla niego może być ...
Jeśli są jeszcze faceci , którzy mają taki tok myślenia to nic dziwnego ze miłość i związki schodzą na psy.
Chociaż też dziwne że autorkę nagle oświeciło że tak strasznie go kocha jak zrobiła skok w bok.
Chociaż też dziwne że autorkę nagle oświeciło że tak strasznie go kocha jak zrobiła skok w bok.
Nic w tym dziwnego, zazwyczaj oświeca nas zło, a nie dobro, wobec którego większość ludzi ma roszczeniową postawę i dopiero gdy go nie otrzymamy lub stracimy, oświecenie następuje
Autorko, nic mu nie mów.
37 2014-03-08 00:51:16 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-03-08 00:51:43)
Mili koledzy i koleżanki! Czy ktokolwiek mógłby wyjaśnić dlaczego ona powinna o zdradzie powiedzieć? Bo wg moich norm moralnych powiedzenie o zdradzie wygeneruje tylko zło. Jest jakakolwiek korzyść? Cokolwiek dobrego wynika z tego, że się przyzna? I bez sloganów w stylu "szczerość jest ważna" proszę... Kto poczuje się szczęśliwszy, jeśli ona powie? Bo wg mnie nikt...
Gary, przecież to bez sensu. Zobacz na czym polega cały problem, robi skok w bok bo partner nie okazuje jej takiego zainteresowania na jakie ona liczy. Idąc tym tropem wróżę im świetlaną przyszłość, on będzie żył w niewiedzy a ona co jakiś czas zrobi skok w bok, czemu się akurat nie dziwię bo każdy zdrowy i normalny człowiek ma pewne potrzeby.
Szczerość szczerością, nigdy nie zdradziłem żadnej swojej partnerki bo nie było takiej potrzeby, skoro autorka jasno określiła dlaczego zdradziła, cyt "między nami psuło się od dawna, nie uprawialiśmy seksu, jakaś chemia się skończyła, myślałam, ze już nic nie czuję" to jasną sprawą dla mnie jest że kocha gościa bo wiąże się z nim cała przeszłość. Niestety nikt tu nie patrzy na to jak będzie wyglądać ich przyszłość. Prawdopodobnie tak że on będzie tym kochanym a co jakiś czas pojawi się inny żeby sobie poprawić humor i zaspokoić to czego nie daje jej ten stały partner. Co to w ogóle za związek? Albo się jest razem na dobre i złe (tja zaraz ktoś powie że za dużo bajek czytam) i rozwiązuje problemy rozmawiając, albo jest się razem bo jest wygodnie. Nie no bomba, tylko jak już zastanawiamy się jakie plusy przyniesie ze sobą decyzja o wyznaniu prawdy to może pójdziemy o krok dalej i zastanowimy się czy taki związek w ogóle ma przyszłość.
Bo w życiu tak bywa że doceniamy coś dopiero po stracie, tutaj jest na razie tylko widmo straty, której można uniknąć dzięki kłamstwu.
A ja zapytam - ile razy taka wizja straty musi się pojawić żeby na prawdę kogoś docenić? Niestety, ale główny problem wcale nie zniknie niezależnie od tego co zostanie powiedziane, może co najwyżej zostać zaszufladkowany na jakiś czas dzięki przemilczeniu niewygodnych faktów.
Chcesz dobrej rady pierdoła25? Jestem facetem, gdyby moja kobieta zdradziła mnie bo się zbyt dobrze bawiła, piła alkohol, bo miała po prostu taką chęć to powiedziałbym jej żegnaj.
Gdyby sytuacja była podobna do Twojej, gdzie sam ponoszę winę przez brak zainteresowania to mocno bym się zastanowił nad sobą i dał tej drugiej osobie szansę. W obu przypadkach też wolałbym znać prawdę, bo skoro piszesz że go kochasz to oznacza że chcesz budować ten związek razem z nim. Bez sensu jest wprowadzać się do pięknego domu postawionego na dziurawych fundamentach. Owszem z zewnątrz każdy powie że wygląda ładnie, ale sama dobrze wiesz że w końcu zawali Ci się na głowę...
In nomine Patris, et Filii... sam tu przyszedłem czerpać rady od mądrzejszych, ale jak zaczynam czytać te tematy to zastanawiam się czy nie zmienić frontu działań ![]()
Nic się nie stało -- namiętność Cię poniosła, zabawiłaś się z kimś innym.
NIE mów chłopakowi, bo to byłoby wbicie mu noża w serce tylko po to, aby sobie ulżyć.
Od tej pory szanuj go i kochaj i wybaczaj jego błędy. Nie panikuj i nie dołuj się. Zdrada to nie tragedia. Brak szacunku w związku to tragedia jak dwoje ludzi co ma żyć ze sobą się gnoi i nie szanuje. Nad tym się skup, a nie z kim poszłaś w tango gdy chłopaka nie było.
Sorry, ale ty pieprzysz głupoty.
Daj mi namiary na swoją kobietę i wtedy zobaczymy czy będziesz mówić to samo.
Ale jeżeli jesteś gejem to nie dawaj mi namiarów ????.
Co ty swingers jesteś, a może w wolnym związku i słowo zdrada właściwie dla ciebie nie istnieje????
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi
chłopakowi nie powiedziałam, ale sama zaczęłam się bardziej starać, doceniać, nie wiem może to wystarczy do naprawienia wszystkiego, ale od tego czasu jest bardziej zadowolony, sam też zaczął mnie zauważać, że jestem i czekam ciągle na zainteresowanie... Co do tego, że się dowie, hmmm, zawsze jest takie prawdopodobieństwo, ale nie sądzę, żeby do tego doszło, chłopak, z którym zdradziłam nie będzie się interesował mną ani moim życiem, poza tym sam nie jest święty, a ja znam jego występki, więc pewnie bałby się, że mogę coś powiedzieć. Mogłam teraz spojrzeć na całą sprawę z innej perspektywy i to mi trochę pomogło. I nie myślcie, że nie mam sumienia, bo po takim wybryku jestem w stanie patrzeć w oczy mojemu chłopakowi, codziennie budzę się z myślą, że jestem podłą żmiją i zastanawiam się czy kontynuować to wszystko, czy skończyć, ale potrzebuję jeszcze czasu, żeby zastanowić się co dalej. Tylko uświadomiłam sobie, że nie jestem na tyle dojrzała, żeby wziąć odpowiedzialność za siebie i za konsekwencję swoich złych wyborów...
41 2014-03-09 11:22:12 Ostatnio edytowany przez Airuf (2014-03-09 11:25:00)
Pamiętaj jeszcze o jednej kwestii, nie tylko nie wzięłaś odpowiedzialności za swój "zły wybór" ale jeszcze odebrałaś prawo chłopaka w podejmowaniu ważnych dla niego decyzji. Nie może sam zdecydować czy chce być z dziewczyną która potrafi go zdradzić - bo tego nie wie. Teraz sama zastanawiasz się czy nie odejść, Wasz związek jest przez Ciebie niejako testowany a on po prostu myśli że w końcu jest między Wami lepiej... Ty potrzebujesz czasu a on się przyzwyczaja do nowej jakości związku... Nie ma pojęcia że to iż teraz jesteś milsza zawdzięcza swoim rogom i że może się to skończyć w każdej chwili bo Ty właśnie decydujesz o tym.
Mili koledzy i koleżanki! Czy ktokolwiek mógłby wyjaśnić dlaczego ona powinna o zdradzie powiedzieć? Bo wg moich norm moralnych powiedzenie o zdradzie wygeneruje tylko zło. Jest jakakolwiek korzyść? Cokolwiek dobrego wynika z tego, że się przyzna? I bez sloganów w stylu "szczerość jest ważna" proszę... Kto poczuje się szczęśliwszy, jeśli ona powie? Bo wg mnie nikt...
Gary, powiedz lepiej kontynuować budowę domu bez fundamentów( bo zapomnieliśmy o nich) tylko dlatego że już budowa jest rozpoczęta? czy może lepiej zacząć budowę odnowa??
A mogę mieć jeszcze pytanie kto z was znalazł się rzeczywiście w sytuacji takiej jak ja albo został zdradzony albo zdradził? Bo ja wiem, że przed tym zdarzeniem i przed tym kiedy zdradził mnie mój pierwszy chłopak, też radziłabym, żeby ktoś się przyznał odszedł i albo szukał szczęścia gdzieś indziej albo naprawiał to co zniszczył. Ale nie chcę mu zniszczyć życia tą informacją, naprawdę wiem do czego może to doprowadzić, dlatego mu nie mówię, może też trochę próbuję kryć tym zachowaniem własny tyłek, ale jemu zwali się cały świat na głowę po tej informacji... I tylko proszę, nie mówcie mi, że trzeba było myśleć wcześniej, bo wiem o tym sama, i nigdy nic mnie tak nie męczyło!
A mogę mieć jeszcze pytanie kto z was znalazł się rzeczywiście w sytuacji takiej jak ja albo został zdradzony albo zdradził? Bo ja wiem, że przed tym zdarzeniem i przed tym kiedy zdradził mnie mój pierwszy chłopak, też radziłabym, żeby ktoś się przyznał odszedł i albo szukał szczęścia gdzieś indziej albo naprawiał to co zniszczył. Ale nie chcę mu zniszczyć życia tą informacją, naprawdę wiem do czego może to doprowadzić, dlatego mu nie mówię, może też trochę próbuję kryć tym zachowaniem własny tyłek, ale jemu zwali się cały świat na głowę po tej informacji... I tylko proszę, nie mówcie mi, że trzeba było myśleć wcześniej, bo wiem o tym sama, i nigdy nic mnie tak nie męczyło!
ja byłam w takiej sytuacji 4 lata temu. Nie przyznałam się bo wiem, że tamto dla mnie nic nie znaczyło. Samoistnie się po tym na chwilę posypało ale naprawiliśmy to, bo i u nas, i z jedna i druga strona zawaliła. Dziś jedynie męczy mnie to, że wiem, że sama sobie nie mogę ufać i m.in. dlatego parę dni temu dodałam tu wątek bo sama nie wiem czy powinnam iść na głupie koleżeńskie spotkanie, właśnie dlatego, że sobie nie ufam.
Dzięki za odpowiedź, cieszę się, że nie tylko ja podobnie pomyślałam. Na Twoim miejscu poszłabym, przynajmniej będziesz miała okazję się przekonać czy potrafisz sobie z poradzić sama z sobą... Ja bardziej straciłam do siebie szacunek niż zaufanie...
Dzięki za odpowiedź, cieszę się, że nie tylko ja podobnie pomyślałam. Na Twoim miejscu poszłabym, przynajmniej będziesz miała okazję się przekonać czy potrafisz sobie z poradzić sama z sobą... Ja bardziej straciłam do siebie szacunek niż zaufanie...
szacunek swoją drogą to chyba nieodłączna część, zrobiłam to totalnie po pijaku, w sumie to nawet nie ja zrobiłam a on, bo nie kontaktowałam co się dzieje... Pamiętam, że powiedziałam mu, że nie chę, odepchnęłam go ale był natarczywy, ja nie miałam siły, alkoholu było zbyt dużo, ocknęłam się po fakcie, nic z tego nie pamiętam... Nie usprawiedliwiam się, moja wina, ja piłam, może go prowokowałam, wiem, że w pełni świadoma napewno bym do tego nie dopuściła...
47 2014-03-09 13:51:45 Ostatnio edytowany przez 67Eve (2014-03-09 13:56:12)
A mogę mieć jeszcze pytanie kto z was znalazł się rzeczywiście w sytuacji takiej jak ja albo został zdradzony albo zdradził? Bo ja wiem, że przed tym zdarzeniem i przed tym kiedy zdradził mnie mój pierwszy chłopak, też radziłabym, żeby ktoś się przyznał odszedł i albo szukał szczęścia gdzieś indziej albo naprawiał to co zniszczył. Ale nie chcę mu zniszczyć życia tą informacją, naprawdę wiem do czego może to doprowadzić, dlatego mu nie mówię, może też trochę próbuję kryć tym zachowaniem własny tyłek, ale jemu zwali się cały świat na głowę po tej informacji... I tylko proszę, nie mówcie mi, że trzeba było myśleć wcześniej, bo wiem o tym sama, i nigdy nic mnie tak nie męczyło!
Ja byłam w takiej sytuacji. Zdradziłam ukochanego i nie powiedziałam mu o tym. Przez następne półtora roku żyłam z nim w kłamstwie udając, że wszystko jest w porządku. Nienawidziłam się okłamując go. Potem rozstaliśmy się z innego powodu, ja przy rozstaniu dopiero przyznałam mu się do zdrady. Dziś uważam, że dobrze że się rozstaliśmy - w przeciwnym razie dalej musiałabym żyć w tym zakłamaniu.