Hej ![]()
Nigdy nie spodziewałam się, że napiszę na jakimkolwiek forum o swoim problemie. Zawsze jakoś panowałam nad sytuacją, ale jak to się mówi "Trafiła kosa na kamień" i jestem w kropce, gdyż nie wiem co dalej. Na początek pozwolę sobie opisać od początku, żebyście wiedziały jak się ma sprawa.
Jest pewien mężczyzna. Trochę starszy ode mnie. Pracujemy w jednej restauracji. Ja stoję na kasie, on jeździ jako dostawca. Przyszedł niedawno, ale od razu większość dziewczyn zwróciła na niego uwagę. Jest niewiarygodnie przystojny, wygadany, pewny siebie i dusza towarzystwa. Ja nie wychylałam się specjalnie do jakiegokolwiek kontaktu z nim, ale na pewnej zmianie to on zaczął rozmowę. W tej pracy "słynę" z tego, że jestem pyskata i każdemu coś dogaduję. Tak więc też do niego zaczęłam mówić głupie teksty. Chyba mu się to spodobało, bo odpowiada mi tym samym. Na żarty się wyzywamy, obrażamy, przedrzeźniamy. Kiedyś skończyłam pracę o 21.30, tego dnia był dla mnie bardzo chamski. Kiedy wyszłam z restauracji, natknęłam się na niego i zapytałam o co mu chodziło, bo bardzo mnie to zirytowało. Odpowiedział, że po prostu miał zły humor i to nie jego dzień. Zapytał gdzie mnie podwieźć, ja odpowiedziałam, że daleko i zaproponował, że mnie odwiezie. Poczekałam chwilkę na niego i rzeczywiście mnie odwiózł. Rozmowa się kleiła, trochę docinek i na prawdę było miło. Powiedział, że następnego dnia wpadnie na herbatkę, ja że okej. Ale nie liczyłam na to, że przyjedzie, bo przecież nie wie dokładnie gdzie mieszkam. Kiedy indziej ja byłam w pracy, on nie, ale przyjechał. Zawołał mnie, ale nie podeszłam. W końcu pojechał. Kilka dni później nastała identyczna sytuacja, ja w pracy on przyjechał na chwilę. Wtedy już podeszłam. Zapytał co z tą herbatą i jak jutro kończę. Powiedziałam, że o 23 w innym miejscu, on powiedział, że przyjedzie. Nie przyjechał, to raczej oczywiste. Nie wiedział gdzie jest moje drugie miejsce pracy. Dokładnie przed wczoraj sytuacja się odwróciła. On był w pracy a ja przyjechałam załatwić parę spraw. Nawiązaliśmy rozmowę, znowu docinki, tym razem nawet były zaczepki w postaci próby potargania za włosy. Ale go odtrąciłam mówiąc, żeby się odczepił. Też na żarty oczywiście
Powiedział,że wpadnie na herbatę i żebym zadzwoniła. Ja na to, że nie mam jego numeru. On na szybko podał. Zapadł mi w pamięci z wiadomego powodu
Powiedział coś takiego " Chodź, nie mam dużo czasu, muszę jechać z dostawą" Ja mówię, że nigdzie z nim nie idę, ale i tak wychodziłam to wyszłam. Poszłam w swoją stronę, a on w swoją. Szłam do galerii, a też proponował, że mnie odwiezie. Potem, gdy stałam na przystanku, kompletnie przypadkiem on wsiadał do samochodu, spytał czy nie za zimno i czy wsiadam. Ja mówię, żeby podjechał, szedł jeszcze gdzieś tam i nie wsiadłam. Gdy wracał, ja nadal siedziałam na przystanku. A on zawrócił i podjechał po mnie. Wsiadłam i pojechaliśmy. Rozmowa nadal się kleiła, sporo się o nim dowiedziałam. Odwiózł mnie do domu i powiedział "Opowiem Ci trochę o życiu, jak się w końcu zdecydujesz na tą herbatę." On mi się bardzo podoba, siedzi mi w głowie i cały czas rozkminiam co mam dalej robić.
No to tyle z opisu sytuacji. A co mnie martwi? To, że w rozmowach on nie próbuje się o mnie nic dowiedzieć. Zadał kilka pytań, ale nic szczegółowo. Nie wyczuwam jego zainteresowania moją osobą w sensie uczuciowym. Mam wrażenie, że chce, żebym poszła z nim tylko do łóżka i to tyle. Drugi problem to taki, że jest strasznym podrywaczem. On oczywiście mówi, że tak nie jest, ale widzę jak w pracy próbuje poderwać każdą. Trzeci-->nie wiem kompletnie jak to dalej rozegrać. Nie wiem w jaki sposób go zaintrygować, sprawić, że się mną zainteresuje na poważnie. Moje pytanie to takie, gdzie popełniam błąd? W którym miejscu?
Jeszcze dodam, że ja jestem osobą, która była w jednym związku. Jedynym i najdłuższym w moim życiu. Trwał 2 miesiące. Więc jestem kompletnie niedoświadczona w tym temacie.
Liczę na pomoc z Waszej strony, bo pierwszy raz jestem w takiej sytuacji nie wiem co zrobić.
POZDRAWIAM WAS
)