czy mozna usprawiedliwić chłopaka, który zostawia dziewczynę o drugiej w nocy samą na przystanku nie martwiąc się co się z nią stanie, jak wróci sama do domu, w obym mieście, w obcym kraju... a gdy ta dziewczyna dociera po kilku godzinach do tego domu to zastaje go śpiącego w najlepsze, kompletnie niezainteresowanego jak wróciła, dlaczego po tylu godzinach, co się z nią w ogóle działo......
Podobne tematy
a dlaczego miał zostawiać skoro i tak oboje jechali do tego samego domu? czegoś tu nie rozumiem
Ponieważ był zły, pijany, nie chciało mu się czekać na autobus, marznał......sama tego nie rozumiem;(
A na co był zły?
dziwne bardzo... a przeprosił chociaż za tą sytuację gdy już wytrzeźwiał ?
Ponieważ jak szliśmy na przystanek z kanjpy zatrzymalam się żeby wpuścić kota do klatki i on musiał czekac...a było mu zimno bo za cieńko się ubrał.... na przystanku zobaczyłam że autobus będzie dopiero za godzinę albo pozniej a le on sie uparł ze nie mam racji i wtedy poszlam bez slowa na druga strone ulicy gdzie znajdowała się poczta, żeby tam zaczekać na autobus / w pomieszczeniu
nie przeprosił... chcial sie nawet wyprowadzać... twierdzi że dobrze zrobił i że jestem sobie sama winna... strasznie sie dziś pokłociliśmy z tego powodu... nie wiem co mam mysleć na jego temat.... czy mężczyzna który kocha kobiete zrobilby cos takiego?
A dlaczego chcesz go usprawiedliwiac, i ja to sie stalo ze on wrocil wczesniej niz Ty?
Wiesz, nie było to odpowiednie zachowanie, wręcz dziecinne, ale najprawdopodobniej w tej sytuacji emocje wzięły górę. Gorzej już z tym co piszesz dalej, że "nawet chciał się wyprowadzać" - czy to pierwsza taka kłótnia w waszym związku? czy kolejna?
i wtedy poszlam bez slowa na druga strone ulicy
W sensie technicznym Ty zostawiłaś jego a nie na odwrót.Ogólnie żałosna dziecinada.
ponieważ byliśmy parę kilometrów od domu... on miał obuwie sportowe - ja wysokie obcasy... on zdaje się pobiegł do domu, ja starałam się o taxówkę.. nie mogłam niestety zadnej znalezc... pozniej przeszlam na nogach ok 1km az w koncu zlapalam stopa
mozliwe ze czasami zachowuje sie dziecinnie.. ale nie chcialam sie po prostu klocic, widzialam ze jest bardzo nie w sosie i dlatego poszlam bez slowa tam czekac
klocimy sie od Sylwestra co Weekend... jest coraz gorzej
interesuje mnie czy Waszym zdaniem jego zachowanie mozna wybaczyc? mnie się zawsze wydawalo ze takiego czegos nie powinien zrobic zaden mezczyzna... a zwlaszcza meżcyzna który ponoć kocha... po prostu nie martwił się... a tu gdzie mieszkamy jest bardzo dużo Turków i różnych obcokrajowców
Skąd wracaliście, że ty w szpilkach a on w adidasach
? Pijany pobiegł kilka kilometrów? Dlaczego nie poczekałaś w cieple na ten autobus? Dlaczego wróciłaś kilka godzin po nim?
Smutna ale technicznie to ty sobie poszlas nie on, wiec czemu wymagasz by on za toba biegal? Chcialas isc to poszlas dorosla jestes i wiesz w jakiej okolicy mieszkacie. skoro tak tam niebezpiecznie to po jaka cholere stopa lapalas? gdyby cos sie stalo to co wyrzucila bys mu triumfalnie ze przez niego Tobie krzywde zrobili?
Jeśli byłby jednorazowy incydent - można wybaczyć, każdemu zdarza się gorszy dzień, ale jeśli kłócicie się coraz częściej warto się zastanowić co dalej - nie od razu rozstawać. Na początek szczerze porozmawiać (nie kłócić) - Ty mu przedstaw co Ci się nie podoba w jego zachowaniu, On niech przedstawi to co jemu się nie podoba i później na spokojnie wysunąć wnioski
Skąd wracaliście, że ty w szpilkach a on w adidasach
? Pijany pobiegł kilka kilometrów? Dlaczego nie poczekałaś w cieple na ten autobus? Dlaczego wróciłaś kilka godzin po nim?
napisałam wyżej dlaczego byłam sporo pozniej... nie byl w adidasach, jego buty byly eleganckie ale mimo tego sportowe
nie powiedział mi jak wrócił, ale wydaje mi się, że pobiegł do domu... zreszta prawdy teraz i tak juz się nie dowiem
nie chcialam czekac na tym dworcu sama bo sie balam...myslalam ze zlapie jakas taxowke ale zupelnie nic nie jechalo
Za co chciala bys by Cie przeprosil?
poszlam tylko na drugą stronę ulicy.. widział gdzie jestem
nie musicie mnie atakować poniewaz ja chce sie Was doradzic... czasami człowiek nie widzi wlasnych błedów
ale on coraz częściej zachowuje się bardzo dominująco i nawet agresywnie...
on tez nie jest Polakiem
stop nie był mądrym rozwiązaniem ale tak strasznie płakałam że naprawde nie wiedziałam już co robie... a przede mna bylo jeszcze tyle kilometrów... kierowcy stopa byli mocno mną przejęci i w młodym wieku...wzbudzili moje zaufanie, choć wiadomo że moglo sie różnie skończyć
19 2014-03-01 20:55:10 Ostatnio edytowany przez zwykły facet (2014-03-01 20:56:09)
napisałam wyżej dlaczego byłam sporo pozniej... nie byl w adidasach, jego buty byly eleganckie ale mimo tego sportowe
Przebiegnięcie po pijaku kilku kilometrów a przejście około kilometra i podjechanie samochodem reszty odległości czy to jest kilka godzin różnicy? Nawet jakby pojechał samochodem to wychodzi na to, że przez kilka godzin szłaś kilometr?
nie chcialam czekac na tym dworcu sama bo sie balam...myslalam ze zlapie jakas taxowke ale zupelnie nic nie jechalo
Ale nie bałaś się łapać okazji ani iść samotnie w nocy?
Edit:odpowiedziałas zanim zadałem pytanie ![]()
smutna6 napisał/a:napisałam wyżej dlaczego byłam sporo pozniej... nie byl w adidasach, jego buty byly eleganckie ale mimo tego sportowe
Przebiegnięcie po pijaku kilku kilometrów a przejście około kilometra i podjechanie samochodem reszty odległości czy to jest kilka godzin różnicy? Nawet jakby pojechał samochodem to wychodzi na to, że przez kilka godzin szłaś kilometr?
smutna6 napisał/a:nie chcialam czekac na tym dworcu sama bo sie balam...myslalam ze zlapie jakas taxowke ale zupelnie nic nie jechalo
Ale nie bałaś się łapać okazji ani iść samotnie w nocy?
Bałam się.. ale tak strasznie płakałam i nie wiedziałam już co robie...
mnie zajęlo dotarcie 2 godziny... nie wiem ile jemu ale mocno spał jak przyszłam... szukałam długo taxowki...chwile siedziałam na ławce bo nie wiedziałam co mam zrobić...póżniej szłam... szłam na pewno ok 20/30minut poniewaz nie mogłam isc szybko w szpilkach
Poczekaj zachowuje sie dominujaco i agresywnie i to Ci nie przeszkadza, ale to ze nie polecial za toba jak strzelilas focha to juz tak?
Czemu sie pytasz nas czy to mozna usprawiedliwic? To tylko od Ciebie zalezy.
poszlam tylko na drugą stronę ulicy.. widział gdzie jestem
I co to ma do rzeczy. Odeszłaś od niego.
nie musicie mnie atakować poniewaz ja chce sie Was doradzic... czasami człowiek nie widzi wlasnych błedów
Nikt cię nie atakuje tylko twoja opowieść jest niespójna i prawdą jest, że starasz się nie widzieć swoich błędów.
ale on coraz częściej zachowuje się bardzo dominująco i nawet agresywnie...
To go zostaw.
smutna6 napisał/a:poszlam tylko na drugą stronę ulicy.. widział gdzie jestem
I co to ma do rzeczy. Odeszłaś od niego.
smutna6 napisał/a:nie musicie mnie atakować poniewaz ja chce sie Was doradzic... czasami człowiek nie widzi wlasnych błedów
Nikt cię nie atakuje tylko twoja opowieść jest niespójna i prawdą jest, że starasz się nie widzieć swoich błędów.
smutna6 napisał/a:ale on coraz częściej zachowuje się bardzo dominująco i nawet agresywnie...
To go zostaw.
Nie zwykly facet, ona chce go usprawiedliwic a nie zostawic.
poniewaz wydaje mi sie, że czegoś takiego nie zrobiłby kochający mężczyzna....ale może myślę utopijnie i mam jakieś dziwne przekonania....
jego nerwowośc w niektórych sytuacjach jestem w stanie jakos sobie wytłumaczyć... ale to ze sie o mnie nie bał...nie martwił... jakoś mnie bardzo boli... była 2 w nocy... oboje jestesmy obcy w tym państwie/mieście...
zwykły facet napisał/a:smutna6 napisał/a:poszlam tylko na drugą stronę ulicy.. widział gdzie jestem
I co to ma do rzeczy. Odeszłaś od niego.
smutna6 napisał/a:nie musicie mnie atakować poniewaz ja chce sie Was doradzic... czasami człowiek nie widzi wlasnych błedów
Nikt cię nie atakuje tylko twoja opowieść jest niespójna i prawdą jest, że starasz się nie widzieć swoich błędów.
smutna6 napisał/a:ale on coraz częściej zachowuje się bardzo dominująco i nawet agresywnie...
To go zostaw.
Nie zwykly facet, ona chce go usprawiedliwic a nie zostawic.
Dokładnie
ale on coraz częściej zachowuje się bardzo dominująco i nawet agresywnie...
uważaj i nie daj sobą poniewierać, nie jesteś jego własnością...
wszystkie takie sytuacje powinno się sobie wyjaśnić na spokojnie, zastanowić się co robić by w przyszłości do tego nie dochodziło
szczerze, nie widze w dalszym ciągu w tej sytuacji swoich błedów ale jeśli mi je pokażecie to będę wdzieczna...
wolę jeśli mi powiecie że wszystko było moją winą, niż jeśli okaże się, że słuszne są moje obawy, że mnie nie kocha
poniewaz wydaje mi sie, że czegoś takiego nie zrobiłby kochający mężczyzna....ale może myślę utopijnie i mam jakieś dziwne przekonania....
Jeśli kobieta zachowywałaby się głupio i irracjonalnie to nie wiem czy bym jej nie zostawił. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji.
jego nerwowośc w niektórych sytuacjach jestem w stanie jakos sobie wytłumaczyć...
A jak to sobie tłumaczysz? I w jakich sytuacjach ma miejsce jego nerwowość?
smutna6 napisał/a:ale on coraz częściej zachowuje się bardzo dominująco i nawet agresywnie...
uważaj i nie daj sobą poniewierać, nie jesteś jego własnością...
wszystkie takie sytuacje powinno się sobie wyjaśnić na spokojnie, zastanowić się co robić by w przyszłości do tego nie dochodziło
chciałabym tak bardzo, ale kłocimy sie naprawde juz co Weekend... od 2 miesięcy nie było tygodnia bez kłotni... a kłotnie są od razu typu - zostawiam cię...
mimo rozmów....obietnic.... jestem bardzo załamana i napradwe nie wiem już co mam robić mysleć, jak się zachowywac zeby bylo dobrze
smutna6 napisał/a:poniewaz wydaje mi sie, że czegoś takiego nie zrobiłby kochający mężczyzna....ale może myślę utopijnie i mam jakieś dziwne przekonania....
Jeśli kobieta zachowywałaby się głupio i irracjonalnie to nie wiem czy bym jej nie zostawił. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji.
smutna6 napisał/a:jego nerwowośc w niektórych sytuacjach jestem w stanie jakos sobie wytłumaczyć...
A jak to sobie tłumaczysz? I w jakich sytuacjach ma miejsce jego nerwowość?
gdy jest zazdrosny... bo jest bardzo zazdrosnym mezczyzna... choc nie daję mu powodów
ogólnie nasza sytuacja w której się obecnie znejdujemy jest bardzo skomlikowana...mam na mysli to że jesteśmy oboje w obcym państwie....problemy z pracą...trochę też z pieniędzmi... nie mamy tu znajomych tylko jego rodzinę...
rozumiem ze ludzie w takich sytuacjach stają się nerwowi
Nie można tego usprawiedliwić w żaden sposób ![]()
Nie można tego usprawiedliwić w żaden sposób
naprawdę tak uwazasz czy napisałeś to ironicznie?
Dziekuje bardzo Wszystkim którzy się udzielają
gdy jest zazdrosny... bo jest bardzo zazdrosnym mezczyzna... choc nie daję mu powodów
Zazdrosny czyli fochy mu nie obce ![]()
ogólnie nasza sytuacja w której się obecnie znejdujemy jest bardzo skomlikowana...mam na mysli to że jesteśmy oboje w obcym państwie....problemy z pracą...trochę też z pieniędzmi... nie mamy tu znajomych tylko jego rodzinę...
rozumiem ze ludzie w takich sytuacjach stają się nerwowi
W takich sytuacjach ludzie powinni się wspierać nawzajem. Dlaczego nie macie znajomych?
smutna6 napisał/a:gdy jest zazdrosny... bo jest bardzo zazdrosnym mezczyzna... choc nie daję mu powodów
Zazdrosny czyli fochy mu nie obce
smutna6 napisał/a:ogólnie nasza sytuacja w której się obecnie znejdujemy jest bardzo skomlikowana...mam na mysli to że jesteśmy oboje w obcym państwie....problemy z pracą...trochę też z pieniędzmi... nie mamy tu znajomych tylko jego rodzinę...
rozumiem ze ludzie w takich sytuacjach stają się nerwowiW takich sytuacjach ludzie powinni się wspierać nawzajem. Dlaczego nie macie znajomych?
tak...on równiez sie fochuje
nie mieliśmy jeszcze czasu kogoś poznać... cały czas mamy różne problemy... jest nam bardzo ciężko a zwłaszcza mi bo nie mogę znależć pracy w zawodzie... jesteśmz tu dopiero jakies 6-7 miesięcy..
nie mieliśmy jeszcze czasu kogoś poznać... cały czas mamy różne problemy... jest nam bardzo ciężko a zwłaszcza mi bo nie mogę znależć pracy w zawodzie... jesteśmz tu dopiero jakies 6-7 miesięcy..
A ile jesteście ze sobą i po ile macie lat?
36 2014-03-01 21:20:48 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-03-01 21:23:30)
I jakiej narodowości jest narzeczony? I dlaczego nie chcesz go zostawić, z wyjątkiem tego że go kochasz oczywiście
37 2014-03-01 21:23:02 Ostatnio edytowany przez smutna6 (2014-03-01 21:23:49)
jesteśmy ze sobą od maja..
ale znamy się już 2 lata...
pierwsze miesiące byl to związek na odległość...
pod koniec sierpnia zaczęlimy na co dzień być ze sobą
on jest z Rumunii..
jesteśmy przed 30
38 2014-03-01 21:24:35 Ostatnio edytowany przez zwykły facet (2014-03-01 21:25:21)
Po ile macie lat?
Edit: znowu kilkanaście sekund różnicy ![]()
I jakiej narodowości jest narzeczony? I dlaczego nie chcesz go zostawić, z wyjątkiem tego że go kochasz oczywiście
poniewaz go kocham i nie wyobrażam sobie znowu z kimś innym układać życie..
ogólnie jest dla mnie bardzo dobry ale czasami nie wiem czy on udaje czy naprawde mnie kocha.. te kłotnie sa coraz straszniejsze
Ostatnie pytanie? Gdzie mieszkacie, czy on pracuje i co takiego wydarzyło się w tego sylwestra, że teraz ciągle się klocicie?
Ostatnie pytanie? Gdzie mieszkacie, czy on pracuje i co takiego wydarzyło się w tego sylwestra, że teraz ciągle się klocicie?
mieszkamy w Anglii
on ma dobrą pracę
pokłociłam się z jego siostrą
czuję się trochę lepiej odkąd napisaliście mi, że sama jestem sobie winna , i że słusznie zrobił..
chciałabym bardzo wyeliminować kłótnie z naszego związku
43 2014-03-01 21:32:01 Ostatnio edytowany przez zwykły facet (2014-03-01 21:32:27)
poniewaz go kocham i nie wyobrażam sobie znowu z kimś innym układać życie..
Za bardzo to wasze życie nie jest poukładane.
ogólnie jest dla mnie bardzo dobry ale czasami nie wiem czy on udaje czy naprawde mnie kocha.. te kłotnie sa coraz straszniejsze
Jak może być bardzo dobry i się z tobą kłócić tak często? Jest z tobą ale nie wiesz czy cię kocha? 6-7 miesięcy to nie jest mało na poznanie znajomych i znalezienie pracy?
Kerty napisał/a:Nie można tego usprawiedliwić w żaden sposób
naprawdę tak uwazasz czy napisałeś to ironicznie?
Dziekuje bardzo Wszystkim którzy się udzielają
Na prawdę tak uważam. Bez przesady ale zostawiać kobietę samą, o 2 w nocy, w obcym mieście, na przystanku... Dla mnie to nie jest normalne. Jest to naganne zachowanie. A jakby Ci się coś stało? Ktoś by Cię zaczepiał albo próbował zrobić krzywdę? Co wtedy? Dała byś sama radę facetowi lub jakieś grupce? Moim zdaniem - nie zapewnił Ci bezpieczeństwa wtedy a to chyba ważne, nie?
smutna6 napisał/a:poniewaz go kocham i nie wyobrażam sobie znowu z kimś innym układać życie..
Za bardzo to wasze życie nie jest poukładane.
smutna6 napisał/a:ogólnie jest dla mnie bardzo dobry ale czasami nie wiem czy on udaje czy naprawde mnie kocha.. te kłotnie sa coraz straszniejsze
Jak może być bardzo dobry i się z tobą kłócić tak często? Jest z tobą ale nie wiesz czy cię kocha? 6-7 miesięcy to nie jest mało na poznanie znajomych i znalezienie pracy?
mam pracę ale nie w zawodzie... jest to praca która wykańcza mnie psychicznie
mysłałam że mnie kocha i na początku to też udawadniał ale teraz już sama nie wiem co mam myśleć po niektórych incydentach...
nie mamy znajomtych bo z nim pracują tylko ludzie po 50śiątce...
ja mam taką pracę że nie mam prawie żadnego kontaktu z ludzmi
na razie mało wychodzilismy...po prostu nie mielismy czasu..no i też przez te kłotnie
smutna6 napisał/a:Kerty napisał/a:Nie można tego usprawiedliwić w żaden sposób
naprawdę tak uwazasz czy napisałeś to ironicznie?
Dziekuje bardzo Wszystkim którzy się udzielają
Na prawdę tak uważam. Bez przesady ale zostawiać kobietę samą, o 2 w nocy, w obcym mieście, na przystanku... Dla mnie to nie jest normalne. Jest to naganne zachowanie. A jakby Ci się coś stało? Ktoś by Cię zaczepiał albo próbował zrobić krzywdę? Co wtedy? Dała byś sama radę facetowi lub jakieś grupce? Moim zdaniem - nie zapewnił Ci bezpieczeństwa wtedy a to chyba ważne, nie?
właśnie ta myśl mnie gnębi, którą tu ująłeś... ja naprawde nie wiem już co mam mysleć
czuję się trochę lepiej odkąd napisaliście mi, że sama jestem sobie winna , i że słusznie zrobił..
A kto napisał, że słusznie zrobił?
chciałabym bardzo wyeliminować kłótnie z naszego związku
Oboje musicie tego chcieć.
Skoro ma dobrą pracę to dlaczego nie ma kasy?
smutna6 napisał/a:czuję się trochę lepiej odkąd napisaliście mi, że sama jestem sobie winna , i że słusznie zrobił..
A kto napisał, że słusznie zrobił?
smutna6 napisał/a:chciałabym bardzo wyeliminować kłótnie z naszego związku
Oboje musicie tego chcieć.
Skoro ma dobrą pracę to dlaczego nie ma kasy?
ponieważ ma dobrą pracę w zawodzie.. na razie się uczy i za parę lat będzie dopiero dobrze zarabiał...teraz to są jeszcze grosze.....mieszkania sam nie wynajmie
NAPISZCIE MI PROSZĘ BŁAGAM WAS CZY JEGO ZACHOWANIE MOŻNA WYTŁUMACZYĆ I CZY MOGĘ TĘ SYTUACJE ZE SPOKOJEM ZAPOMNIEĆ????
Szczerze smutna to to sie kupy nie trzyma. Mam na mysli twoj zwiazek i chociaz piszesz o milosc to ja bym Ci napisal zostaw go w cholere skoro i tak straszy wyprowadzka. I wcale nie chodzi mi tu o ten incydent na ktory szukasz usprawiedliwienia. to jeszcze mozna by bylo usprawiedliwic, byl pijany a Ty na dodatek strzelilas focha i odeszlas sama bez slowa. Mogl dojsc do wniosku, ze jestes dorosla i wiesz co robisz i w jakiej okolicy jestes i skoro sobie poszlas to radz tez sobie sama. Ale o wiele gorsze to to, ze sie klocicie, piszesz ze jest agresywny , klocicie sie od stycznia bo Ty poklocilas sie z jego siostra? No juz bez przesady.
Szczerze to dopiero kilka miesiecy gdy jestescie razem, odpusc i niech sie wyprowadza albo ty sie wyprowadz
Kerty napisał/a:smutna6 napisał/a:naprawdę tak uwazasz czy napisałeś to ironicznie?
Dziekuje bardzo Wszystkim którzy się udzielają
Na prawdę tak uważam. Bez przesady ale zostawiać kobietę samą, o 2 w nocy, w obcym mieście, na przystanku... Dla mnie to nie jest normalne. Jest to naganne zachowanie. A jakby Ci się coś stało? Ktoś by Cię zaczepiał albo próbował zrobić krzywdę? Co wtedy? Dała byś sama radę facetowi lub jakieś grupce? Moim zdaniem - nie zapewnił Ci bezpieczeństwa wtedy a to chyba ważne, nie?
właśnie ta myśl mnie gnębi, którą tu ująłeś... ja naprawde nie wiem już co mam mysleć
Więc pomyśl tak: czy jak facetowi zależy na kobiecie to zostawi ją w takiej sytuacji?
a/ tak, zostawi - to nie miłość i nie kochanie
b/ nie, będzie przy kobiecie - zachowa się jak należy, zapewni jej poczucie bezpieczeństwa i obronę w razie jakichś incydentów. Wszak kobieta to osoba z reguły słabsza fizycznie.
Ja wybieram odpowiedź b.
I jestem święcie przekonany o jej słuszności.
Ty z kolei jesteś jedną z kobiet, które takie i inne zachowania mężczyzny usprawiedliwiają miłością i szukają wytłumaczenia w miłości w stylu "no przecież mnie kocha". Otóż nie kocha. I radzę Ci znaleźć kogoś innego, bo ten Twój "mężczyzna" to jeszcze Ci takie lanie spuści kiedyś, że zęby będziesz zbierała z podłogi.
Szczerze smutna to to sie kupy nie trzyma. Mam na mysli twoj zwiazek i chociaz piszesz o milosc to ja bym Ci napisal zostaw go w cholere skoro i tak straszy wyprowadzka. I wcale nie chodzi mi tu o ten incydent na ktory szukasz usprawiedliwienia. to jeszcze mozna by bylo usprawiedliwic, byl pijany a Ty na dodatek strzelilas focha i odeszlas sama bez slowa. Mogl dojsc do wniosku, ze jestes dorosla i wiesz co robisz i w jakiej okolicy jestes i skoro sobie poszlas to radz tez sobie sama. Ale o wiele gorsze to to, ze sie klocicie, piszesz ze jest agresywny , klocicie sie od stycznia bo Ty poklocilas sie z jego siostra? No juz bez przesady.
Szczerze to dopiero kilka miesiecy gdy jestescie razem, odpusc i niech sie wyprowadza albo ty sie wyprowadz
gdyby to było takie proste to bym tak zrobiła...ale uczucia są szczere i ccę walczyć pod warunkiem że jest on naprawdę dobrym facetem...
jesteśmy parę miesięcy razem ale nasze warunki nie sprzyjąją związkowi i mamy cały czas pod górkę.. tak tlumacze sobie te kłótnie
NAPISZCIE MI PROSZĘ BŁAGAM WAS CZY JEGO ZACHOWANIE MOŻNA WYTŁUMACZYĆ I CZY MOGĘ TĘ SYTUACJE ZE SPOKOJEM ZAPOMNIEĆ????
Dziewczyno na litosc boska Ty tak bardzo chcesz go wytlumaczysz ze chocby jedna osoba Ci napisala wprost ze mozna to tak zrobisz. Pzreciez sama wiesz jak sie z tym czulas, sama wiesz jak Cie to zabolalo jak sie balas. sama wiesz czy to mozesz ze spokojem zapomniec.
Tak bardzo boisz sie byc sama?
smutna6 napisał/a:Kerty napisał/a:Na prawdę tak uważam. Bez przesady ale zostawiać kobietę samą, o 2 w nocy, w obcym mieście, na przystanku... Dla mnie to nie jest normalne. Jest to naganne zachowanie. A jakby Ci się coś stało? Ktoś by Cię zaczepiał albo próbował zrobić krzywdę? Co wtedy? Dała byś sama radę facetowi lub jakieś grupce? Moim zdaniem - nie zapewnił Ci bezpieczeństwa wtedy a to chyba ważne, nie?
właśnie ta myśl mnie gnębi, którą tu ująłeś... ja naprawde nie wiem już co mam mysleć
Więc pomyśl tak: czy jak facetowi zależy na kobiecie to zostawi ją w takiej sytuacji?
a/ tak, zostawi - to nie miłość i nie kochanie
b/ nie, będzie przy kobiecie - zachowa się jak należy, zapewni jej poczucie bezpieczeństwa i obronę w razie jakichś incydentów. Wszak kobieta to osoba z reguły słabsza fizycznie.Ja wybieram odpowiedź b.
I jestem święcie przekonany o jej słuszności.
Ty z kolei jesteś jedną z kobiet, które takie i inne zachowania mężczyzny usprawiedliwiają miłością i szukają wytłumaczenia w miłości w stylu "no przecież mnie kocha". Otóż nie kocha. I radzę Ci znaleźć kogoś innego, bo ten Twój "mężczyzna" to jeszcze Ci takie lanie spuści kiedyś, że zęby będziesz zbierała z podłogi.
myślisz że mogłoby dojśc do takiej sytuacji że zacząłby mnie bić?
czy uważasz tę sytuację za pierwszy poważny znak?
54 2014-03-01 21:48:32 Ostatnio edytowany przez Kerty (2014-03-01 21:51:11)
Widzisz - usprawiedliwiasz coś na co usprawiedliwienia nie ma
"te kłotnie sa coraz straszniejsze" - a nuż mu ręka poleci dalej i co wtedy? Wtedy pewnie Ty będziesz winna, bo Ty go rozzłościłaś i to Ty jesteś ta zła, bo go sprowokowałaś i Cię uderzył (Boże broń!).
smutna6 napisał/a:NAPISZCIE MI PROSZĘ BŁAGAM WAS CZY JEGO ZACHOWANIE MOŻNA WYTŁUMACZYĆ I CZY MOGĘ TĘ SYTUACJE ZE SPOKOJEM ZAPOMNIEĆ????
Dziewczyno na litosc boska Ty tak bardzo chcesz go wytlumaczysz ze chocby jedna osoba Ci napisala wprost ze mozna to tak zrobisz. Pzreciez sama wiesz jak sie z tym czulas, sama wiesz jak Cie to zabolalo jak sie balas. sama wiesz czy to mozesz ze spokojem zapomniec.
Tak bardzo boisz sie byc sama?
mogłabym być z kims innym ale chcę jego... nasza miłość była do czasu piękna... teraz to ja już naprawdę nie wiem co mam myśleć
jestem załamana, myślałam że to miłość mojego życia...chciałam za niego wyjść
Do jakiego czasu byla piekna?
Widzisz - usprawiedliwiasz coś na co usprawiedliwienia nie ma
chciałabym żeby było:(
bardzo cierpię...
może faktycznie czasami zachowuję się trochę jak księżniczka i chciał mi tylko dać nauczkę pod wpływem alkoholu_ może trzezwy by tego nie zrobil
Do jakiego czasu byla piekna?
do grudnia mniej więcej
idę się położyć spać ponieważ ledwo żyję... ni wzięłam dziś nic do ust... ale będę wdzieczna za kolejne posty, na które odpowiem jutro
dobranoc...:(
60 2014-03-01 21:57:19 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-03-01 21:57:56)
Jozefina napisał/a:Do jakiego czasu byla piekna?
do grudnia mniej więcej
No to dlugo sie piekna nie nabyla. Poczekaj jeszcze chwile i czas gdy byla piekna bedzie rownie dlugi jak czas gdy jest brzydka. A jak masz samozaparcie to doczekasz sie czasu gdy Ci da nauczke na trzezwo.
Zawsze klocicie sie gdy jest pijany? I czyms smiertelnym obrazilas jego siostre?
Zero wyrozumialosci. Dziewczyna pyta sie czy jej chlopak powinien sie tak zachować w takich okolicznościach - moje zdanie nie. Jestes kobieta a kobiete powinno sie szanować i dbać o jej bezpieczeństwo, a on poszedl sobie sam zostawiając Ciebie sama, nie powinien tak zrobić tym bardziej w środku nocy. Moje zdanie - pogadaj z nim otwarcie ze Ci sie nie podoba jego zachowanie , to co zrobil. Szczera rozmowa.
jak dziewczyna strzela focha i sobie odchodzi gdzieś bez słowa, to naturalne, że chłopak idzie w swoją stronę.
Jak się boi sama chodzić po nocy, to może zaczekać z robieniem scen.
Smutna6, na pewno też byłoby mi źle, gdyby facet zostawił mnie w takiej sytuacji. Wprawdzie jak dobrze rozumiem, to sama odeszłaś, ale jednak jak facetowi zależy, to nie powinien zostawiać Cię, iść do domu i pójść po prostu spać, nie martwiąc się co się z Tobą dzieje. Nie mówię, że Ty postąpiłaś też mądrze, ale ogólnie rozumiem czemu jesteś rozczarowana jego zachowaniem.Jak dla mnie też nie ma na to usprawiedliwienia, chociaż jakby to był tylko jeden incydent, to może bym wybaczyła, ale facet na pewno byłby "na obserwowanym" i musiałby się wykazać, pokazać, że żałuje. Jednak tu nie ma tym bardziej co usprawiedliwiać, bo piszesz, że on wcale tego nie żałuje
Najbardziej jednak powinnaś się obawiać jego zaborczości, agresji, może napisz coś więcej? Chociaż przyznam samo to jest niepokojące i to najbardziej powinno Ci włączyć czerwoną lampkę w głowie. Jesteście razem tak krótko, a już dzieją się takie rzeczy między Wami, to nie wróży dobrze. Dodatkowo mówisz, że po każdej kłótni mówicie, że się rozstajecie, tzn oboje tak mówicie czy on tak mówi? O co są te kłótnie? O co pokłóciłaś się z jego siostrą? Ja mam już raczej jasny obraz, że powinnaś się z nim rozstać, bo ten związek nic dobrego Wam nie przynosi, ale wolę jeszcze dopytać, skoro już o tym wspomniałaś.
64 2014-03-02 15:28:41 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-03-02 15:29:27)
Może zamiast nakręcać "spiralę zbrojeń" WARTO popracować nad cierpliwością? Policzyć do 100 zanim się odwali cyrk w środku nocy w obcym mieście? Oboje? Możliwe, że po dojściu do domu, będąc "pod wpływem" zwyczajnie sobie usnął...
I komunikacja "coś nie teges"...? CZY Wy mówicie sobie CZEGO oczekujecie od siebie wzajemnie czy liczycie, że "jak kocha, to się domyśli"?
Co do incydentu - spytałaś CZEMU nie obeszło go co się z Tobą może stać? Może on uważa (nie znam kultury Rumunów), że to "kobieta idzie za mężczyzną" a jak nie chce, to niech sobie radzi... Smród ciągnie się miesiącami a wyjaśnień może udzielić WYŁĄCZNIE druga strona konfliktu.
PYTAŁAŚ, pytam? Ale tak na spokojnie - bez wrzasków i fochów?
A moim zdaniem to zależy od tego, jak często Autorce zdarzają się podobne fochy.
Jasne, raz czy drugi można znieść i starać się załagodzić sytuację, ale jeśli to jest częściej, a takie odniosłam wrażenie, to się facetowi nie dziwię. Ktoś już napisał na początku. Jest dorosła, wiedziała gdzie jest i zdecydowała się odmaszerować na drugą stronę. Facet nie jest pieskiem, który musi za nią biegać.