Co do wcześniej wspomnianego haremu - obrazek fajny, ale 3 to i tak już za dużo, to zżera i tym się strasznie ciężko pogodzić, można pierdolc..... dostać, przepraszam, ale chyba nie ma słowa by to tak naprawdę mocno i dobitniej określić. Człowiek myśli sobie wtedy w głowie, teraz tak nie masz jak ja mam, juz nigdy nie będziesz miał, a ja to mam, nawet nie wiesz jak tego Ci będzie brakowało, mam z tego satysfakcje, możesz sobie tylko pomarzyć, teraz ja się odgrywam na Tobie, ja zaznaczam teren, którego Ty juz nie zdobędziesz, było Ci dobrze mnie jest lepiej, ja to srpawiam że jest jej lepiej, że się wije. Człowiek podnieca się jedynie wtedy myśląc jak on z nią był, ajk ja brał, bo inaczej by mu nie stanął. Podnieca się na samą myśł że on ją brał tak że piszczała w spazmach, bo to dodaje siły i chęci do kopulowania, wtedy to nie seks, tylko wyżycie fizyczne, czasem bardzo delikatne, a czasem jazda na maksa, ale on Ciągle siedzi w głowie, i przy każdym ruchu człowiek się zastanawia, jak by jej było , gdyby on był na tym miejscu, co on robił , co by powiedział, co ona słyszała, jak to odbierała, a wtedy chce się człowiekowi żygać, bo marzy żeby w końcu być z ukochaną osobą sam na sam, a nie ciągle by mu się kolebały w głowie myśłi o tym trzecim, potem nie może spać i zastanawia się czy to wszystko jest normalne, że chce się kochać po 10 razy dziennie, ale tylko to mu wychodzi jak mysli o nim. Nie da się normalnie na to patrzeć, to jest taki kołowrót że głowa mała, kochasz osobę która była z kimś innym a gadanie że tamto to juz przeszłość, że tamto to mineło, a wogóle nie ma co wspominać bo to tylko rozdrawpywanie ran - bo chce się zapomnieć, to tylko taka gadka, którą się rozumie, ale serce i umysł nie przyjmują, ona chce zapomnieć, tak, ale Ty nie możesz , chcesz, ale nie możesz, targasz włosy, bierzesz prochy, walisz głową w mur, nic nie pomaga i udajesz że nie myslisz o tym. Ale myślisz i łeb Ci pęka. Patrzysz w lustro i zastanawiasz się czy on nigdy nie wylezie Ci z głowy. Na szczęście, od niedawa zdarza się że zostajemy we dwoje w łóżku, on śpi na podłodze.
Zazdrosc napisał/a:Ma prawo nie dawac sobie rady z bolem emocjonalnym. Przymujac przysiege i dane slowo (czesto przed Bogiem, nie wiem jak u niego) nie spodziewal sie, ze bedzie tak oszukany. Nie opracowal wiec planu B... teraz dzial po omacku i na "czuja". Moim zdaniem jest moralnie usprawiedliwiony z formy cierpienia jakie przyjmie. Mozemy tylko mu uswiadamiac, ze krzywdzi siebie jeszcze bardziej.
przed bogiem tesh. ale to akurat ma dla mnie małe znaczenie. Czy działam na czuja - nie i myślę że osoba zdrzadzona ma zbyt wyostrzone zmysły by tak myśleć. Na czuja tak - trochę jak w życiu. Moralnie usprawiedliwiony - to brzmi dobrze, ale tylk ojeśli jest maluczki, bo zadaje taki sam ból osobie zdradzonej w odwecie - to może mieć jedynie smak zemsty nic więcej.
Zazdrosc napisał/a:Musi sprawic by zdradzony uwierzyl w jego odmiane i zaufal ponownie.
To jest najtrudniejsz ze wszystkiego, nie wiem czy nawet wykonalne. I oczywiście na zauufanie trzeba sobie zasłużyć. Ale to ciężka praca, bo każde potknięcie, choćby najmniejsze pogłębia krater.
Olina napisał/a:Wiesz, moja rana wydawała się już zaleczona, ale ostatnio znowu ją chyba otworzyłam. Miotam się w tym wszystkim, błądzę, nie rozumiem, nie wiem co będzie jutro, nie wiem nawet co będzie za chwilę. Ale odwet? Wiesz, nie warto. Bo jak potem spojrzeć w lustro, w swoje własne odbicie? Że co? Że jestem taka sama, że odpłaciłam, że wybaczyłam tylko pozornie? To jest ulga na chwilę, ale co będzie potem??? I jeśli dalej będzie tak samo (albo jeszcze gorzej) to nic już nie zostanie, nie będzie innego lekarstwa...
To nie Twoja wina, a odwet nic nie da, nic nie wymarze i nie zastąpi bólu który ktoś na nas ściągnął. Dlatego powtarzam, ludziom przed którymi po zdradzie otwierają się drzwi wybaczenia, a oni wahają się czy z nich skorzystać, bo przecież to może boleć zdradzanego jeśli się nie uda - oni nie wiedza co to ból zdrady ich wyobrażenie na ten temat jest niczym. Niczym, co czeka człowieka zdradzonego w jego dalszych dniach życia.
Zazdrosc napisał/a:Totalnie nie jestem ani wyrocznia, ani rozumow wszystkich nie zjadlam i niczego nie wiem lepiej...
No wiedziałem, wiedziałem że kiedyś nie wytrzyma, to takie potwierdzenie przez zaprzeczenie 
Oczywiście droga zazdrości, o czym Olina nasza droga winna wiedzieć, że jesteś osobą zrdoworozsądkową, która chce radzić, a nie osądzać. No dziewczyny, dajcie sobie po buziaku, descz będzie padał,no trudno, ale niech zgoda między wami już zapadnie.
młody777 napisał/a:dla mnie nic nie usprawiedliwia zdrady...
taką odpowiedź juz mamy, postaraj się bardziej i wnieś coś więcej do tematu.