netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

146 odpowiedzi21 180 wyświetleńzałożony przez Olinka, 02.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 147 ]

1

Temat: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Wiem  doskonale, że czwartkowy serial ,,Klub Szalonych Dziewic? to nie jest kino najwyższych lotów, ale przyznam, że w ramach rozrywki zdarza mi się go oglądać, co więcej,  pewne pokazane zdarzenia skłaniają mnie czasem do przemyśleń.

I tak jedna z bohaterek, Daria, przykładna dotąd żona i matka, skłonna do poświęceń i rezygnacji z własnych potrzeb w imię tzw. celów wyższych, zaczyna walczyć o swoje szczęście. Wbrew swoim zasadom ulega też emocjom i wdaje się w romans. Ma oczywiście ogromne wyrzuty sumienia, ale jest przecież piękną i atrakcyjną kobietą, czego jej mąż zdaje się zupełnie nie dostrzegać. Nie ma już między nimi namiętności, żaru pożądania, przestali nawet ze sobą sypiać, nie ma już chyba nic poza przyzwyczajeniem i wspólnym domem (choć i tu coś kuleje, bo w tygodniu mieszkają z dala od siebie). A ona pragnie znów poczuć się kobietą i naprawdę zaczyna za tym tęsknić. Rozmowa z mężem kończy się fiaskiem i niczego nie zmienia, on nawet nie stara się zrozumieć jej potrzeby, nie widzi problemu.

I tu moje pytanie. Czy głód emocjonalny usprawiedliwia zdradę? Czy są takie sytuacje i okoliczności w życiu człowieka (nie tylko kobiety) kiedy tak naprawdę można czuć się rozgrzeszonym? I czy zdrada, paradoksalnie, może mimo wszystko ocalić małżeństwo (to pytanie padło z ust opisywanej bohaterki)?

2

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Wg mnie nic nie usprawiedliwia zdrady. Zdrada to zdrada i koniec.

3

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Nie ma dla mnie usprawiedliwienia dla zdrady. Usprawiedliwienie jest wyszukiwaniem powodów, które zdjęłyby z nas odpowiedzialność za to, co się stało, a to przecież nie służy wyciąganiu wniosków.

Istnieje za to przebaczenie. Tyle, że czymś innym jest przebaczyć "czemuś" (głodowi emocjonalnemu, który żądał zaspokojenia, potrzebom seksualnym, które rzecz jasna są siłą sprawczą wink, alkoholowi, który zadecydował za partnera, kłopotom związkowym, których jedynym rozwiązaniem była zdrada), a co innego wybaczyć człowiekowi. Bez wyszukiwania czegoś, co zasłoni to, że zwyczajnie źle wybrał i nas zranił.

4

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Kochana Olino. Znasz moja historie. Kiedys dopuszczalam do siebie akie mysli, chyba jak kazda z nas, ze moj maz moze mnie zdradzic. Wyobrazalam sobie jaka to bede mogla byc wielkoduszna i wspanialomyslna i oczywiscie pelna wybaczenia. Kiedy do tego doszlo w rzeczywistosci, z mojego zycia zostal wyrwany prawie rok, przez ktory czulam sie jak zamknieta w jakims ciasnym, ciemnym pomieszczeniu, tylko ja i moj bol i niemoznosc zrozumienia tego, co sie stalo. Choc nadal uwazam, ze to byla prowokacja, bo nie moge znalezc w swoim zwiazku zadnego z wymienianych powodow, jest mi bardzo trudno sie z tym pogodzic, a do wybaczenia jeszcze dluga droga przede mna. Zwlaszcza, ze podsumowujac to, co sie stalo, moj maz zdradzil mnie z milosci do mnie. Jednak chyba zasadnicze pytanie jest nie czy cos moze usprawiedliwic zdrade, tylko czy osoba zdradzona jest w stanie wybaczyc, pogodzic sie z tym i zapomniec. Mysle, ze rozne powody zdrady jedynie czynia wybaczenie latwiejszym lub trudniejszym i powoduja, ze potrzebujemy wiecej lub mniej czasu, zeby sie pozbierac. Bardzo kocham swojego meza, ale czasami mam takie dni, ze wszystko jest mi tak obojetne, ze moglabym wstac, odejsc i nawet sie nie obejrzec.

5

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
aga333 napisał/a:

Jednak chyba zasadnicze pytanie jest nie czy cos moze usprawiedliwić zdrade, tylko czy osoba zdradzona jest w stanie wybaczyc, pogodzic sie z tym i zapomniec.

O wybaczaniu mówiliśmy tu już bardzo wiele, więc tym razem chciałam zadać dokładnie takie pytanie: czy jest coś co może zdradę usprawiedliwiać? Czy są takie okoliczności, które nie są wynikiem złej woli człowieka, ale jego potrzebą, bez zaspokojenia której nie jest w stanie funkcjonować, a ze strony partnera nie może liczyć na pomoc i zrozumienie. Oczywiście, że są to chore związki, które wymagają naprawienia, ale... No właśnie o to ,,ale" tu chodzi.

6

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Czytałam takie wątki, w których męzczyzna (nie wiem dlaczego, ale to zawsze był męzczyzna) wybaczał zdradę bo był w stanie ją usprawiedliwić swoim własnym zachowaniem. To znaczy - zdrada kobiety otworzyła mu oczy na błędy, ktore popelnial, a z ktorych nie zdawal sobie sprawy mimo rozmow na ten temat. Osobiscie jednak uwazam, ze nie ma 'usprawiedliwienia' w sensie "Ok, mialas\miales powody to zrobic, ja je rozumiem, nie zrobilas/-es nic zlego" (bo ja tak rozumiem usprawiedliwienie). Istnieja jednak 'okolicznosci lagodzace'. Wiadomo - sa zdrady z premedytacja, wynikajace tylko i wylacznie z fascynacji inna osoba/checi sprobowania z kims innym, i zdrady bardziej skomplikowane, jak ta ktora miala miesce w serialu. Jednakowoz, uwazam, ze jedynie sluszne wyjscie z sytuacji, jakie miala bohaterka (nie ogladam serialu, sadze tylko z  tego, co napisala autorka tematu) to rozstac sie z partnerem. Jesli rozmowy nie skutkuja, jesli wygasla namietnosc, jesli nic nas nie laczy - pora odejsc. I dopiero potem poszukac czegos nowego. Ale to tylko moje zdanie, a tymczasem w rzeczywistosci spotkalam sie z sytuacjami, kiedy zdrada sprawiala, ze zwiazek na nowo rozkwital. Tylko nie wiem dlaczego tak sie dzieje (przynajmniej w przypadkach, ktore znam) po zdradzie kobiety...
Czy dlatego, ze mezczyzni latwiej wybaczaja zdrade, czy tez dlatego, ze my zdradzamy z zupelnie innych podudek niz oni?

7

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Sama chcialabym wiedziec, czy moga nastapic okolicznosci, ktore usprawiedliwia zdrade, co to moze byc, jakie potrzeby moga zawladnac czlowiekiem, ze musi posunac sie tak daleko. Czy na przyklad seksocholizm moze byc jedna z takich okolicznosci? Czy w ogole wierzycie w cos takiego? Co do serialu, nie moge sie do niego odniesc, bo nigdy go nie ogladalam.

8

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zdrada to zdrada i kropka !!! Nie ma zadnych tlumaczen,ze bylo sie pijanym w trupa itp. A jesli serio sie bylo,to...czy to o takiej osobie dobrze swiadczy ?

9

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

jeśli w związku brak porozumienia, zaspokajania wzajemnych potrzeb zarówno tych na poziomie emocjonalnym i fizycznym i nie ma żadnych szans na odbudowanie dobrych relacji to należy zastanowić się poważnie nad rozstaniem...rozpoczęciem nowego etapu życia, odszukaniem własnego "ja" i zastanowienie się czego chcę dalej...

zdrada niczego nie załatwia, a wręcz komplikuje...nie ma żadnych argumentów, które ją usprawiedliwiają...wprowadza chaos, niesmak, ból i dotyczy to zarówno osoby zdradzającej i zdradzanej...

lepiej zakończyć nieudany związek i, z czystą kartą rozpocząć nowy rozdział życia...

10

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

dla mnie nie ma czegoś takiego jak okoliczności, które by zdradę usprawiedliwiły. Zdrada zawsze będzie zdradą. Oczywiście istnieje coś takiego jak wybaczenie wink ale pamięć o tym zawsze pozostanie i często potrafi to zawadzić na całym życiu..

11

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
aga333 napisał/a:

Kochana Olino. Znasz moja historie. Kiedys dopuszczalam do siebie akie mysli, chyba jak kazda z nas, ze moj maz moze mnie zdradzic. Wyobrazalam sobie jaka to bede mogla byc wielkoduszna i wspanialomyslna i oczywiscie pelna wybaczenia.

A ja wyobrażając sobie zdradę (choć przyznam, że nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, że taki scenariusz przyjdzie mi wcielać w życie i zmierzyć się z nim w rzeczywistości) zawsze widziałam siebie jako kobietę, która bez słowa i prawa do wyjaśnień pokazuje facetowi drzwi i wyrzuca go ze swojego życia. Byłam pewna, że nie będę szukać żadnego wytłumaczenia, słuchać co ma mi do powiedzenia, a już na pewno nie będę usiłować tego zrozumieć. Dla mnie zdrada zawsze była zdradą i końcem wszystkiego. Ale to tyle teorii smile.

12

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

hm
ja nie jestem pewna, czy bym nie wybaczyła..może tak, może nie.
wydaje mi się,że jestem skłonna do wybaczenia zdrady.. chociaż... sama nie wiem. wydaje mi się, że to zależy od sytuacji i nie mogę tego ocenić zanim tego nie przeżyję. wink

13 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-06-04 00:18:25)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Na dobrą sprawę każdą zdradę można czymś usprawiedliwić. Upojeniem alkoholowym, głodem emocjonalnym, głodem seksualnym, seksoholizmem, chwilą słabości, nawet chęcią "spróbowania, jak to jest z innymi". Tak naprawdę nie chodzi o to, co obiektywnie usprawiedliwia zdradę, tylko co ewentualnie jest w stanie ją usprawiedliwić w oczach osoby zdradzonej. Dla jednego zdrada czysto fizyczna powodowana stanem upojenia albo "chwilą słabości" będzie do przełknięcia, dla innego choćby flirt z drugą osobą będzie już czynem niewybaczalnym. Wszystko zależy od tego, jaki jest "układ" między partnerami i od indywidualnych granic każdego z nas.

Stricte do tematu - w mojej osobistej opinii głód emocjonalny nie usprawiedliwia zdrady, bo problemy małżeńskie powinno się rozwiązywać, najlepiej przy pomocy komunikacji werbalnej. Niepróbowanie rozwiązania problemu nie jest usprawiedliwieniem dla zdrady - zdrada jest jedynie ucieczką od tego problemu, w dodatku taką, która go pogarsza.

14

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Chciałabym tylko dodać, jako osoba oglądająca Klub Szalonych Dziewic, że akurat w tym przypadku zawiodło to, co zwykle. Rozmowa.
Oczywiście, główna bohaterka próbowała rozmawiać z mężem. W tym jednak sęk - próbowała
Dla niezorientowanych - podjęła, podczas całej historii, jedną rozmowę. Brakowało jej seksu. Zaczęła więc mówić, że uważa, że czegoś brakuje. Że tęskni za namiętnością, za bliskością. Trwało to może 5 sekund. Mąż zrozumiał ją źle i zapytał, czy ona chce mieć kolejne dziecko. Wiadomo, facet jak to facet nie przeczyta między wersami. W tym momencie jedno z ich dzieci śpiące na tylnym siedzeniu samochodu (tak tak, rozmowa odbywała się w samochodzie i przy dzieciach) się obudziło tak więc główna bohaterka przerwała i oboje pojechali do domów (tak, dwóch domów).
Oczywiście tematu już dalej nie pociągnęła.

Tu więc wracamy do głównego wątku i problemu - szwankujące komunikacji. Jeżeli tylko próbujesz rozmawiać, nie jesteś szczery i otwarty - a już zwłaszcza z facetami - nie walisz prosto z mostu to efekt będzie żaden. Czy to jednak usprawiedliwia zdradę? Według mnie nie. Zwłaszcza, jeżeli nie masz stuprocentowej pewności, że partner zrozumiał w czym leży problem. Jak możesz wtedy ocenić, czy wziął sobie Twoje propozycje do serca? Czy akceptuje to, co powiedziałaś i próbuje się zmienić?
Inna sprawa jeżeli rozmowa, kolejna już, nic nie daje. Wtedy jednak też nie usprawiedliwiałabym zdrady. Wtedy usprawiedliwiałabym rozstanie.

15

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Wiadomo,że jeżeli kobieta nie znajdzie ciepła i miłości u swojego partnera,to będzie go szukać gdzie indziej.
Każda kobieta ma prawo do miłości.

Aczkolwiek uważam,że zdrady nie można niczym tłumaczyć,ani usprawiedliwić.

16

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Jak ma sie problemy,to sie o nich rozmawia,a nie szuka innego faceta.

17

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

a jesli druga strona nie chce rozmawiac i problemu nie widzi to trzeba sobie zmarnowac zycie ?

tak sie zastanawialam nad tym calym watkiem i faktycznie moznaby wiele wnioskow wyciagnac , ja generalnie nigdy w zyciu nie zdradzilam i brzydze sie zdrada ,ale gdybym osobiscie byla ta strona bierna , ktora o problemach nie chce rozmawiac , i udaje ,ze ich nie widzi to mysle ,ze zdrada mojego partnera otworzylaby mi oczy chociaz by pewnie bardzo bolala ,ale jak to sie mowi nic nie dzieje sie bez przyczyny ...

18

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

W mojej ocenie, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zdrady... są inne rozwiązania. Nieudany związek możemy naprawiać lub go zakończyć...zdradzają tchórze...którym brak odwagi by odejść, naprawić związek lub egoiści dążący za wszelką cenę do zaspokojenia tylko swoich potrzeb.

19

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

To ja bym nie ciagnela zwiazku,w ktorym tylko zdrada jest rozwiazaniem.

20 Ostatnio edytowany przez ewzaj80 (2010-06-04 22:45:47)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

czasami trudno podjac taka decyzje :

ok zle mi w zwiazku ,moj partner jest gluchy i slepy na moje potrzeby na problemy to ja odchodze zwlaszcza kiedy sa np ze soba nascie lat i nagle cos sie dzieje zlego nie ma rozmow , dazenia razem do rozwiazania problemow polepszenia relacji i nagle jedna osoba zaczyna sie dusic ,ale .. sa dzieci i to nie jest do konca tchorzostwo ,bo ktos nie ma odwagi odejsc a woli zdradzic .

Ja wychodze i zawsze wychodzilam z takiego zalozenia,ze lepiej jest przeprowadzic ze soba szczera rozmowe , zakonczyc zwiazek i wtedy ewentualnie wchodzic w nowy ,ale ... jesli sa dzieci nie jest to takie proste

i trzeba zawsze brac poprawke ,ze kazda sytuacja jest indywidualna i inna

21 Ostatnio edytowany przez natalia1710 (2010-07-05 22:11:59)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Dla mnie nie ma usprawiedliwienia dla zdrady, jeśli swojego partnera się na prawdę mocno kocha i jeśli związek jest w miarę udany, bo wiadomo, kłótnie są w każdym związku.
Pella ma rację.

22

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Hmmm... ja już dawno tego serialu nie widziałam, więc trudno mi do niego nawiązać. Ale tak, myślę - z całym przekonaniem - że zdradę można w pewnym stopniu... może nie usprawiedliwić, ale wyjaśnić.
Ja przez pewien okres, w którym dowiedziałam się, że byłam zdradzama, usilnie nad tym myślałam. I ponieważ w naszym (byłym) związku problemy brały się poprzez brak porozumienia obu stron, zdaję sobie sprawę, że zdrada mojego partnera miała swe źródła i w moim zachowaniu. Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że chociaż nie bezpośrednio, to i ja przyczyniłam się do tej zdrady. Właściwie moje zachowanie. No dobrze, może na obecnym etapie mojego życia jest to po części obwinianie siebie samej, ale wszystko ma swoje złożone przyczyny i rzadko kiedy tylko jeden partner jest winny zdrady.
W moim przypadku zdrady nie miałam okazji wybaczyć (facet nie umiał stawić czoła problemom), ale myślę, że gdybyśmy umieli oboje popatrzeć na to z dystansu, zrozumiałabym i starała się... właśnie usprawiedliwić.
Ale - nie usprawiedliwiłabym, gdyby: facet zdradzał żonę w ciąży / żonę po urodzeniu dziecka (brak potrzeb fizycznych z oczywistych względów nie może być przez kobietę zaspokajana), kobietę, z którą zdecydował się założyć rodzinę (tzn. w okresie narzeczeństwa) czy w innych sytuacjach, kiedy zwycięzyłaby jego głupota i strach.
Zresztą... ciężko generalizować. Każdy przypadek i związek jest inny, zawsze trzeba podejść indywidualnie. Bo nie tylko dane sytuacje się różnią, ale też podejście poszczególnych ludzi... Dla niektórych ratowanie związku jest najważniejsze i wtedy usprawiedliwia się wszystko, a u innych zwycięża duma i wtedy niczego zaakceptować nie można.

23

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zdrada to oszustwo.
Udajemy przed partnerem wiernosc a ukradkowo dzialamy przeciwko. To jak sprzedany mecz.
Mozna czuc sie nieszczesliwie w zwiazku i miec silny opor partnera na zmiany.
Wtedy taki  zwiazek konczymy dla dobra swojego a szczegolnie dobra dzieci, zeby ich emocjonalnie nie okaleczac zlym wzorem partnerstwa.
W bezdzietnych zwiazkach moze mozna sobie ustalic ze zwiazki pozamalzenskie sa w normie... i dac rowne i sprawiedliwe szanse do szukania spelnienia w ramionach kochanek i kochankow. Ja osobiscie tego sobie nie wyobrazam. Wolalabym sie uczciwie rozstac.

24

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Byłam zdradzona a właściwie oszukana, to był jakiś flirt SMSowy, telefoniczny - jednym słowem OSZUSTWO. Nie szukałam winy w sobie, nie usprawiedliwiałam, pokazałam drzwi... dla mnie wszystko się kończy, jeśli facet nie potrafi usiąść i powiedzieć, coś jest nie tak? lub nawet słuchaj podoba mi się ktoś innych, nie chcę być z Tobą, to boli ale jest szczere. Nie znoszę tchórzy i oszustów, którzy leczą swoje kompleksy dowartościowując się na boku. Zdrada to zdrada i KONIEC! Nie ma żadnego usprawiedliwienia... co z tego, że kochamy, ale czy potrafimy być z kimś, kto zadał nam największy ból jaki można zadać w związku? Lepiej zamknąć drzwi.

25

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zrozumieć powody tak, usprawiedliwić nie.
Żadne problemy nie powinny usprawiedliwiać zdrady.

26

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

ZDRADA w małżeństwie niszczy wszystko dzień po dniu, kawałek po kawałku zabiera Tobie wszystko co kochałaś  i tego się nie da zapomnieć

27

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Moim zdaniem nic nie usprawiedliwia zdrady..... myślę, że jeśli kogos kochasz to nie posuniesz sie tak daleko...

a właśnie pytanie do Was Dziewczyny... czy uważacie, że pocaunek to też zdrada? Jesli tak to ja również zdradziłam pare razy w ten sposób ale na szczęście nie mojego obecnego faceta...

czekam na odp pozdrawiam Was i życzę miłego dnia smile

28

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

zdrada to zdrada. Nie da się tego niczym usprawiedliwić.Zdrada najpierw rodzi się w naszym sercu.
A później jest realizowana.W końcu nikt nas do łóżka 'nie pcha' na siłę.'Wchodzimy' w to sami, świadomie i dobrowolnie.

Pocałunek to też zdrada.
A poza tym od pocałunku do seksu, to już całkiem bliska droga.

29

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
majorka napisał/a:

a właśnie pytanie do Was Dziewczyny... czy uważacie, że pocaunek to też zdrada?

Przeczytałam kiedyś taką myśl, której niezmiennie od wielu lat się trzymam- ,,zdradą jest każda nielojalność wobec partnera". Pocałunek jest taką nielojalnością, a zatem i zdradą.

I drugie kryterium, które wydaje się być słuszne... Czy czułabyś się dobrze ze świadomością, że Twój facet całuje inną kobietę? Przypuszczam, że nie. Więc??? 

Ktoś też kiedyś powiedział, że jeśli kobieta/ mężczyzna, mówi, że to już była zdrada to tak właśnie było. Są bowiem związki, w których dopuszczalne są takie czy inne zachowania, funkcjonuje to na zasadzie niepisanej (lub też przeciwnie, głośno wypowiedzianej) umowy, że dajemy sobie przyzwolenie na pewnego rodzaju nielojalność, ale po przekroczeniu tej granicy będziemy to już nazywać zdradą. Osobiście nie daję mojemu partnerowi żadnych przyzwoleń, każda nielojalność w naszym związku jest zdradą.

30

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Również jak dla mnie pocałunek to zdrada. Nie wyobrażam sobie, żeby mój facet całował inną kobietę. Jest co prawda łatwiej wybaczyć niż seks, ale moim zdaniem należy do kryterium zdrady.

31 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-31 14:03:40)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zdradę można wybaczyć, ale usprawiedliwić? Cóż to za idiotyczny pomysł?
Osoba dokonująca tego czynu oszukuje również sama siebie. Ale...

...mimo tego co napisałem, Co byś powiedziała Olina, na zawężenie tematu w następujący sposób:
Czy zdrada jako akt zemsty, w odwecie za bycie zdradzonym, może być usprawiedliwiona?
(pomijam juz rzecz że do niczego nie prowadzi, ale ... ciekaw jestem opinii, a nóż mnie przekonacie)

32

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Nie potrafię wyobrazić sobie, że pocałunek nie jest zdradą. Chyba, że przyjacielskie cmoknięcie w policzek. Związek tym się dla mnie różni od luźnej znajomości, że są pewne rzeczy zarezerwowane wyłącznie dla partnera/partnerki. Do tych rzeczy zaliczam intymną bliskość fizyczną. A pocałunek z pewnością do tej bliskości należy. Nie sprawia mi różnicy, czy mój mężczyzna by się całował czy przespał z inną kobietą. Dla mnie to ten sam wymiar zdrady. A gdyby mi obwieścił, że zakochał się w innej - ta sama kategoria. Z tą różnicą, że nad wybaczeniem zdrady fizycznej mogłabym pomyśleć - nad wybaczeniem emocjonalnej - nigdy.

Zdrada w odwecie... Ja ją usprawiedliwiam. Jest to reakcja obronna na ból zadany przez partnera. Nie ma większego sensu, do niczego nie prowadzi w dalszej perspektywie, ale przynosi pewne ukojenie.

33

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

... ukojenie powiadasz, tak? interesujące.

34 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-08-31 14:20:08)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Dunkis napisał/a:

Zdradę można wybaczyć, ale usprawiedliwić? Cóż to za idiotyczny pomysł?
Osoba dokonująca tego czynu oszukuje również sama siebie. Ale...

...mimo tego co napisałem, Co byś powiedziała Olina, na zawężenie tematu w następujący sposób:
Czy zdrada jako akt zemsty, w odwecie za bycie zdradzonym, może być usprawiedliwiona?
(pomijam juz rzecz że do niczego nie prowadzi, ale ... ciekaw jestem opinii, a nóż mnie przekonacie)

Zdradzajac, oszukujesz zazwyczaj trzy osoby: siebie, partnera i kochanke.
Jesli potrafisz usprawiedliwic zdradzenie siebie.... hmmm to po co odwet? Usprawiedliwiaj zdradzanie siebie i juz.

Partnera moze to nauczyc wrecz empirycznie empatii
no ale co z ta biedna kochanka? Nie mozesz uzyc czlowieka dla swoich potrzeb... CHYBA big_smile

35 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-08-31 14:32:54)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Ale są tacy co używają swoich byłych z taką wprawą, że nie tylko samym sobie sprawiają radość, ale i im przyjemność, co?

ale vinnga napisała, że zdrada w odwecie za zdrade przynosi ukojenie... więc może warto jednak spróbować.

36

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Dunkis napisał/a:

Ale są tacy co używają swoich byłych z taką wprawą, że nie tylko samym sobie sprawiają radość, ale i im przyjemność, co?

ale vinnga napisała, że zdrada w odwecie za zdrade przynosi ukojenie... więc może warto jednak spróbować.

tak generalnie to seks przynosi ukojenie....
trzeba go jednak uzywac tak by nadal CZOWEK- brzmialo dumnie

37

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

wiesz, zaczynasz mnie inspirować, tylko proszę nie tłumacz mi co znaczy to, że należy tego używać tak, by określenie człowiek - nadal brzmiało dumnie, bo na razie mam otwartą furtkę do interpretacji tego, a jak mi zacznie ktoś to tłumaczyć, to zawęzi mi pole działania, a nie daj boże jeszce pojawią się na horyzoncie jakieś wyrzuty sumienia, a tego wolałbym uniknąć. Czyli rozumiem że zdradę leczyć zdrada da sie, byle by to robić z głową i co najważniejsze przynosi to ukojenie ... no dobra to już coś.

38

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Dunkis napisał/a:

...mimo tego co napisałem, Co byś powiedziała Olina, na zawężenie tematu w następujący sposób:
Czy zdrada jako akt zemsty, w odwecie za bycie zdradzonym, może być usprawiedliwiona?
(pomijam juz rzecz że do niczego nie prowadzi, ale ... ciekaw jestem opinii, a nóż mnie przekonacie)

Tak naprawdę na ten temat można dziesięcio-tomową powieść napisać, a temat i tak nie zostanie wyczerpany. Do zdrady nigdy nie dochodzi bez przyczyny i choć nie można jej usprawiedliwić to sam musisz przyznać, że czasem występują okoliczności łagodzące.

Osobiście daleka jestem od jakiegokolwiek usprawiedliwiania zdrady, ale (choć pozornie te dwa stwierdzenia mogą się wykluczać) jestem w stanie zrozumieć jej przesłanki.

Osoba zdradzona doszukuje się podłoża tego aktu chcąc w ten sposób poczuć ulgę, niejako poznać przyczynę, aby móc ją później usunąć. Jeśli weźmie winę na siebie (choć nie powinno tak być) będzie wiedziała co zrobić, by w przyszłości uniknąć podobnych doświadczeń. Osoba zdradzająca z kolei zdejmuje z siebie poczucie winy, ciążące wyrzuty sumienia, usprawiedliwia się przed sobą samym w myśl zasady ,,przecież miałem/am powód".

Zdradę w odwecie można próbować usprawiedliwiać o tyle, że działają tu głównie silne emocje, poczucie, że jeśli zobaczysz jak mnie to boli to może zrozumiesz jaką krzywdę mi wyrządziłeś/aś. I tak jak napisała Zazdrość- to może być impuls do nauki empatii dla zdrajcy. Niemniej ja nie zdradziłabym w odwecie, takie mam zasady, a zasad nie łamię.

39

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zdrada to jest podlosc i rozwazanie o jej usprawiedliwianiu, chyba nie ma sensu, mozna wybaczyc , ale tego nigdy nie zapomnisz....

40

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Moim zdaniem,jeśli kocha się drugą osobe nie myśli się o zdradzie...a być z taką osobą po zdradzie niestety już bym nie mogła:(

41

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

No cóż - rzuciłam kontrowersyjny tekst i uciekłam smile Wracam z wyjaśnieniami:

vinnga napisał/a:

Zdrada w odwecie... Ja ją usprawiedliwiam. Jest to reakcja obronna na ból zadany przez partnera. Nie ma większego sensu, do niczego nie prowadzi w dalszej perspektywie, ale przynosi pewne ukojenie

Napisałam to wyłącznie na bazie własnych doświadczeń. Po analizie postów Zazdrosci i Dunkisa zaczynam zastanawiać się, czy moje doświadczenia nazwać zdradą. Może lepiej zemstą? I to, i to mało chlubne, ale drugie określenie chyba lepiej oddaje sytuację, w której się kiedyś znalazłam. Różne są ludzkie reakcje na negatywne emocje.

zazdrosc napisał/a:

Zdradzajac, oszukujesz zazwyczaj trzy osoby: siebie, partnera i kochanke.
Jesli potrafisz usprawiedliwic zdradzenie siebie.... hmmm to po co odwet? Usprawiedliwiaj zdradzanie siebie i juz.

Nikogo nie oszukiwałam. Kiedy po raz ostatni zamykałam za sobą drzwi naszego wspólnego mieszkania, z 2-miesięcznym dzieckiem na rękach - przysięgałam sobie, że on też będzie cierpiał - tak jak ja. Dalsze moje poczynania były konsekwentną realizacją tego postanowienia. Nie oszukiwałam siebie - moje uczucia były dla mnie jasne, nie oszukiwałam jego - o wszystkim mu powiedziałam, w końcu co to za satysfakcja gdyby nie wiedział, nie oszukiwałam kochanka - wiedział, że jest tylko narzędziem...

Olina napisał/a:

Zdradę w odwecie można próbować usprawiedliwiać o tyle, że działają tu głównie silne emocje, poczucie, że jeśli zobaczysz jak mnie to boli to może zrozumiesz jaką krzywdę mi wyrządziłeś/aś. I tak jak napisała Zazdrość- to może być impuls do nauki empatii dla zdrajcy. Niemniej ja nie zdradziłabym w odwecie, takie mam zasady, a zasad nie łamię.

Mniej więcej w ten sposób wtedy myślałam. Ja też zasad nie łamię, ale wtedy zasad nie miałam. Umarły śmiercią naturalną kilka miesięcy wcześniej, kiedy odkryłam, że tylko dla mnie zasady są świętością a inni ich nie posiadają w ogóle.

42

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zdrady nie można w żaden sposób usprawiedliwić, można tylko wybaczyć ale zapomnieć się nie da, będzie się jątrzyć jak rana, sączyć jak krew, przenikać do organizmu jak trucizna, w wiekszości przypadków jeśli wybaczamy to związek po zdradzie to trup, dlatego że nie da się zapomnieć

43

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Olina napisał/a:

Dla mnie zdrada zawsze była zdradą i końcem wszystkiego. Ale to tyle teorii smile.

No i trafiłaś w sedno, bo teoria często rozmija się z praktyką .... A życie potrafi nas doskonale zaskoczyć. Dla mnie teoretycznie zdrada była niewybaczalna, a praktyka pokazała, że stanęłam oko w oko ze zdradą i staram się w sobie ten problem przerobić. Zdrada uświadomiła mi, jak wiele tracę (już straciłam), uświadomiła mi, że ten facet był dla mnie bardzo ważny, ale że nie widziałam już w prozie życia jego zalet, nie starałam się, nie dbałam, nie zabiegałam. Pogubiłam gdzieś po drodze instynkt samozachowawczy i myślałam, że tak już będzie trwało i trwało. Że tak sobie będziemy egzystować. Obudził mnie dopiero czerwony alarm w głowie, kiedy było za późno. Więc to ja też przyłożyłam do tej zdrady swoje 5 groszy. Nie obarczam się absolutną winą, bo czuję się jednocześnie skrzywdzona, ale nic w życiu nie dzieje się bez celu i bez przyczyny. Bywa to bardzo bolesne, ale gumkuję z głowy przeszłość, bo jej już nie ma i nie jest dla mnie ważna przyszłość, bo jej jeszcze nie ma. Łapię teraźniejszość. Trawię zdradę. Jest mi z tym ciężko, ale staram się wybaczyć i zapomnieć. I uważam, że można zdradę usprawiedliwić. Można ją nawet przeżyć. Ale największy kłopot mam z udzyskaniem zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Ale buduję i tę relację. Mam nadzieję, że starczy mi czasu, żeby dożyć jeszcze fajnych chwil w zreperowanym związku.

44 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-08-31 23:27:13)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Jesli nie tlumaczymy tego, ze nas zdradzono nasza wina, to jest OK. Mozna probowac.
gorzej jesli szukamy usprawiedliwienia dla zdradzajacego, zeby miec alibi do dalszego trwania w toksycznym upodlajacym zwiazku.

... a co do zdrady z zemsty?
hmm... myslalam o tym.
Mysle, ze czlowiek zdradzony ma takie emocjonalne rozchwianie, bol emocjonalny i calkowite zagubienie w sferze uczuc i relacjach z partnerem, ze moze popelniac bledy i rozpaczac w dowolnie wybrany sposob. Takie prawo dalo mu wczesniejsze zlamanie zasad przez partnera.
Jesli z jakiegokolwiek powodu chcemy trwac przy malzonku po jego zdradzie to musimy mu wyjasnic, ze to co przezywamy to istny koszmar i jestesmy calkowicie zagubieni w emocjach, zyciu i czymkolwiek tam..., oraz oznajmic, ze bez bardzo aktywnej pomocy ze strony partnera nie wytrwamy w zwiazku i myslimy o zdradzie w odwecie ( z powodow dowartosciowania, zemsty etc).
Jesli na partnerze nie zrobi to wrazenia i" oleje" sobie nasze wyznanie to chyba to juz nawet nie bedzie zdrada... tylko zwykla kolej rzeczy w rozpadajacym sie tak czy inaczej zwiazku.
Zwiazek nie konczy sie wtedy gdy sad oglosi rozwod.
Zwiazek konczy sie wtedy gdy decydujemy, ze juz nam wzajemnie na sobie nie zalezy i lacza nas tylko formalnosci, ktore sa uciazliwe przy rozdziale ale jakos daje sie je przezyc.
Nie warto tkwic w zwiazku, w ktorym lacza nas tylko formalnosci. Jest to nieodpowiedzialne i krzywdzace.. zwlaszcza dla dzieci jesli sie temu przypatruja,

45

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zazdrości, jak wiesz jestem po rozwodzie, po podziale majątku, pow ielkim wsparciu, które otrzymałam od  moich dorosłych już dzieci, ale na skutek różnych zabiegów mojego Eksia, który bardzo chciał wrócić do mnie, staram się odbudować nasze zepsute relacje. Obydwoje doszliśmy do wniosku, że życie z innym partnerem/partnerką nie ma dla nas większego znaczenia .... Że taka miłość z wzajemnością już się nam nie zdarzy .... i wyobraź sobie, że mój Eksio poprosił mnie ponownie o rękę ..... Męczyłam się z tym tak bardzo, że napisałam do Ciebie na priv, nie mówiąc o szczegółach..... I pojechałam z Eksiem na 6-dniowy urlop. Tak bardzo się staram zrozumieć samą siebie, to co się dzieje .... Zazdrości, moja mentalna przewodniczko, spróbuję jeszcze jeden jedyny raz, widzę ze strony Eksia, że zrozumiał wiele z naszego rozstania, ze swojej nielojalności w stosunku do mnie, ale ja też nie byłam bez winy, diabeł latał mi po plecach, ale teraz łóżko odżyło wielką namiętnością, zrobiłam tak wiele błędów w życiu, których nie widziałam do tej pory .... nie jestem Elizabeth Taylor ..... Spróbować ???? Sama mam wiele wątpliwości ....

46

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Dunkis napisał/a:

Czyli rozumiem że zdradę leczyć zdrada da sie

Co rozumiesz przez "leczyć"? Bo dla mnie wyleczenie po zdradzie oznacza, że przeszłam przez wszystkie etapy od gniewu po poczucie winy i żyję wolna od tych uczuć. Nie zamartwiam się, nie analizuję, nie pielęgnuję poczucia bycia skrzywdzoną, nie kieruję się w swoich wyborach tym, co mi zrobił zdradzający. I w tym kontekście zdrada w afekcie wcale nie prowadzi do "wyleczenia".

Dunkis napisał/a:

przynosi to ukojenie ... no dobra to już coś.

Nie jest powiedziane, że przyniesie to ukojenie. Niekiedy człowiek, który w odwecie zdradził zdaje sobie tylko sprawę z tego, że wcale nie poczuł spodziewanej ulgi. Niektórzy mają złudne poczucie kontroli nad sytuacją, a gdy się okazuje, że nie było ono prawdziwe, zupełnie tracą grunt pod nogami.

Niestety najczęściej w życiu te z pozoru "najprostsze" i najbardziej prymitywne zachowania nie są nawet warte próby...

47 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-01 07:32:13)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Lilusia50 napisał/a:

. Dla mnie teoretycznie zdrada była niewybaczalna, a praktyka pokazała, że stanęłam oko w oko ze zdradą i staram się w sobie ten problem przerobić.

Oczywiscie! Lilusiu, ze zdrade mozna wybaczyc. Bedziesz sie troche meczyc z odzyskaniem zaufania. Moze to trwac i trwac... i trwac.
Ale wybaczyc mozesz zaraz na drugi dzien jesli tak czujesz.

Lilusia50 napisał/a:

Zdrada uświadomiła mi, jak wiele tracę (już straciłam), uświadomiła mi, że ten facet był dla mnie bardzo ważny, ale że nie widziałam już w prozie życia jego zalet, nie starałam się, nie dbałam, nie zabiegałam. Pogubiłam gdzieś po drodze instynkt samozachowawczy i myślałam, że tak już będzie trwało i trwało. Że tak sobie będziemy egzystować. Obudził mnie dopiero czerwony alarm w głowie, kiedy było za późno.

Mysle, ze praca nad zwiazkiem to obowiazkowo praca dwojga. Mysle, ze w tej prozie zycia mozna sie zapomniec, zgubic, zaniedbac. Moze byc tak, ze rutynowo wykonujemy pewne czynnosci i przemeczeni zasypiamy w drodze do lozka a jutro znowu taki sam ciezki dzien. Partner, ktory jako pierwszy nagle dostrzega w sobie nagly dodatkowy przyplyw energii na skutek fascynacji jakims osobnikiem plci przeciwnej (statystycznie wieksza grupa big_smile) powinien, jesli jest inteligentny, wiedziec, ze jest to wlasnie to swiatelko alarmowe.
To wyrazny sygnal, ze w jego zwiazku jest cos nie tak... i od razu szybciutko, bez ociagania sie biegniemy do partnera i mowimy, ze czujemy sie jacys opuszczeni, czy zaniedbani uczuciowo i juz wcale nie czujemy, ze komukolwiek na nas zalezy. W Twoim przypadku tak powinien postapic Twoj maz. To byl blad, ze dal sie uniesc tej fascynacji i poniesc jak bezwolna trawa morska przez fale, zapominajac o danym slowie i przyrzeczeniu malzenskiemu.

Lilusia50 napisał/a:

Więc to ja też przyłożyłam do tej zdrady swoje 5 groszy.

Oj Lilusiu, wlasnie zdradzani sa glupi bo mowia takie rzeczy. Niczym   nie przyczynilas sie do zdrady. Takie myslenie to alibi zeby z nim byc.
Nawet jesli robilas bledy to przeciez nawet ja znam Cie na tyle by wiedziec, ze jestes inteligentna kobieta i zrozumialabys jego chec rozmowy o usprawnieniu Waszego malzenstwa.
Nie wmawiaj teraz sobie, ze on byl cudownym mezem. Tez o Ciebie nie dbal i zle Cie traktowal. Tylko, ze na rozwiazanie Waszych problemow znalazl romans, zdrade, rozwod.
ABSOLUTNIE W NICZYM NIE JESTES WINNA TEGO, ZE CIE ZDRADZONO....

Lilusia50 napisał/a:

Mam nadzieję, że starczy mi czasu, żeby dożyć jeszcze fajnych chwil w zreperowanym związku.

Lilusia50 napisał/a:

i wyobraź sobie, że mój Eksio poprosił mnie ponownie o rękę ..... Męczyłam się z tym tak bardzo, że napisałam do Ciebie na priv, nie mówiąc o szczegółach..... I pojechałam z Eksiem na 6-dniowy urlop. Tak bardzo się staram zrozumieć samą siebie, to co się dzieje .... Zazdrości, moja mentalna przewodniczko, spróbuję jeszcze jeden jedyny raz, widzę ze strony Eksia, że zrozumiał wiele z naszego rozstania, ze swojej nielojalności w stosunku do mnie, ale ja też nie byłam bez winy, diabeł latał mi po plecach,

Lilusiu, najdrozsza Twoj zwiazek bedzie udany jesli zreperujesz siebie.
Bardzo Ci tego zycze. Z calego serca.
Zagladaj na forum i czytaj co pisza dziewczyny. Czasem widzimy bledy u siebie dopiero gdy dostrzezemy je u innych. Na ocene innych wylaczamy te nasze chore widzenie siebie i nasze konmpleksy i bardziej obiektywnie potrafimy ocenic czyjas glupote, uczynki etc. Wtedy dopiero stukamy sie w czolo i myslimy "OMG! to ja robie dokladnie taka sama glupote od lat!"
Badz silna i walcz o wlasciwe miejsce dla siebie w tym nowym zwiazku. Niech on nie bedzie tak na 100% pewien zwyciestwa.
Bo to nie chodzi o to czy wrocic do niego czy nie. To chodzi o to jaka TY masz do niego wrocic. Nie zapomnij o sobie, prosze.

Lilusia50 napisał/a:

ale teraz łóżko odżyło wielką namiętnością,

taaa... te lozko nas powala, te czule slowka i ramiona. Ech! ciesz sie seksem, a co tam. Tylko uswiadom mu, ze to seks z calkiem obca kobieta... bo to juz nie Ty dawna. Tamta Ty umarla.

Lilusia50 napisał/a:

nie jestem Elizabeth Taylor ..... Spróbować ???? Sama mam wiele wątpliwości ....

Oczywiscie, ze tak jesli masz na to ochote. Bo powtorze : Nie chodzi o to czy wybaczyc i wrocic. Chodzi o to jaka TY wrocisz do niego.
Jesli czujesz sie gotowa i pewna swojej sily to OK. Jesli czujesz sie slaba, to delikatnie przedluzaj Wasze randkowanie az nabierzesz mocy.
Do budowania czegokolwiek nie uzywa sie zepsutych lub wadliwych czesci.
Kochaj sie.
My tu wszyscy Cie kochamy i trzymamy kciuki... nie za Twoj zwiazek, tylko ZA CIEBIE w zwiazku!

ale sie rozpisalam big_smile

48

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zazdrość, dziękuję Ci za te wszystkie słowa skierowane do Lilusi, były mi dzisiaj naprawdę baaaardzo potrzebne. Jak to dobrze, że jest tu ktoś kto potrafi nazwać to co ja sama niby wiem, choć nie umiem ująć w jakieś sensowne ramy smile.

49

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
slodka1970 napisał/a:

Zdrada to jest podlosc i rozwazanie o jej usprawiedliwianiu, chyba nie ma sensu, mozna wybaczyc , ale tego nigdy nie zapomnisz....

tak,tak, pare postów wyżej sam o tym pisałem, powtórzyła to za mną maxi, a terazTy. Ale skoro stawiasz słowo "chyba" to znaczy że jednak masz wątpliwość, podobnie jak ja. W końcu skoro ja wybaczyłem, choć w sypialni nie zawsze o tym potrafię zapomnieć, to może jakoś tak wiesz... pomoże mi jak się prześpię z inna kobietą. Bo jak ja idę do łóżka, to do tej pory jest nas 3 bo nie umiem z głowy wyrzucić tego, że ona z innym facetem... a tak może jest szansa.
Co do samej zdrady, to chyba się zgodzę, że trzeba tak by nie zapomnieć, tym bardziej, że owoc zemsty powinien być słodki, lekarstow zazwyczaj bywa kwaśne, ale no cóż może się wyleczę z tego trzeciego. Jak już zdradzać w odwcie, to tylko tak by nie zapomnieć, wiesz trzeba wybrać taką osobę, że się jeszcze bedzie długo o tym pamiętało. Żeby grzech był wart zachodu. Ale to tylko tak w formie terapii, może już na tyle ochłonąłem po tym jak zostałem zdradzony, że powieniemem odpłacić tak dla własnego dobrego samopoczucia.

50 Ostatnio edytowany przez Olina (2010-09-01 12:30:10)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Dunkis, zaraz zaczniemy filozofowac , zdrada fizyczana, moralna bedzie zdrada zawsze , moje "chyba" bylo niepotrzebne, na to nie ma tlumaczenia, istnieje tylko kwestia naszego podejscia, wybaczylam dwa razy , zrobil to trzeci , wybaczyc moge , ale zapomniec i zyc juz nie moge z takim obcizeniem.. a jesli chodzi o ciebie ...no coz troje w lozku to za duzo, zrob cos ze swoim podejsciem , skoro jestes z osoba , ktora cie zdradzila, ...

Jeszcze jedno, metoda odwetu to wedlug mnie bardzo marny pomysl....to nie terapia to prawie jak zemsta, zastanow się co to Tobie da...


Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 10 naszego Regulaminu. (Moderatorka Olina)

51

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Dunkis, ale co by Ci to dało? Czy naprawdę to w czymkolwiek pomoże??? Jak kochasz to nie rań, nawet tylko (lub aż) w odwecie. Szczerze odpowiedz sobie na to pytanie- czy chcesz zadawać ból, bo ze swoim sobie nie radzisz? Bo skoro wybaczyłeś to czy nie jest to trochę jak bawienie się czyimiś uczuciami? Wybaczę, uśpię czujność, a potem dowalę, ale tak, żeby mocno, bardzo mocno zabolało. Chyba, że zdradzić i się nie przyznać, poczuć słodki smak zemsty ukrytej, taki atut w rękawie, gdyby kiedyś zaszła taka potrzeba to można w razie czego wytoczyć takie wielkie działo. Żeby nie było, że tylko mnie zraniono... I tylko po co???
Wiem, że to wszystko nie jest takie proste, uczucia czasem nie pozwalają nam racjonalnie myśleć, ale tak jak napisała Zazdrość: ,,Człowiek zdradzony ma takie emocjonalne rozchwianie, ból emocjonalny i całkowite zagubienie w sferze uczuc i relacjach z partnerem, że może popełniać błędy i rozpaczać w dowolnie wybrany sposób. Takie prawo dało mu wcześniejsze złamanie zasad przez partnera".

Wiesz, moja rana wydawała się już zaleczona, ale ostatnio znowu ją chyba otworzyłam. Miotam się w tym wszystkim, błądzę, nie rozumiem, nie wiem co będzie jutro, nie wiem nawet co będzie za chwilę. Ale odwet? Wiesz, nie warto. Bo jak potem spojrzeć w lustro, w swoje własne odbicie? Że co? Że jestem taka sama, że odpłaciłam, że wybaczyłam tylko pozornie? To jest ulga na chwilę, ale co  będzie potem??? I jeśli dalej będzie tak samo (albo jeszcze gorzej) to nic już nie zostanie, nie będzie innego lekarstwa...

52

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Dunkis napisał/a:

Bo jak ja idę do łóżka, to do tej pory jest nas 3 bo nie umiem z głowy wyrzucić tego, że ona z innym facetem... a tak może jest szansa.

gdyby ona przespala sie jeszcze z trzema panami a Ty z czterema paniami to w lozku bylby istny tlum kopulujacy ze soba... wtedy jeszcze trudniej byloby Ci odnalezc sie z zona... ale czy tu chodzi o to by sie calkiem zgubic?? bo nie znam intencji  w koncu?

53

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Olina napisał/a:

Dunkis, ale co by Ci to dało? Czy naprawdę to w czymkolwiek pomoże??? Jak kochasz to nie rań, nawet tylko (lub aż) w odwecie. Szczerze odpowiedz sobie na to pytanie- czy chcesz zadawać ból, bo ze swoim sobie nie radzisz? .

Ma prawo nie dawac sobie rady z bolem emocjonalnym. Przymujac przysiege i dane slowo (czesto przed Bogiem, nie wiem jak u niego) nie spodziewal sie, ze bedzie tak oszukany. Nie opracowal wiec planu B... teraz dzial po omacku i na "czuja". Moim zdaniem jest moralnie usprawiedliwiony z formy cierpienia jakie przyjmie. Mozemy tylko mu uswiadamiac, ze krzywdzi siebie jeszcze bardziej.

Olina napisał/a:

Bo skoro wybaczyłeś to czy nie jest to trochę jak bawienie się czyimiś uczuciami? Wybaczę, uśpię czujność, a potem dowalę, ale tak, żeby mocno, bardzo mocno zabolało. Chyba, że zdradzić i się nie przyznać, poczuć słodki smak zemsty ukrytej, taki atut w rękawie, gdyby kiedyś zaszła taka potrzeba to można w razie czego wytoczyć takie wielkie działo. Żeby nie było, że tylko mnie zraniono... I tylko po co???

To nie atut w rekawie. To drzaga w myslach, uczuciach i samoocenie. Musi sie z ta drzazga nauczyc zyc. Jej sie nie da usunac. Mozna starac sie o niej zapomniec. Kazdy potrzebuje "swoja" porcje czasu na to.
Zdradzajacy jesli chce ratowac zwiazek ma przed soba trudna i dluga droge do przebycia. Musi sprawic by zdradzony uwierzyl w jego odmiane i zaufal ponownie.
Nadmierne zmywanie garow, mycie podlog na kolanach, przynoszenie w zebach gazety to nie jest zmiana jakiej sie oczekuje. A czesto ludzie mysla, ze odkupienie win poprzez ciezkie galery domowe to wystarczy bu wszystko bylo wybaczone.
Prawo jest inne. Zbroiles w sposob jaki chciales i ktos cierpi tez tak jak chce.
Niedobrze mi sie robi jak ludzi zmusza sie do wybaczania bo jesli nie to sa msciwymi kolkami, albo jak zmusza sie do ufania na nowo bo jak nie to znaczy ze taki ieufny maly czlowieczek jestes.
Przepraszam ale na zaufanie do nas sami pracujemy. To nie jest praca do wykonania przez dajacego zaufanie.

Olina napisał/a:

Wiesz, moja rana wydawała się już zaleczona, ale ostatnio znowu ją chyba otworzyłam. Miotam się w tym wszystkim, błądzę, nie rozumiem, nie wiem co będzie jutro, nie wiem nawet co będzie za chwilę. Ale odwet? Wiesz, nie warto. Bo jak potem spojrzeć w lustro, w swoje własne odbicie? Że co? Że jestem taka sama, że odpłaciłam, że wybaczyłam tylko pozornie? To jest ulga na chwilę, ale co  będzie potem??? I jeśli dalej będzie tak samo (albo jeszcze gorzej) to nic już nie zostanie, nie będzie innego lekarstwa...

to chyba nie jest tak dokladnie jak piszesz. Zdrada to zlo jakie czlowiek wyrzadza sobie.
Zdradza i nagle staje sie niegodnym, nieuczciwym, oszustem, zdrajca... no jednym slowem padalcem.
Czasem padalec cieszy sie ze jest cwany i jest padalcem.( i jego miejsce we wskazanym miejscu przez ministra Andrzeja Kraszewskiego) A czasem padalec patrzy na to co zrobil z przerazeniem i zaluje i wstydzi sie swojego czynu. Czesto padalec nie widzi co narobil jesli nie zobaczy tego w zaplakanych oczach kogos kto nawet jesli sie ostatanio troche zdewaluowal to nadal jego akcje stoja najwyzej.
Moze wtedy trzeba powiedziec" Twoje akcje stoja nadal najwyzej, le bede Cie jeszcze dlugo dreczyc moim cierpieniem... az mi przejdzie.

54

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Zazdrosc napisał/a:

Ma prawo nie dawac sobie rady z bolem emocjonalnym. Przymujac przysiege i dane slowo (czesto przed Bogiem, nie wiem jak u niego) nie spodziewal sie, ze bedzie tak oszukany. Nie opracowal wiec planu B... teraz dzial po omacku i na "czuja". Moim zdaniem jest moralnie usprawiedliwiony z formy cierpienia jakie przyjmie. Mozemy tylko mu uswiadamiac, ze krzywdzi siebie jeszcze bardziej.

A czy ja to prawo odbieram, czy ja je kwestionuję? Tylko do czego to w końcu prowadzi? Nie ma moralnego usprawiedliwienia dla zdrady. W końcu zawsze można znaleźć jakieś tego wytłumaczenie- że mąż nie kocha, że głód emocjonalny, że seksu za mało, a w końcu że w odwecie???  Wybacz, jakoś mnie to nie przekonuje.

Zazdrosc napisał/a:

Niedobrze mi sie robi jak ludzi zmusza sie do wybaczania bo jesli nie to sa msciwymi kolkami, albo jak zmusza sie do ufania na nowo bo jak nie to znaczy ze taki ieufny maly czlowieczek jestes.
Przepraszam ale na zaufanie do nas sami pracujemy. To nie jest praca do wykonania przez dajacego zaufanie.

Zgadzam się z Tobą. Nie ma takiej mocy, aby kogoś zmusić do wybaczenia, bo to tak jakby zmuszać do miłości. Wybaczenie czy zaufanie- są lub ich nie ma, trzeciej możliwości także.

Zazdrosc napisał/a:

to chyba nie jest tak dokladnie jak piszesz. Zdrada to zlo jakie czlowiek wyrzadza sobie.
Zdradza i nagle staje sie niegodnym, nieuczciwym, oszustem, zdrajca... no jednym slowem padalcem.

Ale nie tylko sobie. I tu zaczyna się główny problem.  Bo to co wyrządził sobie to na własne życzenie, ale zło, krzywdę, cierpienie jakiego przysporzył drugiemu rozpatruje się w zupełnie innych kategoriach.

I wiesz, jakoś nie bardzo potrafię dostrzec jaki związek ma to co napisałaś z moimi słowami, a przecież do nich było to odniesienie. Pisałam o tym jak ja to czuję, przepraszam, ale czy Ty wiesz to lepiej???

55 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-02 04:04:44)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Olinko, nie napisalam moich odpowiedzi na zasadzie kontrataku czy cos w tym stylu...
raczej potraktuj to jako mysli, ktore zrodzily sie pod wplywem Twoich mysli zebranych w tamta wypowiedz.
Czasem wydaje mi sie, ze mam ton (co w tym gluchym swiecie liter dziwne) nieco pouczajacy. Czasen edytuje swoje wypowiedzi, zeby to zmienic. Tak naprawde to kazda moja wypowiedz jest cytatem z mojego myslenia o problemie.... i mysle o wszystkich cieplutko.
Totalnie nie jestem ani wyrocznia, ani rozumow wszystkich nie zjadlam i niczego nie wiem lepiej... mysle nawet, ze wiem najgorzej... i ze duzo musze sie jeszcze nauczyc.
Nie chcialam  Cie przekonac do zdrady w odwecie. Moze moje mysli ubralam w niewlasciwe slowa.
Chcialam powiedziec, ze myslac o zdradzie w odwecie na nieuczciwym partnerze,  nie nalezy rozmyslac o bolu jaki dozna ten partner jako jedynym problemie. Dla mnie glowny problem to to, ze zdrada niszczy zdradzajacego rowniez, i istotne wydalo mi sie by powstrzymac kogos takiego przed taka decyzja z tego wlasnie egoistycznego powodu.
Co do trzeciej wypowiedzi ma ona zwiazek z "jestem taka sama", " odpłaciłam", "wybaczyłam tylko pozornie"
Chcialam powiedziec, ze moim zdaniem (ktore moze byc calkowicie niezgodne z jakimkolwiek innym) katowanie sie odpowiedzialnoscia za swoje uczucia i wybaczaniem komus kto Cie zdradzil i strach ze bedzie sie tak samo zlym jak on to pomylka, bo to chyba jest tak, ze Ty nie jestes odpowiedzialna za to zlo wyrzadzane mu teraz (placz, wspomnienia, nawroty depresji, zdrada w odwecie, placze po nocach.. etc) To konsekwencja jego czynu bo zdrada... i teraz powtorze "Zdrada to zlo jakie czlowiek wyrzadza sobie.
Zdradza i nagle staje sie niegodnym, nieuczciwym, oszustem, zdrajca... no jednym slowem padalcem."
Wiec nie ma co sie roztkliwiac nad uczuciami zdradzonego w odwecie. Trzeba zatroszczyc sie o uczucia osoby zdradzonej. Najpierw przezyla szok emocjonalny z powodu zdrady a potem sama sobie chce zrobic krzywde uzywajac swego ciala jako narzedzia zemsty. Nic z tego dobrego nie wyniknie, co do czego calkowicie sie z Toba zgadzam od poczatku i kazda moja wypowiedz jest tego swiadectwem.

Nie wiem jak to napisac bym nie zabrzmiala jak jakis mistrz, czy rabin... czy ktos kto zezarl wszystkie rozumy.... ale sprobuje.. pamietaj, ze to tylko moje postrzepione mysli
Olinko, Nie masz obowiazku wybaczyc wogole ani wybaczyc w okreslonym terminie. Mozesz zbierac mysli latami... Daj sobie "luzik" mysleniowy. Nie stresuj sie stresem.
Zdrada nie zaczyna sie w chwili gdy mamy seks z kims (jak niektorzy mysla) zdrada jest w chwili gdy na nasze "alarmowe!!!" zainteresowanie kims innym nie biegniemy ratowac zwiazku i mojego w nim miejsca, tylko pozwalamy sobie na zapomnienie o partnerze i slowie mu danym. Zdrada jest rowniez wtedy gdy zaczynamy sie usprawiedliwiac dlaczego to zrobilismy niegodnie szukajac winy w tym zdradzonym.
a zatem nie boli nas to, ze on trzymal swojego penisa w jej pochwie albo swintuszyli z kims na necie.... chodzi o to, ze on lub ona w trakcie tej "intymnej czynnosci" zarezerwowanej wylacznie dla nas, zapomnieli o nas i sie nas wyrzekli... to zapomnienie jest zdrada i to chyba boli najbardziej...
On sie Ciebie wyrzekl... ale mozna wybaczyc. Czasem czlowiek robi glupie rzeczy... czasem cos takiego daje mu kopa mysleniowego i zmienia sie nie do poznania a nawet mozna dostrzec cos na ksztalt kregoslupa moralnego... co do tej pory bylo tylko struna grzbietowa.
I takiej odmiany (ewolucji) partnera kazdemu zdradzonemu zycze.

56

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?
Zazdrosc napisał/a:

Lilusiu, najdrozsza Twoj zwiazek bedzie udany jesli zreperujesz siebie.

Już mam nawet czoło umazane smarem i ręce po łokcie też, tak się staram samą siebie nareperować, zabrakło miejsca w szufladach na publikacje o tym, jak się naprawiać. I jak już już już mi się wydaje, że jestem taka silna psychicznie jak tur, to wtedy w tył głowy wali mnie jakaś podła myśl.
Oj, przecież wiem, że każdy proces wymaga czasu. A pomimo to, że nie przespałam dzisiaj prawie całej nocy, to jak zobaczyłam w lustrze w łazience, to się do siebie bardzo pięknie uśmiechnęłam, bo wiem, że mogę sobie spojrzeć prosto w oczy.

Czytam od 3.00 rano Twoje posty i już czuję się, jak psychiczny packer. Zaczynam nowy dzień. Cieszę się, że jesteś :-)

57

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

dla mnie nic nie usprawiedliwia zdrady...

58 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2010-09-02 09:35:07)

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Co do wcześniej wspomnianego haremu - obrazek fajny, ale 3 to i tak już za dużo, to zżera i  tym się strasznie ciężko pogodzić, można pierdolc..... dostać, przepraszam, ale chyba nie ma słowa by to tak naprawdę mocno i dobitniej określić. Człowiek myśli sobie wtedy w głowie, teraz tak nie masz jak ja mam, juz nigdy nie będziesz miał, a ja to mam, nawet nie wiesz jak tego Ci będzie brakowało, mam z tego satysfakcje, możesz sobie tylko pomarzyć, teraz ja się odgrywam na Tobie, ja zaznaczam teren, którego Ty juz nie zdobędziesz, było Ci dobrze mnie jest lepiej, ja to srpawiam że jest jej lepiej, że się wije. Człowiek podnieca się jedynie wtedy myśląc jak on z nią był, ajk ja brał, bo inaczej by mu nie stanął. Podnieca się na samą myśł że on ją brał tak że piszczała w spazmach, bo to dodaje siły i chęci do kopulowania, wtedy to nie seks, tylko  wyżycie fizyczne, czasem bardzo delikatne, a czasem jazda na maksa, ale on Ciągle siedzi w głowie, i przy każdym ruchu człowiek się zastanawia, jak by jej było , gdyby on był na tym miejscu, co on robił , co by powiedział, co ona słyszała, jak to odbierała, a wtedy chce się człowiekowi żygać, bo marzy żeby w końcu być z ukochaną osobą sam na sam, a nie ciągle by mu się kolebały w głowie myśłi o tym trzecim, potem nie może spać i zastanawia się czy to wszystko jest normalne, że chce się kochać po 10 razy dziennie, ale tylko to mu wychodzi jak mysli o nim. Nie da się normalnie na to patrzeć,  to jest taki kołowrót że głowa mała, kochasz osobę która była z kimś innym a gadanie że tamto to juz przeszłość, że tamto to mineło, a wogóle nie ma co wspominać bo to tylko rozdrawpywanie ran - bo chce się zapomnieć, to tylko taka gadka, którą się rozumie, ale serce i umysł nie przyjmują, ona chce zapomnieć, tak, ale Ty nie możesz , chcesz, ale nie możesz, targasz włosy, bierzesz prochy, walisz głową w mur, nic nie pomaga i udajesz że nie myslisz o tym. Ale myślisz i łeb Ci pęka. Patrzysz w lustro i zastanawiasz się czy on nigdy nie wylezie Ci z głowy. Na szczęście, od niedawa zdarza się że zostajemy we dwoje w łóżku, on śpi na podłodze.

Zazdrosc napisał/a:

Ma prawo nie dawac sobie rady z bolem emocjonalnym. Przymujac przysiege i dane slowo (czesto przed Bogiem, nie wiem jak u niego) nie spodziewal sie, ze bedzie tak oszukany. Nie opracowal wiec planu B... teraz dzial po omacku i na "czuja". Moim zdaniem jest moralnie usprawiedliwiony z formy cierpienia jakie przyjmie. Mozemy tylko mu uswiadamiac, ze krzywdzi siebie jeszcze bardziej.

przed bogiem tesh. ale to akurat ma dla mnie małe znaczenie. Czy działam na czuja - nie i myślę że osoba zdrzadzona ma zbyt wyostrzone zmysły by tak myśleć. Na czuja tak - trochę jak w życiu. Moralnie usprawiedliwiony - to brzmi dobrze, ale tylk ojeśli jest maluczki, bo zadaje taki sam ból osobie zdradzonej w odwecie - to może mieć jedynie smak zemsty nic więcej.

Zazdrosc napisał/a:

Musi sprawic by zdradzony uwierzyl w jego odmiane i zaufal ponownie.

To jest najtrudniejsz ze wszystkiego, nie wiem czy nawet wykonalne. I oczywiście na zauufanie trzeba sobie zasłużyć. Ale to ciężka praca, bo każde potknięcie, choćby najmniejsze pogłębia krater.

Olina napisał/a:

Wiesz, moja rana wydawała się już zaleczona, ale ostatnio znowu ją chyba otworzyłam. Miotam się w tym wszystkim, błądzę, nie rozumiem, nie wiem co będzie jutro, nie wiem nawet co będzie za chwilę. Ale odwet? Wiesz, nie warto. Bo jak potem spojrzeć w lustro, w swoje własne odbicie? Że co? Że jestem taka sama, że odpłaciłam, że wybaczyłam tylko pozornie? To jest ulga na chwilę, ale co  będzie potem??? I jeśli dalej będzie tak samo (albo jeszcze gorzej) to nic już nie zostanie, nie będzie innego lekarstwa...

To nie Twoja wina, a odwet nic nie da, nic nie wymarze i nie zastąpi bólu który ktoś na nas ściągnął. Dlatego powtarzam, ludziom przed którymi po zdradzie otwierają się drzwi wybaczenia, a oni wahają się czy z nich skorzystać, bo przecież to może boleć zdradzanego jeśli się nie uda - oni nie wiedza co to ból zdrady ich wyobrażenie na ten temat jest niczym. Niczym, co czeka człowieka zdradzonego w jego dalszych dniach życia.

Zazdrosc napisał/a:

Totalnie nie jestem ani wyrocznia, ani rozumow wszystkich nie zjadlam i niczego nie wiem lepiej...

No wiedziałem, wiedziałem że kiedyś nie wytrzyma, to takie potwierdzenie przez zaprzeczenie smile
Oczywiście droga zazdrości, o czym Olina nasza droga winna wiedzieć, że jesteś osobą zrdoworozsądkową, która chce radzić, a nie osądzać. No dziewczyny, dajcie sobie po buziaku, descz będzie padał,no trudno, ale niech zgoda między wami już zapadnie.

młody777 napisał/a:

dla mnie nic nie usprawiedliwia zdrady...

taką odpowiedź juz mamy, postaraj się bardziej i wnieś coś więcej do tematu.

59

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

to sa wlasnie te zaklocenia odbioru. Nie potrafie uzyc takiej kombinacji slow by kazdy mnie zrozumial w jednakowy sposob. Bawie sie jezykiem ( i ortografia ha ha ha)... i te slowa, slowa, slowa.... jak szyfr do zrozumienia.
wazne, zeby uzywac mowy do porozumiewania sie... i stale probowac zwlaszcza na partnerze! big_smile
no i buzi, buzi Olinko... (ale musze sie przyznac w tym miejscu, ze nie wyczulam niezgody miedzy nami... czuje sie tak jakbym zagapila sie na torach) ale zawsze jak ktos mowi pogodzcie sie... to ja rozwieram szeroko ramiona...

60

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Zazdrości Ty moja smile, gdzieś po drodze rzeczywiście odczułam to jak kontratak na moje słowa (tu masz rację, czasem trudno jest ująć coś tak, aby dla każdego w jednakowy sposób zostało zrozumiane), choć teraz wiem już doskonale, że zbłądziłam, niemniej ja również nie wyczułam niezgody, co więcej, czasem otwierają mi się oczy, że na tę samą myśl można mieć różne (często skrajne) punkty widzenia. I na to wychodzi, że nawet jeśli są to słowa nieco błędnie odczytane, to i tak wnoszą więcej dobrego niż nam się wydaje smile.
Buzi, buzi, rzecz jasna i na tym zakończmy wzajemne tłumaczenia. Od tej chwili już wiem jak mam odczytywać Twoje wypowiedzi - oderwać od moich słów i potraktować czasem jako wolne myśli, choć po moich słowach smile.

Zazdrosc napisał/a:

katowanie sie odpowiedzialnoscia za swoje uczucia i wybaczaniem komus kto Cie zdradzil i strach ze bedzie sie tak samo zlym jak on to pomylka, bo to chyba jest tak, ze Ty nie jestes odpowiedzialna za to zlo wyrzadzane mu teraz (placz, wspomnienia, nawroty depresji, zdrada w odwecie, placze po nocach.. etc) To konsekwencja jego czynu bo zdrada... i teraz powtorze "Zdrada to zlo jakie czlowiek wyrzadza sobie.
Zdradza i nagle staje sie niegodnym, nieuczciwym, oszustem, zdrajca... no jednym slowem padalcem."
Wiec nie ma co sie roztkliwiac nad uczuciami zdradzonego w odwecie. Trzeba zatroszczyc sie o uczucia osoby zdradzonej. Najpierw przezyla szok emocjonalny z powodu zdrady a potem sama sobie chce zrobic krzywde uzywajac swego ciala jako narzedzia zemsty.

Wiesz, bardzo mądrze piszesz, co więcej w chwilach, gdy są one mi tak bardzo potrzebne, Twoje tłumaczenie jest jak balsam na moją obolałą znów duszę. Bo ja rzeczywiście gdzieś po drodze zaczynam już czuć się winna, że bywam smutna, że katuję, wypominam, ale nie umiem zapomnieć. Wybaczyłam, ale pamięci skasować nie sposób. Wciąż pojawiają się obrazy i pytania, zrozumieć już tego nie potrafię, ani racjonalnie wytłumaczyć. Ale masz rację, to nie ja zawiniłam, a ja dziś czuję ciężar, że wybaczyłam, ale do końca nie potrafię od tego uciec, czuję się słaba, malutka- gdzie tu jakaś logika? Ja walczę sama ze sobą, zmagam się z bólem, katuję myśli, a jego mam oszczędzać? Dlaczego? Bo powinnam już zapomnieć? Chciałabym, ale to jeszcze nie ten czas widocznie.
Ale widzę jak on się stara, jak niesie ten swój krzyż, stara się rozumieć, nie wytykać, czasem nie mam już sumienia nie zapomnieć. Ale wciąż się uginam. Czasem wydaje mi się, że mam to za sobą, że było-minęło, by po chwili wrócić, bo myśli pobiegły w złą stronę, bo coś zobaczyłam, bo jakiś obraz przypomniał mi tamto.

Zazdrosc napisał/a:

Nie masz obowiazku wybaczyc w ogóle ani wybaczyc w okreslonym terminie. Mozesz zbierac mysli latami... Daj sobie "luzik" mysleniowy. Nie stresuj sie stresem.

I chyba tego właśnie dziś tak bardzo potrzebowałam, dziękuję.

Dunkis napisał/a:

To nie Twoja wina, a odwet nic nie da, nic nie wymarze i nie zastąpi bólu który ktoś na nas ściągnął. Dlatego powtarzam, ludziom przed którymi po zdradzie otwierają się drzwi wybaczenia, a oni wahają się czy z nich skorzystać, bo przecież to może boleć zdradzanego jeśli się nie uda - oni nie wiedza co to ból zdrady ich wyobrażenie na ten temat jest niczym. Niczym, co czeka człowieka zdradzonego w jego dalszych dniach życia.

To pewnie stąd właśnie czasem rodzą się u zdradzonych myśli o zdradzie w odwecie. Rodzą się, bo mają świadomość, że zdrajca nie wie co to ból zdrady i w inny niż empiryczny sposób nie zrozumie. I tylko rozum lub instynkt samozachowawczy nie pozwala zniszczyć tego, co zostało już częściowo odbudowane, zdeptać, rozwalić fundamentu pod budynek zwany ,,nowy związek".

61

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

eh Wy jednak uważnie czytacie moje posty, no, teraz mogę sobie spokojnie postawić kreskę w rejestrze pozytywnie dokonanych rzeczy. Ale myślałem że coś powiecie nt. pierwszego akapitu z mojego poprzedniego postu.
Olina a czemu masz go oszczędzać i siebie katować? W końcu wybaczyłaś , dostałąś kopa, niech i on sobie zagarnie na swoją kupkę trochę tego splendoru i niech się pomęczy. Ty wybaczyłaś, teraz niech on popracuje....
jasne i tak dajej i tak dalej, ale tak się nie da.
Ból jest w nas wybaczenie jedynie go tłumi. Nie da się podzielić tego bólu i dać mu w prezęcie do poniesienia. Ten ból jest nasz i wyłącznie nasz, na własność do końca życia. Katowanie wspomnieniami nie jest katowaniem, jest sposobem na uwalnianie z sibie tego bólu i nikt tego nie zrozumie. Przeczytaj pierwszy akapit z mojej poprzedniej wypowiedzi, to o co prosiłem wyżej - to właśnie przecież to - sposób na radzenia sobie, to przypominanie sobie, przywoływanie rzeczy - powoduje że wiemy dlaczego tak cierpimy, czemu wokół nas jest tyle bólu. Gdyybyś o tym zapomniała szukała byś tabletek, na ból głowy bo nie wiedziałabyś co CI jest, a potem dziwiła czemu on nie ustępuje. Przywoływanie myśli o zdradzie ukierunkowuje je na jakiś cel, pozwalający go potem stłamsić sobie znanymi sposobami.

62

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Absolutnie nie, byłam zdradzana, tkwiłam w tym dalej i wtedy mi się wydawało że wybaczałam ale  tak naprawdę nigdy tak nie było.. nic nie usprawiedliwi tego że rani sie drugą osobę z "zapomnienia", "przez "alkohol" itp. itd.

63

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Dla mnie na zdrade nie ma żadnego usprawiedliwienia-)

64

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

no dobra, o ile doszliśmy do wniosku, że zdrady się nie da usprawiedliwić, jako aktu który się dokonuje, to czy można usprawieliwiać okoliczności, które do niej prowadzą? Zaniedbanie, zimno, oddalenie się, brak chęcie do życia z innym człowiekiem, brak możliwości odejścia od niego, chęc przżycia życia tak by mieć choć odrobinę z niego więcej, niż gehennę dnia codziennego wspomnienie które trzeyma na powierzchni, pozwala oddychać? Jeśli ktos powie że tak, w takim razie trzeba by było rozpatrywać zdradę w innch kategoriach.... ale Zazdrość mi pewnie powie, że to juz nie zdrada, jeżeli nastąpił rozkład pożycia małżeńskiego, dużo wcześniej... niż powiedzmy doszło do rozprawy.

Jerzy Leszczyński
Z początku kobieta tęskni, a potem.. szuka innego, który by tęsknotę pocieszył.

65

Odp: Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Okoliczności, które prowadzą do zdrady? Nie sądzę, że można, że powinno się je usprawiedliwiać. Bo małżeństwo to codzienna praca dwóch stron, dbanie o związek, o partnera, o emocjonalną bliskość, o dobry seks, partnerstwo, o zaangażowanie, o zwykłą codzienność, a jeśli nastąpiły okoliczności, które doprowadziły do zdrady to znak, że ktoś tu nie odrobił zadania z małżeństwa.

A ja mam do Was kolejne pytanie... Czy nie macie przypadkiem wrażenia, że więcej pracy w związek ,,,po zdradzie" wkłada jednak strona zdradzona??? Bo to ta strona (co zresztą co i rusz potwierdzają kolejne posty czytane na tym forum) próbuje zrozumieć, znaleźć przyczynę, pojąć, zabić własne myśli, wybaczyć, zapomnieć, coś zmienić, męczy się z przeszłością, wkłada mnóstwo pracy i zaangażowania, niewspółmiernie zresztą do własnej winy (jeśli w ogóle można się jej gdzieś tu dopatrywać). Czy to tylko ja mam takie wrażenie, czy się ze mną zgadzacie?

Posty [ 1 do 65 z 147 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy w pewnych okolicznościach zdradę można usprawiedliwić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026