netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

37 odpowiedzi5 936 wyświetleńzałożony przez lady_Kate, 01.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Witam,
Jestem w związku od dwóch lat. Jest to nie taki standardowy związek, który zaczyna się od zauroczenia, zakochania, i wielkiej miłości. Gdy się poznaliśmy, żadne z nas nie szukało związku. To była luźna znajomość oparta w głównej mierze na uprawianiu seksu i piciu wina. Już po miesiącu oboje chcieliśmy jednak w tej relacji zachować wyłączność. I oboje ją zdeklarowaliśmy. Jednak uczucia nie wchodziły w grę. Jednak znajomość trwała i trwała... i żadnemu z nas nie przychodziło do głowy, by ją zakończyć. Czuliśmy się znakomicie w swoim towarzystwie. Zaczęło nam zależeć. Ja wcześniej
niepoważna, szalona i mająca w poważaniu większość rzeczy, zaczęłam zmieniać się pod jego wpływem na lepsze... Rozumieć coraz bardziej siebie i to jak działa świat. Nie ukrywam, że bardzo pomógł mi doprowadzić moje pełne błędów i zakrętów życie do porządku. I dzięki Niemu stałam się lepsza wersją samej siebie. Tak więc bardzo dużo mu zawdzięczam.
Nie trudno się domyślić, że nasza relacja z biegiem czasu była coraz bardziej zażyła i dobrze nam było razem.
Po jakimś czasie zdecydowaliśmy, że oficjalnie jesteśmy w związku, więc wiązą się z tym wszelkie przywileje i zobowiązania takiego stanu rzeczy.
Przyszło także uczucie.
Ale z uczuciem przyszły i pierwsze problemy.
To jasne, że ludzie są różni i moga mieć inne zdanie na jakiś temat. I jeśli się ze sobą w czymś istotnym nie zgadzają, a im na sobie zależy i chcą dojść do porozumienia, to wtedy do gry wkracza kompromis, który trzeba umieć uzyskać.
oto problem:

ja jestem ekstrawertykiem, on introwertykiem. Ja wyjechałam ze swojego miasta rodzinnego, zostawiając tam swoich przyjaciół i osoby na których mi zależało. Jednak raz na jakiś czas mam pragnienie odwiedzić to miasto i swoich ludzi. To chyb a naturalne i normalne skoro są dla mnie ważni. To, że wyjechałam nie znaczy, że teraz mam nie mieć żadnych kontaktów z nimi. W mieście w którym aktualnie mieszkam, i poznałam mojego mężczyzne nie mam swoich znajomych. Wiadomo, że poznaje się ciągle nowych ludzi, ale w moim wieku ( 26) rzadko zawiera się już silne przyjaźnie i tworzy takie więzi. W każdym razie potencjalnych kandydatów brak w zasięgu wzroku. Mam więc w tym mieście aktualnie, tylko Jego. A jako, że jestem ekstrawertykiem i mam wysokie potrzeby towarzyskie to czuję się dość...nieszcześliwa. Owszem w przeciągu tych dwóch lat poznałam jakiś jego znajomych i zdarza się czasem, że mnie zabierze ze sobą na urodziny do kumpla, albo jakiś zorganizowany melanż. Zdarza się też, że wychodzi beze mnie. Co jak doskonale rozumiem. Jednak moje potrzeby są takie, że ja tez chce sie kilka razy w roku chociaż zobaczyć ze swoimi przyjaciółmi i pojechać do mojego miasta w odwiedziny, ale...
problem tkwi w tym, że on nie ma potrzeby tam jechać. Bo to nie jego znajomi, są dla niego nic nie znaczącymi osobami

Kompromis nasz ma polegać na tym, że on owszem... powiedział, że może mi pozwolić jechać, jeśli coś z tego będzie miał. Zwyczajnie musi mieć jakąś korzyść z takiego mojego wyjazdu. Bo okazuje się, że uszcześliwienie mnie to za mało. Bo on w tym czasie " cierpi" jak to okreslił.
A jako, że jest introwertykiem i niezbyt lubi ludzi, to nie odnajduje się na tego typu spotkaniach z nieznajomymi. Więc nie odnajduje w tym przyjemności.
Powiedział, że jak wymyslę co mu mogę zaoferować w zamian, i on stwierdzi że to dla niego korzyść, to będę mogła jeździć.
Nie mam dystansu do sprawy i mam pustkę w głowie.

I dlatego do Was piszę, błagam Was....może macie jakieś pomyłsy? Co mogłabym mu zaoferować w zamian?
Propozycje seksualne nie wchodzą w grę, bo to jest standard więc żadne przekupstwo lodzikami i masażami to nie ta mańka. Trzeba uderzyć w inną.
Ma ktoś jakiś pomysł? Jaką korzyść mógłby z tego mieć?


Proszę pomóżcie mi być szczęśliwą w tym związku. Bez spotkań chociaż 4 razy w roku z moimi ludźmi nie będę mogła być szczęśliwa... Co mu dać???

2 Ostatnio edytowany przez MariuszS2006 (2014-03-01 11:47:22)

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

fajnie, weszliście w jakiś tam "związek", w którym niby miały być jakieś wzajemne zobowiązania i ..................... po zobowiązaniach, to raczej chyba nadal wolny związek, tzn taki, że każdy robi sobie co chce, a najlepiej, żebyś Ty chodziła na wypady do jego znajomych itp.
no oki jest "związek"
tzn Wy sobie postawiliście jakieś tam warunki, które są spełniane dowolnie, a najlepiej dla partnera
widzę podobieństwa do mojej teściowej i żony, najlepiej żebym do rodziny jeździł, wtedy i tylko wtedy kiedy IM BĘDZIE TO ODPOWIADAŁO

KOMPROMIS powinien być taki, ze jeśli Ty chodzisz na spotkania do jego znajomych czy rodziny, to on powinien zrobić to także dla Ciebie
taki powinien być kompromis
ale jeśli jest inaczej, to znaczy, że on dyktuje warunki, dla niego i wyłącznie najlepsze


przecież raz do roku chyba jest w stanie pojechać z Tobą i zrobić Ci w ten sposób przyjemność, że akceptuje także i Twoich znajomych, przyjaciół czy rodzinę

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

3

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Sęk w tym, że ja z jego znajomymi wychodzić chcę i lubię, bo lubię ludzi. I takie spotkania. Poza tym to jest kwestia wyjścia do baru, i poświęcenia 4 h i 30 zł, a nie przejechania 500km, spędzenia 3 dni poza domem i wydania około 300zł. Jest różnica prawda? I sprawiedliwe do końca to to nie jest.
Ja wychodze z jego znajomymi z własnej woli, bo chce.
A on do innego miasta, do ludzi których nie zna, jeździć nie ma po co.
Rodziny w to nie mieszajmy. Bo ja mieszkam teraz w tym mieście, głównie dlatego, że moja najbliższa rodzina, rodzeństwo i rodzice w nim mieszkają. Kilka lat temu była przeprowadzka. Z tym, że ja z moim poprzednim miastem w którym się wychowałam, nie zerwałam. Nadal mam tam znajomości i przyjaźnie. Rodzinę mam na miejscu.
Poza tym wg mnie to nie jest kwestia raz do roku, ja bym chciała odwiedzić swoich przyjaciół z 4 razy w roku. Nie kłócąc sięz  nim za każdym razem o tą samą kwestię.
On ze mną już był kilka razy. Poznał ich. Ale sprawa jest taka, że dla niego siedzenie i picie z obcymi dla niego osobami, to nie jest nic interesującego, na co warto by było poświęcic tyle czasu i pieniędzy. Poza tym, ja gdy tam jade, to nie po to, żeby się nim zajmowac i dbac o to czy sie nie nudzi, ale po to żeby ten czas spędzić z nimi, bo z nim spędzam go na codzień, więc sprawdziłam to i pojechanie tam z nim nie ma większego sensu.

gdybym tylko mogła wymyślić, co mu mogę dać w zamian za to, że ja pojadę, żeby nie czuł się z tym źle?
Bo rozumiem, że sprawia mu to przykrośc i jest to dla niego problem.

4

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

A ja uważam, że on przesadza i dziwię się, że Ty tego nie widzisz.
Każdy ma prawo do spotkań ze znajomymi.

Pojedź sama i tyle. W zamian zaproponuj mu, że jak wrócisz, to on może sobie wyskoczyć z kolegami na piwo.
A jeśli to mu nie odpowiada, to powiedz, że przygotujesz pyszną kolację i w inny sposób mu zrekompensujesz swoją nieobecność.
Uważam, że normalny facet by na to przystał bez wahania. Chyba, że w związku masz zero wolności - co wtedy jest więzieniem, nie związkiem.

5

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

kup mu lizaka smile, sorryś to taki żart
faceci to gadżeciarze, może coś mu kup, nie wiem nie znam go
a może zabierz go ze sobą, niech siedzi w motelu, a jak wrócisz, to postaw mu świeczkę.....................yyyyyyyyyyyyyy znaczy się zapal świecę, żeby było romantycznie smile eee to żarcik taki

znasz go na tyle, że chyba wiesz czym się interesuje, może coś potrzebuje sobie kupić, a składa sobie dłuższy czas kasę
facet cieszy się zawsze z jakiegoś prezentu
bardzo pozytywne jest to, że nie zapominasz o nim, i jak wyjedziesz to nie chcesz, żeby było mu przykro, fajne, pozytywne

Pzdr wszystkich w  toksycznych związkach

6

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Cynicznahipo
Nie chce przekreślać całego związku, który we wszystkich innych dziedzinach ma się dobrze, dla 4 spotkan w roku z moimi znajomymi. Dlatego staram się wymyslec jakieś rozwiązanie dla tej sytuacji. Jesli mówi, że sobie z tym nie radzi gdy wyjeżdżam i wtedy go to boli i jest zły wkurzony itd. to coś w tym musi być. Kazdy na swój sposób reaguje na podobne sytuacje. On oczywiście nie jest w stanie mi zabronić, bo nie jest moim właścicielem a ja mam wolna wolę. Ale już sprawdziłam i zrobiłam to raz wbrew jego woli i potem przez ponad miesiąc naprawiałam przepaść jaka się między nami wytworzyła przez to że pojechałam.
Bardzo mi na nim zależy i staram sie wymyśleć rozwiązanie takie by on był zadowolony, a ja miala to co chcę.
Nie jest to proste, dlatego szukam pomocy.

7

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Mariusz
lizak, gadżet, świeczka i lodzik to nie rozwiązanie jakiego szukam.
To musi być rozwiązanie uniwersalne, które sprawdzi się za kązdym razem gdy będę cchiała pojechac na urodziny do przyjaciółki, żeby on nie czuł się z tym tak źle.
Przekupstwo to nie jest ta droga...

8 Ostatnio edytowany przez MariuszS2006 (2014-03-01 12:57:32)

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

nie chodzi tylko przekupstwo, ale też o NAGRODĘ, za wytrwałość i zrozumienie,
przepraszam, ale nie pisałem nic o lodach smile

9

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Hahaha, nie ale wyczułam go w domyśle ;p

Gadżety i rzeczy które by chciał, kupuje mu na okazje i święta. I tak mi ciężko cokolwiek wymyśleć, bo on nie ma co z pieniędzmi robić i zawsze na bieżąco kupuje cokoliwke co wymysli że chce mieć.
Kupowanie mu czegoś w zamian chyba nie jest rozwiązaniem dla tej sytuacji
ale dziękuję za sugestię.

Musze szukać dalej

10

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

jeśli już wszystko ma, i gadżety odpadają, to może zorganizuj mu w zamian, Waszą wspólną wycieczkę, tylko Was dwoje

11

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Mariusz
To już jest jakiś pomysł smile

12

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

on sobie będzie myślał, że Ty jeździsz nie wiadomo gdzie, i Z KIM TY TAM SIĘ SPOTYKASZ, itp.
no to pokaż mu potem, że liczy się tylko on i nikt inny, uświadom go, pojedźcie gdzieś na kilka dni sami i tylko sami,
jest ostatnio ciepło, to i lody mogą być smile to żarcik

13

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

jak dla mnie to jest trochę zwariowane smile samą korzyścią dla niego powinno być czekanie aż wrócisz a nie żadanie czegoś w zamian-przecież nie jest dzieckiem.

14

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

mam trochę...twisted przeszłość, którą on zna, bo sama mu o niej powiedziałam. A ta przeszłość mroczna wiąże się tylko z tamtym miastem. To dla niego synonim mojego diabła.

15

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Z czym on sobie konkretnie nie radzi podczas Twojego wyjazdu?
Co w tym, że spotkasz się ze znajomymi jest takiego strasznie niepokojącego?

16

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Nie radzi sobie z tym, że jestem tak daleko, a on nie może mieć pewności co ja robie, z kim jestem, gdzie sie szlajam, bo nie jest w stanie tego sprawdzić.
Nie radzi sobie z tym, że jestem w mieście gdzie nastapił mój " upadek moralny" i widzi w tym naturalną pokusę dla mnie
Nie radzi sobie krótko mówiąc z zaufaniem do mnie, bo jestem kobietą, a będąc tam będę także pijaną kobietą z całą pewnością
Więc nie radzi sobie z tą całą niepewnością
Ja nie twierdze, że nasz związek jest zdrową relacją z fundamentami. Cały czas nad tym pracujemy, uczucie pojawiło się u nas nie tak dawno temu, także mimo że nasza relacja trwa już 2 lata, to My jako para, która żywi do siebie uczucia, istniejemy dopiero od kilku miesięcy.

17

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Facet Ci nie ufa, Ty próbujesz znaleźć sposób, by pozwolił Ci wyjechać na spotkanie ze znajomymi.
Piszesz, że kiedyś musiałaś go miesiąc przepraszać, bo zrobiłaś coś nie po jego myśli.

Dla mnie to w ogóle nie są zdrowe relacje. Zdrowe byłoby, gdyby on pozwolił Ci pojechać ot tak, jeszcze się cieszył, że miło spędzisz czas i czekał na Twój powrót. Oczywiście następnie on mógłby udać się gdzieś z kolegami - chodzi o zachowanie równowagi.

Brak zaufania prędzej czy później narobi spustoszenia w każdym związku.

18

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Dobra a gdzie się podziało zaufanie?
Jego brak rodzi potrzebę kontroli, co już jest dla mnie patologiczne. Kontrolować to można dziecko nie dorosłego, odpowiedzialnego za siebie człowieka.
Skoro Ty jedziesz do znajomych, a on się boi, że jedziesz się puszczać, tak odbieram to co napisałaś o upadku moralnym (jeśli się mylę proszę sprostuj mnie) to on ma problem nie Ty. I to on powinien jakoś go rozwiązać.
Niezbyt wygórowanym życzeniem jest wyjazd cztery razy do roku. Przecież może Ci towarzyszyć, na początku owszem będą to dla niego obcy ludzie, ale może ich poznać, oswoić się z nimi, on po prostu tego nie chce, introwertyk nie ma potrzeby kontaktu z jakąś szaloną ilością osób ale nie jest to jednoznaczne z byciem aspołecznym.

19

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Tak, wiem że mi nie ufa. Napisałam to wcześniej. I napisałam tez, że dopiero nad tym pracujemy bo to co jest urodziło się między nami dopiero nie dawno, więc dopiero się formuje.
agnik
Nie prostuje, bo dobrze zrozumiałaś. Podejrzewam, że właśnie takie ma obawy. Moim zdaniem całkowicie nieuzasadnione, ale on uzasadnia to tym, że na co dzień zmieniam zdanie, więc mogę je zmienić również co do niego będąc na wyjeździe.
Ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego że to jest patologiczne i właśnie to mu powiedziałam. Że normalni ludzie to rozumieją i to są naturalne sytuacje które pojawiają się w życiu.
"No ale on jest inny. Ma prawo być inny" i " co to jest normalność"? a skoro mamy dojść do porozumienia to on nie może zrezygnować z siebie ( czyli ustąpić) żebym ja miała to co chce.
Więc jeśli mam mieć to co chce, to muszę mu tę strate jakoś zrekompensować.

To nie ma być debata o zaufaniu itd bo ja wiem, że ten problem leży głębiej, ale chcę na razie skupić się na rozwiązaniu tej konkretnej sytuacji.

20

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Cynicznahipo
Ja bym się cieszyła jak on by chciał gdzieś pojechać, albo wyjść, żebym ja się mogła zgodzić. Ale nie ma takich sytuacji. I to jest główny problem, bo on czuje że jest niesprawiedliwie. Bo on nie robi niczego żeby mnie skrzywdzić, a ja chce wyjechać wiedząc ile go to kosztuje.
Dla mnie absurd, wiem wiem. Wiem, że każdy normlany cżłowiek to dostrzega, ale uwierzcie mi, jeśli mam idealnego faceta, z którym na każdej innje płaszczyźnie dogaduje się dobrze i chce z nim być i go kocham, jestem w stanie zaakcpetować " tę" jego stronę i traktowąc ją jako wadę i jego skazę, ale po prostu muszę wymyślić rozwiązanie dla takich sytuacji które zadowoli nas oboje.
Bo to jedyne co mam mud o zarzucenia. Naprawdę.

21

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...
lady_Kate napisał/a:

Cynicznahipo
Ja bym się cieszyła jak on by chciał gdzieś pojechać, albo wyjść, żebym ja się mogła zgodzić. Ale nie ma takich sytuacji. I to jest główny problem, bo on czuje że jest niesprawiedliwie. Bo on nie robi niczego żeby mnie skrzywdzić, a ja chce wyjechać wiedząc ile go to kosztuje.
Dla mnie absurd, wiem wiem. Wiem, że każdy normlany cżłowiek to dostrzega, ale uwierzcie mi, jeśli mam idealnego faceta, z którym na każdej innje płaszczyźnie dogaduje się dobrze i chce z nim być i go kocham, jestem w stanie zaakcpetować " tę" jego stronę i traktowąc ją jako wadę i jego skazę, ale po prostu muszę wymyślić rozwiązanie dla takich sytuacji które zadowoli nas oboje.
Bo to jedyne co mam mud o zarzucenia. Naprawdę.

Dziewczyno, ale on zmusza Ciebie, byś prosiła o coś, co jest normalne i Ci się należy..
Jak Ci np. zabroni do rodziny pojechać, to też się będziesz zastanawiała?

NIE MASZ CZEGO MU REKOMPENSOWAĆ.
Jego zachowanie jest chore. Sam nie wychodzi, bo nie lubi ludzi, więc Ciebie też w domu zamknie. Książkowy toksyk.

22

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Lady Kasia, nie mówi do końca o swojej tajemnicy, może to alkohol, może chodzenie na boki
być może jemu się o nie podoba, bo wyciągnął ja z tego, co zupełnie pomijacie,
ja na jego miejscu też bym miał obawy, jeśli ktoś się upija przestaje się kontrolować, i nigdy nie wiadomo jak taki wypad może się skończyć, czy wypadkiem, czy ponownym upadkiem moralnym

ja jestem na tym forum od końca zeszłego roku, i jak nieraz czytam Wasze wątki, to jest wiele niedomówień w tym czym piszecie,
zawsze jest krótko, a dopiero jak ciągnie się Was za język, to wychodzi o wiele więcej,
DUŻO MACIE TAJEMNIC  i tak pewnie też jest w waszych związkach

tak jest też w przypadku Lady Kasi
nie można patrzeć na sprawę tylko z własnego stanowiska, czasami trzeba postawić się też w miejscu drugiej osoby

skoro Jej facet wyciągnął z jakiego upadku moralnego, do którego się przyznaje, a Wy skrzętnie to pomijacie, to MA PRAWO DO OBAW
bo historia lubi się powtarzać

23 Ostatnio edytowany przez mmmsss (2014-03-02 00:16:55)

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...
lady_Kate napisał/a:

I dlatego do Was piszę, błagam Was....może macie jakieś pomyłsy? Co mogłabym mu zaoferować w zamian?
Propozycje seksualne nie wchodzą w grę, bo to jest standard więc żadne przekupstwo lodzikami i masażami to nie ta mańka. Trzeba uderzyć w inną.
Ma ktoś jakiś pomysł? Jaką korzyść mógłby z tego mieć?


Proszę pomóżcie mi być szczęśliwą w tym związku. Bez spotkań chociaż 4 razy w roku z moimi ludźmi nie będę mogła być szczęśliwa... Co mu dać???

Boże święty nie wierzę w to co czytam smile Podobno miłość jest bezinteresowna a jeśli nawet nie to ponoć jeśli jest prawdziwa to bardziej dbamy o dobro drugiej osoby niż o swoje.  Powiedz mu , że mu bilet autobusowy wyślesz to będzie miał od Ciebie COŚ na pamiątkę. Jeśli facet Cie ogranicza i nie pozwala Ci być szczęśliwą bo on z tego nic nie ma to chyba faceta czas zmienić wraz z lokalizacją smile

24

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Jedź do znajomych sama i nie przejmuj się tą zazdrością, to chore. Czy zrobiłaś coś by nadszarpnąć poważnie jego zaufanie? Pewnie nie, to taki typ, co by Cię zamknął w klatce hmm Pojedź i pokaż, że masz do tego prawo, a on nie będzie mówił co masz robić. Wtedy albo on się z tym pogodzi lub nie. Dla mnie to kuriozalne, żebyś miała go zabierać na siłę i jeszcze wymyślać jak mu to zrekompensować, dla mnie to manipulacja z jego strony hmm Jakby chciał Cię uszczęśliwić, to by pojechać choć raz, bez żadnych warunków by jechał, bo związek nie na tym polega. A jak woli zostać, to Twoi przyjaciele mogą kiedyś do Was przyjechać i Was pozna, wtedy nie będzie musiał jeździć jak tak bardzo nie chce. No, ale mimo wszystko zastanowiłabym się nad tym związkiem, bo to nie powinno tak wyglądać, że facet Ci nie ufa...

25

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...
MariuszS2006 napisał/a:

Lady Kasia, nie mówi do końca o swojej tajemnicy, może to alkohol, może chodzenie na boki
być może jemu się o nie podoba, bo wyciągnął ja z tego, co zupełnie pomijacie,
ja na jego miejscu też bym miał obawy, jeśli ktoś się upija przestaje się kontrolować, i nigdy nie wiadomo jak taki wypad może się skończyć, czy wypadkiem, czy ponownym upadkiem moralnym

ja jestem na tym forum od końca zeszłego roku, i jak nieraz czytam Wasze wątki, to jest wiele niedomówień w tym czym piszecie,
zawsze jest krótko, a dopiero jak ciągnie się Was za język, to wychodzi o wiele więcej,
DUŻO MACIE TAJEMNIC  i tak pewnie też jest w waszych związkach

tak jest też w przypadku Lady Kasi
nie można patrzeć na sprawę tylko z własnego stanowiska, czasami trzeba postawić się też w miejscu drugiej osoby

skoro Jej facet wyciągnął z jakiego upadku moralnego, do którego się przyznaje, a Wy skrzętnie to pomijacie, to MA PRAWO DO OBAW
bo historia lubi się powtarzać

Nawet, JEŚLI ją wyciągnął z jakiegoś gówna, to nie ma prawa teraz ograniczać jej wolności i stosować jakichś durnych manipulacji.
Dała mu przecież wybór - mógł jechać z nią. Dlaczego nie chciał? To jest moim zdaniem kluczowe. On nie chce, żeby jechała, bo sam ochoty jechać nie ma.

26

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...
Cynicznahipo napisał/a:

Nawet, JEŚLI ją wyciągnął z jakiegoś gówna, to nie ma prawa teraz ograniczać jej wolności i stosować jakichś durnych manipulacji.
Dała mu przecież wybór - mógł jechać z nią. Dlaczego nie chciał? To jest moim zdaniem kluczowe. On nie chce, żeby jechała, bo sam ochoty jechać nie ma.

Zgadzam się. Może jechać z nią, ale nie chce bo to dla niego obcy ludzie i zawsze będą obcy skoro nie chce ich poznać.
Może problemem nie jest brak zaufania w związku a niska samoocena u partnera, która karze mu wierzyć, że musi pilnować dziewczyny inaczej znajdzie się ktoś lepszy kto mu ja z przed nosa sprzątnie.

MariuszS2006 Kasia potwierdziła, że chłopak obawia się, że się zwyczajnie brzydko mówiąc puści, to wyjaśnij mi za kogo on ją ma, skoro myśli, że dziewczyna chce wyjechać żeby doprawić mu rogi?

Jeszcze mam jedno pytanie (na forum jest dużo takich związków gdzie jedna strona ma właśnie obawy, że druga zdradzi) czy nie jest tak, że on ma o wiele mniejsze doświadczenie w sferze seksualnej od Ciebie?

27

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

ja post Kasi zrozumiałem, że ona może jeździć, bo to robi, ale on strzela fochy
ja nie odczytałem w tym ograniczania, przecież wraca do niego, nie ma zmienionych zamków itp. więc nie widzę tutaj żadnego ograniczania
natomiast facet strzela fochy jak małe dziecko, ale to raczej jest spowodowane tym, że kiedyś wyciągnął ją z alkoholizmu, bo puszczanie się to nie do końca upadek moralny, to raczej wybór z kim i kiedy
puszczanie może być przy okazji upadku moralnego, bo brak przy nim świadomości, ja to odczytałem jako wpadanie w pijaństwo, gdzieś tam to mi się przewinęło
a to jest większy problem, bo to może być lub jest chorobą
on to robi raczej dla jej dobra

czy ludzie powinni mieć obawy, czy drugie zdradzi, sądzę, że tak, bo jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, pokusy, ale nie może to być zbyt chore
miesiąc fochów, to gościu lepszy jest od mojej teściowej, ona strzelała przez 2 tygodnie
więc, współczuję Kasi, miesiąc fochów, sam bym nie wytrzymał z takim gościem, i spieprzyłbym do znajomych, tak jak Ona
co do mojego doświadczenia seksualnego, jest niewielkie, miałem dziewczynę, i żonę smile

28

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

To pytanie odnośnie doświadczenia było już do Kasi wink

29

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Mariusz, akurat miesiącem fochów, to bym się najmniej przejmowała... Ja bym w ogóle nie wiązała przyszłości z kimś takim.
Związek nie polega na wzajemnym ograniczaniu się. A twierdzenie, że on to robi dla jej dobra jest po prostu śmieszne.

30

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Agnik sorryś, ale myślałem że doświadczenie było do mnie smile
Cynicznahipo , mi 2 tygodnie fochów teściowej przeszkadzało, nie potrafię żyć obok, kogoś kto chodzi codziennie nadąsany
więc miesiąc to dla mnie zbyt długo, sam po tygodniu teściowej kupowałem kwiatka, i pewnie ją zbytnio rozpieściłem smile

ja nie bronie gościa bo jest facetem jak ja, tylko czułbym się tak samo jak on, bo jeśli ja poświęcam się dla drugiej osoby, wyciągam ją z dołka moralnego, i raczej to alkohol niż coś innego, to miałbym za złe, że jedzie tam gdzie może wrócić do punktu wyjścia, nie odbieram to jako ograniczenie, tylko o obawy że Ona wróci w to samo miejsce
jest tu jego błąd, bo on powinien z nią jechać, ale przecież ona chce trochę swobody
tu raczej nie chodzi o to czy ona jest puszczalska czy nie, tylko że sięgnie znów bruku, a alkohol to całkiem inna bajka niż puszczanie

znam ludzi, we własnej rodzinie, którzy nadużywali alkoholu, i raczej wiem co to jest, to wcale nie jest śmieszne
moja babcia, chciał popełnić samobójstwo, przez takiego jednego, wiec to raczej nie są śmieszne sprawy

a jeszcze inna sprawa, dziewczyna SAMA CHCE WYNAGRODZIĆ MU ten wyjazd, a sprawa obróciła się przeciwko niemu smile

31

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Dlatego próbuję wyjaśnić autorce, że NIE MA MU CO wynagradzać, bo to jest normalne, że chce pojechać do znajomych, ma do tego prawo.

On, jak mu coś nie pasuje, to niech jedzie z nią. A jak nie chce, to pyszczek na kłódkę i pretensje do samego siebie.

Ja bym w takim ''związku'' absolutnie nie wytrzymała.

32

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Żartujesz sobie? Błagam, powiedz, że żartujesz.

Musisz go prosić o pozwolenie na odwiedzenie znajomych? Jesteś jego własnością? Nie musisz go pytać o zdanie w takich sprawach. A jakbyś powiedziała, że cierpisz, kiedy on [wstaw cokolwiek, co on lubi robić]? Śmieszne i tyle.

Nie jesteś kilkuletnim dzieckiem, a on nie jest Twoim rodzicem, żebyś musiała uzyskać jego zgodę.
Nie robisz mu krzywdy, żebyś musiała mu coś wynagradzać.

Chcesz jechać? Jedź. On nie chce? Niech zostanie. Nie musisz mu wynagradzać dni, które spędza bez Ciebie, litości. Dlaczego przejmujesz się tym, że on sobie wymyśli, że cierpi bez Ciebie, skoro on ma w głębokim poważaniu to, że Ty cierpisz bez bliskich? Manipulant i tyle.

33

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Kup mu zestaw kołków rozporowych jezeli trzeba cos powiesić.
Kolki rozpprowe będą przypominać o tym ze myślisz o tym ze on cierpi kiedy jest sam dlatego wolisz żeby zzamiast umarwiania sie zajął się czymś pożytecznym .
A jak będzie mu jeszcze malo to potem może sobie popatrzeć na efekt swojej pracy ...

34

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Tylko Mariusz i kwadrad zrozumieli przesłanie tego posta. Dziewczyny tradycyjnie obsmarowywują faceta, próbują " otworzyć mi oczy" na to jak mi źle itd.
Pomijam już fakt, tego że nie wszyscy potrafią czytać ze zrozumieniem.
napisałam, że ze mną jeździł i go to nie jara. Ja też przecież nie mogę go zmuszac, żeby robił to co ja chce,do czegoś czego nie lubi lub nie chce dlatego że ja chce. To tak jakby on mnie namawiał do ganbangu, bo on chce. Dziewcyzny w ogóle nie wczuwacie sie w historie z jego perspektywy.
Myślisice że jestem ograniczona i nie wiem, że nie ma do mnie zaufania?\
Nie ma. Ma do tego podstawy, wiele mu zawdzięczam, wyciągnął mnie z życiowego bagna, opiekował sie mną gdy byłam wrakiem emocjonalnym i fizycznym też. Podziwiam go za to.

Nawet w normalnych związkach gdzie ludzie sobie ufają i nikt nikogo z bagien nie wyciągał, ludzie mają jakieś obiekcje co do wyjazdów kilkudniowych partnera, zwłaszcza tych czysto rekreacyjnych i wcale mnie to nie dziwi. Bo okazja czyni złodzieja.

A ja wracam do miejsca, które sprawiło, że jak mnie poznał to zastał mnie w tym stanie w jakim mnie zastał.
Nie oceniam jego "cierpienia gdy wyjeżdżam", bo ma do tego prawo. To są uczucia których sobie nie wymyślił i ja je musze wziąć pod uwagę. Więc jeśli godzi się na to, żebym tam pojechała...
a chce jedynie coś w zamian, co ja mu dam od siebie za to, że zrobił coś wbrew sobie, że cierpi ( bo nie przestanie tylko dlatego że sie zgodził) to chyba nie jest aż takie straszne....

Nie obawia się o swoją wartość i atrakcyjność w moich oczach, bo wie że jest dla mnie spełnieniem marzeń i nie musi. Owszem może ma trochę mniejsze doświadczenie seksualne, ale to dlatego że jest młodszy. Nie sądze żeby to miało jakiś wpływ ma sytuację. Po prostu jest realistą, widzi jak zachowują się pijane kobiety, mężatki, które mają dzieci, kolezanki w kilkuletnich związkach... jak ma mi ufać, skoro wie, że sama robiłam różne dziwne rzeczy w przeszłości? Skoro nie jestem jeszcze ostoją normalności, prawdomówności na codzień. Może się obawiać.

Nie prosiłam, o rady odnośnie mojego związku, bo czuję się w nim dobrze, i sądze że on sam tez ma się świetnie.
Tylko o doradzenie w tej konkretnej sytuacji.
Gdybym nie chciała z nim być, i czuła sie tak strasznie źle to bym nie była. Uwierzcie.
A skoro chce, to mam swoje powody. I sa one solidne.
Więc nie zbaczajcie z tematu i pomóżcie mi wymysleć, co mam mu dac w zamian.
Wiem, że nie muszę.
Ale chcę.

35

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Cały czas mam nadzieje, że ktoś mnie zrozumie i wpadnie na jakiś pomysł.
Mariusz zaproponował wyjazd we dwoje który miałby byc potem rekompensatą za stracone dni.
jest to dobra opcja, ale wiaże się z kolejnymi kosztami. I koszt za kzdym razem takiej mojej wycieczki musiałabym liczyć podwójnie. Za swoją i za naszą.
Może ktośwpadł jeszcze na coś innego?

36

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Na początek wczuję się w chłopaka, który nie ufa i boi się. Jakąż, do diabła, satysfakcję on ma mieć z tego, że po powrocie z "diabelskiego miasta" wymyślisz dla niego coś miłego? I tak przez cały Twój wyjazd przeżywał koszmar, więc na co mu prezent/wycieczka/inne bzdury PO FAKCIE? Jeśli koniecznie chcesz w to brnąć, to czy nie lepiej by było np. podczas wyjazdu meldować się smsami i telefonami? "Kochanie, spotkałam się z Kasią i Jurkiem, siedzimy tu i tu, piję to i to, jestem trzeźwa, nie martw się, a teraz zamawiam taxi, jestem już bezpiecznie w domu..." Trochę upierdliwe dla Ciebie, bo nie skupisz się w pełni na znajomych, ale może warto spróbować? Prędzej to pomoże Twojemu partnerowi nabrać do Ciebie zaufania, niż jakieś kretyńskie nagrody po wyjeździe.

A na koniec pomoralizuję:

Niezależnie od tego, jakim dnem moralnym byłaś i cokolwiek to znaczy, zarówno Ty jak i Twój partner MUSICIE zrozumieć, że każdy ma prawo do błędów. Jeżeli decydujemy się na życie z kimś, kto te błędy popełniał, musimy ZAPOMNIEĆ, WYBACZYĆ I DAĆ CZYSTĄ KARTĘ. Inaczej brniecie w toksyczne bagno:
-on nie ufa, pławi się w byciu rycerzem, każe nieustannie przepraszać, kajać się, naprawiać i padać do nóg
-Ty ustawiasz się w roli podnóżka, nie potrafisz się odciąć od tego, co było, wciąż jest Ci to wypominane, przypominane, jesteś traktowana jak głupiutkie stworzonko bez mózgu, bez siły i bez własnej woli. Na dodatek UTWIERDZASZ partnera w przekonaniu, że nie warto Ci ufać.

Snujecie sobie oboje toksyczną pajęczynę i niezależnie od tego, jak bardzo i na ilu płaszczyznach jest Wam dobrze, prędzej czy później to się rozwali. Żeby tworzyć zdrowy związek, musisz stanowczo powiedzieć: "To, co było, jest przeszłością, zmieniłam się, Ty jesteś najważniejszy i musisz mi zaufać."

Nie możesz, cholera, całe życie płaszczyć się i przepraszać!

37

Odp: SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Atrakcyjność i wartość faceta nie polega na tym, że ktoś go takim widzi, lecz to jakim się on sam widzi.
Gdybym zaproponował kobiecie - ok. Zgadzam się na twój wyjazd, ale chcę coś w zamian, to sam siebie bym poniżył, bo to jakbym kupował coś za coś. Poza tym związek jest dla ludzi dorosłych, a nie dzieci, więc każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny. Bez mrugnięcia okiem pozwoliłbym na wyjazd, a jeśli ktoś nie potrafi wtedy zachować się, to musi dorosnąć.
Kwestia wdzięczności za coś z przeszłości - osoba, która pomaga, to nawet o tym nie wspomni.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » SZTUKA KOMPROMISU - jak go przekonać? Prosze o pomoc...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026