Chodzi tutaj oczywiście o związki. Miałam jeden poważny związek, nie planowałam tego, przyszedł sam... Strasznie cierpiałam po tym, ale doszłam jakoś po czasie do siebie. Wtedy całkowicie oddałam się miłości.
Ostatnio zauroczyłam się w chłopaku (nie wiem co takiego w sobie miał, nie był jakoś bardzo przystojny, a charakter też ciężki) i było pięknie na początku, ale zauroczenie to czas dostrzegania samych zalet..wpatrzona w niego jak w obrazek, a chłopak okazał się bez uczuć. Było mi przykro na początku, ale nauczyłam się podchodzić do takich spraw z dystansem, w razie gdyby coś poszło nie tak to żebym pozniej nie cierpiała. Tak też było w tym przypadku. Łatwo przyszło, łatwo poszło...nie ważne.
Oczywiscie jestem raczej takiego przekonania 'znam swoją wartość' i jeśli widzę, że nie ma sensu to po prostu odpuszczam i trudno.
Bardzo lubie zwracać swoją uwagę przystojnych mężczyzn- a która nie lubi.. lubie też flirtować:)) Jako że jestem jeszcze młoda to często udaję mi się to, ale niestety nie widze w nich nic oprócz 'ładnych twarzy' ...
Wielu z nich się starało, pisało, byli mili, przystojni... ale jakoś nie czuję potrzeby obdarzyć ich czymś więcej, nie czuję zadnych motylków, no nic. Gdy nie czuje tego 'uniesienia na początku' to od razu są wpisani na liste 'kolegów' i po sprawie..
Mam swoje życie- nauka i dom... niby nic takiego, ale lubie takie życie. Jest mi łatwo.. Cały wolny czas spędzam ze sobą, raz na jakiś czas gdzieś wyjdę z przyjaciółmi... raczej jestem osobą niezależną i zawsze stawiam na swoje.
A jesli chodzi o te zauroczenia to jak pisałam, to jest tylko chwilowe.. i w niewłaściwych ludziach. Nie wiem co takiego w sobie mają ludzie, którzy kompletnie nie powinni zwracają moją uwagę...i nigdy nie wychodzi
Za każdym razem gdy pomyślę, że jestem sama.. wtedy przypominam sobie o Nim :-)
To ON mi pomaga gdy czuję się samotna.. chodzi oczywiście o Boga.
Nie czuję tej pustki gdy się modlę... on jest ze mną.
Chciałam się wygadać, ale też poznać wasze zdanie na ten temat..
*dodam, że gdy próbowałam poznawać tamtych chłopaków to widziałam ich tylko na stopie koleżeńskiej.. tak samo jak przytłaczało mnie te częste spotkania, coraz wiecej oczekiwań ode mnie...