netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Odmóżdżanie ludzi...

99 odpowiedzi11 927 wyświetleńzałożony przez Ewika99, 12.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Odmóżdżanie ludzi...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 100 ]

1 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-12 22:15:16)

Temat: Odmóżdżanie ludzi...

Z gory przepraszam za dosc ostre slowa w temacie, ale czy nie macie czasem wrazenia, ze ludzi dzisiaj sie "odmozdza"? Chodzi mi o to, ze teraz na kazdym kroku media, gazety, itp. wrecz zachecaja ludzi do korzystania z uslug wszelkiego rodzaju "specjalistow". Bierzesz slub- wez specjaliste. Problemy z dziecmi- wez specjaliste. Klopoty z dogadaniem sie ze wspolmalzonkiem (nawet w blahych sprawach)- wez specjaliste. Nie potrafisz poradzic sobie z "wychowaniem" psa- wez specjaliste. Jak ubrac sie na rozwod- specjalista doradzi, itd... Powstalo wiele nowych "zawodow", doslownie od wszystkiego. W kazdej dziedzinie zycia moga pomoc Ci eksperci. Moga nawet zaplanowac Twoj pierwszy raz (wiecie-sceneria, nastroj, kolacja...). Mam wrazenie, ze ludzie oduczyli sie rozwiazywac problemy sami. Oduczyli sie, by samemu sobie z nimi radzic. I nie chodzi tylko o klopoty. Dzisiaj ludzie musza miec wszystko zaplanowane przez ekspertow:sluby, komunie, wieczory kawalerskie... Ja rozumiem- nie mamy czasu, wszystko pedzi do przodu, caly swiat jest ogarniety jakims szalonym tempem, ale bez przesady... Kiedys nie bylo takich problemow. Teraz ludzie szukaja dziury w calym. Mysla, ze sami sobie ze swymi klopotami nie poradza, bo "od tego sa specjalisci". Wiem, niektore sytuacje zyciowe wymagaja udzialu eksperta, psychologa, ale mam wrazenie, ze teraz korzystamy z ich uslug czasami bez powodu... Z jednej strony wmawiaja nam, ze kazda jednostka jest niepowtarzalna, ze moze wszystko, musi tylko uwierzyc we wlasne sily i mozliwosci, Wmawiaja, ze czlowiek moze poradzic sobie ze wszystkim, ze tylko sobie moze wszystko zawdzieczac, wlasnej pracy, uporowi. Musi miec tylko duzo pozytywnej energii, bla bla bla. Z drugiej strony, gdy ogladam nieraz dziesiejsze programy typu: jak sprzatac dom, jak znalezc odpowiednia nianie, co wlozyc, by wygladac szczuplej, to mysle, ze ludziom nie chce sie myslec, zorganizowac... I przeraza mnie to. Do czego dazymy, jako ludzie? Czy do tego, by przestac myslec o, nieraz, blahych problemach? Zeby zrzucac odpowiedzialnosc za nasze zycie na obce osoby? A moze to zwykle lenistwO? W sumie to nie wiem tak naprawde. A Wy jak sie na to zapatrujecie? Zgadzacie sie ze mna, czy nie?

Przepraszam moderatorki, jezeli w zlym dziale umiejscowilam swoj watek, ale nie mialam pojecia, gdzie go powinnam umiescic. Psychologia wydala mi sie najodpowiedniejsza.

2

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Przyznaję, że poruszasz ciekawy temat do dyskusji. smile
Po części podzielam Twoje zdanie. Jednak nie uważam, że to coś złego w pomocy specjalistów przy organizacji np. wesel (choć to myślę jest temat na osobną dyskusję).
Wśród moich znajomych, w rodzinie raczej nikt nie korzytał z usług tego typu specjalistów. Myślę, że ich branże rozwijają się w dużych ośrodkach miejskich, a te z kolei dążą - z socjologicznego punktu widzenia - ...może samozagłada to za mocne określenie... wink W mojej ocenie ludzie nastawieni na karierę nie mają na nic czasu, stąd wygodniej zjeść coś na mieście niż ugotować w domu. To działa na podobnej zasadzie.

Większym problemem są dla mnie szkolenia/wykłady dotyczące rozwoju osobistego.
Nie rozumiem tego. Jak słuchanie tego typu glupot może wpłynąć na mój charakter? Charakter kształtują inne czynniki niż motywujące hasła i zmawianie sobie, że 'jestem zwycięsca'.
Wg mnie to trzepanie kasy na młodych, nieśmiałych, nie pewnych siebie ludziach.

3

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ewika poruszyłaś bardzo ważną kwestię-ja pojęcia nie mam o trendach w sprzątaniu, urządzaniu, ubieraniu właściwie też nie, bo nie mam TV (stwierdziłam, że to strata czasu) jednak ..tak, jest to powszechne. Po czym to np.widać? Po forum big_smile Po związkach wielu ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie z .... życiem we dwoje i wolą uciec.
Tak, już Teresa Hołówka w swojej książce "Delicje ciotki Dee" o tym pisała, a pisała o społeczeństwie amerykańskim wczesnych lat '80 lub nawet późnych '70, że społeczeństwo nie może poradzić sobie z najmniejszym problemem, ze wszystkim ląduje u "specjalisty" i co za tym idzie, na prochach.

Dlatego fajnie by było, gdyby ..... człowieczeństwo tj.kultura zachodnia poszła po rozum do głowy.Własnej w pierwszej kolejności wink

4

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Jak się mało ogląda TV to nie grozi odmóżdżanie wink
Poza tym ludzie teraz nastawieni są na karierę na zarabianie pieniędzy i na nic innego nie mają czasu, więc muszą skorzystać z usług różnego rodzaju specjalistów. Po to zarabiają, żeby wydać kasę. I tak kółko się zamyka. Zwykli ludzie chcą naśladować tych z TV więc udają się do specjalistów. Dużo zależy od środowiska w jakim się żyje. Jeśli przebywa się wśród osób które zarabiają do dwóch tysięcy, to tacy często na malarza nie mają i sami remontują sobie dom jak potrafią.

5

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Trafilas w sedno. Nie mowie, ze pomoc przy organizacji wesle to cos zlego. Chodzilo mi raczej o to, ze ludzie ida na latwizne, a to byl tylko przyklad smile. Wiem, ludzie sa zapracowani, ale w sumie to... kiedy nie byli? Zawsze trzeba bylo pracowac, by zyc. A i problemy ludzie mieli kiedys "wieksze", tak mi sie wydaje. Bo kto kiedys slyszal, zeby uczyc gospodynie, jak sie prowadzi dom? Ludzie "dawniejsi", by nas wysmiali. Kiedys problemem bylo to, ze nie ma co do garnka wlozyc. Dzisiaj problemem jest kotek, ktory sika w kuchni zamiast do kuwety... Wiem, sa w Polsce ludzie, ktorzy nie maja co jesc, za co rachunkow oplacic. Ale mi raczej chodzi o takich normalnych Polakow, nie biednych i nie bogatych. Wynajdujemy sobie problemy na sile. Do wszystkiego chcemy angazowac specjalistwo, czesto niepotrzebnie. Zauwazylam jeszcze jedno: taka tendencje wykazuja raczej spolecznosci miejskie, na wsi ludzie sie tak ze soba "nie pieszcza". Chociaz i do wsi taka moda na ekspertow dociera. ale to raczej do mlodszego pokolenia. A wedlug mnie Ci wszyscy" specjalisci od..." to czysty biznes. Chodzi o trzepanie kasy- wmowic ludziom, ze sa wyjatkowi, niepowtarzalni, ale jednoczesnie, ze sami sobie ze swymi problemami nie poradza. Ze musi pomoc ktos inny. Takie kolowanie naiwnych.

6

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Catwoman napisał/a:

Ewika poruszyłaś bardzo ważną kwestię-ja pojęcia nie mam o trendach w sprzątaniu, urządzaniu, ubieraniu właściwie też nie, bo nie mam TV (stwierdziłam, że to strata czasu) jednak ..tak, jest to powszechne. Po czym to np.widać? Po forum big_smile Po związkach wielu ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie z .... życiem we dwoje i wolą uciec.
Tak, już Teresa Hołówka w swojej książce "Delicje ciotki Dee" o tym pisała, a pisała o społeczeństwie amerykańskim wczesnych lat '80 lub nawet późnych '70, że społeczeństwo nie może poradzić sobie z najmniejszym problemem, ze wszystkim ląduje u "specjalisty" i co za tym idzie, na prochach.

Dlatego fajnie by było, gdyby ..... człowieczeństwo tj.kultura zachodnia poszła po rozum do głowy.Własnej w pierwszej kolejności wink

Catwoman- z "ust" mi to wyjelas. A moze raczej z "klawiatury"? wink. Chodzi mi tez o to, ze ludzie slepo podazaja za moda zza oceanu. I tego sie obawiam- ze niedlugo Polacy beda jak Amerykanie- nawini i "odmozdzeni"...

7

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Tyś chyba dziewczyno kota sikającego nie-tam-gdzie-trzeba nie miała! big_smile

Anyway, wydaje mi się też, że jest jeszcze jedno rozgałęzienie tego zjawiska; kiedyś ludzie uczyli się od siebie nawzajem: starszyzna była szanowana i nauczała młodsze pokolenia.... życia.
Kolejne rozgałęzienie: życia smile Niekoniecznie języków obcych, programowania, skutecznego marketingu (chociaż może jak na tamte warunki to trochę też wink ) ale życia. Człowiek powinien wiedzieć, z czego żyje, jak działa przyroda, jak działa ciało człowieka, poznawać siebie samego, rozwijać się wewnętrznie, duchowo, żyć w harmonii. Osobiście uważam, że jedynie wtedy człowiek może być prawdziwie szczęśliwy.

8

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Catwoman napisał/a:

Tyś chyba dziewczyno kota sikającego nie-tam-gdzie-trzeba nie miała! big_smile

Anyway, wydaje mi się też, że jest jeszcze jedno rozgałęzienie tego zjawiska; kiedyś ludzie uczyli się od siebie nawzajem: starszyzna była szanowana i nauczała młodsze pokolenia.... życia.
Kolejne rozgałęzienie: życia smile Niekoniecznie języków obcych, programowania, skutecznego marketingu (chociaż może jak na tamte warunki to trochę też wink ) ale życia. Człowiek powinien wiedzieć, z czego żyje, jak działa przyroda, jak działa ciało człowieka, poznawać siebie samego, rozwijać się wewnętrznie, duchowo, żyć w harmonii. Osobiście uważam, że jedynie wtedy człowiek może być prawdziwie szczęśliwy.

Hi hi, co do tego kotka to ok- nietrafiony argument;)

No wlasnie. Czasy sie zmienily i problemy ludzi tez. Ale powiem Wam, ze wedlug mnie, starsze pokolenie wiedzialo o zyciu duzo wiecej niz obecne (pomimo, ze teraz swiat otwarem stoi). Ludzie nie nastawiaja sie na (nie wszyscy oczywiscie) poznanie zycia, kultury (doglebnie), ale raczej na powierzchowne zwiedzanie i przyjemnosci. Na przyklad: taki turysta, nazwijmy go Kowalski, jedzie na wakacje do Egiptu (nie jest zadnym archeologiem z zamilowania ani nikim takim). Jak juz jest w Egipcie to pasowaloby zobaczyc piramidy. A wiec jedzie i oglada. Popatrzy,pooglada i...tyle. Nie interesuje go historia tej piramidy- wazne, ze widzial. Takie to nasze zycie jakies powierzchowne... Oczywiscie to byl tylko przyklad, taka przenosnia jakby. Kiedys moze i nie bylo mozliwosci zobaczenia piramid, bo czasy byly inne, swiat zamkniety, ale ludzie tak jakby "madrzejsi"? Przede wszystkim widac to porownujac mlode pokolenia. Z czasow, np. powojennych, a wspolczesnych.

9

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Bo ponoć teraz (o czym też Hołówka pisała w latach '80) nie idziemy do teatru, kina, na wycieczkę by się czegoś dowiedzieć, tylko by się zrelaksować smile I nic dziwnego, bo znowuż społeczeństwo żyje w napięciu, więc nie szuka kolejnych bodźców, a chce się właśnie odprężyć, co, jeśli zastępuje zupełnie poznawanie, doświadczanie, prowadzi do jakiejś tam formy odmóżdżania wink

10

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ot, to to. Swoja droga, musze poczytac ta Holowke smile. Na dzisiaj tyle z mojej strony. Was, kobietki, ktora nie zmeczona:), zapraszam do dalszej dyskusji. Dolacze sie jutro. A teraz milych snow wszystkim:)

11

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ja również idę spać.....by się odmóżdżyć wink

12

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

A mnie się to podoba. Nie mówię, że czasami fajnie jest się w czymś podszkolić/dowiedzieć czegoś nowego. Na przykład gotowanie, sprzątanie, ogólnie zajmowanie się domem - to jest coś, co każdy powinien znać chociaż w minimalnym stopniu, zarówno kobieta i mężczyzna.

Ale nie cierpię, jak ktoś udaje, że się na czymś zna, i kiedy zostaje mu to wytknięte, to nie chce się przyznać do błędu. Na przykład urządzanie mieszkania - w tej kwestii Polacy często skąpią na prawdziwych profesjonalistów, bo przecież co to za problem położyć płytki samemu albo wybrać kolor tapety, nie? A później wychodzą przepaskudne maszkarony. Brrr. I jeszcze po taniości - bo przecież łazienka urządzona z pomocą Castoramy to "wysoki standard".

Oczywiście, urządzanie mieszkania to pół biedy, zawsze można wjechać buldożerem i zacząć od nowa. Ale jak naprawić błędy wychowawcze, kiedy dziecko jest już nastolatkiem? Jak oduczyć psa agresji, gdy przez swoją ignorancję nauczyliśmy go, że zęby to całkiem przekonujący argument?

Dla mnie nie ma nic złego w korzystaniu z profesjonalistów w konkretnych dziedzinach. Lepsze jest przyznanie się do niewiedzy i zdobycie tej wiedzy pod okiem fachowca, niż udawanie eksperta. Uważam podejście "wiem, że nic nie wiem" za rozsądne.

13

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
busiu napisał/a:

A mnie się to podoba. Nie mówię, że czasami fajnie jest się w czymś podszkolić/dowiedzieć czegoś nowego. Na przykład gotowanie, sprzątanie, ogólnie zajmowanie się domem - to jest coś, co każdy powinien znać chociaż w minimalnym stopniu, zarówno kobieta i mężczyzna.

Ale nie cierpię, jak ktoś udaje, że się na czymś zna, i kiedy zostaje mu to wytknięte, to nie chce się przyznać do błędu. Na przykład urządzanie mieszkania - w tej kwestii Polacy często skąpią na prawdziwych profesjonalistów, bo przecież co to za problem położyć płytki samemu albo wybrać kolor tapety, nie? A później wychodzą przepaskudne maszkarony. Brrr. I jeszcze po taniości - bo przecież łazienka urządzona z pomocą Castoramy to "wysoki standard".

Oczywiście, urządzanie mieszkania to pół biedy, zawsze można wjechać buldożerem i zacząć od nowa. Ale jak naprawić błędy wychowawcze, kiedy dziecko jest już nastolatkiem? Jak oduczyć psa agresji, gdy przez swoją ignorancję nauczyliśmy go, że zęby to całkiem przekonujący argument?

Dla mnie nie ma nic złego w korzystaniu z profesjonalistów w konkretnych dziedzinach. Lepsze jest przyznanie się do niewiedzy i zdobycie tej wiedzy pod okiem fachowca, niż udawanie eksperta. Uważam podejście "wiem, że nic nie wiem" za rozsądne.

Też racja. W dużej mierze się z Tobą zgadzam. Tzn, uważam, że jak komuś się podoba coś jak jest zrobione tak czy tak, to spoko, ale oczywiście jak ktoś się wymądrza, a nie ma wcale takiej wiedzy jak mówi, to jest to irytujące, bo widać po prostu kompleksy. Wtedy okazuje, że się ta osoba wszystko "wie najlepiej" i to po prostu zwykle irytuje, bo to przemądrzanie się.

Oczywiście, kiedyś nie było tylu specjalistów i ludzie sobie radzili, ale kto wie, może tak naprawdę brakowało im takiego specjalisty... Jest popyt jest i podaż, jest widocznie na to zapotrzebowanie. Wiadomo, wpływ na pewno mają też czasy, gdy wielu ludzi nie ma prawie na nic czasu i przyda im się taka pomoc. Nie to, że to popieram, sama nie chciałabym żyć aż w takim biegu i nie mieć czasu na nic, ale tak często jest. Możliwe oczywiście, że czasem to też brak wiary we własne możliwości, takla wygoda, że ktoś to zrobi za nas- z jednej strony rozumiem, ale z drugiej warto choć czasem i w niektórych kwestiach popróbować samemu. Myślę, że jak są problemy z dziećmi czy małżonkiem to specjalista może naprawdę się przydać, bo często w relacjach jest coś, czego sami nie widzimy. Tak że myślę, że tutaj w niektórych sytuacjach może być przydatny. W opiece nad psem też oczywiście, chociaż to zależy od konkretnej sytuacji, bo komuś np może wystarczyć książka czy program o tym. Jeśli mamy duży problem ze sobą i sobie nie radzimy, to najlepiej psycholog, tu uważam, że wtedy jest to dobre. Takie obiektywne spojrzenie się przydaje. Fajnie można też się wygadać na forum, anonimowo, więc niby też obiektywnie, ale nie jest to wtedy jednak profesjonalne spojrzenie, więc czasem psycholog się przydaje, bo ma doświadczenie w tej dziedzinie. Co do ślubów, to nie uważam za coś złego, by ktoś pomógł- sama chyba bym chętnie skorzystała. Formalności jest dużo, załatwiania dużo, można się pogubić.

14

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Chcę się dowiedzieć co z psiakiem mogę zrobić, jak coś ugotować, a jak mam poważny problem pójść do terapeuty. Nie widzę w tym nic złego. Trzeba tylko rozumnie wybierać co nam jest potrzebne, a nie miotać się od speca do speca, na marne wywalając kasę.

15

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Jak ktoś jest idiotą, to da się odmóżdżyć.

Jednak nie sprowadzałabym tego do ''masz problem? weź specjalistę''. To coś o wiele głębszego.

Zgadzam się z Beyondblackie.

16

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Jestem wielką zwolenniczką specjalistów wszelkiego rodzaju. Dlaczego? Bo mam swój mózg i umiem z niego korzystać. W związku z powyższym nie podchodzę do żadnych specjalistycznych porad dosłownie - biorę z nich to, co wydaje się dla mnie najlepsze. Doceniam możliwość poznania innych spojrzeń na daną kwestię, jestem otwarta na pomysły czy sugestie, na które sama bym nie wpadła.
To strasznie dużo ułatwia.
Kiedy zepsuje mi się pralka to pewnie umiałabym ją sama naprawić po kilku tygodniach dopasowywania części metodą prób i błędów. Jeśli zawołam specjalistę to pralka będzie działała (prawdopodobnie big_smile) po kilku minutach. Oszczędzam czas na zrobienia innych, ważniejszych dla mnie rzeczy.

Nie uważam, żeby korzystanie z pomocy było zrzucaniem odpowiedzialności na innych. Dla mnie jest to zwykły element nauki. Po co mam sama dochodzić do tego co już dawno ktoś wymyślił i się sprawdza? Wystarczy zapoznać się z teoriami tego kogoś i wybrać z nich to co mi pasuje.
Owszem, kiedyś ludzie sobie radzili bez specjalistów. Radzili sobie też bez prądu, samochodu, telefonu. Dzisiaj nikt nie wyobraża sobie życia bez pewnych udogodnień. Specjaliści są udogodnieniem. Dlaczego więc mam ich odrzucać?

17 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-13 09:13:53)

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Oczywiscie, ze nie ma nic zlego w korzystaniu z uslug specjalisty w momencie, gdy np. w malzenstwie zle sie dzieje. Chodzi mi raczej o to, ze wielu ludzi "naduzywa" tej pomocy. Tak, jak pisala Catwoman o Amerykanach. Chodza do eksperow w najmniejszej sprawie, a potem maja klopoty z najbardziej blahym problemem. Media wprost nas zalewaja specjalistami wszelakiej masci i rodzaju. Potem ludzie nie potrafia podejmowac samodzielnie decyzji, bo boja sie odpowiedzialnosci, a jeszcze bardziej konsekwencji z tym zwiazanych. Fora to, wedlug mnie, dobry "wynalzek". Mozna sie wygadac, pozostajac anonimowym. Ludzie obiektywnie spojrza na nasza sprawe i doradza. Ale niekiedy wprost smiesza mnie komentarze typu: idz/idzcie z tym do specjalisty. Sama oczywiscie radzilam tak w niektorych przypadkach, ale gdy wydawalo mi sie, ze sprawa rzeczywiscie wymaga takiej interwencji. W przypadku, gdy maz skarzy sie na zone, ze ta nie chce sprzatac w domu, gotowac itd. mysle, ze jest to rada "na wyrost". Niekiedy wystarczy rozmowa miedzy soba, by problem rozwiazac. A niekiedy trzeba po prostu tupnac noga i trzasnac drzwiami, zeby zoneczka wziela sie do roboty. Oczywiscie jestem zwolenniczka rozmowy. W malzenstwie trzeba duzo ze soba rozmawiac. Ale gdy rozmowa nie pomaga wzielabym sie za sprawe "ostrzej"- niekiedy i klotnia pomaga. Oczyszcza atmosfere, pozwala uwolnic negatywne emocje. Nie chce tu, bron Boze, namawiac do rozwiazywania konfliktow przez agresje. Mysle, ze wiecie, o co mi chodzi. Specjalista, jak dla mnie, to ostatecznosc. Nie ma powodu, by latac do niego z byle klopotem. A wielu ludzi tak robi. I nie mam tu na mysli spoleczenstwa polskiego. Nie, z nami nie jest jeszcze az tak zle, ale brniemy w to, nie zastanawiajac sie nad "odmozdzaniem". Podazamy sladami zachodnich sasiadow i nie dostrzagamy pewnego ryzyka.

18

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

I ja nie mam NIC przeciwko specjalistom smile W końcu człowiek nie musi się znać na wszystkim. Ja wiem o co Ewikowi chodziło: ludzie w dzisiejszych czasach są słabi psychicznie. Byle błahostka ich/nas wpędza na dno czarnej rozpaczy. Boją się porażek, nastawieni na sukces, który się im wmawia.
Mój mąż zauważył też, że dzisiaj z powodu komfortu jaki mają nastolatki  czyli gdy na dobrą sprawę niczego się od nich nie wymaga (m.in."Niczego od ciebie nie wymagamy, tylko się uczyć!") a wszystko podstawia pod nos, rosną ludzie, którzy nagle znajdują się w świecie dorosłych: na rynku pracy, w związkach - no i jest dramat.

Pozwólcie, że wrócę jeszcze do tej Hołówki, bo przykład za przykładem mi się rzuca na mózg smile Odnośnie tego, jak człowiek potrafi nie myśleć samodzielnie całkowicie zatracając swą intuicję:

"?Potrzebować pomocy? znaczy tu potrzebować fachowca, który zdejmie sprawę z głowy Zdumiewające jak doszczętnie zaawansowany podział pracy odebrał tym potomkom pionierów chęć radzenia sobie własnymi siłami. Oto na przykład grupa studentów zamarza w górach 600 metrów od hotelu. Dlaczego nie próbowali wrócić? Bo czekali na helikopter. Niemowlę sąsiadów dostaje drgawek wskutek wysokiej gorączki Dlaczego nie przyłożycie mu chłodnych kompresów? Czekamy aż zadzwoni nasz pediatra. Louanna ma pewność że mąż ją zdradza. Dlaczego milczy? Musi poradzie się swego psychoanalityka, który jeszcze nie wrócił z urlopu W salonie Nugentów trzeba wymienić meble Co stoi na przeszkodzie? Zbieramy pieniądze na specjalistę od wnętrz." 

oraz...

"Kto z przybyszów nie zorientował się jeszcze, jak ochoczo ceduje się tu nawet najbłahsze kwestie na fachowców, i jak dalece cos (co?) wyparło tu z ludzkich kontaktów zwykłe ciepło (być może nawet, że będące gdzie indziej ciepłem zatłoczonej obory), ten obcując z miejscowymi grzęźnie w tasiemcowe qui pro quo. ? Nie rozumiem dlaczego musisz już jechać. ? Moja koleżanka Bożena ma kiepski dzień Nie dostała od dawna listu z domu i niepokoi się bardzo że cos się tam stało W dodatku spotkała ją przykrość w pracy Jak wychodziłam siedziała z ponurą miną w pokoju ? To jej problem, a nie twój Czy znasz ją od dawna? ? Noo, od miesiąca może Ona dopiero tu przyjechała ? Więc to nie jest twoja przyjaciółka i nie ma powodu, żebyś przezywała lej problemy Higiena psychiczna polega na tym, zęby się wyłączyć To śmieszne, wiesz, przejmować się cudzą sprawą tylko dlatego, że jest to ktoś tej samej narodowości ? Ale ona naprawdę kiepsko wygląda Czuję, że powinnam z nią być. ? To jadę z tobą ? A po co? ? No, jak to po co, przecież jesteś cudzoziemką i nie wiesz na pewno, jak wezwać ambulans, mogą cię za to obciążyć finansowo i... ? Ambulans? Jaki ambulans? ? No, do tej Bosheny.
? Kiedy ona nie jest chora, tylko smutna, ja pewnie się źle wyraziłam... ? Smutek to tez choroba. To depresja. To często się zdarza samotnym kobietom. Przyjdzie lekarz i pomoże jej. Da zastrzyk albo pigułkę. ? Bożena nie ma depresji, tylko (mój Boże, jak jest po ichniemu ?chandra?) tylko ten no, spleen Trzeba ją pocieszyć. ? No właśnie, spleen to stare określenie depresji. Może popełnić samobójstwo i ty będziesz miała problem. A psychiatra... ? To, że cos się nie udało, nie jest powodem, zęby popełniać samobójstwo (dla nich może jest?) Jej na pewno wystarczy jak ja z mą ? Spytaj lekarza, to powie ci, jak często ludzie w depresji popełniają samobójstwa. Nie można jej tak zostawić, ona potrzebuje pomocy Jadę z tobą, chodźmy na parking ? Ale ona na pewno nie zechce ambulansu ? To właśnie świadczy o tym, jak głęboka jest jej depresja. Trzeba wezwać ambulans! ? Nie mogę tego zrobić bo wiesz (i tu nachodzi mnie olśnienie) my mamy taki narodowy zwyczaj, że jak ktoś ma depresję, to nie wzywamy lekarza tylko siedzimy z tym kimś w jednym pokoju. Rada nierada, Cindy ustępuje natychmiast Skończyła przecież kurs antropologii kulturowej. Narodowy zwyczaj rzecz święta. Każdy ma prawo do swych dziwactw nawet jeśli są szkodliwe. Niech Arabowie mają trzy żony na raz, choć to niesprawiedliwe wobec kobiet, Polacy swoją kiełbasę z kapustą, choc niezdrowa, a Brytyjczycy swoją dziwną wymowę, choć niewygodna. Byleby tylko nie próbowali niczego narzucać tu, gdzie wszystko od początku zostało zorganizowane racjonalnie." (fragm. "Delicje ciotki Dee"- T.Hołówka) 

No i to o chodziło, wydaje mi się wink

19

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Kiedyś ludzie mieli więcej czasu i pomagali sobie nawzajem. Większość facetów potrafiło naprawić pralkę,wyremontować pokój,pracować przy żniwach urodziny na wsi,naprawić samochód itp. Dzisiaj ze względu na technikę naprawy we własnym zakresie nie wchodzą często w grę. Elektronika na maksa we wszystkich urządzeniach i robi się z tego wyższa szkoła jazdy. Druga sprawa, że z pokolenia na pokolenie ,,zamiera" chęć nauki i poznawania wszystkiego. Pracując z ludźmi w wieku 20 lat jestem w szoku jak można w tym wieku być takim pierdołą życiowym. Przyjść zarobić a się nie narobić. Po co ma się zastanowić chwilkę jak rozwiązać problem skoro gdy ten się pojawi to zadzwoni po kogoś i już. Chyba zwykłe nygustwo za tym przemawia. I w tym temacie jest coraz gorzej. Co do specjalistów do rozwiązywania problemów nazwijmy to ludzkich wszelkiego rodzaju terapeutów,psychologów itp. Fajnie, że jest w tej chwili taki szeroki dostęp ale jak zawsze ilość nie przekłada się na jakość więc trzeba być ostrożnym z dobieraniem sobie wszelkiego rodzaju specjalistów. Latanie z każda pierdołą nie ma sensu no ale oni też muszą z czegoś żyć smile. Korzystajmy z dóbr wszelakich z rozsądkiem i w miarę potrzeb smile.

20

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Catwoman, Zwykly facet- znowu sie zgadzam! Doslownie o to mi chodzilo. Ze ludzie NIE CHCA sami rozwiazywac problemow. Z tymi nastolatkami to 100% racji. Podam Wam przyklad z zycia wziety. Dotyczy nawet poniekad mnie i mojego meza. Pisalam juz o tym w innym watku, ale tu rowniez ta historia powinna pasowac. Otoz mieszkam z moim mezem. Dom podzielony jest na pol, bo pietro zajmuje brat meza z zona. Brat ma 44 lata, moj maz 29. Brat ma corke w moim wieku (23). 4 lat temu zaszla w ciaze z chlopakiem. Pojechala do niego, do UK, bo tam pracowal. Mieli sobie zycie tam ukladac. Byli tydzien. Twierdzili, ze nie mogli znalezc mieszkania. No ale kto im by wynajal mieszkanie w momencie, gdy tylko on zarabial? Ludzie na emigracji czesto zyja w jednym pokoju, dorabiaja sie. Od razu nie maja domow. Przyjechali do Polski. Zamieszkali u brata na gorze. Nie dokladaja sie do wspolnych rachunkow (w ogole, brat meza ich calkowicie utrzymuje), a wiec i my jestesmy pokrzywdzeni. Czwarty rok remontuja poddasze o tego chlopaka matki. Pracuje tylko om, chociaz dziecko ma juz 4 lata. Poza tym moja bratowa, a matka tej dziewczyny rowniez w domu siedzi, wiec moglaby sie zajac dzieckiem. Ale po co ma isc corka do pracy? Przeciez niczego nie oplacaja. Rachunki placi brat z moim mezem na pol. W dodatku, gdy sie tu wprowadzili to pozbawili pokoju brata tej dziewczyny. Chlopak ma 20 lat, a musi sie gniezdic u rodzicow w pokoju. No i tu zaczyna sie drugi problem. Pozbawiony pokoju, nie moze przyprowadzic sobie kolegow, polozyc sie spac, posluchac muzyki. Nie moze robic tego, co robia nastolatki w jego wieku, bo nie ma wlasnego kata. No wiec znalazl ucieczke w narkotykach. Zaczal cpac, szkoly nie skonczyl, bo nie chcialo mu sie chodzic. Do roboty (oczywiscie fizycznej) rowniez nie chce chodzic. No i tym sposobem brat mojego meza utrzymuje dwoje "doroslych" dzieci, ziecia i wnuczka. A sam prauje fizycznie. Jego syn trafil przed swietami na detoks. Wyszedl doslownie tydzien temu. Niby mowi, ze juz wiecej tego do ust nie wezmie, ale roznie moze byc. Corka, chociaz mieszkanie prawi skonczone, wyprowadzac sie jeszcze nie zamierza, bo "jeszcze wszystkie meble jej nie przyszly". Chodzi o kuchnie i lozko do ich sypialni. No ale gdyby zalezaloby jej na wyprowadzce to poszlaby na jedna kuchnie z tesciowa, ktora jest na dole, a lozko wzieliby stare. Jej brat (ten od narkotykow) do pracy rowniez sie nie rwie, ale papierosy kopci. No a kto na te papierosy zarabia? Oczywiscie ojciec. Mysle, ze jest to ewidentna niedojrzalosc i lenistwo. Moj maz mowi, ze chociaz brat to bardzo dobry czlowiek, to popelnil z zona jeden podstawowo blad: chcial dac wszystko swoim dzieciom. Nie wymagal od nich. Mieli wszystko, a odwdzieczyli sie brakiem dojrzalosci i strachem przed doroslym zyciem... Wiem, ze to co napisalam brzmi jak fabula jakiegos filmu, ale tak w rzeczywistosci jest. Dzieci brata boja sie podejmowac decyzje i ponosic konsekwencje. Do tej pory tego nie robia- syn tego brata biorac narktyki narobil duzych dlugow. Juz tamtej zimy przyjezdzali pod dom rozne "typy" pytajac o niego. Wtedy ojciec oddal 5 tys zl dlugu. Teraz tez swiecil oczami za syna, ktory kradl, by miec na narkotyki. On byl na detoksie, a ojciec oddawal dlugi, skradzione telefony i rowery. Powaznie. My z mezem mowimy miedzy soba, ze brat nie pomoze swym dzieciom ani nie nauczy ich doroslosci bez przerwy ich wyreczajac i placac za ich bledy. No ale ich zycie...

21

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

"Mieli wszystko, a odwdzieczyli sie brakiem dojrzalosci i strachem przed doroslym zyciem." - to nie jest odwdzięczanie czy nie...to po prostu konsekwencje  "wychowania" hmm

22

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ewika bardzo dobry i ważny temat, przepraszam, ale nie dołączę się do dyskusji, bo ja jestem  trochę jak "Zosia Samosia" i nie zawsze mi to na dobre wychodzi.  Dodatkowo mieszkam w UK a tu specjalistów mają od grona np. w przedostatniej firmie sprzątaczka (taka co jeździła na maszynie do mopowania podłogi) była specjalistką od konserwacji powierzchni płaskich. Nie będe się odzywać, bo nie umiałabym być obiektywna, ale bardzo chętnie poczytam, powzdycham, albo pośmieję się w zależności od sytuacji, jakie tu będziecie opisywać.

23

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Oj, opisywac to mozna duzo:) Catwoman, tak to co napisalas to konsekwencja. O tym odwdzieczaniu sie to napisalam troche z ironia. Bo jak na ironie dzieci mialy i nadal maja wszystko. Ojciec ubiera 20-latka, daje pieniadze na dyskoteki, placi dlugi. Doslownie. Kiedys nawet pisalam tu o tym, ze czuejmy sie z mezem pokrzywdzeni, bo placimy rachunki po polowie. Ale pomyslalam sobie: przeciez nie bedziemy sie wyklocac z bratem, z ktorym mamy dobre relacje i dokladac mu problemow. On i tak ma za duzo na glowie. No i tak "cierpimy" razem z nim. Tym bardziej nie chcemy sie klocic o pare zlotych, bo w planach mamy budowe wlasnego domu, gdzie bedziemy placic tylko swoje rachunki. Nie warto wiec. Szkoda tylko brata i bratowej, bo dzieci ciagna z nich, ile tylko sie da. A tam tylko ojciec pracuje. Nie powiem, zle nie maja. Na wszystko starcza, ale gdy bratu bys sie cos stalo to masakra by tam byla... Jedyny zywiciel. Echh, przepraszam znowu odbieglam od tematu i zrobilam prywatna wycieczke. Chodzilo mi o to, by pokazac, ze dzisiaj ludzie nie chc przejmowac odpowiedzialnosci za wlasne zycie. Wola sie kims wyslugiwac. Nie tylko specjalistami.

24

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Tak, ale na szczęście nie dotyczy to wszystkich smile Bo takie przykłady, które podałaś (czyli grupa wiekowa: 20 lat) to ja znam osobiście, ale mają ponad 50 smile

25

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Wielu jest takich. U mnie w okolicy jest duzo takich przypadkow. Ludzie 50+, a nadal na garnuszku mamy. "Mamo, daj na wino" wink. Mam wrazenie, ze kiedys ludzie zyli naprawde, a teraz bawia sie w zycie. Nie wszyscy, to nie jest generazlizowanie oczywiscie. No ale przypadki niektorych 20+ sa takie, ze tylko sie za glowe zlapac. Przyklad juz podalam. Nieraz sobie mysle, ze taki specjalista od nauki doroslosci to jednak by sie przydal wink

26

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Jeden z przykładów z mojej pracy: chłopak 30 lat który dostaje za zadanie pojechać do sklepu bo zabrakło jakiś tam części i praca stanęła w trakcie. Wytłumaczyłem mu gdzie jechać,jedyny taki sklep w mieście,wiedział co ma kupić. Reszta poszła na przerwę w tym czasie. Czekamy godzinę w końcu dzwonię do niego gdzie jesteś i pada odpowiedź już wracam. Wrócił ale bez potrzebnych części. Dlaczego? Bo przed sklepem jest parking na kilka samochodów i wszystkie miejsca były zajęte...

A historie typu wymiana żarówki w samochodzie i tekst od tego jest elektryk są na porządku dziennym. Zjeżdżając do firmy zepsuł się samochód ale kierowca nie wpadł na pomysł żeby komukolwiek o tym powiedzieć. Rano jak trzeba jechać do pracy okazuje się, że samochód nadal zepsuty i nic się nie zmieniło w ciągu nocy.
Nie wiem czy to jest cwaniactwo,lenistwo czy głupota zwykła ale macie rację, że to my niestety sami wychowujemy takich ludzi.
Dlatego mój ,,biedny" syn jest bardzo nieszczęśliwy smile gdy trzeba zostawić komputer na kilkanaście minut i przyjść pomóc a jednocześnie nauczyć się jak należy wymienić kontakt i posłuchać wykładu na temat elektryki,wymienić koło w samochodzie czy powiesić szafki w kuchni smile. Może doceni za kilka,kilkanaście lat smile.

27

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ewik, kiedyś ludzie żyli inaczej, byli bardziej zależni od natury (patrz: żniwa) i ich życie musiało biec innym rytmem. Gdy przygotowywanie posiłku wiązało się z całym rytuałem (narąbać drewna, przynieść, rozpalić w piecu, przygotować jedzenie, ugotować je w tym czasie go pilnując) człowiek też nie robił dziennie 15 zaplanowanych rzeczy, a np. 3.
Musielibyśmy wrócić do tego, co było- w obecnym świecie każe się nam jednak żyć inaczej.

28

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Myślę, że to nie chodzi tyle o odmóżdżenie co o to, że staliśmy się społeczeństwem konsumpcyjnym. Jak jest popyt to i podaż jest. Jak człowiek wie, że naprawa pralki przez niego trwać będzie pół roku, a specjalista zrobi to w 30 min to wybiera specjalistę. Tylko ze to poszło o wiele dalej. Jak boli Cie głowa, nie rzucisz palenia- tylko weźmiesz lek, jak masz nerwicę nie przejdziesz długiej psychoterapii tylko weźmiesz leki, jak jesteś otyły, kupisz tabletki na odchudzanie. Tak się oszukujemy że wszystko można mieć od razu, a tak nie jest.

29 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-13 12:49:45)

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Kazdy z Was ma troche racji. Specjalisci sa potrzebni, owszem. Bo wielu ludziom pomogli naprawde. To wlasnie jest wina naszych czasow. Robimy 10 rzeczy na raz. Nie mamy czasu. Nadal jednak mysle, ze dzisiejsi ludzie nie potrafia wielu rzeczy, takich zdaje sie prostych, a wymagajacych jedynie troszke uwagi i nauki. Jeszcze raz wroce do owej bratanicy. Jej maz, lat 26 remontuje dom u swojej matki na gorze. Potrzebuja na to pieniedzy, ale ile czasu mniej by mu zajelo to remontowanie, gdyby troche rzeczy chcial zrobic sam... A oni do wszystkiego doslownie biora ekipe. No a ze ekipy licza sobie niemale pieniadze to remont trwa juz 4 lata... Ostatnio nawet brat mojego meza poszedl im polozyc plytki, a moj maz zafugowal. Dlaczego? Ano dlatego, ze tamtemu chlopakowi sie zwyczajnie nie chce. Tlumaczy sie tym, ze nie potrafi, ze nigdy tego nie robil. No ale chwila chwila, to co on robil w UK? Przeciez pracowal przy remontach domow. Moj maz smieje sie nieraz, ze kleje tylko mieszal albo worki po cemencie strzepywal, a brat meza twierdzi, ze jak pojda tam mieszkac to nawet na chleb nie beda mieli. No ale ich wybor, ich zycie. Brat z mezem juz nie beda placic rahunkow i dokladac. Na szczescie ja trafilam na meza, ktory sam potrafi wiele zrobic, a i brat jest typowa zlota raczka. Wiec niekiedy smieje sie, ze my uwiniemy sie szybciej z budowa domu niz tamci z remontem. Niektorzy sami wpadna w sidla swej niezaradnosci. Rodzice wiecznie nie zyja, a zyc trzeba i miec za co...

30

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ewik, no Ameryki nie odkryłaś smile Ale tak było zawsze. Tu nawet nie chodzi o umiejętności a o czas. My z mężem nie braliśmy ekipy do remontu, ale sami wszystko robiliśmy ( to nasz dom wygląda jak wygląda big_smile ...) i mieliśmy dość, bo zajmowało to dużo czasu.
Nasi znajomi, którzy pracują do późna nie mieliby czasu na taką zabawę (mimo, że on się na takich rzeczach zna) więc wynajęli ekipę-stać ich było, to zapłacili fachowcom i mają hacjendę że mucha nie siada.

31

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

No wlasnie wlasnie. Ale w przypadku, ktory ja opisalam jest czas, ale srodkow brakuje (i checi). Przyznasz, ze to roznica. Im sie po prostu nie chce. Ja rozumiem- moj maz rowniez Einsteinem nie jest i wszystkiego nie potrafi, ale powiedzial, ze podczas budowy ekipe do murowania najmie, bo sam nie umie, a juz wykanczac bedzie w duzej mierze sam. Dach rowniez pomoze klasc, bo dachy robil. Jest na tym spora oszczednosc. Ja w sumie tez sie deklarowalam, ze pomge- w miare moich kobiecych mozliwosci. Chociazby do mieszania kleju i strzepywania workow po cemencie wink. To bedzie nasz dom, nasza satysfakcja i nie wyobrazam sobie, bym miala nie pomoc. Chociaz zapewne maz obsadzi mnie w roli kucharki gotujacej dla pracownikow wink. No ale to tez ktos musi robic.

32

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ewik, tylko w ten sposób przechodzimy z uogólniania na personalizowanie sprawy. Czyli mówimy o konkretnych przypadkach, czy ogólno-zauważalnym "trendzie" ?

33

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Catwoman napisał/a:

Ewik, tylko w ten sposób przechodzimy z uogólniania na personalizowanie sprawy. Czyli mówimy o konkretnych przypadkach, czy ogólno-zauważalnym "trendzie" ?

Raczej chodzilo mi o ogol. Ale swoje zdanie w tym temacie chcialam poprzec konkretnymi przypadkami, tak dla lepszego zobrazowania problemu. Wybaczcie ta prywate z mojej strony.

34 Ostatnio edytowany przez marek_romek (2014-02-13 18:26:32)

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Zgaadzam się, odmóżdżenie galopuje, a będzie jeszcze gorzej . Nie chodzi o korzystanie ze specjalistów bo w tym nie ma nic złego (remont domu - ekipa. problemy osobiste - psycholog, problemy zdrowotne - lekarz itd.). Ale o fakt, że ludzie nie są zdolni do podejmowania najprostszych decyzji, do samodzielnego myślenia i do rozwiązywania najprostszych problemów.

35

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Należy zauważyć, że wiekszość ludzi nie jest odmóżdzana, tylko zwyczajnie głupia.

36

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
kocurek102 napisał/a:

Należy zauważyć, że wiekszość ludzi nie jest odmóżdzana, tylko zwyczajnie głupia.

Nic dodać nic ująć smile

37

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ech taka smutna prawda sad

38

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
kocurek102 napisał/a:

Należy zauważyć, że wiekszość ludzi nie jest odmóżdzana, tylko zwyczajnie głupia.

Eee, tak ostro to bym nie pojechala... Wiekszosc? Czyli chodzi o zwyklego Kowalskiego? Troche ryzykowne to stwierdzenie. Ze ludzie lykaja wszystko, co im sie wcisnie- to fakt, ale czy sa glupi? Raczej swiat dazy za wszelka cene do wygody i nie zastanawia sie nad konsekwencjami. A te nadejda. I beda baaardzo nieprzyjemne...

39

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
zwykły facet napisał/a:
kocurek102 napisał/a:

Należy zauważyć, że wiekszość ludzi nie jest odmóżdzana, tylko zwyczajnie głupia.

Nic dodać nic ująć smile

No patrzcie co za traf! A w tym watku same madrale się zebraly!

40

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Iceni napisał/a:
zwykły facet napisał/a:
kocurek102 napisał/a:

Należy zauważyć, że wiekszość ludzi nie jest odmóżdzana, tylko zwyczajnie głupia.

Nic dodać nic ująć smile

No patrzcie co za traf! A w tym watku same madrale się zebraly!

Dlatego też witamy Cię serdecznie smile.

41

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Parę lat temu kumpel wrócił z misji w Iraku i opowiadał w charakterze anegdoty, jak to amerykański kierowca na patrolu złapał gumę i zamiast zmienić koło, to wezwał serwis, bo on jest od kierowania, a nie wymiany kół.
Zgodnym chórem oburzaliśmy się, jacy ci Amerykanie durni i niekumaci.
Dziś sam mam podobne podejście.Owszem umiem wstawić drzwi, wymienić rozrząd w aucie itp.
Tylko po co mam się z tym pieprzyć, skoro ktoś, kto zajmuje się tylko tym zrobi to 10x szybciej.
Przykład z mojego podwórka: mam firmę budowlaną, a mimo to budowę garażu zlecam zewnętrznemu podmiotowi.Wszyscy się łapią za głowę.Owszem- sam bym go postawił w miesiąc; ale specjaliści (tylko) od tego zrobią to w tydzień.Zamiast tracić swój czas, wolę zarabiać - część kasy dam im, część mi zostanie.
To nasze zamiłowanie do bycia zosią-samosią jest średnio mądre.

42

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

O amerykanach ja już mam wyrobione zdanie ich system całkiem sformatował oni nic nie potrafią zrobić.
Polak zwykle potrafi naprawić samochód, ma jakies w miarę ciekawe zainteresowania no poza piciem big_smile
A Amerykanin....
Nawet nie wiedzą gdzie leży Australia, owszem są tam mądrzy ludzie ale to elita, a najmądrzejsi pociągają za sznurki.
Teraz taka mała ciekawostka fluor dodawany jest praktycznie do wszystkich past choć jest substancją bardzo szkodliwą ponieważ kto jest chemikiem wie jak reaktywny jest sam fluor oraz jak trujące są praktycznie wszystkie jego związki.
Fluor poza tym jest jednym z kluczowych związków psychotropów, już Hitler i ZSRR zauważyli iż dzięki fluorowi ludzie są bardziej posłuszni i tak dotąd całe USA ma fluorowaną wodę u nas na szczęście tylko Wrocław i kilka jeszcze okolicznych pomniejszych miast ma jeszcze fluorowaną wodę.

43 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-13 22:05:51)

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ale i nieglupie. Pitagorasie, ale czy ten kierowca nie zmienilby tego kola, zanim pomoc drogowa by nadjechala na miejsce? A tak- stracony czas. Mysle, ze jest tu jeszcze jeden aspekt- robie tylko to, co do mnie nalezy. Za wiecej mi nie placa. No ok, niby tak. Ale w domu? Gdy trzeba wymienic zarowke rowniez dzwonisz do elektryka? Czasem wiecej z tym zachodu, niz to warte. A uwierz mi, ze i tacy ludzie sie trafiaja. Jeszcze jedno- sam napisales, ze KIEDYS sie smiales z owego kierowcy, a DZISIAJ postapilbys tak, jak on. Czyli tu jednak czasy, w jakich zyjemy odgrywaja wazna role. Mentalnosc rowniez sie zmienia (nawet Polakow wink ). Specjalisci sa wazni. Ale tylko, jezeli chodzi o naprawde wazne problemy i ludzkie dramaty. Za wielu jest ekspertow, no po prostu mowiac kolokwialnie, od pierdol. Od wszystkiego, a tak naprawde od niczego.

44

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Klaus napisał/a:

O amerykanach ja już mam wyrobione zdanie ich system całkiem sformatował oni nic nie potrafią zrobić.
Polak zwykle potrafi naprawić samochód, ma jakies w miarę ciekawe zainteresowania no poza piciem big_smile
A Amerykanin....
Nawet nie wiedzą gdzie leży Australia, owszem są tam mądrzy ludzie ale to elita, a najmądrzejsi pociągają za sznurki.
Teraz taka mała ciekawostka fluor dodawany jest praktycznie do wszystkich past choć jest substancją bardzo szkodliwą ponieważ kto jest chemikiem wie jak reaktywny jest sam fluor oraz jak trujące są praktycznie wszystkie jego związki.
Fluor poza tym jest jednym z kluczowych związków psychotropów, już Hitler i ZSRR zauważyli iż dzięki fluorowi ludzie są bardziej posłuszni i tak dotąd całe USA ma fluorowaną wodę u nas na szczęście tylko Wrocław i kilka jeszcze okolicznych pomniejszych miast ma jeszcze fluorowaną wodę.

Hi hi,czy mam rozumiec, ze we Wroclawiu mialabym wieksze szanse na znalezienie poslusznego meza??? ( o ile mylby zeby)
big_smile

45

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Ewika99 napisał/a:

Za wielu jest ekspertow, no po prostu mowiac kolokwialnie, od pierdol. Od wszystkiego, a tak naprawde od niczego.

Autentyk:
Robimy taras u kolesia.
-Podoba się Panu?
-Nie wiem, muszę skonsultować z projektantką.

46

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Kiedyś jeden ze specjalistów robił mi w domu nową podłogę. Podjeżdżam do domu na chwilkę facet sobie siedzi. Od rana nic nie zrobione i mówi, że musi poczekać na kolegę po którego specjalnie zadzwonił bo trzeba przestawić kuchenkę gazową więc będzie musiał trochę doliczyć. Poszedłem sam wyniosłem tą kuchenkę i poczekałem aż z ciężkim westchnieniem wstanie i zabierze się za robotę smile.

47

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

No wlasnie. Nic dodac, nic ujac... A slow brak... wink

48

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Oj tak oj tak big_smile
Jedyny plus tego że tacy ludize są znacznie mniej agresywni, stąd prawdopodobnie takie dobre opinie o spokoju wrocławian smile

49

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Niestety (albo stety) w moim przypadku na szukanie meza jest juz za pozno. Ciekawe jest to, co napisales. Czyli mozna uwazac, ze Amerykanie to narod "odmozdzony"? A co z nami, Polakami?

50

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Dobra zostawmy już tych specjalistów, a co z Wami-Polakami?:) Czym dla Was są PROBLEMY tak zwane życiowe?

51

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Catwoman napisał/a:

Dobra zostawmy już tych specjalistów, a co z Wami-Polakami?:) Czym dla Was są PROBLEMY tak zwane życiowe?

A Ty nie Polka?  I co masz na  myśli pisząc "problemy życiowe"? To straszne uogólnienie tongue

52

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Catwoman napisał/a:

Dobra zostawmy już tych specjalistów, a co z Wami-Polakami?:) Czym dla Was są PROBLEMY tak zwane życiowe?

Dla mnie prawdziwym problemem jest na pewno choroba. Taka powazna. Gdy jedno z partnerow zachoruje, drugie ma, ze tak powiem, prze.....e. Ostatnio (znow prywata) nasz znajomy-moj i meza- zerwal sciegno w nodze. Nie poszedl do lekarza, bo w domu im sie nie przelewa. Pracuje fizycznie. Zima tnie sady. Chodzil do pracy, bo bal sie, ze gdy pojdzie do lekarza to go zagipsuja i przesiedzi kilka tygodni w domu, a tak to przynajmniej troche pieniedzy zarobi. No ale nie wytrzymal z bolu. Moj maz musial go przywiezc z pracy do domu, tak go bolalo. Trzy dni pozniej zona tego znajomego zlamala reke schodzac po ogorki do piwnicy... Innym problemem jest na pewno zla sytuacja finansowa. Wiadomo, ze pieniadze szczescia nie daja, ale bez nich ani rusz. Poza tym smierc kogos bliskiego. Tutaj nieraz potrzebny jest psycholog. Brak warunkow mieszkaniowych (wybaczcie, ze tak ciagle przytaczam przyklady, ale mysle, ze lepiej zobrazuje problem). Nasza sasiadka ma 6 dzieci. Najstarszy syn ma 19 lat. Najmlodsza corka-7. A w domu tylko jeden jedyny pokoj i kuchnia... Trzech najstarszych chlopakow spi w przerobionym chlewie. Nie powiem, maja tam polozone panele, wyremontowane, itd. Ale mimo wszystko to byl kiedys chlew... Pozostala czworka spi z rodzicami w pokoju. Nie wiem sama, czy to bezmyslnosc, czy juz glupota starac sie o dzieci w takich warunkach... Bo watpie, ze kazde kolejne bylo planowane. No ale coz. Niekiedy ludzie zaluja 5 zl na prezerwatywy, a potem musza placic 30 zl na paczke pampersow. To sa, wedlug mnie, prawdziwe problemy i ludzkie dramaty. Dlatego mysle, ze duzy nacisk powinno sie klasc na uswiadamianie ludzi, ze "naklepac" dzieci to nie problem- wychowac i miec ku temu warunki, to dopiero sztuka. Potem tacu ludzie okupuja MOPS-y, bo im sie nalezy, bo oni wielodzietni. Zgadzam sie, ze panstwo musi pomoc takim rodzinom, ale tez powinno uswiadamiac, ze prezerwatywa to nie grzech. I tu kolejny dramat, nasz, polski- ludzie za bardzo wierza w to, co mowia im ksieza. Bardzo duzo rzeczy sie nie zgadza w Biblii z tym, co mowia duchowni. A ludzie zamiast uzywac wlasnego mozgu, poczytac Pismo Sw. lykaja doslownie wszystko, co powie pewien skorumpowany ksiadz w pewnej stacji radiowej... To, wedlug mnie, sa prawdziwe problemy. To jest odmozdzanie ludzi- zrobic z narodu posluszne stado owieczek, jesli nie baranow...

53

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

A z kolei przeciętny człowiek w Indiach powie Ci, że to nie są prawdziwe problemy smile Wielodzietność? - trzeba przyjąć każde dziecko, które Bóg daje, czy jest je za co utrzymać, czy nie smile W Indiach np. nie ma systemu opieki społecznej. A ludzie żyją!
Mnie się i podoba świat zachodni czyli tak naprawdę nasz, i nie podoba. Może kiedyś go zmienię na inny, ale raczej dążę do zmiany samej siebie i swojego nastawienia.

54

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Hehhehe, a jesli juz zaczelam mowic o Biblii. Pozwolcie, ze opisze Wam sytuacje, ktora opwiadal mi moj tata, gdy chodzil do szkoly. Dzialo sie to u niego w klasie, podczas katechezy:
Ksiadz pyta sie kolegi mojego taty, gdzie urodzil sie Jezus. Ten sie zastanawia, mysli, mysli i nic... No to ksiadz mu podpowiada: "Na B...". No wiec kolega dostal olsnienia i krzyczy: "Bilgoraj!". Ksiadz mowi, ze nie. "Bielsko-Biala!". Widzac coraz bardziej zdezorientowana mine ksiedza, probuje strzelac dalej: "Bialystok!". Ksiadz, czerwony ze zlosci:" Siadaj, Baranie!";)

Inna sytuacja. Przyszedl do mojej babci kiedys 80-letni sasiad. No i nawiazala sie tak sasiedka pogawedka o wzystkim i o niczym. Nagle sasiad pyta sie:" To powiedzcie mi, ten Jezus to w koncy byl tym Polakiem, czy nie...?"

Historie autentyczne, przytoczone dla rozluznienia atmosfery:). To jest dopiero odmozdzenie. Wierzyc w cos przez 80 lat i nawet nie wiedziec dokladnie, w co...

55

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Catwoman napisał/a:

A z kolei przeciętny człowiek w Indiach powie Ci, że to nie są prawdziwe problemy smile Wielodzietność? - trzeba przyjąć każde dziecko, które Bóg daje, czy jest je za co utrzymać, czy nie smile W Indiach np. nie ma systemu opieki społecznej. A ludzie żyją!
Mnie się i podoba świat zachodni czyli tak naprawdę nasz, i nie podoba. Może kiedyś go zmienię na inny, ale raczej dążę do zmiany samej siebie i swojego nastawienia.

Catwoman, no ale mialo byc o nas, Polakach...:)

56

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Ewika99 napisał/a:

nacisk powinno sie klasc na uswiadamianie ludzi, ze "naklepac" dzieci to nie problem- wychowac i miec ku temu warunki, to dopiero sztuka. Potem tacu ludzie okupuja MOPS-y, bo im sie nalezy, bo oni wielodzietni. Zgadzam sie, ze panstwo musi pomoc takim rodzinom

A z jakiej Qwa racj mam bulić na cudze bachory???

57

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Pitagorasie, nie znosze gdy ktos okresla dzieci slwem BACHORY. Niewazne, czy to moje dziecko, czy obce. Przeciez nikt Ci nie kaze bulic, nie oddajesz przeciez swojej wyplaty. Chodzi o podatek? No coz, jestes obywatelem tego kraju i to do obywateli nalezy obowiazek oddawania podatku na rozne instytucje w panstwie. Osobiscie wole, zeby moj podatek trafil do potrzebujacych dzieci niz do zlodziei w rzadzie.

58

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Ewika99 napisał/a:

Przeciez nikt Ci nie kaze bulic, nie oddajesz przeciez swojej wyplaty.

Gdy tankuję auto za 100 zł, to 55 zł z tego idzie wprost na leniwe  menelstwo kryjące się pod hasłem ''potrzebujący''.
Sprawa zasadnicza: nie można komuś bardziej zaszkodzić, niż dać mu coś za darmo.

59

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Akurat ta rodzina, ktora opisalam menelstwem nie jest. I nadal nie rozumiem, dlaczego BACHORY, a nie dzieci? Dlaczego?

60

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Zreszta myslisz, ze takie zasilki z MOPS-u wystarczaja przecietnej rodzinie na normalne zycie? Otoz nie. Moze i sa wielodzietna rodzina, ale sa bardzo pracowici. Kazde wakacje spedzaja na pracy w polu. Pisze o tych niby bachorach. Najmlodsza, 7 lat i zasuwala u nas w wisniach, by zarobic sobie na loda. Ojciec pracuje, matka pracuje- wszycy na czarno, dorywczo. A ze nie starcza? To do nich miec pretensje, czy do naszego rzadu, ktory stwarza polskim rodzinom takie warunki?

61 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2014-02-14 11:53:11)

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Ewika99 ja za to osobiście nie znam ANI JEDNEJ (a znam kilka) rodziny, w której ludzie woleliby iść do pracy zamiast pobierać zasiłki z MOPS-u wink
Ale o tym już jest osobny wątek, zatytułowany "Rodziny wielodzietne..." czy jakoś tak.

Mam pytanie konkretne: jak sobie radzicie z takimi kwestiami jak:
-rozstanie
-brak pracy
-nowa praca/szkoła
-choroba/śmierć
- konflikty w rodzinie
- problemy z dzieckiem
- trudności w pracy
- wredne sąsiedztwo
- presja społeczna
- trudności z zajściem w ciążę
- niespodziewana ciąża
- zdrada
- konflikty z przyjaciółmi
- nadwaga/niedowaga i inne kompleksy "wyglądowe"
-itd.

Korzystacie z pomocy "specjalistów"? Rozpaczacie w nieskończoność? Godzicie się z sytuacją?

62

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

I tam.... Specjaliści!

Ja znam nawet takich magików, co zamiast iść do neurologa to się sami wolą leczyć! tongue

63

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Ewika99 napisał/a:

Osobiscie wole, zeby moj podatek trafil do potrzebujacych dzieci niz do zlodziei w rzadzie.

Do potrzebujących dzieci i owszem. Ale nie do ich rodziców, którzy są najczęściej zdrowi tylko nie opłaca im się iść do pracy.
Dzieciom zapewnić opiekę przez większość dnia, tam nakarmić, pokazać że życie to nie tylko flaszka pod płotem i internet przez cały dzień. Koło osiemnastej wypuścić do domu. Do rana z głodu nie umrą. A rodzice będą mieli motywację do poszukania pracy.

64

Odp: Odmóżdżanie ludzi...
Catwoman napisał/a:

Ewika99 ja za to osobiście nie znam ANI JEDNEJ (a znam kilka) rodziny, w której ludzie woleliby iść do pracy zamiast pobierać zasiłki z MOPS-u wink
Ale o tym już jest osobny wątek, zatytułowany "Rodziny wielodzietne..." czy jakoś tak.

Mam pytanie konkretne: jak sobie radzicie z takimi kwestiami jak:
-rozstanie
-brak pracy
-nowa praca/szkoła
-choroba/śmierć
- konflikty w rodzinie
- problemy z dzieckiem
- trudności w pracy
- wredne sąsiedztwo
- presja społeczna
- trudności z zajściem w ciążę
- niespodziewana ciąża
- zdrada
- konflikty z przyjaciółmi
- nadwaga/niedowaga i inne kompleksy "wyglądowe"
-itd.

Korzystacie z pomocy "specjalistów"? Rozpaczacie w nieskończoność? Godzicie się z sytuacją?

No wiec po kolei. Rozstanie? Oj, nie rozwodzilam sie z mezem, ale gdy bylismy tylko "chlopakiem i dziewczyna" mielismy kilka rozstan. Zawsze to przezywalam, ale jakos sie zbieralam do kupy. Brak pracy? Akurat teraz nie pracuje i przyznam, ze jest to sytuacja malo komfortowa- no ale ktos dzieckiem musi sie zajac. Nowa praca/szkola- zawsze byl jakis stres, szybko jednak wchodzilam w nowe obowiazki, relacje. A wlasne pieniadze- cos bardzo satysfakcjonujacego, czego w tej chwili mi bardzo brakuje. Nie bedzie to jednak trwalo wiecznie, tym sie pocieszam;). Choroba/smierc- na szczescie nie musialam  zmagac sie jeszcze z takimi sytuacjami. I mam nadzieje, ze dlugo nie bede Konflikty w rodzinie- o, tutaj sa rozne reakcje, ale jakichs powaznych konfliktow nie ma. Problemy z dzieckiem- jak na razie jedyny moj problem z moim 9-cio miesiecznym synem, to taki, ze probuje chodzic i krzyz mi wysiada;/. Trudnosci w pracy- nie mialam. Nie chce sie chwalic, ale pracodawcy zawsze byli zadowoleni z mojej pracy. A pracowalam w hotelu oraz za granica, w fabryce kurczakow. Teraz sezonowo, u nas w sadzie. Wredne sasiedztwo- jestem ta szczesciara, ze sasiedzi sa w porzadku. Presja spoleczna- niekiedy reaguje stresem, ale cycki do przodu i naprzod, bo jakie inne wyjscie? Trudnosci z zajsciem w ciaze-nie mialam. Czarus byl planowany, za pierwszym razem sie udalo. Niespodziewana ciaza- nie dotyczy. Zdrada- moge smialo stwierdzi, ze moj maz jest wierny, ale gdyby zdradzil bylby to dla mnie koniec swiata, ogromny ciezar, byc moze bym sie nawet podlamala. Konflikty z przyjaciolmi- byly, i owszem. Zawsze jednak sie pogodzilysmy. Nadwaga- cos o mnie, niestety. Ja, zawsze szczupla, terz 30kg+... Zle sie z tym czuje, ale silnej woli nie mam, by zadreczac sie dietami. Licze raczej na cud. Ale przyznaje, zle mi z tym, bo zawsze podobalam sie mezczyznom, a teraz mam kompleksy nawet przed wlasnym mezem. Przede wszystkim przed nim...
Moga powiedziec, ze jestem w miare szczesliwa osoba. Wiekszosc problemow mnie nie dotyczy, ale nie znaczy to, ze tak pozostanie. Wiem, ze w razie czego moge liczyc na meza. Moze i nie jest on wylewny i zbyt uczuciowy, ale kiedy trzeba to potrafi stanac na wysokosci zadania. Wieje czasami od niego emocjonalny chlod, ale to przez trudne dziecinstwo. Niedawno powiedzial mi, ze NIGDY nie siedzial u ojca na kolanach. Jego ojciec nie zyje, ale moj maz ma do niego ogromny zal. Cieszy mnie to, ze potrafil sie przede mna nieco otworzyc, ze potrafil mi sie zwierzyc. Wiem, ze mu ciezko i z tym problemem probujemy poradzic sobie we dwoje.

65

Odp: Odmóżdżanie ludzi...

Nieee, nie musicie pisac po kolei! big_smile Po prostu, wymieniłam kilka cywilizacyjnych bolączek i jestem ciekawa jak sobie z tym radzicie.

Posty [ 1 do 65 z 100 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Odmóżdżanie ludzi...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026