Z gory przepraszam za dosc ostre slowa w temacie, ale czy nie macie czasem wrazenia, ze ludzi dzisiaj sie "odmozdza"? Chodzi mi o to, ze teraz na kazdym kroku media, gazety, itp. wrecz zachecaja ludzi do korzystania z uslug wszelkiego rodzaju "specjalistow". Bierzesz slub- wez specjaliste. Problemy z dziecmi- wez specjaliste. Klopoty z dogadaniem sie ze wspolmalzonkiem (nawet w blahych sprawach)- wez specjaliste. Nie potrafisz poradzic sobie z "wychowaniem" psa- wez specjaliste. Jak ubrac sie na rozwod- specjalista doradzi, itd... Powstalo wiele nowych "zawodow", doslownie od wszystkiego. W kazdej dziedzinie zycia moga pomoc Ci eksperci. Moga nawet zaplanowac Twoj pierwszy raz (wiecie-sceneria, nastroj, kolacja...). Mam wrazenie, ze ludzie oduczyli sie rozwiazywac problemy sami. Oduczyli sie, by samemu sobie z nimi radzic. I nie chodzi tylko o klopoty. Dzisiaj ludzie musza miec wszystko zaplanowane przez ekspertow:sluby, komunie, wieczory kawalerskie... Ja rozumiem- nie mamy czasu, wszystko pedzi do przodu, caly swiat jest ogarniety jakims szalonym tempem, ale bez przesady... Kiedys nie bylo takich problemow. Teraz ludzie szukaja dziury w calym. Mysla, ze sami sobie ze swymi klopotami nie poradza, bo "od tego sa specjalisci". Wiem, niektore sytuacje zyciowe wymagaja udzialu eksperta, psychologa, ale mam wrazenie, ze teraz korzystamy z ich uslug czasami bez powodu... Z jednej strony wmawiaja nam, ze kazda jednostka jest niepowtarzalna, ze moze wszystko, musi tylko uwierzyc we wlasne sily i mozliwosci, Wmawiaja, ze czlowiek moze poradzic sobie ze wszystkim, ze tylko sobie moze wszystko zawdzieczac, wlasnej pracy, uporowi. Musi miec tylko duzo pozytywnej energii, bla bla bla. Z drugiej strony, gdy ogladam nieraz dziesiejsze programy typu: jak sprzatac dom, jak znalezc odpowiednia nianie, co wlozyc, by wygladac szczuplej, to mysle, ze ludziom nie chce sie myslec, zorganizowac... I przeraza mnie to. Do czego dazymy, jako ludzie? Czy do tego, by przestac myslec o, nieraz, blahych problemach? Zeby zrzucac odpowiedzialnosc za nasze zycie na obce osoby? A moze to zwykle lenistwO? W sumie to nie wiem tak naprawde. A Wy jak sie na to zapatrujecie? Zgadzacie sie ze mna, czy nie?
Przepraszam moderatorki, jezeli w zlym dziale umiejscowilam swoj watek, ale nie mialam pojecia, gdzie go powinnam umiescic. Psychologia wydala mi sie najodpowiedniejsza.