Witajcie! Jestem osobą, która dość łatwo zdenerowować. Poza tym bardzo przejmuję się zarówno pierdołami a większe problemy nie dają mi łatwo spokoju. Źle to znoszę. Dla własnego zdrowia chciałabym nauczyć sie inaczej intepretować nerwowe sytuacje, przestać się przejmować wszystkim i ciąglę się zamartwiać.
Może jest ktoś w stanie mi coś doradzić lub podrzucić swoje sposoby?
Podobne tematy
malo radia , telewizji , gazet i portali ktore pisza na pierwszej stronie tragedia , kryzys itp
tez moze kwestia podejscia mozna i tak ...
http://m.youtube.com/watch?v=nzlDYKR5otM&feature=kp
Masz taką osobę, z którą mogłabyś się dzielić swoimi myślami? Ewentualnie spisuj swoje odczucia na kartce papieru, po czym wróć do niej za kilka dni. Kiedy emocje opadną, spojrzysz na to z innej strony i zobaczysz, że nie warto było się tak denerwować.
Jeśli chodzi o sytuacje stresowe, wydaje mi się, że ja zwykle jestem opanowana. Kiedy jednak ten stres dopada, można zacząć mówić do siebie. Same proste teksty:"Czym Ty się denerwujesz dziewczyno. Przecież wszystko będzie dobrze. Zaraz będzie po wszystkim. Czego ja się tak naprawdę boję, to bez sensu" itp. Czasem da radę przekonać samą siebie, że to nic takiego
Życie ma się tylko jedno. Staraj się, drobnymi kroczkami, wyłapywać te "pierdoły", o których myślisz za dużo i niepotrzebnie i które zajmują Ci większość dnia i nocy. Zacznij od zmiany nastawienia.
Witajcie ja również jestem nerwuską i mój nerw puszcza z byle powodu. Nie jest to takie proste ja tu brunetka napisała że ( zacznij od zmiany nastawienia)-- T CO siedzi i tak dokucza od środka jest silniejsze i myślę sobie czy aby nie zacząć czymś się wspomagać na początek, czymś od nerwów.
5 2014-02-07 11:01:28 Ostatnio edytowany przez JustynaG (2014-02-07 11:01:52)
Powiem Wam,że sama taka byłam. Niestety nie udzielę porady,bo jakoś samo przeszło.. z czasem pomyślałam,że szkoda nerwów,zachodu o to czy tamto. Pewnie,że sytuacje takie/stresowe się zdarzają do dziś. Jak się czymś wkurzam,to lubię sobie powtarzać,że przecież kiedyś się to skończy i jakoś rozwiązać się musi. I wtedy czekam na ten moment,kiedy emocje opadają i nie ma się już czym przejmować.:) Wiem też, że to banalne, ale na wiele spraw, które mnie stresują, nie mam wpływu. I próbuję zdawać sobie z tego sprawę, że moje nerwu i tak nic przecież nie zmienią.
Fakt też, że jak pisała brunetka236miałam(mam dalej;)przyjaciółkę, której baardzo często pisałam maile,często w nerwach i emocjach. Później jak do tego wracałam, często widziałam, że moje nerwy i przejmowanie się były niepotrzebne;)
oczywiście, nie da się tego wyeliminować ze wszystkich sfer życia, a ipoprzejmować czasem się trzeba:)
Zgadzam się (kwadrad), ograniczanie napływu złych informacji.
Praca praca i jeszcze raz praca nad sobą...ja tez jestem z serii nerwowych i takich co chciałaby cały świat uratować...staram się kontrolować siebie i każdą sprawę dwa razy przemyśleć...
Doradzam psychoterapie grupową. Jest naprawde pomocna w takich sytuacjach. Pomaga lepiej zrozumieć nasze emocje i skąd te wszystkie objawy się biorą. Pozdrawiam.
Dziękuję za odzew! ![]()
Oczywiście postanowiłam wziąć się za siebie. Obawiam się jedynie, że zapał i motywacja nie będzie trwać wiecznie. A może ktoś z Was polecić jakiś poradnik w formie książki dotyczący takiej pracy nad sobą? Wiem, że jest tego pełno, dlatego pytam o polecane. ![]()
Witajcie! Jestem osobą, która dość łatwo zdenerowować. Poza tym bardzo przejmuję się zarówno pierdołami a większe problemy nie dają mi łatwo spokoju. Źle to znoszę. Dla własnego zdrowia chciałabym nauczyć sie inaczej intepretować nerwowe sytuacje, przestać się przejmować wszystkim i ciąglę się zamartwiać.
Może jest ktoś w stanie mi coś doradzić lub podrzucić swoje sposoby?
MOżliwe, że cierpisz na jakąś postać nerwicy? Jesteś po jakiś przejściach? Może coś w dzieciństwie się wydarzyło? Zawsze taka byłaś? Masz kogoś nerwowego w rodzinie?
Żeby to wyeliminować udaj się do psychologa, może potrzebujesz jakieś chemii wspomagającej. Nawet rodzinna doktorka może Ci coś wypisać.
Ale uważam, że najważniejsze jest ustalenie przyczyny.
Pozdrawiam
Dziękuję za odzew!
Oczywiście postanowiłam wziąć się za siebie. Obawiam się jedynie, że zapał i motywacja nie będzie trwać wiecznie. A może ktoś z Was polecić jakiś poradnik w formie książki dotyczący takiej pracy nad sobą? Wiem, że jest tego pełno, dlatego pytam o polecane.
Kiedyś jedna kobieta tutaj na forum poleciła taką książkę: 'Jak przestać się martwić i zacząć żyć'
Możesz ją zamówić przez allegro. Może Tobie ona pomoże i da odpowiednie wskazówki
Pozdrawiam cieplutko
![]()
12 2014-02-10 21:20:43 Ostatnio edytowany przez Madleina24 (2014-02-10 21:22:14)
Picea: Czy cierpie na nerwice? Myśle, że nie. Na codzień funkcjonuję normalnie. Tylko w sytuacjach stresowych czy przykrych za bardzo przeżywam, za bardzo się denerwuję.
W dzieciństwie zmarł mój tato, miał tętniaka. Żadnych objawów aż tu nagle odszedł. Co dziwne, od około roku przed jego śmiercią miałam jakieś dziwne przeczucie, że coś złego może się stać. Szybciej bilo mi serce gdy słyszałam karetkę na sygnale w okolicy, czy nachodziły mnie czarne myśli gdy się spóźniał z pracy. Ten lęk nie dotyczył tylko jego, choć całej mojej rodziny, choć może o jego bałam się najmocniej. Byłam wtedy dzieckiem, nie rozumiałam tego i nikomu o tym nie mówiłam. Do tej pory nikt o tym nie wie.
Ten lęk utrzymywał się potem jakiś czas, ale z biegiem czasu słabł i mogę powiedzieć, że już mi przeszło. Tak, kategorycznie już mnie to nie dotyczy.
Jednak nie wiem, czy moję wybuchy, nadmierne stresowanie się np.egzaminami na studiach etc. mają z tym jakikolwiek związek. Moja mama to choleryczka, podobnie jak inni z jej rodziny, więc może to po prostu odziedziczyłam? Ale własnie patrząc na nią jak reaguje bardzo impulsywnie czasami widzę w tym właśnie swoje odbicie. I nie chcę taka być. Chcę nad soba popracować i nauczyć sie kontrolować. ![]()
Madleina24 napisał/a:Dziękuję za odzew!
Oczywiście postanowiłam wziąć się za siebie. Obawiam się jedynie, że zapał i motywacja nie będzie trwać wiecznie. A może ktoś z Was polecić jakiś poradnik w formie książki dotyczący takiej pracy nad sobą? Wiem, że jest tego pełno, dlatego pytam o polecane.Kiedyś jedna kobieta tutaj na forum poleciła taką książkę: 'Jak przestać się martwić i zacząć żyć'
Możesz ją zamówić przez allegro. Może Tobie ona pomoże i da odpowiednie wskazówki
![]()
Pozdrawiam cieplutko![]()
Bardzo dziękuję, tytuł wydaje się odpowiedni.
Na pewno do niej zajrzę, dziękuję! ![]()
MegaPola69 napisał/a:Madleina24 napisał/a:Dziękuję za odzew!
Oczywiście postanowiłam wziąć się za siebie. Obawiam się jedynie, że zapał i motywacja nie będzie trwać wiecznie. A może ktoś z Was polecić jakiś poradnik w formie książki dotyczący takiej pracy nad sobą? Wiem, że jest tego pełno, dlatego pytam o polecane.Kiedyś jedna kobieta tutaj na forum poleciła taką książkę: 'Jak przestać się martwić i zacząć żyć'
Możesz ją zamówić przez allegro. Może Tobie ona pomoże i da odpowiednie wskazówki
![]()
Pozdrawiam cieplutko![]()
Bardzo dziękuję, tytuł wydaje się odpowiedni.
![]()
Na pewno do niej zajrzę, dziękuję!
A proszę Cie bardzo
Mnie ta książka w pewien sposób pomogła, tyle że na początku wydawała mi się troszkę nudna, ale potem się rozkręciła
Bardzo ciekawy, a zarazem mój ulubiony, to rozdział 12
![]()