netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

molestowana w dziecinstwie vs zycie sexualne w malzenstwie

4 odpowiedzi7 127 wyświetleńzałożony przez magda.pe, 04.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » molestowana w dziecinstwie vs zycie sexualne w malzenstwie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: molestowana w dziecinstwie vs zycie sexualne w malzenstwie

Witam
Trafilam tu z nadzieja na to, ze znajde kogos w podobnej sytuacji do mojej, kto bedzie potrafil mi pomoc. Mam 39 lat. Od 10 lat mezatka z 2 dzieci w podstawowce. Jestem juz po jednej terapii, dzieki ktorej odnowilam, uzdrowilam relacje z moja mama. Moi rodzice rozwiedli sie jak mialam 5 lat. Ojciec byl alkoholikiem i kobieciarzem. Ojciec nigdy sie mna nie interesowal, mama zawsze zmuszala go do spotkan ze mna (wiedzialam o tym juz od dziecka). Slyszalam tez kiedys rozmowe miedzy moja mama a babcia, ze ojciec mial wyslac jakis list do matki, ze nigdy nie chcial dziecka. Jak mialam 11 lat mama ponownie wyszla za maz, jest 6 lat starsza od swojego meza, rok pozniej urodzil sie moj brat. Zanim wyszla za maz byla w dwoch powazniejszych zwiazkach. Jeden skonczyl sie zw wzgledu na odleglosc, drugi ze wzgledu na to, ze "jej partner postawil mnie do kata", to byla wersja ktora ja zostalam nakarmiona. Chce wam nakreslic portret psychologiczny dziecka, obciazonego wina za nieszczescie swojej matki (jak najbardziej nieswiadomie z jej strony bo zawsze "kochala mnie nad zycie") ktore balo sie ze matka nigdy juz nie zazna szczescia gdyz bedzie jej trudno znalezc szcescie z dzieckiem u boku... Moj ojczym doprowadzil do tego, zeby oslabic moje nikle i tak kontakty z ojcem az w koncu je zerwac. (zostalam przez mame i ojczyma wplatana w jakas akcje "odzyskania" od ojca jakichs cennych ksiazek, ktore spowodowaly to, ze moj ojciec sie na mnie obrazil i wypiol juz do konca. Bylo mu to na reke bo i tak na sile przeciez kontaktowal sie ze mna... Zostalam zmuszona do tego by na ojczyma mowic tato.  Idac na skroty zdefiniuje od razu postac mojego ojczyma, to psychopata. Umiejetnie mydlil oczy mojej mamie od samego poczatku. Przez to, ze moja rola z matka zostala odwrocona juz w dziecinstwie (ja martwilam sie o nia) mialam chyba wieksza intuicje niz ona i potrafilam wyczuc sprawy o ktorych ona nie miala nawet pojecia. Poza tym, byla osoba otwarta jak ksiazka, ktora psychopata przeczytal i wiedzial dokladnie jak z nia postepowac by miec ja w garsci. Swego czasu powodzilo im sie dosc dobrze, dostawalam od nich kieszonkowe, ciuchy. Mialam jednak wiele zakazow dotyczacych imprez. Musialam byc w domu przed 10 (czesto wracajac sama przez ciemny park - gdzie tu troska o bezpiecznstwo?!). Ojczym mowil mi ze jego koledzy taxowkarze sledza mnie i oni z mama i tak dokladnie wiedza gdzie i z kim ja chodze wuiec zebym nie probowala robic nic glupiego ... Na imprezkach byl alkohol ale nie bylo nic nienormalnego dla nastolatek. Z perspektywy czasu jak na to patrze to moj ojczym byl po prostu zazdrosny o mnie. probowal zostac moim "kumplem", probowal miec ze mna "sekrety", mowil, ze nauczy mnie pic czysta wodke, zebym nie robila siary na imprezach, oczywiscie w tajemnicy przed mama. Zorganizowal mamie wyjazd na wycieczke za granice, zrobil w tym czasie imprezke dla nas na ktorej "pozkazywal mi jak pic wodke" a potem zaczol mnie molestowac, zaczol calowac mnie po szyji, ja z obrzydzeniem ucieklam do mojego pokoju, przyszedl tam ale go odpychalam kilka razy, w koncu skutecznie. Nastepnego dnia powiedzial ze jesli nie wrocimy do tematu to bede miala szlaban dopoki bede z nimi mieszkac (mialam wtedy 16 lat ) i ze nie pojade na wakacje za granice. Spytalam czego ode mnie chce, powiedzial ze chce mi tylko pokazac pozycje, w kotrych nie bedzie stresu, ze zajde w ciaze i po tym beddzie juz spokojny ze moge z ta wiedza chodzic na imprezy, nawet jesli nie mysle jeszcze o sexsie... Nieswiadoma do konca w jaki sposob chcial mi to "pokazac" powiedzialam ze ok, zeby pokazal. Powiedzial ze musze sie rozebrac do bielizny, zrobilam to. On w tym czasie sciagnol swoje majtki, usiadl kolo mnie i zaczol swoim czlonkiem dotykac mojego uda. powiedzialm ze dosc tego, ze nie dbam o nic, ze ma sie do mnie nie zblizac. Poiwedzial tylko zebym nie probowala o tym nikomu mowic bo zrobi ze mnie wariatke i sie mnie z mama pozbeda. (Kiedys jak bylam mniejsza to po jakichs moich dasach powiedzieli mi, ze albo sie przyzwyczaje i go zaakceptuje albo oddadza mnie do domu dziecka...potem jak to mamie wypomnialam, powiedziala ze zartowali ...) Na szczescie mnie nie zgwalcil ale dlugo potem nie wiedzialam, ze nie trzeba gwaltu zeby miec traume do konca zycia...
Zamknelam sie w sobie, oczywiscie nie powiedzialam matce ani wtedy ani dzis. PO tym zdarzeniu on gral swoja gre, byl dla mnie "bardzo dobrym ojczymem" ktory "traktuje mnie jak corke"  a ja niedobra i niewdzieczna corka - karmil tym wszystkich, moja matka tez to lykala. Ja pyskowalam, trzaskalam drzwiami, zalewalam sie lzami - wszystko z bezsilnosci a dla otoczenia byl to obraz "nastolatki z problemami", ktora jest niewdzieczna za to, co ma. Po ukonczeniu szkoly wyjechalam na studia, studiowalam dwa fakultety ale w wiekszosci imprezowalam  wiec skonczylo sie tak ze "rodzice" przeniesli mnie na magisterke do rodzinnego miasta. Przez rok jeszcze mieszkalam z nimi, potem kupili mi kawalerke (dokladajac do moich oszczednosci). Na studiach zaczely sie inne imprezy gdzie alkohol zamienilam na speed. Trwalo to kilka lat. Dzieki temu skonczylam na wysokoich ocenach studia - power do nauki i nie myslalam o rzeczach smutnych. W miedzyczasie mialam nieudana milosc (matka to zakonczyla zniechecajac mojego chlopaka do nnie, powidziala zeby dal mi spokoj bo na mnie nie zasluguje i ja i tak jak to wreszcie zobacze to go zostawie - poskutkowalo) zostawil mnie nie zdradzajac powodu, po latach powiedzial mi czemu a ja biczowalam sie nie wiedzac o co chodzilo. MOjego meza poznalam 10 lat temu. Zakochalismy sie w sobie od 1wszego wejrzenia. On po nieudanym malzenstwie, z toksycznej (ale "tez wyksztaconej" rodziny alkoholikow - takie sa najgorsze...), ja po przejsciach, w nieszczescliwym toksycznym zwiazku, ktory skonczylam jak go poznalam. Po miesiacu zamieszkalismy ze soba. Przez caly czas praktycznie nie wychodzilismy z lozka przezywajac "najwieksze uniesienia w naszym zyciu". Oboje odkrywalismy sfery w seksie ktorych wczesniej z nikim innym nie przezywalismy. PO paru miesiacach zaszlam w ciaze. (matka zle oczywiscie zareagowala i na moj zwiazek - nie zaslugiwal na mnie, i na moja ciaze - za wczesnie - mialam 30 lat). W ciazu moj apetyt na sex nie spadl, byl rownie duzy. Urodzilam pierwsze dziecko. Pamietam do dzis jak maz chcial sie ze mna kochac, juz wtedy nie karmilam. POwiedzialam ze bez zabezpieczenia nie powinnismy ryzykowac, powiedzial ze nie musze sie bac nic sie nie stanie. Zaszlam wtedy w druga ciaze, byl to dla mnie na poczatku dramat. (Dzis mam dwojke cudownych dzieci i wiem ze tak mialo byc). Spowodowalo to, ze nasze zycie sie zminilo, muselismy wrocic do rodzinnego miasta gdzie mielismy male mieszkanie, z tamtad po roku wyjechalismy za ranice gdzie jestesmy do dzis. Nasze a wlasciwie moje problemy z sexem zaczely sie przy drugim dziecku. Spalismy w osobnych sypialniach poczatkowo ze wzgledu na logistyke: ja z dziecmi, karmilam w nocy itp, maz sam - mogl sobie ogladac tv i wyspac sie do pracy. Potem ze wzgledu na moja wygode, maz chrapie a ja musialam sie wyspac, nie moglam spac przy nim chrapiacym... Od urodzenia drugiego dziecka kochalismy sie rzadziej, ja bez przyjemnosci, z obowiazku. Bylam notorycznie zmeczona, nie wyspana i nie mialam popedu. Tak zostalo do dzis. Dzis jestesmy obciazeni dodatkowo jego dlugim okresem bez pracy, przez pare lat pracowal na czesc etatu, lub nie pracowal, ja musialam pracowac pod rzadami szefa - tyrana, ktoremu nie potrafilam sie sprzeciwic bo balam sie stracic prace a bylam jedynym zywicielem rodziny. mialam mezowi za zle ze nie szuka pracy, zamiast przegladac oferty surfowal po internecie hobbystycznie, zajmowal sie w prawdzie domem ale ja zamiast gosposi chcialam meza z jajami, ktory zarobilby na rodzine i uwolnil mnie od szefa tyrana... Ja szukalam mu ofert i wysylalam jego cvki. Od paru miesiecy pracujemy oboje, ja wciaz w tej samej pracy, on w rzetelnej firmie. Co wiecej szykuje sie nam wyjazd do innego kraju, gdzie maz dostal lukratywna propozycje i to on bedzie glowna osoba zarabiajaca na rodzine. Od tego czasu zmienil sie. Odzyskal pewnosc siebie ale jest to ze skrajnosci w skrajnosc. Zaczol mi robic awantury o to, ze jestem niedokladna, ze zle sie naczynia w zmywarce umyly bo nieumiejetnie splukalam talerz i ze niepotrzebnie otworzylam koleja torebke z cukrem, skoro juz jedna jest otwarta. drze sie na mnie dopoki nie przeprosze ... Ostatnio, po tym jak mowilam, ze to zwykle pierdoly i zeby sie odczepil, wykrzyczal, ze powinnam sie przyznac ze jestem glupia suka i popelnilam blad... wczesniej byl jak mysz pod miotla, ja bylam glowa i szyja w zwiazku, teraz on powiedzial ze on bedzie"rzadzil" bo ja sie do tego nie nadaje. Ja nie mam nic naprzeciw, mimo ze jest to troche smieszne momentami ale jak chce odzyskac jaja to prosze bardzo, daje mu wolna reke. Nasz sex od paru lat wyglada tak samo. Ze wzgledu na to ze dzieci "zniszczyly mi piersi" wink moj maz nie widzal mnie nago od paru lat, nie pozwalam mu dotykac moich piersi. Czesto mi mowi, ze mam doskonala figure, doskonale cialo, mimo ze nie widzi moich piersi. Myslalam o implantach ale nigdy nawtet nie zaczelam na to odkladac pieniedzy bo zawsze jest cos wazniejszego. Robimy to raz w tygodniu, jak dzieci juz spia. W tej samej pozycji, na stojaco od tylu, w rzeczach. Ja niechetnie sie caluje, chce miec to szybko za soba. On jest zalamany bo sex jest dla niego bardzo wazny i czesto wraca do tego jak kochalismy sie jak kroliki, wszedzie i nie moze pojac czemu wciaz tak nie jest. Podejrzewal mnie o zdrade bo nie mogl uwierzyc ze z sexualnej lwicy zmienilam sie w oziebla zone... Ostatnio pod wplywem alkoholu powiedzial, ze ma dosc masturbowania sie, ze pewnie pieprze sie z kims innym, ja na to, ze moze musimy sie rozstac a on, ze tak i ze zabierze mi dzieci ... POwiedzial tez ze nie moge cale zycie zaslaniac sie tym ze nie mialam ojca a ojczym mnie molestowal (swego czasu chcial powiedziec wszystko mojej matce ale kategorycznie mu zabronilam) Kocham swojego meza, wiem, ze on kocha mnie i oboje chcielibysmy zeby bylo dobrze. Czy damy rade sami to naprawic czy niezbedna jest pomoc specjalisty? Czy ktos z was mial / ma podobna sytuacje i moze cos poradzic?

2

Odp: molestowana w dziecinstwie vs zycie sexualne w malzenstwie

Przeczytaj książkę Susan Forward - Toksyczni rodzice. Myślę, że wiele z niej jesteś w stanie wyciągnąć.

A jeśli chodzi o związek, to myślę, że warto go ratować i powinnaś w tym celu iść na terapię. Za parę lat obudzisz się sama i stwierdzisz, jak bardzo byłaś głupia bo nie chciałaś rozwiązać problemów od razu.

Jesteś naprawdę wartościową osobą, podziwiam Cię, że z takiej traumy mimo to fajnie ułożyłaś sobie życie, ale zawalcz jeszcze o uzdrowienie relacji z mężem!

3

Odp: molestowana w dziecinstwie vs zycie sexualne w malzenstwie
Bardolka napisał/a:

Przeczytaj książkę Susan Forward - Toksyczni rodzice. Myślę, że wiele z niej jesteś w stanie wyciągnąć.

A jeśli chodzi o związek, to myślę, że warto go ratować i powinnaś w tym celu iść na terapię. Za parę lat obudzisz się sama i stwierdzisz, jak bardzo byłaś głupia bo nie chciałaś rozwiązać problemów od razu.

Jesteś naprawdę wartościową osobą, podziwiam Cię, że z takiej traumy mimo to fajnie ułożyłaś sobie życie, ale zawalcz jeszcze o uzdrowienie relacji z mężem!

hej Bardolka
dzieki za odp, przeczytalam te ksiazke kilka razy i dlatego zdecydowalam sie na terapie, zeby uzdrowic (o ile mozna uzyc takiego slowa) relacje z moja mama. na rozprawienie sie z ojczymem nie mam odwagi i sily (ciagle chronie mame) i boje sie, ze bedzie to przeszkoda w terapii majacej na celu uzdrowienie mojego malzenstwa. Boje sie ze jesli odmowie konfrontacji, nie bede mogla "uzdrowic sie" i zostawic tego za soba.... Jestem w trakcie umawiania sie z psychologiem-seksuologiem, mam nadzieje, ze dobrze trafie wink

4

Odp: molestowana w dziecinstwie vs zycie sexualne w malzenstwie

Witaj Magda,

Trudny scenariusz masz za sobą...
Takie sprawy (molestowanie) czasami ciągną się całymi latami jak wrzody. Najważniejsze, że masz świadomość tego jak sobie pomóc.
Już jesteś na dobrej drodze. A terapia jak najbardziej polecam (tylko znajdź dobrego terapeutę) a z tym już trudniej...

Nie wiem co powiedzieć w kwestii mamy, ale ja chyba wolałabym żeby znała prawdę. Otworzy jej to oczy na to z jakim człowiekiem dzieli cztery ściany. Każdy zasługuje na prawdę.

Trzymam mocno kciuki i powodzenia życzę...

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » molestowana w dziecinstwie vs zycie sexualne w malzenstwie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026