Hej,hej
Zaciekawiło mnie to forum.
W dziecinstwie byłam molestowana przez ojczyma,od tego czasu minęlo wiele lat.Moje zycie nie układało sie dobrze,nie miałam pojęcia,ze miały wpływ na to zdarzenia z tamtych lat.Od pól roku jestem w terapii i odzyskuje wiare w siebie i w swoje szczęscie.Moze jest tu ktos z podobnymi problemami?
Pozdrawiam
Podobne tematy
Witam Cie.
Bardzo Ci wspolczuje, ze spotkalo Cie cos tak okropnego.
Ale ciesze sie, ze chodzisz na terapie i odzyskujesz w wiare na lepsze jutro i powraca Ci chec na sczczescie.
Jest tutaj wiele takich osob, moze najlepiej wpisz slowo kluczowe w wyszukiwarke a napewno znajdzie sie dany post na ten temat.
Powodzenia Ci zycze!
Cierpię,mam depresję,nie radze sobie ,żyje na siłe ,bo mam dzieci i męża.Byłam również molestowana przez ojczyma od 9 do 13 roku życia.Matka nie chciała mnie nawet słuchac ,zostałam z tym sama,niestety ale zgadzałam się na to wszystko ,dopiero potem zdałam sobie sprawę że coś tu jest nie tak .Zaczęłam go unikac ,więc zaczął niby przypadkiem puszczac filmy porno i wykorzystywał każdą nadarzającą się okazją gdy nikogo nie było w domu tylko on i ja po to żeby obnażyc się przede mną.Dzisiaj mam 34 lata ,za sobą 5 prób samobójczych ,2 krotne załamania nerwowe włącznie z hospitalizacją .Matka ........nic juz nie czuję do tej kobiety,nigdy nie stanęła po mojej stronie.Myślałam że to ja jestem jakaś nienormalna,myslałam że jestem najgorsza,matka od dziecka wyzywała mnie od k...w i szmat ,nie istniały dla niej problemy dziecka,nieraz dostałam w twarz,nieraz ciągała mnie za włosy czy biła mnie sznurem.W wieku 18 lat zapytałam ją dlaczego nic sie nie odezwie na ten temat,czy nie widzi co się dzieje ,dlaczego nic z tym nie robi .Usłyszałam odpowiedz spierdal....Nigdy mnie nie przytuliła,nigdy nie powiedziała że mnie kocha.Dzisiaj jestem wrakiem człowieka ze zjechaną psychiką,mam wiele lęków ,izoluje się od ludzi,nienawidze siebie,wolałabym umrzec!!!!!!!!!!!!!!!!!
Może to głupio zabrzmi,ale dołączam do"klubu molestowanych dzieci".To zaskakujące jak nasza psychika potrafi się bronić-otóż przez długie lata wymazałam ten fakt z pamięci,aż do momentu gdy zaczęły się sny,strach.Zawsze byłam typem samotnika i choć wyszłam za maż czuję się samotna.
To było tyle lat temu a wciąż boli i wstydzę się tego.
Najgorsze,ze ukrywam swego oprawcę by uchronić rodzinę,bo wiem ,ze czasu nie cofnę a zniszczyłabym wielu osobom życie.
Czemu nie miałam odwagi będąc dzieckiem...?
A Ty Aniu-nie poddawaj się-na pewno jesteś wartościowym człowiekiem,któremu życie wyrządziło wile krzywd,ale co nas nie zabije to wzmocni.
Wiem co czujesz,bo czasem mam wrażenie,że słowo matka nic nie znaczy...
Hej
Kiedy miałam 5 lat moi rodzice zostawili mnie z moją nastoletnią kuzynką i jej 10 letnim bratem... Kuzynka zajęta była w swoim pokoju koleżankami, a ja zostałam położona z moim kuzynem do spania w innym pokoju. I wtedy on się do mnie zaczął dobierać. Nie zgwałcił mnie może dlatego, że był jeszcze dzieckiem, ale obmacywał mnie. To wydażyło się tylko raz. Od tamtego momentu nigdy nie chciałam zostać z nim sam na sam. To wydarzenie nie odbiło się nigdy na mojej psychice. Nikt nie wie o tym prócz mojego męża.
Bardzo mnie boli, kiedy matki nie chcą widzieć, ani słyszeć problemów swoich dzieci. To jest straszne.
Współczuję Wam serdecznie
Ja byłam molestowana przez przybranego brata, długo nie dopuszczałam do siebie myśli że to że jestem nerwowa itp może mieć związek z tamtymi wydarzeniami, bo przed molestowaniem straciłam rodziców i w ogóle życie dawało mi w kość. Założyłam swoją rodzinę i wydawało mi się że jest ok, ale nie było, dziś jestem dwa lata po terapii. Na świat patrzę innymi oczami, nie jestem już taka nerwowa a i moje intymne stosunki z mężem się poprawiły. Mój przybrany brat mnie przeprosił choć wie że to i tak za mało. Utrzymujemy ze sobą kontakt, wybaczyłam mu mimo wszystko, bo nie umiem czuć do nikogo żalu, nie tłumię uczuć w sobie. Chyba właśnie to że mu wybaczyłam najbardziej mi pomogło. Życzę dużo siły wszystkim Wam, które dopiero stoicie na początku drogi ku normalności. Trzymam kciuki i pozdrawiam
Witajcie,
długo szukałam podobnego wątku na forum...
ja również byłam molestowana przez swojego kuzyna, był 9 lat starszy i początkowo niby tylko się ze mną bawił, a później zaczął się do mnie dobierać. Miałam 5 może 6 lat.. czułam, że to co się dzieję jest złe i wcale tego nie chcę. Gdy go widziałam zawsze uciekałam do mamy albo rodzeństwa, ale na to też znalazł sobie sposób: po pewnym czasie postanowił mnie zastraszać, że jeżeli z nim nie pójdę powie wszystko moim rodzicom (jakie to chore, dlaczego nie mogłam wtedy zrozumieć, że to nie moja wina?) kiedy chowałam się przed nim w domu przychodził za mną i kiwał głową żebym szła za nim. Wiele razy czułam że muszę.. tak bardzo się bałam, nikt mi nie mógł pomóc bo nikomu nigdy o tym nie powiedziałam. Trwało to może z 2 lata, zakończyło się wtedy gdy mój ojciec o mało nie przyłapał kuzyna kiedy mnie molestował. Ojciec niczego nie widział ale zastanowiło go dlaczego byliśmy sami w oddalonym miejscu. W domu zaczęło się przesłuchanie, ale nie czułam że wypytują mnie jako ofiarę, ale raczej współwinną. Nigdy go nie wydałam, wszystkiemu zaprzeczyłam. Do swojej 1 komunii szłam w przeświadczeniu że popełniłam ciężki grzech i już nie jestem "czysta". Ale jednoczenie nie mogłam tego powiedzieć księdzu- to było dla mnie straszne brzemię bo wychowywano mnie w wierze katolickiej..
Dorastałam jako zakompleksiona, niepewna siebie dziewczyna.. czułam się gorsza od innych, bałam się zostawać z dorosłymi mężczyznami sam na sam.
Dzisiaj mam 24 lata, jestem od dłuższego czasu w związku. Moje poprzednie związki nie były udane, bo albo sama uciekałam, albo pozwalałam się psychicznie krzywdzić.
Jedyną osobą której powiedziałam o swojej przeszłości jest mój obecny partner, starał się bardzo mnie zrozumieć ale wiem że go to nieco przerosło. Dlatego nigdy nie rozmawia ze mną na ten temat, chyba że sama go zacznę.
To co mnie spotkało przełożyło się na moje życie intymne, kocham i jestem kochana a jednak nie potrafię się otworzyć. Wstydzę się przejąc inicjatywę, nie mogę się zatracić w tym co się dzieje.. wiem że sama się z tym nie uporam. I szczerze mówiąc nie wiem czy kiedykolwiek z tego wyjdę.
Skorzystajcie z pomocy psychoterapeuty.... szkoda tracić kolejne lata jakże pięknego życia.....
witam Was Dziewczyny. To mój pierwszy post na tym forum.
Byłam molestowana przez starszą siostrę. miałam 10 lat, ona 17.
Trwało to 2 lata. Obmacywała mnie (piersi, krocze, pupa), najpierw przez ubranie (piżamę, bo zawsze przychodziła do mnie późnym wieczorem pod byle jakim pretekstem), potem zmuszała mnie do rozbierania się, szok po prostu. onanizowała się przy mnie i zmuszała mnie do tego i jeszcze do innych rzeczy o których wstyd mi po prostu tu pisac. po moich 12 urodzinach poskarżyłam się siostrze mojejo ojca. Mamie bałam się mówić, ze strachu, że mi nie uwierzy. Ona specjalnie przyjaechała do nas i wszystko powiedziała mojemu ojcu. awantura była straszna. siostra się wszystkiego wyparła... skończyło się na tym, że miała zakaz przebywania ze mną w pokoju.
minęło już od tamtej pory 10 lat, a to ciągle za mną chodzi. z siostrą nie utrzymuję żadnego kontaktu. jak miałam 15 lat to się wyprowadziła z domu.
Victoria22, a jak ona sobie dalej ułożyła życie? ma faceta? może....ona też była przez kogoś molestowana.
Tobie współczuję.... jak sobie radzisz teraz w kontaktach międzyludzkich, obyło się bez wizyty u psychologa?
Czy moja siostra była molestowana? Nie wiem. Raczej wątpie. Dziś po latach sądzę, że była (a może i jest nadal) uzależniona od masturbacji i być może pornografii. W tej ostatniej kwestii, tylko raz znalazłam u niej kilkanaście zdjęć erotycznych z samymi kobietami (w jakimś dużym zeszycie). Nie przyznałam się zresztą do tego, że grzebałam jej w rzeczach, bo oberwałabym na pewno. Coś musiało być na rzeczy, że przy pomocy mojego ciała zaspokajała swoje chore fantazje.
Wyprowadziła się z domu jak studiowała. Zamieszkała ze swoim chłopakiem. Wyszła zresztą za niego.
Jak się to wszystko wydało atmosfera w domu była okropna. Mama pewnie nie do końca chyba w to wszystko wierzyła. Ojciec sprawdzał nawet o północy czy jestem sama u siebie.
Do siostry się nie odzywałam, w ogóle kontakty nasze były takie ?na przymus?.
Temat molestowania jest u mnie w domu prawie tabu. Z mamą o tym nigdy nie mówiłam, z ojcem tylko raz, gdy mnie pytał czy może chciałabym psychologa (ale to pewnie pod wpływem swojej siostry).
Mi po tym wszystkim został wstręt do dotykania mnie przez kogokolwiek. Nie znoszę tego. Nienawidze wręcz. Nie potrafię zbudować normalnej relacji z mężczyzną. Miałam chłopaka w liceum. Ale się po pół roku rozstaliśmy, jak się zaczął do mnie dobierać. Nie lubiłam się całowac ani przytulać. Jak tylko próbował sztywniałam i odsuwałam się, reagowałam odpychaniem. Teraz jestem na studiach. Przyjaźnię z jednym chłopakiem. Przyniósł mi raz kwiaty na urodziny i pocałował w policzek (raczej to było muśnięcie). Odepchnęłam go od razu ze słowami, żeby mnie nie dotykał. Nie wiem czy się obraził, ale czuję się z tym strasznie.
U psychologa, jako tak nie byłam. Ciotka zaprowadziła mnie do jakiejś swoje znajomej psycholożki. Byłam u niej w domu. Miałam straszne opory przed tą wizytą. Tam również nic z tego nie wyszło. Nie potrafiłam się przełamać. Więcej już nie byłam. Nikomu o tym nie mówię, boję się niezrozumienia, albo robienia z tego sensacji. Duszę to w sobie po prostu.
Nie duś, bo się rozchorujesz, a z dalszego życia nic nie będzie. Jak najprędzej udaj się do psychologa, lub seksuologa, zobaczysz, krok po kroku a wyjdziesz z tego.
Stokrotko wiem, że to wszystko jest bardzo bolesne, ale nie powinnaś milczeć i wydać swojego oprawcę- być może kogoś zranisz, ale pomyśl też o tym, że możesz kogoś uratować
Wszystkim Wam życzę wiele siły i wiary w siebie. Tak trudno jest uwierzyć, że nawet jeśli wszystko się wyda, to ofiary nie otrzymują wsparcia od rodziny. Na takie tematy nie powinno się milczeć!! Nie wszystkie dzieci są w stanie sobie poradzić i żyć dalej.
Garcjano- mam nadzieję, że wszystko będzie dalej szło w dobrym kierunku
Strzało- nie dziwię się, że nie masz kontaktu z matką, bo to ona powinna była Cię przed tym wszystkim chronić, jednak wierzę, że się nie poddasz, bo masz dla kogo żyć, masz dzieci, które Cie potrzebują. Przecież dobrze wiesz, że to wszystko nie było Twoją winą. Twoje dzieci napewno widzą w jakim jesteś stanie i to się odbije na ich psychice. Wiem, że to jest bardzo trudne, ale walcz kochana, bo masz prawo żyć godnie!!
Moja siostra wie kto mnie skrzywdził,maż również wie,że byłam molestowana-jednak nie mogę iść po trupach bo tak naprawdę niczego nie osiągnę tylko pozostawię zgliszcza.Psychiatra wytłumaczył mi wszystko i wiem,że dam radę.Jestem silna i tego się trzymam.
To nie jest tak,ze ukrywam oprawcę ale osłaniam bliskich którzy nie znieśliby tego.
Najważniejsza jest psychika-ta powoli jest "uleczona" a ciało to tylko ciało-wszyscy skończymy zjedzeni przez robaki...
Wierzę,że dobre uczynki wracają do ludzi tak samo jak złe.Wierzę też w Boga i wiem,że jest sprawiedliwy i On rozliczy Nas z naszego życia.
Moja siostra wie kto mnie skrzywdził,maż również wie,że byłam molestowana-jednak nie mogę iść po trupach bo tak naprawdę niczego nie osiągnę tylko pozostawię zgliszcza.Psychiatra wytłumaczył mi wszystko i wiem,że dam radę.Jestem silna i tego się trzymam.
To nie jest tak,ze ukrywam oprawcę ale osłaniam bliskich którzy nie znieśliby tego.
Najważniejsza jest psychika-ta powoli jest "uleczona" a ciało to tylko ciało-wszyscy skończymy zjedzeni przez robaki...
Wierzę,że dobre uczynki wracają do ludzi tak samo jak złe.Wierzę też w Boga i wiem,że jest sprawiedliwy i On rozliczy Nas z naszego życia.
- mam podobne podejście.
Kilka dni temu zrzuciłam z siebie ten ciężar ,który nosiłam przez lata.Wykrzyczałam mojemu ojczymowi prosto w twarz wszystko, co leżało mi na sercu,wszystko ,molestowanie i całe moje dzieciństwo.Całą winę zrzuciłam na niego.Nawyzywałam go od pedofilów,że zniszczył mi życie,że nigdy nie był moim ojcem i nigdy nie będzie.Siedział z kamienną twarzą,mało się odzywał,miał spuszczoną głowę,nie zaprzeczał..Myślałam że go rozerwę na strzępy, ale jego opanowanie nie pozwoliło mi wytrącic się z równowagi.
Powinien prosic mnie na kolanach o wybaczenie,ale nie zrobił nic ,żadnego wytłumaczenia ,żadnej skruchy,żadnego żalu.Jedyne nad czym się zastanowił to to ,że może zdoła to wszystko odpokutowac.Ale ja mam nadzieję,że kiedyś spotka go za to kara,wierzę w to,bo ja w tej chwili już nic nie mogę zrobic ,bo sprawa jest przedawniona.
Nawet w testamencie jest napisane o takich pedofilach jak on,że lepiej byłoby mu koło młyńskie uwiesic na szyi i rzucic się w morze,właśnie dlatego ze nigdy nie zdoła odpokutowac tego na ziemi.Ja nie mam wyjścia ,muszę wierzyc w to .Wierzę, że kiedyś każdy z nas odpowie za swoje czyny przed Bogiem.
A ja będę życ dalej,bo mam dla kogo ,szkoda czasu na przeszłośc,na mój dawny ból.Muszę zając się tym co teraz i tym co przede mną.
Zniosę wszystko,dam radę,nie będę płakac z powodu tego śmiecia,bo nie chcę go znac.
Brawo-przeszłość była i nie może ciążyć na naszym życiu.Nie możemy pozwolić na to,żeby jakiś pedofil zniszczył nasze życie.Czasu nie cofniemy-niestety..,ale możemy iść do przodu z podniesionym czołem,bo to nie my zrobiliśmy coś złego.
ja mojemu oprawcy wybaczyłam. to człowiek z problemami, które jego samego zabiją. I to on spojrzy kiedys Bogu w twarz -może z czystym już sercem,. Dla wszystkich jest szansa, nie wszyscy z niej skorzystają, zalezy od nich samych ,a ja nie chce wnikać, co on z nią zrobi..
20 2011-09-27 23:03:09 Ostatnio edytowany przez strzała (2011-09-27 23:03:46)
Gdyby mnie przeprosił,gdyby wyraził jakąś skruchę,gdyby prosił o wybaczenie, też bym wybaczyła .Ale on nie zrobił nic w tym kierunku.Ja już nie będę mu tego wypominac.Zrobiłam to raz i nie żałuję ani jednego wypowiedzianego słowa.Skoro on ma gdzieś moje zrozumienie, to ja sama nie będę wychodzic jemu na przeciw.
Wina leży po jego stronie,ja jestem czysta.
Dobrze jest to wypowiedzieć na głos- komukolwiek- "oprawcy" lub psychologowi , a wybaczać dobrze jest dla samego siebie, po prostu.
Nie wiem czy to się da wybaczyć i zrozumieć...Bezbronne dziecko wykorzystane przez zboczeńca ,zbrukane i pozostawione ze "skrzywioną"psychiką..
Tego się nie da wybaczyć-z tym trzeba się pogodzić i iść do przodu nie oglądając się za siebie.
ale skoro powołujemy się tu na Boga..... nie widzę innej drogi jak przebaczenie. Tak uczy Jezus i to daje człowiekowi wolność w sercu i pokój.... jak piszę: dla samego siebie warto wybaczyc. Nie trzeba rozumiec.
Tak ,wybaczenie to podstawa.Bo co nam da jakaś złośc ,czy gniew,czy nawet szukanie zemsty.To droga do nikąd.Właśnie dla samych siebie lepiej jest przebaczyc, żeby poczuc wtedy już ten wewnętrzny spokój.Jesteśmy ofiarą i nie możemy pozwolic ,żeby ten nasz oprawca zniszczył w nas wszystko,pozbawił nas człowieczeństwa.
Jesteśmy ludzmi,mamy sumienie,jesteśmy górą nad nim.To on jest tym złym nie my.
Nie mam problemu z istotą swojego człowieczeństwa.Nie szukam zemsty,nie staram się nawet zrozumieć,po prostu żyję i myślę o sobie.
Polecam w szczególności ofiarom molestowania "Skradzione jutro" Abby Levenkron
Jeśli ktoś chce, to całkowicie anonimowo mogę wysłać tą książkę. Nie jest to e- book, ale zeskanowana wersja.
Śmiało piszcie, wystarczy w temacie wpisać "chce przeczytać tą książkę" nic więcej.
Mój e-mail powinien sie wyswietlic
Życzę Wam wszystkim szczęścia
27 2012-04-28 19:30:57 Ostatnio edytowany przez Loleeta (2012-04-28 19:32:29)
mam 13 lat, a spotkałam się z tym oto problemem. nie chodzi oto, że ktoś mnie zgwałcił...
zawsze zaczynali od "powiedz, masz łaskotki?" i przez te całe wygłupianie się celowo dotykali mnie w różne punkty. zaczęło się od 19 letniego chłopaka...
później zaś, mój sąsiad, facet pod 50siątką, przyjaciel rodziców, zaczął kupować mi różne prezenty, oraz patrzeć się na mnie dość nieprzyzwoitym wzrokiem. proponował mi spotkania sam na sam, ale odmawiałam mu...
najgorzej, gdy jedziemy sami windą. wiem, że coś jest nie tak.
jedno takie otarcie się może zniszczyć mi psychikę, a i tak już jestem chora na nerwicę. unikam ich, jestem ostrożna.
jestem dzieckiem, coś pod typ "nimfetki" - nie wiem czy słyszałyście...
aczkolwiek wierzę w Was, a sama się nie poddam.
pozdrawiam.
P.S - ofiarom molestowania polecam książkę pt. "Lolita"
P.S - ofiarom molestowania polecam książkę pt. "Lolita" Książka jest swietna, film GENIALNY, natomiast nie opowiada na pewno o molestowaniu.
witam.ja nie dawno uwolnilam sie od yego koszmaru mam dopiero 23 lata a za soba 8 lat molestowania i gwaltow,ciezko mi podjac jaka kolwiek decyzje nie wiem jak dzialac co robic
czy ktos moze mi doradzic z was drogie panie jak dalej dzialac?
polecam psychologa "z powołania"
ale czy tacy ludzie sa???????????? nie zostane wysmiana?
tak są. IIstnieją placówki zajmujące się takimi sprawami
Witam jestem tu nowa. Widzę, że macie doświadczenia w tej kwestii także może rozmowa z wami mi pomoże.
Molestował mnie ojciec od 9 do 16 roku życia
a Teraz mam mieć dziecko. Chciałm, żeby to był chłopiec, ale będzie dziewczynka. I teraz pojawiło się wiele problemów
Muszę ustrzec dziecko przed dziadkiem
Nie wiem czy jestem w stanie zaufać męzowi w czynnościach higienicznych dot córki
czy dam mu przebrać jej pampersa lub ją wykąpać.
Sama też boję się jak sobie z tym poradzę, bo krępuje mnie nagaośc dzieci (zawsze wymigiwałam się od wysadzania na nocnik 2 letniej córki szwagra, a jak biega po pokoju bez majteczek, to zawsze staram sie zwrócić na to uwagę by ubrała majteczki)
Panicznie boję się, że zostanę oskarżona o pedofilię lub, że dziecko poczuje się jakbym je dotykała nie tak jak powinnam i wcale mnie to nie podnieca - jak niektórzy sugerują, że jeżeli przychodzą takie rzeczy do głowy to trzeba być pedofilem
Moje doświadczenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania, sprawiają , że się nad tym zastanawiam
Dodam jeszcze, że chociaż. zbyłam uświadomiona, o tym, że kazirodzctwo jest złe i że jest coś takiego jak "zły dotyk" nigdzie ani prasie ani w tv (skąd była głównie moja wiedza) nie było mowy na czym dokładnie to polega. i Troskliwy tato, bardzo łatwo wmówił mi jako 9 letniej córce, że każdy tatuś tak robi swojej córce, żeby rosły jej piersi lub, żeby przygotowac ją do życia i jej pokazać jak to wszystko wygląda.
A wszystko zaczęło się od tego, że wszedł przypadkiem do łazienki jak się kąpałam i zauważył, ze mam już włosy na c*pce, widocznie uznał że jestem dorosła.
I jak tu teraz normalnie funkcjonować i cieszyć się macierzyństwem?
Jak sobie z tym radzić?
na forum ofiary pedofilów poradzono mi by sie odciąć całkowicie od ojca
Nie tak łatwo jest się odciąć, bo zrobiłam wszystko żebyśmy dalej byli uważani za normalną rodzinę (moja mama jest nauczycielką mogłoby to się niej odbić), ale z domu wyprowadziałam się jak skończyłam liceum. Cały czas wszyscy udajemy że nic się nie stało.
Myślalm, że już sobie z tym poradziałam, Początkowe próby ucieczki z domu, próby samobójcze, wizyty u psychologa i psychiatry (którzy nawiasem mówiąc nic mi nie dali oprócz tego, że wiem jak działają leki na depresję) mam już za sobą. stanęłam na nogi, wzięłam ślub, skończyłam studia z wynikiem bardzo dobrym i licencjat i mgr i myslałam, że już się uodpornilam, że mam wyjatkowo "twardą dupę do kopania", że teraz będą iść już własnym zyciem...
Na uczyłam się z tym życ ale sama, nie zdając sobie sprawy, że kiedyś pod moja opieką będzie niewinna istotka...
Za 3 tygodnie mam termin porodu i boję się, że wpadnę w paranoję jak jakikolwiek facet dotknie mojego dziecka.
Wszystkim molestowanym, mogę potwierdzić, że mówienie o tym co się stało bliskim osobom bardzo pomaga. Najpierw nie może to przejść przez gardło, więc można napisać, potem mówi się płacząc, potem się płacze i mówi,potem mówiąc o tym targają silne emocje, potem można o tym normalnie rozmawiać.Z czasem Jest lepiej i można z tym żyć
Znalazłam się na tym forum bo muszę zrobić porządek w moim życiu. Od kiedy pamiętam zawsze byłam nieszczęśliwa. Czytając niektóre wypowiedzi widzę w nich siebie. Mimo że mam 35 lat to nie mogę dać sobie rady ze swoim życiem. Nie wiedziałam że moje dzieciństwo ma wpływ na wszystko co mnie teraz spotyka. Też myślałam że po prostu mam pecha. Obecnie niestety jestem po rozwodzie i nie potrafię ułożyć sobie życia.
Cierpię,mam depresję,nie radze sobie ,żyje na siłe ,bo mam dzieci i męża.Byłam również molestowana przez ojczyma od 9 do 13 roku życia.Matka nie chciała mnie nawet słuchac ,zostałam z tym sama,niestety ale zgadzałam się na to wszystko ,dopiero potem zdałam sobie sprawę że coś tu jest nie tak .Zaczęłam go unikac ,więc zaczął niby przypadkiem puszczac filmy porno i wykorzystywał każdą nadarzającą się okazją gdy nikogo nie było w domu tylko on i ja po to żeby obnażyc się przede mną.Dzisiaj mam 34 lata ,za sobą 5 prób samobójczych ,2 krotne załamania nerwowe włącznie z hospitalizacją .Matka ........nic juz nie czuję do tej kobiety,nigdy nie stanęła po mojej stronie.Myślałam że to ja jestem jakaś nienormalna,myslałam że jestem najgorsza,matka od dziecka wyzywała mnie od k...w i szmat ,nie istniały dla niej problemy dziecka,nieraz dostałam w twarz,nieraz ciągała mnie za włosy czy biła mnie sznurem.W wieku 18 lat zapytałam ją dlaczego nic sie nie odezwie na ten temat,czy nie widzi co się dzieje ,dlaczego nic z tym nie robi .Usłyszałam odpowiedz spierdal....Nigdy mnie nie przytuliła,nigdy nie powiedziała że mnie kocha.Dzisiaj jestem wrakiem człowieka ze zjechaną psychiką,mam wiele lęków ,izoluje się od ludzi,nienawidze siebie,wolałabym umrzec!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mam zupełnie tak samo ![]()
Nie ma prawa
[...]]Mój przybrany brat mnie przeprosił choć wie że to i tak za mało. Utrzymujemy ze sobą kontakt, wybaczyłam mu mimo wszystko, bo nie umiem czuć do nikogo żalu, nie tłumię uczuć w sobie. Chyba właśnie to że mu wybaczyłam najbardziej mi pomogło.
Życzę dużo siły wszystkim Wam, które dopiero stoicie na początku drogi ku normalności. Trzymam kciuki i pozdrawiam
Roskalinda, dziękuję Ci za te słowa. Tak mało Osób rozumie, że przebaczenie niesie ulgę i pomaga Osobie skrzywdzonej.
Może to głupio zabrzmi,ale dołączam do"klubu molestowanych dzieci".To zaskakujące jak nasza psychika potrafi się bronić-otóż przez długie lata wymazałam ten fakt z pamięci,aż do momentu gdy zaczęły się sny,strach.Zawsze byłam typem samotnika i choć wyszłam za maż czuję się samotna.
To było tyle lat temu a wciąż boli i wstydzę się tego.
Najgorsze,ze ukrywam swego oprawcę by uchronić rodzinę,bo wiem ,ze czasu nie cofnę a zniszczyłabym wielu osobom życie.
Czemu nie miałam odwagi będąc dzieckiem...?
Dlaczeg karzesz swojego męża?
Ja takze bylam molestowana
wiem jakie to trudne ja dalej nie jestem z tym do konca pogodzona wiem ile trudu trzeba w siebie wlozyc ile sily zbierac w sobie zeby powoli stawac na nogi . Ale co najwazniejsze prubuje znow walczyc o siebie I wy dziewczyny takze powinnyscie ! I zaczac normalnie wierzyc w siebie . Wiem ze mi sie to uda I nie jednej z was uda sie to pokonac
.
A to moj taki osobisty wierszyk : Musze sobie to pierw sama wybaczyc. Przepraszam ze w siebie tak zwatpilam ze bol sobie zadawalam , przepraszam ze soba zgardzilam I tak zaniedbalam ze zlo widzialam I ze zlo trzymalam . Ze tak walczyc o siebie przestalam jak sie w bolu przewracalam . Ze moc patrzec na siebie przestalam ze sie sama siebie nie kochalam. Ze za reke sie nie trzymalam zmanipulowac soba dalam . Wiec Prosze Moj Boze zebym Aniolka nie stracila zebym z nim dalej zyla ![]()
42 2013-07-21 16:06:58 Ostatnio edytowany przez zagubiona9090 (2013-07-21 16:09:20)
Czesc dziewczyny:) jestem tutaj nowa, postanowilam sie zarejstrowac i opowiedziec swoja historie...Moze jezeli to wszystko z siebie wyrzuce bedzie mi lzej... Bylam molestowana w dziecinstwie przez ojca, przez wiele lat wypieralam to z pamieci, ale niestety to wraca, tego nie da sie zapomniec. Pamietam to, mimo, ze minelo prawie 20 lat, nie zostalam zgwalcona, poprostu ojciej dotykal mnie w miejsca intymne. Zawsze sie go balam, zreszta moja mam tez, to typ despoty, zawsze musi byc tak jak on chce. Kiedy miaalm 7-8 lat znalazlam w domu kasete z filmem pornograficznym i sie zaczelo... Tkwie w tym juz kilkanascie lat, co jakis czas ogladam pornografie chociaz wiem, ze to mnie niszczy wewnetrznie. Od dziecka wszystko wiedzialm o seksie, tak patrzylam nawet na inne dzieci. Mam sklonnosci homoseksualne, boje sie mezczyz, mam wrazenie, ze oni wszyscy sa tacy, jak mezczyzni z tych filmow, ze kobieta dla nich to tylko przedmiot dozaspokajania potrzeb seksualnych, bez zadnej godnosci. Od ok roku zaczelo sie ze mna dziac cos zlego, wpadlam w depresje, codziennie plakalam, nabawilam sie nerwicy, w mojej glowie wciaz sa jakies natretne mysli, ze cos musze zrobic wbrew sobie. Mam 23 lata, nogdy nie mialam chlopaka, nigdy nikt sie mna nie zainteresowal...Nie portafie nawiazac relacji z mezczyznami, nie umiem z nimi rozmaiwac, boje sie ich. Boje sie, ze bede sama, ze nigdy nie bede potrafila byc z kims w normalnym zwiazku... Mam bardzo niska samoocene, uwazam siebie za totalne, nic nie warte zero, tak czesto mam pragnienie aby umrzec, aby nie dluzej nie meczyc... Prosze pomozcie mi...
Zagubiona, rozumiem, jak bardzo jest Ci ciężko po tak traumatycznych wydarzeniach z przeszłości. Bowiem molestowanie odbija swoje piętno na całym Twoim życiu. To wszystko jak odbierasz ludzi wokół, jak odbierasz samą siebie, rzutuje na Twój wizerunek, jaki odbierają inni.
Szukasz pomocy, ale tutaj potrzebna jest Ci pomoc specjalisty, psychologa, terapeuty.
Nigdy nie wymażesz tego z pamięci, nigdy tego nie zapomnisz. Te wszystkie "obrazki" z dzieciństwa będą powracały z większym lub mniejszym natężeniem.
Terapia pozwoliła by Ci pozbyc się bólu emocjonalnego, który wciąż nosisz w sobie.
Pamiętaj też, że nie jesteś zerem. Zerem jest Twój ojciec, który wyrządził Ci tak wielką krzywdę. Ty nie jesteś niczemu winna.
Trzymaj się i pisz, jeśli po tym czułabyś się choc trochę lepiej.
Dziekuję za odpowiedz... Zdaje sobie sprawę, że powinna udac się do specjalisty, jakiś czas temu byłam u psychiatry, myślałam, że objawy takie jak bezsenność, nerwica, chwiejne nastroje mogą być związane z depresją. Jednak psychiatra stwierdził, że nie widzi u mnie problemu chorobowego (nie powiedziałam mu o tym, ze byłam wykorzystana seksualnie). Po przeczyaniu Waszych postów dotarło do mnie, że to co się za mną dzieje jest konsekwencją własnie tamtego wydarzenia... Mieszkam w Lublinie,czy mogę prosić o podanie adresu do jakiegos zaufango ośrodka, który zajmuje się tym problemem? Wiem, ze w sieci sa strony z adresami takich ośrodków, jednak nie mam zaufania, aby w ciemno gdzieś się zwrócić...Boje się ośmieszenia, odrzucenia... Dziekuję za pomoc.
Witam jestem tu po raz pierwszy mam 24 lata nie wiem jak mam wam opowiedzieć moj problem bo sie wstydze .ale spróbuję. od 2 miesiecy pracuję w wojsku zgłosiłam sie na ochotnika jako żołnierz zawodowy na początku było ok starałam sie dobrze pracowac i staram sie nadal tylko mój przełożony jeden z oficerów mnie od jakiegoś czasu zmusza do nie których rzeczy chodzi mi o to że dotyka mnie w miejsca intymnie całuje i przy tym mówi że jestem ty nowa i muszę być posłuszna bo jeśli nie bede miała kłopoty nie moge mówić jakie bo regulamin wojskowy mnie obejmuję od jakiegoś czasu też na koniec zmiany podchodzi i mówi że dziś przyjedzie do mnie na noc wstyd mi jest przyznać ale też sypiać muszę z nim. mam ciezka sytuację jestem samotną matką mam mała córeczkę i muszę pracować nie wiem co robić .
Kolejny temat i kolejny raz powiem WYBACZCIE swoim oprawcom. Nic innego tak kojąco nie działa na samopoczucie i dalsze spokojne życie
.
47 2013-08-16 19:19:22 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-16 19:29:35)
Witam jestem tu po raz pierwszy mam 24 lata nie wiem jak mam wam opowiedzieć moj problem bo sie wstydze .ale spróbuję. od 2 miesiecy pracuję w wojsku zgłosiłam sie na ochotnika jako żołnierz zawodowy na początku było ok starałam sie dobrze pracowac i staram sie nadal tylko mój przełożony jeden z oficerów mnie od jakiegoś czasu zmusza do nie których rzeczy chodzi mi o to że dotyka mnie w miejsca intymnie całuje i przy tym mówi że jestem ty nowa i muszę być posłuszna bo jeśli nie bede miała kłopoty nie moge mówić jakie bo regulamin wojskowy mnie obejmuję od jakiegoś czasu też na koniec zmiany podchodzi i mówi że dziś przyjedzie do mnie na noc wstyd mi jest przyznać ale też sypiać muszę z nim. mam ciezka sytuację jestem samotną matką mam mała córeczkę i muszę pracować nie wiem co robić .
Zbierz dowody przeciw niemu, najlepiej nagraj to na dyktafon wszystko - bo mysle ze z kamera sie nie uda, chyba ze malą ukrytą gdzies u ciebie pod ubraniem - jak wyrażasz sprzeciw przeciw temu co mowi i robi. Umiesc tez kamere w pomeiszczeniu w ktorym spisz, wyraź wtedy jak przychodzi do ciebie sprzeciw i kaz mu sie wynosisc z pokoju. Zbierz jak najwiecej dowodow przeciw niemu i kieruj sprawę do sądu wojskowego.
Jako ze to wojskowy to czeka go sąd wojskowy. wyroki w nim są o wiele surowsze niz w sądzie cywilnym. Gosć probuje cie zastraszyc i wmowic ci do swiadomosci ze nie masz szans wygrac. To zwykle zastraszanie.
przestan sie sluchac i wierzyc w to co mowi. bedzie wykorzystywal wszystko by cie zastraszyć łącznie z tym ze wmowi ci ze koledzy bedą go bronic i ze kazdą sprawę przegrasz. jedyne co mozesz zrobic to zebrac sie na odwagę i zebrac jak najwiecej dowodow przeciw niemu a pozniej skierowac sprawę do sądu.
ostatecznie mozesz zrezygnowac z kariery wojskowego.
Kolejny temat i kolejny raz powiem WYBACZCIE swoim oprawcom. Nic innego tak kojąco nie działa na samopoczucie i dalsze spokojne życie
.
Halo,halo o czym mowa?
Owszem ciężko jest nosic w sobie zadrę, bo to niekorzystnie wpływa na samą ofiarę.
Tylko, nie ma takiego nakazu, tak się nie da. To nie jest coś, co można zrobic na zawołanie. Nie zaczynamy np terapii od wybaczenia, to może przyjśc z czasem.
Nie wybaczymy czując w środku coś innego. Ktoś nas skrzywdził, a my pierwsze od czego zaczniemy "stawanie na nogach" to wybaczymy. Bez sensu.
Najpierw poczujemy złośc, nienawiśc, żal, a wybaczenie...kiedyś lub może deko wcześniej. To zależy już od danej indywidualności osoby.
XX30 napisał/a:Kolejny temat i kolejny raz powiem WYBACZCIE swoim oprawcom. Nic innego tak kojąco nie działa na samopoczucie i dalsze spokojne życie
.
Halo,halo o czym mowa?
Owszem ciężko jest nosic w sobie zadrę, bo to niekorzystnie wpływa na samą ofiarę.
Tylko, nie ma takiego nakazu, tak się nie da. To nie jest coś, co można zrobic na zawołanie. Nie zaczynamy np terapii od wybaczenia, to może przyjśc z czasem.
Nie wybaczymy czując w środku coś innego. Ktoś nas skrzywdził, a my pierwsze od czego zaczniemy "stawanie na nogach" to wybaczymy. Bez sensu.
Najpierw poczujemy złośc, nienawiśc, żal, a wybaczenie...kiedyś lub może deko wcześniej. To zależy już od danej indywidualności osoby.
Halo halo, mowa o tym ze akurat doświadczona jestem w tym względzie i taka moja rada.
dziękuję spróbuję tak zrobić
i rzeczywiście jest tak że mówi mi że pracuje w wojsku już 10 lat że wszyscy się za nim wstawią i że życia w jednostce nie bede miała
jak komus powiem o tym
52 2013-08-16 20:56:30 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-16 20:58:24)
Sylwia Morowiec, ponizej link do artykułu o wyroku za molestowanie seksualne wlasnie w wojsku tyle ze podczas misji w afganistanie.
http://www.tokfm.pl/Tokfm/2029020,103454,12395402.html
edit: wytocz mu sprawę jak bedziesz miala twarde dowody i zrezygnuj z armi. najlepsze rozwiązanie ![]()
zastanawia mnie tylko po co pchasz sie do wojska... dla szybkiej i pewnej emerytury? dla spoko kasy podczas służby?
i rzeczywiście jest tak że mówi mi że pracuje w wojsku już 10 lat że wszyscy się za nim wstawią i że życia w jednostce nie bede miała
jak komus powiem o tym
to najzwyklejsze w sweicie zatykanie buzi poprzez zastraszanie.
tylko dlaczego akurat ja musiałam tak trafić
55 2013-08-16 21:13:06 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-16 21:14:14)
Przestań obwiniać siebie, bo widzę, ze probujesz szukać winy w sobie. Winny jest on, nie ty. Rzecz sie komplikuje bo boisz się tego co mowi i nie sprzeciwiasz sie temu co robi dajac mu sygnal ze może dalej robic to co robi i będzie sprawdzal za każdym razem jak daleko moze sie posunąć. Im mniej oporu tym dalej będzie szedł. Musisz to przerwać. Rozwiazanie już podałem.
Niestety w armii tak jest i z tego co czytalem to jest to dosyć powszechne dlatego myślę ze nie powinnaś się tam pchać i lepiej bedzie jeśli zrezygnujesz z kariery wojskowej. Szybka emerytura i epwna kasa niej est warta uszczerbku na zdrowiu psychicznym. przez to wszystko mozesz stracic szacunek do samej siebie oraz zaczniesz nienawidzic facetów. utrudni ci to bardzo mocno pozniejsze związanie sie z facetem poza wojskiem. mozliwe ze staniesz sie dla niego zimna i oschla na roznych płaszczyznach.
tylko ja mam podpisany kontrakt na 36mc nie wiem czy moge odejsc tak z dnia na dzien
i musze poszukać pracy zeby miec do czego odejsc
57 2013-08-16 21:45:44 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-16 22:01:33)
tylko ja mam podpisany kontrakt na 36mc nie wiem czy moge odejsc tak z dnia na dzien
i musze poszukać pracy zeby miec do czego odejsc
Kazdy kontrakt mozna zerwac. Pozostaje to jak zostal sformulowany i co wyniknie gdy go zerwiesz. Przeczytaj go, jesli wielu rzeczy nie rozumiesz, to idź do radcy prawnego - nie wiem czy w armi jest taka instytucja, jak nie ma to do cywilnego ![]()
Ja tylko sugeruję co mozna zrobic. Decyzję i tak będziesz musiala podjąc sama. Na razie zbierał bym dowody molestowania seksualnego ze strony przełożonego - silne dowody.
jaka juz będziesz miala niezbite dowody to wytaczasz sprawę w sądzie wojskowym. Mozliwe ze narobi ci to wrogów u przelozonych, ale myślę ze powinnas sie bronic, a nie dawac molestowac i niszczyć sobie psychikę, postrzeganie facetow, niszczyc poczucie wlasnej wartosci oraz samoocenę, bo cała ta sytuacja mocno na ciebie wpłynie. No chyba, ze tego chcesz?
3 lata to jednak sporo, ale to wystarczy by cie zniszczyć wewnętrznie...
Pracę jest dzisiaj trudno znaleźć dlatego rozumiem twoje obawy z tym związane, ale to co zrobisz to juz zalezy od ciebie. Jak na razie powinnas zebrac niezbite dowody molestowania seksualnego. Wiem ze jest to wszystko dla ciebie krępujące, wstydzisz sie tego i źle sie z tym czujesz. To ostatnie jest powodem i silnym sygnalem do tego by to jak najszybciej przerwać.
58 2013-08-16 22:06:01 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-08-16 23:29:34)
Halo halo, mowa o tym ze akurat doświadczona jestem w tym względzie i taka moja rada.
Niepodsycanie w sobie żółci, złości, to jedno, a WYBACZANIE to drugie. Nie widzę w sensu wybaczania oprawcy.
w umowie mam napisane ze muszę mieć 5mc okres wypowiedzenia wlasnie o to chodzi ze nie ma pracy ja wynajmuje mieszkanie muszę miec prace bo inaczej nie dam rady szczeże to chciałabym odejsc bo ja po prostu sie boje isc do pracy tym bardziej ze przelożony mój zaczął już wiesz o co chodzi przychodzi na noc do mnie do mieszkania
Cos mi sie tu nie klei w tym co mowisz... Zawodowi żołnierze dostają przydzial mieszkania z wojskowej agencji mieszkaniowej jak dobrze pmiętam. Wiem ze dostają bo facet mojej mamy jest bylym wojskowym i obecnie wlasnie pracuje w przydziale mieszkan wojskowych dla zawodowych żołnierzy.
Druga sprawa to to ze jak ktoś moze przychodzic do ciebie do mieszkania? Ma klucze do niego? Jesli tak to skad? A moze sama go wpuszczasz?
Coś m sie tu nie klei w tym co piszesz...
ale nie dostaja mieszkan odrazu trzeba wystapic z wnioskiem takim o mieszkanie ja pracuje w wojsku 2 miesiace dopiero a jak bym miała wojskowe mieszkanie to tym bardziej nie mogłabym odejsc z wojska pewnie
Ok, rozumiem teraz. pozostaje kwestia tego dlaczego przychodzi do ciebie do mieszkania i jak robi ze moze do niego wejsc. Ma klucze? Jesli tak to skąd? Jesli nie to dlaczego go wpuszczasz?
i ja z takim wnioskiem nie wystopiłam jeszcze a do mieszkania przychodzi zawsze wtedy gdy chce i to tak jak w jednostce jest nie wpuscisz mnie to na drugi dzien zycia miec nie bedziesz
Przestan go wpuszczac i tyle.
Sylwia Morowiec to kolejna wersja forumowego trolla. Bardzo proszę o zgłaszanie (poprzez raporty) takich nieprawdopodobnych historii.