Ludzie mają mnie za dziwadło.
Szczęśliwa matka, żona , kobieta....
Mają mnie za znudzoną życiem pijaczkę, uzależnioną od używek i lekkich dragów, chłopców z ośmino-pakiem na brzuchu.
Tak! Udowodniono mi to ostatnio!
Ewenement. Dziecinne Fantasy. Wyznawca kwiatów lub innego zielska.
Ich zdaniem (ludzi) lubię procenty i wypiję każdą ilość. Im jestem starsza, tym większe zamiłowanie do wyskokowych napojów.
Uwielbiam Gin. Nie mam pojęcia czemu, ale lubię.
No dobrze ? wiem dlaczego ? uraz z młodości. Pierwszym alkoholem, którym się odurzyłam był Gin kuzyna, tańczyłam wówczas z rurą od odkurzacza. Kuzynek, kimał się z moją o dwa lata starszą koleżanką, a jego koledzy nie przepadali za nim na tyle, żeby przyłączyć się do hojnej butelki Ginu, więc sobie radziłam, jak umiałam.
Wspominając początki zakorzenione w mojej wczesnej młodości, dochodzę do wniosku, że zamiast butelki ulubionego alkoholu, który pije tylko za przyczyną cholernie istotnych okazji, powinnam na dojrzałe urodziny otrzymać karnet.
No i się wydało, że wcale nie jestem gówniarą;)
Jestem stara ? fakt. Głupia ? już wspominałam.
Wiedzą Państwo, że głupota jest, jak zasada Niutona?
Konkretnie trzecia.
Oddziaływania sił wody ognistej są wzajemne do wartości ciała atakującego naczynie ze wspomnianą wodą. Przy czym siły wzajemnego oddziaływania się równoważą. Posiadają przeciwne zwroty i kierunek przyłożenia, a jednak ukierunkowane są na konsumpcję i jej skutek.
Wracając do tematu.
Jakiś czas temu (dwa?, cztery dni?, tydzień?) dostałam krzesłem po karku.
Nie żebym się nie broniła. Szanse były - jak czterdzieści procent w czystej wódce do mleka z piersi matki.
Broniłam się zawzięcie.
Nawet odcięłam pępowinę...
Przemysł kosmetyczny mi świadkiem, a raczej inkasentem mojego oporu, a przemysł monopolowy, miał pieczę nad rosnącym proporcjonalnie do upływu lat stresem i stanem nie akceptacji własnej, bo ta rosła.
Mówią: z kim przystajesz takim się stajesz.
Podejrzewałam się o nadwrażliwość społeczną, zapędy (tfu) artystycznie, wyznawanie mamony, rozpieszczanie dzieci, nierozumienie kosmitów (własnego męża), pęd do kariery zawodowej, materializm, egoizm, nadopiekuńczość.
Podejrzewałam się o pragnienie wszystkiego, bo mam to czego potrzebuję!
Nie sądziłam, że na czterdzieste urodziny dostanę kilka flaszek w tym cztery Ginu. Przez myśl mi nie przeszło, że jestem tak szczęśliwa, iż tylko się uchlać. Również nie przyszło mi na myśl, że moje końcowe odbieranie siebie, jako człowieka, który ma i osiągnął już wszystko, o czym mógł zamarzyć, to osoba, której z braku pomysłów daruje się alkohol.
Gin jest towarzyszem mojego sukcesu.
Nie chcę Gina ? dajcie mi karnet. Na siłownie, fitness, basen ? już mam.
Dajcie mi karnet do AA!
Dajcie mi karnet na bycie sobą???
1 2014-01-31 03:46:41 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-01-31 12:22:44)
Podobne tematy
Nierozumiem.. Co chciałaś tu napisac? o.O
Oj, Ewcia 3....
Post z 2010r. Myślę, że wiele się zmieniło od tego czasu.
A jedno jest niezmienne, tak, jak w tytule postu.
Nie zawsze można być sobą. Przywdziewamy sobie różne skórki, ale najlepiej czujemy się w swojej:)
Oj, Ewcia 3....
Post z 2010r. Myślę, że wiele się zmieniło od tego czasu.
A jedno jest niezmienne, tak, jak w tytule postu.
Nie zawsze można być sobą. Przywdziewamy sobie różne skórki, ale najlepiej czujemy się w swojej:)
To nie jest stary post. Tekst jest stosunkowo świeży i nie dość, że totalnie mi nie wyszedł, to jeszcze umieściłam go w niewłaściwym dziale. Coś tam chciałam powiedzieć, ale chyba lepiej radzę sobie w satyrze.
No cóż, pofruwa sobie w przestrzeni internetowej ten mój potworek jako przestroga przed nadgorliwością w publikacji.
5 2014-04-13 00:38:45 Ostatnio edytowany przez lustro (2014-04-13 00:39:41)
Jak ladnie napisane:" nadgorliwosc w publikacji"...podoba mi sie,musze zpamietac.
ewka3 piszesz
...Ludzie mają mnie za dziwadło
Nie Ciebie jedna
Mają mnie za znudzoną życiem pijaczkę, uzależnioną od używek i lekkich dragów, chłopców z ośmino-pakiem na brzuchu.
Ponoc kazdy z nas jest od czegos uzalezniony.Nie martw sie.
Jestem stara ? fakt. Głupia ? już wspominałam.
...i po raz kolejny,nie ty jedna.
Gin jest towarzyszem mojego sukcesu.
Mojej porazki..dla odmiany.
Dajcie mi karnet na bycie sobą???
Ja Ci daje dwa.
Ooo! Ja tam lubię cię czytać
Co prawda po kilku pierwszych zdaniach pojawiła się w głowie myśl z rodzaju "WTF?", ale z każdym następnym zdaniem się bardziej uśmiechałam ;D
P.S. Ginem się upijałam w liceum ;P
Dzięki tej "nadgorliwości" tu zajrzałam:) Ja też lubię czytać twoje teksty. Nawet podczytuję Twojego bloga:)
A wracając do tej nadgorliwości to dotyczy to i mojej skromnej osoby. A teksty fruwają sobie, fruwają jak satelity:)