Otóż tak:
Babcia została poddana radioterapii paliatywnej w postaci 2*5 naświetlań, niestety nie wiem w jakiej dawce. Przez rok nie miała żadnych objawów a doktor prowadząca mówiła, że radioterapia podziałała idealnie. Od jakiegos miesiąca babcia uskarża się na mdłości i wymioty ( przez rok schudła nam prawie 7 kilo), sporo wymiotowała po ciężkostrawnych rzeczach. Dzisiaj powiedziała, że boli ją podbrzusze. Usg nie wykazało żadnych cech meta. Najwidoczniej nowotwór "obudził" się i szerzy się miejscowo. Proszę o opinię dotyczącą tego dlaczego u babci mogą występować takie objawy (dodam, że babcia jest histeryczką i albo nie mówi o żadnych objawach, albo nie umie ich rozróżnić). Przeczytałam w internecie, że takie objawy związane są z rozwojem choroby nowotworowej, zastanawiam się tylko czy teraz jest szansa na kolejną dawkę naświetlań czy jedynie środki przeciwbólowe. Z góry dziękuje za odpowiedź i wielką pomoc
Dodam jeszcze, że Pani Doktor kazała robić badanie markeru raka szyjki macicy i jeśli wzrośnie to zgłosić się do niej. Marker jestw normie, nawet nie na granicy.
A babcia znowu zaczyna o śmierci....
Pomóżcie mi proszę i wesprzyjcie jakimis informacjami co robić. Babcia wizyte u onkologa ma dopiero pod koniec lutego a boli ją podbrzusze i ciągle ją mdli
mdli ja jednak wieczorem po całym dniu jedzenia