netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

tracę grunt!

13 odpowiedzi1 995 wyświetleńzałożony przez morswin, 28.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: tracę grunt!

Cześć dziewczyny,
nigdy nie pisałam na żadnym forum, zawsze pomagałam sobie radami najbliższych mi osób. Jednak nadszedł czas, kiedy potrzebuje czegoś więcej.
Z moim mężczyzną jestem już troszkę ponad rok. Do pewnego czasu było cudownie, sielanka itd. Bardzo się pokochaliśmy a on sprawił, że na nowo się otworzyłam po innych nieudanych latach, odżyłam! Nie odczuwałam żadnych różnic pomiędzy nami, ja pochodzę z wykształconej rodziny, sama jestem mgr, on skończył edukację na maturze i świetnie sobie radzi z własnym biznesem, ale teraz już wiem, że widać różnicę naszego wychowania, sposobie mówienia itp. Oczywiście wiem, że nic nie trwa wiecznie a proces docierania się czasem może się przedłużać. OK.
Tuż po nowym roku nastąpiła pewna sytuacja, która bardzo mnie zraniła i dzięki niej zakiełkowała mi w głowie pewna myśl - co ja tu robię? On obiecał zmianę, fakt zmienia się, jest to widoczne codziennie, pracuje nad sobą, nie mogę powiedzieć, że nie. Obawiam się jednak, że we mnie siedzi już niepewność. Fakt, odsunęłam się trochę, ale tak to zazwyczaj bywa, że jak jednej stronie zaczyna bardziej zależeć, drugiej niekoniecznie. Ot, równowaga na świecie.
Wracając do tematu, poszłam z moimi niepewnościami i lękami do najbliżej przyjaciółki i okazało się, że ona mi nie kibicuje, ale "jak będę chciała go rzucić to ona będzie obok, ale teraz nie będzie mnie klepać po ramieniu".
Przed moim mężczyzną byłyśmy bardzo ze sobą zżyte. W czasie sielanki mojego związku, wykrzyczała mi, że ma do mnie ogromny żal, że nie ma mnie dla niej, nie mam czasu, zniknęłam i została sama. Dodam również, że mój mężczyzna i ona nie przepadają za sobą, tolerują się i są dla siebie mili ze względu na mnie.
Wracając do tematu: podczas rozmowy z nią dodała również, że jestem za mądra, za ładna, za fajna dla mojego mężczyzny, że stać mnie na kogoś lepszego, bo on "jest burakiem i prostakiem". Ok, nie pochodzi z wykształconej rodziny, nie ma jakiejś świetnej ogłady, czasem zdarza mu się mówić niepoprawnie, ale się stara a poza tym jego rodzina jest dla mnie cudowna, to wspaniali prości ludzie, bardzo kochający.

Zatem moje pytanie brzmi: co robić? Przestać słuchać swojej "przyjaciółki" i po prostu być szczęśliwa z facetem, któremu brakuje wykształcenia i który nie pasuje do nie wiem wyższych sfer, towarzystwa wykształconych ludzi? Czy rzeczywiście nie pasuje? Im bardziej słucham jej i innych ludzi, coraz bardziej mi przykro, bo sprawiają za pomocą wytykania jego wad i niedoskonałości, że nie wiem zaczynam się go wstydzić? Sama zaczęłam się zastanawiać, że może nie odnaleźć się w środowisku moich znajomych np. ze studiów (nie utrzymuje z nimi mocnego kontaktu) a z drugiej strony z nimi się nie będę sobie układać życia.
Sama już nie wiem, mam mętlik w głowie, bo okazało się, że przez cały rok ci obok mnie wcale nie akceptowali mojego wyboru a teraz sieją u mnie zwątpienie i chęć ucieczki.
Dodam na zakończenie tylko, że mój mężczyzna do marca jest na wyjeździe, mamy kontakt tylko przez skype'a tylko 2-3 razy w tygodniu. Tym bardziej trudno mi teraz znaleźć w nim oparcie, bo wiem że kiedy on ciężko pracuje nie powinnam gadać mu o tym że nie wiem czy dobrze robię będąc z nim.

Pisząc to naprawdę trochę mi ulżyło.
Pozdrawiam, życzę miłego dnia.

2

Odp: tracę grunt!

Witaj,
Przede wszystkim nie powinnaś robić niczego, czego później mogłabyś żałować. Nie da się niestety cofnąć czasu aby naprawić wszystkie swoje błędy i decyzje. Dlatego powinnaś postępować ostrożnie.

Z Twojego opisu wynika, że rozmawiałaś już na ten temat z partnerem, że on zdaje sobie sprawę ze swoich "niedociągnięć" i wykazuje chęć a nawet, jak sama piszesz, pracuje nad tym, aby się zmienić. Ale zastanów się dobrze nad tym, czy Ty na pewno chcesz go zmieniać? Zastanów się dobrze, bo przecież pokochałaś go takiego, jakim był wcześniej. Coś musiało sprawić, że zrodziło się między Wami uczucie, że pokochaliście się nawzajem. Przypomnij sobie co to było, jakie jego cechy sprawiły, że stał się dla Ciebie, pomimo swojego pochodzenia, kimś ważnym, kimś, z kim zdecydowałaś się związać swoje życie.

Skoro On rozumie problem i wykazuje chęć do zmiany to jest już ogromny plus, to na prawdę dużo, bo wielu na jego miejscu by się zwyczajnie obraziło i poszło w swoją stronę. Skoro postanowił się zmienić to znaczy, że mu na Tobie zależy, że traktuje ten związek poważnie.

Musisz jednak zdawać sobie sprawę z tego, że On nigdy nie osiągnie takiego poziomu, jakiego byś oczekiwała. To niemożliwe. Dlatego musisz zaakceptować go takiego jakim jest i odrzucić ludzkie gadanie, lub po prostu zakończyć ten związek zanim nie jest za późno. Pamiętaj tylko, że zepsuć coś jest nieporównanie łatwiej niż później to odbudować lub na zgliszczach tego związku budować coś nowego.

Pozdrawiam
A.

3

Odp: tracę grunt!

nie bardzo rozumiem.... inaczej... może i jesteś mgr ale nie ty jedna na tym świecie i nie są to żadne wyższe sfery. to czy ktoś potrafi się zachować czy nie nie zależy od wykształcenia -bo możesz mieć mgr z jakiegoś absurdalnego kierunku typu socjologia po wyższej szkole nicnierobienia i wcale elokwencją nie grzeszyć, a mieć się za niewiadomo kogo, a może trafić się osoba która z samą maturą ma głowę na karku, jest kulturalna, uprzejma i wcale niegłupia. Znam wielu prostaków po studiach, znam też fajnych ludzi bez studiów. Spróbuj może przytoczyć jakieś sytuacje opisujące "braki" u twojego partnera... bo np jeśli są to jakieś braki dot wiedzy ogólnej o świecie-np polityka albo historia to może po prostu niech je sobie nadrobi jakoś, nigdy nie jest za pozno na naukę. jeśli to są braki z kultury osobistej np nie potrafi się zachowac w towarzystwie to mu po prostu powiedz co i jak ma robić. moim zdaniem wielu rzeczy można się nauczyć. Co innego jeśli jest oporny i nie chce się zmieniac. Ale jeśli chce to ja uważam, że nie powinnaś skreślać wartościowego, dobrego człowieka.

4

Odp: tracę grunt!

dziękuje za odpowiedź, macie rację, powinnam skupić się na tym co nas połączyło i co jest pomiędzy nami i cały czas pracować nad tym związkiem, a przestać słuchać ludzi, którzy wytykają wszystkie błędy, słabe strony itp. po prostu to nie jest wcale przyjemne, taki brak akceptacji? ze strony, zdawałoby się, bliskich osób. to zbija z tropu zwłaszcza, że nie ma go w pobliżu.

5

Odp: tracę grunt!
morswin napisał/a:

dziękuje za odpowiedź, macie rację, powinnam skupić się na tym co nas połączyło i co jest pomiędzy nami i cały czas pracować nad tym związkiem, a przestać słuchać ludzi, którzy wytykają wszystkie błędy, słabe strony itp. po prostu to nie jest wcale przyjemne, taki brak akceptacji? ze strony, zdawałoby się, bliskich osób. to zbija z tropu zwłaszcza, że nie ma go w pobliżu.

Kobieto , szanuj to co masz. Facet pracuje nad sobą dla Ciebie to jest dużo , to jest bardzo dużo. Szanuje Cię , kocha , czego chcesz więcej? Ma wady jak kazdy , zakochaj się w nich a przestaniesz je dostrzegać. Przyjaciółka Ci będzie wytykać bo odepchnęłaś ją i zajęłaś się facetem tym bardziej że oni się nie lubią. Staraj się poświęcić i jej trochę czasu a będzie dobrze. Niemniej nie słuchaj tych bzdur bo z tego co piszesz to trafiłaś na dobrego faceta...

Powodzenia.

6 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-28 13:47:45)

Odp: tracę grunt!

Hmm chyba mam coś do powiedzenia na temat różnic w wykształceniu itp.
Ja też mam mgr po bardzo dobrych uczelniach. Mój chłopak zakończył naukę na 1 klasie liceum. Pod moim naciskiem próbował dokończyć szkołę zaocznie czy tam wieczorowo, ale ciężko mu szło i olał to, a ja już nie mam siły naciskać na niego.  Po prawie 4 letnim związku z nim mogę stwierdzić, że te różnice, na początku właściwie niezauważalne, teraz stały się dla mnie bardzo drażniące. Uważam, że tytuł magistra czy innego doktora nie zawsze świadczy o człowieku, jeśli ktoś ma pomysł na życie, to edukacja nie jest konieczna. Mówisz, że twój facet prowadzi biznes, więc nie jest źle smile

Jednak mnie bardzo zaczęły denerwować braki w wiedzy mojego chłopaka. Przykłady: podczas rozmowy nie wiedział czym się różni punkt procentowy od procenta; butelka z wodą w zamrażalniku może pęknąć, ale dlaczego?; myli się w wymowie trudnych słów, w tej chwili nie pamiętam dokładnie jakie to były słowa, ale tworzy jakieś dziwne nowo-wyrazy;D; kompletnie nie orientuje się w bieżących wydarzeniach - po prostu go to nie interesuje - ja czytam codziennie wiadomości na kilku serwisach, interesuje się tym co się dzieje na świecie, a on - nie jest w stanie porozmawiać ze mną na te tematy; jak jeszcze próbował skończyć szkołę zaocznie i pomagałam mu w nauce, to szczerze mówiąc byłam przerażona tym, że nie wie jak krąży krew w ciele człowieka i nie jest w stanie się tego nauczyć, proste działania matematyczne - no nie do ogarnięcia dla niego. W dodatku mam wrażenie, że próbuje zaniżać moją wartość w różnych dziedzinach życia, tylko po to żeby podnieść swoją samoocenę - niską z powodu różnić w wykształceniu między nami.

Babcia kiedyś mi powiedziała: nie bierz sobie głupszego od ciebie, bo nie będzie cię szanował. Myślę, że może w tym być trochę prawdy. 
Ale powtarzam - papierek to nie dowód na wszechstronną wiedzę, a jak się jest tzw. ogarniętym człowiekiem to edukacja nie jest niezbędna - tym bardziej, że twój chłopak podstawę - maturę ma, więc nie jest najgorzej smile

Co do obycia w towarzystwie...to oczywiście też nie ma wiele wspólnego z wykształceniem, ale chcąc czy nie chcąc studiując mamy do czynienia w wieloma ludźmi ze świata nauki, którzy że tak powiem często są "światli" i znają jakieś podstawy savoir-vivre. Obserwując ich uczymy się jakichś zachowań społecznych, kultury osobistej, a bez szkoły - siedząc na du**e pół życia nie mamy styczności z takimi.
Także nie ma tu reguł, ale ja osobiście uważam, że tytuł naukowy często wzbudza chociażby szacunek więc lepiej go mieć:)


A, i jeszcze jedno - przyjaciółka powiedziała mi dokładnie to samo...

7 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2014-01-28 13:53:01)

Odp: tracę grunt!

Z moim mężczyzną jestem już troszkę ponad rok. Do pewnego czasu było cudownie, sielanka itd. Bardzo się pokochaliśmy a on sprawił, że na nowo się otworzyłam po innych nieudanych latach, odżyłam! Nie odczuwałam żadnych różnic pomiędzy nami, ja pochodzę z wykształconej rodziny, sama jestem mgr, on skończył edukację na maturze i świetnie sobie radzi z własnym biznesem, ale teraz już wiem, że widać różnicę naszego wychowania, sposobie mówienia itp.

On obiecał zmianę, fakt zmienia się, jest to widoczne codziennie, pracuje nad sobą, nie mogę powiedzieć, że nie.

Ok, nie pochodzi z wykształconej rodziny, nie ma jakiejś świetnej ogłady, czasem zdarza mu się mówić niepoprawnie, ale się stara a poza tym jego rodzina jest dla mnie cudowna, to wspaniali prości ludzie, bardzo kochający.

Z Twojego opisu wynika, że spotkałaś normalnego, fajnego faceta. Myslę, że on przez skórę czuje, że traktujesz go z niejaką wyższością, wiec stara się- dla Ciebie. Piszesz że ma własny biznes- czyli ma głowę na karku. Pracuje nad sobą, ale.. czy Ty jesteś idealna i doskonała? Nic Ci nie brakuje? Może on Cię akceptuje mimo czegoś tam? Piszesz, że wcześniej nie odczuwałaś żadnych różnic pomiedzy Wami... to uświadom sobie, co sprawiło, że tak jest. Wydaje mi się, że gdyby nie Twoja "przyjaciółka" byłabyś z gościem całkiem szczęśliwa.

poszłam z moimi niepewnościami i lękami do najbliżej przyjaciółki i okazało się, że ona mi nie kibicuje, ale "jak będę chciała go rzucić to ona będzie obok, ale teraz nie będzie mnie klepać po ramieniu".

Świetna przyjaciółka- przyjacielem jest nie ten, kto w Twoim dołku będzie obok, ale ten, kto potrafi wspierać Cię w Twoich sukcesach i szczęściu.

Przed moim mężczyzną byłyśmy bardzo ze sobą zżyte. W czasie sielanki mojego związku, wykrzyczała mi, że ma do mnie ogromny żal, że nie ma mnie dla niej, nie mam czasu, zniknęłam i została sama. Dodam również, że mój mężczyzna i ona nie przepadają za sobą, tolerują się i są dla siebie mili ze względu na mnie.

Tak juz bywa- Ty zaczęłaś trochę inny etap w życiu, zrozumiałe, że przyjaciele odchodzą wtedy trochę na bok. Ona jest zazdrosna o Ciebie i tyle.

podczas rozmowy z nią dodała również, że jestem za mądra, za ładna, za fajna dla mojego mężczyzny, że stać mnie na kogoś lepszego, bo on "jest burakiem i prostakiem".

Po tych słowach zastanowiłabym się, kto tu NAPRAWDĘ jest burakiem i prostakiem hmm Serio.

Czy rzeczywiście nie pasuje? Im bardziej słucham jej i innych ludzi, coraz bardziej mi przykro, bo sprawiają za pomocą wytykania jego wad i niedoskonałości, że nie wiem zaczynam się go wstydzić? Sama zaczęłam się zastanawiać, że może nie odnaleźć się w środowisku moich znajomych np. ze studiów (nie utrzymuje z nimi mocnego kontaktu) a z drugiej strony z nimi się nie będę sobie układać życia.

To, że ktos ma większą wiedzę, nie oznacza, że idzie ona w parze z inteligencją, empatią, kulturą i dobrym wychowaniem. Dlaczego jakiś facet z "twoich sfer" nie zawrócił Ci w głowie? Dlaczego zakochałaś się w facecie innego pokroju? Moze właśnie ze wzgledu na tą prostotę, serdeczność? Zaradność?
Cóż takiego jest wyznacznikiem "lepszości" wg Twoich znajomych? Czy oni sami uważają się za lepszych od innych pod jakimkolwiek względem? Czy takich ludzi chcesz słuchać? Będziesz szczęśliwa, jeśli ich posłuchasz? Będzie Cię ten wybór satysfakcjonował? Co ich takiego "boli", że takich rad Ci udzielają? I wreszcie- dlaczego pozwalasz na manipulację?  Z jakiegoś powodu z nim jesteś, nie jesteś dumna ze swojego wyboru?
Stań w obronie swojego mężczyzny, zamiast się go wstydzić- to bym Ci radziła. Co z tego, że czegoś mu nie staje? On może sie douczyć, dokształcić, czegoś dowiedzieć, chce to robić, bo Cie kocha i chce się postarać. Ale kulturę, zaradność, troskę i dobroć wynosi się z domu, tego na studiach nie uczą.

Jeśli go kochasz, widzisz Was razem, wiesz, że możesz na nim polegać, jest Twoim przyjacielem- bądź dumna ze swojego wyboru, bo wiele osób marzy o takiej relacji.

A znajomym powiedz, że to jest Twój wybór i jesteś szczęśliwa. Albo to akceptują, albo trudno.

8

Odp: tracę grunt!
martka88 napisał/a:

Hmm chyba mam coś do powiedzenia na temat różnic w wykształceniu itp.
Ja też mam mgr po bardzo dobrych uczelniach. Mój chłopak zakończył naukę na 1 klasie liceum. Pod moim naciskiem próbował dokończyć szkołę zaocznie czy tam wieczorowo, ale ciężko mu szło i olał to, a ja już nie mam siły naciskać na niego.  Po prawie 4 letnim związku z nim mogę stwierdzić, że te różnice, na początku właściwie niezauważalne, teraz stały się dla mnie bardzo drażniące. Uważam, że tytuł magistra czy innego doktora nie zawsze świadczy o człowieku, jeśli ktoś ma pomysł na życie, to edukacja nie jest konieczna. Mówisz, że twój facet prowadzi biznes, więc nie jest źle smile

Jednak mnie bardzo zaczęły denerwować braki w wiedzy mojego chłopaka. Przykłady: podczas rozmowy nie wiedział czym się różni punkt procentowy od procenta; butelka z wodą w zamrażalniku może pęknąć, ale dlaczego?; myli się w wymowie trudnych słów, w tej chwili nie pamiętam dokładnie jakie to były słowa, ale tworzy jakieś dziwne nowo-wyrazy;D; kompletnie nie orientuje się w bieżących wydarzeniach - po prostu go to nie interesuje - ja czytam codziennie wiadomości na kilku serwisach, interesuje się tym co się dzieje na świecie, a on - nie jest w stanie porozmawiać ze mną na te tematy; jak jeszcze próbował skończyć szkołę zaocznie i pomagałam mu w nauce, to szczerze mówiąc byłam przerażona tym, że nie wie jak krąży krew w ciele człowieka i nie jest w stanie się tego nauczyć, proste działania matematyczne - no nie do ogarnięcia dla niego. W dodatku mam wrażenie, że próbuje zaniżać moją wartość w różnych dziedzinach życia, tylko po to żeby podnieść swoją samoocenę - niską z powodu różnić w wykształceniu między nami.

Babcia kiedyś mi powiedziała: nie bierz sobie głupszego od ciebie, bo nie będzie cię szanował. Myślę, że może w tym być trochę prawdy. 
Ale powtarzam - papierek to nie dowód na wszechstronną wiedzę, a jak się jest tzw. ogarniętym człowiekiem to edukacja nie jest niezbędna - tym bardziej, że twój chłopak podstawę - maturę ma, więc nie jest najgorzej smile

Co do obycia w towarzystwie...to oczywiście też nie ma wiele wspólnego z wykształceniem, ale chcąc czy nie chcąc studiując mamy do czynienia w wieloma ludźmi ze świata nauki, którzy że tak powiem często są "światli" i znają jakieś podstawy savoir-vivre. Obserwując ich uczymy się jakichś zachowań społecznych, kultury osobistej, a bez szkoły - siedząc na du**e pół życia nie mamy styczności z takimi.
Także nie ma tu reguł, ale ja osobiście uważam, że tytuł naukowy często wzbudza chociażby szacunek więc lepiej go mieć:)


A, i jeszcze jedno - przyjaciółka powiedziała mi dokładnie to samo...

To ja Ci powiem odwrotną sytuacje smile Papierek dla mnie nie ma żadnego znaczenia , dla kobiet zauważyłem że straszne... Co ma papierek do tego co ma w głowie? Nic. Oczywiście sam nie jestem na etapie po gimnazjum etc. Byłem na studiach ale ich nie ukończyłem bo założyłem działalność.

Osobiście daję pracę innym a mam wykształcenie średnie , zarządzam kobietami i facetami po magisterce i to one/oni kłaniają się mi? Dlaczego tak istotną rolę ma wykształcenie? Nie liczy się to co na papierku a to co w głowie oraz to co facet potrafi. Znam wiele osób po magisterce etc a w głowie pusto i mają większe braki niż ten chłopak o którym piszesz.

Babcia dobrze Ci nie powiedziała bo generalnie idąc tym tropem można sobie odrzucić większość , różnie bywa w życiu i rożne problemy się pojawiają przez co można też nie ukończyć szkoły. Może też kogoś to nie kręcić a np wiedzę zdobywać w inny sposób niż szkoła.

Więc przypadek Twojego chłopaka to nie kwestia jego wykształcenia a tego że po prostu nie interesuje się tym...

9 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-28 14:19:43)

Odp: tracę grunt!
alienpl napisał/a:
martka88 napisał/a:

Hmm chyba mam coś do powiedzenia na temat różnic w wykształceniu itp.
Ja też mam mgr po bardzo dobrych uczelniach. Mój chłopak zakończył naukę na 1 klasie liceum. Pod moim naciskiem próbował dokończyć szkołę zaocznie czy tam wieczorowo, ale ciężko mu szło i olał to, a ja już nie mam siły naciskać na niego.  Po prawie 4 letnim związku z nim mogę stwierdzić, że te różnice, na początku właściwie niezauważalne, teraz stały się dla mnie bardzo drażniące. Uważam, że tytuł magistra czy innego doktora nie zawsze świadczy o człowieku, jeśli ktoś ma pomysł na życie, to edukacja nie jest konieczna. Mówisz, że twój facet prowadzi biznes, więc nie jest źle smile

Jednak mnie bardzo zaczęły denerwować braki w wiedzy mojego chłopaka. Przykłady: podczas rozmowy nie wiedział czym się różni punkt procentowy od procenta; butelka z wodą w zamrażalniku może pęknąć, ale dlaczego?; myli się w wymowie trudnych słów, w tej chwili nie pamiętam dokładnie jakie to były słowa, ale tworzy jakieś dziwne nowo-wyrazy;D; kompletnie nie orientuje się w bieżących wydarzeniach - po prostu go to nie interesuje - ja czytam codziennie wiadomości na kilku serwisach, interesuje się tym co się dzieje na świecie, a on - nie jest w stanie porozmawiać ze mną na te tematy; jak jeszcze próbował skończyć szkołę zaocznie i pomagałam mu w nauce, to szczerze mówiąc byłam przerażona tym, że nie wie jak krąży krew w ciele człowieka i nie jest w stanie się tego nauczyć, proste działania matematyczne - no nie do ogarnięcia dla niego. W dodatku mam wrażenie, że próbuje zaniżać moją wartość w różnych dziedzinach życia, tylko po to żeby podnieść swoją samoocenę - niską z powodu różnić w wykształceniu między nami.

Babcia kiedyś mi powiedziała: nie bierz sobie głupszego od ciebie, bo nie będzie cię szanował. Myślę, że może w tym być trochę prawdy. 
Ale powtarzam - papierek to nie dowód na wszechstronną wiedzę, a jak się jest tzw. ogarniętym człowiekiem to edukacja nie jest niezbędna - tym bardziej, że twój chłopak podstawę - maturę ma, więc nie jest najgorzej smile

Co do obycia w towarzystwie...to oczywiście też nie ma wiele wspólnego z wykształceniem, ale chcąc czy nie chcąc studiując mamy do czynienia w wieloma ludźmi ze świata nauki, którzy że tak powiem często są "światli" i znają jakieś podstawy savoir-vivre. Obserwując ich uczymy się jakichś zachowań społecznych, kultury osobistej, a bez szkoły - siedząc na du**e pół życia nie mamy styczności z takimi.
Także nie ma tu reguł, ale ja osobiście uważam, że tytuł naukowy często wzbudza chociażby szacunek więc lepiej go mieć:)


A, i jeszcze jedno - przyjaciółka powiedziała mi dokładnie to samo...

To ja Ci powiem odwrotną sytuacje smile Papierek dla mnie nie ma żadnego znaczenia , dla kobiet zauważyłem że straszne... Co ma papierek do tego co ma w głowie? Nic. Oczywiście sam nie jestem na etapie po gimnazjum etc. Byłem na studiach ale ich nie ukończyłem bo założyłem działalność.

Osobiście daję pracę innym a mam wykształcenie średnie , zarządzam kobietami i facetami po magisterce i to one/oni kłaniają się mi? Dlaczego tak istotną rolę ma wykształcenie? Nie liczy się to co na papierku a to co w głowie oraz to co facet potrafi. Znam wiele osób po magisterce etc a w głowie pusto i mają większe braki niż ten chłopak o którym piszesz.

Babcia dobrze Ci nie powiedziała bo generalnie idąc tym tropem można sobie odrzucić większość , różnie bywa w życiu i rożne problemy się pojawiają przez co można też nie ukończyć szkoły. Może też kogoś to nie kręcić a np wiedzę zdobywać w inny sposób niż szkoła.

Więc przypadek Twojego chłopaka to nie kwestia jego wykształcenia a tego że po prostu nie interesuje się tym...

Generalnie zgadzam się z Tobą smile Może mój facet to jakiś wyjątkowy przypadek. Ale znam też jego znajomych, większość jest na podobnym poziomie edukacji i tak jakby potwierdza się wszystko co mówię smile

Trochę źle się wypowiedziałam chyba - ogólnie mówiąc, nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś ma profesora czy doktora czy magistra, bo nie trzeba ukończyć szkoły, żeby być mądrym i inteligentnym człowiekiem. Ale jednocześnie uważam, że jakieś minimum jest i dla mnie jest to matura. Myślę, że dorosły człowiek powinien posiadać wiedzę taką, żeby wziąć egzamin maturalny i nie wytrzeszczyć oczu ze zdziwienia "co ja mam napisać??"
W dodatku paradoksalnie, bardzo mi imponuje takie zachowanie jak Twoje ;D - fajnie, że facet potrafi założyć swoją działalność i rzucić dla niej studia - bo jak wiemy niektóre studia są mało wartościowe, albo w trakcie orientujemy się, że nas nie interesują itp i lepiej robić coś innego:) Sama uważam, że kierunki które skończyłam, mimo że to było na jednych z najlepszych polskich uczelni, były mało wymagające i trochę żałuję, że straciłam na nie 5 lat, bo mogłam w tym czasie np. zbierać doświadczenie w pracy.

I przyznaj, że studiując jesteś często zmuszony do zagłębienia się w jakiś temat, no nie ma wyjścia, więc chcąc czy nie czegoś tam się uczysz.

A co do różnych sytuacji w życiu, które nie pozwalają ukończyć szkoły, to owszem zgadzam się - ale zależy co to za sytuacje. Mój facet dla przykładu wolał tzw. melanż, więc to chyba nie jest dobry powód. Teraz zmądrzał, ale brak chęci do nadrobienia elementarnych braków w edukacji - naprawdę jest tego od groma, a w życiu pojawiły się na "starość" ważniejsze sprawy - praca itd, powoduje tkwienie na poziomie wczesnego liceum.

10

Odp: tracę grunt!

Według mnie twoje wątpliwości są jak najbardziej uzasadnione.
Ja znam kilka przypadków gdzie młoda dziewczyna wykształcona związała się z kimś z niższym wykształceniem i ambicjami zawodowymi. Dopóki był etap"motyli"było super, choć ich środowiska i rodziny miały obiekcje. Ale miłość zwyciężała i wzięły ślub.... A po kilku latach rozwód(zwykle jeszcze przed trzydziestką). Czemu? A no bo facet nie na ich poziomie, mimo, że poczciwy i dobry, przestał być interesujący.

Według mnie kwestia jest taka jakie ty masz ambicje zawodowe i wartości, i z jakimi ludźmi przyjdzie Ci pracować. Jak trafisz do środowiska ludzi którzy będzie bardziej interesujący intelektualnie, to się zauroczysz kimś "bardziej".
Problemem nie jest samo wykształcenie, tylko oczekiwania wobec siebie i innych.
Ja mieszkałam zagranicą miałam chłopaka, który też miał dużo niższe wykształcenie niż ja, ale miał lepsze perspektywy zawodowe, był pracowity, ambitny i mieliśmy mnóstwo wspólnych zainteresowań. Byliśmy krótko ze sobą, więc nie wiem na ile by mi przeszkadzali na przykład jego niezbyt "błyskotliwi" znajomi.
Z perspektywy jednak wiem, że lepiej gdy facet jest lepiej wykształcony(lub na tym samym poziomie) i zaradny od kobiety.
Taka spuścizna po naszych przodkach

Problemem jest jak ludzie się wiążą w wieku 20-22 lat i kobieta się rozwija a facet nie. Kiedy emocje mijają, nagle się okazuje, że nie masz z kim pogadać. Jedyne co to może faktycznie zrekompensować, to sukces zawodowy i finansowy faceta. Jeśli tego brak to zawsze związek się rozpadnie.

11

Odp: tracę grunt!
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Problemem jest jak ludzie się wiążą w wieku 20-22 lat i kobieta się rozwija a facet nie. Kiedy emocje mijają, nagle się okazuje, że nie masz z kim pogadać. Jedyne co to może faktycznie zrekompensować, to sukces zawodowy i finansowy faceta. Jeśli tego brak to zawsze związek się rozpadnie.

O, to jest esencja mojej sytuacji. Bardzo mądre słowa.

12

Odp: tracę grunt!
martka88 napisał/a:
alienpl napisał/a:
martka88 napisał/a:

Hmm chyba mam coś do powiedzenia na temat różnic w wykształceniu itp.
Ja też mam mgr po bardzo dobrych uczelniach. Mój chłopak zakończył naukę na 1 klasie liceum. Pod moim naciskiem próbował dokończyć szkołę zaocznie czy tam wieczorowo, ale ciężko mu szło i olał to, a ja już nie mam siły naciskać na niego.  Po prawie 4 letnim związku z nim mogę stwierdzić, że te różnice, na początku właściwie niezauważalne, teraz stały się dla mnie bardzo drażniące. Uważam, że tytuł magistra czy innego doktora nie zawsze świadczy o człowieku, jeśli ktoś ma pomysł na życie, to edukacja nie jest konieczna. Mówisz, że twój facet prowadzi biznes, więc nie jest źle smile

Jednak mnie bardzo zaczęły denerwować braki w wiedzy mojego chłopaka. Przykłady: podczas rozmowy nie wiedział czym się różni punkt procentowy od procenta; butelka z wodą w zamrażalniku może pęknąć, ale dlaczego?; myli się w wymowie trudnych słów, w tej chwili nie pamiętam dokładnie jakie to były słowa, ale tworzy jakieś dziwne nowo-wyrazy;D; kompletnie nie orientuje się w bieżących wydarzeniach - po prostu go to nie interesuje - ja czytam codziennie wiadomości na kilku serwisach, interesuje się tym co się dzieje na świecie, a on - nie jest w stanie porozmawiać ze mną na te tematy; jak jeszcze próbował skończyć szkołę zaocznie i pomagałam mu w nauce, to szczerze mówiąc byłam przerażona tym, że nie wie jak krąży krew w ciele człowieka i nie jest w stanie się tego nauczyć, proste działania matematyczne - no nie do ogarnięcia dla niego. W dodatku mam wrażenie, że próbuje zaniżać moją wartość w różnych dziedzinach życia, tylko po to żeby podnieść swoją samoocenę - niską z powodu różnić w wykształceniu między nami.

Babcia kiedyś mi powiedziała: nie bierz sobie głupszego od ciebie, bo nie będzie cię szanował. Myślę, że może w tym być trochę prawdy. 
Ale powtarzam - papierek to nie dowód na wszechstronną wiedzę, a jak się jest tzw. ogarniętym człowiekiem to edukacja nie jest niezbędna - tym bardziej, że twój chłopak podstawę - maturę ma, więc nie jest najgorzej smile

Co do obycia w towarzystwie...to oczywiście też nie ma wiele wspólnego z wykształceniem, ale chcąc czy nie chcąc studiując mamy do czynienia w wieloma ludźmi ze świata nauki, którzy że tak powiem często są "światli" i znają jakieś podstawy savoir-vivre. Obserwując ich uczymy się jakichś zachowań społecznych, kultury osobistej, a bez szkoły - siedząc na du**e pół życia nie mamy styczności z takimi.
Także nie ma tu reguł, ale ja osobiście uważam, że tytuł naukowy często wzbudza chociażby szacunek więc lepiej go mieć:)


A, i jeszcze jedno - przyjaciółka powiedziała mi dokładnie to samo...

To ja Ci powiem odwrotną sytuacje smile Papierek dla mnie nie ma żadnego znaczenia , dla kobiet zauważyłem że straszne... Co ma papierek do tego co ma w głowie? Nic. Oczywiście sam nie jestem na etapie po gimnazjum etc. Byłem na studiach ale ich nie ukończyłem bo założyłem działalność.

Osobiście daję pracę innym a mam wykształcenie średnie , zarządzam kobietami i facetami po magisterce i to one/oni kłaniają się mi? Dlaczego tak istotną rolę ma wykształcenie? Nie liczy się to co na papierku a to co w głowie oraz to co facet potrafi. Znam wiele osób po magisterce etc a w głowie pusto i mają większe braki niż ten chłopak o którym piszesz.

Babcia dobrze Ci nie powiedziała bo generalnie idąc tym tropem można sobie odrzucić większość , różnie bywa w życiu i rożne problemy się pojawiają przez co można też nie ukończyć szkoły. Może też kogoś to nie kręcić a np wiedzę zdobywać w inny sposób niż szkoła.

Więc przypadek Twojego chłopaka to nie kwestia jego wykształcenia a tego że po prostu nie interesuje się tym...

Generalnie zgadzam się z Tobą smile Może mój facet to jakiś wyjątkowy przypadek. Ale znam też jego znajomych, większość jest na podobnym poziomie edukacji i tak jakby potwierdza się wszystko co mówię smile

Trochę źle się wypowiedziałam chyba - ogólnie mówiąc, nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś ma profesora czy doktora czy magistra, bo nie trzeba ukończyć szkoły, żeby być mądrym i inteligentnym człowiekiem. Ale jednocześnie uważam, że jakieś minimum jest i dla mnie jest to matura. Myślę, że dorosły człowiek powinien posiadać wiedzę taką, żeby wziąć egzamin maturalny i nie wytrzeszczyć oczu ze zdziwienia "co ja mam napisać??"
W dodatku paradoksalnie, bardzo mi imponuje takie zachowanie jak Twoje ;D - fajnie, że facet potrafi założyć swoją działalność i rzucić dla niej studia - bo jak wiemy niektóre studia są mało wartościowe, albo w trakcie orientujemy się, że nas nie interesują itp i lepiej robić coś innego:) Sama uważam, że kierunki które skończyłam, mimo że to było na jednych z najlepszych polskich uczelni, były mało wymagające i trochę żałuję, że straciłam na nie 5 lat, bo mogłam w tym czasie np. zbierać doświadczenie w pracy.

I przyznaj, że studiując jesteś często zmuszony do zagłębienia się w jakiś temat, no nie ma wyjścia, więc chcąc czy nie czegoś tam się uczysz.

A co do różnych sytuacji w życiu, które nie pozwalają ukończyć szkoły, to owszem zgadzam się - ale zależy co to za sytuacje. Mój facet dla przykładu wolał tzw. melanż, więc to chyba nie jest dobry powód. Teraz zmądrzał, ale brak chęci do nadrobienia elementarnych braków w edukacji - naprawdę jest tego od groma, a w życiu pojawiły się na "starość" ważniejsze sprawy - praca itd, powoduje tkwienie na poziomie wczesnego liceum.

No cóż Twój facet jest po prostu leniwy tongue nie chce mu się dalej rozwijać. Ma pracę i to mu wystarczy najwidoczniej , w moim przypadku ciągle gonie swoje ambicję i powiem Ci że czasem też nie jest łatwo smile Bo bywa tak że moje ambicje wyprzedzają mnie o trochę czasu. A całego życia dla biznesu nie poświęcę bo nie o to tu chodzi tongue Staram się utrzymywać umiar między pracą , pasją czy też zabawą i informacjami.

Kwestia tego czy jesteś to wstanie akceptować czy też nie tongue Nie każdemu się udaje i nie każdy ma na to siłę bo bywa różnie...

13

Odp: tracę grunt!

Z innej beczki, bo ja widze, że tutaj podstawowy problem leży zupełnie gdzie indziej.

Twoja przyjaciółka.

Z Opisu wynika, że z chwilą poznania swojego faceta zniknęłaś ze świata i zostawiłaś ją "na pastwę losu". Jeśli faktycznie była Twoja przyjaciółką i mogłaś jej ufać w 100% to zrobiłaś jej zwyczajne świństwo. Dostając "małpiego rozumu" z okazji faceta odsunęłaś osobę, która była Ci najbliższa. Tak się nie robi. Skoro ona Ci to wykrzyczała, to pewnie bardzo ją to zraniło i wcale się nie dziwie.
Piszesz, że Twój chłopak i ona nie przepadają za sobą, ale się tolerują, ok. Ale ona była TWOJĄ przyjaciółką i nie widzę powodu, dlaczego miałabyś zrywać z nią kontakt. Twoja przyjaciółka ma żal do Ciebie i Twojego chłopaka, że zabrał Cię od niej i że dałaś się zabrać. Wcale jej się nie dziwię. Nie masz w niej oparcia i też się nie dziwię, dlaczego. Chce Cię do niego zrazić, to fakt. Czy faktycznie jest niewychowanym burakiem? Tego nie wiem, ale jeśli wiele osób tak mówi, to coś w tym musi być.
Minął rok, motylki opadły, różowe okulary nieco się zsunęły i stoisz przed wyborem i to dość poważnym. Wydaje mi się, że skoro nie ma go teraz, bo wyjechał to wykorzystaj ten czas na próbę odnowienia relacji z przyjaciółką. Zrób rachunek sumienia i jeśli trzeba, to ją przeproś. Nie proś jej o rady w sprawie Twojego chłopaka, bo ona nie jest obiektywnym obserwatorem. Wróć do swojego życia i obserwuj. Skoro rozmawiałaś z nim i on obiecał poprawę i nawet zaczął nad sobą pracować, to BARDZO dużo. Obserwuj i przygladaj się, na razie go nie zabieraj "na salony" smile Nie myśl też za wiele, bo jak się zacznie analizować, to koniec świata. Dałaś mu szanse, to daj ją do końca, a potem zobacz jakie będą efekty smile

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026