Cześć!
Jesteśmy razem stosunkowo krótko, to bardzo burzliwa (w tym dobrym sensie) relacja, perwszego dnia, jak sie poznalismy mowil do mnie per "zono". Szczerze? Nie umiem wyobrazic sobie lepszego faceta. W stu proc. Pociaga mnie fizycznie i intelektualnie, wspolne pasje - nie mam na co narzekac.. On z pozoru - bardzo pewny siebie, sportowiec z sukcesami na koncie, realizuje sie w zyciu, jest dowcipny. A w lozku.. Masakra. Mam male doswiadczenie, ale w zyciu nie slyszalam, ani nie spotkalam sie z tak zakompleksionym czlowiekiem "w tej sferze" jak on.
1. Uwaza, ze ma za malego penisa..
- podczas gdy miesci sie w polskich standardach,a dla mnie .. Czasami wrecz jest bolesnie przy wejsciu, wiec totalnie mi wystarcza i staram sie mu to dawac do zrozumienia przy kazdej okazji
- dochodzi do takich absurdow ze kiedys na kapslu od tymbarka mialam "male, ale cieszy" a on od razu odebral to jako atak na jego meskosc..
2. Uwaza, ze za szybko konczy..
- to jest jakas fobia u niego. Kochamy sie ponad godzine, a on ciagle wychodzi i przestaje na chwile, zeby "za szybko" nie skonczyc. Ma jakas paranoje na punkcie "mojej przyjemnosci", jednoczesnie wyglada to w ten sposob, ze "w trakcie" mi jest coraz lepiej i jestem bliska orgazmu, ale on wtedy wychodzi zeby samemu za szybko nie skonczyc.. I kolo sie zamyka, bo on jest sfrustrowany, ze nie moze mi dac tyle przyjemnosci ile by chcial..
- potrafimy sie kochac kilka razy w ciagu jednej nocy, bo on doslownie maltretuje swojego penisa, zeby wp"wstawal" kilka minut po tym jak skonczy.. Tylko dlatego ze w jego glowie on jest swiecie przekonany, ze musi mi dac orgazm bo od niego odejde.. Wiec najchetniej probowalby cala noc az do skutku...
Jednoczesnie wiele razy z nim o tym rozmawialam. Naprawde wiele razy. Zarowno w trakcie, po, czy przy zupelnie neutralnej okazji. Tlumaczylam mu, ze musimy sie zgrac w lozku, ze na poczatku nigdy nie jest idealnie, ze musimy pznac wlasne ciala i ze wlasnie to jest piekne na poczatku znajomosci. Zapewnialam, ze pociaga mnie fizycznie, ze jego penis tez w 100% mi wystarcza. Z reszta widzi jak na mnie dziala.. Wystarczy, ze obok mnie lezy a ja zaraz cala robie sie mokra. Seks oralny wystepuje w obie strony. Raz powiedzialam mu ze wolalabym zeby byl bardziej delikatny tam na dole, bo zaczyna mnie to bardziej bolec niz podniecac.. Niby przyjal uwage, ktora staralam sie przekazaz najdelikatniej jak umialam, ale potem przez tydzien slyszalam, jaki jest beznadziejny..
Nie wiem juz co mam robic , co mowic, jak postepowac.. Moj poprzedni facet byl bardzo pewny siebie w lozku co jednoczesnie powodowalo spazmatyczne orgazmy u mnie haha;) oczywiscie obecnemu o tym nigdy nie wspomnialam. Po prostu brak mi doswiadczenia na tym polu, nie wiem co moge zrobic, zeby uwierzyl w to, ze jest mi z nim dobrze, a moze bcy jeszcze kepiej gdyby tylko co 1 min w rakcie i po nie pytal sie czy jets mi dobrze...