Witajcie, myślę że postanowiłam o tym napisać, ponieważ naprawdę ostatnio zaczyna mi to w życiu przeszkadzać. Mam 22 lata i mieszkam w dużym, anonimowym mieście. Nie jestem nimfomanką, jednak uwielbiam seks i tu się zaczynają schodki. Na co dzień wystarcza mi to, że sama zrobię sobie dobrze...czasami nawet po kilkanaście razy, jednak jak każdy potrzebuję też zbliżenia z drugą osobą. Wszystko jest pięknie, poznaję mężczyznę, podoba mi się, więc dlaczego miałabym się z nim nie przespać, spotykamy się przez jakiś czas, jest jakieś zauroczenie albo tylko podniecenie, kochamy się - jest cudownie, spotykamy się ponownie i czar pryska... seks już nie jest taki przyjemny, podniecenie gdzieś znika. Przyjaciółki śmieją się, że jestem jak facet, "namierzam obiekt", dostaję to czego chcę i szukam dalej (oczywiście zawsze się zabezpieczam) Jednak staje się to już uciążliwe.. Byłam w stałym związku dwa lata, jednak za każdym razem podczas seksu miałam fantazje że robię to z obcym, nowo poznanym mężczyzną, starałam się go zadowolić jednak sama nie miałam żadnej uciechy. Czy to normalne u kobiet ? Może mam za dużo jakiś męskich hormonów ? Jestem dobrą, spokojną dziewczyną na co dzień i naprawdę chciałabym być w stałym związku, potrzebuje ciepła i bezpieczeństwa, jednak wiem że z drugiej strony jest to dla mnie bardzo męczące i najzwyczajniej w śmiecie miałabym problem z tym żeby nie zdradzić, nawet jeśli swojego faceta bardzo bym kochała. Czy któraś z was miała lub ma podobnie ? Poradźcie co robić
.
Podobne tematy
też borykam się z tym problemem, ale mimo to jestem z moim narzeczonym 4 lata. często zdarza mi się, że podczas stosunku wyobrażam sobie, że robię to z kimś innym.
dziwne uczucie...
Bardzo dziwne...i bardzo chciałabym się go pozbyć, tylko nie bardzo wiem jak. Rozumiem, że udaje Ci się to wszystko powstrzymywać ?
Witaj,
Przede wszystkim bardzo Cię proszę nie wrzucaj wszystkich facetów do jednego worka z napisem "zależy mi tylko na seksie".
A co do Twojego problemu to mam pytania.
Czy byłaś kiedyś prawdziwie zakochana? Czy spotkałaś w życiu faceta, o którym myślałaś, że mogłabyś z nim spędzić resztę życia, że jest idealny, że zaspokaja wszystkie Twoje potrzeby, że doskonale się rozumiecie etc.?
Czy zawsze na pierwszym miejscu stawiałaś seks (nawet podświadomie)?
Na prawdę masturbujesz się nawet kilkanaście razy dziennie?
Pozdrawiam
A.
Byłam w stałym związku dwa lata, jednak za każdym razem podczas seksu miałam fantazje że robię to z obcym, nowo poznanym mężczyzną, starałam się go zadowolić jednak sama nie miałam żadnej uciechy.
Jak się przy nim czułaś? Jaką rolę przyjmowałaś? Co Ci dawał taki wirtualny seks?
Jaki był seks w stałym związku?
Wybacz, masz rację nie wszyscy faceci, chociaż większość których spotkałam na swojej drodze.
Tak, byłam bardzo zakochana i szczęśliwa i bez problemu mogłabym przyznać, że gdyby mi się oświadczył, zgodziłabym się. Potrzeby zaspokajał PRAWIE wszystkie. Z tymi łóżkowymi zazwyczaj radziłam sobie sama, niestety przez jego dzikość do ludzi i chęć odosobnienia od całego świata po 2 latach zaczeliśmy się od siebie oddalać, a przy tym seks wcale nie pomagał. Chociaż była to jedyny sytuacja, kiedy zepchnęłam seks na drugi plan i naprawdę nie zdradziłam (poza myślami).
Nie, nie zawsze był na pierwszym miejscu...chociaż od dawna powtarza się sytuacja, że mężczyzna z którym spałam raz, dwa, trzy przestaje być dla mnie interesujący..
Masturbuję się codziennie przynajmniej 2 razy( zdarzało się kilkanaście tak jak napisałam) i szczerze powiedziawszy nieraz jest to przyjemniejsze od seksu z mężczyzną, bo większość (nie wszyscy) nie potrafią (lub nie chcą) do końca zaspokoić kobiety.
Pozdrawiam W.
większość (nie wszyscy) nie potrafią (lub nie chcą) do końca zaspokoić kobiety.
Z tym się zgodzę. Pracuję właśnie teraz nad książką, która między innymi porusza właśnie ten problem. Udzielanie się na tym forum jest częścią zbierania materiału źródłowego.
Nie sądzę, a wręcz jestem pewien, żeby masturbacja była odpowiednim lekarstwem i środkiem do celu.
Nie jestem seksuologiem, ale Twoich problemów doszukiwałbym się własnie w zbyt częstym zaspokajaniu samej siebie. Obdarzasz się orgazmem, dążysz do orgazmu, orgazm staje się Twoim głównym celem i to się przekłada na Twoje relacje z facetami.
Jeżeli faktycznie zależy Ci na tym, aby stworzyć szczęśliwy, trwały związek to życzę Ci, abyś poznała takiego faceta, który przede wszystkim zaspokajał Cię będzie psychicznie. Który będzie na tyle otwarty, że będziecie mogli pogadać o wszystkim. A kiedy dojdziecie do tematów związanych z seksem to powiedz mu otwarcie jakie masz problemy.
Dobrym lekarstwem na Twoją "przypadłość" może być stopniowe pokonywanie kolejnych faz wraz z partnerem. To trochę jak cofnięcie się do czasów, kiedy się jest nastolatkiem, kiedy zwykły pocałunek, ten pierwszy pocałunek traktowaliśmy jak szczyt przyjemności, ale wiedzieliśmy, ta obietnica dodawała nam śmiałości, że tych szczytów do osiągnięcia pozostało jeszcze kilka... A potem pieszczoty, coraz śmielsze i to budowanie napięcia, poznawanie się nawzajem i odkrywanie kawałek po kawałku tajemnic swojego ciała; dokładna analiza jak jej ciało reaguje na każdy mój dotyk. Co lubi, a czego nie, co jej sprawa przyjemność, a co łaskocze... ![]()
A kiedy przyjdzie ten moment, moment "pierwszego razu" na który tak długo wyczekiwaliśmy, to będzie to najlepszy pierwszy raz jaki kiedykolwiek przeżyliśmy. Wiele bym dał, aby przeżyć swój pierwszy raz mając takie doświadczenie i wiedzę, jaką mam teraz.
Trochę się rozmarzyłem, sorry
Jestem już na zupełnie innym etapie.
Pozdrawiam
A.
Próbowałam rozegrać to wszystko wolniej, etap po etapie i faktycznie przez miesiąc było niesamowicie.. nieustanny uśmiech do telefonu, niecierpliwość między kolejnymi spotkaniami, zauroczenie. W końcu wylądowaliśmy w łóżku, I mimo tego, że seks był fantastyczny (o dziwo, bo oczywiście ja nie skończyłam) to po kilku takich spotkaniach znowu było to samo. Straciłam zainteresowanie jego osobą.
Ograniczyć masturbację ? Mogłabym spróbować, ale wydaje mi się, że wtedy jeszcze bardziej będę nastawiona na seks, a nie na powolny rozwój sytuacji.
A może po prostu nie jestem w stanie poczuć czegoś innego, bo nie pozbyłam się z głowy faceta, którego kochałam..dalej kocham można powiedzieć i w każdym podświadomie próbuję odnaleźć pewne jego cechy, a tak się po prostu nie da.. chociaż z drugiej strony zanim weszłam w ten związek sytuacja była podobna, i w samym stosunku najbardziej ekscytowała mnie ta nowość i niewiedza czego spodziewać się po drugiej stronie..później wszystko zaczyna być przewidywalne i nie mówię tu o pozycjach/sposobach itd... tylko o temperamencie "kochanka".
I mimo tego, że seks był fantastyczny (o dziwo, bo oczywiście ja nie skończyłam)
Udawałaś orgazm, aby nie poczuł się źle, czy wiedział o tym, ze nie doszłaś i nic z tym nie zrobił?
Ile czasu podczas masturbacji zazwyczaj potrzebujesz, aby dojść?
Ile czasu zazwyczaj trwają Toje stosunki z facetami? Tak średnio.
Pozdrawiam
A.
Nie nie udawałam, nigdy nie udaję. Po prostu może to dosyć zabawne, ale dużo facetów zachowuje się tak jakby nie mieli pojęcia o tym, że większość kobiet nie dochodzi dopochwowo. A może nie wiedzą ? Albo nie lubią ? Tak jak są kobiety które nie lubią seksu oralnego w stosunku do mężczyzn i uważają, że to obrzydliwe (mam koleżanki, które nie chcą robić tego swoim mężom, no ale ile ludzi tyle upodobań).
Kiedy robię to sama, nie więcej jak 5 minut. Kiedy jestem z mężczyzną, zdecydowanie dużo więcej. Stosunki trwają różnie niektóre 15 minut, inne 2 godziny, a jeszcze inne całą noc. Wiadomo jak w każdej relacji czy związku, wiele czynników na to wpływa: ochota, zmęczenie, brak czasu itd.
Po prostu może to dosyć zabawne, ale dużo facetów zachowuje się tak jakby nie mieli pojęcia o tym, że większość kobiet nie dochodzi dopochwowo. A może nie wiedzą ? Albo nie lubią ?
Pewnie w większości nie wiedzą, ale to Ty jesteś od tego, aby ich tego nauczyć ![]()
Nie przejmujesz inicjatywy podczas seksu, nie kierujesz czasami partnerem?
To jest właśnie to, o czym pisałem na początku. Szczera rozmowa o wzajemnych potrzebach i upodobaniach przed decyzją o pójściu do łóżka.
Rozumiem, ze podczas masturbacji w większości przypadków masz orgazm łechtaczkowy. Rzadko, lub w ogóle nie stymulujesz się dopochwowo z pomocą gadżetów? To z pewnością też ma swój wpływ.
A wracając do meritum, bo trochę z tematu zboczyliśmy.
Jesteś jeszcze bardzo młoda i z pewnością spotkasz na swej drodze faceta, w którym znajdziesz zrozumienie i oparcie we wszystkich aspektach udanego związku. Jeśli narodzi się między wami miłość to poradzicie sobie RAZEM ze wszystkimi problemami łącznie z tym, o którym piszesz. Życzę Ci tego.
Pozdrawiam
A.
Racja trochę zboczyliśmy z tematu ![]()
Mam nadzieję, że tak się stanie i to wszystko po prostu zniknie kiedy takowego spotkam.
Dziękuję ![]()