A więc czuje się brzydka bo mam małe ppiersi a gdy się kocham z chłopakiem to boję się ich pokazywać bo są małe a w dodatku mam odstajace uszy i bielactwo z czym chłopak mi ubliza :-( teraz wogóle mnie olewa a ją nie mam sensu w życiu bo ani urody ani szczęścia :-(
Podobne tematy
2 2014-01-18 00:12:19 Ostatnio edytowany przez Laura86 (2014-01-18 00:18:13)
A więc czuje się brzydka bo mam małe ppiersi a gdy się kocham z chłopakiem to boję się ich pokazywać bo są małe a w dodatku mam odstajace uszy i bielactwo z czym chłopak mi ubliza :-( teraz wogóle mnie olewa a ją nie mam sensu w życiu bo ani urody ani szczęścia :-(
Skoro chłopak Ci w tym ubliża to jest totalnym kretynem poślij go jak najprędzej gdzie pieprz rośnie ! Jeśli mu na Tobie zależy powinien Cie zaakceptować taka jaka jesteś
. Każdy ma swoje wady i każdy chciał by cos w sobie zmienić ale nie tedy droga. Uwierz w siebie ! Wiem co nieco o bielactwie , da się z tym zyc !
Glowa do góry ![]()
Czyli utożsamiasz szczęście z zaspokojeniem swoich potrzeb emocjonalnych? Bo dla mnie ono jest związane z tym, że jestem, a nie z tym co mam a czego nie mam. Szczęście to droga, którą się podąża, że się tak metaforycznie wyrażę.
Myślę, że masz raczej problem z samoakceptacją i to nad tym powinnaś pracować.
Jeżeli mój partner ubliżałby mi z powodu mojego wyglądu, na który nie mam wpływu (nie mówię tu o obwisłych tłustych pośladkach, cellulicie itp., bo to można zmienić dietą i ćwiczeniami), to dostał by szybkiego kopa w cztery litery. Ciesz się, że cię olał, bo nie był ciebie wart. Nie szanował cię i pewnie też nie kochał, bo jak jest miłość to jest i szacunek.
To, jakie masz piersi i uszy nie stanowi o twojej wartości, podobnie jak choroba, z którą się zmagasz. Możesz być łaciata jak krówka i czuć się piękna i szczęśliwa, a każdy kto na ciebie spojrzy, będzie widział osobę emanującą szczęściem i pogodą ducha. Masz też drugą opcję: możesz wpadać w czarny dół kompleksów i zadręczać się czymś, na co nie masz wpływu.
Na małe piersi są odpowiednie biustonosze, a jeszcze lepiej zacząć myśleć o nich jako o atucie, mogłaś przecież zostać hojnie obdarzona przez naturę, nosić wrzynające się w ramiona staniki, bo ciężko utrzymać dodatkowe kilogramy, a w końcu i kręgosłup zaczyna szwankować. Uszy można zamaskować odpowiednią fryzurą.
Uwierz w siebie kochana, w swoją wartość i zmień stopkę w podpisie, bo tak nie robi osoba mądra, tylko wystraszona i poraniona, a to z mądrością nie ma nic wspólnego
.