netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

kocha/niekocha?

20 odpowiedzi5 219 wyświetleńzałożony przez zakłopotany facet, 17.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: kocha/niekocha?

Witam wszystkie Panie! Znalazłem się w tym miejscu, gdyż potrzebuje fachowej i kobiecej pomocy zarazem.
Problem jaki mnie tutaj sprowadza to rozstanie z moją Dziewczyną z którą razem byliśmy 4 lata. Dodam, że to Ona zakończyła nasz związek. Jak wiadomo w życiu bywa różnie, raz jest lepiej raz gorzej. Analizując jak w takiej statystyce wypadało bycie razem z moją byłą Kobietą...dochodzę do wniosku, że było dobrze, bardzo dobrze. Plusy i dobre chwile, razem spędzony czas zdecydowanie górował nad tym co przykre i nad tym o czym nie chce się myśleć czy pamiętać. Wiedziałem, że to właśnie ją kocham i że takim samym uczuciem ona obdarowuje mnie. Mieliśmy wspólne plany: po studiach przeprowadzić się do mnie, do domu, który byłby cały dla Nas i dalej żyć razem dla siebie, w perspektywie myśląc poważniejszych sprawach. Ale, to co dobre nie trwało wiecznie. Obecnie nie jesteśmy razem już 2miesiace.                                                                          Poznaliśmy się na studiach i szybko zostaliśmy parą. Podczas pierwszego spotkania w naszym życiu ja patrzyłem na nią, ona spoglądała na mnie i oboje wiedzieliśmy, że coś iskrzy. Przez okres naszego związku mnóstwo czasu spędzaliśmy razem oprócz wakacji, gdyż mieszkamy daleko od siebie, ale i wtedy staraliśmy się jakoś mieć dla siebie czas i pięlęgnować uczucie. Nie mieszkaliśmy jednak razem. Ja broniłem się od tego pomysłu, twierdząc, że spotykając się codziennie, spędzając razem noce, budząc się razem rano i wspólnie zasypiając mamy wszystko, a zamieszkamy razem po studiach. Teraz wiem, że to był błąd. Mojej wybrance bardzo zależało na tym, tak samo jak na zaręczynach na które czekała.                                                    Przyszedł ostatni rok studiów. Wróciłem do miasta gdzie studiujemy z planami, że w grudniu w końcu się oświadczę i zrobię to, w najlepszy sposób jaki tylko potrafię. W między czasie minęły wakacje, które jak co roku w zdecydowanej części spędziliśmy oddzielnie widując się co 3tygodnie lub miesiąc. Zarówno Ona jak i ja pracowaliśmy, ja dodatkowo mając mnóstwo pracy w domu, od której nie byłem w stanie uciec. Latem jak co roku wybraliśmy się na wspólny wyjazd. Uwielbialiśmy razem podróżować i starałem się organizować często jakieś dalsze lub bliższe wypady. Przed wakacyjnym wyjazdem moja Ukochana przechodziła jakiś trudny okres. Mówiła, że obawia się przyszłości, nie wie jak by to wyglądało.Myślałem, że wraz z początkiem roku akademickiego znów będziemy spędzać cały czas wspólnie i jej wszystkie dylematy i rozterki znikną. Utwierdzałem ją w przekonaniu, że tylko ją kocham i na niej mi zależy i zrobię co będę mógł aby była szczęśliwa. Nie stało się tak. Jesień jak to jesień kalendarzowa, była smutna, ciemna i zapowiadała przyjście jeszcze trudniejszej zimy. Spędzaliśmy miej czasu razem. Ona pracując na stałe poświęcała pracy dużo czasu. Jeszcze więcej czasu ludziom z którymi pracowała. Czułem, że jestem na drugim planie. Przestaliśmy tak jak dotychczas razem wychodzić, spędzać wieczory, być czuli i dbać o związek. Dużą cześć winy biorę na siebie. Zamknąłem się w sobie, widząc że do wyboru mam czas, który mogę spędzić z nią ale w towarzystwie jej nowych znajomych którzy nie wydają mi się dobrym otoczeniem, lub wiedząc, że rozmawiać możemy głównie o jej pracy i właśnie znajomych. Dodatkowo wśród nich jest facet, który widocznie się wokół niej kręci.  Dużo milczałem , przestałem być czuły. Myślałem o planowanych zaręczynach zarazem. W końcu razem widzieliśmy, że coś jest nie tak jak być powinno. Rozmowy dały mi do zrozumienia, że Ukochana spełnia się w pracy, ma w końcu znajomych których wcześniej nie miała, dobrze jej w swoim mieście. Stałem się zaborczy i zazdrosny, żądając aby w końcu zdecydowała kto jest dla mniej najważniejszy i jeśli to ja nim jestem, żeby to właśnie wynikało z  jej zachowania. Próby rozmów prowadziły do wspólnego płaczu i niczego więcej. Podczas jednej z takich rozmów podpytałem "a co gdybym chciał Ci się właśnie teraz oświadczyć?" Usłyszałem, że teraz by odmówiła. Załamałem się wtedy. W końcu usłyszałem to czego się obawiałem..."że coś pękło, dalej Cię Kocham, jesteś dla mnie ważny i wyjątkowy ale...pękło".
Prosiłem o to, aby nie rezygnowała z tego co było dobre i miało przyszłość, żeby nie rezygnowała z Nas. Oczywiście bez skutków. Logiczne tłumaczenia, przypominanie planów, rozmowy nic nie dały.
Nie jesteśmy razem już ponad 2 miesiące. Kilka razy spotkaliśmy się. Było miło. Czułem, że patrze na nią tak samo jak wtedy na początku. Widziałem też jak Ona głęboko we mnie patrzy, ale tym samym nie chce rozmawiać o Nas. Raz wymsknęło się jej : " musisz do tego wracać, nie chce o tym mówić, może teraz zaczniemy się dogadywać" Chwilami także, zaprzecza sobie i temu co mówi twierdząc, że nie potrafiła by mnie uszczęśliwić i oczywiście, że dwa razy d rzeki... . To było przed świętami.Zaproponowała aby pójść na wspólne zakupy prezentów. Zgodziłem się i znów było miło. Mówiłem jej komplementy, pokazywała mi sukienki które jej się podobają jak to było wcześniej, żartowaliśmy, był nawet jakiś delikatny dotyk. Święta jednak spędziliśmy oddzielnie. Usłyszałem, że spotykanie w święta, to zły pomysł a dodatkowo ten chłopak zaprosił ja na 2dzień świt do siebie. Dotychczas spędzaliśmy je razem w sumie jak małżeństwo. Jedynym wspólnym akcentem było utrzymywanie kontaktu tel. i prezenty niespodzianki, które potajemnie i wzajemnie sobie zrobiliśmy. Mieliśmy spotkać się po świętach. Kontakt jest coraz słabszy. Pewnego razu napisała, że zobaczyła naszą pocztówkę z wakacji u Babci i to ją rozbiło, że jej przykro, że święta ją przygnębiają. Przyznała się również, że w ramach rewanżu ten chłopak odwiedza ją podczas świąt. Postanowiłem nie być nachalny i natrętny a jednocześnie męczą mnie myśli, że Ona chce od nowa poukładać sobie życie z tym nowym "kolegą" czemu jednak skrzętnie zaprzecza. Powiedziałem, że przyjął bym to do wiadomości i pogodził się z jej wyborem.
Obecnie nie zawiązuje rozmów, nie dzwonię nie piszę. Ona to robi pierwsza lecz w dość niezaangażowany sposób. Nie wspomina o zaproszeniu do siebie i propozycji spotkania, które wcześniej proponowała.Przestałem przekonywać ja do Nas, zapewniać o swoich uczuciach względem jej osoby, chociaż w tej kwestii zupełnie nic się nie zmieniło. Może takie podejście da jakiś efekt i poczuje mój brak i dowie się na kim jej zależy.

Drogie Panie! Przepraszam za taką objętość moich wypocin ale chciałem pokazać mniej więcej obraz mojej sytuacji. Co powinienem robić aby przekonać Ukochaną do powrotu? Dać jej zatęsknić i na jakiś czas zniknąć? Czy prosić o spotkania i starać się o przypominanie jak dobrze czuje się w moim towarzystwie?  Co podpowiada Wam Wasza Kobieca Intuicja?

2 Ostatnio edytowany przez sluuu (2014-01-17 14:53:33)

Odp: kocha/niekocha?

JEDYNE co możesz zrobić to odciąć się. Możesz jej zakomunikować, że kochasz ją, ale nie masz cierpliwości na jej niezdecydowanie, więc zrywasz kontakt. Jak będzie miała Cię pod ręką, będzie mogła spokojnie rozwijać znajomość bez obawy, że twoja furtka jest zamknięta.

3 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2014-01-17 13:42:34)

Odp: kocha/niekocha?

Ile macie lat, jak ją traktowałeś przez te  4 lata ?  jak ona traktowała Ciebie ? Jakie były Wasze relacje, czy okazywaliście sobie uczucia, mówiliście jak bardzo Wa na sobie zależy ? Staraj się odpowiedzieć w miarę obiektywnie. Od tego trzeba zacząć.

4

Odp: kocha/niekocha?
sluuu napisał/a:

JEDYNE co możesz zrobić to odciąć się. Możesz jej zakomunikować, że kochasz ją, ale nie masz cierpliwości na jej niezdecydowanie, więc zrywasz kontakt. Jak będzie miała Cię pod ręką, będzie mogła spokojnie rozwijać znajomość bez obawy, że twoja furka jest zamknięta.

Nic dodać, nic ująć. Dziewczyna czuje się zbyt pewnie, psiapsiółę sobie z Ciebie zrobiła. Żeby opowiadać chłopakowi, że będzie u jakiegoś kolesia W ŚWIĘTA (!!!)...

5

Odp: kocha/niekocha?

Mamy razem po 24lat. Osobiście byłem pewien, że to właśnie z Nią chce być już do końca. Z jej strony słyszałem jeszcze więcej zapewnień o poważnych uczuciach i planach. Po studiach mieliśmy zamieszkać u mnie ale sami tylko we dwoje. Na nią czekała załatwiona dobrze płatna praca i wsparcie z strony moich rodziców. Przeprowadzka do mnie była spowodowana tym, że byłem w stanie zapewnić nam jak na początek dobry start.  Co do kłótni i problemów? Na samym początku były głównie spowodowane jej zazdrością o to, że co jakiś czas wracam do domu, że wychodzę ze znajomymi, że mam w swoim gronie kumpli koleżankę, którą właściwie przebywając z nami zachowuje się jakby miała ptaszka;) Ale jakoś się dotarliśmy. Ona poznała moich znajomych polubiła ich. Przez ostatni czas przed rozstaniem nie kłóciliśmy się w ogóle. Wcześniej też nie było jakiś szczeniackich zrywań i powrotów co miesiąc. Nie było ich w ogóle.  To był poważny związek. Bardzo starałem się, żeby była szczęśliwa ale i nie mogę powiedzieć, żeby ona w tych staraniach odbiegała. Chociaż to ja planowałem wyjścia, rozrywki, wakacyjne wyjazd, starałem się zaskakiwać upominkami. Często prosiła mnie abym zapewniał ją, że zależy mi na niej i tylko wyłącznie na niej, bo nie wyobraża sobie życia i takie tak....niby istotne rzeczy. Po części zrezygnowałem ze swojego towarzyskiego życia ograniczając się tylko do niej, ale było mi z tym dobrze bo nie potrzebowałem nikogo więcej. Ona również miała tylko mnie ale raczej to był wynik a nie tylko przyczyna. Brakowało jej własnych znajomych i przez to potrafiła być zaborcza. Teraz poznała ludzi z którymi pracuje wybrała ich, być może chce nadrobić towarzyskie zaległości, choć ja uważam, że na wszystko jest w życiu miejsce. Nowe towarzystwo jak mi się wydaje, utwierdza ją z przekonaniu, że podejmuje bardzo dobre decyzje i nie pozwala poczuć się jej samotną.

6

Odp: kocha/niekocha?

zakłopotany faceti tak jak pisałam. Jest jedna opcja by się o tym przekonać. Daj jej ponieść konsekwencje.

7

Odp: kocha/niekocha?

Zdecydowałem, że jutro pakuje jej rzeczy, które jeszcze są u mnie i oddając je poinformuję, że brakuje mi już sił na jej dziecinne zachowanie, zabawy i niesłowność. Podziękuje za razem spędzony czas, ostatni raz powiem, że kocham... a dalej niech dzieje się co chce. Może radykalne rozwiązania i konsekwencja z mojej strony wybudzą jak z letargu.

8

Odp: kocha/niekocha?

Otóż światłość zawitała w twe myślenie. Gwarantuję sukces, choć nikt nie wie jeszcze co on oznacza. Tylko pamiętaj konsekwencja, bo będzie teraz na rzęsach stawała byś furki nie zamknął. Pewnie "zrozumie co traci", "uświadomi sobie że jej zależy" i inne. Patrz tylko na CZYNY, miej uszy zamknięte.

9

Odp: kocha/niekocha?

Zrobiłem coś czego robić się nie powinno. Zalogowałem się na jej fb i wszystko jest już jasne. Nie potrafiłem żyć z tą straszną niepewnością i milionami myśli oraz scenariuszy. Jest z tym facetem, co najmniej od świąt. Zaniosłem jej rzeczy i ten nieszczery prezent z wiadomością "nie pisz, nie odzywaj się, nie okłamuj" bo była za pewne u niego. Szybko odpisała, że to przecież było specjalnie dla mnie. Podsumowałem, że 4lata mojego życia były dla niej a ona zostawiła mnie dla niego. Oczywiście zaprzecza tym, że nie on był powodem i co świadczy o jej kompletnej niedojrzałości kazała mi iść do kogoś kto mi tego czasu nie zmarnuje i że przynajmniej mogłem poczekać do spotkania żeby porozmawiać, chociaż to ona nie mogła niby znaleźć godziny czasu. Kocham ją jak nic innego na świecie ale to już przeszłość.

10

Odp: kocha/niekocha?

Cześć po przerwie. Od czasu ostatniej wiadomości milczałem zupełnie. Nie dlatego aby wypróbować metodę przyciagania ale w wyniku ogrmonego rozczarowania co do mojej byłej. W piatek spędzajac miły wieczór na rozmowie z koleżanką dostałem telefon od kumpla, że odwiedziła go Pani M. Przekazał mi to co mówiła: tęskni, myśli, przypomina sobie o mnie kiedy tylko widzi nasze wspólne rzeczy albo to co należy do mnie a jest u mniej. I ponownie...nery, bardziej uporczywe myśli i przemyślenia. Dalej się nie odzywałem. Wczoraj w nocy sms od M: "Czy nie bedziemy już rozmawiać ?". Pochwaliła się kumplowi, że jest zakochana w nowym facecie, ale dodała też, że czesto odwiedza ja w pracy pijany. Z tego co wiem sama nie stroni od alkoholu obecnie. Mówi, że zmieniła ja praca w której go poznała, że zaczęłą sprzątać i gotować...chyba, żeby okazać jak bardzo się dla niego stara. Twirdzi, że smam nie wie co w niej widzimy. Dodała także, że wszyscy tłumaczą jej jaki błąd popełniła. Co dzieje się w jej głowie? Nie upłynęło zbyt wiel czasu. Żaluje? Widzi różnice? Bada teren i sprawdza skuteczność zamka w furtce "naszych relacjach" którą wstawiłem  ?

11

Odp: kocha/niekocha?

Daj jej więcej czasu na "poprawę".

12

Odp: kocha/niekocha?

zakłopotany facet- tak trzymaj. Dodam że jestem z Ciebie dumna. Pijany do pracy, przecież ona szybciej od niego pryśnie niż Ci się zdaje. No ale czy Ty będziesz ją chciał, ot pytanie. Możesz też dawać znać swoim wspólnym znajomym, że powoli o niej zapominasz i o tym że z koleżankami na piwko wyskakujesz zamiast gryźć ściany.

13

Odp: kocha/niekocha?

Dzięki za miłe słowa i kolejną porcję siły. Nigdy bym nie przypuszczał jak ludzie potrafią się zmienić. Pani M. pochodzi z domu w którym w pewnym momencie też były alkoholowe problemy ale jak widać jej to niewiele teraz przeszkadza, chociaż podczas naszego bycia razem potrafiła suszyć mi głowe o parę piwek, aczkolwiek nigdy pijany do niej nie przychodzilem. Powoli czuję, że to ja przejmuje stery i panuję nad tym co ma miejsce. Szukam w sobie siły i motywacji. Naczytałęm się, jeszcze więcej myślałem o tym co ma miejsce. Postępuje świadomie: poznaje nowe kobiety, poświęcam swoim zainteresowaniom i rozbudowuje skutecznie masę mięśniową rozłaowoując emocje:) ale i tak dalej o niej myślę. Czy ze mną czy beze mnie, nie chciałbym żeby ktoś tak dla mnie ważny na moich oczach zmarnował sobie życie.

14

Odp: kocha/niekocha?

zakłopotany facet- widać ze masz wartości, a to Ci mój drogi kiedyś w życiu wyjdzie na plus. Trzymaj się , a w chwilach słabości, wpadaj i pisz nam o tym, ale niech ona nie zobaczy CIę więcej słabego.

15

Odp: kocha/niekocha?

zastanawiam się czy nie odpisać za parę dni czegoś w stylu: Powinnaś skupić się teraz na swoim nowym mężczyźnie i przyzwyczajać do tego co jest konsekwencją Twojej decyzji. Cay to aby dobry pomysł? Czy brak odezwu będzie jeszcze lepszą wiadomością?

16

Odp: kocha/niekocha?

Chodzi o to że napisała : od M: "Czy nie bedziemy już rozmawiać ?". To całkiem zdrowa odpowiedź ta Twoja sugerowana. Ja bym ją poprawiła :Czy Ty wiesz czego chcesz? Wybrałaś nowe życie, wiec skup się teraz na nim. Ja też zajmuję się teraz przede wszystkim sobą.  " Tak mi się zdaje, tylko uważaj by nie wciągnęło cie to w lawinę kolejnych wiadomości, jej się zdaje ze ma nad tobą przewagę.

17

Odp: kocha/niekocha?

Tak właśnie chodzi o to pytanie. Coś z tych naszch projektów stworzę sensownego o ile w ogóle napiszę. I nawet jeśli, to nie wchodzi w grę więcej niż jeden sms. SLUUU...dziękuje za Twoje zaanagażowanie. Na prawdę, każda Twoja wiadomość jest mi pomocna.

18

Odp: kocha/niekocha?

To jednak prawda, że nocą wszystko wraca. 23.50 Pani M: "Nawet drobiazgi mi o nas przypominają. Dlaczego nie możemy utrzymać tej znajomości? " Przecież powinna cieszyć się nowym facetem i budować wspólne szczęście. Mam przeczucie, że za 3dni moją ex czekają truden walentynki.

19

Odp: kocha/niekocha?

Cały czas zastanawiam się jak dalej rozgrywać tą sytuację. Czekać na jej kolejne wiadomości w milczeniu i napędzać w ten sposób jej myślenie o mnie i zakłopotanie, czy wykorzystując tą jej "chwilę słabości" odpisywać jedną widomością pokazując, że wszystko co miała ze mną już straciła ? Podczas ostatniej rozmowy powiedziała, że bardzo chce żebym wziął z powrotem ten gwiazdkowy prezent bo bardzo jej na tym zależy. Kierować tak sytuacją, aby doprowadzić do spotkania i móc obserwować jej zachowanie czy nadal jest jeszcze za wsześnie i pozwolić na popełnianie nowemu facetowi błedów w tym czasie?

20

Odp: kocha/niekocha?

Sam widzę, że znów zaczynam się w to wkręcać. Jednak nie panuję nad tym, tak jak, to sobie wyobrażałem. Dowiedziałem się właśnie, że nowy amant podczas któregoś ze swoich "zwiazków" uderzył  kobiete. Pani M. nie chce w to uwierzyć a ja coraz bardziej się o nią martwie. Pokłóciła się z swoją najlepsza koleżanką, która również w dużej mierze przyczyniła się do naszego rozstania i która jest koleżanką tego pajaca. Myślicie, że próby kontaktu właśnie są spowodowane tą sytuacją?  Bardzo liczą na Waszą odpowiedź!

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026