Mój maluch ma 5 miesięcy, do niedawna było wszystko ok. Wieczorem zasypiał i spał do 3 w nocy do karmienia i potem znowu spał do rana. Wieczorem zasypiał ze smoczkiem, po czym mu go wyciągałam a on dalej spał, przebudzał sie do karmienia, zasypiał ze smokiem , wyciągałam mu go i dalej spał. Ale od 4 nocy jest masakra. Za sypia ze smokiem i jak go chcę wyciągnąć to się budzi i płacze, jak mu go wkładam to cisza i śpi. W nocy jak wyleci mu to przebudza się płacze,ja wstaje i daje mu go do buzi. I znowu zasypia, wyleci i płacz.... I tak 100 razy w nocy. To jest masakra jakaś, on nie jest głodny, bo nawet chciałam mu dać jesć ale nie chciał. On potrzebuje mieć smoka, ale ile można wstawać i podawać mu go. Wstaje tak co pół godziny, tragedia. Nie wiem jak to zwalczyć.Myślałam, że może już dziąsełka go swędzą i ząbki się szykują, ale tak patrzyłam na nie i nie są czerwone, nabrzmiałe. Sama już nie wiem o co chodzi. To jest męczące takie wstawanie w nocy. Ratujcie kobietki. Może któraś z was miała taki przypadek...
Podobne tematy
Ja miałam podobnie. Położyłam moją małą na brzuszku i było wszystko ok. Smoczek nie wypadał, no może czasami. Ale wiem, że większość mam boi się kłaść maleństwa na brzuszku.
3 2014-01-11 20:56:31 Ostatnio edytowany przez kocica13 (2014-01-11 20:56:49)
Ja miałam podobnie. Położyłam moją małą na brzuszku i było wszystko ok. Smoczek nie wypadał, no może czasami. Ale wiem, że większość mam boi się kłaść maleństwa na brzuszku.
Ok spróbuje jutro tak zrobić. Dzięki ![]()
Najlepiej to połóż maleństwo blisko siebie, póki nie zacznie przesypiać nocy. Nie będziesz musiała się co chwilę podnosić i może troszeczkę się wyśpisz.
Kurcze trochę się boje że przyzwyczai się spać ze mną. Ale powiem że wczoraj wieczorem jak zasnął to zabrałam mu mońka i spał do 3, przebudził się nakarmiłam go i dalej spał. Zasnął ze smokiem , ale po chwili zabrałam mu go i nic, nawet się nie obudził. Nad ranem o 6 trochę stękał za smokiem, to wtedy wziełam go do siebie i spaliśmy do 8
Nie wiem co się stało, ale mam nadzieje, że dzisiaj w nocy też tak będzie ![]()
Trzymam kciuki. Moja mała spała pięknie. Teraz skończyła 9 miesięcy i znowu zaczyna się budzić, a ja chodzę w dzień jak trup.
U nas też problem zaczął sie w piątym miesiącu i myslałam, że to przez przyzwyczajenie do smoczka, bo wcześniej Antos zasypiał wieczorem po dokarmieniu butelką po piersi bez smoka i spał do 3-4, wtedy jadł z piersi do 8 rano na zmiano z drzemkami (już w naszym łóżku). Odstawiłam go od piersi i zaczął więcej ssać smoka. Od tej pory mamy min. 10 pobudek w nocy, a niekiedy marudzenie przez 2h. Za 11 dni kończy 10 mies. i robi się coraz gorzej, bo może trochę odpuściły zęby, ale zaczął wstawać w łóżeczku, więc trudniej, aby zasnął. Za 6 mies. urodzę drugie dziecko i nie wiem, czy kiedyś odpocznę ![]()
Skąd ja to znam...
Nie mam dobrych wiadomości. U nas też problem podobny a mała już skończyła rok. Czas ją od smoczka odzwyczajać, a bez niego nie ma zupełnie mowy o spaniu. W dzień jest w miarę, bo ona i tak dużo nie śpi, ale noce... Zasypia z smoczkiem, potem sama go wypluwa i oczywiście się budzi z płaczem. Zanim do niej dobiegnę już stoi w łóżeczku zupełnie rozbudzona. Najciekawsze, że smoczek ma do śpiochów przyczepiony, żeby nie szukać w nocy i ona wie o tym, bo czasem się zdarzy, że sama go sobie weźmie i nikogo nie budzi. Nie mam pojęcia od czego to zależy... Wiem, że się budzi i bierze tego smoka, bo zanim ja idę spać zaglądam do niej dość często i bywa, że śpi bez niego, a jak zajrzę jakiś czas później, to już go ma.
Też myślałam, że to może jakoś z zębami związane, bo też nie za bardzo chce jeść, a u niej tak się zęby objawiały. Tylko, że ona ma już 8 zębów i kolejne już niby nie powinny byś tak odczuwalne (tak mi przynajmniej mówiła pediatra). Liczę, że za jakiś czas jej przejdzie, bo czasami noce są ciężkie, a czasem śpi do rana prawie.
A Wasze maluchy w dzień też się budą po smoczka, czy tylko w nocy? Może faktycznie to nie takie głupie kłaść na brzuchu, mały się już z plecków na brzuch przewraca? Oczywiście o tego 5- miesięcznego pytam, bo Antoś to już pewnie w różnych pozycjach sypia...
Lenka również śpi ze smokiem. Z tym, że różnica jest taka, że jak smok jej wypadnie to sama po omacku go szuka, a jak znajdzie to sama wkłada go sobie do buzi.
Rzadko kiedy staje się tak, że płacze. No chyba, że smoczek wypadnie z łóżeczka lub gdy po prostu nie potrafi go znaleźć.
I niestety, ale zdaję sobie sprawę, że będę miała problem z odzwyczajeniem. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie pozwolę ssać jej smoczka.
witam ja bym nie kładła na brzuszku chyba,że potrafi bez najmniejszego problemu się obracać to wtedy ok. co do smoka ja z starszym synem tez walczyłam zaczełam mu ograniczać w dzień żeby zaczął się przyzwyczajać że nie ma go cały czas kończyło się płaczem i histerią aż zbrakło mi cierpliwości i powiedziałam dość powiedziałam mu ,że pies go zjadł...,bo akurat mieliśmy dużego psiaka i trzy dni płaczu ,tłumaczeń aż zrozumiał ,że nie dostanie ,bo nie ma i tak się skończyła historia smoka przed jego roczkiem a i psiakowi wybaczył...Z drugim synkiem to walka podobnie jak u was z czego jak mu wypadł z buźki to się aż tak często nie budził ale jak zaginął to cały dom szukał tak krzyczał horror na własne życzenie . Jednak wszystko ma swoje granice i tym razem wykorzystałam zwierzątko ale nie psa(bo w tym przypadku nie działało pies miał gastroskopie robioną dziecięcą rączką masakra) wykorzystalam lęk synka przed robalami .Sprowokowałam sytuację wpadnięcia smoka za kaloryfer gdzie po wyciągnięciu był w pajęczynach i eureka obrzydzenie wzięło górę ,bo nie ma smoka od miesiąca a ma dwa latka z czego jak widac dziecko a dziecko każdy sposób jest dobry...życze powodzenia i wytrwałości z walką o smoka pa