Witam. Temat dla mnie bardzo ciężki. Już nie wiem jak pomóc mojej mamie. Proszę o wszelkie rady.
Postaram się streścić problem w miarę krótko. Skupię się na sytuacji obecnej. Sama nie wiem od czego zacząć, już chyba 20 raz zaczynam ten wpis.
Kiedyś między moimi rodzicami było względnie dobrze -tata pracował, mama zajmowała się domem i nami, a do tego jeszcze pomagała mu w pracy. Tacie oczywiście bardzo ten układ pasował, mamie niekoniecznie. Zawsze z niej szydził i kpił, niby żartem. Oczywiście nawet przy nas. Przez co jako małe brzdące jeszcze również żartowaliśmy sobie z mamy w niemiły sposób. Zawsze się jej czepiał gdy chciała wyjść do koleżanki albo w ogóle gdziekolwiek sama mimo, że jego strasznie często w domu nie było ze względu na swoją pracę to według niego powinna siedzieć w domu na tyłku i czekać na męża.
Teraz jest jeszcze gorzej. Jakiś czas temu tata stracił bardzo dobrą pracę, której poświęcił większość swojego życia. W dodatku się strasznie zadłużył. Kiedyś tam wcześniej mama CHYBA zdradziła tatę (nie wiem tego na 100%, tata uparcie twierdzi, że to prawda, mama ciągle zaprzecza). Niedługo potem mama wreszcie po tylu latach znalazła pracę i to nie byle jaką! I zaczął się horror - sama nie wiem kiedy dokładnie, od którego zdarzenia. Tata w ogóle nie da sobie pomóc przy długach, wręcz nie chce ich spłacać, mimo, że pracę jakąś tam ma. Gdy kiedyś mama któryś dług za niego spłaciła jakiś mniejszy to dosłownie zrobił jej awanturę o to! W dodatku ciągle wymusza na niej decyzje czy rozwód czy dalej małżeństwo. Wiem, że mama chciałaby od niego odejść, ale się go po prostu boi. Kiedyś się go zapytała co jeśli zdecyduje się na rozwód, a on oczywiście wypalił, że on się zgodzi tylko z orzekaniem o jej winie (wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że dzięki temu tata później mógłby się ubiegać o alimenty od mamy). Tata szantażował mamę niedawno jakimś zdjęciem w bieliźnie bodajże, że je roześle do miejsca gdzie pracuje i ją wywalą. Gdy zamiast spać z nim w jednym łóżku poszła się położyć do łóżka mojego brata to dosłownie zaciągnął ją za włosy do pokoju, bo stwierdził, że miejsce żony jest przy mężu. Jakby tego było mało to przestał płacić na cokolwiek - wszystkie opłaty są na głowie mamy: mieszkanie, jedzenie, wydatki na moje rodzeństwo (mama ledwo wiąże koniec z końcem, zadłuża się u mnie). W dodatku on nie chce się wyprowadzić. Mieszkanie należy do mamy, ale on twierdzi, że to ona ma się wyprowadzić. No i zapomniałabym wspomnieć o jego tendencji do kłamstwa. Odkąd pamiętał zawsze kłamał - nawet w jakichś drobnych sprawach. Nie raz to przechodzi samego siebie. Ale nawet jak się go przyłapie na kłamstwie to on brnie dalej, że to prawda, tego się aż słuchać nie da. I oczywiście obarcza moją mamę o WSZYSTKO. W ogóle nie widzi swojej winy.
Już sama nie wiem co zrobić. To jest jakieś piekło. Już nie wspomnę o tym co się dzieje z moim rodzeństwem, jak to przeżywają. Kiedyś bardzo kochałam tatę i wręcz go wielbiłam. Teraz widzę w nim potwora.
Co mogłaby zrobić moja mama? Albo jak przemówić mojemu tacie do rozsądku?
Podobne tematy
to rzeczywiście baardzo trudne, współczuję, to co się dziej to przemoc psychiczna i emocjonalna. Nie wiem co tu doradzic, ale problem spory, ja w podobnej sytuacji poszłam do psychoterapeuty/ psychologa.
Nie możecie dać mu się zastraszyć.
Niech mama czym prędzej ucieka, a Ty wspieraj ją jak możesz w tej decyzji. Niech zaciągnie porady od prawnika czy Twoj ojciec w ogóle mógłby liczyć na jakieś alimenty mając pracę. Niech pomyśli o Twoim rodzeńśtwie, niech nie mają piekła w domu. Strasznie patrzy się na takie zachowania i to we własnym domu, gdzie powinna być cisza spokój i miłość.
A tata cóż, strata pracy, nowa Twojej mamy zachwiały jego myśleniem o porządku domowym tak ojciec żywiciel, matka w domu z dziećmi, tak mu się to nie spodobało, stąd te zachowania. Uważam że ma też problem z samooceną i chorobliwą zazdrością. Takie dogryzki w stronę żony, to myślenie o zdradzie, szantaże zdjęciami, no i żona zawsze przy mężu to według mnie te symptomy . Rzeczywiście tu mógłby pomóc jakiś psycholog czy terapeuta, ale on sam musiałby tego chcieć...
Tata pracuje, ale na czarno z racji swoich długów, które są na prawdę ogromne. Do tego jest cwany i mściwy, więc myślę, że spokojnie wywalczyłby alimenty dla siebie.
W dodatku mieszkanie spłaca mama i za jakieś 3-4 lata będzie już formalnie jej własnością. Dlatego nie chce się z niego wynosić, tym bardziej, że ma bardzo blisko do pracy, którą strasznie lubi i tylko dzięki tej pracy się jakoś trzyma. A tata nie chce się wyprowadzić. Mama już nawet mówi, że niech on se już mieszka dalej, niech se nawet nie płaci, ale niech da jej święty spokój. Niestety ja wiem, że tak nigdy nie będzie.
Wiem, że mama chciałaby od niego odejść, ale się go po prostu boi. Kiedyś się go zapytała co jeśli zdecyduje się na rozwód, a on oczywiście wypalił, że on się zgodzi tylko z orzekaniem o jej winie (wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że dzięki temu tata później mógłby się ubiegać o alimenty od mamy).
Bzdury Twoj tata wygaduje, mama ma swiadkow (wy i pewnie pare innych osob sie znajdzie), ktorzy wykarza jego wine, nie mamy.
Co mi na szybko przychodzi do glowy, to zbierac kazda ewidencje (nagrywac, robic kopie, zdjecia wszystkich przewinien, jakies kwity, maile o dlugach - wszystko co moze sie przydac w sadzie), znalezc adwokata i ustalic z nim co i jak zrobic, by jak najszybciej otrzymac rozwod i eksmisje ojca z domu mamy. Tylko to mama musi prawnika znalezc i do niego isc. Ale czy chce?
ZASTRASZANIE po prostu!
Są zespoły do przeciwdziałania przemocy przy urzędach gmin i dzielnic. Warto może udać się tam po poradę i pomoc?
Znajdzie się tam i prawnik i psycholog, który pomoże się wzmocnić psychicznie.
Trzeba pamiętać, że sąd WIARY tacie na piękne oczy dawać NIE BĘDZIE. Potrzebne są dowody. Zatem jego POGRÓŻKI są gołosłowne i mają na celu podporządkowanie sobie wszystkich.
Można, poza wszystkim innym wystąpić o: rozdzielność majątkową ze względu na długi i o separację, zamiast OD RAZU o rozwód.
Mam wrażenie, że tu komuś zależy na nakręceniu złych emocji... Może by tak odebrać mu broń, uzbrajając się w wiedzę, wsparcie i pomoc oraz nabierając dystansu (pozwalając by emocje się uspokoiły)?
Wtedy sytuacja może okazać się ZGOŁA INNA, niż tatuś ją maluje ![]()
Powodzenia - nie dajcie się szantażować... Siła spokoju.
Mama na pewno nie zgłosi się z tym problemem do gminy, bo pracuje dla gminy, a wstydzi się tego co się dzieje w domu. Mało kto wie o tym wszystkim.
Rozdzielność majątkową na całe szczęście mają. Chociaż tyle. Może faktycznie wreszcie poczytam i dowiem się o wszystkim konkretnie od a do z żeby tatę "zagiąć". Tylko, że boję się, że wtedy mama będzie miała jeszcze większe piekło gdy do niego dotrze, że tak naprawdę jest bezsilny i my o tym wiemy. Na razie wydaje mu się, że przekupi mamę pieniędzmi, ale ona się nie daje. Już wolę jej pożyczać na jedzenie czy mieszkanie niż żeby miała ulec tacie tylko dlatego, że on nie daje jej pieniędzy.
Ja się taty nie boję, z tym nie mam problemu, od zawsze umiałam się mu sprzeciwić. Niestety mama wręcz przeciwnie. Tu tkwi największy problem.
8 2014-01-11 01:02:38 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-01-11 01:04:50)
No ja mysle ze hmm tatus jest gleboko nieszczesliwy bo nie dostaje tego albo nigdy nie dostal od twojej matki tego co nazywa sie uczuciem. Albo nie dostal w sposob ktory on widzi za odpowiedni hmm niewazne.
No wyglada mi na to ze on troche zadaje ciosy na slepo , moze ma jakis problem ze soba.
Bardzo podkreslasz wszystkie jego negatywne cechy jakby nie mial zadnych pozytywow.
Albo ta sytuacja nie miala jakichs pozytywow .
Ogolnie spory kryzys ale taki jakby ustabilizowany z powodu kiepskiej sytuacji finansowej.
Nie wiem czemu on tak klamie moze to z nerwow albo nawyki z pracy.
Z tym kłamaniem to ciekawa sprawa. Mój brat pod tym względem jest identyczny. Również tak ściemnia, nawet w jakichś pierdołach. Tak jakby odziedziczył to po tacie. Wiecznie kłamią, we wszystkim.
Tata ma pozytywne cechy, kiedyś to widziałam w nim wręcz same pozytywy. Jestem również świadoma tego, że mama nie jest bez winy. Ale po prostu przez tą całą sytuację już przestałam doceniać pozytywne cechy taty. Za dużo złego wyrządził mamie i nam również.
Z tym kłamaniem to ciekawa sprawa. Mój brat pod tym względem jest identyczny. Również tak ściemnia, nawet w jakichś pierdołach. Tak jakby odziedziczył to po tacie. Wiecznie kłamią, we wszystkim.
Tata ma pozytywne cechy, kiedyś to widziałam w nim wręcz same pozytywy. Jestem również świadoma tego, że mama nie jest bez winy. Ale po prostu przez tą całą sytuację już przestałam doceniać pozytywne cechy taty. Za dużo złego wyrządził mamie i nam również.
Same pozytywy mówisz? A to, że przez lata nie szanował Twojej mamy? I wy również? Wyśmiewając się z niej, trzymając jak rzecz w domu, na siłę? Ja nie mówię, że podział kobieta zajmuje się domem, ojciec przynosi pieniądze do domu jest zły. Jednak z Twojego opisu wynika, że Twoja mama była przez lata poniżana, a Twój tata nie uczył Was szacunku dla niej i do jej pracy.
W mojej ocenie Twój tata stosuje przemoc emocjonalną i to od lat, teraz ona po prostu się nasiliła. Poszukaj w okolicy fundacji dla osób doświadczających przemocy w rodzinie. W takich miejscach są terapeuci, prawnicy i ludzie, którzy chętnie wysłuchają i w miarę możliwości pomogą.
Bardzo wam współczuję! Trzymaj się!
Zapominacie o małym szczególiku: skoro dziewczyna pisze o zdradzie, to raczej coś w tym musi być; bo zdrady raczej ''załatwia'' się bez wiedzy dzieci.Jakkolwiek opisane tu zachowanie ojca jest mocno niefajne, to i matka nie jest taka kryształowa jakby ja chciała widzieć autorka wątku.
Reasumujac- to jest sprawa miedzy matka i ojcem.Tylko.Jakiekolwiek ingerencje, zwłaszcza dzieci tylko pogorszą sprawę.
Zwracanie sie do wszelkiej maści ''instytucji'' pomocowych może doradzać tylko ktoś, kto nigdy z podobnymi instytucjami nie miał do czynienia.
12 2014-01-11 08:50:30 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2014-01-11 09:28:43)
Zalecenie zwrócenia się o pomoc do instytucji zalecam matce dziewczyny, nie jej samej. To logiczne, że w instytucjach typu Fundacja dla osób doświadczających przemocy pomagamy ofiarom przemocy, choć i sama dziewczyna dostałaby poradę. Problem w tym, że w takich sytuacjach dzieci są zawsze "wmieszane" w to, co dzieje się w domu. Oczywiście nie jest to dobre, jednak nie spotkałam sie jeszcze z sytuacją, w której dziecko ogląda taką sytuację bez emocji i z dystansem. Nie twierdzę też, że w tym związku matka dziewczyny jest kryształowa. Jednak, to co opisuje dziewczyna to "typowa" przemoc i jej mama może udać się po pomoc, a ona sama, skoro pyta, może taką informację matce przekazać. 15 lat pracy w tego typu "instytucjach" raczej daje mi prawo do myślenia, że z takimi sytuacjami spotykam się na codzień, a i same instytucje nie są mi obce ![]()
Ale jaka pomoc jest tu potrzebna: kobieta jest dorosła, sama zarabia na swoje utrzymanie; chata jest na nią. Formalnie w każdej chwili może odejść albo wywalić męża. Opisywana przemoc raczej nie ma charakteru kryminalnego. Skoro kobieta z nim jest, to znaczy ze z jakiegoś powodu chce z nim być.
Mozna sobie dywagować na temat ew. przyczyn. Może chce się za coś ukarać; może zwyczajnie lubi role męczennicy. Tak czy srak instytucjom pomocowym nic do tego.
Pitagoras, instytucje pomocowe są dla tych, którzy chcą z ich pomocy skorzystać.
Dziewczyna zadała pytanie, co mogłaby zrobić jej mama. Może zwrócić się po pomoc do różnego rodzaju fundacji pomagajacej ofiarom przemocy, tam są terapeuci, prawnicy i inne osoby pomagające wyjść z trudnej sytuacji. Przemoc psychiczna również jest przestępstwem, cierpi mama, cierpia dzieci. Ofiary przemocy znajdują sie w specyficznej sytuacji, są we mgle, trudno im wyjść z koła przemocy, z różnych powodów, współuzależnienie, syndrom ofiary itp. Rozumiem, że sie na tym nie znasz. Pozwól jednak, że ktoś, kto wie, gdzie można szukać pomocy w takich sytuacjach o tym napisze, ok?
Jak dla mnie EOT
Fioletowa- jeśli już dywagujemy po co są instytucje pomocowe, to przeważnie po to by zatrudniać w nich krewnych i znajomych samorządowców zarządzających w/w instytucjami.To po przede wszystkim.Nie przeczę, ze sporadycznie ktoś może uzyskać w nich jakąś pomoc.Ale raczej w sprawach ewidentnych w stylu alkohol+brutalna przemoc itp.
Użyteczność wszelkiej maści urzędów mających pomagać jest znikoma i wie o tym każdy poza ich pracownikami.
Coz to za retoryka: ''ludzie są we mgle, wyjść z kola przemocy''...To może fajnie brzmi w unijnych projektach na które się wyciąga gruba kasę.
Na terapiach faktycznie się nie znam.Ale na prawie już akurat tak i zaprawdę powiadam: prawnik powie dokładnie to, co ja powyżej.Slogany o przemocy emocjonalne mamy zerżnięte od hamerykanow bo jest taka moda.W praktyce nikt tego nie stosuje bo i jak. Licza się twarde fakty.