Wiadomo, że jak nie chodzi o pieniądze to chodzi o faceta.
Postaram się streścić moją opowieść i liczę na Wasze rady ![]()
Oboje mamy po 19 lat. Chodzimy do tej samej szkoły, ale bardziej zwróciliśmy na siebie uwagę niedawno. Spowodowane jest to pewnie tym, że ja po zakończeniu trudnego związku byłam kompletnie wyłączona na mężczyzn i sprawiałam wrażenie niedostępnej, a także odpychałam od siebie każdego, bo nie chciałam znowu cierpieć. On podobno zauważył mnie już dawno, dawno.
Tak więc w tym okresie świątecznym stwierdziłam, że do niego napiszę i zaproponuję jakieś spotkanie, raz się żyję. Ku mojej wieeelkiej radości facet okazał się również zainteresowany i zaczęła się sielanka. Pisanie właściwie non stop, o wszystkim. Sam mówił, że jest zdziwiony, że tak mi wszystko opowiada, bo na ogół nie mówi o niektórych sprawach. Zdaję sobie sprawę, że szybko wystartował, ale pojawiały się pierwsze słowa, że mu zależy, że jestem taka inna i tak bardzo wszystko we mnie lubi. Ja byłam ostrożniejsza w słowach, bo nadal miałam w pamięci te piękne obietnice byłego, które skończyły się fiaskiem. Mimo to, po chwili uległam i zaangażowałam się w tą znajomość bardziej
Wszystko było dobrze, można powiedzieć, że koleś działał wzorowo. Pisał, dzwonił, proponował spotkania, czyli taki układ mi bardzo odpowiadał. Dodam jednak, ze nie byłam w tym bierna i też wykazywałam zainteresowanie. Podobało mi się to, że na spotkaniach mnie przytulał, prawił komplementy i najwyżej co robił to cmoknął w usta. Nie chciałam się spieszyć po ostatnim. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy, zwłaszcza u mnie
Miał swoją studniówkę, na której był z przyjaciółką. Nie miałam pretensji, bo zaprosił ją zanim się poznaliśmy. Po tym sie wszystko zmieniło... Na początku był lekko markotny, ale nadal wykazywał zainteresowanie itd. Jednak na początku tygodnia szlag trafił. Powiedział, że nie da rady isć na moją studniówkę, bo wypadła mu praca i nie może wziąć wolne na ten weekend, bo wtedy go wyleją. Akurat w to jestem w stanie uwierzyć, bo wiadomo, że młodzieży do pracy jest wiele chętnych i raczej nikt się z nami nie cacka. Przepraszał, mówił, że ma nadzieję, że nie jestem zła itd. Stwierdziłam "okej, nie mogę wszystkich mierzyć miarą byłego, zaufam mu tym razem". Mówił, że ma jakiś problem i jest mega wkurzony. Potem w nocy do mnie dzwonił i były momenty kiedy był taki "kochany" jak dawniej, a potem oziębły. Następnego dnia napisał, coś tam chwilę pogadaliśmy i powiedział, że okej, że on się będzie starał, a potem znowu zmiana o 180 stopni i ma swoje humorki. Zapytałam wczoraj co się zepsuło, a on, że to przez niego, bo ma mega problem i przeprasza, ale nie jest w stanie o mnie teraz myśleć i najchętniej to by z nikim nie rozmawiał, bla, bla, bla. Ja mu powiedziałam, że w takim razie nie będę naciskac i żeby się odzywał jak będzie chciał. To powiedział, że dziękuję za zrozumienie i popisaliśmy chwilkę i koniec.
w szkole tak zerkamy na siebie itd, ale nie rozmawiamy.
Nie wiem co tym myśleć... Przez byłego to dla mnie każdy facet prędzej czy później musi odejść i w ogóle to mnie na pewno zrani. Moje myślenie -,-
Co sądzicie kobitki?
Podobne tematy
No na pewno niczym tutaj nie zawiniłaś.. więc siebie na pewno nie możesz obwiniać .. Sam podkreślił że to -on ma problem .. ja bym na Twoim miejscu jeszcze poczekała .. i zobaczyła co z tego wyniknie .. a jeśli dalej bedzie się tak chłodno zachowywał to może spotkaj się z nim i spróbuj otwarcie pogadać bez żadnego kręcenia ..
Spokojnie poczekaj na rozwoj sytuacji, moze jak problemy sie skoncza to wtedy wszystko wroci do normy, kazdy tak ma, ze czasem potrzebuje odsapnąc by poukladac pewne sprawy, przemyslec.
W nocy mi napisał tylko dobranoc, po całodniowym milczeniu...
W szkole było nijak, dalej te uśmiechy i nic. Nigdy nie ogarnę facetów, a przez wydarzenia z przeszłości bardzo cieżko mi uwierzyć komukolwiek.
poczekaj jeszcze trochę .. może w końcu to milczenie go zmęczy i napisze coś więcej niż dobranoc.
Facetów się nie da ogarnąć chodź niby są prości do zrozumienia (gorzej z kobietami) .. a jeszcze nie dla jednego stracisz głowe ..życie na 19'stu latach się nie kończy .
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeśli teraz nie wyjdzie to nie będzie to koniec świata i jestem młoda
Zwłaszcza, że po ostatnim cierpieniu mam wrażenie, że jestem bardziej uodporniona na takie rzeczy. Skłamałabym jednak mówiąc, że nie jest mi przykro, że się nam ta znajomosć tak sypie, a się wiele nasłuchałam/naczytałam o tych sztuczkach facetów, że niby mają problem, a potem siup i ich nie ma.
Tak to niestety z mężczyznami jest. Też miałam kilka takich sytuacji, kiedy facet po krótkiej, świetnie zapowiadającej się znajomości znikał. Teraz to nawet trudno mi uwierzyć, że może być inaczej. Mam kolegę, z którym piszę mniej więcej od pół roku i czasem się zastanawiam, jak to się dzieje, że on jeszcze mnie nie olał
może dlatego, że oprócz momentu, w którym się poznaliśmy, nie spotkaliśmy się
Trudno zrozumieć faceta, choć to podobno prosta konstrukacja
NIe możesz zrobić nic poza czekaniem.
Ja dokładnie rok temu miałam podobna sytuację, tyle że chłopak spotkał się ze mną wszystko niby ładnie pięknie a potem był taki "zimny " dla mnie. Jednak chyba los tak chciał że jednak ciągnęło go do mnie a nie chciał tego pokazać i do dziś jesteśmy w cudownym związku razem
także wszystko się może zdarzyć ![]()
wczoraj spotkałam go na mieście, kiedy szłam z kolegą. Od razu po tym napisał mi smsa z pytaniem co ja tu robie i stwierdził, że jak mnie zobaczył to pomyślał, ze mógł do mnie pisać i mnie zaprosić na piwo...
Szkoda, że przypomniał sobie mój numer dopiero wtedy, kiedy go mijałam z innym. Wymieniliśmy kilka wiadomości i znowu cisza z jego strony ;/
Niestety chłopak nie jest dojrzały i nie wie czego chce, olej go i zajmij się czymś innym, jak poczuje obojętność to może wtedy coś zrobi, widać że lubi jak tak za nim ganiasz ![]()
Pozwól mu, żeby się trochę postarał. Nie odpisuj os razu na smsy, niech poczeka na odpowiedź. Choć wiem, że pewnie czekasz na każdą wiadomość od niego, a jeśli już napisze, to kusi, żeby od razu odpisać. Nie bądź na jego zawołanie. Może to coś da ![]()
Macie chyba rację ![]()
Postaram się być bardziej neutralna w jego kierunku. Przyznam się, że trochę wczoraj poczułam dumę, kiedy napisał zaraz po tym jak zobaczył mnie z innym.
Będę trzymać go na dystans i dam mu pole do popisu.
Dokładnie, zrób tak jak radzą dziewczyny powyżej ![]()
I daj znać czy to coś pomogło ![]()
A nie pomyślałaś, że pomiędzy nim, a tą Jego przyjaciółką mogło się coś wydarzyć na tej studniówce ? Bo dziwne, że zaczął się tak zachowywać od tego czasu...
Oj, oczywiście, że myślałam czy coś się stało między nimi, może nagle stwierdzili, że nie są dla siebie tylko przyjaciółmi. To tylko domysły, więc muszę być na tym polu ostrożna.
Dzisiaj się odezwał z przeprosinami za swoje ostatnie zachowanie i stwierdził,że już w miarę problem ogarnął. Nie wiem czy zrobiłam dobrze czy nie, ale jasno mu dałam do zrozumienia, że nie jestem żadną zabawką i nie bedę tolerować takich dziwnych fochów. Chciał odbić pałeczkę, że powinnam mu zaufać, bo nie wszyscy faceci są tacy jak mój były i gdybym mu wierzyła, to oszczędziłabym sobie nerwów, eh.
Gdyby nie zachowywał się tak dziwnie, to może i można byłoby mu zaufać. Dobrze mu powiedziałaś. I co to znaczy, że "w miarę ogarnął problem"? Niech ogarnie w całości i zacznie zachowywać się normalnie. Ale to, że się odezwał i przeprosił to dobry znak ![]()
facet dość dziwny powiem szczerze. Ale jak pisałaś - nie mierzy się wszystkich jedną miarką.
Uważam że teraz Ty powinnaś dać mu odczuć wszystko to, co przeszłaś przez ostatnie dni.
Drugim człowiekiem nie można się bawić. Albo jesteśmy razem i mimo wieku jakoś razem staramy się rozwiązywać problemy, nawet te najgłupsze i najprostsze do rozwiązania, albo nas nie ma i każdy żyje własnym życiem.
Ok, rozumie, jesteście krótko razem ale mimo wszystko to BYCIE RAZEM do czegoś zobowiązuje, prawda?
Dokladnie, dobry znak, teraz nadal czekaj na jego kolejne ruchy.
lilus.x, my nie jestesmy razem, choć nie ukrywam, że bym tego chciała ![]()
Noo, wczoraj tam jeszcze wieczorem gadaliśmy, ale co chwilka był taki złośliwy i takie dogryzy prawił. Dawało się odczuć taki jakiś dziwny dystans, ale stwierdziłam, że dam temu czas, bo jakby nie było to nie mieliśmy normalnego kontaktu od prawie tygodnia.
Kiedy kolejny raz coś powiedział mało fajnego, to stwierdziłam, że muszę uciekać i żeby się wyżywał na kimś innym, to wtedy zaczął mnie zatrzymywać... Nie wiem o co mu chodzi, mam wrażenie, że się zirytował, kiedy mu powiedziałam coś na temat jego zachowania. Chyba nie sądził, że przyjmę go z otwartymi ramionami, bo żadna ze mnie Matka Teresa.
Jutro się prawdopodobnie widzimy, bo sam zaproponował pomoc przy jednym projekcie.
Mętlik straszny, a koleś mąci jeszcze bardziej.
No i dziękuję dziewczyny, że jesteście ze mną ![]()
Proszę bardzo ![]()
Dobrze robisz. Daj mu do zrozumienia, że nie zachowuje się fair. Nie ma co go głaskać za takie zagrania ![]()
Gdyby ten cały młodzieńczy i głupiutki zapał i zainreresowanie pierdołami praktycznie nieistotnymi zamienić na pęd w jakimś pożytecznym kierunu to byłoby to coś.
nikoretko - a może jego dziwne zachowanie zapoczątkowała jego studniówka z tą jego koleżanką? Może coś się wydarzyło już na tej studniówce? jeśli masz okazję, bądź będziesz miała poproś go o szczerą rozmowę i niech Ci wyjawi co go tak na prawdę gryzie i co się stało, że nagle po studniówce tak się zmienił w stosunku do Ciebie? Już raz chłopak Cię zranił, dlatego aby to wszystko nie zaszło za daleko,musisz tę sprawą wyjaśnić od ręki. Powodzenia i nie wierz obiecankom, że wszystko będzie dobrze, bo sama widzisz, że już coś się dzieje źle.
ktoś2, pozwól, że ja dalej będę się zachwycać nieistotnymi pierdołami
Jeśli nie miałeś/aś nic mądrego do powiedzenia to po co się wypowiadać, hm?
natolinka, tak, chodziła mi po głowie taka myśl, że to przez wydarzenie na studniówce coś się zaczęło psuć.
W każdym bądź razie zdaję raport z ostatniego czasu ![]()
Nie chcę zapeszać, ale myślę, że coś się ruszyło w dobrym kierunku. Mieliśmy okazję porozmawiać na żywo i zapytałam go wprost czy jego uczucia się zmieniły, czy chcę zmienić charakter naszej znajomości itd. On mówił, że nic się nie zmieniło, że nadal nie chcę we mnie tylko przyjaciółki, a wręcz był przestraszony kiedy napomknęłam coś o możliwym końcu.
Narazie jestem zadowolona, a czas pokażę w jakim to kierunku pójdzie.
Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży
Ale bądź czujna i nie daj sobie zamydlić oczu, bo zakochaną dziewczynę łatwo zbajerować.
Staram się zachować trzeźwość umysłu ![]()
Jednak myślę,że teraz nie ma tego podziału kto się bardziej lub mniej stara, bo zarówno on jak i ja wykazuję inicjatywę, także powiedzmy, że na chwilę obecną jestem spokojniejsza. Oby tylko tego szlag nie trafił.
Myśl pozytywnie, to przyciąga dobre rzeczy ![]()