Witam.
W końcu odważyłam się opisać swój problem. Tak szczerze.
Samotność, o tym będę pisać, ale samotność polegająca na braku znajomych, przyjaciół.
Mam 22lata. Uczę się zaocznie w swoi mieście, nie są to studia. Mam jedną, jedyną przyjaciółkę, która jest moją siostrą. Jest praktycznie w identycznej sytuacji- mamy tylko siebie. Mieszkamy razem, miałyśmy wspólnych znajomych, więc teraz obydwie nie mamy ich wcale. Dlaczego nie mamy przyjaciół? Nasze towarzystwo nie było zbyt dobre i w zasadzie lepiej, że stało się tak,a nie inaczej- od kilku lat nie utrzymujemy z nimi kontaktu, po czym okazało się, że prócz nich nie miałyśmy nikogo innego.
Ja od kilku lat mam wspaniałego faceta i uwaga..... on jest w takiej samej sytuacji jak ja. Jego wszyscy znajomi wyjechali, studiują, nie utrzymują praktycznie żadnego kontaktu ze sobą.
Na dodatek od ponad roku nie mogę znaleźć pracy. Jak pracowałam kilka miesięcy, zawsze kogoś poznałam, gdzieś wyszłam. Koniec pracy- nie wiem jak, ale kontakty zawsze się urywają. Poza tym moje miasto nie jest za wielkie i wszyscy tu już mają swoje paczki, trudno jest kogoś poznać.
Mamy jednego wspólnego przyjaciela, z którym raz na jakiś czas coś się zorganizuje, ale on tez już ma swoich przyjaciół. Poznaliśmy ich, jednak wątpię by coś z tego wyszło trwalszego.
Większość czasu siedzę w domu. Jedyne wyjście, to jakieś spacery z chłopakiem, albo wyjście do sklepu z siostrą. Nie chodzę na imprezy, nie jeżdżę na koncerty, nie korzystam z życia tak jak powinna korzystać z niego młoda, wolna osoba. Cierpię z tego powodu bardzo i często. Nie daje mi to spokoju. Cierpię także, jak widzę, że mój chłopak jest samotny- nawet nie ma przyjaciela, z którym mógłby sobie "po męsku pogadać", jak cierpi moja siostra.
Wiem, że powinnam doceniać to co mam- doceniam, jednak jak każdy mam problemy i moim problemem jest właśnie brak życia, towarzyskiego. Brakuje mi ludzi, z którymi można byłoby zorganizować andrzejki, albo pojechać nad jezioro i spędzić świetnie czas.
Siedząc w domu czuję jak ucieka mi ono między palcami. Jeszcze brak pracy tak mi doskwiera.
W takim razie, jak mogę je odmienić?
Otóż mamy swoje plany. W tym mieście nie trzyma nas nic tak naprawdę. Moim marzeniem jest wyjechać stąd do większego miasta- marzy mi się Kraków, albo za granicę ( bo mam taką możliwość ) i zacząć swoje życie zupełnie od nowa, mając przy sobie najbliższych. Poznać nowych ludzi i mieć na starość prawdziwych przyjaciół, z którymi będziemy kiedyś wspominać czasy młodości i niezapomniane chwile. Zdążę? Przecież mam dopiero 22lata. pocieszam się tym, że przede mną jeszcze kawał czasu i wszystko mogę zmienić. Tylko jak patrzę na swoich rówieśników, którzy mają bogate życie towarzyskie i korzystają z niego, zawsze mają przy sobie przyjaciół i świetnie się bawią, pogrążam się jeszcze w większym smutku.
Jednak plany, cele mam/mamy i by je zrealizować już robimy coś w tym kierunku. Nie chcę zmarnować sobie życia tu, w moim mieście, bo wiem, że niewiele się zmieni. Chcę żyć!!! Mam przykład na własnych rodzicach- są jeszcze samotniejsi ode mnie. Ja swoje chcę zacząć od nowa.
Ktoś jest w podobnej sytuacji? Jak sobie z tym radzicie? Jaki macie pomysły, by zmienić istniejącą sytuację, a może właśnie udało się to komuś z Was? Czy jest więcej młodych osób, które są w tak beznadziejnym położeniu jak ja? Czasami wydaje mi się, że sama jestem beznadziejna, że moja najbliższa rodzina cała jest beznadziejna, że musi juz tak być. Jednak nikogo w świecie nie kocham bardziej niż ich i swojego faceta, i wiem, że to właśnie ta miłość podtrzymuje mnie jeszcze przy życiu.
Podobne tematy
skąd jesteś? ja chętnie z tobą pogadam też jestem w podobnej sytuacji
Kurcze znam to uczucie nie korzystania z życia bo mam podobnie mam dużo znajomych w odróżnieniu od ciebie bliższych dalszych aczkolwiek przestałam miec siły na spotkania z innymi ludzmi czuje ze dopadł mnie jakis kryzys jak bedziesz chciała pogadać napisz ![]()
skąd jesteś? ja chętnie z tobą pogadam też jestem w podobnej sytuacji
Natalka, ja jestem z okolic Wrocławia ![]()
Natalia123423 napisał/a:skąd jesteś? ja chętnie z tobą pogadam też jestem w podobnej sytuacji
Natalka, ja jestem z okolic Wrocławia
o szkoda ale jak chcesz to możemy na maila pogadać ![]()
SweetChild napisał/a:Natalia123423 napisał/a:skąd jesteś? ja chętnie z tobą pogadam też jestem w podobnej sytuacji
Natalka, ja jestem z okolic Wrocławia
o szkoda ale jak chcesz to możemy na maila pogadać
Z Natalią się bardzo miło rozmawia :-).
Ja co prawda jestem trochę starsza od Ciebie... ale jestem z okolic Wrocławia :-).
7 2014-01-29 00:15:19 Ostatnio edytowany przez Unikalny (2014-01-29 00:17:55)
Natalia123423 napisał/a:skąd jesteś? ja chętnie z tobą pogadam też jestem w podobnej sytuacji
Natalka, ja jestem z okolic Wrocławia
Miałem ten sam problem we Wrocławiu
Wróciłem na śląsk i wszystko się zmieniło
We Wrocławiu nawet porządnych imprez nie ma, a w Katowicach najlepsze kluby w Polsce(jedne z najlepszych).
Większość czasu siedzę w domu. Jedyne wyjście, to jakieś spacery z chłopakiem, albo wyjście do sklepu z siostrą. Nie chodzę na imprezy, nie jeżdżę na koncerty, nie korzystam z życia tak jak powinna korzystać z niego młoda, wolna osoba. Cierpię z tego powodu bardzo i często.
Zabawne, bo jestem, można powiedzieć, w identycznej sytuacji, i jestem zupełnie szczęśliwa. Wiem, że mój post nic nie wnosi, ale zastanawiające, jak różnie mogą czuć się różne osoby w tej samej sytuacji. Moje kontakty towarzyskie to głównie mój chłopak, czasem rodzina, lub przez internet - sporadyczne rozmowy z moim eks i paroma znajomymi. A czasem i tak mam wrażenie, że za dużo już tych kontaktów
Widocznie to zależy od stopnia introwertyzmu i tego, jak bardzo lubi się siedzieć w domu. Ja uwielbiam i nigdy się nie nudzę. Może pomogłoby ci jakieś domowe hobby. Oczywiście, nie neguję twoich potrzeb - może po prostu to pozwoli ci poprawić sobie humor i spojrzeć z dystansem, a w międzyczasie próbowałabyś bez presji poznać więcej osób.
SweetChild, czy możesz powiedzieć jeśli oczywiście to nie tajemnica oraz jeśli w ogólę mogę zapytać
czy Twoja siostra ma chłopaka?
Hej, jeśli chcesz to możemy pogadać,pomimo że nie jestem z twoich okolic ![]()
Myślę, że wiem co czujesz, przynajmniej w pewnym stopniu. Od podstawówki, przez gimnazjum aż do szkoły średniej- zawsze miałam jakąś przyjaciółkę. Wspólne spotkania na ploteczki, zakupy itd. Nie wiem jak to się stało, że to wszystko utraciłam. Patrzę na osobę, którą nazywałam kiedyś przyjaciółką i myślę, że tak bardzo się zmieniła. Nic się nie stało, nie było żadnej kłótni. Te kontakty wygasły same z siebie. Jak wiadomo, wina zawsze leży po obu stronach. Ja też pewnie się zmieniłam.
Mam koleżanki,ale żadnej z nich nie mogę nazwać moją przyjaciółką. Raz na czas spotkam się z dwiema/trzema koleżankami z liceum. Z podstawówki mam kontakt z dwiema koleżankami. Z jedną dopiero niedawno przypadkiem odnowiły się kontakty, z drugą nam się totalnie rozjechały drogi życiowe (dorobiła się kilkuletniego już dziecka) i jak się spotkamy raz na pół roku to jest dobrze. Główny kontakt utrzymuję z ludźmi ze studiów. Generalnie jest ok. Jestem raczej przebojową osobą, przynajmniej w zaufanym towarzystwie. Chyba mogę napisać, że mnie lubią. Mamy taką swoją grupkę i regularnie na jakieś piwko wyskoczymy czy też w inne miejsce. Tylko padło tutaj słowo klucz- "grupkę". Jest fajnie, zabawnie. Jednak mnie brakuje takiej prawdziwej przyjaciółki. Jasne, że z dziewczynami też na różne tematy mogę pogadać, ale to nie jest to samo co z zaufaną przyjaciółką. W dodatku tylko ja jestem "miejscowa", pozostali znajomi z tej "grupki" są przyjezdni. Stąd też, głównie w wakacje da się odczuć deficyt znajomych.
Mam też chłopaka, od 9 miesięcy. No i właśnie. On jest lubiany, ma duże grono znajomych. Ludzi, z którymi przyjaźni się już po kilkanaście lat. Głównie imprezujemy z jego znajomymi, bo przecież ja nie mam takich "pleców". Zazdroszczę mu tych relacji. Do niego regularnie ktoś dzwoni po to, żeby zapytać "co słychać". Do mnie nigdy. Czasami jakaś koleżanka napisze "bezinteresownie",ale to jest od wielkiego dzwona. Zwykle z resztą to i tak ta sama osoba.
Może wyolbrzymiam problem, bo przecież znajomych mam, chłopaka też. Ja jednak nie czuję się najlepiej z tą sytuacją. Zastanawiam się czemu nie potrafię utrzymać bliskich relacji z ludźmi. Czemu czuję się samotna wśród otaczających mnie ludzi?
Musiałam się wyżalić. ![]()