Witam,
pewnie wiele z Was pomagając komuś zostało oszukanych. Czy to coś zmieniło, czy "sprawdzacie" ludzi, którym chcecie pomóc, a może zniechęcone nie pomagacie wcale?
Przyznam, że mnie to zniechęca. Jednak mało skutecznie. Kiedyś pomagałam wielodzietnym sąsiadom. Oddawałam rzeczy po córce, oddałam rower, hulajnogę, mnóstwo fajnych i przydatnych rzeczy. Oddałam też sporo moich i męża rzeczy. Kiedy matce dzieciaków zaproponowałam pracę przy sprzątaniu przychodni stwierdziła, że to za daleko i że jej się nie opłaca. Gdy jej mężowi i ojcu zaproponowałam by uporządkowali działkę z pociętych drzew z ofertą dowozu tam i odwozu stwierdzili, że za zimno.. I nadal zbierają puszki ze śmietników, stare meble i chodzą po dary do kościoła bo żadne nie pracuje.
Najbardziej szkoda mi dzieci ale postanowiłam im już nie pomagać.Nie znam osobiście ludzi,którym mogłabym w ten sposób pomóc.
Ostatnio porządkuję mieszkanie i nazbierałam sporo rzeczy. Jeśli o chodzi o dziecięce ciuszki znalazłam osobę chętną- wysyłam jej rzeczy. Mam też sporo swoich i męża rzeczy. Dałam więc ogłoszenie, że oddam je chętnie. Zadzwoniła młoda dziewczyna z mojego miasta z propozycją bym jej te rzeczy przywiozła (!).Kazałam jej przyjść. Wpadła, wzięła wszystko i zażądała dwóch toreb na ciuchy.
A po jakimś czasie....wchodzę by umieścić kolejne ogłoszenie i co widzę? Na tym samym portalu na którym dałam ogłoszenie, że oddam ubrania, są MOJE CIUCHY WYSTAWIONE NA SPRZEDAŻ!:(
Takie rzeczy uczą na pewno. Nie umieszczam już ogłoszeń na tym portalu .Wolę to zrobić na forum bo jakoś wydaje mi się,że osoby tu się udzielające nie oszukają.
Czego Was nauczyły podobne sytuacje? Jak sobie z tym radzicie?