netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

pomoc brak zaufania

2 odpowiedzi1 866 wyświetleńzałożony przez aleeczka90, 08.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomoc brak zaufania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1 Ostatnio edytowany przez aleeczka90 (2014-01-08 14:42:15)

Temat: pomoc brak zaufania

Witam!
Mam ogromny problem z ktorym nie jestem sobie w stanie poradzic, na pomoc bliskich nie moge juz liczyc, gdyz wyraznie maja dosc, rozmawialm z mama na ktora zawsze moge liczyc jednak tez juz jest mna zmeczzona.

  Jestem bardzo wrazliwa, nawet zwykle problemy bardzo przezwywam. A jak cos wejdzie mi w glowe to nie potrafie normalnie funkcjonowac, tak jak teraz. Mianowicie, ze swoim ukochanym jestem ponad 5 lat, na poczatku zwiazku bylismy bardzo mlodzi, nie wiedzielismy czy to bedzie cos powaznego. Od poczatku w sumie sie klocilismy czasem wlasciwie przez to, ze wszystkiego sie czepialam, nie pozwalalam wychodzic do kolegow, chcialam aby byl ciagle ze mna, a z malych problemow potrafilam robic sceny trwajace 5 dni. Moj partner kiedys byl inny niz teraz, wyraznie wydoroslal z czego bardzo sie ciesze, kiedys czeste spotkania z kolegami,imprezy(zaznaczam z kolagami, taka paczka starych kumpli), wszystkiem znam, bo czasem na spotkania chodzilam z nim.Dzis pracowity facet, myslacy powaznie o przyszlosci.

Jednak jakis czas temu stracilam do niego zaufanie, odkrylam, ze klamal dlugo w twarz, przyznal sie sam, ale musialam to z niego, ze tak powiem wycisnac. Tyle czasu prosilam go, ze jak cos ma do powiedzenia niech to zrobi bo nienawidze klamstwa. Wczesniej tez w tej samej rzeczy sie powtorzylo. Meczylam tyle czasu, ale nie chcial sie przyznac bo jak mowil, wiedzial ,ze mnie zawiodl. nie bylo to klamstwo powazne,typu zdrada, tylko cos co robil na poczatku zwiazku i troche pozniej mianowicie popalanie trawki. Niesama rzecz byla dla mnie okropna tylko to, ze w oczy klamal mowil, ze juz by nie oklamal. Nigdy nie bylo innych klamstw, no chyba ze niewinne drobiazgi, ktore byly spowodowane moja osoba, np. ilosc piw wypitych na spotkainiu z kolegami. Mowil o 2 mniej bo wiedzial, ze zaraz bedzie awantura. Teraz to sie zmienilo, bo i ja sie zmienilam, staram sie nie robic problemu tam gdzie go niema. Ale do sedna. Partner bardzo sie stara, duzo rozmawialismy o klamstwie, co spowodowalo, zobaczyl, ze nie sam czyn byl straszny, tylko klamstwo.Teraz wierze, ze nawet jakby kiedys zapalil to by mnie o tym poinformowal. Wszyscy mowia mi, ze niepowinnam sie dziwic, ze klamal, skoro byl zaszczuty jak pies, awantury ciagle, wywody itp. Nietsety po tym wszystkim sracilam do niego zaufanie. Jestem osoba, ktora jak sobie cos uroi to nie potrafie normalnie funkcjonowac.

Teraz temat urojen zdrady, zawsze od poczatku zwiazu bylam o to spokojna, poniewaz ufalam, iwiedzialam ze zadko kiedy przebywal w towarysttwie jakis dziewczyn, cale towarystwo znalam, i zawsze byly to spotkania meskie, chyba ze przychodzily tez dziewczyny kolegow. Nigdy nie mialam zadnych podstaw, nie pokojacych informacji czy czegokolwiek innego.Jednak ostatnio jakos mnie zaszedl temat zdrady i to trwa juz dwa miesiace. Zwiazek dwukrotnie prawie sie rozpadl, nie potrafie zyc normalnie, wstaje i ciagle sa te mysli, a co jesli....Wszystko zaczelo sie od tego, ze spytaam czy iedykolwiek byl z inna,odpowiedzial przeciez wiesz wszystko mowilem Ci(przed naszym zwiazkem byl z jedna dziewczyna jednak jestesmy swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi)i powiedzial to na samym poczatku zwiazku.Jednakja spytalam, ale czy od kiedy ze mna jest to byl z kims innym odpowiedzial, ze przeciez wiem, ze nie i skad takie pytanie, Ale ja zaczelam ciagnac temat, uswiadamianie typu: a wiesz jaki bys byl jakbys na taim klamstwie zwiazek budowal a czy jakby cos bylo to bys powiedzial itp. Parner jest przeczulony na tym punkcie, gdyz zawsze nawet jak czegos nie zrobil byl uswiadamiany:a czy wiesz jaki bys byl...Nie wiem, czy tak sie juz nauczylam, ze klamstwo od niego musiala wyciagac i tak jest tez teraz. Codziennie pytalam czy napewno nic nie bylo. On zawsze mowil, ze sie brzydzi zdrada, ze wolalby sam odejsc jaky cos takiego zrobil, ale niezrobilby. Mowil, ze nawwt na poczatku zwiazku jak nie bylismypewni i nie ylo takiej milosci nie zrobil tego, a jaky zrobil na poczatku to po co mialby kontynuowac znajomosc skoro niczego nie bylismy pewni. Odpowiada mi juz w taki sposob, bo ciagle go mecze. Po kilku dniacg zaczal sie obrazac, denerowacbo ile mozna to znosic, bezpodstawne oskrzenia i uswiadamiania. Zaczal sie placz, a co jesli klamie, co jesli zyje w nieswiadomosci, co jesli okaze sie takim klamca. Przychodzilam do niego ciagle mowilam na ten temat, nie bylo mnie uniego to wysylalam sms. Ostatnio nawet moich rodzicow prosil o pomoc, nie powiedzial im o co chodzi, ale poprosil zeby ze mna porozmawiali bo on juz nie ma sily. Probuje sobie sama codziennie od momentu jaksie obudze tlumaczyc,wszystko od nowa, ale ta mysl nie wychodzi z glowy....

Najgorzej nie pokoja mnie takie zachowania jak: rozmawialimsy i mowie :pytam ostatni raz, cy nawet na samym poczatku nic nie bylo nigdy, i wtedy zrobil wystraszona mine, taka jak w momenciepryznawania sie do klamstwa o popalaniu, jakspytalam pozniej czemu mial wystraszona mine to powiedzial, ze niewie nie widzial siebie swojej miny, poprostu bal sie co mi jeszcze do glowy przyjdzie. Odpuscilam jednak nie daje mi to spac, niby mina nie swiadczy o tym ze klamie, przeciez nie mozna kogos oskarzyc tylko na podstawie miny. Druga sprawa to taka, ze mowila, ze nie wybaczylabym tego i niemoglibysmy razem, a nastepnego dnia mowie, ze moze i bym wybaczyla ale napewno zwiazek by sie nie udal, to powiedzial: a wczoraj mowilas co innego. Przestraszylam sie, ze zwrocil na to uwage, Spytalam a co ci za roznica jak mowie skoro mowisz ze to nas niesotyczy: mowi, zadna mi roznica, tylko nie lubie jak ktos mowi raz tak,a zaraz inaczej. Tez odpuscilam, bo przeciez co wtym dziwnego, ze zauwazyl ze mowilam inaczej, przeciez sluchal mnie jak mowie, wiec zauwazyl. Wydaje mi, sie ze tak sie w to wplatalam, ze kazde zachowanie jest dla mnie podejrzane. Zaznacze , ze musial mnie wysluchiwac calymi dniami ciagle przez ponad miesiac,Ostatnio nie wytrzymal, powiedzial koniec tak to nie moze wygladac, nie wierze muwiec jaki jest sens,a on nie wytrzymuje juz tego, ze tak go traktuje, ze musi sie tlumaczyc z czegos czego nie zrobil, byl przez pewien czas poblazliwy bo wiedzial, ze to jego wina ze stracilam zaufanie. Jak zerwal wpadlam w panike, placz wypisywanie dokladnie 40sms!ze sie przeciez kochamy, odpisal jakby tak bylo to bys akuratw nawazniejszej rzeczy ufala i wogol nie pytala o taie rzeczy, jednak nastepnego dnia sam zadzwonil spytalam czy moge przyjsc chociaz na chwile, pozwolil. Przyszlam, sppytal czy cos sobie przemyslalam, odpowiedzialam, ze tak i poprosilam o szanse, myslalam, ze dam sobie rade poukladam tosobie, jednak nie wyszlo. I do tych wszystkich podejrzliwych rzeczy co pisalam wyzej doszlo tez to, ze skoro sam zadzwonil i zdecydowal sie dac druga szanse nie odszedl to moze ma cos jedak za uszami,nie pomyslalam, ze mnie kocha wie jaka jestem histeryczka i ze widzial nadzieje,od razu stwierdzilam, ze os jest na rzeczy.

We wszytsim widze klamstwo. Z jedej strony wiem, jaki sam mastosunek do zdrady i wiem, ze nigdy nie byl typem chlopaka co sie krecily wokol niego inne, zawsze byli koledzy. Wiem, ze jakby to zrobil to sam by zakonczyl zwiazek. Jednak te rzeczy co opisalam nie daja mi spokoju. W kazdej sekundzie dnia o tym mysle i to mnie wykancza, z jeden strony wem, ze jakby chcial klamac to sie nigy moge niedowiedziec, a zdrugiej mam nadzieje, ze w koncu peknie? Nie wiem juz sama co z tym zrobic. Mowie do niego, wiesz dlaczego tak jest,bo zawiodles moje zaufanie, o tak samo jak teraz w twarz mowiles rozne rzeczy, a okazalo sie inaczje.Tlumacy, ze rozumie, ale skoro dalam mu druga szanse to powinnam sproowac zaufac, a nie teraz wszystko rownac z tamtym klamstwem. Bo tamto to bylopoprstu klamstwo, a to co innego iz zdrada. Zawsze mowil, ze zatajal tylko te popalanie, nigdy powaznych rzeczy, i od tamtego czasu udowodnil ze to sie zmienilo, ze dojrzal. Skad wiem, ze to sie zmienilo i moge mu ufac w tym?o zaczal sam mowic mi rzeczy, ktore na 100% jestem pewna, ze wczesniej by zatajal. Ja sie boje, ze moze na poczatku cos sie stalo a nie chce powiedziec, zeby mnie nie skrzwywdzic, nie obarczac swoim bledem z przed kilku lat ktorego zaluje. Sam wie, ze dla mnie nie sama zdrada sprzed dluugego czasu bylabyb straszna  tylko klamstwo, mowienie rzeczy przez niego typu: jak ktos kocha to nie zdradza, i inne takie tlumaczenia. Prosze o pomoc...Nie radze sobie, a wiem, ze on juz nie daje rady i niedlugoto sie na dobre rozsypie...I prosze o odpowedzi normalne, nie chce czytac rzeczy typu zerwij klamal kiedys to pewnie klamie. Nie potrzebuje opini zwiazu tylko co robic w tej sytuacji wiem, ze nie moge juz go meczyc

2 Ostatnio edytowany przez aleeczka90 (2014-01-08 10:14:41)

Odp: pomoc brak zaufania

Najbardziej boje sie, ze skoro klamal w malej rzeczy,bal sie przyznac to tym bardziej, nie powiedzialby o powaznej rzeczy, ale chyba trzeba zadac sobie pytanie czy uwazam, ze mogl zdradzic. Boje sie, ze siekiedys moze okazac, po kilku latach ze mowil w oczy tak madrze, wlasne spojerzenie na zdrade a klamalby, ale nie mam zadnych podstaw wiec zostaje tylko przekonac sie kiedys takie rzeczy wyjda jak mialy miejsce. a mysle, ze teraz jak nie mam podstaw, orpcz tych nie pokojacyxh mnie rzeczy, ale mysle e one wynikaja z tego jaka jestem jak sie w cos wkrece to wtedywszystko mi podejrzane. Wien, ze towynika z braku zaufania. Bardzo chcialabym byc jak moja siostrA, ktora mowi, ze ze swoim mezem wogole na ten temat nie rozmawia nie mysli o tym o jak czlowiek sie wkreci to wtedy wszedzie widzi cos niepokojacego. Nie mysli o tym nie pyta, ufa, a kiedys jak cos to sie dowie jak bedzie co.Po co sie martwic yym co moze byc

Wydaje mi sie, ze nie moge osadzac go o wszystie najgorsze rzeczy tylko dlatego, ze klamal na temat popalania.
Co innego ak mialabym jakies dowody,typu jednoznaczny sms, ukrywanie sie z telefonem itp. Od innych tez nigdy nic nie slyszalam, a;e uwazam, ze nie kierowalabym sie tym bo ludzie rozne rzeczy mowia zeby komus dogrysc, przekonalam se na wlasnej skorze. Moj partnet tez mowil, co ja bym mial jakby ktos cosnawet dla zartu nagadal wogole bys nie dala sie wytlumaczyc, skoro teraz tak mam mowie a ty niesluchasz.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pomoc brak zaufania

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026