teraz minie dwa lata od pierwszych konkretnych objawow potem lekarze badania i leki po nich zle samopoczucie brak checi do wszystkiego po poltorej roku niby sie poprawilo ale od kilku miesiecy nawrot .Prawie codziennie strach niewiadomo skad robie wiele rzeczy na sile .Czytalam na forach cjak inni sobie radza zlekiem napadowym troche mnie to podbudowuje .Jednak meczy mnie ta sytuacja .Ciagle ten strach ,przychodzi sam od siebie.ten brak checi do wstania z lozka,zadbania osiebie i te zle mysli ,brak koncentracji ,codzienna walka ze soba .czasami mysle sobie ze chyba to pokocham!
Podobne tematy
witaj ja też tak miałam przeszło od jakiegos czasu też mi wróciło ciągle ten lęk że cos się stanie ale jakos trzeba sobie radzic pozdrawiam
interesuje mnie jak sobie radzisz ?o ja czasami mysle ze sie nakrecam coraz bardziej .
no witaj z tm radzeniem to różnie ale były momenty tak cięzkie że w ciągu miesiąca byłam kilka razy na pogotowiu dostawałam takiego lęku że myslałam że koniec jeszcze bardziej panikowałam serce myslałam że mi wyskoczy nie mogłam stac na nogach no poprosu masakra i zawsze słyszałam jedno i to samo nerwica a teraz staram się opanowac chodz nie zawsze jest to takie proste albo biore telefon i gdzies dzwonie albo idę do kogos porozmawiac i trochę przechodzi niewiem jakie ty masz objawy mysle że takie nakręcanie jeszcze gorzej robi pozdrawiam napisz cos więcej acha jak czuje taki niepokój to odrazu biorę hydroxyzinum
podobne objawy tez biore hydroxizinum w tkich momentach leze nie wychodze zamykm sie wtyd mi przed dziecmi szukam wykretow do pracy jade z kolezaka w pracy wytrzymuje jakos gorzej z powrotem tak kombinuje jak kon pod gorke chodze tylko wyznaczonymi trasami i modle sie aby dojsc spokojnie do domu gdy juz dotre jaka ulga .nie chodze tam gdzie nie czuje sie bezpiecznie. nie rozmawiam za duzo bo zazwyczaj mnie iektore tematy przerazaja.unika czasami ludzi .gdy mam isc do lekarza i mowic co mi jest to mysle ze czasami patrza jak na wariatke.a czasami trzeba sie wygadac.a gdy mam duzy problem z dotarciem do domu wsiadam poprostu w taxi.zmusilam sie do chodzeni na aerobic dobrze ze jest n iedaleko domu.
I ja też mam codzienne lęki, jestem w depresji biorę leki ale nie mogę ciągle wrócić do normalnego życia. Przeraża mnie ten stan coraz bardziej, a lekarz mówi abym wzięła się w garść ....próbuję to robić ale bez efektu.....pozdrawiam
I ja też mam codzienne lęki, jestem w depresji biorę leki ale nie mogę ciągle wrócić do normalnego życia. Przeraża mnie ten stan coraz bardziej, a lekarz mówi abym wzięła się w garść ....próbuję to robić ale bez efektu.....pozdrawiam
Kiedyś słyszałam,że najgorsze słowa jakie chory może usłyszeć to właśnie "weż się w garść"
Lekarz u którego się leczę zawsze mi powtarza,że nerwica pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie i że jeszcze nikt na nerwicę nie umarł.
Trzeba wyjść jej na przeciw i oswajać się z niektórymi przykrymi objawami.Trzeba sobie powtarzać .(.minie,to tylko chwilowe)
Ja osobiście to przerabiałam...Jeszcze walczę,lecz w mniejszym stopniu.Nie nakręcam się,tylko spokojnie oddycham powtarzając że to zaraz minie.
To jest okropne i nie ma na to lekarstwa.
Poza lekiem - osamotnienie i brak sensu zycia.
Każdy inny każe brać się nam w garść... niestety, każdy ten kto tego nie przeżył..bo ten ból jest niedowyobrażenia..
Tak, to jest nasze piekło. No, ale z tego wyjdziemy!