Witam
Mam ogromny problem z moim mężem, który na pierwszy rzut oka dla niektórych może wydawać się błahostką, ale dla mnie jest bardzo poważny i nie wiem co mam robić, kogo się poradzić, ale może zacznę od początku....
Jesteśmy małżeństwem od 6 lat, mamy 2 dzieci (6 i 4 lata). Na początku małżeństwa były wzloty i upadki, "docieranie się", ale zawsze bardzo szanowaliśmy siebie, mieliśmy do siebie bezgraniczne zaufanie i bardzo się kochaliśmy. Mąż zawsze mnie szanował, alkohol był u nas sporadycznie na imprezach typu imieniny, sylwester, czasami pod koniec tygodnia mąż wypijał piwo, a ja wino. Mąż ma stałą pracę, ja pracuję dorywczo (wcześniej 4,5 roku siedziałam z dziećmi w domu - zostałam zwolniona jak tylko w pracy dowiedzieli się, że jestem w ciąży z córką, a pracowałam na umowę zlecenie), ale wciąż szukam stałej pracy. Ogólnie finansowo w tej chwili nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Mamy swoje mieszkanie oraz samochód. Mąż od zawsze jest cudownym, kochającym ojcem, dzieci bardzo go kochają, a on je... Myślałam IDEALNY MĄŻ, czego chcieć więcej...aż do wczoraj...
Wczoraj mieliśmy rocznicę ślubu i urodziny synka. Dostałam od męża kwiaty, ale dopiero jak o nich napomniałam, choć zarzekał się, że o nich pamiętał (tylko chciał mi je kupić, jak miał odebrać tort z cukierni), chociaż nie mam pewności, że bym je dostała...bo dostaję rzadko: na imieniny i urodziny, ale wcześniej muszę również coś wspomnieć, bo sam z siebie raczej nie pamięta
przez co jest mi przykro...niestety... Na urodziny zaprosiliśmy chrzestnych, dziadków, synek był bardzo zadowolony
Mój mąż wypił butelkę wódki ze szwagrem, nie byłam zadowolona, ale ja i inne Panie wypiłyśmy symbolicznie po lampce wina, więc nic mu nie mówiłam. Dopiero jak zobaczyłam, że wkłada do lodówki drugą butelkę, to zwróciłam uwagę, żeby już skończył, że to urodziny 4-latka a nie impreza alkoholowa, a on, że OK. Poszłam do pokoju, a za chwilę patrzę jak mój mąż przychodzi z tą drugą butelką i polewa szwagrowi. Nie chcąc psuć atmosfery, stwierdziłam, że pogadam z nim później. Po imprezie zaczęliśmy sprzątać ze stołu, powiedział, że czuje, że jest lekko "zawiany", ale poszedł sprzątać pokój razem z naszym synkiem. Po chwili wyskoczył z pokoju w rękawiczkach bokserskich, które nasz synek dostał w prezencie i zaczął niby żartem (tak to odbierałam na początku) mnie "okładać" po pośladkach swoimi rękami. Jego "końskie zaloty" zaczęły mnie boleć w pewnym momencie, tym bardziej, że walił pięściami, a nie otwartą dłonią (tak to odczuwałam). Mówiłam, że boli, a on dalej, trafił w żebra i plecy. W końcu się wkurzyłam i mu się "odwinęłam" ręką przez głowę, skutecznie, bo przestał mnie okładać, ale powiedział mi, że to był mój pierwszy i ostatni raz! Na drugi raz ma mi się odwinąć 2 razy mocniej, jeżeli ja go uderzę! Z tym, że przecież nie ja to zaczęłam! Tłumaczyłam mu, że sama z siebie do niego nie podeszłam i nie walnęłam go w łeb, tylko się broniłam, ale do niego nic nie docierało! Widział tylko to, że ja go uderzyłam!!!
Poszłam później do łazienki, a on w tym czasie wyjął róże z wazonu, które dał mi z okazji rocznicy ślubu i wrzucił je do śmietnika. Ja zauważyłam to dopiero chwilę później, pytam się go dlaczego wyrzucił te kwiaty i mówię, że "ładną" mamy rocznicę ślubu...a on do mnie, że MA MNIE W DUPIE!!! Zanim to powiedział - wyciągnął jeszcze raz kwiaty ze śmietnika, przełamał bukiet na kolanie i to wszystko na moich i synka oczach!!! Pytam się go czy chce tego, żebym się wyprowadziła a on kazał mi wyp*****lać i iść won!!! I gdyby nie to, że była godzina 22,30 i córka siedziała w wannie to bym zabrała dzieci i pojechała do matki!!! A bardzo mocno się nad tym zastanawiałam!!! Synek poszedł do niego i mówi, że pobił mamę, a on na to, że tata nigdy mamy nie pobił, to mama pobiła tatę!!! Normalnie mnie zatkało!!! Naprawdę nie wiedziałam co mam robić!!! Położyłam dzieci spać i zaczęłam się zastanawiać skąd takie nagłe zachowanie?! A może jest po prostu dwulicowy i zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze?! Dzisiaj rano chciałam jechać to matki, pytam się gdzie ma kluczyki do samochodu a on, że nie wie, mówię, czy może poszukać, a on, że nie, bo mu się nie chce!!!
Pomóżcie bo nie wiem co mam robić!!! Mam wrażenie, że jestem z człowiekiem, którego w ogóle nie znam!!! Atmosfera w domu jest grobowa, traktujemy się jak powietrze, jest mi cholernie przykro... ![]()