netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Brak lojalności w związku

16 odpowiedzi6 375 wyświetleńzałożony przez Sela-vi, 06.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak lojalności w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Brak lojalności w związku

Mam 34 lata. Od 14 jestem w związku, który miał szansę być całkiem udanym. Niestety, w ciągu tego czasu miały miejsce sytuacje, które całkowicie zraziły mnie do mojego partnera (nie piszę "męża", bo małżeństwem nie jesteśmy, jemu nigdy na tym nie zależało... tzn. mówił, że chce, żebym została jego żoną i na mówieniu się kończyło).

Nie pamiętam dokładnie kiedy po raz pierwszy poczułam, że on zostawia mnie samą, kiedy powinien jak mężczyzna stanąć za mną murem. Pewnie było to z jakieś 10-7 lat temu, kiedy jego mama zaczęła pozwalać sobie na niewybredne komentarze wobec mnie. Jedną z tych sytuacji będę pamiętać do końca życia. Dostałam do niego elegancką bieliznę. Dał mi ją w walentynki czy urodziny, które spędzaliśmy w jego domu rodzinnym. Jego matka nie omieszkała poinformować mnie, że syn radził się jej w wyborze rozmiaru i doradziła mu większy, bo - jak się wyraziła - mam ogromne dupsko (dokładnie tych słów użyła). Byłam tak zszokowana tym, że jak gdyby nigdy nic, pomiędzy kulturalnym obiadem a kolacją, w niby kulturalnym domu, takie "życzliwe" słowa padają (dodam tylko, że jestem osobą bardzo szczupłą, więc jej komentarz był czystą złośliwością). Nie odpowiedziałam jej nic, bo zwyczajnie zbierałam szczękę z podłogi. A kiedy poinformowałam o tym mojego partnera, on skwitował tylko "moja matka nie mogła tak powiedzieć".

I generalnie kolejne wydarzenia oparte były na tym samym schemacie. Matka pozwalała sobie na chamstwo wobec mnie, sugerowanie, że nie jestem wystarczająco dobra dla jej syna, a on nigdy nie stawał w mojej obronie. Tzn. ja stawiałam sprawę na ostrzu noża i żądałam, aby w adekwatny sposób zareagował (jego matka jest osobą, której trzeba kategorycznie wyznaczać granice, bo inaczej wejdzie ekspansywnie na każde terytorium i będzie zaprowadzać na nim swoje zasady). A on zbierał się w sobie przez trzy tygodnie albo i dłużej, po czym wykonywał telefon, w którym niby zwracał mamie uwagę, ale jednocześnie ją rozgrzeszał (litościwe "bo ty, mamo, byłaś przecież tak samo traktowana przez swoją teściową"...). A czasem wcale nie reagował, bo, jak stwierdzał, "matka i tak nie zrozumie". Właściwie zawsze wchodził w rolę nauczyciela, który spokojnie jej tłumaczył, że źle zrobiła ale podchodząc do tego bez jakichkolwiek emocji, pokazywał jej przy okazji, iż "robi coś z obowiązku", ale bez przekonania.

Ktoś może zapytać, dlaczego ja w takich sytuacjach nie odpłacałam jej odpowiedzią na tym samym poziomie. Otóż, początkowo wydawało mi się, że skoro to jego matka i takie sytuacje miały miejsce w jego domu, to on to powinien zrobić. Miałam też świadomość, że jeśli to on ująłby się za mną i kategorycznie zabronił jej w jakikolwiek sposób obrażać mnie, nawet pod groźbą, że zerwie z nią kontakt, to odniósłby pełen sukces (bo jego matka zrobiłaby wszystko, żeby nie stracić syna, co sama mówiła). Nie chciałam też otwartej wojny.

Nie ukrywam, że chciałam też zobaczyć jak on się za mną ujmuje. W naszym związku nigdy nie doświadczyłam sytuacji, w której on pokazywałby, jak bardzo mu na mnie zależy... Nigdy nie padł przede mną na kolana, nigdy nie szłam przed ołtarz, przed którym wyznawałby mi miłość, wierność... To, że ująłby się za mną, zareagowałby na chamstwo matki, byłoby dla mnie pewnego rodzaju dowodem na to, że jestem dla niego kimś wyjątkowym.

Z czasem zobaczyłam jednak, że on zwyczajnie boi się ująć za mną. Że nie ma takiej potrzeby. Bardziej przejmował się tym, ile kosztowałoby go spięcie z kimkolwiek niż to, że mnie zawiedzie.

W jednej sytuacji nie wytrzymałam podniesionym głosem  zwróciłam jego matce uwagę. Efekt był taki, że on stanął murem za matką... Myślałam, że mi serce pęknie, bo kochałam tego człowieka, a on obrócił się przeciwko mnie.

Dziś żałuję, że wtedy nie zakończyłam tego związku. A co zrobiłam? Zostałam z nim. Mało tego, to on był na mnie wściekły, a ja przepraszałam i walczyłam, żeby załagodzić sytuację.

Jednak te wszystkie wydarzenia tak we mnie siedziały, że od czasu do czasu wypominałam mu je, on przyznawał mi rację, przekonywał, że dziś zachowałby się inaczej. Że to były błędy wynikające z niedojrzałości. Że tak naprawdę ja jestem dla niego najważniejsza...

Trzy lata temu zaszłam w ciążę, urodziła się nasza córeczka. W tym czasie znów miały miejsce kolejne sytuacje, w których on raz lepiej, raz gorzej się zachowywał. Ale wczoraj znów poczułam, że tak naprawdę siedzi w nim mały przestraszony chłopiec, który zwyczajnie boi się ludzi. On poszedł do fryzjera, ja byłam z małą na placu zabaw. Po jakimś czasie dołączyłyśmy do niego. Właścicielka salonu przez kilka minut naszej obecności tam przewracała oczami i prychała (choć moje dziecko ani nie wrzeszczało, anie nie biegało, a nie nie robiło czegokolwiek, co mogłoby przeszkadzać dwóm pozostałym klientom, czy fryzjerkom; naprawdę mam świadomość, że dzieci mogą irytować innych ludzi, więc kiedy moje dziecko hałasuje, uciszam je, nie pozwalam odciskać łapek na szybie lady, bo wiem, że ktoś później musi te ślady posprzątać). Jednak pani miała ewidentnie jakiś problem z obecnością dziecka w salonie, bo w pewnym momencie, kiedy moja córeczka powiedziała, że chciałaby "potuptać" zwróciła się do mnie ostro, że to nie jest miejsce dla dzieci. I wywaliła mnie i moją córeczkę z salonu. Ubierając siebie i małą, kłóciłam się z babą. A w tym czasie mój partner siedział jak trusia i słowem się nie odezwał. Wyszłam trzasnąwszy drzwiami. A on został. I z tego, co wiem, odezwał się do tej baby dopiero wtedy, kiedy po moim wyjściu, zaczęła na głos komentować sytuację (poprosił ją o wstrzymanie się od komentarza). Poddał się kolejnemu myciu głowy, zapłacił za usługę, coś tam jeszcze powiedział babie na koniec. I wyszedł.

A ja siedziałam na ławce z córeczką, która tak bardzo przeżywała moją kłótnię z tamtą kobietą, że rozpłakała się i powiedziała, że "pani była niegrzeczna". Zapytała się też "gdzie jest tatuś?". A tatuś właśnie poddawał się kolejnemu myciu głowy i masowaniu przez fryzjerkę.

Może jestem nienormalna, ale w sytuacji, w której z jakiegokolwiek lokalu, bez żadnego powodu, wywalono by moje dziecko i partnera, ja nie zostałabym ani sekundy dłużej. Wyszłabym lojalnie, przeszła tych dwadzieścia metrów dalej do kolejnego zakładu, gdzie dokończono by strzyżenie. I miałabym poczucie, że zachowałabym się honorowo wobec własnej rodziny. Mało tego, idąc nawet z ogoloną do połowy głową, która wzbudzałaby zainteresowanie przechodniów, czułabym, że mam w tej chwili klasę, jak mało kto.

Ja wiem, że ktoś określiłby tę sytuację jako banalną i niewartą uwagi. Ale dla mnie, w obliczu całej przeszłości, była niezmiernie wymowna i pokazała, że mój partner nie ma zielonego pojęcia, co to znaczy lojalność, co znaczy ujęcie się za własną kobietą i swoim dzieckiem.

Od wczoraj czuję, jakby coś we mnie pękło. Taki mam żal do niego, że nie da się tego opisać. Pozwolił sobie między innymi na to, żeby wykpić moją reakcję u fryzjera i powiedział, że właścicielka lokalu, która wyrzuciła mnie i córeczkę trafnie stwierdziła, iż "jestem rozchwiana emocjonalnie" (czy coś w tym stylu).

Przetrawiam tę sytuację i wszystkie inne od wczoraj. On filozofuje, wymądrza się. A ja ryczę, że znów zostawił mnie samą, kiedy powinien lojalnie ująć się za mną i córeczką...

2

Odp: Brak lojalności w związku

Twój partner jest niedojrzałym, podatnym na wpływ innych osób chłopaczkiem (z opisu wychodzi taka typowa "dupa w korach") Brakuje mu asertywności, szkoda że stawia inne osoby ponad Tobą i waszą córką.

Mieszkacie z jego matką w jednym domu? Bo jeśli tak, to czy jest szansa na osobne mieszkanie?

Chociaż sytuacja z fryzjerką trochę mi śmierdzi, nikt nie wywala za drzwi matki z dzieciem, ot tak, bez powodu.

3

Odp: Brak lojalności w związku

Mi się tez wydaje ze masz manie prześladowczą. Jak ktoś mówi szczuplutkiej kobiecie ze ma duże dupsko, to w 98% żart; jako taki można go zinterpretować i żartem odpowiedzieć.
Na sile wyszukujesz konflikty, których nie ma.

4

Odp: Brak lojalności w związku

Ciezko ocenic czyja wina ale moge doradzic, ze plakanie po takiej akcji u fryzjera przy facecie utwierdza, ze Ty nie radzisz sobie z emocjami. Pewnie te wszystkie sytuacje sprawily, ze troche bardziej za kazdym razem odczowasz krzywde i cie to mocniej rani. Powinnas odbudowac pewnosc siebie i poczynajac od malych sytuacji/ kroczkow zaczac manifestowac swoje zdanie. Nabrac pewnosci ze masz prawo sie nie zgodzic ze zdaniem innych. Fryzjerce nastepnym razem powiedz, mam prawo tu byc z dzieckiem bo placimy za usluge, a tesciowej, ze nie jedna kolezanka zazdrosci Ci figury a ty osobiscie czujesz sie ze soba i w swoim ciele SWIETNIE.

5

Odp: Brak lojalności w związku

Merida Wu,
nie nie mieszkamy razem. 7 lat temu wyprowadziliśmy się do innego miasta. I właśnie w tym jest szkopuł. Niby jesteśmy rodziną, niby powinniśmy być dla siebie najważniejsi, ale gdy tylko pojawiamy się w jego rodzinnym domu (albo gdy jego matka odwiedza nas), pozwala sobie na poniżanie mnie, a mój partner pozwala jej na wszystko. Dopiero kiedy zostajemy we dwoje, przyznaje, że to nie było fair wobec mnie, że w przyszłości tak na pewno się nie zachowa... Kiedy myślę o nim, nieodmiennie mam wrażenie, że on w pierwszej kolejności jest synem, potem ojcem swojego dziecka, a na samym końcu jest moim "mężem".

Dość dobrze obrazuje to sytuacja, kiedy dowiedział się, że zostanie ojcem. Troszkę się wzruszył, był zaskoczony (bo specjalnie się o dziecko nie staraliśmy, zapytał nawet czy to na pewno jego dziecko (sic!)). Ale kiedy przekazywał informację swoim rodzicom, że zostaną dziadkami, ryczał z emocji jak bóbr.

A co do sytuacji u fryzjera, to wcale Ci się nie dziwię, że nie chcesz w nią wierzyć. Sama bym nie uwierzyła, że można wyprosić z lokalu matkę z dzieckiem, tylko dlatego, że dwa razy przeszło po lokalu i się odezwało. Kiedy wróciłam do domu i zaczęłam czytać opinie w internecie na temat tego zakładu, okazało się, że wielu (byłych już) klientów skarżyło się na bezczelne zachowanie szefowej tego zakładu.
Od czasu narodzin córeczki spotykałam się z samym pozytywnym przyjęciem dzieci w różnych miejscach. Zaskakuje mnie to, że w większości restauracji są wydzielone kąciki do zabawy dla dzieci, że w restauracjach razem z menu przynoszą kredki i kolorowankę... A obsługa reaguje na dzieci pozytywnie (a przynajmniej dobrze to udaje smile).

pitagoras, nie, nie mam manii prześladowczej. Jestem naprawdę otwarta na ludzi i wiele trzeba, żebym się do nich zraziła. Moja "teściowa" niestety ciężko na to zapracowała. Być może Twoja opinia wynika z faktu, że nieumiejętnie opisałam stan rzeczy, że nie opisałamn w szczególe innych sytuacji (np. takiej, w której podczas rodzinnej uroczystości zaczęła opowiadać, że jej syn mógł mieć każdą inną dziewczynę, a nie mnie... czy tej, kiedy krytykowała mój sposób zajmowania się córką po narodzeniu (miała problem z tym, że nie noszę jej non stop na rękach). Było ich wiele.

Z perspektywy czasu łatwo jest znaleźć dobre rozwiązanie, czy celną ripostę. Teraz też mi się wydaje, że mogłam odpowiedzieć to czy tamto. Ale kiedy ktoś zaskakuje cię zwyczajnym chamstwem, nie jest łatwo odpowiedzieć. Zwłaszcza kiedy pochodzi się z domu, w którym coś identyczna sytuacja nie miałaby prawa mieć miejsca. Mojego partnera nigdy nie spotkał żaden afront ze strony mojej rodziny, a wręcz przeciwnie, od dnia, kiedy wszedł do mojego domu, wszyscy traktują go "jak swojego". I dlatego też, kiedy wracamy w rodzinne strony, nie zatrzymujemy się u rodziców partnera, tylko u moich.

6

Odp: Brak lojalności w związku

Prawdziwy problem jest taki, że 14 lat swojego zycia przesiedziałas w świecie "ja bym chciała, żeby on". Tkwisz w związku z człowiekiem, który Ci nie odpowiada, a czemu to robisz? Nie wiem. Z desperacji? Teraz ze strachu, że zostaniesz panną z dzieckiem? Bo kiedyś Ci mruknął, że ślub z Tobą weźmie?

Przecież Ty doskonale wiesz i widzisz z kim masz do czynienia i jedyne co możesz zrobić, to sobie dać po buzi, że tak długo wytrzymałaś.

Masz dwa wyjścia - odejść i dać sobie szanse na znalezienie odpowiedniego partnera, albo zostać i zaakceptować, że masz faceta - sierotę.
Nie. Nie ma opcji, że on się zmieni, to sobie wybij z głowy raz na zawsze.

7

Odp: Brak lojalności w związku

Rozumiem Twój żal do partnera. Jakby mnie coś takiego spotykało ze strony teściowej też liczyłabym na pomoc partnera. Ale jak mi się zdaje on się jej po prostu boi, jak wychodzi nie tylko jej. A wyrażania własnych opinii wobec innych ludzi. Podejrzewam ,że jest bardzo niepewnym siebie człowiekiem, i liczy na to, że to inni pokierują jego życiem, a on sam nie będzie musiał się w to wtrącać.

Współczuję bo naprawdę partner powinien być tą osobą która zawsze stanie za nami murem , nawet jeśli wina byłaby po Twojej stronie a potem sobie to wyjaśnicie na osobności.
Mam też nadzieję, że on to zrozumie, że zrozumie jak rani CIę takie jego zachowanie, i nauczy się tej lojalności.

8

Odp: Brak lojalności w związku

Mi sie wydaje, ze sam z siebie sie nie obudzi i taki zostanie do konca zycia. Mu tak dobrze jest i wydaje sie ze nie lubi zmiam. Do fryzjerki tez nie chcial sie pewno uniesc, bo to jego rutyna (ze tam chodzi) wiec nie ma po co tego zmieniac. Jak by jej cos powiedzial dobitnego to by jeszcze zdanie o nim zmienila, tak jak i mama pewnie. Taki typ na pokaz, idealny, bezkonfliktowy dla innych. Jedynie co mu pomoze to silny wstrzas!

9

Odp: Brak lojalności w związku

Z tej mąki chleba nie będzie. Nie chodzi już o tą fryzjerkę bo to sytuacja dość złożona, ale żeby nie potrafił powstrzymać docinek matki? Swojej własnej?
Są granice żartu i są granice tego, co ktoś może głośno powiedzieć i ja nie wyobrażam sobie, aby moja teściowa przy moim mężu w jakikolwiek sposób mnie obrażała, bądź żartowała sobie w sposób, który by mnie obrażał.

Choć ja osobiście nie czekałabym, aż zareaguje mąż. Sama z góry na dół zjechałabym teściową na czym świat stoi.
Czasami tak jest, że same musimy walczyć o swoje racje.

10

Odp: Brak lojalności w związku

A co zrobiłby twoj partner jakbys ty poszła do fryzjera , poszedł by gdzies połazic , czy dal szanse na jakas konfliktowa sytuacje jak ty .
Matke ma tylko jedna co ma zrobic przeciez jej nie zamieni na inny model bo to technicznie niemozliwe .
Jestes z tym facetem tyle lat a dalej szukasz poczucia swojej wartosci .
Wydaje mi sie ze szukasz w zly sposob dlatego on nic nie robi.
Bo co ma niby zrobic bronic cie przed calym swiatem a potem sie toba opiekowac bo sama nie potrafisz czy czekac az sama sie nauczysz i bedzie mial ten problem z glowy.

11

Odp: Brak lojalności w związku
Nataluszek napisał/a:

Z tej mąki chleba nie będzie. Nie chodzi już o tą fryzjerkę bo to sytuacja dość złożona, ale żeby nie potrafił powstrzymać docinek matki? Swojej własnej?
Są granice żartu i są granice tego, co ktoś może głośno powiedzieć i ja nie wyobrażam sobie, aby moja teściowa przy moim mężu w jakikolwiek sposób mnie obrażała, bądź żartowała sobie w sposób, który by mnie obrażał.

Choć ja osobiście nie czekałabym, aż zareaguje mąż. Sama z góry na dół zjechałabym teściową na czym świat stoi.
Czasami tak jest, że same musimy walczyć o swoje racje.

No to raz zjechała, to dostała burę od swojego kochającego i wspierającego partnera...

12

Odp: Brak lojalności w związku

sama dobrze wiesz co czujesz i dlaczego. czemu jest to dla Ciebie takie ważne. co jest pewne, nie licz że coś się zmieni w tej kwestii. więc chyba są dwa wyjścia z tej sytuacji?

13

Odp: Brak lojalności w związku
kwadrad napisał/a:

Matke ma tylko jedna co ma zrobic przeciez jej nie zamieni na inny model bo to technicznie niemozliwe .

A nie mógłby jej poprosić by się powstrzymała od niewybrednych komentarzy?

14

Odp: Brak lojalności w związku

Teo, i co z tego, że raz w porównaniu z tym ile razy teściowa traktowała ją jak piąte koło u wozu?
Partner ją zjechał, a ona co zrobiła? Chodziła za nim i go przepraszała, czym wydała przyzwolenie na to, aby teściowa jej nie szanowała i jej 'partner' też.

Tak jak napisałam, sama musi walczyć o swoje racje i nie chodziło mi tu tylko o teściową.

15

Odp: Brak lojalności w związku

Wiesz autorko tego wątku.
źle zrobiłaś, ze zaczełaś się z babą kucić, gdyż to spowodowało reakcję ogień na ogień. Pomijając że klient to nasz pan to sam po takim incydencie to wstał bym z fotel i kobiecie coś powiedział.
Ale ty powinnaś powiedzieć jej w ten sposób. "Czy pani nie była dzieckiem , małą dziewczynką, która chciała potupać nużkami" Prawdopodobnie napięcie by się rozmyło, nie wyprosiła by cię z lokalu. Jeżeli nie nastąpiło by to, to twój partner to jest dosłownie jakiś dzieciak w dorosłych portkach.
A co do teściowej:
To zamiast się kłucić, to po prostu powiedz jej bardzo ładnie "Mamusia to śpi z synem czy ja"
A jak tak nadal się tak wtrąca , to musisz temu partnerowi powiedzieć, jesteś śmut, powiedzieć mu kategorycznie albo się zmienia albo do baj baj.
Matka matką, ale to jest toksyczna matka, która zrobiła krzywdę synowi i nadal robi.

16

Odp: Brak lojalności w związku

Ja kiedys spotkalam sie kilka razy z kolesiem co tez tylko mama to obiad podaje po pracy, on sygnal puszcza jak za brame wychodzi z firmy i pranie robi itd. Sluchalam cierpliwie az raz powiedzial odnosnie moich nalesnikow, ze mama to mu do sera troche drzemiku dodaje. Wtedy pogonilam. Trzeba znac granice, a ten Twoj nie zna! A co do spraw z wychowaniem dziecka, jest pomocny, konsekwentny?

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak lojalności w związku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026