netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zniknięcie :(

71 odpowiedzi6 403 wyświetleniazałożony przez czaarnula88, 04.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

1

Temat: zniknięcie :(

Witam,mam problem z którym sama nie potrafię sobie poradzić...otóż mija tydzień od czasu jak zniknął Mój facet nie wiem co o tym myśleć,nie odzywa się do nikogo,jego znajomi,rodzina dzwonią i pytają,ma wyłączony telefon. Związek nasz był oparty na prawdziwych uczuciach(trosce o 2 osobę,szacunku) z obu stron,jeśli się kłóciliśmy to albo przez jego matkę,albo przez osoby trzecie które chciały nam w jakiś sposób zaszkodzić... Nie byliśmy długo,oboje chcieliśmy meć dziecko i stało się 9tydzień smile On o tym wiedział i dbał o mnie jeszcze szczegolniej. Nie wiem jak to się stało że zerwał wszystkie kontakty....Pomóżcie mi to zrozumieć czy miłość prysła?? bez żadnego znaku sad

2

Odp: zniknięcie :(

A ile ten Twój wybranek ma lat skoro tak się zachował może przestraszył się odpowiedzialności ?

3

Odp: zniknięcie :(

I co robić wtedy czekać? czy myśleć o sobie i dziecku?

4

Odp: zniknięcie :(

Prowokacje tu widzę, ale na razie nie zdradzę dlaczego.  Przekonaj mnie, że to nie jest prowokacja.

5

Odp: zniknięcie :(

On 24 ja 25

6

Odp: zniknięcie :(

Też myślałam o prowokacji,ale tyle czasu?

7

Odp: zniknięcie :(

Facet ma wyłączony telefon i nie odzywa się do nikogo z rodziny od tygodnia a Ty się zastanawiasz czy miłość prysła? Nie wierzę, że są tak krótkowzroczne kobiety. Ściemniasz.

8

Odp: zniknięcie :(

Ja tu napisałam do osób które pomogą mi zrozumieć jego postępowanie,podpowiedzą co robić a nie do tych które zarzucają mi ścieme.Sorrry ale jestem za poważną osobą na pisanie z takimi ludźmi,chodzi mi o konkrety!

9

Odp: zniknięcie :(

Konkretnie to dlaczego nie martwisz się, że coś mu się stało (to się aż narzuca) tylko o to, że Cię olał?

10

Odp: zniknięcie :(

Wyobraź sobie że myślę że może mu się coś stało ale i też sama siebie przekonuje że naiwne takie myślenie... A wiesz dlaczego? Bo za dużo złych rzeczy mnie w życiu spotkało

11

Odp: zniknięcie :(

Macie po 25 lat, jesteście razem krotko, Ty zaszłaś w ciążę, kłóciliście się przez jego matkę i inne osoby, które były w stanie namieszać w waszym związku.
Ty jednak twierdzisz, że ten związek był oparty na wielkim uczuciu.
Na prawdę sądzisz, że wielkiej miłości przeszkodzi wtrącająca się mama, czy jakaś tam koleżanka? No i zachowanie Twojego chłopaka, tydzień czasu nie odzywa się. Mi do głowy (oprócz jakiegoś zdarzenia losowego) przychodzi tylko jedno. Dotarło do niego (po wcześniejszym "wow będziemy mieli dzidziusia"), że w wieku 25 lat został ojcem i będzie musiał wziąć na swoje barki utrzymanie rodziny.

12

Odp: zniknięcie :(

To nie możesz do niego iść do domu ?

13

Odp: zniknięcie :(

vinnga - a wiesz co jest najgorsze?? że mam ręce związane zresztą nie tylko Ja już Ci piszę dlaczego tóż Mój Facet jest po wyroku,łatwo ulega złym ludziom.Jest dobrym człowiekiem o czym się przekonałam więc pomyślałam dam mu szanse...teraz nie mogę go szukać przez to bo istnieje ryzyko że się w coś wplątał i szukając go na policjii mogę go wpieprzyĆ....Jeśli rzezczywiście coś odwalił...

14

Odp: zniknięcie :(

Margolinka-nasze życie wspólne od początku nie było usłane różami mówil mi że najpierw musi być źle żeby potem było dobrze... Dużo razem przeszliśmy i niejedną burzę jaką mieliśmy to pary z dużym stażem by nie przetrwały... Co do dzidziusia On już 1ma dziewczynkę 3 latka z inną Kobietą która go zostawiła jak poszedł do więzienia...Bardzo to przeżył sad i dlatego min... pragnął tego dziecka

15 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-04 22:18:05)

Odp: zniknięcie :(

Uuuuu...Czarnula, to faktycznie "dobry człowiek". Wie, że ma dziecko w drodze, ponoć bardzo kocha swoja dziewczynę, ale lezie gdzie nie trzeba i być może pakuje się w kłopoty na własne życzenie. Nic tylko pogratulować wyboru ojca dla swojego przyszłego dziecka.
Super sobie życie chcesz układać. Wiesz jak to będzie? Całe życie będziesz miała "związane ręce". Będziesz zastanawiać się, czy coś mu się stało, czy czegoś nie zmalował, czy znów jacyś "źli ludzie" nie "wpłynęli" na niego.
Nic tylko pogratulować wyboru ojca dla swojego przyszłego dziecka.

No po tym poście, który dodałaś, to już mam "jasną jasność" co do niego.
Powiem Ci jedno. Zastanów się dobrze, czy chcesz takiego życia. ZWŁASZCZA DLA DZIECKA. (Tamta kobieta widocznie przejrzała szybciej na oczy niż Ty)
Wcale nie musi być "źle żeby było dobrze". Jak człowiek kocha, to siedzi na tyłku w domu, chodzi grzecznie do pracy i wtedy można "pragnąc dziecka", tym bardziej drugiego. On jest bardzo niedojrzały, w życiu nie chciałabym takiego partnera życiowego.

16

Odp: zniknięcie :(

Mirra- Nie mogę iść do niego do domu bo w poniedziałek z niego uciekłam a raczej matka jego po zniknięciu kazała mi wypier...ać

17

Odp: zniknięcie :(

Dobrze jest oceniać człowieka nie znając go. Nie przyszło do głowy że może się gdzieś pogubił,więzienie zmienia człowieka...On obiecywał po pewnym incydencie że już nie będzie pchał się w takie towarzystwo. Dotrzymywał słowa do zniknięcia.Był dla mnie dobrym człowiekiem pomimo tego że był impulsywny nie powiedział na mnie złego słowa,nie uderzył. Gdy komuś słabszemu działa się krzywda zawsze stanął w obronie czasem za bardzo.Nie mam podstaw by sądzić że jest zły,stracił dziecko,matka zamiast go wspierać to częstuje wódką i powtarza że nigdy się nie zmieni.Ja w niego wierzyłam i teraz nie wiem czy to była dobra rzecz...

18 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-04 22:34:58)

Odp: zniknięcie :(

Dodam jeszcze jedno. Zeby nie było, że "niegrzeczni chłopcy" w ogóle nie zasługują na szanse i tak dalej. Mogliście próbować stworzyć związek, ogarnąć wszystko tak, aby on zerwał z tym "złym towarzystwem", żeby wszystko się unormowało. Jednak to, że "zafundowaliście" sobie już na początku związku dziecko, było baaaaaaaaardzo niedojrzałe z waszej strony. Oboje mieszkacie u rodziców, on jest "chwiejny" że tak powiem, bo ulega wpływom, daje sie namawiać na jakieś głupoty, wdaje się w jakieś podejrzane sprawy. Jednak nie pomyśleliście przyszłościowo. "Pragnęliśmy dziecka". Tylko co w tej chwili, za te 9 miesięcy, bylibyście w stanie zapewnić temu dzidziusiowi? Pomyślałaś o tym? Pracujesz? On pracuje? Macie jakieś oszczędności?
Pomyślałaś o tym, że już nie będziesz odpowiedzialna tylko sama za siebie, ale za jeszcze jedną małą, bezbronna i niczemu nie winną istotę?
Gdzie będziecie mieszkać, jeśli on wróci niedługo? No bo chyba, jako rodzice, powinniście razem wychowywać dziecko, prawda?

Wiesz co jeszcze mnie przeraża?
Ten fragment...
"Był dla mnie dobrym człowiekiem pomimo tego że był impulsywny nie powiedział na mnie złego słowa,nie uderzył."
Dla mnie, mężatki z 8 letnim stażem, jest oczywistą rzeczą, że mój chłopak, potem narzeczony i mąż(nerwus), nie wyzywa mnie i nie bije.
Ty to podajesz, jako dowód na to, że "on jest dobrym człowiekiem".


Zastanów się dobrze dziewczyno, czy tak ma wyglądać Twoje przyszłe "rodzinne życie". Dobrze się zastanów, co zrobisz, gdy on wróci.

19

Odp: zniknięcie :(

Mieszkanie u jego Matki było tymczasowe bo straciliśmy mieszkanie,wtedy nie byłam pewna że jestem w ciąży były w sumie tylko objawy i podejrzenia. Szukałam pracy pomimo tego że On mi nie kazał pracować,On zarabiał i tak miało zostać,Ja dla niego przewartościowałam życie przeprowadziłam się z Elbląga do Warszawy bo wiem że związki na odległość nie mają szans...Moję życie było bezbarwne praca,dom miałam depresje pomyślałam nic nie tracę.

20

Odp: zniknięcie :(

A gdzie teraz jesteś? Co zrobisz, gdy okaże się że on "znowu siedzi"?
Masz gdzie wrócić? Teraz myśl o tym, a nie o nim jako "biednym misiu".
Teraz ważna jesteś Ty i dziecko. Na tym się skup.

21

Odp: zniknięcie :(

a dzwonilas na policje czy go niezatrzymali?

22

Odp: zniknięcie :(

Zli ludzie znęcają sie,piją gwałcą itd...dużo się słyszy na takie tematy.No zwłaszcza po wyrokach.On dla mnie przestał pić widziałam że chce lepiej żyć,wierzyłam że jest w stanie pozbyć się złych nawyków podobno mnie Kochał...

  Nie jestem ekspertką w sprawach sercowych komuśdoradzić umiem sama sobie nie bardzo...Nie miałam nigdy szczęścia w tej sferze zawsze mnie faceci wykorzystywali,tak dawałam się bo myślałam że powinnam się cieszyć że facet taki inteligentny się mną zainteresował itd..nie wierzyłam w siebie przez swoją matkę ktora mi powtarzała że nie jestem nic warta,w wieku 16 lat wyrwałam się z domu ale byłam zahukaną nastolatką wszystkiego i wszystkich się bałam i dopiero teraz to z nim się wszystko zmieniło.Nauczyłam się mówić "NIE" mam swoje zdanie i znam swoją wartość...On jakby mnie zmienił.

23

Odp: zniknięcie :(

Mieszkam u przyjaciółki,od wtorku zaczynam nową pracę...zrobiłam badania i żyję ale ciężko jest z każdym dniem...

24 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-04 22:50:30)

Odp: zniknięcie :(

Czarnula, odpowiesz na moje pytania?

25

Odp: zniknięcie :(

Nie dzwoniłam bo i tak by mi nie powiedzieli jedynie matka...ale z nią urwałam kontakt.

26

Odp: zniknięcie :(

Odpisałam Margolina czyt. wyżej

27 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-04 22:56:43)

Odp: zniknięcie :(

Ok, mieszkasz u koleżanki. Powiedz mi co potem?
Załóżmy, że on wraca za parę dni, przeprasza. Co dalej?
Mieszkać u jego matki nie możecie.
Ty popracujesz jakieś 4-5 miesięcy. Dopóki dasz radę.
Mówiłaś, że on zarabia. Gdzie on pracuje, że może sobie pozwolić na tydzień przerwy? Nie straci przez to pracy? Jeśli wiesz gdzie pracuje, to dowiedz się, czy może nie pojawiał się tam.
Z czego będziecie żyć?
A jak okaże się, że szybko nie wróci?
Myśl o tym już teraz.
Może dowiedz się coś na temat domów samotnej matki.
Dziewczyno, układaj najpierw sobie życie, o niego martw się w drugiej kolejności.

28

Odp: zniknięcie :(

posluchaj dzwonisz na policje mowisz ze jestes jego konkubina ze jestes z nim w ciazy i musza ci powiedziec ja nie przez tel to ci podadza numery do komisariatow gdzie mogl zostac zatrzymany.

29

Odp: zniknięcie :(

To nie jest tak że On się odezwie i Ja rzucę wszystko.Chcę wiedzieć co się z nim stało chyba należy mi się wyjaśnienie...Jeśli On pokaże że się zmienił wtedy mogę myśleć o "NAS" teraz to ja myślę o sobie i o dzidziusiu... On pracuje w warsztacie samochodowym z jego wspólnikiem z którym zna się od lat ma kontakt telefoniczny o całej sprawie wie...

30

Odp: zniknięcie :(

No dobrze. Więc jaki masz plan na "za 5 miesięcy", gdy będziesz już w zaawansowanej ciąży?
Dowiedzieć się dowiesz, czy coś się stało czy nie. Czy dostaniesz wyjaśnienie, to się też okaże.
Pojedz do tego warsztatu, może ten wspólnik coś wie. Albo zadzwoń, jak znasz numer.

Ja skupiłabym się na sobie i dziecku. Znalazła dla siebie miejsce. No chyba, że koleżanka jest tak dobrą koleżanką, że pozwoli Ci przez całą ciążę i po porodzie mieszkać u siebie. Dowiaduj się już teraz, na jaką pomoc dla dziecka możesz liczyć, od mopsu i tym podobnych instytucji.
Nim się nie przejmuj, bo on jakoś się póki co Tobą nie przejmuje. Tydzień minął, odkąd się słowem nie odezwał.
Nie wiem, czy bym jeszcze na Twoim miejscu, potrafiła zaufać takiemu chłopakowi.

31

Odp: zniknięcie :(

Jego wspólnik codziennie do mnie dzwoni i go szukają wszyscy...Wszystkich co mogłam obdzwoniłam.U koleżanki nie będę mieszkała wynajmę pokoik i jakoś dam radę.O świadczenia jakie mogłabym uzyskać będę się dowiadywała we wtorek.Na takie tematy zasięgnęłam rady.Mama jest chętna do pomocy i dużo mam osób po swojej stronie będzie ciężko ale dam sobie rade.Nie wiem czy mu zaufam na nowo...

32

Odp: zniknięcie :(

A nie lepiej wrócić do mamy, skoro jest chętna do pomocy(bo przecież jej nie ma w wawie)? Będziesz jej bardzo potrzebowała za jakiś czas.
Jesteś w obcym mieście, nie masz przy sobie nikogo, prócz koleżanki. Za 8 miesięcy nie będziesz za bardzo w stanie pracować. Na pomoc "teściowej" nie możesz liczyć.
Wynajmiesz pokój. Ok.
Masz na tyle oszczędności, żeby go opłacać potem?
Jesteś w 2 miesiącu ciąży. Jak sobie sama poradzisz ze wszystkim?

33

Odp: zniknięcie :(

To nie jest kwestia zaufania...nikt nie mówi że po tym jak się odezwie i przeprosi będziemy razem mieszkać.Dziecko musi mieć Ojca więc jak zasłuży dam mu ten przywilej a na moje przywileje będzie musiał dobrze i długo pracować...Nie jestem z tych lasek co facet moze omamić dobrymi słowkami i tak łatwo nie wybaczam... Nie na takie życie pracowałam 9 lat.

34

Odp: zniknięcie :(

Nie mieszkam w Warszawie tylko pod Olsztynem pisałam że uciekłam.Wynajmę pokój w Olsztynie gdzie mieszkałam przez 5lat a do domu będę miała 19 km.W domu nie mogę zamieszkać bo Mój brat jest degeneratem,pije i bije...To by źle wpływało na moją psychikę a ja potrzebuje ciszy i spokoju. Pracę będę miała siedzącą bo w Call Center na umowę zlecenie więc będę mogła pracować do końca ciąży przez ten czas odłoże pieniążki,pójde na macierzyński a może dogadam się z nimi żebym pracę wykonywała zdalnie po porodzie...

35

Odp: zniknięcie :(

W call center, na 2 zmiany, za 6,70 za godzine.
8 godzin w hali, gdzie minimum 30 osob wciaz rozmawia.
To nie jest latwa praca, pomimo ze siedzaca.
Wiem cos o tym.

36

Odp: zniknięcie :(

Też już kiedyś w takiej firmie pracowałam ale nie byłam w ciąży (wgl to moje pierwsze dziecko)... jak dobrze znasz stawkę widzę mogę wiedzieć skąd jesteś? -to jest początkowa stawka i dla osób nie uczących się...po 2 miesiącach dochodzi prowizja...Nie będę wybrzydzała zwłaszcza że rynek pracy jest ciężki.Na kuchnie nie pójde,bo to stres ogromny,na kelnerkę i barmankę też nie bo cały czas na nogach,jako przedstawiciel też ryzyko że mogą w ciula zrobić a przeważnie to sama prowizja.Mówię o dziedzinach w których mam doświadczenie... Robić coś muszę

37 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-05 12:59:38)

Odp: zniknięcie :(

Jestem z Warszawy. Co do wielkich prowizji i innych obietnic od "call center", to już w to nie wierzę. Prowizja, to około 2 zł od "namówionej" osoby, jeśli chodzi o jakieś umawianie spotkań.
To dobre zajęcie, dla studentów. kogoś kto chce sobie dorobić, żeby mieć na swoje wydatki. Oczywiście na początek, dobre każde zajęcie, bo jak napisałaś, coś musisz robić. Jednak szukaj w międzyczasie dalej, bo 8 godzin przy komputerze ze słuchawkami na uszach, 5 dni w tygodniu, plus dwie soboty w miesiącu, ciągle nawijając do mikrofonu, to dla ciężarnej kobiety trochę dużo.
Żeby zarobić jakieś rozsądne pieniądze w call center, trzeba mieć na prawdę "gadane", na dodatek wykonywać ogromna ilość połączeń.

38

Odp: zniknięcie :(

Tak sobie czytam i się dziwię. W co wy się dziewczyny pakujecie. Krótka znajomość, facet po wyroku, już wspólne zamieszkanie, już kłótnie w tym wszystkim ciąża......


Ja rozumiem, że można popaść w kłopoty. Ale robić to na własne życzenie, kierując się skrajną naiwnością....to już samam nie wiem

39

Odp: zniknięcie :(

Z tego co zauważyłem, to pochodzisz można powiedzieć z rodziny patologicznej i masz faceta jeszcze z większej patologii.
Piszesz takie bzdury, że zastanawiam się czy wogóle to prawda.
Jeśli rzeczywiście tak, to faktycznie będziesz miała bardzo trudne życie.

40

Odp: zniknięcie :(

czaarnula88 czytając twoją wypowiedz mam wrażenie jakbym oglądała jakiś kiepski dramat.. albo to jest jedna wielka ściema a Ty w każdym kolejnym poście dodajesz nowe wątki  .. albo sama nie wiesz w czym tkwisz .Brak w Twoich postach jakichkolwiek emocji .. zostałaś sama z nienarodzonym dzieckiem a opowiadasz to wszystko jakbyś zgubiła lizaka w piaskownicy ..

41 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-05 13:49:14)

Odp: zniknięcie :(

Moim zdaniem, autorka popaprała sobie życie, jeszcze bardziej niż miała je popaprane. W niczym sobie go nie poprawiła. Uciekła z domu, od "matki, która miała ją za nic", od brata"który pije i bije", związała się z chłopakiem, który ma już dziecko z inną, siedział w więzieniu i najwyraźniej niczego się nie nauczył, bo dalej pakuje się w jakieś szemrane towarzystwo. Naopowiadał jej bajek, że "aby było dobrze, musi być najpierw źle", zrobił jej dzidziusia (o którym niby wielce marzył) i zniknął, gdy uzmysłowił sobie, że ma już dwójkę dzieci w wieku 25 lat, nie ma stałego zatrudnienia (bo coś w dobrze prosperujący warsztat nie wierzę), nie ma mieszkania, a niedługo zaczną się kłopoty.
Dziewczyna jest w 2 miesiącu ciąży, mieszka kątem u koleżanki i w perspektywie ma pracę w call center, za jakieś 1200zł miesięcznie (przy dobrym miesiącu). Wynajęcie z tego pokoju, zrobienie opłat i kupno potrzebnych dla dziecka rzeczy, to będzie nie lada wyzwanie. Nawet przy pomocy matki. No chyba, że mama ma dobra sytuację finansową. No ale nie sądzę (choć nic nie napisała autorka o tym).
Radziłabym już teraz, podać "tatusia" o alimenty.

Prawdę mówiąc, chciałabym bardzo, abyście mieli rację i żeby to była ściema, bo ktoś kto funduje sobie takie "atrakcje" w wieku 25 lat, łatwo w życiu mieć nie będzie.

42 Ostatnio edytowany przez czaarnula88 (2014-01-05 15:29:11)

Odp: zniknięcie :(

.

43

Odp: zniknięcie :(

Czarnula, ale ISTOTNE jest, aby podejmując decyzje o dziecku, zrobić to ze świadomością konsekwencji. Ty zdecydowałaś mieć dziecko, bo pomyślałaś "że cię uszczęśliwi"? Mając 25 lat i zero perspektyw zawodowych, mieszkaniowych, życiowych? Dziecko to nie "kino domowe". To żywa istota, która potrzebuje domu, spokoju, jedzenia, ubrań, leków w razie choroby...
Zastanowiliście sie nad tym, co jesteście w stanie w danej chwili zapewnić dziecku? Czy było to "jesteśmy pół roku ze sobą, kochamy się tak bardzo, zróbmy sobie dzidziusia, będziemy szczęśliwą rodzinką". Dziewczyno, obudź się.

44

Odp: zniknięcie :(

paulo 71. JA się wyrwałam z patologii i dlatego chciałam wierzyć że i jemu się uda... Jestem taka że chce dać każdemu szansę. On mnie traktował jak żaden inny Facet i myślałam że może coś po coś się dzieje...

Nie wiem czy jest sens pisania piszecie że piszę bez emocji po pewnym czasie mocnych ciosów człowiek obojętnieje... W tym momencie jestem tak wyczerpana psychicznie że cięzko zdać sobie sprawe...Wplątałam się bo chciałam być szczęśliwa dziewczyny w moim wieku mają rodziny,dzieci też tak chciałam ale nie szukałam na siłe. Chciałam zaznać szczęścia,chciałam odnaleźć siebie.To może zabrznieć dziwnie ale Mój Ojciec zrobił mi ogromną krzywdę jak byłam malutka,nie potrafiłam się potem otworzyć na facetów.Tylko On umiała mnie odblokować... Nie będę się już rozpisywała jeśli uważacie że ściemniam,czy koloryzuje albo może brak mi wrażeń...Nie potrafię już nawet płakać ale boli mnie to że myślalam że ktoś mi pomoże a tymczasem zostaje posądzona o wymyślanie bajek.

45

Odp: zniknięcie :(

Bez znaczenia już czy koloryzujesz czy nie ..Życzę wytrwałości w dążeniu do szczęścia . Nie pozwól na to by mężczyzna zniszczył Twoje życie ..Skoro wytrzymałaś w życiu tyle zniesiesz wszystko. My same nie wiemy ile w nas jest siły do momentu aż się o tym przekonujemy .. Trzymaj się:)

46

Odp: zniknięcie :(

Dziękuje Mirra...

47

Odp: zniknięcie :(

Dużo ci tu osób dobrze radzi, ale ty chcesz wiedzieć co chcesz sama.
Aby wyjść z patologi, trzeba zmnienić całkowicie środowisko. Zachowywać się normalnie, poukładać sobie życie. A nie uszczęśliwiać jakiegoś  degenerata.  No ale cóż, jak dalej tak będziesz postępować to nawet dziecko ci zabiorą.

48 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-05 18:50:55)

Odp: zniknięcie :(

Czarnula, jak się zaweźmiesz to dasz radę. Musisz tylko zacząć myśleć odrobinę przyszłościowo, a nie jedynie "tu i teraz". Od swoich partnerów (nie ważne czy tego, czy innego) oczekuj nieco więcej, niż "bycia" i tego że w sumie "jest dobrym człowiekiem". Oczekuj przede wszystkim dojrzałości, szacunku, poczucia bezpieczeństwa. Facet nie może wiecznie być "zagubiony", w obliczu zakładania rodziny, musi mieć świadomość odpowiedzialności.

Teraz, to przede wszystkim pomyśl o sobie i dziecku. Dowiedz się o pomoc finansową dla samotnych matek. Pogadaj z koleżanką o mieszkaniu, jak to będzie. Na wszelki wypadek, zapoznaj się z tematem domów samotnej matki, w najbliższej okolicy. Przeglądaj wciąż oferty pracy.
No i alimenty. To, że chłopaczyna się "zagubił", nie zwalnia go z obowiązku płacenia na dziecko.
Nie wiem jak to teraz jest z alimentami, gdy szanowny tatuś znika z pola widzenia. O tym też się dowiedz. W mopsie zapewne uzyskasz jakieś informacje.

49

Odp: zniknięcie :(

Oh Czarnula trudno tutaj dać ci radę tzw. "dobrą na wszystko". To co opisałaś jest tak zagmatwane że nie wiadomo czy ci współczuć czy krytykować. Wydaje mi się że jesteś osobą która ma kompleks niższości społecznej przez co nie szanujesz siebie jako człowieka i tym samym wplątujesz się w coraz to gorsze problemy. Poznałaś faceta który owinął ci makaron wokół uszu, mówił co chciałaś usłyszeć, zrobił to co zrobił i zniknął... W życiu trzeba być też zdrowym egoistą tym bardziej że jesteś już odpowiedzialna za dwoje.
Mam nadzieję że głosy poprzedniczek weźmiesz sobie do serca.

50

Odp: zniknięcie :(
czaarnula88 napisał/a:

Mieszkanie u jego Matki było tymczasowe bo straciliśmy mieszkanie,wtedy nie byłam pewna że jestem w ciąży były w sumie tylko objawy i podejrzenia. Szukałam pracy pomimo tego że On mi nie kazał pracować,On zarabiał i tak miało zostać,Ja dla niego przewartościowałam życie przeprowadziłam się z Elbląga do Warszawy bo wiem że związki na odległość nie mają szans...Moję życie było bezbarwne praca,dom miałam depresje pomyślałam nic nie tracę.

czaarnula88 napisał/a:

Nie mieszkam w Warszawie tylko pod Olsztynem pisałam że uciekłam.Wynajmę pokój w Olsztynie gdzie mieszkałam przez 5lat a do domu będę miała 19 km.W domu nie mogę zamieszkać bo Mój brat jest degeneratem,pije i bije...To by źle wpływało na moją psychikę a ja potrzebuje ciszy i spokoju. Pracę będę miała siedzącą bo w Call Center na umowę zlecenie więc będę mogła pracować do końca ciąży przez ten czas odłoże pieniążki,pójde na macierzyński a może dogadam się z nimi żebym pracę wykonywała zdalnie po porodzie...

Zdecyduj się w końcu...

51

Odp: zniknięcie :(
paulo71 napisał/a:

Dużo ci tu osób dobrze radzi, ale ty chcesz wiedzieć co chcesz sama.
Aby wyjść z patologi, trzeba zmnienić całkowicie środowisko. Zachowywać się normalnie, poukładać sobie życie. A nie uszczęśliwiać jakiegoś  degenerata.  No ale cóż, jak dalej tak będziesz postępować to nawet dziecko ci zabiorą.

Ty Paulo jesteś jakiś upośledzony czy mi się wydaje?? Od 9lat utrzymuję się sama,zawsze byłam osobą która liczyła tylko na siebie,niezależna.TAK zaufałam facetowi JEDEN RAZ bo chciałam wreszcie być szczęśliwa! Chciałam żeby ktoś się mną zaopiekowal bo miałam dość tułaczki.Jestem osobą wykształconą,pracę ciężko mi nie jest znaleźć bo mam duże doświadczenie.Żyłam normalnie ale nie byłam szczęśliwa... obserwuje Twoje posty i aż mnie skręca jak można pisać takie dyrdymały!!! Nie znasz mnie i nie możesz mówić że zabiorą mi dziecko.Ja tu napisałam żeby się dowiedzieć czym się kierował Mój Facet który zniknął.A nie żeby SIĘ DOWIEDZIEĆ JAKA JESTEM SKRAJNIE NIEODPOWIEDZIALNA!!!

52

Odp: zniknięcie :(
Leila01 napisał/a:
czaarnula88 napisał/a:

Mieszkanie u jego Matki było tymczasowe bo straciliśmy mieszkanie,wtedy nie byłam pewna że jestem w ciąży były w sumie tylko objawy i podejrzenia. Szukałam pracy pomimo tego że On mi nie kazał pracować,On zarabiał i tak miało zostać,Ja dla niego przewartościowałam życie przeprowadziłam się z Elbląga do Warszawy bo wiem że związki na odległość nie mają szans...Moję życie było bezbarwne praca,dom miałam depresje pomyślałam nic nie tracę.

czaarnula88 napisał/a:

Nie mieszkam w Warszawie tylko pod Olsztynem pisałam że uciekłam.Wynajmę pokój w Olsztynie gdzie mieszkałam przez 5lat a do domu będę miała 19 km.W domu nie mogę zamieszkać bo Mój brat jest degeneratem,pije i bije...To by źle wpływało na moją psychikę a ja potrzebuje ciszy i spokoju. Pracę będę miała siedzącą bo w Call Center na umowę zlecenie więc będę mogła pracować do końca ciąży przez ten czas odłoże pieniążki,pójde na macierzyński a może dogadam się z nimi żebym pracę wykonywała zdalnie po porodzie...

Zdecyduj się w końcu...

Kłania się czytanie ze zrozumieniem...Za nim poznałam tego Faceta mieszkałam min. w Olsztynie 5lat. Dla niego przeprowadziłam się do Warszawy,a jak zniknął wróciłam do Olsztyna, i wiąże z tym miejscem plany.UCIEKŁAM OD JEGO MATKI TYRANKI bo u niej mieszkaliśmy przed jego zniknięciem ot i cały epizod!!!

53

Odp: zniknięcie :(
Margolinka napisał/a:

Czarnula, jak się zaweźmiesz to dasz radę. Musisz tylko zacząć myśleć odrobinę przyszłościowo, a nie jedynie "tu i teraz". Od swoich partnerów (nie ważne czy tego, czy innego) oczekuj nieco więcej, niż "bycia" i tego że w sumie "jest dobrym człowiekiem". Oczekuj przede wszystkim dojrzałości, szacunku, poczucia bezpieczeństwa. Facet nie może wiecznie być "zagubiony", w obliczu zakładania rodziny, musi mieć świadomość odpowiedzialności.

Teraz, to przede wszystkim pomyśl o sobie i dziecku. Dowiedz się o pomoc finansową dla samotnych matek. Pogadaj z koleżanką o mieszkaniu, jak to będzie. Na wszelki wypadek, zapoznaj się z tematem domów samotnej matki, w najbliższej okolicy. Przeglądaj wciąż oferty pracy.
No i alimenty. To, że chłopaczyna się "zagubił", nie zwalnia go z obowiązku płacenia na dziecko.
Nie wiem jak to teraz jest z alimentami, gdy szanowny tatuś znika z pola widzenia. O tym też się dowiedz. W mopsie zapewne uzyskasz jakieś informacje.

Ja już wszystko wiem co mam zrobić od razu jak przyjechałam się wszystkiego dowiedziałam i cały czas załatwiam sprawy.


ludzie!!!  Wy myślicie że jestem jakaś chora na umyśle? wiem co to znaczy miec dziecko,że jest to ogromna odpowiedzialność i wiedziałam na co się piszę jakbym była bez niczego nie dopuściła bym do tego ale Ja nie mam zamiaru się tu tłumaczyć bo to nie był Mój cel postu!!!

54 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-05 21:13:09)

Odp: zniknięcie :(

Czarnulko, z całym szacunkiem... ale uciekając z niezbyt spokojnego domu i wiążąc się "dla odmiany losu" z chłopakiem po wyroku, zachodząc z nim w ciążę po niedługim czasie od poznania, mieszkając w międzyczasie, kątem u popijającej "teściowej"... nie wiem czy wiedziałaś na co się piszesz. Masz w planie pracę w call center i pomieszkiwanie u koleżanki. To jest plan na życie, osoby świadomie decydującej się na dziecko?

Ja na prawdę Ci źle nie życzę, ale sądzę że przydałoby Ci się odrobinę pokory i refleksji nad własnym zachowaniem, bo póki co, robisz wszystko pod wpływem impulsu, co więcej uważasz wszystkie swoje dotychczasowe wybory za słuszne. Ja osobiście, nie widzę w tym zbyt wiele odpowiedzialności.

Co do głównego tematu wątku, to niewiele można było napisać.
Chłopak zniknął, Ty nie chcesz zgłaszać tego na policje, bo sądzisz że możesz mu zaszkodzić. Cóż, są dwie opcje, albo uciekł od odpowiedzialności, bo się przestraszył, albo go złapali i siedzi w areszcie.

55

Odp: zniknięcie :(

czaarnula88 wybacz ale nie obrażaj tu nikogo bo to nie o to chodzi ... Mogłaś być świadoma tego ze pisząc na forum takie coś spotkasz się miłymi ale i nie do końca pochlebnymi opiniami .Nie da się ukryć że czytając to co piszesz jest jakby wyjęte z dramatu czy tez horroru . Nie każdy rozumie Twoje pewne decyzje i mamy takie prawo wink

56

Odp: zniknięcie :(
Margolinka napisał/a:

Czarnulko, z całym szacunkiem... ale uciekając z niezbyt spokojnego domu i wiążąc się "dla odmiany losu" z chłopakiem po wyroku, zachodząc z nim w ciążę po niedługim czasie od poznania, mieszkając w międzyczasie, kątem u popijającej "teściowej"... nie wiem czy wiedziałaś na co się piszesz. Masz w planie pracę w call center i pomieszkiwanie u koleżanki. To jest plan na życie, osoby świadomie decydującej się na dziecko?

Ja na prawdę Ci źle nie życzę, ale sądzę że przydałoby Ci się odrobinę pokory i refleksji nad własnym zachowaniem, bo póki co, robisz wszystko pod wpływem impulsu, co więcej uważasz wszystkie swoje dotychczasowe wybory za słuszne. Ja osobiście, nie widzę w tym zbyt wiele odpowiedzialności.

Co do głównego tematu wątku, to niewiele można było napisać.
Chłopak zniknął, Ty nie chcesz zgłaszać tego na policje, bo sądzisz że możesz mu zaszkodzić. Cóż, są dwie opcje, albo uciekł od odpowiedzialności, bo się przestraszył, albo go złapali i siedzi w areszcie.

Jak się zorientowałam w co wdepnęłam nie miałam możliwości ucieczki bo po pierwsze On mi nie dał,próbowałam wielokrotnie,a po drógie nie miałam gdzie bo wymówiłam mieszkanie które wynajmowałam, dużo jeszcze było czynników. Znalazłam 2 prace nie tylko w Call Center i od wtorku ide na pokoj w Olsztynie.U kolezanki mieszkam tydzień. Nie robię nic pod wpływem impulsu i nie żyje chwilą gdyby tak było zginęłabym w wieku 16lat jak zaczynałam życie sama...

57

Odp: zniknięcie :(
Mirra napisał/a:

czaarnula88 wybacz ale nie obrażaj tu nikogo bo to nie o to chodzi ... Mogłaś być świadoma tego ze pisząc na forum takie coś spotkasz się miłymi ale i nie do końca pochlebnymi opiniami .Nie da się ukryć że czytając to co piszesz jest jakby wyjęte z dramatu czy tez horroru . Nie każdy rozumie Twoje pewne decyzje i mamy takie prawo wink

Ja mam nie obrażać a mnie ludzie mogą?? To jest prawdziwa sytuacja rzeczywiście nie spodziewałam się takich niesprawiedliwych ocen bo nie jedna osoba na moim miejscu załamała się już dawno...

58 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-05 21:36:56)

Odp: zniknięcie :(

Czarnula, co znaczy że "on Ci nie dał" uciec? Zabronił? Przykuł do kaloryfera? Poza tym, skoro już wiedziałaś, że trzeba uciekać, to po co decydowałaś się na dziecko z kimś takim? No chyba, że wpadliście, wtedy trudno się mówi.
Jednak pisałaś, że pragnęliście dziecka.
Co z tego, że wymówiłaś pokój? Mogłaś wynająć inny. Mogłaś wtedy pójść do koleżanki. Ty jednak siedziałaś w domu alkoholiczki, z chłopakiem który nie potrafi odmówić kumplom.

Czarnula, ale czy ja Ciebie obraziłam? Napisałam że jesteś zła osobą?
Nie. Ja jedynie piszę, co myślę. Chyba nie uważasz, że muszę zgadzać się z Tobą. Każdy z nas, inaczej patrzy na różne sprawy. Ty oczywiście również nie musisz się zgadzać ze mną. To forum dyskusyjne, dlatego właśnie dyskutujemy.
Ale ok, skoro nie chcesz słuchać co mam do powiedzenia, to już nic więcej nie napiszę.
Powodzenia życzę!
Na prawdę.

59

Odp: zniknięcie :(

A tak dla jasności wynajmowaliśmy razem mieszkanie ale z pewnych przyczyn je straciliśmy. Nie mieliśmy wyjścia zaieszkaliśmy u jego Matki miały być 3dni to było w Wigilie,zrobił się tydzień.Płakałam,groziłam że odejde jak nie zmieni tej sytuacji w gruncie rzeczy myślałam że On wykorzystuje fakt że nie mam dokąd pójść.Twierdzil ze go nie kocham itd.. skoro tak go szantażuje.Na drugi dzień mieliśmy podpisywać umowę na innne mieszkanie,dzień wcześniej wieczorem wyszedł i nie wrócił...

60

Odp: zniknięcie :(
Margolinka napisał/a:

Czarnula, co znaczy że "on Ci nie dał" uciec? Zabronił? Przykuł do kaloryfera? Poza tym, skoro już wiedziałaś, że trzeba uciekać, to po co decydowałaś się na dziecko z kimś takim? No chyba, że wpadliście, wtedy trudno się mówi.
Jednak pisałaś, że pragnęliście dziecka.
Co z tego, że wymówiłaś pokój? Mogłaś wynająć inny. Mogłaś wtedy pójść do koleżanki. Ty jednak siedziałaś w domu alkoholiczki, z chłopakiem który nie potrafi odmówić kumplom.

Czarnula, ale czy ja Ciebie obraziłam? Napisałam że jesteś zła osobą?
Nie. Ja jedynie piszę, co myślę. Chyba nie uważasz, że muszę zgadzać się z Tobą. Każdy z nas, inaczej patrzy na różne sprawy. Ty oczywiście również nie musisz się zgadzać ze mną. To forum dyskusyjne, dlatego właśnie dyskutujemy.
Ale ok, skoro nie chcesz słuchać co mam do powiedzenia, to już nic więcej nie napiszę.
Powodzenia życzę!
Na prawdę.

Ja Ciebie nie obraziłam,tak zabronił mi uciec,zagroził że wszystkie rzeczy wyrzuci żebym nie mogła wyjść, pilnował żebym nie zrobiła kroku.Ja wtedy nie miałam pieniędzy żeby wrócić do Olsztyna bo On zawsze robił tak żebym nie miała możliwości ucieczki...Jak zniknął można powiedzieć że wykorzystałam moment z pomocą jego siostry. Nie jest tak że My planowaliśmy tą ciąże,stało się ale pocieszałam się jego słowami że się cieszył na tą wiadomość,że sie wszystko zmieni że sobie poradzimy....Miał dobrą pracę pracował w warsztacie samochodowym ale nie On był właścicielem jak pisałam z jego wspólnikiem mam kontakt tel.

61

Odp: zniknięcie :(

Ok.

czaarnula88 napisał/a:

tak zabronił mi uciec,zagroził że wszystkie rzeczy wyrzuci żebym nie mogła wyjść, pilnował żebym nie zrobiła kroku.Ja wtedy nie miałam pieniędzy żeby wrócić do Olsztyna bo On zawsze robił tak żebym nie miała możliwości ucieczki...

Mam nadzieję, że nie będziesz dalej pisać, że "dobry z niego człowiek", bo po tym co przeczytałam, to aż "nóż w kieszeni się otwiera". Dupek i tyle. Aż dziw bierze, że wcześniej Cię nie olśniło, jaki to typ człowieka. Wielce "zagubiony". Teraz już dobrze wiesz, dlaczego jego była kopnęła go w tyłek. Ty też powinnaś.

czaarnula88 napisał/a:

Jak zniknął można powiedzieć że wykorzystałam moment z pomocą jego siostry. Nie jest tak że My planowaliśmy tą ciąże,stało się ale pocieszałam się jego słowami że się cieszył na tą wiadomość,że sie wszystko zmieni że sobie poradzimy....Miał dobrą pracę pracował w warsztacie samochodowym ale nie On był właścicielem jak pisałam z jego wspólnikiem mam kontakt tel.

No właśnie "pocieszałaś się" i naiwnie wierzyłaś. Taka nasza "fabryczna wada"(kobiet).
Sorry Czarnulka, ale ja z natury nie pakuję się w takie sytuacje, uciekam przy pierwszym podejrzeniu "problemów". Dlatego też, za nic w świecie, nie zrozumiem jak można było do czegoś podobnego dopuścić.
No ale jak to się mówi (i pisze)... "nie ma co płakać, nad rozlanym mlekiem".
Teraz musisz wziąć się w garść i ułożyć jakoś swoje życie.
Z tego co się wydarzyło, wyciągnij wnioski i postaraj się na przyszłość omijać "zagubionych" chłopców.

62

Odp: zniknięcie :(
Margolinka napisał/a:

Ok.

czaarnula88 napisał/a:

tak zabronił mi uciec,zagroził że wszystkie rzeczy wyrzuci żebym nie mogła wyjść, pilnował żebym nie zrobiła kroku.Ja wtedy nie miałam pieniędzy żeby wrócić do Olsztyna bo On zawsze robił tak żebym nie miała możliwości ucieczki...

Mam nadzieję, że nie będziesz dalej pisać, że "dobry z niego człowiek", bo po tym co przeczytałam, to aż "nóż w kieszeni się otwiera". Dupek i tyle. Aż dziw bierze, że wcześniej Cię nie olśniło, jaki to typ człowieka. Wielce "zagubiony". Teraz już dobrze wiesz, dlaczego jego była kopnęła go w tyłek. Ty też powinnaś.

czaarnula88 napisał/a:

Jak zniknął można powiedzieć że wykorzystałam moment z pomocą jego siostry. Nie jest tak że My planowaliśmy tą ciąże,stało się ale pocieszałam się jego słowami że się cieszył na tą wiadomość,że sie wszystko zmieni że sobie poradzimy....Miał dobrą pracę pracował w warsztacie samochodowym ale nie On był właścicielem jak pisałam z jego wspólnikiem mam kontakt tel.

No właśnie "pocieszałaś się" i naiwnie wierzyłaś. Taka nasza "fabryczna wada"(kobiet).
Sorry Czarnulka, ale ja z natury nie pakuję się w takie sytuacje, uciekam przy pierwszym podejrzeniu "problemów". Dlatego też, za nic w świecie, nie zrozumiem jak można było do czegoś podobnego dopuścić.
No ale jak to się mówi (i pisze)... "nie ma co płakać, nad rozlanym mlekiem".
Teraz musisz wziąć się w garść i ułożyć jakoś swoje życie.
Z tego co się wydarzyło, wyciągnij wnioski i postaraj się na przyszłość omijać "zagubionych" chłopców.

Fakt miałam inne pojęcie "dobrego faceta" może dlatego że Ojciec się nade mną znęcał,zrobił mi krzywdę o której niezapomnę do końca życia.Moi dotychczasowi partnerzy byli tacy sami jak Mój Ojciec. Myślałam że wreszcie spotkałam tego odpowiedniego.To nie jest wszystkko czego się dopuszczał ehh straciliśmy mieszkanie bo wyrwał drzwi z futryną ze złości-nie chciałam go wpuścić bo był z jakimś dziwnym towarzystwem w nocy u mnie była koleżanka która mu napisała wcześniej że robie imprezę i jego ma nie być bo mi tylko wstydu narobi dlatego przyzjechał uciekł po godzinie ja ta masakre przeczekałam na dworzu dzwoniłam gdzie się dało zwiał...Nie odzywal się do mnie niby żałował występku ale mnie z tym zostawił samaą załatwiłam osobę która mi zrobiła te drzwi pojawił się za 4dni twierdząc że ta nasza koleżanka mu pisała w moim imieniu że nie chce go widzieć i zwyzywała również w moim imieniu jednak bez mojej wiedzy...i dlatego nie przyjechał na drógi dzień jak to planował.Dałam szansę...Uwierz że przezylam horror i żaluje ogromnie ze sie dalam tak omotac sad

63

Odp: zniknięcie :(

Dobijają mnie psychicznie niektóre posty bo to jest pierwszy raz jak zaufałam facetow...Nigdy nie miałam szczęścia trafiałam na takich pokroju Mój Ojciec. Cwani,wyrafinowani,egoiści,dzieci nieodpowiedzialne na dorobku rodziców,flirciarze albo z dziećmi z innych związków,zdradzający swoje żony do tego niektórzy dużo starsi tacy mnie nie interesowali po 2,3 miesiącach rzucałam takie ewenementy jak się tylko dowiadywałam Bałam się że tak zostanie do końca życia że nie trafię na wartościowego człowieka, a może to ze mną coś nie tak skoro się tacy mną interesują,może ja takich przyciągam... Może z tym moim maleństwem będę do końca życia sama i tak będzie dobrze....

64 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-01-05 22:56:27)

Odp: zniknięcie :(

Czarnula, dziewczyno...z Tobą wszystko w porządku. Jak większość dziewczyn, chciałaś w końcu mieć kogoś. To, że trafiałaś na dupków, to nie Twoja wina. To wina ojca, który zrobił ci taki "bajzel" w życiu i w głowie. Dasz sobie radę, tylko nie łam się teraz. Musisz wierzyć w siebie i to, że poradzisz sobie i tym razem. Masz 25 lat, jesteś młoda. Urodzisz dziecko, unormujesz jakoś swoje życie, uspokoisz się, a wtedy na pewno znajdzie się ktoś, kto poważnie myśli o życiu i związkach. Tylko musisz więcej wymagać od innych. Zasługujesz na to, tak samo jak każda inna kobieta.
Wiem, że to oklepany tekst, ale "masz jeszcze czas". Teraz nie myśl o tym. Myśl tylko o sobie, swoim zdrowiu i maleństwie.
Tamten dupek, niech robi sobie co chce. Postaw na nim krzyżyk, jedyne co Ciebie z nim powinno łączyć to alimenty na dziecko. Nic więcej.

A co do "niektórych postów", domyślam się że mogę Cię dobijać.
Jednak, czasami potrzebny jest "kubeł zimnej wody", żeby przestać się łudzić i zobaczyć wszystko w odpowiednim "świetle". Ty już zobaczyłaś. Powiem Ci, że ja od samego początku, od pierwszych postów, czułam wręcz "po literkach" które opisywały tego chłopaczka, że nie jest z niego taki "dobry człowiek" jakim go przedstawiasz.

Głowa do góry. Łatwo nie będzie, ale dasz sobie radę. Tylko wierz w siebie, szanuj siebie i żądaj szacunku od innych.

65

Odp: zniknięcie :(
Margolinka napisał/a:

Czarnula, dziewczyno...z Tobą wszystko w porządku. Jak większość dziewczyn, chciałaś w końcu mieć kogoś. To, że trafiałaś na dupków, to nie Twoja wina. To wina ojca, który zrobił ci taki "bajzel" w życiu i w głowie. Dasz sobie radę, tylko nie łam się teraz. Musisz wierzyć w siebie i to, że poradzisz sobie i tym razem. Masz 25 lat, jesteś młoda. Urodzisz dziecko, unormujesz jakoś swoje życie, uspokoisz się, a wtedy na pewno znajdzie się ktoś, kto poważnie myśli o życiu i związkach. Tylko musisz więcej wymagać od innych. Zasługujesz na to, tak samo jak każda inna kobieta.
Wiem, że to oklepany tekst, ale "masz jeszcze czas". Teraz nie myśl o tym. Myśl tylko o sobie, swoim zdrowiu i maleństwie.
Tamten dupek, niech robi sobie co chce. Postaw na nim krzyżyk, jedyne co Ciebie z nim powinno łączyć to alimenty na dziecko. Nic więcej.

A co do "niektórych postów", domyślam się że mogę Cię dobijać.
Jednak, czasami potrzebny jest "kubeł zimnej wody", żeby przestać się łudzić i zobaczyć wszystko w odpowiednim "świetle". Ty już zobaczyłaś. Powiem Ci, że ja od samego początku, od pierwszych postów, czułam wręcz "po literkach" które opisywały tego chłopaczka, że nie jest z niego taki "dobry człowiek" jakim go przedstawiasz.

Głowa do góry. Łatwo nie będzie, ale dasz sobie radę. Tylko wierz w siebie, szanuj siebie i żądaj szacunku od innych.

Nie chce go absolutnie tutaj tłumaczyć,ale wszystkie akcje były albo po alkocholu albo po narkotykach.Miał takie 2 twarze. Jednak przestałam się łudzić i nie chce z nim mieć nic wspólnego,jedynie alimenty,mimo wszystko dobrze że tu napisałam...Dziękuje za jak to napisałas otworzenie mi oczu...

Posty [ 1 do 65 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026