Chciałabym Wam opowiedzieć pewną historię (wydarzyła się tydzień temu).
Rok temu rozstałam się z moim chłopakiem. Powodem było jego zachowanie (chamskie i prostackie) wobec mnie. W ogóle mnie nie szanował, obrażał mnie (kiedy zwracałam mu uwagę, on twierdził że nie znam się na żartach). Porównywał mnie do innych dziewczyn, wytykając moje wady. Twierdził nawet, że jestem beznadziejna i gdyby nie on, to w ogóle bym zginęła.
Czułam się przy nim naprawdę okropnie. Zerwanie było dla mnie prawdziwą ulgą.
Tydzień temu napisał do mnie sms, że wciąż mnie kocha i chce się ze mną spotkać. Odmówiłam, bo nie chciałam wracać do tych strasznych rzeczy i wspomnień. On w odpowiedzi poprosił żebym oddała mu pierścionek, który mi kiedyś dał (to mnie zdziwiło). Jak się później okazało, kiedy pisał do mnie był w związku z inną dziewczyną, z którą mieszka i planuje wspólną przyszłość.
Co myśleć o takim człowieku? We mnie budzi strach.
Czy można wrócić do człowieka, który te same uczucia wyznaje innym kobietom?