Witam. Mam juz dosc, nie radze sobie sama ze soba. pierwszy raz pisze o tym na forum. zostalam zgwalcona 7 lat temu dzisiaj mam 24 lata i jako tako pogodzilam sie z tym co mnie spotkalo. przez te wszystkie lata staralam sie zyc normalnie (na tyle ile jest to mozliwe) bo przez to co sie stalo mam problem z okazywaniem uczuc czy tez brak satysfakcji z sexu i unikam go jak ognia. dzisiaj mija czwarta noc bez snu, rozmyslam nad swoim bezsensownym zyciem i wszystko przez to ze w sylwestra widzialam dziwna sytuacje dziewczyne ktora uciekala przed facetem i plakala aby ja zostawil a on sila ja wciagnal do samochodu widzialam to z drugiego pietra oczywiscie zareagowalam i zadzwoinilam na policje. koszmar wrocil i to na tyle mocno ze nie radze sobie moje zycie znowu sie rozsypalo. jestem w nowym zwiazku i boje sie ze przez moje zachowanie wszystko sie rozpadnie. facet z ktorym jestem nie wie o gwalcie zatailam to przez nim tylko dlatego ze kiedys opowiedzialam to chlopakowi z ktorym bylam a pozniej mnie straszyl ze wszystkim powie o tym co mnie spotkalo. przez ta cala sytuacje z ta dziewczyna wszystko wrocilo na nowo prowadzilam normalne zycie praca, mezczyzna ktory mnie kocha i wszystko sie rozsypalo. chlopak z ktorym jestem zauwazyl ze cos jest nie tak bo nie mam ochoty na pocalunki na przytulanie a nie wspomne o sexie boze czemu znowu to wrocilo jak mam sie pozbyc tych wszystkich mysli tej pieprzonej przeszlosci ktora tak boli paralizuje od 4 dni nie potrafie normalne zyc chodze do pracy spotykam sie z chlopakiem tylko co z tego jak w pracy jestem cieniem czlowieka a chlopaka na korym mi zalezy krzywdze i wyprowadzam z rownowagi i wiem ze to moja wina ale nie potrafie inaczej.... znowu jestem zagubiona stracilam poczucie bezpieczenstwa i ufnosc do ludzi. blagam was pomozcie bo chyba oszaleje juz nie wiem co mam robic aby zapomniec o tym
Podobne tematy
Witam. Mam juz dosc, nie radze sobie sama ze soba. pierwszy raz pisze o tym na forum. zostalam zgwalcona 7 lat temu dzisiaj mam 24 lata i jako tako pogodzilam sie z tym co mnie spotkalo. przez te wszystkie lata staralam sie zyc normalnie (na tyle ile jest to mozliwe) bo przez to co sie stalo mam problem z okazywaniem uczuc czy tez brak satysfakcji z sexu i unikam go jak ognia. dzisiaj mija czwarta noc bez snu, rozmyslam nad swoim bezsensownym zyciem i wszystko przez to ze w sylwestra widzialam dziwna sytuacje dziewczyne ktora uciekala przed facetem i plakala aby ja zostawil a on sila ja wciagnal do samochodu widzialam to z drugiego pietra oczywiscie zareagowalam i zadzwoinilam na policje. koszmar wrocil i to na tyle mocno ze nie radze sobie moje zycie znowu sie rozsypalo. jestem w nowym zwiazku i boje sie ze przez moje zachowanie wszystko sie rozpadnie. facet z ktorym jestem nie wie o gwalcie zatailam to przez nim tylko dlatego ze kiedys opowiedzialam to chlopakowi z ktorym bylam a pozniej mnie straszyl ze wszystkim powie o tym co mnie spotkalo. przez ta cala sytuacje z ta dziewczyna wszystko wrocilo na nowo prowadzilam normalne zycie praca, mezczyzna ktory mnie kocha i wszystko sie rozsypalo. chlopak z ktorym jestem zauwazyl ze cos jest nie tak bo nie mam ochoty na pocalunki na przytulanie a nie wspomne o sexie boze czemu znowu to wrocilo jak mam sie pozbyc tych wszystkich mysli tej pieprzonej przeszlosci ktora tak boli paralizuje od 4 dni nie potrafie normalne zyc chodze do pracy spotykam sie z chlopakiem tylko co z tego jak w pracy jestem cieniem czlowieka a chlopaka na korym mi zalezy krzywdze i wyprowadzam z rownowagi i wiem ze to moja wina ale nie potrafie inaczej.... znowu jestem zagubiona stracilam poczucie bezpieczenstwa i ufnosc do ludzi. blagam was pomozcie bo chyba oszaleje juz nie wiem co mam robic aby zapomniec o tym
Sama sobie z tym nie poradzisz i wszystko co tu przeczytasz również ci nie pomoże. Jedyne co można tobie doradzić to wizyta u psychologa. Bądź silna pozdrawiam.
zagubiona1111 doskonale Cię rozumiem. Masz setki obaw i jeszcze obwiniasz się nie tylko o to, co się stało, ale też o to, jak się teraz zachowujesz. Ja miałam to szczęście, że mój chłopak zrozumiał i zachował dyskrecję. Jestem mu za to wdzięczna do granic możliwości, ale też mimo całego jego wsparcia nie daję sobie rady. zwyczajnyfacet89 ma rację, pisząc, że sama nie poradzisz sobie z tym wszystkim, bo kiedy słyszę idiotyzmy, że "trzeba to samemu sobie poukładać", to rzygać mi się chcę. Ja chodzę na terapię, a też ledwo daję radę, tym bardziej kiedy słyszę o "przebaczeniu". Czasami mam ochotę wykrzyczeć swojej psycholog prosto w twarz, że opowiada bzdury i może mam to szczęście, że kiedy powiedziałam jej, że najchętniej zrobiłabym to, ona odpowiedziała, żebym tak zrobiła, bo wtedy oczyszczę się ze złych emocji, ale wstyd mi. Cały czas czuję wstyd, który pali mnie od środka i dławi w gardle. Czasami kiedy idę ulicą mam wrażenie, że ludzie patrzą na mniej, jakbym miała wypisane na czole: "szmata". I świadomość, że w każdej chwili mogę spotkać tego człowieka, bo w naszym kraju wyroki za znęcanie się nad zwierzętami są wyższe niż wyroki za gwałt. Ale Ty zagubiona1111 powinnaś spróbować zacząć chodzić na terapię. Jeśli nie uda Ci się "złapać" kontaktu z tym terapeutą, nie warto się "męczyć", lepiej zmienić terapeutę. Ja sama byłam wcześniej u dwóch psychologów zanim trafiłam do obecnej. Nie jestem do końca zadowolona, ale to dlatego, że mamy różne usposobienia z moją terapeutką. Ja jestem wybuchowa, a ona jest bardzo spokojna, co sama nieraz mówi. Byłam gotowa szukać kolejnej, ale widzę, że ta mnie słucha bardzo uważnie. I czasami razem ze mną zastanawia się nad moimi przekonaniami. Wiem, że jest Ci teraz bardo trudno i szkoda, że nie zdecydowałaś się pójść do psychologa od razu, kiedy to wszystko się stało, ale ja sama pewnie też bym nie poszła, gdybym nie miała takiego wsparcia. Zastanawiam się tylko, jak Twój obecny chłopak zareagowałby na taką wiadomość; pewnie wielu mężczyzn czuje się w tym momencie maksymalnie przytłoczonymi, nie wiem, nie jestem facetem. Najważniejsze zagubiona1111, żebyś znalazła w kimś wsparcie; nie znam Twojej sytuacji, ale obojętnie w rodzinie, przyjaciółce, partnerze czy nawet właśnie terapeucie. Mam nadzieję, że powoli zacznie Ci się jakkolwiek układać.
gwałt to bardzo tralmatyczne przeżycie tym bardziej jak nikt o tym nie wie że znajomych. nasze społeczeństwo jest okrutne dlatego takie osoby o tym nie mówią i najczęściej nie zgłaszają tego na policję. jeżeli nie możesz sobie z tym poradzić to zgłoś się do psychologa on ci pomoże
a chlopaka na korym mi zalezy krzywdze i wyprowadzam z rownowagi i wiem ze to moja wina ale nie potrafie inaczej....
Przede wszystkim w żadnym razie nie czuj się winna! To, co Cię spotkało, jest tragicznym przeżyciem i naprawdę wiele kobiet ma traumę do końca życia. I wiele z nich czuje wstyd, wstręt do siebie i winę. Na pewno powinnaś pójść na terapię, nie możesz tego trzymać w sobie, bo te tłumione emocje będą często eksplodować.
Twój poprzedni chłopak to skończony kretyn i wierz mi, że normalni ludzie z uczuciami nigdy nie posunęliby się do tak perfidnego szantażu. Nie możesz więc zakładać, że i obecny partner będzie miał takie podejście. Bo jeśli tak to zdecydowanie nie ma sensu, aby wiązać z nim swoją przyszłość. Wiem, że to strasznie trudne, ale gdy mu powiesz co Cię gnębi, on będzie wiedział co jest grane... Bo skoro teraz widzi drastyczną zmianę w Twoim zachowaniu to pozostają mu dziwne domysły, które też zaczną go na pewno drażnić. Jeśli się kochacie to powinniście się nawzajem wspierać, prawda? Powinniście sobie ufać.
A co do Twojej reakcji na sytuację, której byłaś świadkiem - naprawdę szczerze Ci gratuluję, postąpiłaś po bohatersku i może uratowałaś dziewczynę od takiego koszmaru, przez jaki Ty teraz przechodzisz. Naprawdę, Twoja postawa zasługuje na pochwałę, bo wielu ludzi odwróciłoby głowę i udawało, że nic się nie stało...
Zastanawia mnie, dlaczego kobieta która została zgwałcona czuje się winna?! Jaka tu jest jej wina?! A jeżeli chłopak z którym ta dziewczyna jest związana, może być jeszcze z tego powodu zły, obrażony i mieć w ogóle jakieś pretensje, zasługuje na kopnięcie go w d...
takie jest nasze społeczeństwo nie rozumieją takich dziewczyn. dużo ludzi uważa że to dziewczyny wina
Dziewczyny, z postu nie wynika, że Zagubiona czuje się winna gwałtu, ale tego, że rani swojego obecnego partnera swoim zachowaniem, a przypominam, że on nic o gwałcie nie wie, bo mu nie powiedziała.
Zagubiona, o ile w ogóle tu zajrzysz, odezwij się na kanale prywatnym, chyba przydałoby się, żebyśmy porozmawiały.
Jak dla mnie powinnaś porozmawiać z chłopakiem o tym co się stało. Wiem, że to będzie ciężka rozmowa, ale jeśli Cię kocha, to na pewno poradzi sobie z tym. Tym samym oszczędzisz mu nerwów sytuacją jak się zachowujesz. I on zrozumie, dlaczego jesteś taka, a nie inna. Szczerość w związku to podstawa. Rozmowa, to najważniejsza rzecz jaka może być. Nie zwlekaj, bo może być za późno. Wiem to z doświadczenia.
Kiedy już mu o tym opowiesz, weźcie udział w jakiejś terapii. Będzie wam wtedy łatwiej. Jeśli naprawdę chcecie być do końca życia razem, to powiedz mu o tym. Bo później, jakby się dowiedział przypadkiem, to zawaliłby się jego cały świat.
Możliwe, że zostanę za to zrugana, ale na Twoim miejscu wstrzymałabym się z takimi wyznaniami. Nie wiem jak długo się znacie i jak długo jesteście razem, bo albo ja coś przeoczyłam, albo Ty tego nie napisałaś. Moim zdaniem zanim podejmiesz decyzję, by mu to wyznać, powinnaś go dokładnie poznać. To sprawa bardzo ciężkiego kalibru, zwłaszcza, że już jedna osoba Cię w tej kwestii bardzo zawiodła. Żeby nie było - wiem, jak się czujesz, dlatego moja rada jest taka a nie inna. Może spróbuj(jeśli dasz radę) dyskretnie go wypytać jaki jest jego stosunek do ofiar przemocy na tle seksualnym(zakładając, że jeszcze o tym nie rozmawialiście). To się może wydawać nieistotne, ale w gruncie rzeczy może Ci pomóc określić jego przyszłą reakcję(nie mówię, że to będzie w 100% miarodajne, ale zawsze może pomóc). I przede wszystkim trzymaj się cieplutko kochana i bądź dzielna! Na pewno wszystko się ułoży, trzeba tylko uwierzyć i główka do góry!
Pozdrawiam
11 2014-01-07 17:05:28 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-07 17:07:47)
zagubiona1111 - po pierwsze może zacznij na to patrzeć jako na pewne doświadczenie. Widzisz ta sytuacja z sylwestra - zobaczyłaś coś czego nie dostrzegłby ktoś inny. Marne pocieszenie ale zawsze.
być może przydałoby się porozmawiać z facetem, ale póki co Vian będzie lepszym rozwiązaniem - przynajmniej będziesz miała szansę sobie co nieco na nowo w głowie ułożyć i jakoś to zobiektywizować.
I trzecia sprawa - tak długo jak się boisz jesteś niewolnikiem tej sytuacji. Nie wiem w jakim środowisku funkcjonujesz, ale w moim jakby ktoś zrobiłby tak jak groził Twój były facet dostałby po uszach.
zagubiona1111 - po
pierwsze może zacznij na to patrzeć jako na pewne doświadczenie. Widzisz
ta sytuacja z sylwestra - zobaczyłaś coś czego nie dostrzegłby ktoś
inny. Marne pocieszenie ale zawsze.być może przydałoby się porozmawiać z facetem, ale póki co Vian będzie
lepszym rozwiązaniem - przynajmniej będziesz miała szansę sobie co nieco
na nowo w głowie ułożyć i jakoś to zobiektywizować.I trzecia sprawa - tak długo jak się boisz jesteś niewolnikiem tej
sytuacji. Nie wiem w jakim środowisku funkcjonujesz, ale w moim jakby
ktoś zrobiłby tak jak groził Twój były facet dostałby po uszach.
moim zdaniem jest mało facetów takich jak ty
Możliwe, że zostanę za to zrugana, ale na Twoim miejscu wstrzymałabym się z takimi wyznaniami. Nie wiem jak długo się znacie i jak długo jesteście razem, bo albo ja coś przeoczyłam, albo Ty tego nie napisałaś. Moim zdaniem zanim podejmiesz decyzję, by mu to wyznać, powinnaś go dokładnie poznać. To sprawa bardzo ciężkiego kalibru, zwłaszcza, że już jedna osoba Cię w tej kwestii bardzo zawiodła. Żeby nie było - wiem, jak się czujesz, dlatego moja rada jest taka a nie inna. Może spróbuj(jeśli dasz radę) dyskretnie go wypytać jaki jest jego stosunek do ofiar przemocy na tle seksualnym(zakładając, że jeszcze o tym nie rozmawialiście). To się może wydawać nieistotne, ale w gruncie rzeczy może Ci pomóc określić jego przyszłą reakcję(nie mówię, że to będzie w 100% miarodajne, ale zawsze może pomóc). I przede wszystkim trzymaj się cieplutko kochana i bądź dzielna! Na pewno wszystko się ułoży, trzeba tylko uwierzyć i główka do góry!
Pozdrawiam
Popieram ta wypowiedz w stu procentach.
Adam12 napisał/a:zagubiona1111 - po
pierwsze może zacznij na to patrzeć jako na pewne doświadczenie. Widzisz
ta sytuacja z sylwestra - zobaczyłaś coś czego nie dostrzegłby ktoś
inny. Marne pocieszenie ale zawsze.być może przydałoby się porozmawiać z facetem, ale póki co Vian będzie
lepszym rozwiązaniem - przynajmniej będziesz miała szansę sobie co nieco
na nowo w głowie ułożyć i jakoś to zobiektywizować.I trzecia sprawa - tak długo jak się boisz jesteś niewolnikiem tej
sytuacji. Nie wiem w jakim środowisku funkcjonujesz, ale w moim jakby
ktoś zrobiłby tak jak groził Twój były facet dostałby po uszach.moim zdaniem jest mało facetów takich jak ty
O taak. I to bardzo malo.
A to może trzeba zacząć od nich wymagać a nie róbta co chceta i latają takie pajacyki z najeżonymi fryzami po wizażystkach.
Może będzie kontrowersyjne ale.....
http://www.youtube.com/watch?v=csDnqS7PFvg
może każdy facet powinien to obejrzeć.