Witam,
poznalismy sie przez portal randkowy. Ja go zaczepilam poniewaz spodobal mi sie jego opis. Facet po 40tce kawaler. Po 2 miesiacach raczej rzadkiego pisania, w koncu umuwilismy sie na kawe. Bylo ok, dobrze nam sie rozmawialo, po powrocie napisal smsa, ze bylo to bardzo sympatyczne spotkanie. Zaproponowalam mu sylwestra u mnie na domowce, odmowil, bo juz wczesniej gdzies byl zaproszony. Pozniej napisal ze sie rozchorowal i skonczyl go przed polnoca. Chce ze mna chodzic na kije nord walkingowe wiec mu zaproponowalam dzis kije, ze jutro o 13ej. On napisal ze dlaczego tak wczesnie ze sa skoki narciarskie w TV. Na co ja mu napisalam ze mam czas na kije od 13ej do 15ej. Na co on ze w takim razie moze sie zalapie na inny termin. Na co ja odpisalam ok:)
WTF??? koles woli skoki od spotkania? czy on mnie olewa czy probuje dac do zrozumienia ze to on bedzie dyktowal gdzie i kiedy. To ja jestem inicjatorem spotkan on jakos nie bardzo. Co poradzicie?