Witam. Proszę o doradzenie mi poniewaz nie wiem co mam robic. Sprawa wygląda tak: Mam 18 lat, mój chlopak 21, jestesmy w związku od 3 lat. Pierwszy rok naszego związku był idealny lub po prostu tak mi się wydaje. Moim zdaniem na nas obojga wpłynął pozytywnie poniewaz nas odmienił chodzi mi o zachowanie i priorytety zyciowe. Z czasem niestety (mowa tu o drugim roku związku) zaczęło mi się wydawac, ze cos się psuje. Moim zdaniem na za duzo mu zaczelam pozwalac i zgadzac sie na rozne rzeczy. Wspołzyjemy od roku choc spalismy u siebie w domach wczesniej. Od jakiegos czasu mniej dzwoni..mi sie wydaje ze jestem jakby troche od niego uzalezniona? Potrafi sie nie odzywac przez cały dzien lub zadzwoni w nocy powiedziec dobranoc. To bardzo miły, inteligentny, kochany chlopak. Trudno go po prostu wyczuc choc troche go znam. Ogranicza mnie twierdzac ze wcale tak nie jest przeszkadza mu prawie wszystko wiec czasami odpuszczam i dostosowywuje sie by uniknac kłotni. Ale niestety czasami nie wytrzymuje i ostatnio powiedziałam mu ze to koniec. Zaczał bardzo sie starac i był u mnie w ciągu 5 minut( dzieli nas ok 5km). W wakacje zrobił mi straszna kłotnie po tym jak wyszłam z przyjaciolkami do knajpy..przepraszałam go za to...odbyłam nawet rozmowe z jego siostra ktora stwierdziła ze jest jaki jest moze się zmieni ale jej zdaniem nie jest to dobry" materiał" na meza tym ba
rdziej ojca. Choc jego rodzina twierdzi ze bardzo go zmieniłam na pozytyw oczywiscie. Trudno mu okazac wgl. Jakiekolwiek uczucia..oczywiscie ma chwile słabosci ale bardziej przypomina twardziela zamknietego w sobie. Mowi, ze na zawsze ale mam wrazenie ze ma watpliwosci. Kiedys potrafił pisac do innych dziewczyn..ogolnie czy tylko mnie wkurza gdy polubi zdj innej dziewczyny na fb? Przez niego bardzo dojrzałam i bardzo sie zmieniłam styl zycia jak i rowniez siebie mam troche wiecej kompleksow przez jego zachowaniei teksty ale on po prostu mowi co mysli i zapewnia ze kocha mnie taką jaka jestem.. Wie moze to ja przesadzam? Dlaczego od jakiegos czasu coraz mniej rzeczy mnie cieszy? Prosze o pomoc, doradzenie co mam robic
1 2014-01-02 02:44:26 Ostatnio edytowany przez belive (2014-01-02 02:55:22)
Podobne tematy
moge na kogos liczyc?
Ciesz się fajnym związkiem, nie szukaj problemów. Nie zawsze jest idealnie i z czasem wszystko staje się codziennością, motylki w brzuchu nie latają wiecznie. Nie oczekuj od niego całkowitej uwagi, pozwól na trochę wolności, to że nie dzwoni cały dzień to nie tragedia przecież, oczekujesz że będzie się meldował co 5 minut? Jesteście młodzi, to fajny czas, fajnie uczucie, ciesz się nim, nie psuj tego sobie doszukując się problemów. Twierdzi że cię kocha, to świetnie, nie wmawiaj sobie że ma wątpliwości, to tylko twoje kompleksy. Kocha cię jaką jesteś, bo nikt nie jest idealny, on też nie, a przecież go kochasz.
Byłam w takim związku. Powiem tak, nie pozwól siebie ograniczać, to że wyszłaś z koleżankami do knajpy jest normalne. Gdy będziesz chciała wyjść ponownie wyjdź, powiedz mu o tym, zaproponuj aby też wyszedł gdzieś z kolegami. Nie zgadzaj się z wszystkim co mówi, musisz mieć swoje zdanie nawet jeżeli jemu się to nie podoba powinien to zaakceptować. Też można powiedzieć, że byłam "uzależniona" od mojego byłego, rano jak nie napisał to od razu dzwoniłam, widywaliśmy się codziennie a jak go nie widziałam to chodziłam jak w amoku. Ale na szczęście mi mineło. U mnie był to dość toksyczny związek, pozwalałam na wszystko a on mi na nic, nie lubiał jak wychodziłam z znajomymi. Tylko on albo nic. Moja rada nie zamykaj sie na znajomych, przyjaciół i rodzinę. Pare kłótni związku dobrego nie zepsuje.
5 2014-01-02 11:38:52 Ostatnio edytowany przez belive (2014-01-02 13:35:02)
Dziękuje za odpowiedzi to bardzo dla mnie wazne. Napewno nie chce konczyc tego zwiazku i napewno postaram sie mniej narzekac, a więcej starac. Nie chce tkwic w toksycznym zwiazku, a wiem ze przez moje zachowanie moge do tego doprowadzic. Ale co mam zrobic kiedy ja nie potrafie mu odmowic a on mi tak? np. Kiedy dzwoni ze gdzies jedziemy..pyta sie i kiedy mowie ze nie to on mowi ze pojedzie z kolegami (ktorzy nie maja dobrego wpływu na niego). Ostatnio gdziekolwiek wychodzimy lub jedziemy to ze znajomymi. Mowie ze przesada i chce spedzic z nim gdzies troche czasu to znow przesadzam. Spotykamy sie prawie codziennie. Teraz jest wolne ale w weekendy on ma nauke. Wybral studnia zaoczne poniewaz myslał ze na dzienne sie nie zgodze a ja nic takiego nie powiedziałam. I mowi mi ze gdy ja bede chciala isc na dzienne to wybije mi to z glowy... Mysle ze oboje psujemy cos co naprawde jest fajne i na czym nam zalezy..:( Dzisiaj znowu się pokłóciliśmy, zaczął mnie wyzywać...bo zrobiłam coś źle..nie tak jak chciał.
Wyzywać?
Wyzywać?
Tak, często się wyzywamy tzn. pod takim wzgędem, że on jest bardzo nerwowy, "szybki", a ja flegmatyczna strasznie go to denerwuje, ale nie wiem czemu jestem taka tylko przy nim, przy kolezankach jestem inna, on wszystko komentuje, co robie. Trudno mi to opisać.
Bo zależy Ci na nim. A on to wykorzystuje, takie jest moje zdanie. Może odpowiedz sobie na pytanie czy nie zasługujesz na coś więcej, przeanalizuj co ty mu dajesz, wnosisz do waszego związku( chodzi mi o sferę emocjonalną) a co on. Bądź szczera przed sobą. Dzięki Tobie zmienił się na lepsze, to bardzo dobrze ale czy ty nie zasługujesz na więcej?
Bo zależy Ci na nim. A on to wykorzystuje, takie jest moje zdanie. Może odpowiedz sobie na pytanie czy nie zasługujesz na coś więcej, przeanalizuj co ty mu dajesz, wnosisz do waszego związku( chodzi mi o sferę emocjonalną) a co on. Bądź szczera przed sobą. Dzięki Tobie zmienił się na lepsze, to bardzo dobrze ale czy ty nie zasługujesz na więcej?
Właśnie w tym problem, że ja zdaje sobie z tego sprawę, że zasługuje na więcej i on o tym wie. On twierdzi, że ja przesadzam, nie wiem jak mam mu to udowodnić, wiem również z tego co mi mówił ze beze mnie nie wytrzyma, nie chce mi się wierzyc ze gra w sztuczne gierki, bo niby po co miałby to wszystko udawać. Nie wiem co myśleć:(
Z tego co piszesz wynika ze oboje jesteście jeszcze niedojrzali do związku (bez urazy) i trochę sami komplikujecie sobie życie. Związek to nie jest łatwa sprawa wcale
Trzeba mieć swoje własne zdanie, własne życie i nie ograniczać partnera. I tez nie pozwalać aby partner Cie ograniczał. Jesteście razem, ale co jest zlego w tym że wyjdziesz do knajpy? Jeżeli Ci ufa to chyba nie ma w tym nic złego. Zaufanie to podstawa związku, bo inaczej będziecie wiecznie zazdrośni i podejrzliwi a to rozwali wszystko co jest między Wami.
Nie wiem czy taką zazdrość i brak zaufania można nazwać kochaniem za bardzo. To tak jakby chciało się kontrolować druga osobę. To jest miłość? Raczej egoizm.
Z tego co piszesz wynika ze oboje jesteście jeszcze niedojrzali do związku (bez urazy) i trochę sami komplikujecie sobie życie. Związek to nie jest łatwa sprawa wcale
Trzeba mieć swoje własne zdanie, własne życie i nie ograniczać partnera. I tez nie pozwalać aby partner Cie ograniczał. Jesteście razem, ale co jest zlego w tym że wyjdziesz do knajpy? Jeżeli Ci ufa to chyba nie ma w tym nic złego. Zaufanie to podstawa związku, bo inaczej będziecie wiecznie zazdrośni i podejrzliwi a to rozwali wszystko co jest między Wami.
Nie wiem czy taką zazdrość i brak zaufania można nazwać kochaniem za bardzo. To tak jakby chciało się kontrolować druga osobę. To jest miłość? Raczej egoizm.
Dziękuje, za odpowiedź i zdanie, bardzo było mi potrzebne od osoby "trzeciej"
Pozdrawiam.
Chcesz pogadać? Może być gg lub mail?
Chcesz pogadać? Może być gg lub mail?
Tak. To mój e-mali: belive257@wp.pl
Odezwałam się. ![]()
A on wogole cos sie stara? Zwiazek nie polega na tym ze tylko jedna osoba daje cos z siebie