netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

rozstanie

2 odpowiedzi2 110 wyświetleńzałożony przez iga212, 01.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: rozstanie

Hej Dziewczyny!

Postanowilam trochę poszperać w internecie i trafiłam na Wasze forum....przyczyna:rozstanie z mężczyzna. Chcialabym opisac Wam mój problem i uslyszec-przeczytac:-) opinie innych,obcych osob, które mogą spojrzeć na cala sytuacje obiektywnie. Byliśmy w związku 2 lata, przez pierwszy rok zylismy na odleglosc-on ze względu na prace był w Chinach,ja w Niemczech,mieszkam tu od 3 lat. Widywalismy się co 2/3 miesiąc,pierwszy kryzys przyszedł po pol roku-nagle, w smsie dowiedziałam się,ze "cos porobilo mu się z glowa" -dosłownie tak mi powiedział! Ze nie wie czy mnie kocha,ze nie jest siebie pewny itd....było bardzo ciężko,w tym czasie przyelcial na 3 tyg do Niemiec, w zasadzie niewiele się wyjasnilo,raz rozmawialiśmy bardzo poważnie i wreszcie uslyszalam dlaczego co i jak,ja go bardzo kochałam i po prostu bez względu na wszystko postanowiłam walczyc. Uslyszalam takie słowa-utkwily mi na długo w pamieci-poznalen jedna kobiete,nic miedzy nami nie było,ale sobie pomyslalem-ze jakbys Ty tu była,ale Ciebie nie było...cokolwiek by to znaczylo! To był pierwszy poważny kryzys,ale w końcu ogolnie po ok 1.5 miesiąca uslyszlam,kocham itd....wiec myslalam kryzys już minal. Po roku wrocil z Chin i miedzy czasie postanowiliśmy razem zamieszkac,wczesniej on mieszkal u znajomych,ja miałam wynajmowana kawalerke. przeprowadziliśmy się do innego mieszkania,ale w tym samym domu,tylko większego,wiekszosc rzeczy zalatwialam ja. tzn sprawy formalne mam na myśli. nie zaluje tej decyzji,bez względu na to co się stało. kolejny problem który mielismy od samego początku-sex-od samego początku z jego strony najczęściej nic nie wychodzilo. caly czas mi powtarzal-ze przez chiny, ze przez rozlake,ale jak tylko bedziemy razem będzie ok!no i niestety nie było,to znaczy na tej zasadzie,jak z jego strony wyszlo to było powiedzmy w miare,ale przeważnie ja stawalam na glowie i robiłam co mogłam ,żeby wychodzilo i żeby mu przykro z tego powodu nie było. nawet powiedziałam,ze pojdziemy razem do lekarza,razem rozwiążemy problem. no i pod koniec października jak wrocil z chin( w tym roku latal tylko na 2/3 tyg co 3 miesiąc)uslyszalam,nie da rady,nie kocham cie itd....rozstaliśmy się,ale mieszkamy nadal razem,bo żadne z nas nie ma gdzie isc,mieszkamy w Monachium,gdzie z mieszkaniami jest bardzo ciężko i kazdy siedzi i trzyma się tego co ma. kolejny watek-bardzo wazny: ja go tez oklamalam. Nie powiedziałam gdzie pracuje. Teraz pracuje już w swoim zawodzie,ale wcześniej zaczynałam w kawiarni. bardzo krotko robiłam praktykę w swoim zawodzie,ale potem mi powiedzieli ,ze miejsca dla mnie nie maja,wraca kobietka po macierzyńskim i musiałam odejść. To zbieglo się z jego pobytem w chinach. Wiec uznałam najpierw ze zalatwie to szybko i poszukam cos innego,ale nie od razu wyszlo i balam się/było mi wstyd się przyznać gdzie pojde,zeby zarobić forse. Wiem,totalnie głupie,wiem,ze zrobiłam blad i potem się przyznałam do wszystkiego. bo na początku tez nie wiedziałam jak to z nami będzie,jak nam wyjdzie,on ciagle siedział w chinach,ja sama i jakos po prostu nie powiedziałam co robic. i wlasnie to rozstanie to moja wina,ze go oklamalam. Ok,wiem ,ze popelnilam blad,wiem,ze zle zrobiłam,ale kurcze,nie zdradziłam go nigdy,kochalam bardzo i mimo problemów które wychodzily w czasie , chciałam z nim być i wierzyłam ze będzie dobrze. Teraz mamy już etap szantażu z jego strony,zebym sie wyprowadzila,szperania mi w telefonie itd....generalnie brak slow,klasy,wszystkiego. co o tym sadzicie? jestem taka wielka jedza,zla,bo oklamalam? wiem,klamstwo jest kłamstwem i nie cofne tego,bradzo zaluje,ale nic nie zmienie,a on po prostu mi nie wierzy. Jeszcze jedno,nie bylam z nim dla pieniędzy,mimo,ze pracowałam w kawiarni zarabiałam bez problemu na siebie,oplaty i przyjemności, miałam tez oszczednosci.

-----------------------------------------------------------------------

2

Odp: rozstanie

Kłamstwem było to że pracować w kawiarni tak ? Bo czasem można się zaplątać w Twoim opowiadaniu .. i o to się "obraził"  ... bez urazy ale nie pracowałaś jako "prostytutka" żeby sobić aferę. No ale cóż ..
Ogólnie - jeżeli ON powiedział że Cię nie kocha to co Ty chcesz z tym zrobić ?  Nie możesz go zmusić do miłości a jeżeli on sam nic do Ciebie nie czuję to Ty tego za niego nie zrobisz prawda .. co to za związek w którym wiesz że druga osoba jest z Tobą np "na siłę" .. Chodź "ja" kocham mocno, to nie będe z osobą która która mnie nie kocha (czyt. mam mnie w d...e) ..
Jeżeli dla niego to takie okropne kłamstwo i nie chce z Tobą być to trudno .. Nic nie poradzisz jak się tak zaparł ..
Ja akurat osobiście uważam że "nic tak wielkiego" nie zrobiłaś i nie obwiniała bym się o to rozstanie...
Ale to jest tylko i wyłącznie MOJA opinia..

Pozdrawiam smile

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026